Dodaj do ulubionych

dziennik szukajacego pracy...

16.10.08, 18:44
bede pisac :)

jako, ze szkolnictwo wyzsze staje sie coraz mniej dochodowe .. niż
padł cieniem na uczelnie... zmieniam profil swojej pracy ... i moze
uda sie cos bliżej niz warszawa znaleźć ... choc okrutnie bedzie
szkoda tych szaleństw busowych i korków w Jankach :)
licze na Wasze kciuki i dobre słowo od czasu do czasu...
( przez ostatni tydzień sie nie odzywałam , bo zastanwiałam się cóz
ja moge robic w zyciu :))
bużki
Obserwuj wątek
      • wadera_77 Re: dziennik szukajacego pracy... 16.10.08, 20:07
        Dzień Pierwszy!
        1) Zapisałam sie na kurs Samodzielna Księgowa
        2) Pisze właśnie list motywacyjny
        3) Produkuje też strone w necie - efekty wkrótce :)
        4) Znalazłam stronke w necie skąd można wysyłać maila z
        załacznikami.. a program sprawdza, który z potencjalnych pracodawców
        otworzył załacznik:)
        5)Jutro pierwsze maile

        Dziękuje za wsparcie!
        Podejrzewam, ze tyle werwy to ja bede miec przez pierwsze dwa
        tygodnie ... he he .. potem przyjdzie kryzys ...ale nad tym
        zastanowie sie jutro ...
        --
        Dzicy- w przeciwieństwie do Białych- nie są okrutnikami. Kiedy zabiją
        małpę, a okazuje się, ze miała młode.. adoptują je , wychowują i
        wypuszczają do lasu..
      • wadera_77 Re: dziennik szukajacego pracy... 20.10.08, 08:08
        Dzień trzeci!

        Po przeczytaniu miliona wpisów na różnych forach
        1) załamałam się ... ( na chwilę), że jednak blisko domu będzie coś
        ciężko znaleźć ( jednak wysyłam cv)
        2)poszło już 150 cv ( Radom , Kielce)
        3) wynajełam jednak pokój w wawce na wszelki wypadek ... ( bo i tam
        szukam pracy na trzy dni w tygodniu)
        4) Do wawki wysłalam ponad 200 CV
        5 A to dopiero początek... he he he he he:)

        I nie wiem skąd u mnie ten cholerny optymizm... może to się leczy???
        :)
        Miłego tygodnia aniołki!!!!!
        • maczek83 Re: dziennik szukajacego pracy... 20.10.08, 09:03
          Spytam, zupełnie serio, bo zawsze mnie to ciekawiło jak można w przeciągu kilku
          dni wysłać 200 CV i gdzie. Odpowiadasz na każdą ofertę pracy jaką wypatrzysz,
          licząc że akurat z tej firmy zadzwonią, czy masz jakieś konkretne kryteria
          doboru ofert na które odpowiadasz?
          • wadera_77 Re: dziennik szukajacego pracy... 20.10.08, 09:20
            Nie odpowiadam na ogłoszenia ...
            te wszystkie wysłane cv to biura rachunkowe ( w samej warszawie jest
            ich 405) oraz uczelnie wyższe i hipermarkety znalezione w książce
            telefonicznej ( internetowej)
            kopiuje adres mailowy ( cv jest gotowe, list motywacyjny standardowy,
            ale napisany przeze mnie nie skopiowany).. Wyslanie jednego emaila
            zajmuje mi 2 minuty...
            Fakt, że siedziałam cały piątek, weekend i od piatej rano dzisiaj...
            (ale efekt widać -18 od rana otwartych załączników z moim CV -
            korzystam z tej strony: www.cv-raport.pl)
            Co z tego wyniknie nie wiem..
            Na ogłoszenie zawsze odpowiada mnóstwo osób, w tym przypadku ( ja
            dopiero zaczynam przygode z księgowością)lepiej wyedukowanych ode
            mnie... a kiedy wysyłam tak moje cv to jest ono lepiej widoczne.
            Tylko trzeba wysylać ile się da i gdzie się da...
            Pozdrawiam Cię!!!!


            Dzicy- w przeciwieństwie do Białych- nie są okrutnikami. Kiedy zabiją
            małpę, a okazuje się, ze miała młode.. adoptują je , wychowują i
            wypuszczają do lasu..
    • wadera_77 Re: dziennik szukajacego pracy... 20.10.08, 15:08
      A to wszystko przez Was!!:)
      dziekuje za kciuki ..
      pensja jest ok ( na początek) perpektywy świetlane.. chce mnie
      wszystkiego nauczyć... bo chce rozbudowac firmę.. a jej pracownikom
      nie chce sie szkolić..i z tego co zrozumiałam to cięzko jest o
      księgowych.. więc moze trafiłam dobrze..
      teraz wszystko zalezy od obecnego pracodawcy.. zgodzi sie ze mna
      rozstac po dobroci :P czy nie :)

      Dzicy- w przeciwieństwie do Białych- nie są okrutnikami. Kiedy zabiją
      małpę, a okazuje się, ze miała młode.. adoptują je , wychowują i
      wypuszczają do lasu..
      • se_nka0 Re: dziennik szukajacego pracy... 20.10.08, 17:45
        maczku - każdy sam wybiera co woli.Ja wolałam pracować niż leżeć.Nie jest w moim
        charakterze leżeć,żeby ktoś na/za mnie pracował.Bo przecież za friko żyć się nie
        da,ktoś musi sponsorować:)Chociaż ,jakoś zapomniało mi się,że teraz mogę sobie
        leżeć ,,pod gruszą,,...:)
      • Gość: bezrobotny Re: dziennik szukajacego pracy... IP: *.adsl.inetia.pl 21.10.08, 20:23
        To ma Pani super szczescie, bo realia sa takie:

        Główny/a Ksiegowy/a
        nr ref.: GK/S/08
        miejsce pracy: Starachowice

        Opis Stanowiska:
        nadzór i odpowiedzialność za organizację i poprawność operacji
        księgowych i rozliczeń;
        przygotowywanie sprawozdań finansowych oraz innych raportów;
        bieżąca weryfikacja i zatwierdzanie dokumentów wystawianych przez
        dział księgowości i związanych z rozliczeniami gotówkowymi
        raporty korporacyjne;
        nadzór nad tematami kadrowo-płacowymi;
        nadzór nad przestrzeganiem reguł w księgowości, przepływu i kontroli
        dokumentów, zasad rozliczeń gotówkowych i międzybankowych, operacji
        gotówkowych, monitorowanie zmian podatkowych;
        ścisła współpraca z dyrektorem finansowym;
        Wymagania:
        wykształcenie wyższe ekonomiczne;
        min. 5 lat doświadczenia na stanowisku księgowego/wej;
        znajomość zagadnień z zakresu księgowości firmy;
        znajomość prawa podatkowego;
        zdolność analitycznego myślenia;
        umiejętność pracy w zespole;
        dobra obsługa komputera, a w szczególności arkusza kalkulacyjnego
        Excel;
        biegła znajomość języka angielskiego w mowie i piśmie.
        Oferujemy:
        pracę w międzynarodowej uznanej firmie,
        atrakcyjne warunki zatrudnienia i wynagrodzenia;
        możliwość rozwoju osobistego i zawodowego;
        szkolenia.

        Praca Tymczasowa

        • maczek83 Re: dziennik szukajacego pracy... 22.10.08, 07:50
          No jak zwykle. A co znaczy "atrakcyjne warunki zatrudnienia i wynagrodzenia"?
          Dla kogo atrakcyjne i jakie? Skoro nie podana jest forma zatrudnienia i stawka,
          to komu oceniać czy jest to atrakcyjne? Chyba atrakcyjne dla tego co ogłoszenie
          zamieścił. Czy pracodawcy kiedyś nauczą się podawać stawki w ogłoszeniu, zamiast
          durnych formułek "atrakcyjne wynagrodzenie"? To ta osoba, która szuka pracy
          ocenia czy dane wynagrodzenie jest atrakcyjne, nikt inny.
          • wadera_77 Re: dziennik szukajacego pracy... 22.10.08, 09:34
            Powiem tak.. nie pojechałam... bo moj pracodawca zgodził sie na
            rozwiazanie umowy co prawda nie za trzy miesiące , ale za miesiąc..
            wiec jeszcze miesiąc musze pracowac tam gdzie pracowałam...

            a dziś dostałam druga propozycje pracy od zaraz i to na moich
            warunkach finansowych.. w warszawie co prawda... ale jednak...
            niestety ze względu na prace dla obecnego tez musiałam zrezygnować..
            ale... czuje , że znajde cos w Kielcach.. bo w jedenj firmie otwarto
            moje cv już 4 razy ..a w drugiej trzy i otrzymałam zapytanie mailowe
            za ile chce pracować..co prawda na umowe zlecenie .... ale mnie to
            pasuje.. bo na razie nie chce miec jedengo pracodawcy..

            i ja cały czas podkreślam, że szukam pracy gdzie nie mam
            doświadczenia..

            Kochani szukający pracy!
            Brać się za książke internetową TP i pisać maile z cv nie bacząc na
            ogłoszenia.. wysyłac wysyłać wysyłać... Przecież większośc z Was ma
            lepsze ode mnie doświadczenie i wykształcenie i umiejętności.. i nie
            zarzucać pracodawcy od razu:chce umowe na czas nieokreślony.. tylko
            chce umowe jakąkolwiek.. dajcie sie pracodawcy poznać... a
            jednocześnie Wy poznajcie środowisko. ludzi , szefa... i nie czujcie
            łapiąc jakąklwiek pracę jakbyscie złapali Pana Boga za nogi.. jesli
            czujecie, że to nie to, to szukajcie dalej ..

            Wiecie co jak pisze tego posta i czytając Wasze posty to czuje sie
            jak kosmitka ... jakbym żyła w alternatywnej rzeczywistości.. w
            jakimś matrixie który dotyczy tylko mnie... bo wielu z Was znam
            czesto tylko z postów i domyslam się, że macie ogromne możliwości..
            nie traktujcie mnie jak bym była nienormalna.. fakt, że czasem
            zachowuje sie jakbym rzucała się z motyką na słońce.. ale to
            działa..jak widać:)
            • maczek83 Re: dziennik szukajacego pracy... 22.10.08, 11:10
              No ja bym poszedł jeszcze krok dalej. Wybrać kilka firm, które nas interesują,
              wydrukować CV, odpowiednio się ubrać, pojechać i osobiście złożyć dokumenty.
              Przyjmą nie przyjmą dzisiaj, ale może zapamiętają że kiedyś taki jeden był i
              składał papiery. Tylko trzeba wybierać większe i poważne firmy z pewną renomą,
              bo szkoda zdzierać butów gdzieś, gdzie jak tylko człowiek się odwróci jego CV
              wyląduje w koszu - w ostrowieckim MPK tak robią.
            • temponick Re: dziennik szukajacego pracy... 22.10.08, 11:32
              Hi wadera, gratuluję. Taka po prostu specyfika zawodu księgowej. Im
              więcej komputerów i programów do księgowania tym więcej okazuje się
              potrzebują księgowych.

              Re: Przecież większośc z Was ma lepsze ode mnie doświadczenie i
              wykształcenie i umiejętności...

              Nie jest taka prosta sprawa z tym wykształceniem i umiejętnościami.
              Weżmy takiego niby informatyka, nie tylko na polskim rynku.
              Najróżniejszych derivatives tego zawodu są już setki i nie będę nawet
              próbował zaczynać by komukolwiek to wyjaśniać. Spróbuj w to trafić a
              jak już trafisz w sedno dochodzi jeszcze wiek. W takim przedziale a
              nie innym i musiałabyś być ze złota żeby pracodawcę przekonać, żeby
              cię wziął jak jest inaczej. Tylko niewielki procent zarabia 10tys na
              miesiąc a mit rośnie, że każdy ma tyle. Samych baz danych jest kilka
              i jak nie znasz tej o którą chodzi, zapomnij. Nie można znać
              wszystkich. Albo SAP, albo Oracle, albo MS SQL Server, mimo że
              wszystkie spełniają wymagania ANSI SQL. Z językami programowania
              podobnie...
            • rotarepo Re: dziennik szukajacego pracy... 22.10.08, 13:31
              > Wiecie co jak pisze tego posta i czytając Wasze posty to czuje sie
              > jak kosmitka ... jakbym żyła w alternatywnej rzeczywistości.. w
              > jakimś matrixie który dotyczy tylko mnie... bo wielu z Was znam
              > czesto tylko z postów i domyslam się, że macie ogromne możliwości..
              > nie traktujcie mnie jak bym była nienormalna.. fakt, że czasem
              > zachowuje sie jakbym rzucała się z motyką na słońce.. ale to
              > działa..jak widać:)
              Jest więcej takich :) wadero ale to mniejszość :) Czuj się moją siostrą :D też
              czuję się jak kosmitka , ba nawet wczoraj ktoś mi obcy przechodzący obok nazwał
              mnie "TO TO " no jaka mam być poważna :D.
    • Gość: mary_na Re: dziennik szukajacego pracy... IP: *.msk.net.pl 22.10.08, 10:49
      Ja tez mam dwójkę dzieci i dlatego praca daleko od domu nie wchodzi w rachubę :(
      Ja jestem całkowitym laikiem w dziedzinie księgowości, znalazłam kurs nawet
      niedrogi w Kielcach, ale tam wymagają doświadczenia w tej branży ;) Nie wiem jak
      pracodawcy patrzyliby na kurs korespondencyjny, ty już jednak masz jakieś
      podstawy w przeciwieństwie do mnie.
      Zazdroszczę Ci entuzjazmu i siły przebicia.
      • rotarepo Re: dziennik szukajacego pracy... 22.10.08, 11:11
        Ty też mary_na możesz spróbować . Nic nie szkodzi więc trzeba się zebrać ,
        pomyśleć o sobie ( wszak dzieci będę bardziej radosne widząc mame , która coś
        robi dla siebie ) To trochę egoistyczne , ale tak trzeba w życiu . Inaczej się
        gnuśnieje . Więc kobieto do dzieła :)
      • maczek83 Re: dziennik szukajacego pracy... 22.10.08, 11:15
        Nie musisz się w sumie przyznawać że kurs robiłaś korespondencyjnie. Jeśli sami
        nie spytają to nie zdradzaj tego, bo i po co. Ważne czego się nauczyłaś, a nie w
        jaki sposób. To tak jak ze studiami prywatnymi i państwowymi. Stereotyp jest
        taki że prywatne to są bee, bo tam się płaci i zdaje, a na państwowych trzeba
        się uczyć. Jak ktoś jest len i leser to będzie zdawał za pieniądze, a ten kto
        chce zdobyć wiedzę to taką samą może zdobyć na jednych jak i na drugich.
        • Gość: mary_na Re: dziennik szukajacego pracy... IP: *.msk.net.pl 22.10.08, 15:39
          "Ty też mary_na możesz spróbować . Nic nie szkodzi więc trzeba się zebrać ,
          pomyśleć o sobie ( wszak dzieci będę bardziej radosne widząc mame , która coś
          robi dla siebie ) To trochę egoistyczne , ale tak trzeba w życiu . Inaczej się
          gnuśnieje . Więc kobieto do dzieła :) "
          Tak. Dokładnie o to mi chodziło. Ja chcę pracować tylko nie w Warszawie.
          • wadera_77 Re: dziennik szukajacego pracy... 22.10.08, 15:47
            Rozumiem.. ja tez wolałabym tu :)

            i dlatego szukam czegokolwiek zeby złapac doświadczenie .. a potem ..
            a potem i tutaj dam sobie rade:)
            ja mam możliwośc wyjazdu na trzy dni.. bo tu jest i tatus
            dziecisków:P i babcia i dziadek:) ale nie na więcej bo to szkodliwe
            dla dzieci jest... i dla mnie tez.. bo za bardzo tęsknie...
            • maczek83 Re: dziennik szukajacego pracy... 22.10.08, 16:09
              No to jest ten problem. Przyszło nam urodzić się w takim regionie, gdzie praca
              jest ciągle przywilejem. Nie od dziś wiadomo że nasze województwo jeśli nie
              jest, to z pewnością zalicza się do najbiedniejszych, jak zresztą cała ściana
              wschodnia. Jedynym wyjściem jest wyjazd albo zaakceptowanie takiego stanu rzeczy.
                  • Gość: bezrobotny Re: dziennik szukajacego pracy... IP: *.adsl.inetia.pl 23.10.08, 19:39
                    te dane sa pewne, bo jesli tak to lepiej byc fizycznym w Donnellym w
                    Sarachowicach. Placa 950 netto za 8 godz etat na umowe o prace, ale
                    mozna brac nadgodziny.praca wymaga zero kwalifikacji.zapewniaja
                    darmowy dojazd.
                    jesli szuka ktos pracy to ogloszenie wisi w PUP.
                    Dodam jeszcze, ze gdy zadwonilem do firmy, to powiedzieli mi ze
                    urzednik z PUP nie chcial przyjac oferty, argumentujac ze nie bedzie
                    chetnych.
                    TAK PRACUJA URZEDNICY W PUP!!!!!!!!
                    • maczek83 Re: dziennik szukajacego pracy... 23.10.08, 21:29
                      Co do helpdeska to jest to stawka sprzed roku - wiem bo byłem tam na rozmowie -
                      śmiech na sali i marnowanie czasu. A co do programisty to sprzed kilku miesięcy,
                      bo znajomy tam pracuje i mówił.
                      Za 950 zł/mc z łóżka by mi się nie chciało wstać. No ale skoro wymagają zero
                      kwalifikacji i zapewniają dojazd, to może ktoś będzie chętny.
                      • se_nka0 Re: dziennik szukajacego pracy... 24.10.08, 07:03
                        To,że wymagają zero kwalifikacji,nie znaczy,że ludzie tam pracujący kwalifikacji
                        nie posiadają,ale to inna ,,para kaloszy,,.Chciałabym wiedzieć maczku - bo męczy
                        mnie babska ciekawość - za ile opłaca Ci się z łóżka wstawać?Jaka to musi być
                        kwota w warunkach ostrowieckich?
                        • ania7718 Re: dziennik szukajacego pracy... 24.10.08, 08:27
                          950 zł to nie jest dużo ale od czegoś trzeba zacząć. Teraz są takie
                          czasy dużo młodych ludzi zaczyna od takiej właśnie pensji, po czym
                          za jakiś czas jak się sprawdzą zarabia więcej. Dużo też zaczyna od
                          stażu a tu płacą jeszcze mniej.
                          • lachien Re: dziennik szukajacego pracy... 24.10.08, 09:33
                            Obyś w tym łóżku nie zgłodniał, bo wtedy pójdziesz i na ulotki za 5 zł brutto,
                            chyba, że mama będzie Ci obiady gotować i czynsz opłacać. Trochę pokory dla
                            świata, bo to dżungla jest i niedługo możesz się ocknąć z łapką w nocniku. Bez
                            doświadczenia teraz dobrej pracy nie znajdziesz nikt Ci nie da 3 tysięcy na samo
                            CV, skończone uczelnie i piękne oczy.
                            • maczek83 Re: dziennik szukajacego pracy... 24.10.08, 09:52
                              Oj Ty się nie martw o mnie, ja sobie bardzo dobrze radzę. A to, że ktoś chce
                              marnować życie za 1000 zł-jego sprawa. Bo to jest marnowanie czasu, chyba że ma
                              pętle na szyi i nie ma wyboru. Czas kosztuje, czasu raz straconego odzyskać się
                              nie da. Jak ktoś uważa że praca za 1000 zł jest prawidłowością, to niech lepiej
                              się zastanowi. Dlaczego jesteśmy tacy głupi że uznajemy niesprawiedliwość za
                              słuszność i jedyną prawdę?
                              A co do mojego doświadczenia, hmm... Znajomy z gołym dyplomem uczelni, nie
                              widząc co chce właściwie robić w życiu, kompletnie bez doświadczenia znalazł
                              pracę serwisanta w Warszawie za 2000 zł. Więc tak myślę że z moim doświadczeniem
                              i kwalifikacjami od 3000 stawki się zaczynają. Nie znasz mnie przecież, nie
                              wiesz gdzie pracowałem, co robiłem i co potrafię, więc dlaczego z góry zakładasz
                              że nie mam doświadczenia?
                            • maczek83 Re: dziennik szukajacego pracy... 24.10.08, 10:56
                              A żeby potem ktoś nie mówił że tylko narzekam, a nic nie potrafię, nie mam
                              żadnego doświadczenia, a tylko wymagam dorzucę:
                              Pierwszą pracę podjąłem w październiku 2003 roku, pracowałem rok za psie
                              pieniądze. Potem był 6-miesięczny staż zawodowy. Następnie ponad roczny okres
                              pracy w Warszawie w dosyć specyficznej firmie IT. Ostatnio 3 miesięczny okres
                              pracy w Kielcach, który sam przerwałem. Suma sumarum - 3 lata. Niech jeszcze
                              ktoś napisze, że "od czegoś trzeba zacząć". To ile razy w życiu się zaczyna? Nie
                              jestem na etapie wchodzenia na rynek pracy i nie mam zamiaru niczego zaczynać.
                              Zacząłem kilka lat temu.
                        • maczek83 Re: dziennik szukajacego pracy... 24.10.08, 12:22
                          I jeszcze jedno. Sami jesteśmy sobie winni tego, że pracodawcy oferują płace na
                          poziomie 1000 zł. Każdy z nas kto zgodzi się pracować za 1000 zł jest winny, nie
                          boję się użyć tego słowa, zepsucia rynku. Pomijam powody dla których ludzie
                          podejmują pracę za takie stawki. Chodzi o to, że firma nie zapłaci ani grosza
                          więcej niż tyle, za ile ludzie zgodzą się podjąć daną pracę. Prawo podaży i
                          popytu się kłania. Jeśli dalej będziemy wychodzić z założenia że "od czegoś
                          trzeba zacząć", "więcej niż 1000 mi się nie należy" albo "na początek wystarczy,
                          a potem się zobaczy", to nikt nigdy więcej nie zapłaci i nikt nie zarobi. Tylko
                          dlaczego dumpingujemy dochody na własne życzenie? Nie liczmy na to że z płacami
                          w tym kraju się kiedyś poprawi, skoro sami akceptując i utrzymując takie postawy
                          utwierdzamy rynek w przekonaniu że tak ma być. Ekonomia się kłania, wystarczy
                          chwilę się zastanowić. Ale i tak ktoś powie że jestem głupi, nie znam się i w
                          ogóle co ja tutaj piszę ;)
    • ania7718 Re: dziennik szukajacego pracy... 24.10.08, 14:38
      Ja tylko powiem to co mają powiedzieć początkujący nauczyciele
      którzy od 950 zł a czasami nawet mniej zaczynają swoją karierę w
      zawodzie, urzędnicy, bibliotekarze itd.ogólnie cała sfera budżetowa.
      Nie będą pracować bo za mało? i czekać aż stawka wzrośnie tylko
      dokąd. Trzeba kiedyś zacząć aby się nauczyć.Studia to tylko teoria,
      najlepsze połączenie daje to z praktyką. Jak ktoś mieszka jeszcze z
      rodzicami, nie ma rodziny to sobie tak może gdybać.
      • wadera_77 Re: dziennik szukajacego pracy... 24.10.08, 15:18
        Noi jestem po pierwszej rozmowie ( nie odnosze sie do tego co
        napisano w watku.. ja sobie dalej pisze egoistyczny dziennik :P

        Pierwszy raz w zyciu poowiedziałam na rozmowie, że to ja musze
        przemysleć oferte .. a poza tym za tydzien w czwartek mam drugą
        rozmowe i dopiero w tedy podejme decyzje.. myslałam, że mnie wywala
        na zbity pysk :)
        ale o dziwo ... nie ... powiedzieli dajmy sobie wiec czas...
        fakt, że pensja nie poraża:) ale jak na początek w zawodzie to nie
        bede grymasić :) było miło, konkretnie... aż się zdziwiłam...
        - a teraz to co przykuło ich uwage...( to kilka wskazówek dla
        piszących list motywacyjne)
        - szczerość - napisałam, że mało wiem, ale chce sie uczyć-
        determinacja,
        czytelne cv i bardzo konkretny list motywacyjny
        i to co ich uderzyło , ze nie pisałam o sobie jakbym była bogiem, a
        zwykłym człowiekiem .. który szuka pracy... nie spodziewałam sie ,ze
        tylu ludzi opacznie rozumie autoprezentacje...

        w każdym razie .. czuje , że bedzie dobrze.. ( o ile sie nadaje na
        księgową :P)

        Do boju moi kochani!! Do boju!!
      • maczek83 Re: dziennik szukajacego pracy... 24.10.08, 15:23
        Miałem z Tobą nie dyskutować ale odpiszę. Nic nie mają powiedzieć. Nikt ich nie
        zmuszał do wyboru zawodu nauczyciela, urzędnika, bibliotekarza. Przymusu pracy i
        wyboru zawodu nie ma. Jak komuś jego budżetowe pensje nie odpowiadają, to może
        przecież spróbować szczęścia w sferze prywatnej, droga wolna.
        Ale wyjdźmy od tego, że ich pensje są regulowane odgórnie przez ustawy, a nie
        zależą od gry podaży i popytu na rynku pracy.
        Mam już dość tej dyskusji, bo nie ma z kim jej prowadzić.
                  • maczek83 Re: dziennik szukajacego pracy... 24.10.08, 15:56
                    Jak słońce! I w związku z tym z dniem dzisiejszym przestaję się znacząco
                    udzielać na forum. Będę zabierał głos w sprawach mało ważnych np. o pogodzie.
                    Skoro tak wiele osób w oczy kolą moje poglądy, to po co się wychylać i narażać
                    na komentarze że jestem taki czy taki. Wolę żeby mnie nienawidzono za to jaki
                    jestem, niż kochano za to kogo udaję, ale dla spokoju swojego i innych, wysiadam
                    z tego pociągu na tej stacji, bo dalej nim nie chcę jechać. Szerokiej drogi
                    wszystkim pozostałym życzę. Cześć!
          • maczek83 Re: dziennik szukajacego pracy... 24.10.08, 15:32
            No cóż, jak ktoś przedstawia inne poglądy odstające od poglądów ogółu to od razu
            jest na odstrzał, a że krąg wzajemnej adoracji jest tutaj aktywny, to padło na
            mnie. Nie zależy mi na tym aby przypodobać się wszystkim, wystarczy że kilka
            osób mnie rozumie i podziela moje poglądy. I tego będę się trzymał.
          • wadera_77 Re: dziennik szukajacego pracy... 24.10.08, 15:38
            Maczku Skarbie!
            Rozpoczęłam pisanie tego wątku, po to, żeby realnie opisywac jak sie
            szuka pracy i co moze sie przydarzyć... liczyłam w tym watku na Wasze
            wsprcie i dobre rady...
            jednoczesnie liczyłam na to, że to co napisze moze kiedys sie komus
            przydać..
            z założenia ten wątek nie miał byc tworem dla malkontenckich
            popisów.. bo tego mamy w Ostrowcu dość ... i na tym forum także...
            Moze nadszedł czas, żeby przestac marudzić... a cieszyc sie tym co
            sie ma .. albo dązyć do tego co sie chce osiągnąć..
            Mamy wielkie szczęscie, że kiedy kładziemy sie spać jest duze
            prawdopodobieństwo, że sie rano obudzimy, nikt do nas nie strzela,
            nie ma obozów zagłady, nikt nie umiera z głodu i pragnienia.. mamy
            wolność słowa i generalnie możemy robić co nam sie podoba.. w tym
            również możemy nic nie robić..
            ja sobie nie daje prawa do narzekania.. bo nie musze patrzec jak moje
            dzieci umierają z głodu . nie musze patrzeć jak na siłe sa wcielane
            do armii, nie muszą pracować w strasznych nieludzkich warunkach..
            mam dach nad głową, rodzinę.. i chleb na sniadanie..
            a nawet komputer i dostęp do sieci i mogę pisac na forum
            ostrowieckim:)
          • wadera_77 Re: dziennik szukajacego pracy... 31.10.08, 15:44
            kolejny dzień... wczoraj.. Kielce ( dlatego nie odebrałam maila który
            powinnam była odebrać:((

            dowiedziałam sie, że jestem bez doświadczenia ale mam za duże
            kwalifikacje.. absurd .. a jednak..
            wczoraj porażka na całej linii.....
            mam dzis dzień zwątpienia :(
            • unhollyseth Dla Ciebie Wadera:) 31.10.08, 23:12
              Doskonale Cię rozumie,Wadera. Wiem co czujesz bo ja wczoraj dostałem na rozmowie
              o pracę podobnych informacji co do mojej osoby. Przykre i dobijające, ale
              ...pozwolę sobie zacytować wróżbę z chińskiego ciasteczka: "Czeka Cię sukces.
              Musisz wytrwać na właściwej drodze. Pozwoli Ci to poznać istotę umysłu i ciała i
              da powodzenie"...
              • wadera_77 Re: Dla Ciebie Wadera:) 04.11.08, 11:28
                Jutro Warszawa ..

                dwie rozmowy kwalifikacyjne ...
                o 11.00 i o 14.00
                ( szkoda, że Warszawa.. ale praca trzy dni w tygodniu po 12 godzin
                reszta dni z dzieciakami.. chociaż tyle noi w księgowości)
                Poprosze o kciuki ..

                na marginesie 700 CV poszlo .. szukanie pracy to zajebista nerwówa...
                    • wadera_77 Re: Dla Ciebie Wadera:) 29.12.08, 20:30
                      Kończąc wątek..
                      bo prace juz mam ( nawet trzy :P)
                      Żadna z tych prac nie jest cudem, ale na cud nie liczyłam. Ale moze do cudu mnie doprowadzi.. musze sie na jakąs zdecydowac .. bo od 5 zaczynam .. wszystkie trzy .. do jutra musze sie zdecydować..
                      praca w warszawie na pół etatu , ale płaca wyższa niż na cały etat w Kielcach.. wiecej kasy mniej czasu.. praca która mnie nauczy wielu rzeczy.. a to było warunkiem koniecznym... chce sie rozwijać i za dwa lata chce osiągnąć tzw maksimum w zawodzie .. to w ostrowcu , ani nawet w Kielcach nie jest możliwe w ciągu dwóch lat..

                      tak jak już pisałam wysłłam w ciemno 1000 cv znając tylko nazwe firmy i maila:) ponad połowa maili nawet nie została otworzona.. a tylko 10-15% procent maili z moim cv zostało otwarte więcej niż jeden raz...
                      zostałam zaproszona na kilkanascie rozmów kwalifikacyjnych .. na kilka nie pojechałam,... kilka poszło marnie .. dobrze poszło trzy..
                      jestem zadowolona:) choc po raz 35 zaczynam nowe zycie :P

                      Życze wszystkim powodzenia w szukaniu pracy... i odwagi ..i szczęścia i optymizmu ....
                        • wadera_77 Re: Dla Ciebie Wadera:) 30.12.08, 10:17
                          ale tak naprawdę to byłabym zadowolona .. gdybym mogla zamienić sie w
                          kure domową i posiedzieć z dzieciakami :( szkoda, ze dzisiejszych
                          czasach utrzymanie się z jednej pensji jest prawie niemożliwe
                            • Gość: Bartek Re: Dla Ciebie Wadera:) IP: *.centertel.pl 30.12.08, 19:20
                              Zawsze ciagnie nas do tego czego nie mamy. Moja zona byla kura domowa przez 3
                              lata- a potem zaczela jej psychika wysiadac.Wspolnie doszlismy do tego ze musi
                              isc do pracy. Zawsze marzyla o pracy w zawodzie (finanse)- w Warszawie nie bylo
                              to problemem. Teraz czasami klnie- ale nie zamierza rezygnowac -pracuje bo lubi.
                              Wiekszosc ludzi jest tak zbudowana, ze w zasadzie lubi pracowac. Sam po sobie
                              widze- pierwszy tydzien na urlopie jest ekstra, drugi moze byc, a potem to
                              zaczynam sobie zajecia szukac.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka