seti15
03.01.09, 20:08
To co robią wodociągi to zakrawa na tragikomedie.W piątek rano obudziliśmy się
nie było już w kranach wody. Panowie z wodociągów niespiesznie przyjechali
usuwać awarie co im zajeło sporo czasu bo niestety trzeba przy okazji
podtrzymywać lampę którą podmyło. Późnym popołudniem mieliśmy już wodę. Ale
dziś rano znów brak wody o rura pękła w tym samym miejscu podmywając tą samą
lampę :( uporali się do około 14stej zasypali i sobie pojechali. Nie wiem
dokładnie ile po tym rura znów puściła. Ale puściła i sytuacja się powtarza.
Lampa podmyta woda zakręcona. Jutro dopiero maja przyjechać naprawiać. Nie
mówiła bym nic gdyba ta rura pękła kilka metrów dalej (no cóż zdarzyło się
zimno jest rury stare) ale kurcze w tym samym miejscu trzeci raz z rzędu? To
może być przypadek? Kto ponosi koszty takich napraw? Jest w stanie ktoś mi to
wytłumaczyć?