kniadziu
16.02.09, 16:39
Wita! Chciałbym wam zacytować email, jaki dosyałem od kolegi z
Krakowa, jako przestrogę abyśmy wszyscy uważali na swoje pociechy w
zatłoczonych miejscach. Oto on:
"Proszę przeczytaj opis na dole i jezeli to możliwe przesłać dalej.
to, co przesyłam warto przesłać do przyjaciół i znajomych, którzy
mają dzieci
Identyczny przypadek jak niżej opisany zdarzył się przyjaciółce
mojej siostry - której nie mam powodów nie wierzyć.
Kobieta tak się podenerwowała zniknięciem diecka, że odrazu pobiegła
do Punktu oBsł klienta
Dziecko znaleziono na szczęście, w toalecie w markecie, bo Punkt
Obsł KLienta zablokował wyjścia z marketu i ochrona szukała
dzieciaka
Dzieciak był ostrzyżony i kurtce odwróconej na lewą stronę odurzony
był przygotowany by go wynieść na zewnątrz.
Jak idziemy z żoną na zakupy to jedno z nas ma na oku dzieciaka - a
kiedy chcę na coś rzucić okiem to mówimy do siebie DRUKOWANYMI
LITERAMI, które z nas ma na niego oko.
.
Proszę przeczytać to co na dole.
Kopiuję tekst koleżanki z forum. Normalnie jestem w szoku...!!!!
NIE SPUSZCZAC DZIECI Z OCZU W MARKETACH itp.!
> Koleżanka opowiedziała mi wczoraj historie mrożaca krew w żyłach.
> Jej siostra była w Gdyni w Tesco, w ciagu dnia, na zakupach. Z 4-
> latkiem. Syn stal na zabawkach a ona na końcu regalu wybierała cos
> dla chrzesnicy. Katem oka widziała cały czas syna. Nagle go nie ma.
> Z 10 sekund nie patrzyła na niego! Wyleciała z alejki i nie
> zauważyła go nigdzie, stwierdziła, ze nie będzie latać miedzy
> regalami, bo może juz być daleko (raz tak za nim ganiała po
sklepie,
> byli w 2 przeciwległych częsciach).
> Poleciała do punktu informacyjnego na przeciw wejscia/wyjscia, żeby
> ogłosili przez megafony. I tak lecac do tego punktu widzi faceta
> spokojnie wychodzacego z jej spiacym; synem na rękach. Zaczęła się
> drzeć, ze jej dziecko kradna. Facet rzucił dzieciaka i zwiał.
> Ochrona zamiast go gonić to do dzieciaka i do niej żeby ja
> uspokajać. Facet wyparował w efekcie. Dzieciak nieprzytomny, wiec
> zawołali pogotowie, no i policje. Na kamerze widać jak facet w
> kapturze podchodzi do dzieciaka od tylu, przykłada szmatkę do ust i
> dzieciak sie osuwa. A matka stoi tylko-bokiem kilka metrów dalej!
> Wział dzieciaka jakby spiacego i spokojnie poszedł sobie! Dzieciak
> był odurzony eterem i jeszcze miał rozbita głowę od tego
porzucenia.
> Policja powiedziała, że na handel albo na organy. I ze to CZĘSTE!
> Takie dzieci sie nie odnajduja. Jakby ta matka poleciała szukać po
> sklepie, toby juz dziecka nie zobaczyła! Ja bym poleciała szukać
> miedzy regalami.
> Bartek od dawna chodzi w takich ludnych miejscach z opaska
> identyfikacyjna na ręce (imie, nazwisko, nasze komorki), na wypadek
> zgubienia sie w sklepie. Ale co kur!@#$% można zrobić na wypadek
> uprowadzenia! Normalnie miałam jakies szczypawki na skórze jak ta
> koleżanka mi to opowiadała! Masakra! Nie wiedziałam, że u nas cos
> takiego ma miejsce! Zdarzyło mi sie zostawić Bartka w C&A w tym
> dziecięcym kinie i samej latać po C&A, co kilka minut szłam do
> niego. Ale jakby tam ktos grasował to ... strach pomysleć!
> Nigdy nie spuszczę mojego dziecka nawet na sekundę z oczu!
> Podobno gdzies w Poznaniu-w wielkiej galerii handlowej zginelo
dziecko około 4-letnie, oczywiscie okolicznosci podobne-matka była
gdzies obok no i nagle dziecka nie ma. Szukała, poszła na policję
ale niestety dziecko jak kamień w wode. Po kilku dniach dziecko
znalazła obsluga galerii-lezalo na ławeczce obok sklepu gdzie
zniknęło poprzednio, było nieprzytomne, w kieszeni miało kartkę z
napisem że jest na prochach i że nie ma nerki.. "
Myśl, że po tym co Wam przedstawiłem uwaga i czujnośc wzrośnie, co
celem było tego watku.
Serdecznie pozdrawiam