lachien
18.02.09, 15:56
Za jego drugie dno. Mercury był już wtedy bardzo chory ostatnie partie wokalne
nagrywał z wózka. Potem zostały dopiero przerobione, by brzmieć normalnie. Ten
numer nagrywali bodajże 2 miesiące - ten jedyny ostatni numer z ostatniej
płyty. Zaraz potem umarł ten jeden z największych rockowych showmanów.
Na kolanach tego słucham chociaż muzycznie jest to cieniutkie.
www.youtube.com/watch?v=4ADh8Fs3YdU