Gość: eddieo
IP: 87.204.126.*
07.05.09, 16:12
natrafiłem na jakąś nowoś dla mnie w chłodziarce w sklepiku przylegającego z
tyłu do dworca PKS. Napój władcy much o smaku coli. byłem spragniony więc
wypiłem ok 2/3 napoju po czym zacząłem dokładnie studiować naklejkę .
wyczytałem że za etykietą foliowa są "zarąbiste" Czesiowe podkładki. zerwałem
etykietę i nie było nic. Dalej czytam, że najlepiej spożyć przed i że data na
dole, patrzę na dół a tam 10.02.2009, - aż mi włosy dęba stanęły i myślałem że
żgnę. ów napój był kwaśny i nie przypominał wcale smaku coli uzmysłowiłem
sobie. wróciłem do sklepiku powiedziałemm i pokazałem ekspedientce opakowanie
a ta: " no i co , stało sie coś? źle sie czuje jakoś z tego powodu?". No
myślałem że śnie - nie dośc że nikt mnie nie zamierzał przeprosić to jeszcze
zostaełm zjebany w formie bezosobowej: ("źle sie czuje"). teraz mam lekką
srake i myślę że na tym sie moja przygoda ze wspaniałym sklepem MHSI na żabiej
zakończy. A fuj. Niech to będzie przestrogą dla wszystkich, bo dzień po
terminie to rozumiem niedopatrzenie tydzień to niedbalstwo ale prawie 1/2 roku
to świadome sprzedawanie trutki - pod prokurature podchodzi.