Gość: qwert
IP: *.adsl.inetia.pl
14.07.09, 17:19
niedawno byłem w bibliotece na Kilińskiego i zostałem bardzo opryskliwie obsłużony przez jedną z pań, taką młodą z ciemnymi długimi włosami. Chciałem, żeby mi doradziła jakąś książkę na wakacje a ona na to, że muszę mieć tytuł i autora, bo tak to ona mi nic nie poda.na to ja żeby jej "ułatwić zadanie" mówię, że może być coś z fantastyki, a ona na to z krzykiem, że mówiła tytuł i ator i zajęła się swoimi sprawami. w końcu nic nie wypożyczyłem. Sądzę, że po prostu nie chciało jej się z krzesła ruszyć. Albo jest niekompetentna i nie wie co ma w biliotece. Wcześniej spotkałem ją w czytelni w Białym Domku na Wardyńskiego i wtedy też taka była. Po co ona tam siedzi? czyżby nie dlatego, żeby obsługiwać innych? a może po to, żeby grzać stołek i mieć przyspawaną głowę do kompa?Aż poczułem się winny, że w ogóle pszyszedłem. Spojrzała na mnie takim wzrokiem, jakby mnie zabić chciała. Na szczęście nie wszystkie takie są. miła atmosfera jest w biblio w Malwie i na Sienkiewizca.