Dodaj do ulubionych

antykoncepcyjny koszmar

20.01.10, 21:12
nie wiem czy to normalne ale srednio raz w miesiacu wpadam w panike
ze jestem w ciazy. biore tabletki cilest regularnie ale praktycznie
caly czas mam wrazenie ze jestem w ciazy. mam juz troje dzieci i
nie chcialabym jeszcze kolejnych. czytam ulotke po milion razy i
troche mi przechodzi zrobilam tysiac testow narazie negatywne. sa
jakies przypadki nieskutecznosci oczywiscie u forumowiczek nie u
tych badanych na potrzeby ulotki smile dzieki
Obserwuj wątek
    • claratrueba Re: antykoncepcyjny koszmar 21.01.10, 06:09
      Tak, znam przypadki nieskuteczności. ZAWSZE wynikały one z jakiegoś zaniedbania-
      pominięta tabletka, branie razem z Deprimem (dziurawiec) lub lekiem wchodzącym w
      interakcję, zrobienie dłuższej przerwymiędzy opakowaniami. Przy regularnym
      braniu i regularnej lekturze ulotek (inne zabezpieczenia w przyp. mozliwego
      osłabienia działania)- zadna z mijch koleżanek i pacjentek mojego gina nie
      zaszła w ciążę. Wyluzuj.
    • rubra Re: antykoncepcyjny koszmar 22.01.10, 20:40
      Sorry za szczerość, ale na takie lęki (czytam ulotke po milion razy i
      > troche mi przechodzi zrobilam tysiac testów)żadna-nawet najbardziej super
      pewna antykoncepcja nie pomoże- bo to nie kwestia metody, tylko psychiki i
      emocji. Tego nie załatwią żadne prochy - to zależy przede wszystkim od Twojego
      zaufania do partnera, Boga/Siły wyższej(zależnie od światopoglądu), sytuacji
      życiowej.
      Dlatego lęków nie leczy sie u ginekologa, tylko przepracowuje samemu, a jeśli to
      nie pomoże, to przy pomocy psychologa...

      p.s.
      > nie wiem czy to normalne ...
      u kobiet stosujących antykoncepcję, czyli zamkniętych na dziecko-powszechne..
      • claratrueba Re: antykoncepcyjny koszmar 23.01.10, 06:11
        > nie wiem czy to normalne ...
        > u kobiet stosujących antykoncepcję, czyli zamkniętych na dziecko-powszechne.

        Strach przed ciążą jest powszechny wśród kobiet biorących tabsy?
        Bardzo ciekawe, bo dokładnie odwrotne zjawisko obserwuję- brak tego lęku. Wpis
        majjeczki to ewenement wśród setek dramatycznych "czy mogę być w ciąży?"
        pisanych przez osoby nie stosujące hormonalnej antykoncepcji.
        Antykoncepcja jest zawsze dla kobiet "zamkniętych na dziecko" by użyć Twojego (a
        raczej nie Twojego, a Twoich ideologów) określenia. Kobiety "otwarte na dziecko"
        po prostu je rodzą.
        Tylko, że "otwarcie' i "zamknięcie" to wolny wybór wolnego człowieka.
        • rubra Re: antykoncepcyjny koszmar 23.01.10, 12:09
          Kobiety "otwarte na dziecko
          > "
          > po prostu je rodzą.
          - kobiety otwarte na dziecko wcale nie koniecznie je rodzą, ale sa gotowe je
          przyjąć w każdym momencie, nawet jeśli pojawi sie nie palnowane i nie "walczą" z
          nim (i przy okazji z sobą) za wszelka cene i "po trupach", dlatego nie musza się
          bać - na tym polega różnica.
        • rubra Re: antykoncepcyjny koszmar 23.01.10, 12:51
          > raczej nie Twojego, a Twoich ideologów) określenia.
          - a określenia Twoich ideologów to lęk przed nieplanowaną ciążą, zabezpieczenie,
          ochrona przed.. itd.Lęk przed ciązą jest głównym motywem stosowania
          antykoncepcji-tylko u jednych jest on mniej u innych bardziej uświadomiony.Gdyby
          nie to żadna logicznie myśląca osoba nie narażałaby tak swojego zdrowia, związku
          itd. Co ciekawe większość facetów w zyciu tak by się "nie katowała", a
          kobiety..no cóż...Tak więc musi to być spora motywacja, a raczej "desperacja",
          skoro dokladnie taki sam efekt (odnośnie skuteczności ten sam, w innych sferach
          jest to wpływ nieporównywalnie jedynie na plus) można osiągnąć nie szkodząc
          sobie, ale cóż - do tego trzeba postawić sobie i swojemu partnerowi trochę
          wyższe wymagania, a jeśli przyzwyczaiło sie siebie i jego do pójścia "na
          łatwiznę" to może się to okazać prawie niemożliwe..
            • rubra Re: antykoncepcyjny koszmar 23.01.10, 15:12
              Chociażby zwalnia faceta ze sporej części odpowiedzialności, która powinna być
              również jego odpowiedzialnością.Utwierdza go w tym, ze sex to głównie zabawa, a
              antykoncepcja to sprawa kobiety. Poza tym (paradoksalnie) naraża na nudę we
              współżyciu, ponieważ, jest ono "zawsze pod ręką".
              Pozostałe kwestie to raczej rodzaj "strat" głównie w sferze więzi, która u
              małżeństw stosujących NPR ma zupełnie inną jakość niż u stosujących
              antykoncepcję-ale myślę, że dla większości (przepraszam za uogólnienie)
              zwolenniczek/-ów anty-... jest to zupełna abstrakcja..
                • rubra Re: antykoncepcyjny koszmar 24.01.10, 00:14
                  dla faceta seks przy antykoncepcji to zabawa,a dla kobiety
                  > męczarnia,
                  - miedzy zabawa a męczarnią jest duża przestrzeń na szacunek,
                  współodpowiedzialność i równowagę między dawaniem a braniem
              • claratrueba Re: antykoncepcyjny koszmar 24.01.10, 06:54
                Pozostałe kwestie to raczej rodzaj "strat" głównie w sferze więzi, która u
                małżeństw stosujących NPR ma zupełnie inną jakość niż u stosujących
                antykoncepcję

                Jak chcą mieć taką więź, nikt im nie broni. Antykoncepcja hormonalna nie jest
                obowiązkowa. Woli ktoś gmerać sobie termometrem w pochwie, rysować słupki, śluz
                w palcach badać i ucinać zaloty "nie dzisiaj"- jego rzecz. Może to i jest jakaś
                "jakość". Dla mnie to nie tyle abstrakcja, co niepotrzebna manewry, które
                zastępuje połknięcie 1 małej tabletki.
                Odpowiedzialność faceta sprowadza się póki co do prezerwatywy, refleksu lub
                "szklanki zimnej wody zamiast". Wasektomia jest prawnie zabroniona.
                A tak, w ogóle- dla mnie sex to też głównie zabawa. Jak dla wielu kobiet.
                • rubra Re: antykoncepcyjny koszmar 26.01.10, 11:08
                  > Jak chcą mieć taką więź, nikt im nie broni. Antykoncepcja hormonalna nie jest
                  > obowiązkowa.
                  - fakt, każdy ma to co lubi, a ze niektórzy lubią "fast foody" to cóż, ich
                  sprawa i to też uszanować trzeba..

                  a co do odpowiedzialności facetów, to mialam na mysli nieco szerszy -
                  "ponad-techniczny" kontekst..
              • la-bast Re: antykoncepcyjny koszmar 17.03.10, 22:24
                rubra napisała:

                > Chociażby zwalnia faceta ze sporej części odpowiedzialności, która
                powinna być
                > również jego odpowiedzialnością.

                Bzdura!moj m dba bym regularnie chodzila do ginekologa,przypomina o
                tabletkach i zaopatruje mnie w nie.

                Utwierdza go w tym, ze sex to głównie zabawa, a
                > antykoncepcja to sprawa kobiety. Poza tym (paradoksalnie) naraża
                na nudę we
                > współżyciu, ponieważ, jest ono "zawsze pod ręką".

                no zobacz a ja myslalam,ze seks jest po to by sie nim cieszyc a nie
                katowacbig_grin

                > Pozostałe kwestie to raczej rodzaj "strat" głównie w sferze więzi,
                która u
                > małżeństw stosujących NPR ma zupełnie inną jakość niż u stosujących
                > antykoncepcję-ale myślę, że dla większości (przepraszam za
                uogólnienie)
                > zwolenniczek/-ów anty-... jest to zupełna abstrakcja..

                powiedz jaka jakosc ma seks NPR? ciekawa jestem cholernie
              • doral2 Re: antykoncepcyjny koszmar 18.03.10, 23:39
                rubra napisała:

                > Chociażby zwalnia faceta ze sporej części odpowiedzialności, która powinna być
                również jego odpowiedzialnością...."

                facet może zrobić dwie rzeczy - powstrzymać się od seksu, bądź wysterylizować.
                to drugie jest w polsce zakazane.
                zatem zostaje mu wstrzemięźliwość.
                zważywszy na to, że kobieta ma największa ochotę na seks i jest najbardziej
                ponętna w okresie owulacji, doprawdy trzeba mieć nerwy jak postronki.
                kobieta również może w dniach płodnych powstrzymać się od seksu. czemu zatem
                tego nie robi??
                i nie gadajcie tu o nieskuteczności metody NPL, bo zaraz tu wpadnie ngielka i
                udowodni, że tak nie jest.

                nie, żebym chciała bronić facetów, ale też i nie wieszajcie na nich wszystkich
                psów. bo kobiety też beż winy nie są.

                osobiście wolę sama kontrolować swoja płodność, niż zwalać odpowiedzialność na
                faceta.
                • la-bast Re: antykoncepcyjny koszmar 19.03.10, 19:03
                  tak z ciekawoscibig_grinile nagielka ma dzieci?big_grin
                  dla mnie jesli facet jest odpowiedzialny bedzie dbal, by jego
                  kobieta nie zaszla w niepozadana ciaze.
                  Atak ogolnie w dni plodne nie chcialabym sie powstrzymywac od seksu,
                  wtedy seks ma inna jakosc.
                  Nie chce sie meczyc jakims codziennym mierzeniem temperatury,
                  ogladaniem sluzu,tym bardziej,ze taka metoda jest najlepsza dla
                  ludzi ktorzy prowadza regularny tryb zycia, troche
                  imprezy,alkoholu,zmiana klimatu jak u mnie czesto jest i mam
                  nastepne dziecko w drodze.
      • majjeczka77 Re: antykoncepcyjny koszmar 10.03.10, 12:43
        faceci sa samolubni tofakt nie rozumieja z reguly o co tyle
        zamieszania moj tez jest raczej oporny ale sie stara. a to fakt
        dzieci juz nie bardzo chce mamy urocza trojeczke i mysle to i tak
        wiecej niz normalna rodzina w polsce a jak sie zdarzy ze
        jednak "zaciaze" to nigdy w zyciu nie usune a tym co to robia tez
        bym zycie zabrala!
          • rubra Re: antykoncepcyjny koszmar 12.03.10, 23:13
            ..no bo "strachów" sie nie leczy antykoncepcją-to siedzi w głowie.Dlatego z
            lękami trzeba się udać do właściwego lekarza-nie do gin-.., ale psycho-loga (a
            najlepiej do Pana Boga).
            Pozdrawiam
            • saba76 Re: antykoncepcyjny koszmar 17.03.10, 17:55
              "ale psycho-loga (a najlepiej do Pana Boga)"

              ciekawe jakoś bóg mi nie pomógł, można powiedzieć słaba wiara..., ale nie każdy
              może być wierzący. coraz częściej przez takie wypowiedzi wierzących zaczynam się
              zastanawiać "po co mi ta wiara".
              Zanim wypowie się na temat - podkreślę na temat, a nie wypowie się o
              swoich przekonaniach należy postawić się w sytuacji osoby zadającej pytania.
              Brać pod uwagę ,ze nie jest wierząca (brak zakazów i nakazów antykoncepcyjnych) itp.

              Do autorki wątku:
              Jeśli tak bardzo się boisz, a wiem co to strach przed ciążą, porozmawiaj z
              terapeutą psychologiem, myślę ,że ten strach tak się zagłębił w Tobie, że nie
              pozwala żyć pełnią życia, cieszyć się ze wszystkiego co otacza. To nie jest
              zdrowe. Nie wiem czy konieczna będzie farmakologia ,ale warto spróbować z
              terapeutą, no i nauczyć się radzić ze strachem i paniką.
              Wiem ,ze to trudne ,ale warte pracy.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka