Dodaj do ulubionych

Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( i co

22.01.06, 10:10
Mam problem krążeniowy ja, moja mama, babcia, prababcia miała...i co teraz?
Chemiczna doraź na antykoncepcja odpada, prezerwatywy..wiadomo, komforf
żaden. Spirala? Jeszcze nie rodziłam. Może już tu było o tym pisane? Poproszę
o linka...??
Pozdrawiam serdecznie smile
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 22.01.06, 11:25
      Teraz coraz czesciej zaklada sie spirale nierodkom - choc ja bym chyba nei
      ryzykowala- wiadomo jaki jest mechanizm dziania spirali- powoduje lekki stan
      zapalny narzadow rodnych ew. pozniejszej ciazy i probom zajscia w nia to moze
      nie sluzyc.
      A minipigulka ( Cerazette) tez odpada?
      jesli tak no to wybor miedzy spirala prezerwatywami a NPR.
      Niestety nie wynaleziono jeszcze metody 100 % skutecznej i calkowicie
      nieinwazyjnej.
    • saata11 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 22.01.06, 11:56
      Baaaaaardzo serdecznie dziękuję za odzew. Cerazette nie brałam i niewiele wiem
      o tym, ale zaraz sobie poszukam smile . Ze spiralką to właśnie wiem, że są takie
      problemy.., tym bardziej, że nie mam już 20 lat, a 33 (r. 1973!!! i na dziecko
      liczę w niedalekiej przyszłości.
      Do gina wybieram się w lutym, to pogadam i zadecyduję co dalej.. boję się
      spiralki, bo wiecznie mam problemy grzybicowe, zapalne i bez niej sad .
      Dziadostwo takie. Ech...facety mają łatwiej z tymi sprawami.
      Serdecznie pozdrawiam.
      • anula36 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 22.01.06, 13:12
        w takim razie witam rowiesniczke i zapraszam na forum dla rocznika 73wink

        A wracajac do meritum-
        Jesli jestes z jednym partnerem ( tzn ew ryzyko wpadki nie rujnuje zycia) i
        planujesz dziecko w perspektywie 2-3 lat to na twoim miejscu nei zdecydowalabym
        sie na spirale z powodow:
        1. nasila sklonnosc do infekcji a inwekcje moga ( nie musza)prowadzic do
        zrostow na jajowodach - zajscie w ciaze moze byc trudniejsze a leczenie
        skomplikowane
        2. zeby wprowadzic a nastepnei wyjac spirale trzeba rozszerzyc sztucznie szyjke
        macicy - moze potem nie "trzymac" jak nalezy w czasie ciazy.
        3. na zdrowy rozum miedzy usunieciem spirali a zajsciem w ciaze warto byloby
        poczekac choc z 2-3 miesiace zeby sluzowka "doszla do siebie" i wtdy znow
        pojawia sie problem - ja sie tu zabezpieczyc?

        Przedyskutuj z ginekologiem ewentualnosc zazywania Cerazette, ale na te pare-
        parenascie miesiecy zastanow sie nad prezerwatywami- owszem zmniejszaja komfort
        ale zdrowie wazniejsze. Prawidlowo stosowane maja calkiem dobra skutecznosc.

        Wbrew pozorom faceci nie maja tak latwo ( chyba tylko ci ktorzy w ogole sie nie
        przejmuja czy zapyla czy nie)- moga stosowac tylko prezerwatywe - kobieta ma
        jednak wiecej mozliwosci sterowania wlasna plodnoscia.
        • saata11 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 23.01.06, 14:15
          Witam ponownie....
          Bardzo serdecznie ponownie dziękuję za pomoc i wypowiedź.
          Rzeczywiście ze spiralkami różnie bywa. Obecnie jestem na etapie rozpoznawania
          się w rynku anty. Widze, że koleżanka już fachowiec nie w kij dmuchał, to
          zarzycę jeszcze jednym pytaniem: co sądzisz o Mirenie (naczytałam się już
          całkiem sporo) i o wkładce, której u nas chyba jeszcze nie ma,
          mianowicie ,,Gyne-Fix", jest to ponoć dobra alternatywa dla nieródek, choć
          miedzianka, ale to jest taki sznureczek z miedzią, który umieszcza się
          przytwierdzając do ścianek macicy (mam nadzieję, że dobrze zrozumiałam). Co o
          tym sądzisz?
          Dziękuję z góry za odpowiedź.

          smile
          • anula36 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 23.01.06, 14:29
            O Gyne fix nie slyszalam jeszcze nic ale postaram sie uzupelnic wiedzesmile
            Zreszta kazda wiedze trzeba brac przez pryzmat tego ze czasami artykuly czy
            nawet wypowiedzi lekarzy sa sponsorowane przez producenta danego produktu.
            Ja sie obracam dosc sporo w gronie medycznym i stad tez czerpie wiedze
            niesponsorowanawinkChoc niestety nie zawsze przyjemna dla odbiorcowwink


            Co do Mireny...
            1. uwialniaja sie z niej hormony, niewiele i miejscowo- ale jednak, przy
            chorobach krazenia w wywiadzie - trzeba by to jeszcze skonsultowac z lekarzem
            2. Mirena w sposob EKSTREMALNY likwiduje wysciolke sluzowa macicy( stad zanik
            miesiaczek)- roznie jest z jej odbudowa i mozliwoscia zagniezdzenia sie zarodka
            po usunieciu.
            Mam taki przyklad w najblizszym otoczeniu dziewczyna ciut starsza ode mnie, 1
            dziecko, zalozyla Mirene bo w zasadzie nie planowala wiecej - po czym rozwod -
            2 malzenstwo -on bezdzietny- staraja sie o dziecko juz prawie 2 lata w
            iedzyczasie kilka poronien, intensywna kuracja hormonalna i rozlozone bezradnie
            rece lakarza ze wskazaniem na efekty post -mirenowe.
            Oczywiscie nie musi tak byc ale kto zareczy ze nie bedzie?
            Dla mnie wkladka to ewidentnie metoda dla dzieciatych.
            • saata11 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 23.01.06, 15:48
              Wiem, o czym mówisz z tym sponsorowaniem, rzeczywiście trzeba baaaardzo trzeźwo
              mysleć rozpatrując wszystkie nowości. Pamiętam kampanię plastrów anty i
              potem ,móstwo opinii raczej negatywnych na ich temat. Podejrzewam, że tak samo
              jest z Mireną..poza tym nigdy nie mamy pewności, czy na formu nie wypowiada się
              ukryty producent, lub dystrybutor pod nickiem np. ,,jadźka56".
              Co do tej gyne-Fix, to nazwę na forum w ,,Kafeterii" zauważyłam, ale już
              merytorycznie poczytałam na jakiejś stronie lekarskiej, choć nie pamiętam na
              jakiej i był tam opisany mechanizm, sucho i rzeczowo tzn. za i przeciw oraz
              informacja o ,,niebyciu" tego jeszcze w naszej ojczyźnie.
              Byłoby miło, jakbyś w ,,środowisku" dowiedziała się czegoś więcej na ten temat.
              Serdecznie dziękuję za expresowe odpowiedzi, życzliwość i fachowość.

              Pozdro smile
    • florencja29 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 23.01.06, 16:01
      Ja ostanio byłam u gina, aby dowiedzieć sie czy mogę mieć spiralę - też nie
      rodziłam. Wyszukałam lekarke poprzez strone mirena.pl, ale nie po to aby załozyć
      mirenę (dla nieródek mirena jest za duża), ale tak poradziła mi pewna
      forumowiczka, że właśnie tak sobie znalazła ginekologa, który jej założył (ona
      była też nieródką). Ja po prostu wyszukałam kilku lekarzy, dzwoniłam i pytałam.
      I tak znalzałam ginekolożke, która powiedziała, że musi mnie obejrzeć i zobaczymy.
      Ja z kolei nie powinnam brać tabletek, bo mam lekkie nadciśnienie. Wcześniej
      brałam 8 lat tabletki (w tym przez rok cerazette - ale nieszczególnie je
      tolerowałam - cienki nastrój i zerowa ochota na sex, cera nieciekawa i przytyłam
      - co przy żadnych innych tabletkach mi się nie zdażyło.
      Co mnie jeszcze ciagneło do spirali?
      Po cerazette lekarz wymyślił, że dobry będzie dla mnie krążek dopochwowy
      NuvaRing, wydzielający hormony (dziłanie takie samo jak tabletki), ale ,tak mnie
      zapewniał lekarz lepszy dla mnie (ciśnienie). Jest on niedostępny jeszcze w
      Polsce, ja go sobie kupiuje w Niemczech. Mając juz sedecznie dosyć cerazette w
      końcu zdecydowałam się na ten krążek. Ale to nie koniec historii, wszystko było
      fajnie jak zaczęłam go używać, ale na początku 2-go opakowania zaczęły mnie
      strasznie boleć nogi do tego stopnia, że zrobiłam badania w kierunku zakrzepicy
      - usg dopplera i krzepliwosc krwi - wszystko było ok, jednak lekarz, który robił
      mi usg przepisał mi tabletki na poprawę krążenia Otrex 600 oraz magnez z wit. B6.
      Wtedy miałam juz dosyć, stwierdziłam, że albo spirala, albo przechodzę na
      prezerwatywy, tak mnie bolały nogi. I wtedy w ten sposób, jak opisałam powyżej
      znalazłam tą ginekolożkę. Ona skierowała mnie na podobno jakieś super USG 4D,
      aby lekarz dokładnie obejrzał moja macicę, bo podczas badania stwierdziła, że
      jest ona dosyć mała i to może być przeciwwskazanie do spirali. Jesli chodzi o
      szyjkę lekarka stwierdziła, że się nadaje (aby założyć spiralę). Zrobiłam to
      usg. Okazalo się, że macica jest mała, ale nie ma przeciwwskazań do założenia
      wkładki. Właściwie to chciałam juz się umówić na założenie tej spirali, ale
      odstraszyła mnie trochę cena. Miala to być spirala niehormonalna i z założeniem
      wszystko miało kosztować 500 zł. Jednak stwierdziłam że nie będę zakładać
      spirali, bo jeśli bym ją zakładała spiralę to najdłużej na rok, bo mniej więcej
      wtedy chciałabym rozpocząć starania o dzidziusia i stwierdziłam, ze na rok to
      się jednak nie opłaca. Np. na 3-4 lata (na tyle chyba zakłada sie spiralę) to by
      się opacało i tyle bym dała i jeśli bym nie chciała zachodzic w ciąże. W
      międzyczasie przestały mnie boleć nogi i na razie jednak zostałam przy tym moim
      krążku.
      Są jednak w Polsce lekarze, którzy zakładają spirale nieródkom. Moim zdaniem
      jesli lekarz podejdzie do sprawy powaznie tzn. dokładnie zbada, zrobi dokładne
      usg to można mu zaufać. Ten lekarz, kt. robił mi usg też powiedzial, ze mozna
      załozyć spiralę.
      • saata11 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 23.01.06, 19:02
        Kurcze skasowało mi się całe!!!!!!!! sad((((

        Ale spróbuję jeszcze raz.

        Więc ja otrex biorę już drugi rok: niesprawna zastawka żylna w nodze, pajączki
        i żylaki w całej rodzinie (włącznie z dziadkiem). W związku z tym hormony
        odpadają. Zresztą mam również przed nimi bariere psychologiczną - około 10-13
        lat temu brałam Cilest - nowość wówczas - i przytyłam około 10 kilogramów w
        ciągu 2 miesięcy. Ginowie wszelkiej maści oczy ze zdumienia przecierali. Nota
        bebe - już nigdy nie wróciłam do tamtej wagi..
        W związku z powyższym obawiam się każdych hormonów - również tych
        miejscowych ,,w osobie" mireny. Zresztą koleżanka wyżej uświadomiła mi, że ma
        ona znaczny wpław na tkankę macicy (maceracja) i może być potem problem z
        zajściem w ciążę, a ja ją planuję, choć jeszcze nie teraz (wiem, młoda to ja
        już nie jestem smile).
        Poza tym mam mięśniaka dość dobrze odżywionego i tendencje do tworzenai się
        czegoś tam w piersiach. To ponoć jest też duże przeciwwskazanie - głównie do
        estrogenów. Nie wiem jak jest w moim przypadku jeśli chodzi o ten drugi hormon
        stosowany w tabsach anty (progestagen?). Jeśli chodzi o tą wkładkę, o której
        wspominałam wyżej, to doczytałam jeszcze że mogą ją stosować właśnie nieródki i
        kobiety z mięśniakami macicy, że generalnie to nie koliduje. Tylko, że zdaje
        się, że to jeszcze nie dotarło do naszego ,,prorodzinnego" państwa.
        Ta spirala, o której pisałaś to trochę droga, jak na niehormonalną?
        Ja niedługo udam się do gina, ale sąduję w necie co i jak, bo -jak wiadomo-
        lekarze często są niestety nieobiektywni i przepisują, to co aktualnie dilują i
        z czego mają zysk, albo wycieczkę...No niestety. Co ginekolog, to inny środek.
        Serdeznie pozdrawiam i ponownie zapraszam do dyskusji.
    • florencja29 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 24.01.06, 09:52
      Ja też znalazłam w internecie ten GyneFix, ale u nas jeszcze nie ma co o tym
      marzyć. Z tego co wyczytałam na zagranicznych stronach to też niewielu lekarzy
      za granicą jest wyspecjalizowanych w jego zakładaniu, a podobno nie jest to
      łatwe. Skoro tam sytuacja tak wygląda, to u nas może za 5 lat, ale myślę, że
      moze i później.
      Ja wiem jedno, że jak urodzę dziecko to przechodzę na spiralę. Tylko kiedy
      urodzę... Też nie jestem juz za mloda, w maju stuknie mi 32. I właściewie
      dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że jedno dziecko to na pewno chcę i już
      ostanio wiedziałam, że już chcę, ale znowu mi osłabło.

      Strona o Gyne-Fix:
      www.pett-jandi.de/e1995/e2650/index_ger.html
      • saata11 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 24.01.06, 16:54
        Anula - dokładnie tam czytałam!!! No niestety widzę, że to narazie jest czyste
        science fiction.. sad , a już miałam nadzieję, że znajdzie się coś dla mnie i
        mnie podobnych. Buuuuuuu!!!!
        Nie wiem co ostatecznie uczynię w kwestii anty, naprawdę. No masakra. tak żle i
        tak niedobrze.
        Flora - nie martw się, wokół mnie to już wszystkie moje koleżnki majo dzieci, a
        mnie i mojemu mężowi to jeszcze się ie chce.... po prostu. Ale też wiem na
        pewno, że chcę, ale ..... bliżniaki byśmy chcieli. O. A właśnie, dziewczyny,
        nie wiecie czy wogóle można coś zrobić żeby urodzić bliźniaki nie
        posiadając ,,skłonności" w rodzinie? Hę?
        Bardzo serdecznie pozdrawiam i dziękuję za przemiły kontakt.

        : )
          • saata11 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 24.01.06, 19:48
            Nie ma co się martwić kochana, ja to od 1,5 roku dopiero mężata... Szukała,
            szukała, aż trafiła na fajnego faceta. A też różnie z tym bywało..
            Ale wracając do tematu, to dzięki za radę w sprawie bliźniaków. Myślę, że jak
            kiedyś baaaaardzo się uprzemy, a ostatecznie nie bede brała tabsów, to i in
            vitro nie straszne (no z pominięciem ceny oczywiście!). Chyba, że wystarczy se
            wziąć jedną paczkę i zara próbować, ale wydaje mi się, że to trzeba dłużej, a
            to odpada o czym wspominam wyżej.
            So, serdecznie pozdrawiam smile
    • florencja29 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 25.01.06, 09:26
      Ja z moim facetem jestem 9 lat. A ślub to dla mnie inna kwestia, mniej ważna.
      Jakiś czas temu mój luby strasznie chciał dziecko, prawie na mnie naciskał. Ale
      ja nic, i jakoś przestał. I to odniosło skutek, bo ostatnio zaczynam (jak
      pisałam) coś czuć. Wcześniej to była tragedia, nie wiedziałam, czy w ogóle chcę
      mieć dziecko. Trzeba też przyznać, że odczuwaliśmy presję rodziny, chociaż już
      się odczepili. Mama mojego M. podejrzewa nawet, że jestem bezpłodna. Ja nie
      zaprzeczam, ani nie potwierdzam, bo mnie osobiscie nie pytała. Ale ogólnie mam
      to gdzieś.
      Pozdrowienia, F
      • saata11 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 25.01.06, 16:40
        A ja to mam jaszcze gorzej - narazie wogóle mi sie nie chce, zresztą mojemu
        mężowi również. No normalnie nic nie czuję, jak widzę dzieci znajomych. Żadnych
        tam prądów, ani radości. Nic. Czasem nawet mnie denerwują..., to chyba
        baaaardzo nie jest dobrze. U mnie też pytają - głównie teście. A ja odpowiadam,
        że jeszcze nie. I tyle. Wiem, wiem, że lata lecą i że nie jestem już młoda. Ale
        powiem Ci, że najwięcej jest uwag ze strony koleżanek i kolegów posiadających
        dzieci. A już na maxa mnie wku..... pytania : a kiedy wy?
        Cholera, czy ja należe do gatunku koszmitów, że chcę mieć dziecko, wtedy, kiedy
        zachcę, albo wogóle? Dodam, że żadne ,,berecikowe" nie pomoże, ani inne
        mamienie oczu.
        Będę się martwiła wtedy, kiedy mi się zachce, a nie będę mogła. A jak bardzo ne
        będę mogła, to se adoptuję. A jak mi się nie zechce, to kupię psa. Straszne?
        Nie. Po prostu. Serdecznie pozdrawiam.
    • kobieta-wolanda Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 25.01.06, 23:21
      moja znajoma zamiast tabletek bierze takie krazki dopochwowo, niestety nie wiem
      na jakiej zasadzie to dziala i czy jest tez dostepne w polsce,wiem tylko ze to
      jest mniej wiecej w cenie kolo 30 zl na miesiac - tak to wychodzi, i ze napewno
      dostepne jest w niemczech. byc moze mogloby to zastepowac tabletki, tylko nie
      wiem wlasnie, czy one przypadkiem nie uwalniaja tez hormonow, ale moze taki
      sposob bylby dla ciebie lepszy niz te tabletki, moze ginekolog bedzie cos
      wiecej wiedzial na ten temat.
    • florencja29 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 27.01.06, 09:42
      Tak, ja pisałam o NuvaRing, a nawet więcej nadal go stosuję. Niesty uwalnia on
      hormony i w zasadzie może mieć wszystkie skutki uboczne tabletek. Mi "wymyslił"
      go lekarz, że niby przy moim nadciśnieniu jest on dla mnie bezpieczniejszy od
      tabletek. Ja nie do końca jestem co do tego przekonana, ale stosuję go. Ogólnie
      jak ktoś może stosować hormony, uważam, że jest b. fajną metodą.
      Ja znoszę go dobrze, ciśnienie ma mam ok, a nawet ostatnio jakieś niskie jak na
      mnie. Tylko, że na początku jego stoswania, a dokładnie na początku 2-go zaczęły
      mnie strasznie boleć nogi, byłam nawet przekonana, że zbliża się zakrzepica,
      brałam otrex (przepisanu przez chirurga naczyniowego), ale po jakimś czasie nogi
      przstały mnie boleć i nadal go stosuje, kończę 4-ty kążek (ten naczynioweic jak
      go pytałam powiedział, ze mogę nadal stosować antykoncepcję hormolaną). Obecnie
      biorę tylko magnez z B6 i jest ok. Chociaż od wczoraj nogi mnie jakby trochę
      pobolewają, ale mam nadzieję, że mnie nie rozbolą jak poprzednio, bo na razie po
      moich przjściach z antykoncepcją (opis powyżej) nie mam pomysłu na nic innego.
    • florencja29 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 27.01.06, 14:00
      U nas faktycznie nie jest on jeszcze zarejestrowany. Ja go sobie przywożę z
      Niemiec, mieszkam w Szczecinie i do I-szej niemieckiej apteki mam 30 km.
      Kosztuje on 40 EUR za pudełko z 3 krążkami, 20 EUR za pojedynczy. Ja kupuję te
      potrójne czyli raz na 3 miechy wydaję ok. 150-160 zł. W porównaiu np. do
      plastrów to nie jest tak drogo. I nie trzeba o nim pamiętć tak jak o plastrach.
      Musisz tylko pamiętać o nim 2x w miesiącu, raz kiedy go wkładasz i drugi raz po
      21 dniach, kiedy wyjmujesz.
      Mój partener go nie czuje, czego sie trochę obawiałam. Na niemieckich stronach
      jest napisane, że nie odczuwa go 80% partnerów, chociaż prawdę mówiąc na forach
      niemieckich chyba się nie spotkałam z opiniami, że przeszkadza partnerom. Ja też
      go nie czuję.

      Jeśli znasz niemiecki mam tu fajną stronę:
      www.gyn.de/verhuet/nuvaring.php3?lng=
      I mój dawny wątek:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=216&w=25430786&v=2&s=0
      A tak swoja drogą to znowu trochę mnie nogi bolą, jak będę miała znowu dylemat,
      co z tym zrobić to chyba się zastrzelę.
      Ja trochę czytałam fora niemieckie i nigdzie tam nie spotkałam się, żeby ktoś
      tam narzekał na nogi przy tym krążku.
    • florencja29 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 30.01.06, 09:51
      No z tymi nogami to prawda, tak dziwnie bolą, ja mam tak jakby mnie ktoś
      szczypał co chwile w inne miejsce. Jak mnie poprzednio bolały (to co powyżej
      opiswałam) to bolały mnie tak samo tylko 5x mocniej. Tamten ból w zasadzie był
      nie do wytrzymania i bolały mnie całe nogi. Dlatego zrobiłam usg Dopplera. Było
      idealne (słowa p. doktora), ale przepisał mi ten otrex. Potem przez kilka dni
      nie było poprawy i zrobiłam na własną rękę badania krwi na krzepliwość. Wszystko
      w normie. Potem przy otrexie przestały boleć (wobec tego postanowiłam nie
      rezygnować z krążka). No i teraz (ok. 2 tyg temu skończyłam otrex) znowu jest
      coś nie tak. W czwartek sie zaczęło i czekałam co bedzie dalej, myślałm, że
      jakoś się uspokoi, a dzisiaj niestey jest średnio. Wczoraj wyjęłam planowo
      krążek i podjęcłam decyzję, że nie wkładam następnego. Nie będę ryzykować. Tylko
      co dalej?
      Zastanowię może zacznę cerazette.
      Mam jeszcze stare opakowanie. Pewnie najlepiej by było dać sobie spokój ze
      wszystkim, ale jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić. Prezerwatywy mnie
      paraliżują. A do tego jeszcze przy moich lekach na ciśnienie nie mogę zajść w
      ciążę. Muszę najpierw odstawić, a potem zajść.
      Co o tym myślicie?
      Odnośnie krążka to oprócz tych nóg czuje się super. Nie przytyłam, jak brałam
      wczesniej cerazette to i owszem (przy krążku, wróciłm do normy), także przy
      cerazette miałam dziwne nastroje, jakieś doły, przy tym krążku samopoczucie mi
      się znacznie poprawiiło i wróciła ochota na sex, która przy cerazette była równa 0.
      Nie wiem co z tym wszstkim dalej z robić...
      • saata11 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 31.01.06, 12:44
        Wiesz co florencja? ja to mam troszkę inne te objawy z nogami. U mnie to są
        takie powierzchniowe drgania-normalnie widać jak coś pod skórą miarowo szybko
        podskakuje, oraz ból i niepokój taki - to trudno wyjaśnić. I wiesz co? Ja cały
        zeszły rok brałam otrex i jak reką odjął. jak przestałam, bo myślałam, że już
        jest ekstra, to wróciło. teraz biore Detralex i dla mnie okazał się lepszy.
        Może spróbuj? Co do tego krążka hmmmm? A powiedz mi jeszcze jak to jest z
        receptą? Bo rozumiem, że kupujesz go w Niemczech, ale kto wypisuje receptę?
        Czyżby6 nasze były tam respektowane? Chyba nie.... co?
        Bo tak jak mówisz, że nie przytyłąś i wogóle, samopoczucie niezłe, to może go
        rozważę, zanim wprowadzą Gyne fixa?
        pozdrawiam ciepło i lece do pracy
        smile
        • florencja29 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 31.01.06, 13:59
          Nadal mnie pobolewają te nogi. Nie tak mocno, jak poprzednio, ale jednak. Ja mam
          jeszcze takie uczucie jakbym miała zakwasy i takie lekkie skurcze, a czasem
          jakby mnie żyły bolały (ale to bardziej było poprzednim razem). Ten
          naczyniowiec, u którego byłam powiedział, że nie jest to raczej brak magnezu lub
          potasu. Dlatego koniec z krążkiem, szkoda sad(. Ale cóż takie życie i coraz
          bardziej dojrzewam do decyzji, że na razie (chyba) koniec z hormonami, nawet z
          cerazette, ale jakoś mi ciężko podjąć tą decyzję.
          Jak mnie nie przestaną boleć nogi na dniach to wybiorę się znowu do naczyniowca
          i pewnie przez jakiś czas pobiorę ten otrex albo detralex, ale jedno i drugie
          troche drogie jest. Kurczę to znowu będę musiała iśc prywatnie (bo najlepiej
          chyba do tego samego), bo poprzednim razem, byłam tak wystraszona, że poleciałam
          prywatnie na to USG Dopplera. W cenie 100 zł miałam USG u jednago lekarza,
          konsultację u drugiego i jeszcze potem masaż nóg w takich wielkich jakby
          kozakach ortalionowych, napełnianych powietrzem lub czymś innym.
          Odnośnie NuvaRing:
          pierwszą receptę wypisał mi lekarz, u którego byłam prywatnie. To był też
          lekarz, którego znalazłam na stronie Mireny, bo do niego szłam też zdecydowana
          na spiralę, ale mi odradził i pokazał ten krążek, no i postanowiłam wypróbować,
          bo chwytałam się każdej możliwości, oprócz "normalnych" tabletek i cerazette.
          Potem po następną receptę poszłam już na NFZ, (bo mam ginekolożkę do kt. chodzę
          na NFZ, m.in po tabletki itp. a jak coś powazniejszego to do prywatnego).
          Opowiedziałm jej o tym krążku i poprosiłam o przepisanie (miałam przy sobie
          ulotkę po poprzednim), ona w ogóle o tym wczesniej nie słyszała (dokształcanie
          się kłania), ale, że jest kumatą babką przepisała mi. Teraz ostanio jak u niej
          byłam to stwierdziła, że musi go rozpowszechnnić. No ale tej recepty juz nie
          wykupię. Nasze recepty po wejściu do EU są respektowane. Oni nawet jak masz
          receptę na 1 op. to Ci dają 1 op. opakowanie z trzema krążkami. Pierwsze
          pojedyncze opakowanie musiałam zamówić, bo nie nie mieli takiego, a ja chciałam
          na poczatek tylko wypróbować.
          Jeszcze coś, ja na wszystkie 2-składnk. tabletki które brałam tzn. cilest,
          harmonet, femoden, novynette, dobrze reagowałam i przy żadnych nie przytyłam.
          Tylko przy cerazette mi się to zdażyło (ze 2-3 kg) + inne fejne rzeczy: brzydka
          cera - wypryski (można przezyć, ale nie było to miłe), wahania nastrojów,
          suchość pochwy, zerowa ochota na sex. I na początku brania prawie 2-tygodnie
          nastroju depresyjnego. To by było na tyle.
          Pozdrowienia.
          Powiedz mi jeszcze saata11 czy na otrex lub detralex trzeba mieć koniecznie
          receptę?
          • saata11 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 01.02.06, 10:40
            Cześć flora!!!
            Więc tak. Na oba te leki musisz miec receptę. Wkurza mnie to, bo muszę latać
            jak gupek po nie do lekarza rodzinnego, zapisawać się itd. Powinny być bez, bo
            to żadne skomplikowane lekarstwo nie jest. Większą krzywdę można sobie zrobić
            jakimiś tabsami p.bólowymi np. Słuchaj moja mam wczoraj z apteki przyniosła mi
            wieść, że istneje tańszy odpowiednik detralexu(ok.30 zeta - to nie 80, które
            płacę za 60 tabsów detra skandal normalnie!!!), tylko to trza by jeszcze
            sprawdzić a aptece, to znaczy porównać skład z obydwu opakowań. Lek nazywa się
            PELETHROCIN - zastrzega, że może być jakaś ,,aszybka" w nazwie. Jak będziesz
            koło apteki to sprawdź. Ja spróbuję dzisiaj. To by było dobrze, bo mnie już to
            naprawdę irytuje, lek kosztuje jak za zboże!
            Z tym dopplerem, to też masakra - ja robiłam oczywiście prywatnie 160 zeta za
            jedną nogę!!!! Zrobiłam wtedy tylko jedną, drugiej do dzisiaj nie, ale czuję,
            że jest to samo. Zresztą okazało się, że bingo było z tą nogą, bo akurat ta
            była zepsuta.
            Z tymi odczuciami to ja też miałam taki ból jakiś nie wiadomo do czego to
            porównać nawet.
            Flora, a jak zarzucisz krążek, cerazette nie możesz, to co dalej?
            Poczytałam sobie to Twoje wcześniejsze forum i stwierdzam, że boję się tych
            hormonów cholera. NApisane tam było, że jednak to dawka normalnych tabletek i
            to estrogenów (ja estrogenów nie mogę jeszcze z powodu tendencji do mięśniaków
            macicy sad )Widzisz, Ty nie przytyłaś po m.in celeście, a ja jak krowa po
            prostu. Więc obawiam się, że nawet z krążkiem waga w górę by była. I te nogi...
            Cholera już nie wiem, co robić!!!! Może jednak spirala taka zwykła?
            Poradź kobietoooo!!!!!
            • florencja29 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 01.02.06, 12:00
              Cześć saata11,
              sama nie wiem co robić!
              Dzisiaj z nogami lepiej, jakoś mniej mnie bolą, poczekam jeszcze może jakoś same
              się uspokoją, jak już nie będę brać krążka. Jak nie, to pójde do lekarza. Bo
              krążka nie będę zakładać to już pewne, za bardzo się boję. Coś Ci powiem, z tym
              cerazette to jest tak, że ja jestem w stanie mieć te skutki uboczne, żeby tylko
              nogi przestały mnie boleć. Gdybym wiedziała, że tak bedzie to bym w ogóle z tym
              krążkiem nie zaczynała.
              I jeszcze coś, na razie nie mogę się psychicznie przestawić na to, ze nie będę
              nic (hormonalnego) stosować, że postanowiłam po wyjęciu tego krążka (czyli w
              niedzielę), że jednak zacznę cerazette (miałam stare opakowanie. Krążek wyjęłam
              o 12.00, a o 17-tej po namyśle wzięłam 1-szą cerazette).
              Powiedz mi jeszcze, cerazette moge ewentualnie brać? Chyba nie jest tak
              szkodliwe jeśli chodzi o te nogi? Co Ty o tym sądzisz?
              Oczywiście jak mnie nie przestaną całkiem boleć to przerwę nawet cerazette.
              Właściewie to jak od niedzieli zaczęłam, to każdego dnia sobie mówię, że
              następnego nie wezmę. Ale ciągle się waham. A cerazette mozna przerwać
              praktycznie każdego dnia, bo i tak na tym nie masz okresu. To za bardzo nie ma
              się co rozregulować.
              Ja raczej się nie zdecydyję na spiralę. Próbuję się nastawić psychicznie na
              prezerwatywy + środek plemnikobójczy (Patentex Oval lub Delfen - jest on lepszy,
              bo mniej się pieni, ale podobno są kłopoty z dostaniem go). Czytałam wczoraj
              właśnie strony na temat (prezerwatyw i tych środków) i chyba nie taki diabeł
              straszny jak go malują.
              Wszystko zależy od tych nóg jak będą mne nadal bolały to będę musiała po prostu
              zrezygnować, bo przecież bez sensu jest brać hormony i leki na krążenie. Powiem
              Ci, że mam ochotę odstawić hormony i w ogóle zobaczyć, co się będzie działo z
              moimi jajnikami, bo samodzielnie nie pracują od 8 lat. Straszne, ale niestety
              taka jest prawda.
              Odnośnie tego PELETHROCINu to wczoraj przeczesywałam też interenet odnośnie
              detralexu i otrexu i tez to wyczytałam, że jest on odpowiednikiem detralexu i
              kosztuje ok. 30 zł.
              Odnośnie spirali, jeśli nie zamierzasz zachodzić w ciążę przez następne 2-3
              lata, to ja bym się chyba zdecydowała. Bo ja jednak tak za rok, a może nawet
              krócej chyba zacznę próbować.
              Odnosnie cerazette: co ciekawe ja przytyłam przy cerazette gdzieś po 9
              miesiącach brania. A brałam je łącznie 13 mies.
              A Ty co teraz stosujesz?
              • saata11 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 01.02.06, 15:07
                heja!
                Dopiero po 9 miesiącach przytyłaś? To może nie do końca od tego...? JA jak
                brałam cilest, to spuchłam (dosłownie) w ciągu miesiąca z kawałakiem. Moż po
                prostu sobie pofolgowałaś? Hę? Wiesz co ja niewiele wiem, o cerazette, tylko
                tyle,że estrogenu jako takiego to ona nie ma, więc ryzyko jakby się zmniejsza.
                Ale nie mam pewności, ani wiedzy (muszę to jak najprędzej zmienić). Koleżnka
                anula wyżej polecała mi cerazette po zapoznaniu się z moimi kłopotami, więc
                wnoszę, że nadawałoby się dla nas. Mnie jednak zmartwiły też inne Twoje objawy:
                suchość, brak libido, doły..Nie wiem, ale na pewno zasięgnę języka u gina, do
                którego (a raczej której, bo do facetów nie chadzam)udam się w lutym na pewno.
                Chyba dobrze, że odstawiłaś ten krążek, bo te bóle nóg to niedobry jakiś objaw.
                musisz pobrac dłużej któreś z tych tabsów na krążenie. Osobiście baaaardzo mnie
                cieszy, że potwierdziła się informacja mojej mamy o tym pelethrocinie super! No
                rewelacja! Ostatni miesiąc przepłaciłam!
                Ja rozważę spiralke, choć koleżanka wyżej pisała też o stanach zapalnych i ich
                wpływie na przyszłą ciążę. Podpytam gina. Ale już wiem że oni wszyscy nie są
                obiektywni, wszyscy uwikłani są w mniejszym, lub większym stopniu w firmy
                farmaceutyczne i tyle.
                Jesli zaczęłaś brać cerazette, to bierz i obserwuj siebie. I koniecznie bierz
                cały czas któryś z tych leków!!! Bo pamiętaj też, że one nie działają tak od
                ręki, tylko trzeba zaczekać na efekty ich działania. Muszą sobie systematycznie
                i w spokoju wzmacniać te nasze żyłki. to są niestety leki na całe zycie i przez
                całe życie. O.
                Dawaj mi znać koniecznie jak się czujesz jedząc cera..
                Z tymi globulkami.. cóż syf i tyle. Dziesięć lat temu jeszcze na studiach
                stosowałam. Skuteczne, a i owszem. Ale porażka, pieczenie, chlupanie,
                wyciekanie. Okropność!! Nie dla mnie. Delfen też pamiętam, a i owszem!
                Wstrzykiwało się taką niby strzykawką odmierzoną dawke. Nie pamiętam, żeby było
                aż tak źle jak z globulkami, ale dyskomfort był to pamiętam jak dziś.
                Prezerwatywy w moim przypadku kończą się totalnym dyskomfortem psychicznym.
                Strach, a potem najczęściej grzybica - mimo zachowania najwyższego stopnia
                higieny (rączki umyte, jak chirurg ha ha ha).
                Ja obecnie niczego nie stosuję, ponieważ nie muszę, bo mój mężuś wyjechał na
                czas jakiś. Ale niedługo wraca, więc szukam...
                Bardzo serdecznie pozdrawiam i do zobaczenia na monitorku. Lecę do pracy. pa
                smile
                • florencja29 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 01.02.06, 20:49
                  Cerazette:
                  mi się wydaje, że jednak od cerazette przytyłam, bo nie zmieniłam sposobu
                  odżywaiania. A jestem raczej rygorystyczna w tej kwestii, jak zobaczę, że np.
                  spodnie trochę ciaśniejsze to po prostu mniej jem i zawsze były tego efekty. A
                  ogóie to jestem osobą, która ma dobrą przemianę materii i zawsze mogłam sobie
                  na dużo pozwolić w kwestii jedzenia. A tu nic nie pomagało. Brzuch był jak
                  balon. Robiłam nawet test, bo spodnie mi nie dopinały. Jadłam mniej zaczęłam
                  nawet jeść pieczywo chrupkie, chodzić na basen (a to był na prawdę wysiłek jak
                  dla mnie, bo przez ostanich kilka lat nic nie robiłam w tym kierunku). Wiem, ze
                  po prostu nie mogłam dac sobie rady z tym , z czym wczesniej nie miałam żadnych
                  problemów.
                  Kurcze z tymi prezerwatywami to dla mnie bedzie tragedia, już sobie to
                  wyobrażam, co miesiąc będę robiła test. Tak już mam, jęśli chodzi o te sprawy,
                  ja po prostu lubię mieć nad wszystkim kontrolę (zwłaszcza nad własnym życiem),
                  a to już nie bedzie takie łatwe. I te globulki, z tego co piszesz, to kiepska
                  sprawa. Znowu moje (nasze) życie erotyczne może przejśc kryzys(jak przy
                  cerazette), bo jeśli przejdziemy na prezerwatywy to ja bedę pewnie się
                  denerwowac, a wtedy przestaję mieć ochotę na cokolwiek.
                  Wiesz co, z tym cerazette to zaczęłam brać, ale wiem, że to nie jest tak do
                  końca dobry pomysł. One też też na ulotce mają napisane prawie to samo odnośnie
                  zakrzepicy, co zwykłe tabletki, chociaż jest tam wzmianka, że "prawdopodobnie"
                  mają na nią mniejszy wpływ.
                  Jeszcze coś, nie przejmuj sie tak bardzo moimi skutkami ubocznymi od cerazette,
                  Ty wcale nie musisz tak reagować. Czytałam mnóstwo wątków tutaj i na Zdrowiu
                  Kobiety i wiele dziewczyn nie miało takich skutków jak ja. Najczęściej
                  pojawiały się pogorszenie skóry i częsty skutek, którego jak z kolei nie miałam
                  uporczywe plamienia. A z ta sórą to nie jest takie straszne po prostu cera nie
                  jest tak ładna jak przy normalnych tabl. Ja radziłam sobie pudrem i fluidem i
                  jakoś żyłam. Ale u Ciebie mogą wcale nie wystąpić te problemy.
                  Załamamałaś mnie, że otrex lub detralex to może być lek na całe życie. Ja
                  podobno na całe życie mam leki na nadciśnienie. Ale nie przyjmuję tego do
                  wiadomości.
                  Z tymi lekarzami to prawda jest taka jek piszesz. Każdy mówi co innego, mi nie
                  jeden mówił, że spirala dla nieródki jest wykluczona, co najmniej 2 mówiło, ze
                  mogę mieć (ta która mi miała założyć i i ten lekarz co robił mi dokładne usg
                  macicy). W Niemczech spirale zakładane sa dosyć często nieródkom - czytałam na
                  forach.
                  A np. o cerazette też rózne rzeczy słyszałam jedna ginka z NFZ powiedziała, że
                  mi nie przepisze, bo to jest pigułka tylko dla matek karmiącyh (totalna
                  nieprawda) i że nie ma się okresu, a to źle jak kobieta nie ma okresu. A ten
                  lekarz do kt. chodze prywatnie dokładnie mi wytłumaczył działanie cerazette i
                  powiedział, że to dla bardzo dobry pomysł na antykoncepcję dla mnie
                  (ciśnienie). Takżę bądź tu mądry i pisz wiersze.
                  Kurcze my kobiety mamy jednak przerąbane.
                  Pozdrwowienia serdeczne.F
                  • delaney6 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 01.02.06, 21:36
                    Wtrącę się bo też mam podobny problem.Mam 30lat i brak woreczka żółciowego mój
                    ginekolog twierdzi,że nie ma dla mnie nic doustnego. pozostają mi plastry(ale
                    po artykule powyżej nie chcę tego używać)najwygodniejsze są tabletki może ktoś
                    wie o jakichś nowszej generacji które można brać w tej sytuacji?
                    • armyofme Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 01.02.06, 23:09
                      Witajcie smile
                      Mam podobny problem. Od 5 lat biorę Cilest. Wszystko było idealnie, nie miałam
                      skutków ubocznych. Dopiero 2 miesiące temu pojawiły się jakieś krwawienia przed
                      zakończeniem opakowania, bóle piersi i dodatkowo straszny ból nóg. Teraz w
                      ostatnim miesiącu się mocno nasilił . Mam w rodzinie miażdżycę( Tata), więc
                      zdaję sobie sprawę że jestem mocniej narażona na te problemy i skoro zaczęło się
                      coś dziać to lecę do lekarza i dodatkowo odstawiłam Cilest. Zrobię sobie 2-3
                      miesięczną przerwę (tak dla zasady, bo podobno nie trzeba). Jak skończy mi się
                      miesiączka, to lecę do gina po porady. W sprawie nóg i tabletek. Dodatkowo mam
                      strasznie niskie libido co mnie też znacznie denerwuje.
                      Prezerwatywy odpadają ze względu na komfort, wszelkie globulki odstraszają mnie
                      pienieniem się itp skutkami, nie mam dzieci, zatem spirala odpada mimo wszystko.
                      Ciężka decyzja. Co zostaje NPR?smile)) Muszę poważnie porozmawiać z ginem... i z
                      Wami smile))
                      • emilia_a Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 02.02.06, 12:51
                        Tak się przyglądam tej dyskusji i... może faktycznie NPR?
                        A propos skuteczności to pojawił się nowy tester płodności Lady-Comp, który ma
                        skuteczność 99,3% (wersja bez niektórych funkcji, ale tak samo skuteczna to
                        pearly). Opiera się na pomiarze temperatury.
                        Moim zdaniem (i wielu kobiet z forum NPR) własne obserwacje sa bardziej
                        skuteczne w okreslaniu płodnosci, bo oprócz temperatury obserwuje się śluz i
                        uwzględnia się ewentualne zakłócenia. Chciałam jednak wspomnieć o testerach,
                        zeby nie kojarzyć już NPR z zacofaniem i brakiem skutecznosci.
                        Tańsze testery to: Bioself 95-98% skutecznosci, również opiera się na pomiarze
                        temperatury i Persona 94% skuteczności, opiera się na pomiarze stężeń hormonów
                        (przy Personie samo urządzenie to nie jedyny wydatek, bo trzeba dokupować
                        testery).
                        Tak więc polecam rozwazenie (szczególnie zakupu zwykłego termometru).

                        Lady-Comp
                        www.metodynaturalne.pl/podstawy+medyczne.php

                        Bioself
                        www.bioself.pl/info.html

                        Persona
                        www.persona.info.pl/HowdoyouusePersona3F.cfm

                        nauka NPR:
                        www.lmm.pl/npr/kurs/1.html
                        www.embrion.pl/npr/index.htm
                        forum NPR (linkownia)
                        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14906
                        • anula36 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 03.02.06, 18:12
                          NPR jest dobry dla kobiet ktore nie maja specjalnych schiz ciazowych. Ja np
                          dopiero teraz POWOLI przekonuje sie do tej opcji.Teraz czyli po 30-tce jako
                          bezdzietna ktora jak zaliczy wpadke .. to trudnosmile
                          Jest jeszcze jeden bol - NPR zaczyna byc miarodajne min po 3 cyklach po
                          odstawienia tabletek( pisza o tym min w instrukcji do persony). Trzeba sobie
                          jeszcze cos wymyslec na " stan przejsciowy"
                          Ja jesli polegne na polu tabletkowym wroce do prezerwatyw - przez 5 lat mnie
                          nie zawiodly - jakos im wierze.
                          • emilia_a Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 04.02.06, 11:15
                            > NPR jest dobry dla kobiet ktore nie maja specjalnych schiz ciazowych.

                            Właśnie NPR leczy ze schiz ciążowych, sama się dziwiłam, ze tak moze byc.
                            Wczesniej mialam schizy,nawet gdy regularnie brałam tabletki (a jak sie raz
                            spoznilam 1 dzien z tabletka, to pobieglam do gina, powiedzial, ze nie trzeba
                            postinoru).
                            To chyba dlatego, ze w NPR wiadomo, kiedy była owulacja, a wiec wiadomo, kiedy
                            będzie okres.

                            > Jest jeszcze jeden bol - NPR zaczyna byc miarodajne min po 3 cyklach po
                            > odstawienia tabletek( pisza o tym min w instrukcji do persony).

                            NPR - wlasne obserwacje, mozna stosowac w pierwszym cyklu po odstawieniu
                            pigułek. Persona dopiero 3miesiace po odstawieniu, bo jej działanie polega na
                            pomiarze stężen hormonow w moczu (a nie temperaturze), a do trzech miesięcy po
                            odstawieniu pigułek wyniki badań hormonów mogą być zafałszowane.
                            www.lmm.pl/npr/kurs/18.html

                            Moim zdaniem największy "problem" w NPR jest taki, że hmmm, chciałoby się
                            zawsze tak jak w czasie niepłodnym, bez prezerwatywy, czegokolwiek. Nie każda
                            para wytrzyma czas wstrzemięźliwości. My używamy prezerwatyw, a tylko przez
                            pierwsze 3miesiace stosowalismy czysty NPR - mialam schize na sam widok śluzu
                            płodnego, ale przeszlo... smile
                            • emilia_a Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 08.02.06, 14:57
                              > NPR - wlasne obserwacje, mozna stosowac w pierwszym cyklu po odstawieniu
                              > pigułek. Persona dopiero 3miesiace po odstawieniu, bo jej działanie polega na
                              > pomiarze stężen hormonow w moczu (a nie temperaturze), a do trzech miesięcy
                              po
                              > odstawieniu pigułek wyniki badań hormonów mogą być zafałszowane.

                              Chciałam to lepiej wyjaśnić. Persona opiera się na pomiarze estrogenu i LH,
                              natomiast temperatura podwyższa się po owulacji (i taka pozostaje do końca
                              cyklu) za sprawą progesteronu.
                              Normy powyższych hormonów wynoszą:

                              estradiol
                              Faza folikularna 50-270 pg/ml(faza po miesiaczce do owulacji)
                              Pik-owulacyjny 135-410 pg/ml
                              Faza lutealna 120-220 pg/ml (faza po owulacji do końca cyklu)

                              LH
                              Faza folikularna 1-20 U/l
                              Faza owulacyjna 26-94 U/l
                              Faza lutealna 1-8 U/l

                              Progesteron
                              Faza folikularna 0,3-3,5 nmol/l
                              Faza lutealna 9,5-63,6 nmol/l

                              Dla progesteronu widac znaczne roznice pomiedzy faza przed owulacja i fazą po
                              owulacji, dlatego skok temperatury moze byc widoczny juz w pierwszym cyklu po
                              odstawieniu pigulek.
                        • wloaleks Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 20.04.06, 12:39
                          ja też nie moge juz brać tabsów. mam lady-comp i muszę powiedzieć ze jest
                          bardzo skuteczny i o niebo wygodniejszy niz tradycyjne npr.

                          codziennie 30 sekund i z głowy, zaden sluz czy cos innego. z resztą zeby6 muc
                          obserwować sluz to nie mozan stosowac tamponów!! obcisłych ubrań i kazde
                          wahnięcie w zdrowiu i klapa.

                          z ladycompem jest luz ale i bezpieczeństwo!!
        • saata11 Re: Polecam NPR 07.02.06, 12:15
          Cześć dziewczyny!!!!
          Komp naprawiony, ale jeden zjadliwy wirus jeszcze siedzi i nawet nie wiem gdzie
          go ,,załapałam". Najgorsze, że antywir go nie wyłapał i narozrabiał chłopak.
          Wiecie co? A ja to sądzę, że na NPR mogą sobie pozwolić tylko kobitki, co mają
          wyregulowane wszystko co do dnia. Mam taką koleżnkę. Niczego nie stosuje
          (czasami prezerwatywa) z mężem, zawsze wie, kiedy ma owulację i o. Ale ja to
          tak do końca nie jestem przekonana, ponieważ kobieta to może rozregulować się
          pod wpływem stresu. I wówczas kiszka. Ja to chyba bym nie wytrzymała
          psychicznie. To nie dla mnie. Zero luzu.
          Flora? A co myślisz o Yasmine? Tam chyba nie ma estrogenu co?
          Pozdrawiam Was.
          smile
          • emilia_a Re: Polecam NPR 08.02.06, 15:41
            A ja to sądzę, że na NPR mogą sobie pozwolić tylko kobitki, co mają
            > wyregulowane wszystko co do dnia. Mam taką koleżnkę. Niczego nie stosuje
            > (czasami prezerwatywa) z mężem, zawsze wie, kiedy ma owulację i o.

            NPR nie zależy od regularnosci miesiaczki. To nie jest tak, ze NPR-ka spodziewa
            sie owulacji w 14dniu cyklu, poczuje uklucie w jajniku i na tej podstawie
            stwierdza, ze jest owulacja - to by bylo wróżenie z fusów.
            W NPR nie okresla sie dnia owulacji tylko czas plodnosci. W skrocie i
            uproszczeniu to opisze, zeby bylo wiadomo o co chodzi. Początek cyklu wraz z
            miesiączką to niepłodnosć względna i tu należy sobie dobrać regułę zależną od
            tego jaką chcemy mieć skuteczność. Dla reguły "jesli w ciągu ostatniego roku
            cykl nie byl krotszy niz 26dni, mamy 6 dni nieplodnych na poczatku cyklu, o ile
            wczesniej nie wystapil sluz płodny" jest skutecznosc 99,8%. Im wiecej dni
            niepłodnych na poczatku cyklu przyjmiemy tym bardziej zmniejsza sie
            skutecznosc, mozna wspolzyc do pojawienia sie sluzu plodnego, ale wiadomo, ze
            to juz bardziej ryzykowne. Od pojawienia sie sluzu płodnego zaczyna się okres
            płodny. W tej fazie dojrzewają pęcherzyki Graffa, z ktorych uwalniane będą
            jajeczka (zwykle jedno). Faza dojrzewania pęcherzyków może miec rozna dlugosc w
            kazdym cyklu.
            Gdy zaczyna się jajeczkowanie wzrasta poziom progesteronu - i na tym głownie
            się opieramy. Progesteron zagęszcza śluz (z rozciagliwego na np.10cm śluz
            zamienia sie na w_ogole_nierozciagliwy) oraz podwyzsza temperature wewnętrzna
            ciała (u mnie np. po miesiaczce do owulacji jest 36,2-36,4, a po owulacji do
            miesiaczki równiutko 36,8, a mam bardzo nieregularny tryb zycia). Owe objawy
            wystepuja niezaleznie od tego czy owulacja wystapi w 14 dniu cyklu czy w 30 (bo
            np. przesunie się z powodu stresu). Czas od owulacji do misiaczki jest staly
            dla danej kobiety.
            Nieplodnosc poowulacyjna zaczyna sie od 3 wieczoru wyzszych temperatur
            (temerature mierzy sie rano o tej samej porze) lub od 3 wieczoru
            dni_bez_sluzu_rociagliwego, zależnie od tego co wystapi pózniej (choc powinien
            to byc ten sam dzien). Od 3 wieczoru, dlatego, ze jajeczkowanie moze trwac
            34godziny-tyle moze trwac pik hormonu LH zezwalającego na pękanie pęcherzyków
            Graffa i uwalnianie jajeczek, a jajeczko jest zdolne do zapłodnienia przez
            12godzin, po tym okresie nie_moze juz wystapic kolejne jajeczkowanie, bo
            zabrania tego progesteron.
            www.embrion.pl/npr/index.htm#fizjol.htm

            A jak chcemy 100%skuteczności to:
            "-Nie wolno zakładać żadnych dni niepłodnych na początku cyklu.
            -Należy zaczekać na 4 dni po szczycie objawu śluzu z temperaturą wyższą.
            -W razie jakichkolwiek problemów w interpretacji cyklu należy zwrócić się do
            poradni i wyjaśnić wątpliwości z instruktorką.
            Do tej pory w całej światowej literaturze medycznej nie opisano jeszcze nigdy
            nieoczekiwanej ciąży u kobiety, która stosowała powyższe reguły."
            www.embrion.pl/npr/index.htm#fizjol.htm




            • florencja29 Re: Polecam NPR 09.02.06, 13:57
              No dobrze, ale ja najbardziej boje sie tych pierwszych trzech, a może i więcej
              cykli kiedy wszystko bedzie szalało. Bo chyba w tym czasie nie jestem w stanie
              nic dokładnie określić. Żeby być pewnym to tylko prezerwatywa, a ja im nie ufam,
              bo pomimo, ze stosowałam je niedługo, zanim zacząłam stosować tabletki to pękła
              mi 3 razy. Dlatego m.in. zaczełam brać tabletki. Albo jeszcze inne wyjście.
              Postinor przy szafce nocnej. Ale to przecież bez sensu skoro chcę skończyć z
              hormonami.
              Jestem w stanie stosować npr, bo w długim związku człowiek jest w stanie
              odpuścic sobie danego dnia i kochać się następnego, ale jaką masz dla mnie
              propozycję droga emilio, zanim wszystko się wyreguluje?
              • emilia_a Re: Polecam NPR 12.02.06, 18:59
                Obawiam się że nie mogę zaproponować "spróbój tak i tak, a nie będzie żadnych
                problemów". Żeby zacząć NPR trzeba naprawdę bardzo chcieć, np. inne metody tak
                Ci się dadzą we znaki, że zrobisz wszystko, żeby znaleźć w końcu metodę dla
                siebie. Ja krótki czas po odstawieniu pigułek zaczęłam mierzyć temerarurę
                według tego co było o tej metodzie napisane na ulotce reklamującej pigułki,
                mierzyłam rano i wieczorem, bo myślałam ze tak bedzie lepiej, wobec czego
                uzyskałam obrazek łańcucha górskiego i porzuciłam to po kilku dniach.
                Stosowaliśmy prezerwatywy, żadna nie pękła więc ja mam do nich spore zaufanie.
                Dopiero jakiś rok później znalazłam strony o NPR w internecie i po dokładnym
                przeczytaniu wszystkiego miałam już jasny obraz metody. W pierwszym cyklu
                musiałam mieć sporo motywacji, bo znowu mi wyszedł ładny szlaczek, dopiero jak
                doczytałam, że temperaturę lepiej mierzyć o stałej porze przed 7.30, zauważyłam
                ładną fazę temeratur wyższych (bo wczesniej na którejs stronie było że można
                mierzyć od 4 do 11, aby po przebudzeniu). W drugim cyklu chyba jeszcze musiałam
                coś doczytać o szyjce, to już było z książki do kursu NPR, która sobie
                zamówiłam, ale wykres już był super - wyraźnie faza temperatur niższych i
                wyższych (istne olśnienie), pomimo ze bywam czesto przeziebiona, czesto ide
                spac grubo po północy i czasem pije winko do kolacji. Przez pierwsze 3 cykle
                stosowaliśmy tylko NPR i przykladalam sie mocno do pomiarów i obserwacji, bo
                przez te obserwacje straciłam zaufanie do prezerwatyw, gdyż mają troszke wyzszy
                wskaźnik Pearla niż NPR (schiza). Potem się zdarzyło jakieś rozstanie przez
                wyjazd i powrót w dni płodne, wiec prezerwatywy jednak wróciły do łask.
                Obecnie nie mam za duzo problemow z metodą (no czasem mnie budzik denerwuje o 7
                rano i to, ze na dni plodne trzeba kupic prezerwatywy). Z pewnością lepsza jest
                dla mnie niż pigułki, które trzeba brać przez 21dni/28 o tej samej porze
                (pomijam juz skutki uboczne), a jak wyjedziesz i zapomnisz ich ze sobą, to nie
                wiadomo co robic; tym bardziej ze ja czesto nocuje u rodzicow albo u siostry i
                jestem bardzo zapominalska i spóźnialska.
                Mierzę temeraturę tylko przez kilka do dziesięciu dni w cyklu, uważam na to,
                zeby złapać skok (u mnie jest on między 13 a 20 dniem cyklu, więc zaczynam od
                11-12dc, koncze 3-4dzien po skoku), w pozostałe dni, jak mi się zechce (a
                zwykle mi się nie chce). Śluz płodny widzę podczas wizyty w toalecie - nie da
                się go nie zauważyć, i dopiero od dnia skoku temperatury się bardziej
                przygladam - czy już nie jest ani troche rozciągliwy). Zapiski w specjalnym
                zeszycie do NPR (kupiony w ksiegarni LMM) robie co pare dni, bo codziennie nie
                mam czasu albo nie pamietam, temperatury z tych patu ostatnich dni pamietam w
                miare, przynajmniej to czy byla z fazy nizszych czy byla to juz wyzsza.
                Generalnie lepiej pamiętam kiedy miałam skok temperatury niż kiedy miałam
                miesiączkę.
                Najgorzej to nie być przekonanym do prezerwatyw, co to mogło być, że aż trzy
                pękły u Ciebie? Może spróbujesz ich używać, gdy jeszcze bierzesz pigułki, i
                zobaczyć co będzie? Tu możesz poczytać o prezerwatywach - jak zwiększyć
                skuteczność:
                www.pfm.pl/u235/navi/199174
                W każdym razie nie namawiam tylko przedstawiam, to samemu trzeba być
                przekonanym.
                • florencja29 Re: Polecam NPR 13.02.06, 10:07
                  Dzięki bardzo za obszerne i jasne objaśnienia.
                  Coraz bardziej się przekonuję do metody, bo nie jest ciekawie z moimi nogami.
                  Byłam ostatnio u lekarza rodzinnego i on stwierdził po obejrzeniu, że raczej to
                  co mówię (tzn., to jak bolą mnie te nogi) i po obejrzeniu wygląda bardziej na
                  początki żylaków.
                  Co do Twojej sugestii Emilio odnośnie prezerwatyw, właśnie ostatnio
                  wypróbowaliśmy z Moim N., przy jednoczesnym braniu cerazette. Można powiedzieć,
                  że było fatalnie. Ja spięta na maxa mimo tabletek, cały czas sprawdzałam czy
                  przypadkiem nie pękła. Ale chyba była jakaś w miarę - bo nic się nie stało
                  (durex-easy on). No i mój N. stwierdził, że nieciekawie, bo prawie nic nie czuł.
                  Ale ja myślę, że to kwestia przyzwczajenia i nie zamirzam się poddawać. Będziemy
                  nadal próbować z prezerwatywami. Patentex oval juz też leży zakupuiony w szafce.
                  • emilia_a Re: Polecam NPR 13.02.06, 13:48
                    Durexy sa wg mnie najlepsze. My juz sie w miare przyzwyczailismy, rzadko sie
                    zdarza to "fatalnie". Przez to, ze czasem można bez prezerwatywy chyba trudno
                    się przyzwyczaić.
                    Tylko mam uwagę do tego Pantenexu. Jeśli zdecydujesz się zacząc NPR, to lepiej
                    na niego uwazac, wydaje mi się, że może zaburzyć wygląd śluzu, a może i
                    temperatury jeśli powoduje jakies podrażnienia.
    • florencja29 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 07.02.06, 15:18
      Na początek dobra wiadomość: kupiłam przed chwilą Pelethrocin bez recepty, za
      31,99. Tylko to chyba nie jest taka dobra cana, bo jest tam 30 tabletek, a pani
      aptekarka powiedziała, ze trzeba brać 2x dziennie. Jak brałam otrex to mialam 30
      tabletek i brałam 1x dziennie. Koszt ok 50 zł. To wychodziło trochę taniej na
      mies. No ale przynajmniej bez recepty.
      U mnie sytuacja bez zmian. Nadal biorę cerazette, nogi mnie pobolewają, bo
      inaczej tego nazwać nie można. Chyba spróbuję ten peletrocin. Dam jeszcze moim
      nogom troche czasu. A jak mnie nie przestaną boleć to nie wiem co dalej... Może npr?
      Może jakoś się przekonam, chyba głównie ze strachu. Ja bym raczej stosowała
      prezerwatywy + środek plemnikobójczy. A może od święta, gdzieś po 3 mies. od
      odstawienia kiedy bym mniej więcej wiedziała co dzieje sie w moim organizmie
      może wtedy ewentualnie samo npr. Ale tak ogólnie to mam gęsia skórkę jak myślę o
      npr.
      Co do Yasmin, droga Saato11, niestety są tam estrogeny:
      www.antykoncepcja.com.pl/Yasmin.htm
      Ja tam bym się nigdy nie zdecydowała na tą pigułkę, poczytaj w wątku: "Wszystko
      o Yasmin", są tam na prawdę ciekawe rzeczy m.in o drospirenonie (progestagenie
      zawartym w tej pigułce). Tak na prawdę to z tego co wyczytałam to Yasmin jest
      chyba najbardziej niebezpieczną tabletką jeśli chodzi o zakrzepicę, bo jego
      działanie jest m.in. takie, że nie powoduje zatrzymywania wody w organizmie,
      przez co czasem prowadzi do odwodnienia, a dalej do zagęszczania krwi (jeśli nie
      pije sie wystarczającej ilości płynów), a w konsekwencji do powstawania zakrzepów.
      Podobno obniża ciśnienie, ale co mi po tym jak może powodować zakrzepicę.
      Jedyną w Polsce pigułką (a właściwie minipigułką), ktora nie zawiera estrogenów
      jest cerazette.
      Jak na razie nie czuje żadnych (odpukać) negatywnych skutków cerazette, a dziś
      wezmę 9-ta tabletkę. Oby tak dalej.
      Serdeczne pozdrowienia. F

      • saata11 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 09.02.06, 19:10
        Witam Was!!!
        Na początek emilia: dzięki Ci serdeczne za wyłuszczenie jak 3-latkowi normalnie
        całej zawiłej metody NPR. Strrrrrasznie to skomplikowane dla mnie i widzę, że
        bardzo regularne i systematyczne. Nie dla mnie. Ja zapominam, kiedy miałam, a
        kiedy mam mieć miesiączkę. Zapominam nawet zapisać kiedy miałam. Zapominam,
        żeby wziąć drugą tabletkę wieczorem detralexu. jestem cholernie
        niezorganizowana. I przez to widzę, że będę musiała się truć.
        Do flora: Z tym pelethrocinem, to moja mama mi też już zakupiła. Ale zmartwiłaś
        mnie kochana z tym braniem, że 2x. Tylko gdzie Ty kupiłaś otrex za 50?! U mnie
        chodzi za około 70. Owszem jakieś 3 miesiące temu kosztował około 50 zeta, ale
        to tylko dlatego, że wchodził jakiś jego zamiennik (phlebodium? coś takiego).
        Tylko, że tak jak Ci gdzieś wyżej pisałam, oterex i detralex, a co za tym idzie
        i pelethrocin, różnią się składem. Otrex jest jednoskładnikowy, ma tylko
        diosiminę, a detralex ma jeszcze coś. Mi osobiście po roku brania otrexu
        detralex obecnie bardziej odpowiada. Moje dolegliwości się zdecydowanie
        zmniejszyły. o. A co do Yasmine, to rzeczywiście nieporozumienie z mojej
        strony. Katastrofa, z tego co piszesz.
        Spróbuj ten pelethrocin. A możesz mi napisać, jakie jest dokładnie skład owego?
        Bo jeszcze jego nie mam, dopiero odbiorę w weekand. Bardzo serdecznie dziękuję.
        Co do cerazette to jeszcze sobie poszperam gdzieś, choć skutecznie mnie
        zniechęciłaś samopoczuciem swoim, libido i wagą...hmmm..
        U mnie npr odpada. Nie dla mnie. I tyle.
        Pozdrówka.
        smile
        • emilia_a Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 12.02.06, 19:15
          Saato, jeśli NPR odpada, to nie z powodu braku regularności jak w zegarku i nie
          z powodu braku systematyczności. Zapewniam Cię, że wymaga duuuzo mniej
          systematyczności i pamiętania niż pigułki -brałam je rok więc porównanie mam.
          Ja również zapominam kiedy miałam miesiaczkę i zapominam zapisać, po paru
          dniach zwykle analizuję kiedy to było i zapisuję. Poczytaj co napisałam
          Florencji.
          Jeśli NPR odpada, to po prostu odpada i już, "bo tak" smile)
    • florencja29 Do Saata11 09.02.06, 19:33
      Pelethrocin ma skład prawie jak detralex: diosmina 450 mg, hespedryna 50 mg i
      sustancje pomocnicze. Detralex ma jeszce flawonidy w przeliczeniu na
      hespadrynę - 50 mg, a pelethrocin ich nie ma.
      Czekałam i czekałam, bo łudziłam się, ze te nogi jakoś same mnie przestaną
      boleć, ale niestey. Na pewno nie bolą mnie tak mocno jak poprzednim razem, bo
      to było nie do wytrzymania, ale jednak bolą. Spasowałam i dziś wzięłąm już 3-
      cią tabl. i już czuję poprawę, na prawdę. Otrex kupiłam w Szczecinie w
      przypadkowej aptece za 49 zł z groszami, ze 2 mies. temu.
      Szkoda, że Cię znichęciłam do tego cerazette, bo Ty możesz zupełnie inaczej
      reagować. Zawsze możesz przerwać, jeśli byś zaczęła w ogóle brać. Ja dzisiaj
      wzięłam 11-tabl i na razie nic z tamtych rzeczy, o dziwo, nie zauważyłam.
      • saata11 Re: Do Saata11 10.02.06, 14:53
        Witam Cie droga floro.
        Mam przed oczyma ulotkę detralexu i czytam skład: 1 tabs zawiera 500 mg
        zmikronizowanej frakcji flawonowej w tym diosmina 450 mg i 50 mg flawonoidy w
        przeliczeniu na hespedrynę 50 mg oraz substancje pomocnicze ..... 660 mg. Czyli
        pelethrocin ma hespedrynę, a nie flawonoidy? Hmmm...nie wiem jakie ma to
        znaczenie. nie znam się na tym. Kobitka w aptece mówiła, że oba mają dokładnie
        to samo? Nic już nie wiem. Kurcze miałam nadzieję, że 30 zeta to będzie kuracja
        miesięczna... sad . Ale mniej Cie boli po pelethrocinie? Moim zdaniem mix tych
        2 substancji jest lepszy niz otrex.
        Z tym cerazettem to też zapytam gina. O wszystko zapytam. A jak myślisz, czy
        powinnam zrobić badanie poziomu hormonów-niegdy nie robilam....?
        pozdrawiam serdecznie
        • awujotka Re: Do Saata11 10.02.06, 17:05
          Ostatnio w aptece w Sopocie na Monciaku Detralex był po 29 zł. Ale chyba to
          opakowanie 30-tabletkowe. Nie wierzyłam własnym oczom, widząc tę cenę... Zawsze
          mnie kosztował przynajmniej 40... A czy ten Pelethrocin jest napewno bez
          recepty? Pozdrawiam
          • saata11 Re: Do Saata11 12.02.06, 12:39
            Awujotko, mama mi zakupiła go bez recepty i florencja również bez, więc wydaje
            mi się, że bez recepty, choć pewności nie mam, bo to bez sensu detralex na
            receptę, a odpowiednik (z tego co widzę, i z tego co moja mama usłyszała w
            aptece)bez??!! Ech chyba nic już mnie nie zdziwi w tym kraju...
            Co do cen dtralexu, to zdarzają się promocje po prosu. Jakieś 3 miesiące temu u
            mnie w aptece 60 tabl. kosztowała około 40zeta!!!! Niestety krótko. Ostatnio
            zapłaciłam 74 zeta za to samo. Buuuuu...i tak co miesiąc. Pozdrawiam.

            sad
        • florencja29 Re: Do Saata11 13.02.06, 10:25
          Z tymi moimi nogami to wcale nie tak fajnie, w czwartek pisałam, że już lepiej
          przy Pelethrocinie. To było w czwartek, ale w weekend nie było już tak miło.
          Bolały mnie dosyć mocno wieczorem w sobotę. Dzisiaj jest nawet w miarę, ale
          ciągle pobolewają. Pocieszam się tym, że przy otrexie też nie od razu przestały.
          Mi też się wydaje, że Pelethrocin powinien być lepszy, bo jeśli bierze się 2
          tabl. (tak biorę i tak jest na ulotce) to dzienna dawka wychodzi 900 mg diosminy
          100 mg hespedryny, a otrexu tylko 600 mg diosminy.
          Jeśli chodzi o skład to mi się wydaje, że Pelethrocin i Detralex to są
          odpowiedniki bo 2 najważniesze substancje mają w takiej samej ilości. A te
          flawonidy to może nie są aż tak ważne i aptekarka chyba jest kompetentną.
          • saata11 Re: Do Saata11 13.02.06, 19:44
            Witam
            Floro musisz zdecydowanie zaczekać parę dni na efekty, a jak dalej będą bolały,
            to marsz do lekarza, bo to jakieś dziwne jest.. hmmm...
            Ja jeszcze kończę detra, kończę też miesiączkę i do gina i będę wypytywać się i
            radzić i opowiem Wam co dowiedzialam się. Zakłądając, że trafię na kompetentną
            (zdecydowanie preferuję ,,ginekolożki", zraziłąm siędo facetów),to już bardzo
            wkrótce powinnam rozpocząć nowe zycie z pewną antykoncepcją.
            Flora, a na cerazette dalej superowo?
            Pozdro smile
            • florencja29 Re: Do Saata11 14.02.06, 09:54
              Cześć Saata11,
              No właśnie, te nogi zaczynają mnie wkurzać. Wczoraj też raczej bardziej mnie
              bolały i już postanowiłam, ze dzisiaj znowu idę na Dopplera, bo jakiejś takiej
              schizy dostałam, że mam zakrzepicę (zaczęłam sobie czytać na forum "zdrowie",
              tam pewna forumowiczka o nicku kicia.kocia23 opisuje dokładnie przebieg jej
              zakrzepicy, na kt. zachorowała po niecałych 2 mies. brania harmonetu). No i
              zdołowałam sie okropnie, bo na prawdę to jest dziwne - ciągle mnie bolą te nogi.
              Ale od wczoraj wieczorem jest już znacznie lepiej, a Pelethrocin biorę 6 dzień.
              Chyba na prawdę muszę trochę poczekać, a jak po pierwszym opakowamiu nie będzie
              efektów to robię jeszcze raz tego Dopplera, bo sie wykończę psychicznie.
              Co do cerazette to wszystko ok, tylko humorek troche siada, ale to chyba wina i
              nóżek i cerazette. Wczoraj była kolejna próba seksu z prezerwatywami i było już
              lepiej. Robię tak jak radziła mi Emilia. Na razie w ramach przygotowaywania sie
              do npr i prezerwatyw próbujemy już teraz, bo na prawdę też bym zaprzestać nawet
              cerazette. Z tymi prezerwatywami to jest dziwne uczucie, czuje się jakbym swoją
              przygodę z seksem zaczynała od nowa. Tego na prawdę trzeba się uczyć, po 8
              latach bez.
              Co tej mojej schizy zakrzepicowej, to czytałam różne opisy i tam jest,że nogi
              bolą coraz bardziej, aż nie można chodzić. I porzeważnie występuje obrzęk
              najczęściej jednej nogi. Mnie tak mocno aż nie bolą i nic mi nie puchnie, sama
              nie wiem.
              A w poniedziałek byłam u mojego lekarza rodzinnego, po recepte na tabl. na
              ciśnienie. I powiedziałam mu o tych nogach (o tym że już wcześniej mnie bolały
              itp), obejrzał je i przepisał mi 2 op. Pelethrocinu. Powiedział, żebym
              zaprzestała stostawnia antykoncepcji hormonalnej, nie wchodziliśmy w szczegóły,
              czy cerazette można. Nie dał mi skierowania do chirurga naczyniowego, a ja
              jeszcze wtedy nia miałam takiej schizy jak wczoraj i chciałam uciec stamtąd jak
              najszybciej. Powiedział, że te moje nogi wyglądają na to wyglądą zaczynają
              zmiany żylakowe. Mam nadzieję,ze facet mniej więcej wie zna się na rzeczy.
              A ja jednym słowem jestem lekko załamana.
              To by było na tyle, pozdrowienia, F.

              • saata11 Re: Do Saata11 15.02.06, 12:25
                Cześć florka!
                No kurcze nie denerwuj się tak strasznie z tą zakrzepicą. Tak jak mówisz,weź
                chociaż tak z pół opakowania tabsów i obserwuj nóżki. Moim zdaniem nie ma bata,
                musi pomóc! Z tymi żylakami, to raczej było do przewidzenia, no bo przecie coś
                tam w środk musie dziać sie coś niedobrego, skoro bolą prawda? Ja już mam tzw.
                pajączki i żylaki mieć na pewno będę, bo moja mama ma, babcia, ojciec miał,
                ciotki i dziadek. Ja już pogodziłam sie z tym. Najważniejsze, żeby zakrzepicę
                wykluczyć, bo to już bardzo poważny temat. Dobrze robisz, chodź do lekarzy,
                badaj się ino systematycznie. Flora, a powiedz pelethrocin to za 60 tabsów
                (2xdziennie) będzie 60 zeta, czy ile?
                Z tymi prezerwatywami to...kicha jak dla mnie. Odpada! Już mam tego dosyć! U
                mnie to skutkuje dość skutecznym ,,stresem sexowym". Ciekawe jak to będzie z
                tym npr u Ciebie?
                Ja psychicznie nastawiam się już na wizytę u ginki. Nie lubię. Pójdę w
                przyszłym tyg. Jestem bardzo ciekawa, co usłyszę.
                Flora, nie dołuj się tak strasznie z tymi nogami! Wiem, wiem, że jak boli to
                człowiek załamuje się. mnie kręgosłup boli od 5 lat bez przerwy na godzinę
                nawet i jakoś tłumaczę sobie, że inni mają gorzej...Na przykład żona mojego
                kuzyna (dwadzieścia parę lat, 1.5 roku po ślubie, pół roczne dziecko) rak mózgu
                najzłośliwszy (glejak), prognoza 11-12 miesięcy życia...masakra. To wartościuje
                wszystko. Naprawdę zaczęłam inaczej myśleć o moich dolegliwościach... sad
                Taki smutny akcent na koniec.
                Więc do boju, nie dajmy się jakiemuś gupkowatemu bólowi nóg.
                As propos..a co sądzisz o uciskowych rajtkach i podkolanówkach? Ponoć są
                pomocne w takich jak nasze problemy

                smile Serdecznie Cie pozdrawiam! I lecę co roboty.
                Do zobaczenia na monitorku.
                • florencja29 Re: Do Saata11 15.02.06, 13:35
                  No nie denerwuję się tylko tak jakoś mnie wzięło wczoraj, bo sie naczytałam o
                  tej zakrzepicy i się zdołowałam. Bo sobie myślę, że nie wiem, co tak na prawdę
                  się dzieje w tych girach. Niby nie zakrzepica, bo wydaje mi sie, że ta ma
                  bardziej gwałtowny przebieg (z tego co czytałam) a u mnie to jakby stanęło w
                  miejscu i ani bardziej mnie nie bolą, ani też nie przestają. Usg Dopplera i
                  krzepliwość krwi w czasie kiedy najbardziej mnie bolały było w porządku, ale czy
                  nadal tak jest nie wiem. No i dzisiaj tez mnie bolą. Ja tylko bym chciała
                  wiedzieć co to jest i jakoś to leczyć. I nie wyobrażać sobie cudów na temat
                  zakrzepicy.
                  To są takie małe nerwy, tak na prawdę to wiem przecież, ze nic mi nie będzie
                  tylko może będę czasem musiała brać jakieś leki. Nauczyłam sie tego już przy
                  nadciśnieniu. To jest choraoba na kt. chorują ludzie 20 lat ode mnie starsi i
                  masz świadomośc, ze nie jesteś już tak całkiem zdrowa. Ale ja mam to gdzieś, bo
                  z tym można żyć. Biorę 1/2 tabl. dziennie i wszystko jest ok. Ostatnio nawet jak
                  byłam u lekarza to przekonałam go, zeby zmniejszyć o połowę i teraz biorę
                  najniższą dawkę, a jak ciśnienie bedzie nadal dobre to tak zostanie. I jestem
                  szczęśliwa z tego powodu. Na początku nadciśnienia tez sie fatalnie czułam, ale
                  jak już było wiadomo dlaczego, zaczęłam brać leki i jest super. Mam nadzieję, że
                  w podobny sposób rozwiąże się sprawa z nogami.
                  A Twojemu kuzynowi i jego żonie bardzo współczuję, nie wyobrażam sobie takiej
                  sytuacji, a nasze dolegliwości są przy tym nie wiem czym, niczym ...

                  Ten Pelethrocin, kt. ja mam kosztuje 32 zł/ 30 tabletek. Czyli przy braniu po 2
                  wydzodzi 64 zł / mies. Czyli jak pisałam, już wcześniej nie tak różowo.

                  Też właśnie wczoraj pomyślałam o tych podkolanówkach uciskowych. Mozna by było
                  wypróbować, bo wydaje mi się, że to może być coś dla nas. Ten mój lekarz
                  rodzinny powiedział, że najlepszym środkiem zapobiegawczym dalszemu rozwojowi
                  tego cholerstwa to 1-godz. codzienny spacer. Dla mnie teraz kiedy wracam przed
                  18-tą do domu do niewykonalne, bo po ciemku sama jak nie musze to nie chodzę.
                  Ale już się robi coraz widniej to postaram się niedługo zacząć to realizować.

                  Pozdrowienia serdeczne, F.
                  • saata11 Re: Do Saata11 16.02.06, 18:12
                    Nadciśnienie ma siostra mojego męża. też leci na tabsach do końca życia. Z tego
                    co wiem, to też dobrze się czuje. Tylko jak dzieci rodziła to był jakiś tam
                    problem i wzmożona uwaga, częściej badania. Ale spoko - dwoje zdrowych dzieci!

                    Kurde naprawdę dziwne te Twoje nogi. Ja jem detr. i powiem Ci, że czuję się
                    bardzo dobrze. Właściwie dolegliwości zniknęły! Czasem jak zapomnę wziąć
                    drugiej tabletki to coś tam czuję (musisz pamiętać o tym!), a tak to spoko!
                    Wkurza mnie to,że te tabsy są takie drogie! I że te 30 zeta, to nie za 60
                    tabsów. Bo jak do tego doliczyć około 40 zeta na tabsy anty (jeszcze nie wiem,
                    czy będę brała) to wychodzi...100! A to już nie bele co. Prawda? Znalazłabym
                    dla niej lepsze przeznaczenie.. smile.
                    Z tą kuzynką to wiesz taka trauma,że nie mam odwagi i siły do nich
                    zadzwonić...Bo co powiedzieć? Że jakoś to będzie? Ale syf.

                    Co do uciskowych historii, to mam dla Ciebie niedobrą wiadomość - nie są to
                    tanie rzeczy..Rajtki, albo podkolanówki to koszt dość znaczny z tego, co
                    słyszałam. O. Chodzenie owszem, jest niezłe. I zdrowe. Nogi do góry trzymać,
                    nie zakładać nogi na nogę..i inne takie różne.

                    Pozdrawiam Cię serdecznie
    • sklimos Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 11.02.06, 20:40
      Jestem dystrybutorem testera owulacyjnego, przy pomocy którego można dokładnie
      określić termin jajeczkowania. Pomaga to skutecznie uchronić się przed
      niechcianą ciążą.
      Wiecej dowiecie się na stronie www.allegro.pl/show_item.php?item=85463198
      a także pisząc maila na adres klimos@klimos.pl.
      Zapraszam
    • florencja29 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 16.02.06, 22:31
      A teraz to już się w ogole super crying czuję. Nogi bolą mnie a jakże, do tego
      gardło plus teperatura 37,5 i juz chyba wszystko mnie boli. Postanowiałam, ze
      robie jutro albo pojutrze tego Dopplera, bo chcę coś wiedzieć. Przynajmniej sie
      uspokoję. I kolejna kasa pójdzie w ruch sad.
      Wiesz co, poprzednim razem też po paru dniach mnie już nogi nie bolały i co
      ciekawe wtedy nie zrezygnowałam z tego krążka. Dopiero jak przestałam to po
      gdzieś po 2 tygodiach zaczęły mnie znowu boleć. I nie stosuję już krążka. Nie
      wiem co jest.
      Ale nie mam zamiaru się poddać!!
      Mam do Ciebie pytanie, nie wiesz przypadkiem czy Doppler kolorowy jest zawsze
      lepszy od zwykłego (niekolorowego)? Na logikę to myślę, że kolorowy. Ale powiem
      Ci o co chodzi. Jak robiam wcześniej kolorowego, mam wrażenie, że to był jakiś
      dobry sprzęt. Miałam tego Dopplera u jednego lekarza + konsultacja u drugiego
      (chirurga) w cenie 100 zł. Ale trafiłąm do jakiegoś gabinetu (przez internet),
      gdzie byli sami starsi ludzie z widocznymi na prawdę poważymi schorzeniami,
      żylakami, niegojącymi się ranami. Wszyscy sie na mnie patrzyli jak na kosmitę,
      co tam takiej młodej może dolegać (nawet jedna babka zażartowała, że co mnie
      moze boleć, bo co te moje nogi maja do noszenia (jestem raczej drobnej budowy).
      No i lekarz ledwo dla mnie znalazł czas(ten kt. omawiał to moeje usg), był
      bardzo miły i raczej kompetenty, ale musiał się trochę spieszyć, a mi było
      głupio, bo musiał odchodzić od innych pacjętów, którym robił zabiegi. A co oni
      tam mieli tego w życiu nie widziałam. Tam widziam, bo tam gabinet był połączony
      z innym, gdzie Ci ludzie mieli te zabiegi, drzwi były uchylone i trochę widziam
      i sobie myślałam z czym ja tu przychodzę?
      Znalazłam też (dzisiaj) drugi gabinet, ale Doppler niekolorowy, ale babka (z
      recepcji) zachwalała, że b. nowoczesny. Cena wraz z konsultacją 90 zł. I nie
      wiem co wybrać? A, ha i to badanie robi radiolog. A tam jest lekarz od usg +
      chirurg.
      Jak tak to wszystko opisałam to chyba jednak wybiorę tego pierwszego.
      Przepraszam za moje dłuuuuugie wypociny, ale to chyba gorączka rośnie.
      Pozdrawiam Cię b. serdecznie, Flora.
      • saata11 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 19.02.06, 16:20
        Hej tam chora flora!
        Nie miałam czasu pisać ostatnio, bo bardzo dużo pracuję.
        Wiesz co, ja to chyba niekolorowego miałam tego dopplera. I lekarz mi to robił,
        ale jakiej specjalizacji, to pojęcia nie mam...? Wiesz wydaje mi się, że
        chirurg to być nie musi. Może radiolog będzie dobry? jakby nie było, to od
        setki badań robi, więc zna się chyba co? Ja płaciłam 2 lata temu w wawie 130
        zeta za jedną nogę. I z racji tej ceny zbadałam tylko tę jedną...
        Może jednak spróbuj w tym drugim co?
        Zdrowiej prędko, a ja do gina idę koło środy. Jestem baaardzo ciekawa, co to
        będzie.
        Zdrowiej tam ładnie. Pozdrawiam.
        smile
        Zdrowiej szybko.
        • florencja29 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 20.02.06, 10:56
          Cześć droga Saato,
          pmogły Twoje życzenia, bo w sobotę i nidzielę leżałam plackiem z gorączką 38-39
          (npr raczej odpadała ;0), a dzisiaj już lepiej i melduję się na chwilę przy
          kompie. Dziś juz bez gorączki, ale jakaś osłabona. Nie wiem, co to za
          cholerstwo było, grypa jakaś czy co, nie pamietam chyba, kiedy ostatni raz mnie
          tak zmogło.

          Zrobiłam tego Dopplera jeszcze w piątek. Wybrałam jednak tego kolorowego. I
          znowu to samo, wynik jest idealny. Wszystkie żyły drożne, ujścia żył wydolne.
          to fragment tekstu z opisu usg. Ten, kt. robił to usg każdą prawie żyłę mi
          pokazywała i pokazywał tez jak jak przepłwa przez nia krew. Powiedział, że
          jeśli chodzi o zakrzepicę to mogę spać spokojnie. Nie mniej stwierdził, ze do
          tych bóli mogły przyczynić sie hormony. Potem znowu rozmawiałam z tym
          chirurgiem i on za bardzo nie miał pomysłu. Powiedział, żebym odtawiła
          Pelethrocin skoro mi nie pomaga, przepisał mi 10 tabl. Otrexu (skoro wtedy mi
          pomógł). Ale powiedział, że tym razem tak nie musi być. Antykoncepcja
          hormonalna (jakakolwiek -zakazana, powiedział, że progestagen też ma wpływ na
          rozwój zakrzepicy (mniejszy, ale ma). Z tym otrexem to wymyślił, ze sprawdzimy
          jeśli będzie poprawa przy Otrexie to dobrze, jeśli po 10 tabl. nie pomoże to
          mam znów do niego przyjść.
          Mam nadzieję, że dobrze wybrałam, może fakt, ze tam atmosfera srednia, tzn.
          przygnębiająca w tym gabinecie (bo same powazne schorzenia) Ale obaj byli
          bardzo mili i kompetentni i tym razem wyszłam bardziej zadowolona. Cała wizyta
          100 zł.
          Załączam Ci link tego gabinetu to zobacz, uprzedzam, że trochę straszny:

          www.vulmed.ifg.pl/
          Aha, bardzo ciekawe jest to, ze na razie nie wykupiłam jeszcze tego otrexu
          (choroba) i dalej biorę Pelethrocin i wiesz co, nogi praktycznie mnie nie bolą.
          Nie wiem, może jakiś wpływ miało to, ż nie przciążałam tych nóg (leżałam).
          Wczesnie zawsze po nocy rano też nie bolały, a najbardziej bolały pod koniec
          dnia.
          Na razie jestem pozytywnie nastawiona, bo mnie nie bolą (mam nadzieję, że tak
          pozostanie) i już lepiej sie czuję.
          Pozdrawiam Cie najserdeczniej i zmykam do łóżka, F
              • saata11 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 25.02.06, 11:02
                Witaj Florciu!
                tak jak już zapowiadałam, w czwartek byłam u gina. I co? i generalnie porażka.
                Pani doktor bardzo fajna, sympatyczna. Zrobiła mi usg, cytologia, badanie...i
                rozłożyła ręce. Z problemami krążeniowymi nie można ŻADNYCH tabsów stosować, bo
                istnieje zbyt duże ryzyko powikłań. Alternatywą jest spiralka, która w
                przypadku nieródki może doprowadzić do stanów zapalnych, a w konsekwencji do
                zatkania jajowodów, co bezpośrednio prowadzi do ...bezpłodności. Generalnie
                można, ale jest ryzyko. I bardyo boli zakladanie.
                Zagadnelam pania dr o krazek i nie slyszala o tym...obiecala mi poszperac i
                ocenic czy to dla mnie nadaje. O. Wiec nic nie wiem dalej. Co robic_.
                Poydrawiam.
                • florencja29 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 06.03.06, 11:26
                  Witaj droga Saato,
                  troche mnie tu nie było, ale ostatnio mam full pracy.
                  Tak myślałam, że mniej wiecej to odpowie Ci ginka. Bo dla kobiet, kt z jakiś
                  przyczyn nie mogą brać tabletek, nie rodziły i jednoczesnie chcą stosowac coś
                  pewnego to praktycznie nie ma nic. Może spirala, ale ta niejako musiałabys jaą
                  załozyc na własne ryzyko, bo tak na prawdę, jesli chcesz mieć dziecko to jest to
                  chyba zbyt ryzykowna metoda anty.
                  Ja nadal biorę cerazette, jednocześnie szkolimy się z prezerwatywami. Jak na
                  razie w miarę choć dla mnie zaskoczeniem jest to, że to ja prawie nic nie czuje
                  jak sie kochamy. Dla mojego chłopa też nie chyba nie jest to szczyt marzeń, ale
                  ja na prawde prawie nic nie czuję. Muszę sie chyba od nowa nauczyć. Ogólnie to
                  musze powiedzieć, że nie jest łatwo (w tej sytuacji jaka jest), ale dajemy radę.
                  Nogi raczej mnie nie bolą, czasem jakiś mały skurczyk złapie, ale ogólnie jest
                  (odpukać) w miare ok. Biorę nadal Pelethrocin.
                  Pozdrowienia serdeczne, F.
                  • saata11 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 07.03.06, 14:20
                    Witam Florciu!!!!!
                    Cały czas nie wiem co robić. Odpowiedzi mej ginki w sprawie krążka też nie mam.
                    Znaczy zapomniała. No nie wiem kompletnie co robić. Nienawidzę prezerwatyw
                    pasjami. Poza tym mam grzybicę od nich, bo na to jestem badzo wrazliwa, bo
                    nawet przy zachowaniu najwyższego stopnia bezpieczeństwa przez mego męża (tzn.
                    umycie dokładne rączek przed zakładaniem gimki i nie dotykanie niczego-
                    normalnie siostro skalpel proszę ha ha ha!!) i tak prędzej, czy później
                    dochodzi do zagrzybkowania...syf i tyle. Spirali się boję. tabletki wykluczone.
                    Buuuuuuuu!!!!!
                    • florencja29 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 08.03.06, 10:41
                      Droga Saato,
                      ja bym jednak z krążkiem na Twoim miejscu nie ryzykowała. To jest praktycznie to
                      samo co tabletki. Tak samo wydziela 2 hormony (również uwielbiany przez nas
                      estrogen) tylko ich wydzielanie odbywa sie w pochwie, czyli omijają żoładek -
                      dobre dla tych, kt. mają jakieś problemy z żołądkiem. Nawet jeśli chodzi o
                      wątrobę (to juz tak na marginesie), to podobno szkodliwość jest taka sama jak
                      tabletek. I jak przekonałam się sama na sobie nie jest on obojetny dla nóg
                      (krążenia), bo jednak zaczęło sie coś dzieć z moimi nogami. A nigdy wcześniej
                      nie miałam czegoś takiego, a w swojej karierze tabletkowej brałam: cilest,
                      harmonet, novynette, femoden, cerazette i nigdy mnie nie bolały. Zaczęło sie od
                      tego pieruńskiego krążka. Gdybym wiedziała to........, wiesz co?
                      Odnośnie grzybicy to moze to jednak nie od prezerwatyw, bo moim zdaniem efekt
                      powinien być odwrotny, przeciez nie masz bezpośr. kontaktu z "płynami" męża. Ja
                      od dawna nic nie mam, a brałam tabletki (podobno sprzyjają grzybicy) i miałam
                      bezośr. kontakt, a moje grzybiece skończyły się od kiedy zaczęłam stosować do
                      wycierania się po umyciu ręczników jednorazowych + plus płyn Femina Laktacyd,
                      obecnie jakiś AA, bo Feminy nie mogłam dostać.
                      Oj my biedne, tak na prawdę to NIC dla nas nie ma. Jak pisałam wczesniej byłam
                      bliska spirali, ale cena zbiła mnie z tropu 500. Na np. 2 lata to jeszcze sie
                      kalkuluje, ale ja myslę, ze jak chce mieć dziecko (w ogóle) to 2 lata to chyba
                      za długo. Tylko z moja chęcią nie bardzo, bo znowu znikła. Po prostu mi jest
                      dobrze tak jak jest, więc po co to zmieniać.
                      W ogóle sama nie wiem, czy w ogóle bym sie zdecydowała na spiralę, bo jeśli by
                      sie okazało, ze potem bym miała mieć jakieś trudności przez nią. Także sprawa
                      wyglada nieciekawie.
                      Wiem jedno, że po dziecku zakładam spiralę, bo chcę miec 1 dziecko(egoistka ze
                      mnie). Oczywieście jak nic nie stanie na przszkodzie.

    • deanne Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 21.04.06, 21:41
      jeśli któaś z Was jeszcze tutaj zagląda, to bradzo poproszę o dopowiedź smile
      Jestem młoda, mam 19 lat, i mam zamiar zacząć stosować regularną antykoncepcję,
      czyli tabletki. Byłam u ginekologa i przepisał mi cilest. Zastanawiam się
      jednak, czy dobrze zrobił - w mojej rodzinie jest pełno chrób sercowych
      (oczywiście, opowiedziałam o tym dokładniesmile): dziadek zmarł na zawał, kuzyn
      urodził się z wrodzoną wadą serca; z drugiej strony babcia ma chorobę wieńcową,
      a tata żylaki. Tymczasem na wielu stronach i forach zetknęłam się z opinią, że
      kobiety, w których rodzinie występowały/występują choroby serca, w ogóle nie
      powinny brać tabletek...
      Co powinnam zrobić w takiej sytuacji? uncertain
      Jeszcze raz, bardzo prosze o odpowiedź! I pozdrawiam smile
        • christiane_x Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 26.04.06, 18:08
          oczywiscie, lekarz przeprowadzil ze mna rozmowe, i uslyszalam, ze nie ma co sie
          tak przejmowac kazda choroba (bo poeidzialam, ze troche sie boje, bo to duze
          zagrozenie...), i ze kazde tabletki sie dobiera na zasadzie prob i bledow. poza
          tym, jesli sie zacznie dziac cos naprawde niepokojacego, to sie zacznie leczyc.
          Przyznam, ze takie podejscie jest nie po mojej mysli, on, ale to podobno swietny
          ginekolog i niejedna osoba mi go polecala.
          Ale włąśnie, mimo wszystko też się boję. bo co to znaczy: się zacznie leczyć?
          jak sobie rozwalę układ krążenia, to się go będzie reperować? I te proby i
          bledy... hm. niby tak, ale... no, i tak sie waham i waham.
          Mama nie ma kłopotów z krążeniem, ale już jej ojciec miał, zmarł na zawał.
            • maalza Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 27.04.06, 10:47
              Z tego co widze, to wszystkie choroby krążenia idą po męskiej linii w Twojej
              rodzinie.
              Musissz sama zdecydowac, czy branie tabletek jest dla Ciebie wazna sprawa, czy
              poradzisz sobie z inną metodą, np objawowo temriczna + prezerwatywa, albo
              globulki plemnikobojcze + prezerwatywa, metod jest naprawde wiele. jednak gdy
              będziesz brac tabletki i biegala ciagle do lekarzy myslac, jaka choroba Cie
              czeka i czy to juz jest to, to ja serdecznie odradzam. tez bralam tabletki, ale
              mysl o skutkach ubocznych i o tym, czego sie nabawialam nie dawala mi spokoju i
              przestalam, teraz czuje sie lepiej. Zaden seks nie jest wart poświęcenia
              zdrowia. Pomysl nad tym i daj znac, jaka podjelas decyzje. Moze mimo wszystko
              lekarz wzbudzil Twoje zaufanie i spróbujesz?
              Zycze wszystkiego dobrego!
    • florencja29 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 27.04.06, 11:33
      Jesli czujesz, że tabletki byłyby dla Ciebie najlepszą (pod względem
      zabezpieczenia) antykoncepcją to wydaje mi się, ze możesz ją rozważyć (biorąc
      pod uwagę to mówi lekarz). Mówię to jako długoletnia użytkowniczka tabletek,
      która na prawdę do pewnego momentu nie wyobrażała sobie innej antykoncepcji (nie
      byłam pewna, czy w ogóle chcę mieć dzieci) dlatego chciałam stosować
      najpewniejszaą metodę (tabletki).
      Mówie też to jako osoba, której układ krążenia zaczął odczuwać negatywne skutki
      zażywania tabletek. A w układzie krżenia nic nie dzieje sią z dnia na dzień.
      Pomijająć zakzrzpicę, która może pojawić się nawet przy pierwszym lub drugim
      opakowaniu, jednak tego nie da się jej nie zauważyć. I na zakrzepice są narażone
      wszystkie dziewczyny stosujace tabletki, nie tylko te kt. są obciażone genetycznie.
      Załączę Ci watki dziewczyny, u której właśnie tak szybko pojawiła sie zakrzepica.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=216&w=11511868&v=2&s=0
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=216&w=12012314&v=2&s=0
      Ale jeśli chodzi o inne dolegliwości układa krążenia, jak np. nadciśnienie kt. u
      mnie sie pojawiło to wszystko dzieje się stopniowo. Żeby nie skończyło sie to
      tak jak u mnie, musiałbys po prostu regularnie kontrolować ciśnienie. Ja miałam
      wczesniej objawy świadczące o nadiśnieniu, lecz bagatelizowałam je np. straszne
      zawroty głowy, zmęczenie. Az penego dnia trafiłam prosto z uczelni do lekarza
      (bo prawie zemdlałam) i okazało sie że to skutek wys. ciśnienia. Wtedy zaczęłam
      się zatanawiać na dalszym braniem tabletek. Ale mój lekarz rodzinny twierdził,
      że to nie od tego i brałam nadal prawie przez dwa lata. Niedawno pojawiły sie
      straszne bóle nóg (było podejrzenie zakrzepicy) ale została wykluczona.
      Dzisiaj już nie biorę tabletek (bo wyraźnie zaczął mi siadać układ krążenia),
      ale rozumiem osoby, które chcą je brać.
      Moje cisnienie ma się ostanio na tyle dobrze, ze postanowilismy z lekarzem, że
      spóbujemy odstawić leki na nadiśnienie, nogi mnie nie bolą.
      Chciałm Ci tylko powiedzieć tym opisem mojej historii, że jeśli się bedziesz
      obserwować (np. mierzyć regularnie ciśnienie), robić badania (próby wątrobowe)
      co jakis czas, po prostu kontrolować zwoje zdrowie pod wzgledem skutków
      ubocznych to zauwazysz szybko, ze coś jest nie tak i po prostu odstawisz tabletki.
      • christiane_x Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 24.05.06, 18:23
        o tabletkach zaczęłam myśleć na poważnie, bo współżycie stało się bardziej
        regularne i same prezerwatywy przestały wystarczać.
        Jednak nie zdecydowałam się na pigułki. Może jestem panikarą pod względem
        zdrowia, ale sama możliwość i zwiększone ryzyko chorób ukł. krążenia odstrasza
        mnie - nie mówiąc już o innych efektach ubocznych. Jestem poza tym osobą, której
        nie podoba się podawanie zdrowemu organizmowi o prawidłowych, zegarkowych
        cyklach sztucznych hormonów. Po prostu, nie czułabym się z tym dobrze. Po kilku
        solidnych dyskusjach z moim chłopakiem zdecydowałam, że tabletek nie będę brać.
        Tak więc, zaczęłam obserwację organizmu (metoda objawowo termiczna), w dni
        płodne prezerwatywy plus globulki. Co o tym sądzicie?
        • maalza Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 26.05.06, 12:45
          Myslę, że to mądra decyzja, wszystko będzie dobrze wink
          Ja dla pewnosci unikam współzycia w dni płodne, wole nie kusic losu, nawet z
          globulkami i prezerwatywą. Niestety jestem trochę panikarą jeśli chodzi o seks
          w okolicach owulacji, Ty możesz się nie obawiac jesli będziesz pewna
          zabezpieczenia, wszyskto zalezy od samopoczucia.

          Pozdrawiam!
    • florencja29 Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 25.05.06, 11:39
      Ja uważam, że to b. mądra i dojrzała decyzja.
      Tym bardziej, że jesli się zagłębić w NPR, to tez można zauważyć, że jest to
      skuteczna metoda, jeśli oczywiście stosuje w pełni jego zalecenia.
      Ty potrafiłaś spojrzeć bardziej rozsądnie w przyszłość, czego mnie chyba kiedyś
      zabrakło. Jedynym usprawiedliwieniem może byc to, że kiedy ja zaczynałam moją
      przygodę z tabletkami nie było tyle i tak łatwo dostępnej informacji na ich
      temat, a lekarze przeważnie namawiali do tego rodzaju antykoncepcji,
      przynajmniej w moim przypadku.
      • christiane_x Re: Dziewczyny, a ja nie mogę brać tabsów.... :( 26.05.06, 22:19
        dzięki wink
        Nie wiem, czy mądra; zagorzałe zwolenniczki tabletek na pewno by się postukały w
        głowę wink, przemyślana - na pewno. I to z obu stronsmile
        Co do współżycia w dni płodne, postaram się unikać. Ale jestem wciąż w sytuacji,
        w której każda dłuższa chwila "sam na sam" jest na wagę złota, a prezerwatywy w
        połączeniu z globulkami budzą we mnie dość duże zaufanie - zobaczymy po prostu.
        W końcu, nie samym seksem człowiek żyje...
        Florencjo, chyba dostępność informacji nie ma nic do rzeczy. Większość moich
        koleżanek uważa, że skoro lekarz im przpisuje jakiś preparat, to na pewno ma
        rację. Zresztą, jest to dośc naturalne podejście, w końcu on powinien się na tym
        znać. A lekarze oczywiście namawiają do pigułek, cały czas, to się nie zmienia
        smile Może to ja jestem trochę nadwrażliwa i mam za mało zaufania do nich - ale w
        końcu, to jest mój organizm, więc ja tu rządzę wink
        Pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka