jakie ksiegarnie lubimy, a jakie nie

07.01.04, 10:14
Ja lubie ksiegarnie zaciszne i spokojne. Nie lubie kiedy obsluga podaza za
mna ktok w krok, bo czuje sie wtedy jak sledzona zlodziejka. Nie lubie
plastikowych koszykow (ani zadnych innych), ktore trzeba ze soba wnosic "na
sale". Jarzeniowych lamp, skrzypiacej podlogi poktrytej [pofaldownym
linoleum. Wymieszanych ksiazek, jak w ksiegarni Hetmanska w Krakowie, gdzie
Tolstoj lezy obok Kowalewskiej a wsoplczesna polska proza obok Borghesa w
miniaturze. Nie lubie keidy ludzie w ksiegarni glosnoa gadaja, jakby byli na
konskim targu albo w spozywczym - jak w ksiegarni Matras na krakowskim Rynku,
gdzie jeden pan z obslugi opowiaa na glos towazryskie ploty paniom w kasie i
jest rejwach. Lubie ksiegarnie kameralne, gdzie ksiazki sa uporzadkowane,
moze byc tez troche balaganu, ale wazne jest zeby bylo w czym przebierac i
zeby bylo duzo nowosci. W Krakowie lubie dosyc z powodu kameralnosci
ksiegarnie Znaku i Haiku na Slawkowskiej - przeszkadza mi tylko, ze tyle tam
swietych ksazek roznych ojcow i braci na tematy koscielne, bo czuje sie w
takiej ksiegarni jak w koscielnej kruchcie. Najbardziej lubie ksiegarnie w
zachodniej Europie, ktore nie sa tak ciasne jak ksiegarnie w Polsce, maja
wygospodarowane miejsca w ktorych mozna usciasc i dlugo przegladac ksiazke,
sa jasne i przyjazne. gdybym miala bardzo duzo pieniedzy i stac by mnie bylo
na ich wyrzucanie przez okno, to otworzylabym wielk, a jednak akmeralnie
urzadzona ksiegarnie z fotelami, wykladzinami, dobrym oswieltniem, imprezami
kulturalnymi itepe.

A wy jakie ksiegarnie lubiecie? Moze podacie namiary, jesli macie do
polecenia jakies bardzo fajne miejsca?


Pozdro
Roza
    • neutrum Re: jakie ksiegarnie lubimy, a jakie nie 07.01.04, 13:48
      ja lubie w Krakowie mala ksiegarnie w Bunkrze Sztuki. maja tam tylko wybrane
      ksiazki, naparwde dobre i ambitne, i jest fajna atmosferka. siedzi taka rtystka
      za stolem i sobie czyta. lubie tam chodzic.



      pzdr



      neutrum
    • rozaola Re: jakie ksiegarnie lubimy, a jakie nie 07.01.04, 15:01
      Fakt, zapomnialam o ksiegarni w Bunkrze. Tez ja lubie.

      Pozdro
      Roza
    • ryza_malpa1 Re: jakie ksiegarnie lubimy, a jakie nie 07.01.04, 15:32
      Przede wszystkim smaoobsługowe - zachowały sie jeszcze relikty przeszłości ,
      gdzie ksiażki leząw odlegości uniemożliwiającj zobaczenie tytułu.
      Bez koszyków, ze staroświeckim, drewninym wystrojem a w repertuarze taka
      księgarnia powinna mieć znikomą ilośc poradników i pierdół.

      Tak aksięgarenia była w Lublinie na Rynku, teraz przemienila się w
      antykwariat . Z jednej strony dobrze z drugiej szkoda, bo zawsze były tam
      ambitniejsze książki, których np. taki EMPiK nie sprowadza bo po co?
      Co do empiku - nie znoszę!!! Fakt, ze wybór jest duzy ale raża mnie hordy
      ludzi wędrujące pomiedzy półkami i obsługa patrząca mi cały czas na ręce.
      Poza tym odkąd za każdym razem kiedy tam wchodze dzwoni mi bramka ( przysięgam,
      ze nic nie ukradłam!!) zdecydowanie omijam te sklepy.
      Poza tym nie można w nich dostac oferty , czasami rewelacyjnej, małych
      wydawnictw.
      Ot, takiego świetnego " Tańca Koperwasów" na przykład w Empiku nie uświadczysz
      :(
      • rozaola Re: jakie ksiegarnie lubimy, a jakie nie 07.01.04, 15:42
        ryza_malpa1 napisała:

        > Przede wszystkim smaoobsługowe - zachowały sie jeszcze relikty przeszłości ,
        > gdzie ksiażki leząw odlegości uniemożliwiającj zobaczenie tytułu.
        > Bez koszyków, ze staroświeckim, drewninym wystrojem a w repertuarze taka
        > księgarnia powinna mieć znikomą ilośc poradników i pierdół.

        Ale co, lubisz te samoobslugowe czy nie lubisz?


        > Co do empiku - nie znoszę!!!

        Podpisuje sie. W Krakowie co prawda na rece nie patrza, po katach w tej
        ciasnocie siedza zaczytani ludzie i na pewno niejedna osoba przeczytala tama
        pare ksiazek od deski do deski. Ale ten zapach potu w lecie - zawsze i
        wszedzie, nigdy im klimatyzacja dobrze ne dziala. A tlumy sa wynikiem ciasnoty.

        > Poza tym nie można w nich dostac oferty , czasami rewelacyjnej, małych
        > wydawnictw.


        Zgadza sie.
        Poza tym nie rozumiem, z jakiej racji perfumy sprzedaje sie obok ksazek. Ze
        plyty to rozumiem, to jasne, ale pachnidla? Suesskind pewnie by to
        wytlumaczyl :-), ale te slaony perfumiarskie kolo ksiazek... i te kubki i dla
        malolatow i dlugopisy z Myszka Miki...

        Pozdro
        Roza

        • ryza_malpa1 Re: jakie ksiegarnie lubimy, a jakie nie 07.01.04, 15:46
          Samoobsługowe lubie , baby za ladą nie lubię.




          " Przypuszczam, że pan nie jest wrogiem złośliwości, inżynierze? Według mnie
          jest to najskuteczniejsza broń rozsądku przeciwko mocom mroków i brzydoty.
          Złośliwość to duch krytyki , a krytyka rodzi postęp i uświadomienie"
          T. Mann
    • Gość: yaga Re: jakie ksiegarnie lubimy, a jakie nie IP: *.chello.pl 07.01.04, 18:14
      Księgarnie jak księgarnie, ale naprawdę bardzo nie lubię, jak ktoś nie używa
      dopełniacza.
      • rozaola Re: jakie ksiegarnie lubimy, a jakie nie 07.01.04, 19:16
        Masz racje, powinnam byla napisac "jakich nie".

        Pozdro
        Roza
        • yanga Re: jakie ksiegarnie lubimy, a jakie nie 08.01.04, 21:55
          No. Przepraszam, że mnie poniosło, na ogół staram się nie czepiać, ale ten
          dopełniacz to coraz powszechniejszy błąd, a ja mam skrzywienie zawodowe :-)))
          To teraz przejdźmy do "adremu": otóż w księgarniach lubię sobie pogadać.
          Zamienić parę słów ze sprzedawcami, wtrącić się (życzliwie) do czyjegoś wyboru,
          czasem komuś doradzić. I jeśli spotykam się z tępym wzrokiem czy wymijającymi
          półsłówkami, nawet okraszonymi zawodowym uśmiechem, to potem takiego miejsca
          unikam. Ale tak się składa, że z dwiema księgarniami w najbliższej okolicy
          jestem zaprzyjaźniona i chodzę tam z przyjemnością. Jedną jest Arkona, a drugą
          księgarnia przy stacji metra Ursynów - bardzo miła i przyjazna kadra.
          Oczywiście odwiedzam też molochy w rodzaju Empiku czy Trafficu, zresztą tam
          zaopatruję się nie tylko w książki, ale w płyty. Lubiłam kiedyś Odeon, ale
          odkąd nie ma tam pani Wasowskiej, nie ma też atmosfery. Lubię Leksykon ze
          względu na Kizię, no, ale tam sobie nie pogadam i trudno mieć pretensje - za
          duży tłum.
          PS. yaga zalogowana=yanga :-)))
    • payada Re: jakie ksiegarnie lubimy, a jakie nie 07.01.04, 18:19
      Ja lubię Księgarnię z książkami na Jagiellońskiej w Krakowie. Jest właśnie
      zaciszna i spokojna, samo centrum miasta ale jednocześnie na uboczu - pewnie
      dlatego nie ma tam zbyt wielu ludzi. Obsługa nie śledzi. Minusem jest brak
      miejsca do czytania - chyba, że ktoś lubi czytać na stojąco. Nie można też
      płacić kartą.
    • vulture pobiję rekord oryginalności 07.01.04, 19:15
      Samoobsługowe, z dużym wyborem książek i niskimi cenami tychże.
      • rozaola Re: pobiję rekord oryginalności 07.01.04, 20:42
        vulture napisał:

        > Samoobsługowe, z dużym wyborem książek i niskimi cenami tychże.

        I obojetnie ci w jakim otocznieu te tanie ksiazki samodzielnie kupujesz?

        Pozdro
        Roza
        • vulture zwykle książki kupuję samodzielnie :-D 07.01.04, 21:12
          rozaola napisała:

          > I obojetnie ci w jakim otocznieu te tanie ksiazki samodzielnie kupujesz?

          Ściany mogą być nieco niebieskawe, a okno księgarni niech wychodzi na ukwiecone
          podwórko. Z głośników może dyskretnie sączyć się Black Sabbath, a hostessy w
          strojach króliczków z Playboya mogą rozdawać zakładki z portretami klasyków
          prozy i poezji. Mozaika klepki podłogowej jest mi obojętna.
          • neutrum Re: zwykle książki kupuję samodzielnie :-D 07.01.04, 22:43
            kroliczki z playboya? Co za plebejskie gusty. moze sie przeleciec na gielde
            albo do burdelu?


            pzdr


            neutrum
            • vulture Re: zwykle książki kupuję samodzielnie :-D 07.01.04, 23:35
              neutrum napisała:

              > kroliczki z playboya? Co za plebejskie gusty. moze sie przeleciec na gielde
              > albo do burdelu?

              "Burdel"? Co za prostackie wyrażenie.
              • neutrum Re: zwykle książki kupuję samodzielnie :-D 08.01.04, 01:00
                nazywa rzecz po imieniu.


                neutrum
                • vulture ... 08.01.04, 06:11
                  neutrum napisała:

                  > nazywa rzecz po imieniu.

                  No właśnie...
    • dr.krisk Plastykowe koszyki... 08.01.04, 01:08
      rozaola napisała:

      > Nie lubie
      > plastikowych koszykow (ani zadnych innych), ktore trzeba ze soba wnosic "na
      > sale".
      To mój wróg numer jeden. Zresztą nie wiedzieć czemu, ten zwyczaj rodem z
      głębokiego PRL-u ("Bez koszyczków nie obsługujemy!!") przetrwał właśnie w
      niektorych księgarniach. Ja zawsze, gdy obsługa mnie strofuje żem nie
      zaopatrzył sie we wzmiankowany koszyk, albo zakładam go sobie na głowę, albo
      biorę w zęby, tłumacząc zgodnie z prawdą że muszę miec wolne ręce. A jak nie
      mam humoru to robię awanturę.
      No i dobija mnie zapach stęchłych książek.
      KrisK
      • rozaola Re: Plastykowe koszyki... 08.01.04, 12:22
        Bravo doktorze, tez tak bede robic z koszykami.

        Pozdro
        Roza
        • neutrum a w warszawie podobno... 08.01.04, 16:05
          ... jest taka fajna ksiegarnia, nie pamietam enistety nazwy, ale chyba zaczyna
          sie na T. duza, mozna siedziec w fotelach i czytac. kojarzycie ja?


          pzdr


          neutrum
          • edeka5 Re: a w warszawie podobno... 08.01.04, 22:00
            neutrum napisała:

            > ... jest taka fajna ksiegarnia, nie pamietam enistety nazwy, ale chyba
            zaczyna
            > sie na T. duza, mozna siedziec w fotelach i czytac. kojarzycie ja?
            >
            Pewnie chodzi Ci o Traffic Club w dawnym Domu Braci Jabłkowskich
            • vulture Traffic 08.01.04, 22:05
              To takie coś trochę lepsze niż Empik. Ale i tak nie widzę potrzeby czytania
              książek w księgarni.
              • rozaola Re: Traffic 10.01.04, 01:16
                vulture napisał:

                > To takie coś trochę lepsze niż Empik. Ale i tak nie widzę potrzeby czytania
                > książek w księgarni.


                Zgadza sie, Z drugiej strony mnie zawsze wzruszaja te grupy mlodych
                najczesciej ludzi, ktorzy skuleni po katach w Empiku czytaja ksiazki. Lepiej
                czytac w ksiegarni niz w ogole nie czytac. Ja jestem wtej komfortowej sytuacji,
                ze nie musze czytac w ksiegarni i dzieki co Bogini za to. A jednoczesnie coraz
                czesciej widze cos, co jest dla mnie nowe: grupli chlopakow kucajacych w
                nieprzytomnym prawie stanie przed polkami z komiksami. O co chodzi z tymi
                komiksami? Czy oine sie staja wazniejsze od ksiazek?

                No dobra.

                Pozdro
                Roza
        • yanga Re: Plastykowe koszyki... 10.01.04, 09:30
          Nigdy nie wchodzę do księgarni, w której każą brać koszyki. No, chyba, że
          książka byłaby niedostępna gdzie indziej, ale to już się nie zdarza.
    • Gość: sunny Re: jakie ksiegarnie lubimy, a jakie nie IP: 213.17.133.* 08.01.04, 17:59
      Co do Krakowa - polecam Zieloną Sowę przy Rynku, tuż obok Benettona. Na dole
      nieźle zaopatrzony dział beletrystyki, na górze fantastyka, "książki naukowe" i
      antykwariat. Miła obsługa, no i łatwo można dostać kartę uprawniającą do 10%
      zniżki :-)
      • rozaola Re: jakie ksiegarnie lubimy, a jakie nie 10.01.04, 01:13
        Gość portalu: sunny napisał(a):

        > Co do Krakowa - polecam Zieloną Sowę przy Rynku, tuż obok Benettona. Na dole
        > nieźle zaopatrzony dział beletrystyki, na górze fantastyka, "książki naukowe"
        i
        >
        > antykwariat. Miła obsługa, no i łatwo można dostać kartę uprawniającą do 10%
        > zniżki :-)


        E tam, milej obslugi nie zauwazylam, a poza tym nei lubie swiatla jarzeniowek i
        wykladania ksiazkowego miszmaszu. Dla mnie Zielona Sowa to taka typowa
        ksiegarnia na sile, bez pomyslu, bez klimatu, po prostu sala z ksiazkami i juz.
        Ale mowie tylko o parterze , na gorze jeszcze nei bylam. Niezwlocznie si udam w
        te pedy.

        Pozdro

        Roza.
    • Gość: Zdanka Łódź Kaliska Panie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.04, 18:21
      A ja w Łodzi lubię księgarnię naukową na Więckowskiego.Jest tam wszystko,czego
      nie ma gdzie indziej.Tęsknię za nią ,gdziekolwiek jestem,bo tam ,gdzie
      jestem ,nie ma wtedy tego,co jest w tej ksiągarnii,w której mnie właśnie nie
      ma.Najchętniej zamieszkałabym tam...ale chyba mi nie pozwolą...Szkoda...Nadaję
      się na "złego psa" przy furtce "książki".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja