Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańskiej..

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.04, 14:49
Wbrew pozorom ,nie jest to temat założony na złość komuś ,albo ,aby
komukolwiek cokolwiek udowodnić.Chciałam się dowiedzieć ,czy są tu też
takowi ,u których organiczną niechęć wzbudza realizm magiczny( ależ to
nonsensowne określenie),bądź nieznośne opowieści a`la saga rodzinna
(vide:Allende)Ja po prostu nienawidzę ,kiedy autor traktuje czytelnika, jak
potencjalnego idiotę wierzącego w bajki.Czy ktoś się ze mną zgadza?(z góry
przepraszam za uogólnienia!)
    • Gość: Voltaire Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk IP: *.echostar.pl 08.01.04, 14:58
      Podpisuje sie rekoma i nogami !!! :-)
      Dokladnie tak jest jak piszesz. Gdy czytalem "Sto lat samotnosci" mialem
      nieodparte wrazenie, ze ktos (Marquez), albo jest faktycznie wielki, tylko
      traktuje czytelnikow jak idiotów, albo jest tak kiepski, ze nie potrafi
      stworzyc nic, co nie zdradzaloby cech infantylnej, zalosnej opowiesci
      pretendujacej do miana basni dla doroslych.
      Wiem, ze zaraz poleca na mnie gromy, ale mam ten komfort, ze zyje w kraju
      wolnosci slowa - realizm magiczny to slepa galaz ewolucji literatury.
      Pozdrawiam
    • yanga Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk 08.01.04, 15:28
      Ja też nie lubię literatury iberoamerykańskiej. Juz myślałam, że coś ze mną nie
      tak. Ale dlaczego? Hmm... Chyba po prostu tamtejsza mentalność jest mi obca.
    • maniaczytania Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk 08.01.04, 17:10
      mnie od tej literatury odpycha doslownosc i naturalizm, cechy, ktore podobno sa
      oznaka ich mentalnosci
      • Gość: d Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk IP: *.chello.pl 08.01.04, 21:04
        Ja nie znoszę literatury iberoam. ale nie niestety nie umiem podać powodu.
        Lubię bajkowość, magiczność..
        • cecyl Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk 09.01.04, 10:45
          A lubicie literaturę europejską? Obawiam się, że jesteście ofiarami zbyt daleko
          idących uogólnień. Popatrzcie tylko na mapę i zobaczcie o jakim obszarze
          mówicie, o literaturach ilu krajów - a iluż to pisarzy chilijskich znacie, a
          meksykańskich, wenezuelskich, brazylijskich, ekwadorskich, urugwajskich,
          kybańskich, itd. itd? Mozecie nie lubić Isabel Allende (Chile) lub Garcia
          Marqueza (Kolumbia)czy też Carlosa Fuentesa (Meksyk) albo Mario Vargasa Llosę
          (Peru) lub Julio Cortazara (Argentyna)czu też Paulo Coelho (Brazylia), ale po
          pierwsze pisarzy iberoamerykańskich jest znacznie więcej, po drugie naprawdę
          między nimi są ogromne różnice - zestawcie choćby Garcia Marqueza z jednej
          strony a Vargasa Llosę z drugiej. A po trzecie nie tylko realizmem magicznym
          stoi literatura iberoamerykańska i nie tylko w tej literaturze owa baśniowość,
          magia itp., których tak nie lubicie, występuje - przypomnę tylko Bruno Schulza,
          Tadeusza Nowaka w literaturze polskiej ("Prawiek" Olgi Tokarczuk tez mógłbym
          wspomnieć). Reasumując - przypuszczam, iż wasze opinie są wynikiem zaledwie
          kilku lektur, może nawet jednej, kilku, może nawet jednego pisarza (stawiam na
          Garcię Marqueza), a nie efektem żmudnych lektur dzieł reprezentujących całą
          Ameryke Łacińską (o co trudno, bo trudno powiedzieć, by na rynku polskim było
          zatrzęsienie przekładów z literatury iberoamerykańskiej).
          • maniaczytania Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk 09.01.04, 11:10
            Ja napisalam wyraznie dlaczego nie lubie. Wcale nie ze wzgledu na realizm
            magiczny. Mnie chodzi o naturalizm i doslownosc w opisach, to jest praktycznie
            w kazdej ksiazce z tego kregu, jak rowniez w ich filmach.
            • cecyl Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk 09.01.04, 11:53
              Wobec tego poproszę o przykłady - żebym wiedział, co rozumiesz
              jako "naturalizm" i "dosłowność". To po pierwsze. Po drugie jeśli uważasz, że
              występuje to praktycznie w każdej książce z tego kręgu, wobec tego poproszę o
              wskazanie mi naturalizmu i dosłowności w jakiejkolwiek książce Borgesa,
              Cortazara, Vasconcelosa ("Moje drzewko pomarańczowe", Brazylia, dla
              przypomnienia), Alfredo Bryce Echenique ("Świat dla Juliusza" chociażby).
              Domniemywam, iż z tych samych powodów odrzucasz XX-wieczną prozę
              północnoamerykańską, sporo literatury francuskiej itd.
              • hania55 Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk 09.01.04, 12:02
                Z powodu nagromadzenia zbyt wielkiej dozy "naturalizmu" i "dosłowności"
                (zwłaszcza w opisach) zapewne cały Dostojewski jest również nie do
                zaakceptowania?
                Niestety, uogólnienia bywają bardzo niebezpieczne...
              • maniaczytania Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk 09.01.04, 12:51
                cecyl napisał:

                > Domniemywam, iż z tych samych powodów odrzucasz XX-wieczną prozę
                > północnoamerykańską, sporo literatury francuskiej itd.

                Tak wlasnie jest, tez za nia nie przepadam z tych wzgledow. Nie musze i nie
                lubie czytac dokladnych opisow wydzielin ciala itp.
          • Gość: Zdanka Chyba jednak nie o to chodzi... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.04, 12:17
            I tu pozwolę sobie zasadniczo zaprotestować!!!Wydawało mi się dość logicznym
            następstwem mówienia o literaturze iberoamerykańskiej, użycie terminu "Realizm
            magiczny"dla określenia pewnego stylu pisania,nie całokształtu pisarskiego
            Ameryki Południowej .Specyficzne pojmowanie rzeczywistości ,gdzie magia
            przenika się z realizmem,a niekiedy staje się jego ekwiwalentem.Aby
            doprecyzować nie lubię maniery pisarskiej,w której to czuję się tak,jakby
            tańczył przede mną folklor Kolumbii,28 przedstawiciel konkretnego rodu
            opowiadał o przepowiedni,która musi się sprawdzić,a kobieta miała magię ( a w
            związku z tym i umiejętności szamana ) we krwi ,podobnie ,jak rodzenie dzieci,
            na które czeka z utęsknieniem.W pierwszym poście przeprosiłam za
            uogólnienia.Nie jest moim zamiarem porównywanie Marqueza z Cortazarem,bo nie
            istnieje nawet płaszczyzna dla takich porównań!I stanowczo wykreślam z listy
            zarzutów pochodzącego wszak stamtąd Borgesa![Jego akurat można jedynie
            uwielbiać...}


            Natomiast kompletnie nie zgadzam się z Twoją drugą tezą.Poetyki fantastyki i
            baśni nie moża wrzucać do jednego worka ,co zrobiłeś z Schulzem,Tokarczuk i
            Nowakiem.Każde z nich reprezentuje odmienny styl pisania ,a nie od rzeczy
            byłoby dodać,że i styl fantastyki.Schulz to oniria , poetyka snów i halucynacji
            [bliżej mu do fantastyki paranoidalnej niż realizmu magicznego],Tokarczuk (za
            którą jednak nie przepadam...) to fantastyka pseudohistoryczna z elementami
            mitów,a Nowak to 'oniryczny rustykalizm".Fantastyka posiada wiele odmian,oprócz
            realizmu magicznego ;)
            • cecyl Re: Chyba jednak nie o to chodzi... 09.01.04, 12:59
              No i sama widzisz. Póki mówisz o "dalekiej" literaturze iberoamerykańskiej
              uogólnienia sa uprawomocnione, a gdy padają nazwiska "bliskiej" literatury
              polskiej - nagle oburzenie. Być może "Sto lat samotności" - bo tylko do niej
              pijesz - to dla ciebie foklor kolumbijski, zaś Tadeusz Nowak to już nie polska
              cepelia (bo ktoś mógłby i tak określić świat np. "W puchu alleluja" czy "Takie
              większe wesele")tylko "oniryzm rustykalny". Termin "realizm magiczny" pojawił
              sie w Europie w latach dwudziestych, więc nie jest wymysłem latynoamerykańskim
              i różnie był używany. Pomijając aspekt "handlowo - reklamowy" tego określenia
              pragne przypomnieć, iż w swoim czasie próbowano poprzez tę kategorię połączyć
              twórczość Borgesa z dziełami Alejo Carpentiera oraz Cortazara i Garcii
              Marqueza, by dookreślić tożsamość prozy iberomaerykańskiej, tak jak wcześniej
              próbowano dookreślić tożsamość prozy północnoamerykańskiej. Obawiam sie, że
              połączyłaś tę kategorię wyłącznie z twórczością Garcii Marqueza, a nawet
              wyłącznie ze "Stu latami samotności", ale gdzie masz "realizm magiczny" w "Złej
              godzinie" czy w "Szarańczy" czy w "Miłości w czasach zarazy"? Napisz po
              prostu: "Sto lat samotności" mnie drażni, odstręcza itd. - Twoje prawo - , bo
              twoje uogólnienia nawet ograniczone tylko do twórczości Garcii Marqueza są zbyt
              daleko idące. I na koniec: pomiędzy Schulzem a Garcią Marquezem jest więcej
              wspólnego niż sądzisz, np. rola Księgi.
              • Gość: Zdanka Krótka historia czytelnictwa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.04, 14:54
                Już w pierwszym poście sprecyzowałam,iż przepraszam za możliwe
                uogólnienia.Teraz napiszę ,jak komendant posterunku,jakich pozycji nie lubię,a
                zdarzyło mi się je przetrawić i zaznaczam,że nie wszystkie spełniają wymagane
                kryterium realizmu magicznego:

                G.Marquez,100 lat samotności

                G.Marquez ,12 opowiadań tułaczych

                G.Marquez,O miłości i innych demonach

                E.Sabato,O bohaterach i grobach

                J.Lima,Raj

                I.Allende,Portret w sepii

                I.Allende,Ewa Luna

                P.Coello,bez komentarza

                Nie oburzało mnie stosowanie kryteriów baśniowości do wymienionych polskich
                pisarzy jednocześnie,ale fakt, iż zarówno Tokarczuk,jak Schulza ,czy Marqueza
                potraktowwano tu jaką ilustrację takiej samej propozycji baśniowości,choć
                ewidentnie różnią się one zarówno formą ,jaki merytoryką .Fantastyka nie jest
                tożsama w każdej formie z magią.

                Wspomniane "100 lat samotności"Marqueza zostało użyte ,jako ilustracja pewnej
                tezy,a nie przykład jedynej ksiąki Marqueza,jaką zdarzyło mi się przeczytać.

                I na koniec:

                Motyw księgi u Schulza można poprowadzić również tak:

                Borgesowska koncepcja księgi o rozdwajających się w nieskończoność kartach ,a
                motyw księgi u Schulza,Labirynty Borgesa a "Księga jako labirynt" u Schulza.

                albo tak:

                Motyw księgi u Schulza - Kabała,apokryf biblijny czy "Swięta księga "
                gnostyków,a następnie odwoływać się do tekstów o wtajemniczeniu ,np. u Meyrinka

                Dowolność czasem ogranicza,podobnie jak intertekstualność...
    • hania55 Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk 09.01.04, 12:04
      Hm... Nie lubię Allende, ale nie miałam nigdy wrażenia, jakoby np. Borges albo
      Marquez traktowali czytelników jak idiotów. Nie uogólniasz tak troszkę,
      troszeczkę?
      • braineater Dlaczego można polubić literaturę iberoamerykańsk 09.01.04, 18:01
        Bo można - można zachycić się transową monotonią "100 lat samotności"; można uwielbiać powieści w których nie dzieje się nic - cały Lezama Lima; można dać się uwieść wizji Paryża 1997 z powieści Fuentesa, zamieszkałego przez neoflagellantów; można wreszcie sprawdzić jak ów "gorący" realizm magiczny, podszyty dusznym erotyzmem i sexem, na kilometr zalatującym dżunglą ma się do "zimnego" realizmu magicznego Europy - przerażających wizji Ladislawa Klimy, czy psychoanalitycznych dekonstrukcji Angeli Carter
        Ale można też porzygać się z nudów czytając Eksplozję w katedrze, zasnąć nad pierwszym akapitem powieści Jorge Amado, czy zanieść na wysypisko Generała w Labiryncie.
        Finiszując banałem, każda próba uogólnienia jakiegoś tryndu literackiego musi się skończyć karczemną jatą, ponieważ jak powiadali starożytni de gustibus...( a dalej i tak nikt nie pamięta:)
        • staua Re: Dlaczego można polubić literaturę iberoamery 09.01.04, 18:30
          Wlasnie zaczelam "Eksplozje w katedrze". Ciekawe, czy sie "porzygam z nudow"...
          Czytalam "The Lost steps" i podobalo mi sie...
          Poza tym lubie sporo ksiazek wymienianych tutaj, nie bede uogolniac i pisac o
          calej literaturze iberoamerykanskiej, gdyz wielu z nich nie znam (Allende,
          Fuentes), ale lubie Llose, Marqueza, Cortazara, Borgesa, Laure Esquivel...
    • muszek0 Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk 12.01.04, 09:47
      myśl może być ubrana w różną formę. oczywiście ta myśl może być bardziej lub
      mniej mysląca, ba, może być wogóle pozbawiona myśli. nie ma chyba sensu z góry
      rozpatrywać czy autor traktuje czytelnika jak idiotę czy nie.
      ja na przykład jestem człowiek prosty i naiwny, i wierzę, że:
      1. są na tym świecie famy i kronopie,
      2. został kiedyś znaleziony w wannie pamiętnik,
      3. w wysokim zamku mieszka człowiek,
      4. podczas pewnego wiecu prostych ludzi pokazała się Zosia.
      • kronopio1982 Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk 12.01.04, 12:12
        Miałam się tu nie wtrącać, bo dyskusja obrała hochkulturalny:) wymiar i
        właściwie niewiele zostało do powiedzenia... Dla mnie Cortazar, Lima i Llosa
        tak, a Marquez i Borges jakoś jeszcze nie trafił... Ale do głębi wstrząsnęła
        mną (prawie wszystko do głębi mną wstrząsa)wiadomość Muszka. I rozpromieniła
        moje zgnębione i zlane zimnym deszczem serce :). Oczywiście, że istniejemy, jak
        można w to nie wierzyć. A oprócz tego, że Zosia się w wianku itd., to Jasio być
        musi przy swej Karusi... :))) Pozdrawiam serdecznie.
        • Gość: vesna Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk IP: *.torun.mm.pl 12.01.04, 20:17
          Hmm... A czy baśnie są tylko dla idiotów? I czy koniecznie są od tego, żeby w
          nie wierzyć? Ja się idiotką nie czułam, czułam za to mnóstwo innych rzeczy ;)
          Stanowczo protestuję przeciwko przeznaczaniu baśni wyłącznie dla idiotów i
          przedszkolaków! Literatura to nie reportaż...
          To tyle, bo na temat sympatii/antypatii do ww. pisarzy nie będę się
          wypowiadać. De gustibus... ;)
          • Gość: Zdanka Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.04, 13:53
            Ale bań baśni nierówna.W baśnie braci Grimm nie wierzę ,w bajki Wilde`a jak
            najbardziej.
            • Gość: vesna Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk IP: *.torun.mm.pl 13.01.04, 17:46
              Myślę, że baśnie braci Grimm też są warte... uwierzenia. W baśniach, wbrew
              pozorom, jest mnóstwo głębii, psychologii, dobra baśń może być dobrą
              psychoterapią. Zwłaszcza te baśnie i opowieści, które były i są od wieków
              powtarzane w różnych kulturach. One nie powstawały by bawić, powstawały by
              leczyć, tłumaczyć, wstrząsać, uczyć... A baśnie braci Grimm to właśnie takie
              historie.
              • Gość: Stella Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.04, 18:17
                Uwazam ze, swietne jest porownanie Bajek Braci Grimm - tych orginalnych,
                nieprzerobionych na bajki dla dzieci z literatura iberoamerykanska.
                Rzeczywiscie obie rzeczy tchna wyjatkowym realizmem i potrafia i to jak
                wstrzasnac czytelnikiem.
            • raymond.new Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk 13.01.04, 18:39
              Gość portalu: Zdanka napisał(a):

              > Ale bań baśni nierówna.W baśnie braci Grimm nie wierzę ,w bajki Wilde`a jak
              > najbardziej.

              Bajka i baśń to dwie różne rzeczy.
              • Gość: Zdanka Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.04, 19:29
                Aha,to znaczy,że teraz wyjmujemy aparat teoretyczno -literacki?I co,zaczynamy
                od Proppa?
                • raymond.new Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk 13.01.04, 19:48
                  Gość portalu: Zdanka napisał(a):

                  > Aha,to znaczy,że teraz wyjmujemy aparat teoretyczno -literacki?I
                  co,zaczynamy
                  > od Proppa?
                  Chcesz, to zaczynaj. Nieboszczyk się ucieszy;-)
                  • Gość: Zdanka Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.04, 19:56
                    E,po co nieboszczyka ruszać,jeszcze się w grobie przewróci?
    • Gość: czapski Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk IP: *.utp.pl 13.01.04, 18:58
      Dziwna wypowiedz, błędna o tyle o ile nic po prostu nie znaczy. Od kiedy to
      Marquez+Allende= literatura iberoamerykańska. Jak oceniłabyś kogoś kto
      powiedziałby- nie lubie literatury europejskiej, bo Sapkowski pisze
      prymitywnie, a McEwan szokuje na siłę.
      Można nie lubić poszczególnych pisarzy. Allende to po prostu twórczyni
      literatury popularnej, typowych czytadeł, bez pretensji artystycznych, a
      zarazem solidnie napisanych. Marqueza oceniam niejednoznacznie. Prawie całą
      jego twórczość nudzi mnie i irytuje, ale 12 opowiadań tułaczych powaliło na
      kolana. Po przeczytaniu tego juz nie oponuje wobec jego Nobla ;) Ja poleciłbym
      Ci Vargasa Llose, o ile nie czytałaś jeszcze. Jest z Am.Pld a portafi pisac
      boleśnie realistyczne ksiązki o zacięciu społeczno-politycznym (Rozmowy...
      Swieto Kozła) a takze swietne humoreski (Pantaleon...)
      • Gość: Zdanka Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.04, 19:45
        Wyszczególniłam już za czymi pisarstwem nie przepadam i jakiej fantastyki nie
        jestem w stanie strawić przy najlepszych chęciach.Tu cały czas chodzi tylko o
        ten typ "FANTASTYKI".Zakładanie odrębnych wąrków pt.dlaczego Allende,dlaczego
        Sabato,dlaczego Marquez ,dlaczego .....mija się z celem i zdrowiem psychicznym.
        • yagnieszka Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk 13.01.04, 21:46
          Gość portalu: Zdanka napisał(a):

          > Wyszczególniłam już za czymi pisarstwem nie przepadam i jakiej fantastyki nie
          > jestem w stanie strawić przy najlepszych chęciach.Tu cały czas chodzi tylko o
          > ten typ "FANTASTYKI".Zakładanie odrębnych wąrków pt.dlaczego Allende,dlaczego
          > Sabato,dlaczego Marquez ,dlaczego .....mija się z celem i zdrowiem
          psychicznym.

          No ale sama sie podlozylas tytulem watku ;o) W jakims sensie jest to wielka
          nauka, ze w zadnej sprawie nie nalezy generalizowac :)
          Tak uczciwie mowiac to bym nie umiala powiedziec, ze np. lubie literature
          europejska a nie lubie afrykanskiej, albo preferuje literature amerykanska nad
          australijska (jak widzisz, staram sie operowac kontynentami zgodnie z tytulem
          watku, ktory bedzie Cie scigal ;D po wsze czasy). Nawet chyba trudno by mi bylo
          powiedziec, ze wole literature paryska od berlinskij czy hawanska od nowo-
          jorskiej a co tu porownywac np. krakowska z warszawska ;o) U pojedynczych
          pisarzy sa ksiazki lepsze i gorsze a coz dopiero na calym kontynencie... Bo tak
          naprawde to tylko w polskiej nomenklaturze jakos sie utarlo wpychac wszystkich
          pisarzy z miejscem urodzenia w Ameryce Poludniowej do jednego wora "literatury
          iberoamerykanskiej". Moge podejrzewac, ze to uproszczenie wynikalo poczatkowo z
          niewielkiej ilosci tytulow, ktore byly tlumaczone na polski, a pozniej to juz
          tak zostalo i straszy teraz ta przygnebiajaca urawnilowka. I juz tak zupelnie
          na koniec jedna uwaga - znakomita wiekszosc uznanej literatury swiatowej
          nabiera zupelnie innego smaku, gdy sie ma mozliwosc czytania rzeczy w
          oryginale. Dlatego sie mecze z moim hiszpanskim jak moge, a portugalski
          zostawiam na emeryture ;o)
          Gdybym byla poetka z Peru, bardzo by mnie przygnebila swiadomosc, ze w dalekiej
          Polsce ktos Z ZALOZENIA nie lubi literatury mojego kontynentu ;D
        • Gość: czapski Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk IP: *.utp.pl 13.01.04, 22:13
          ale syl kazdego z tych pisarzy jest inny, jedyny raz kiedy zauwazylem
          podobienstwo to moze przy ksiazce "Dom Duchów", która była taką bardziej
          przystepna wersja "Stu Lat Samotnosci"
          • Gość: Zdanka Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.04, 22:27
            Owszem jest inny,podobnie jak w wymienianej w postach powyżej fantastyce w
            wykonaniu:Schulza,Tokarczuk i Nowaka.Nie napiszę tego trzeci raz ,choć już to
            piszę:nie lubię realizmu magicznego,a fascynuje mnie fantastyka
            paranoidalna.Jeśli ktoś ma ochotę w nieskończoność rozważać różnice między tymi
            dwoma rodzajami fantastyki to niech się zdeklaruje ,podam mail i będzie sie
            mógł produkować.
            • Gość: Zdanka Dodatek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.04, 22:32
              No chyba,że chcecie sobie tu urządzć dyskusję pt" O wyższości soboty nad
              niedzielą na podstawie wymienionych autorów?"
            • Gość: czapski Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk IP: *.utp.pl 14.01.04, 14:50
              nie irytuj sie, nie moja wina ze nie umiesz formułować tematów wątków
              • Gość: Zdanka Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.04, 15:02
                To może mnie ktoś nauczy? A poza tym warto czytać wszystkie posty założyciela
                wątku,a nie jedynie pierwszy...
    • karodzaj Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk 14.01.04, 08:17
      a ja lubię bardzo!!!! To jedna z TYCH, obok Skandynawskiej Francuskiej
      literatur, które mnie napredę kręcą (wszystkie mnie kręcą :)

      Uwielbiam i Marqeza (Sto lat to jedna z moich ulubionych powieści), i Allende,
      i Borgesa (mistrzostwo). nieco mnie mierzi Cortazar, ale to jeden przypadek.

      A wtykanie tu Coelho jest dla mnie nieporozumieniem, bo to w zasadzie nie jest
      literastura.
      • panchovilla Re: Dlaczego nie lubie literatury iberoamerykańsk 14.01.04, 17:38
        Ty to lubisz wszystko jak , karolinko, niezły z ciebie snobek-odkurzacz, he, he
        p.v.
    • panchovilla Re: Dlaczego nie lubie Zdanka... 14.01.04, 17:42
      bo nie widzi, że literatura to literatura, bez względu na narodowość pisarza,
      bo co, bo niby Latynosi więcej bajdurzą niż cała reszta, dobre sobie... Jeśli
      już nie lubić to w ogóle całej literatury, nie dzieląc jej na piękną i brzydką,
      mądrą i głupią, iberoamerykańską czy eskimoską, piątkowską czy jeżycowską (w
      zależności w której dzielnicy Poznania powstała). zdecydujcie się matoły czy
      lubicie czy nie, a tak to tylko -) zawracacie...
      pancho
      • Gość: Zdanka Re: Dlaczego nie lubie Zdanka...(i) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.04, 18:19
        Zdanka nie jest facetem tylko facetką ,wiĘC możesz nie lubić Zdanki .A Zdanka
        NIENEWIDZI CAŁEJ LITERATURY NA ŚWIECIE ,ŁĄCZNIE Z TAKOWYM CZASOPISMEM I NIE
        CIERPI LITERATURY
        ARABSKIEJ,CHIŃSKIEJ,JAPOŃSKIEJ ,STAROEGIPSKIEJ,KOPTYJSKIEJ,PISMA
        KLINOWEGO,PIKTOGRAMÓW,IDYJSKIEGO KIPU,ŁACINY Z GREKĄ WŁĄCZNIE,NO I OCZYWIŚCIE
        HTML.AMEN.
        I WŁAŚNIE DLATEGO IDĘ PODPALIĆ KOLEJNĄ BIBLIOTEKĘ I WPUŚCIĆ WIRUSA DO
        BIBLIOTEKI E-BOOKÓW.
        • braineater Re: Dlaczego nie lubie Zdanka...(i) 14.01.04, 18:39
          Klinowe A czy klinowe B?
          • Gość: Zdanka Zagadnienie makramy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.04, 19:02
            Cholera ,zawsze człowiek nie uwzględni szczegółów! A teraz to jeszcze mam
            problem czy makrama to odmiana pisma węzełkowego...
            • braineater Re: Zagadnienie makramy. 14.01.04, 19:57
              Raczej tak, gdyż już przesławny profesor Sztoltz w swojej wiekopomnej pracy "Tajemnice wawelskiej alkowy" podał do wiadomości publicznej, bulwersującą anegdotę, jakoby przesłynne królewskie arrasy, były tajną bronią renesansowych włoskich hakerów, którzy za pomocą supełków i systemu zarojedynkowego,zawarli w owych obrazach plugawe bluzgi wobec przeniewierczej królowej, która zdradziła kalafior dla ziemniaków. Dokładnej natury owych inwektyw profesor jednakże nie precyzuje...
Pełna wersja