amberfiszka 14.01.04, 12:54 czy ktoś może polecić coś ciekawego ? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: baba Re: Dobre kryminały - angielskie lub amerykańskie IP: *.acn.waw.pl 14.01.04, 13:25 POniewaz Twoj nich sugeruje plec zenska, polece Miasteczko Innocence Nory Roberts- to wiecej niz kryminal. Nie pamietam, kiedy ostatnio zakonczenie mnie tak zaskoczylo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Patricio Re: Dobre kryminały - angielskie lub amerykańskie IP: *.internet.radom.pl 14.01.04, 13:36 Z najnowszych polecam Harlana Cobena - ale tylko powiesci z Myronem Bolitarem w roli głownej, z ktorych w Polsce wyszly dwie (na 7 wydanych): "Bez skrupołow" i "Krotka pilka". Wciagajace intrygi, znakomicie zarysowani bohaterowie, sporo trafnych obserwacji obyczajowych (akcja ma miejsce wspolczesnie), kapitalne dialogi, rozpoznawalny, ascetyczny styl, inteligetna zonglerka kliszami gatunku, humor i ironiczne puszczanie oka do czytelnika. Co do pozostalych Cobenow (bez Bolitara) to brak mi w nich wlasnie tego ostatniego - i z tego wzgledu nie polecam. W swoim gatunku to na pewno ksiazki oryginalne (na ile to oczywiscie mozliwe :D), trzymajace w napieciu, ale po przeczytaniu i rozwiazaniu zagadki jakos nie chce sie do nich wracac. Odpowiedz Link Zgłoś
amberfiszka Dziekuję bardzo. 14.01.04, 14:17 może jeszcze jakieś propozycje, lubię takie książkowe zagadki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taki jeden Re: Dobre kryminały - angielskie lub amerykańskie IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.04, 14:19 Kryminały... a ściślej? Agatki (nóż w plecach i trup w zamkniętym pokoju + 13 podejrzanych) czy Chandlery (siwy dym, innymi słowy), czy też Harrisy i klony tychże (wesoły psychol z dłuuugim nożem), a może Grishamy (i klony tychże)? Dla agatkofanów serdecznie polecany jest James McClure (dwaj gliniarze - czarny i biały - w genialnie oddanej rzeczywistości RPA. Po polsku, daaawno temu, były "Lamparty północy", cały cykl ma tomów 7, czysty odjazd). Albo John Harvey, cykl o detektywie Resnicku, co miał polskich rodziców, ale jest porządnym angielskim gliną. Dla chandleromanów - na przykład Larry Beinhart, po polsku nie ma nic, w ogóle napisał facet wszystkiego 4 powieści, ale to naprawdę geniusz jest. Zacząć od "You get what you pay for", potem "Nobody rides for free", "Foreign Exchange" i "American Hero". Albo James Crumley - znów, w Polsce nie wydawany, a to już zbrodnia. No i cały cykl "Hard..." Dana Simmonsa. Muszę dodawać, że nie po polsku? Z harrisopodobnych ostatnio nic fajnego nie czytałem, odnoszę wrażenie, że 3/4 produkcji jest pisane pod ten sam wzorzec - coś jak rysunki z cyklu "połącz kropki", albo raczej "pola oznaczone 1 maluj na niebiesko, 2 na różowo, 3 na żółto..." A Grishamy... Absolutnym KRÓLEM gatunku jest (był - świeć Panie nad jego duszą) George V. Higgins (nie mylić z grafomanem Jackiem, bo w ryj) - po polsku raptem jedna książka i nawet w antykwariatach nie do dostania, więc pozostaje tylko te dwadzieścia parę, które mu wydali w oryginale :) Uczta dla oczu, tylko przepona czasem pobolewa od śmiechu. PZDR tj Odpowiedz Link Zgłoś
amberfiszka Oryginały nie są problemem 14.01.04, 14:28 będę czytać po angielsku skoro nie ma po polsku. Dziekuję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taki jeden Re: Oryginały nie są problemem IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.04, 13:43 Hejże ho! W takiej sytuacji mogę jeszcze, tak serdecznie i od serca, polecić Jerome'a Charyna. Facet NISZCZY po prostu, łamie serca i nosy bez najmniejszego wysiłku... Na początek np. "War Cries Over Avenue C" (w ogóle ze 3/4 jego powieści rozgrywa się na Lower East Side w Nowym Jorku, klimat jest wręcz namacalny...) czy "Paradise Man", potem cykl o Isaacu Sidelu, zresztą, co trafisz, będzie świetne. A dla odmiany, zdecydowanie mniej poetyckie - acz równie doskonałe - ksiązki ciska niejaki Joe R. Lansdale (po polsku był tylko Sezon na szaleńców - kto tak przełożył Savage Season, ten sam w sobie jest szaleniec...). Teksas. Kick-boks, dragi i wódka. Adoptowany pancernik, KKK i psychopatyczni biker boys. To trzeba przeczytać, żeby uwierzyć (np. scena walki dwóch gości z jedną wściekłą wiewiórką...). UWAAAGA! Lansdale pisarzem jest nierównym, nie wszystko trzyma poziom, ale jak się płodzi trzy powieści rocznie, a w dach przyczepy kempingowej walą kawałki "Columbii", to stres odbija się na jakości produktu. Z harcerskim pzdr tj Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mary cobena nie lubię, ale.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.04, 09:45 za to mogę polecić książki Jeffreya Archera. Najbardziej podobał mi się zbiór opowiadań pt. "Dwanaście fałszywych tropów", którego tytuł mówi sam za siebie. Archer jest zdecydowanie najlepszy w krótkich formach, ale powieści też są niezłe pozdrawiam mary Odpowiedz Link Zgłoś