Dodaj do ulubionych

15. część "Jeżycjady"

IP: *.bel.vectranet.pl / 217.96.28.* 19.01.04, 21:15
Mam 28 lat i będę jedną z pierwszych czytelniczek ostatniego
tomu "Jeżycjady".Jestem dziecinna? A może po prostu ciekawa i konsekwentna,
ponieważ dorastałam razem z bohaterami pani Musierowicz i takich ludzi,
takiego ciepła w tym zwariowanym,często zbyt mroźnym uczuciowo świecie
najbardziej mi brak...Ciepłym rodzicom wrażliwych dzieci polecam
do "podsunięcia" im lub wspólnej lektury...
Obserwuj wątek
    • Gość: syrenka 15. część "Jeżycjady" IP: *.chello.pl 21.01.04, 14:12
      Nie przejmuj się swoim "zaawansowanym" wiekiem. Ja mam "5. krzyżyk" i
      przeczytałam całą "Jeżycjadę" kila razy z moimi nastoletnimi córkami. One się
      identyfikują z córkami Gabrysi, a ja - z Gabrysią. Mam nadzieję, że ta 15.
      część jednak nie będzie ostatnia...
      • Gość: baba Re: 15. część "Jeżycjady" IP: *.acn.waw.pl 21.01.04, 16:01

        Ksiazki MM sa w takim samym stopniu lekturami dla dorastajacych panieniek, co
        Kubus Puchatek ksiazka sla dzieci. No jest, ale co z tego ?
        Dla mnie Jezyk Trolli jest przemila niespodzianka, bo juz pogodzilam sie z
        tym, ze Kalamburka miala byc ksiazka ostatnia. MOge na nia czekac jeszcze dlugo.
        Czytalam gdzies, ze LM Montgomery kilka razy zamierzala skonczyc cykl o Ani-
        jest to wyraznie widoczne w zakonczeniu niektorych ksiazek.
        A jednak ostatnie 2 ksiazki napisala niedlugo przed smiercia. Riile uwazam
        zreszta za najlepsza po pierwszej.
        A przed MM pewnie jeszcze dlugie, owocne lata...
    • Gość: Agnieszka Re: 15. część "Jeżycjady" IP: *.chello.pl 21.01.04, 22:13
      Witam,
      Jestem od Ciebie niewiele młodsza i równiez wychowałam się na książkach pani
      Musierowicz. Po prostu uwielbiam je, przeczytane po 100 razy dają mi dużo
      ciepła,energii i optymizmu. Po rozdaniu starych wydań kuzynkom i przyjaciółkom
      skompletowałam sobie ponownie całą serię. Z niecierpliwoćią czekam na Jezyk
      Trolli.Szkoda, że do maja jeszcze tak daleko...
    • Gość: Mika Już jest! Kraków - księgarnia Rynek IP: *.crowley.pl 28.04.04, 11:07
      koło Delikatesów;) Wczoraj kupiłam "Język Trolli", przeczytałam. Jest miły,
      ciepły, nie depresyjny, choć traktuje chwilami o bardzo poważnych problemach.
      Zdecydowanie mniej smutna i depresyjna niż ostatnie. Ale.. mam wrażenie,ze
      jakaś za krótka;) Moze pisana bardzo w pośpiechu? Już chciałabym kolejne;)
      Pozdrawiam fanów MM;)
    • gawronka Przeczytałam! 28.04.04, 18:53
      Kilka uwag na gorąco. UWAGA! jeśli chcesz przeczytac tę książkę w najbliższym
      czasie zupełnie na świeżo, nie czytaj tego postu.
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      Akcja rozpoczyna się w Sylwestra 2003. (Grubo po pierwotnym terminie niby to
      ukazania się książki). Ja przez cały czas miałam wrażenie, że to jedno wielkie
      mrugnięcie okiem w stronę forumowiczów;) Pewnie przesadzam, ale nie da sie
      ukryc, że pani MM bardzo wzięła sobie do serca propozycje i uwagi, jakie kilka
      miesiecy temu pojawiały się na forum. Zwolennicy Jeżycjady-bajki dla dzieci nie
      będą zadowoleni, przypuszczam... Poza tym zauważyłam kilka tekstów zywcem
      wziętych z forum humorum, np. "jedz po ludzku", "ja nie jestem Polucek".

      Pani Małgorzacie udało się pokazać te mniej radosne elementy naszej
      rzeczywistości (korki na drogach, nietolerancja, choroba), a jednocześnie
      zachować "naiwną" perspektywę. Przez bardzo prosty zabieg: historia jest
      opowiedziana z pozycji dziecka. No i ten tekst: "W tym domu w ogóle nie mówi
      się o seksie!". Jakbym czytała nasze własne wypowiedzi! ;))))

      I jeszcze jedno: po raz pierwszy Jeżyce zostały ukazane jako dzielnica
      dresiarzy i młodocianych blachar. Zgodnie z prawdą zresztą.

      Cóż, mamy, czego chcieliśmy...

        • gawronka Re: Przeczytałam! 28.04.04, 19:39
          Gość portalu: gizela napisał(a):

          > Jesli to 2003r to w jaki sposob moze byc o ukochanej Józinka? To ile oni
          > wszyscy maja teraz lat? Pyza juz pewnie jest mężatką... Zdradz jakies
          > szczegóły. Bo ja ksiazke bede miec dopiero w piatek.

          Józinek ma 9 lat, a Trolla jest w trzeciej klasie gimnazjum. To nie romans,
          raczej przyjaźń.

          A Pyza, cóż... dobra, zdradzę: Schoope ją opuszcza po tym, jak z nim zaszła...
          • Gość: sunny Re: Przeczytałam! IP: 213.17.133.* 28.04.04, 19:45
            Przeczytałam dziś tuż po kupieniu...wrażenia mieszane. Miło się czyta, chwilami
            jest zabawna (np. historia o żarówce) i faktycznie ma się wrażenie, że pani
            Musierowicz wzięła sobie sugestie czytelników do serca - bo i bunt Laury, i
            ciąża, i brak happy endu. Przez te zabiegi książka jednak - moim zdaniem -
            traci na tym słynnym borejkowskim cieple.
            I nadal czuję niedosyt, bo chciałabym wiedzieć co dalej...:-)
            • gawronka Re: Przeczytałam! 28.04.04, 19:49
              Mi się nie podoba to, że MM przekreśla postacie, które w poprzednich utworach
              jawiły się jako b. pozytywne. Teraz czytając "Imieniny" będę czuła niesmak
              wiedząc, jaki z tego Schoppego gagatek :(

              Aha, dialogi sztuczne do niemożliwości, niestety. Radosny entuzjazm rodziny
              Borejków na wieść o ciąży troche taki... baśniowy.

              Podoba mi się natomiast rodzinka Helmuta :))))
            • gawronka Re: Przeczytałam! 28.04.04, 20:04
              Gość portalu: gizela napisał(a):

              > Pyza w ciazy z Fryderykiem? Dla mnie jeszcze one obie z Roza sa dzieciakami...
              > I co, wyjdzie za jakiegos Lelujke?

              Lucek Laurę podrywa...
              Laura ma osiemnaście lat, krótkie zielone włosy i dzwoniące kolczyki :)
                • gawronka Re: Przeczytałam! 28.04.04, 20:18
                  Lucek studiuje weterynarię, Laura się szykuje do matury. Pyza i Schoppe
                  studiują astrofizykę. Rojkowie mają dwójkę dzieci. Bella wyszła za mąż. Laura
                  ciągle siedzi na gadugadu, a Józinek na forum udaje dorosłego (ty nie jesteś
                  Józinkiem, prawda, Gizelo? ;)) Ignacy Grzegorz to mięczak i donosiciel. Trolla
                  ma białaczkę.

                  Chcesz więcej? :))
                    • staua Re: Przeczytałam! 28.04.04, 20:43
                      Pewnie za Przeszczepa...
                      Ciekawe, kiedy ksiazka bedzie w Nowym Jorku, bo dopiero wtedy ja kupie :-)
                      A co do Schoppe, to podejrzewalam juz w Kalamburce - na poczatku jest wesele
                      Natalii i Roza jest smutna, bo Fryderyk nie przyszedl, ale potem tanczy z
                      Adrianem (taka mialam nadzieje, ze oni sie zejda, no coz)
                      • gawronka Re: Przeczytałam! 28.04.04, 20:51
                        Jest tylko napisane "Bella z mężem", ale pewnie za Przeszczepa.

                        Laura spotyka swojego ojca, zniemczonego chama z Hamburga. Połowa całej akcji
                        dzieje się w korku ulicznym. Szwagier Trolli jest Murzynem i nagrywa płytę
                        reggae. Ojciec Borejko komentuje "Powrót do przyszłości" Zemeckisa, a Józinek
                        lubi Matrix i zespół Reassmus.

                        Najlepszy jest wątek o żarówce, ale to trzeba przeczytac OSOBIŚCIE! :))))
                  • yanga Re: Przeczytałam! 30.04.04, 13:11
                    gawronka napisała:

                    > Lucek studiuje weterynarię, Laura się szykuje do matury. Pyza i Schoppe
                    > studiują astrofizykę. Rojkowie mają dwójkę dzieci. Bella wyszła za mąż. Laura
                    > ciągle siedzi na gadugadu, a Józinek na forum udaje dorosłego (ty nie jesteś
                    > Józinkiem, prawda, Gizelo? ;)) Ignacy Grzegorz to mięczak i donosiciel.
                    Trolla
                    > ma białaczkę.
                    >
                    O białaczce nie ma tam ani słowa. Raka - tak, bo ta łysa głowa, ale nie
                    wiadomo, jakiego.
              • slotna Re: Przeczytałam! 28.04.04, 21:17
                > Laura ma osiemnaście lat, krótkie zielone włosy i dzwoniące kolczyki :)

                Stanęła mi przed oczami młoda Damięcka;)) i odejść nie chce.
                A w ogóle to jestem 'w szoku'. Przed tym wątkiem myślałam, że pewnie kiedyś
                kupię tę książkę... w antykwariacie, czy gdzieś... ale jak tak, to muszę ją
                mieć natycmiast;))
      • yanga Re: Przeczytałam! 29.04.04, 11:32
        Wczoraj zakończyłam najważniejszy etap pracy i w nagrodę spędziłam rozkoszne
        popołudnie przy lekturze Trolli nad wielką miską lodów (o lodach wspominam
        specjalnie, ponieważ ostatnio rozpanoszył się taki stereotyp, zwłaszcza w
        amerykańskich filmach, że jeśli baba je lody, to ani chybi ma depresję) i z
        obydwoma kotami na kolanach. Rozkoszne - bo towarzyszyła temu niecierpliwość
        oczekiwania: co u nich słychać? Po zaspokojeniu ciekawości mam podobne
        odczucia, co Gawronka. Coś mi się zdaje, że MM śledzi z wielką uwagą wypowiedzi
        na forum (i bardzo dobrze), a teraz stara się sprostać oczekiwaniom
        wymagających czytelniczek - dotyczy to wypowiedzi na temat seksu, ciąży Róży
        itp. Ucieszyło mnie, że podobnie jak w "Opium" - według mnie najlepszym z
        całego cyklu - są delikatne (właśnie: delikatne, to ważne) aluzje polityczne
        ("Co to jest autopoprawka?") - sytuacja w szpitalu Idy, komentarze na temat
        służby zdrowia i jakże prawdziwy (niestety) opis tego, co dzieje się w szkole i
        przed szkołą (Józefa Pałysa sposoby na przetrwanie)- tylko jakoś dziwnie mnie
        to nie śmieszy (MM chyba też). A co do happy endu - to jednak chyba jest, tylko
        niekoniecznie dotyczy spraw męsko-damskich, raczej męsko-męskich. No i teraz
        chyba nie ma wyjścia - musi być dalszy ciąg...
        • mkw98 Przeczytałam i ja... 30.04.04, 09:41
          i musze koniecznie podzielic sie moimi spostrzezeniami :)

          1. Ksiazka bardzo mi sie podoba - moim zdaniem jest znakomitym przykladem tego,
          co najbardziej lubie u Musierowicz: humor i liryzm wymieszane we wlasciwych
          proporcjach. Dziekuje, pani Malgorzato :)

          2. O "mruganiu" okiem do forumowiczek juz nie ma co pisac, bo to chyba wszyscy
          zauwazyli. Moze tylko dorzuce moment, w ktorym Jozinek mysli sobie, ze u babci
          to zawsze gra myzyka klasyczna, a on by wolal Rammsteina - byl i taki watek, oj
          byl :)

          3. Co do Fryderyka, to nie mysle, Gawronko, zeby byl skreslony.
          Takie "przekreslenia" rzeczywiscie sie zdarzaja w Jezycjadzie (chocby Pyziak),
          ale mnie to jakos nie przeszkadza wracac do poprzednich czesci i cieszyc sie
          wraz z Gabrysia z telegramu o pierogach... (a Wam?)
          Troche bardziej zal mi bylo Lisieckich, ktorzy - jak wskazuje
          zakonczenie "Idy..." mieli szanse wyrosnac na ludzi, a potem znow sie stoczyli :
          (
          Wracajac do kolegi Schoppe to tutaj takiego "przekreslenia" nie widze.
          Tak jak mowi Mama Borejko, moze "szok mu minie i wroci".
          Nie znosze tej postaci od samego poczatku (wredne wymanewrowanie Lelujkow,
          grrr!) ale teraz zbudzil sie we mne duch przekory i mam ochote go bronic.
          Przeciez nawet nie widzimy jego rozmowy z Roza! A czy to jest naturalna
          sytuacja, zeby tlumaczyc sie przed dziadkami (!), nawet nie rodzicami, swojej
          dziewczyny? Wcale sie nie dziwie, ze sie stawia.
          Z drugiej strony
          4. podobala mi sie tyrada Ojca Borejki w scenie z Fryderykiem - piekna odprawa
          dla wszystkich, ktorzy uwazaja, ze MM za malo pisze o seksie ;)
          5. Szczerze sie wzruszylam scena w pizzeri
          6. Laura na ilustracjach wyglada bardzo korzystnie
          7. mam straszna ochote sprobowac z ta zarowka... ciekawe, czy bedzie
          epidemia? :)
          8. Genialne slowo miagwa
          9. Jozinek budzi wielka ma sympatie
          10. Chce jeszcze jeszcze!
          • noelka28 Ojej, co ja zrobiłam.... 30.04.04, 10:32
            zamówiłam książkę w wydawnictwie i teraz umieram z ciekawości pochłaniając
            każde słowo komentarza na forum! chyba przejadę się dziś do ksiegarni, kupię i
            będę miała 2 egzemplarze, jeden podaruję komuś w prezencie! co do Pyzy i
            Fryderyka to nawet dobrze, tzn nie jest fajnie że ją zostawił w ciąży ale
            cieszy mnie to że pani Musierowicz daje bohaterkom szansę na spotkanie miłości
            życia w trochę bardziej zaawansowanym wieku niż lata gimnazjum, czy LO bo
            chociaż piękne jest to co spotkało Patrycję i Baltonę, to jednak bardzo
            rzadkie, już bliższa memu sercu jest Natalia :))) Pozdrawiam Panią Musierowicz
            i jeszcze raz dziekuję że w Noelce wymieniła nazwę mojego rodzinnego
            miasteczka, wzruszyłam się do łez... po pracy pędzę do księgarni!
          • Gość: Asiek Re: Przeczytałam i ja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.04, 10:46
            witam wszystkich ;)

            ad4- mialam jakies dziiiwne wrazenie ze MM odpowiada tu na zalegle zarzuty K.
            Dunin (bodaj ;) bo to chyba Dunin najbardziej sie czepiala tego, ze za caly
            seks w jezycjadzie starczyc musi Gaba siedzaca na kolanach Grzesia i calujaca
            sie z nim po przeczytaniu kolejnego rozdzialu ksiazki. Widac MM jak Temida,
            nierychliwa, ale sprawiedliwa ;)
            Po za tym JT sympatyczny, ale stanowczo za krotki. Mam nadzieje ze czytelnicy
            plci obojga wymusza na MM kontynuacje (autorka w ksiazce zbyt wiele watkow
            zakonczyla, zamknela mimochodem czasami ale zawsze).

            pozdrr
            Asieka
            • Gość: Madzia Re: Przeczytałam i ja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.04, 11:30
              właśnie skonczyłam... i znowu mi mało... mam olbrzymią nadzieję, że następna
              książka już się pisze... wszak jest jeszcze tyle dzieci...
              Na marginesie, mój mąż nie wierzy, że żarówki nie można wyjąć skoro już się ją
              włożyło i zagroził nabyciem owej(energooszczędne jednak się udaje wyjąć), i
              próbą... ;)
            • noelka28 Re: Przeczytałam i ja... 30.04.04, 11:43
              a mnie tam seksu w Jeżycjadzie nie brakuje i myślę że Pani Małgorzata nie
              powinna ulegać prowokacjom feministki Dunin, jesli ktoś pragnie seksu w
              książkach , to jest wiele innych pozycji, po co jeszcze w Jeżycjadzie?? To z
              założenia - przynajmniej tak ja to odbieram, jest książka ciepłą, przyzwoita i
              dla każdego, tam nie ma miejsca na szczegółowe opisy zbliżeń fizycznych, dzieci
              się przecież rodzą, ludzie kochają, po co opisywać szczegóły?
      • coralina Re: Przeczytałam! 30.04.04, 22:26

        Witam miłosniczki Jezycjady.

        Przeczytałam dzisiaj w pociągu jednym tchem, ale poczułam się smutna. Pamiętam
        jak w liscie do czytelników p. Musierowicz, napisała że coraz trudniej pisac
        Jeżycjadę w otaczającej nas rzeczywistości, że wstydzi się za ten świat. I tak
        odbieram tą ksiązkę, pomimo wielu pozytywnych akcentów. Smutno mi było po jej
        przeczytaniu.

    • wieslawa-siemiankowska Re: 15. część "Jeżycjady" 30.04.04, 15:18
      No więc tak. Przeczytałam, pierdoły do kwadratu, nie to co wcześniejsze książki
      Musierowicz. Nachalna dydaktyka w rodzaju " szukajmy w ludziach dobra" " trzeba
      widzieć tylko dobre cechy w ludziach", Borejkowie oczywiście świętojebliwi i
      porządni do urzygania, nadal siedzą na kupie i są szczęśliwi- mało tego, która
      rodzina jest zachwycona ,ze ich 20 letnia córka studentka zachodzi w ciąże-
      chyba tylko Borejkowie, oni nie mają problemów w rodzaju : czy dziewczyna sobie
      poradzi, kto będzie utrzymywać dziecko- oni się cieszą,że im się w chałupie
      zagęści, a nowy dzieciak to przepraszam ale chyba w sraczu mu postawią
      łóżeczko, jak w 4 pokojach i tak mieszka na stałe 8 osób a w porywach to i 28.
      Scena z dziadkami i Schoppe to chyba najgłupsze co może być, który narzeczony
      się tłumaczy przed dziadkami swojej dziewczyny, a kryształowa Gabrysia co ? Nie
      uznała za stosowne porozmawiać z niedoszłym zięciem ? A w ogóle to chyba za
      dużo przesiadywała w kościele u Dominikanów, zamiast pójść z córką do
      ginekologa coby jej pigułki przepisał.
      Mało tego pół książki zajmuje jedna idiotyczna scena stania w korku pod
      Poznaniem, a tatuś Laury hehe zderza sie z tirem i oboje wraz z Almą nie mają
      najmniejszego draśnięcia nic,chyba pani M. to wypadków z Tirem nie widziała. W
      ogóle to Pyziak jest super, jedyny normalny facet w tym rozanielonym
      towarzystwie.
      Reasumując pani Musierowicz chyba za długo siedziała nad tą książką i
      cyzelowała, bo wycyzelowała dydaktycznego i umoralniejącego gniota. Już
      naprawdę dobrze jej książkom robiła komunistyczna cenzura bo wtedy nic nie było
      tak łopatologiczne i dosłowne.
      • Gość: baba Re: 15. część "Jeżycjady" IP: *.acn.waw.pl 30.04.04, 16:03
        Przeczytalam wlasnie i znow mam niedosyt !
        Co mi sie podobalo:
        mnostwo humoru wczesnoszkolnego
        cudowna postac Helmuta (cos ma z Bernarda, zwlaszcza Bernarda z BeBe), ale na
        szczescie nie a duzo
        pomysl z myleniem idiomow nie nowy, ale bardzo dowcipnie zastosowany
        przekonywujaca egzemplifikacja starej prawdy, ze kazdemu czegos brakuje
        (Jozinek i Lotofagas, hihi)
        wreszcie polskie realia
        idealna Pyzunia z poboznego domu daje tylka romantycznemu wielbicielowi-samo
        zycie-ciekawe gdzie, bo obie chaty mocno zaludnione
        co podobalo mi sie mniej:
        schematyczna postac Pyziaka
        nijaka Gabrysia (zwlaszcza wobec klopotow Pyzy)
        brak Nataliii Rojka czy jakiejkolwiek informacji-podrzucili dzieci, a gdzie
        oni sami-
        przeciez Rojek byl z Lodzia zwiazany, wiec gdzie mieszkaja teraz ?
        w ogole troche za malo o starych znajomych

        Licze na jeszcze jedna ksiazke,bo jestem pewna, ze nigdy z nich nie wyrosne :-)
        Pozdr
        • monikate Re: 15. część "Jeżycjady" 30.04.04, 19:27
          Kupiłam jakieś 3 godziny temu,przerzuciłam,teraz jestem na 142 stronie...
          Przedtem zrobiłam soboe kolejną powtórkę z całej "Jeżycjady". Za każdym razem
          pani MM mnie zaskakiwała, za każdym razem książka była inna,niż tego
          podświadomie oczekiwałam. I za każdym razem szybko przyjmowałam to do
          wiadomości,każdą kolejna książkę przyjmowałam z dobrodziejstwem inwentarza.Może
          teraz też tak będzie...Tak,mamy to,czego sami chcieliśmy...Ale NIE! Ja nie
          chcę! Czas płynie coraz szybciej,kula ziemska obraca się prędzej nawet
          w "Jeżycjadzie"!Ja starsza i oni coraz starsi! I ta rzeczywistość skrzeczy...I
          tak mam (może przez aktualne złożenie mojej osoby przez chorobę) nastrój
          depresyjny.Nie chcę,nie chcę! Z drugiej strony-gdyby MM napisała lukrowaną
          laurkę,to czepiałabym się tego. Cóż, nie jestem nawet po 1-szym czytaniu,może
          nieco potem ucukrują mi się trwałe i konkretne wnioski. Na razie czuję, że
          powieści MM z 1-szej połowy lat 90-tych były znacznie bardziej
          optymistyczne...bo i rzeczywistość temu sprzyjała. Tak,jaka rzeczywistość,taka
          książka...ale na razie mi smutno...zobaczymy,co dalej.
        • mkw98 Re: 15. część "Jeżycjady" 03.05.04, 16:06
          baba napisała:

          > brak Natalii i Rojka czy jakiejkolwiek informacji-podrzucili dzieci, a gdzie
          > oni sami-
          > przeciez Rojek byl z Lodzia zwiazany, wiec gdzie mieszkaja teraz ?

          Hej, przeciez jest mowa o tym, ze mieszkaja na facjatce przy Teatralce - czyli,
          jak tusze, pod dawnym adresem Rojka, a przedtem Anieli(Noskowskiego 2). Za to
          Bella w Lodzi.
      • mkw98 Re: 15. część "Jeżycjady" 02.05.04, 22:16
        wieslawa-siemiankowska napisała:

        > mało tego, która
        > rodzina jest zachwycona ,ze ich 20 letnia córka studentka zachodzi w ciąże-

        Moim zdaniem oni nie sa zachwyceni - po prostu okazuja Rozy wsparcie.
        Gabriela jest strapiona (widac to nawet na jednym z obrazkow), Ida ja pociesza.
        Babcia reaguje dosyc pozytywnie - ale jej reakcje nazwalabym raczej duza
        wyrozumialoscia (typowa dla niektorych starszych, madrych kobiet) niz zachwytem.
    • Gość: Ginny Re: 15. część "Jeżycjady" IP: 217.153.182.* 01.05.04, 18:37
      Przeczytałam "Język Trolli". Józinek jest świetnym chłopcem - wrażliwym,
      małomównym, bystrym obserwatorem. Trolla jest niesamowitą, dzielną dziewczyną,
      przypominającą Pollyannę. Cieszy mnie, że Natalii i Robrojkowi tak się dobrze
      wiedzie (dwóch synów, no-no!). Podoba mi się, jak Musierowicz rozwiązała
      tęsknotę Tygrysa za ojcem. I ta rodzina Trolli - zwariowani, serdeczni ludzie
      żyjący muzyką. I reakcja babci na ciążę Róży. I rozmowa Fryderyka (powtórka z
      Pyziaczka?) z dziadkami - może nieprawdopodobna w realnym świecie, ale jak
      świetnie napisana! Musierowicz nie straciła daru pisania i celnej obserwacji -
      tak świetnie wczuła się w dziewięciolatka Józefa P. Powieść pełna ciepła, ale
      gorzka - vide: Józinka sposoby na przetrwanie. I przecudne "chrzanić
      garniturek" Ignacego G. Stryby. Kiedy następny tom?
      • monikate Re: 15. część "Jeżycjady" 01.05.04, 18:45
        No,skończyłam,teraz powoli mam 2-gie czytanie.Książka świetna,prosi się o c.d.-
        tyle wątków nowych rozpoczętych...Ale,ponieważ codzienność(=pospolitość?)
        skrzeczy,wlewa się (myślałam,że tylko ja tak mam,odkrywam,że ma to mnóstwo
        ludzi w różnym wieku)-"JT"nie jest tak pokrzepiający,jak poprzednie
        części "Jeżycjady". Vide porażające spostrzeżenia Grzesia,że żyjemy w
        rzeczywistości alternatywnej,której miało nie być. W każdej książce MM czuło
        się jakąś nadzieję na lepsze,mimo ciężkich czasów (w Polsce zawsze są jakieś
        ciężkie czasy).Tu nie ma tej nadziej,nobo jak też może być??? "Nadzieja umiera
        ostatnia". A gdy umrze...gdy jej nie ma-to i życia nie ma. Tak,czuje
        się "Powrót do przyszłości",cz.2. Lecz jakże go nie czuć???
    • dori7 Re: 15. część "Jeżycjady" 04.05.04, 03:26
      Chyba umre z neicierpliwosci, jutro caly dzien zajec i pieniazki na ksiazke
      dopiero wieczorem, juz sie nie moge doczekac tego sprintu do najblizszej
      ksiegarni! Przeczytalam Wasze posty i zaczelam przyjaciolke po nocy budzic,
      zeby ja koniecznie juz teraz i natychmiast powiadomic o ciazy Rozy i spotkaniu
      Laury z ojcem!!!
      • monikate Re: 15. część "Jeżycjady" 04.05.04, 16:29
        Jajeszcze w kwestiach formalnych: skoro laura (Tygrysek)urodziła się w 1984
        r.,to w "JT" powinna mieć 19 lat,nie 18,jak to się podkreśla z naciskiem kilka
        razy! A skoro Róża(Pyza) urodziła się w r.1981,to jeszcze w "Imieninach" winna
        być w II kl.LO,nie w I-szej! OJ!!
        Nie zmienia to faktu,że po2-krotnym przeczytaniu "JT",przemyśleniu-uważam
        książkę za cudownie dojrzłą,ciepłą,ale i gorzką,nie da się ukryć-gorzką...bez
        tej nadziei widocznej w poprzednich częściach cyklu.To nie jest bynajmniej
        zarzut wbc autorki,tak po prostu jest...b.trafnie sportretowała ona
        rzeczywistość...Rodzice,muzycy-pracujący na czarno w Monachium,bo z polskiej
        pensji nie sposó leczyć ciężko chorego dziecka...Wyjazd tegoż dziecka na
        leczenie do Niemiec,bo w PL nie ma miejsca na oddziale...itd. Józinek-cudowny!!!
            • Gość: P-77 Re: 15. część "Jeżycjady" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.04, 20:20
              No, gwoli ścisłości Jóżinek nie jest narratorem, jest natomiast postacią z
              perspektywy której przedstawione są wydarzenia.
              Mam wrażenie, że od czasu schematycznych "Imienin" p. Małgorzata
              eksperytmentuje i odchodzi od konwencji książki o dziewczętach dla dziewcząt.
              Pod tym względem Język Troli jest książką zupełnie nie przystającą do reszty
              cyklu i - pomimo wieku bohatera a może właśnie dlatego - najbardziej dorosłą.
              Co do szczegółów:
              Obecność polityki dyskretna, ale trudno nie zauważyć, że jeśli wobec rządu
              Buzka M.M. prezentowała sympatię (vide Róża i Tygrys) wobec obecnego układu
              nawet nie skrywa jednoznacznej antypatii zwłaszcza do byłej pani minister
              edukacji, nawiasem mówiąc pochodzącej z Poznania.
              Niedomówienia podobne jak w Opium w rosole, ale tym razem dotyczą choroby Troli
              (gdy mówi "Wyjeżdżam na stałe" robi się strasznie smutno, koniec na szczęście
              budzi nadzieję).
              Podoba mi się metamorfoza Ignacego Grzegorza - widoczny wpływ internautów.
              Scena z Pyziakiem - moim zdaniem jeśli pamiętamy szarmanckiego Janusza z Kwiatu
              kalafiora i Idy sierpniowej to nijak się ma do chama z Opla. Tu moim zdaniem
              autorka przesadziła.
              Rozmowa Schoppego z dziadkami - można odebrać jako polemikę z nieprzychylnymi
              opiniami internautów o braku seksu i innych tego typu. Tu M.M. ustami Ignacego
              i Mili Borejków obnaża prostactwo tych argumentów. Schoppe wypada żenująco -
              Pyziak to chociaż umiał argumentować.
              To co jest rochę sztuczne to nawiązania do poprzedniej książki a więc imieniny
              Mili obchodzone w Sylwestra (a przecież wcześniej były bodaj dwie książki
              noworoczne i nic o tym nie było, wtedy mama Borejko to była Mila a nie
              Melania), wzmianka o Gizeli i jej znaczeniu dla rodziny.
              Wątek rodziny Helmuta (rastafarianie) w sam raz dla tych zarzucjaących
              Jeżycjadzie nadmierny klerykalizm - rozmowa Ignacego Borejki i Helmuta podoba
              mi się, podobnie scena w pizzerii - konflikt piękna z tandetą.
              Aha i pozytywny wpływ Troli na ludzkie zachowania (zwłąszcza podczas korku)
              trochę naiwny, ale w sumie dobra odtrutka na chamstwo dnia codziennego.
              • Gość: baba Re: 15. część "Jeżycjady" IP: *.acn.waw.pl 05.05.04, 11:15

                Argumantow, zeby wprowadzic jakis element dojrzewania seksualnego do ksiazki
                dla dorastajacych panienek i nie tylko nie uwazam za prostacki, a o cos
                takiego wiekszosci internautow chodzilo- bynajmniej nie o licytowanie sie przy
                stole skutecznoscia pigulek ani czestotliwoscia pozycia.
                Troche zal zatem, ze MM tak te argumenty odczytala.
                Musimy Jej jednak wybaczyc-wychowanie seksualne w tamtym pokoleniu znacznie,
                ale to znacznie roznilo sie od tego 2 pokolenia pozniej.
                Wtedy o tym sie nie mowilo i juz mam wrazenie uznajac, chyba nie bez pewnej
                racji za cos z innej bajki niz zainteresowania kulturalne i bycie dobrze
                wychowanym.
                Sex postrzegany byl jako cos pierwotnego, zwierzecego, pozbawionego kontroli,
                stad traktowano go bardziej z zazenowaniem niz z dyskrecja i cos z tego
                podejscia MM zostalo.
                Pozdr
                • Gość: tamaryszek dzieci z kapusty IP: 158.194.194.* 05.05.04, 12:16
                  Dlaczego Wy wszyscy tak się upieracie, że w Jeżycjadzie powinno być więcej
                  seksu i więcej smutku? Tego typu "produktów" jest mnóstwo -np. cała literatura
                  pisarzy z Mazur, którzy się ostatnio mnożą na potegę. Albo coś z filmu -
                  polecam Wam "Cześć, Tereska" - jest i seks, i smutek, i brak nadziei. Niech
                  chociaż Jeżycjada pozostanie tym czym jest - optymistyczną opowiastką o świecie.
                  I niech te wszystkie dzieci przynosi z kapusty bocian. Mnie się to podoba...
                  • melba76 Re: dzieci z kapusty 05.05.04, 12:26
                    Ech, chyba nie o więcej seksu chodzi, ale raelizmu. Już nie pamiętam w której
                    części łapki mi opadły, kiedy babcia Borejko i Gabrysia zamartwiały się, bo 27
                    letnia Natalia ulotniła się z Filipkiem i nie było jej, a tu już północ. Nie
                    zniknęła znienacka, wszyscy widzieli, jak "porywa" ją narzeczony po rocznej
                    rozłące. W książce był jakis tego typu komentarz "do tej pory nigdy jej się coś
                    takiego nie zdarzyło".
                    No a efekt? Pisałam już o tym w wątku obok - wiek XXI, wielkomiejska rodzina
                    intelektualistów wszechstronnie wykształconych i dwudziestodwuletnia pannica
                    zalicza klasyczną wpadkę. Jak się to robi? Nie mam pojęcia (btw jestem właśnie
                    w ciąży, więc jak się TO robi, wiem ;) )
        • Gość: Asiek Re: 15. część "Jeżycjady" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.04, 15:37
          W kwestiach formalnych ;) dziwi jeszcze (jesli wierzyc okladkowej sciadze) fakt
          iz Robrojek ozenil sie w wieku lat 16, a jako 17 letni mlodzieniec mial juz
          Belle. Do niedawna zylam w przekonaniu ze w 16-17 wiosnie zycia Robrojek sie w
          Anielli podkochiwal i do kina lub kawiarni ja wyciagal, ale mylic sie jest
          rzecza ludzka ;)
          Druga dziiiwna sprawa: babcia Borejko w JT przyznaje ze pogadala z Pyziakiem i
          on od razu zmienil nastawienie do slubu z Gaba. Pare tomow wczesniej Mila
          Borejko zaluje ze jej meza nie bylo przy rodzinie gdy Gaba postanowila wyjsc za
          Pyziaka i ze Ignacy jej tego nierozwaznego kroku nie wyperswadowal. To w koncu
          jak to bylo? ;)))
          A z datami MM zdarzalo sie juz wczesniej mylic, wlacznie z tym ze Nutria w
          rozmowie z Dmuchawcem wspomina cos na temat otrzymanej od niego 2 za Sepa-
          Szarzynskiego. Tylko ze gdy Natalia byla w ogolniaku to Dmuchawiec juz w szkole
          nie uczyl, dzieki pewnemu wrednemu dyrektorowi ;) ITD, ITP.

          pozdr
          Asiek
          • Gość: sunny Re: 15. część "Jeżycjady" IP: 213.17.133.* 05.05.04, 19:26
            Też oglądałam tę ściagę uważnie i też mi się część rzeczy nie zgadza. Robrojek
            ożenił się z tą flecistką na studiach (choć możliwe, że nie studiował. Ale -
            w "Brulionie" Aniela myśli o nim i wynika z tych myśli, że niedawno widywano go
            z tą kobietą, a potem wyjechali dokądś. W czasie akcji "Brulionu" Aniela jest
            już po studiach, czyli ma około 24 lat, tyle też więc powinien mieć Robert. Kto
            ma dziecko w wieku 17 lat? Poza tym byłoby to w liceum, więc Aniela wiedziałaby
            o tym).
            Inna sprawa - Dambo i Bebe nie mają córki a syna, o czym w którymś tomie
            wspomina Bella, której Dambo jest wychowawcą - opowiada, że "pani Beata
            przyjechała z małym pod szkołę". Ze ściągi wynika, że mają pięcioletnią córkę.
            I jeszcze jedna - Cesia i Jurek Hajduk nie są w tym samym wieku. Może i Cesia
            urodziła się w 1961 roku, ale Jurek na pewno wcześniej, bo przecież powstarzał
            klasę.

            Eh :-)
            Wyprowadźcie mnie z błędu, jeśli się mylę.


    • dori7 Szkoda :((( 06.05.04, 14:23
      ze ksiazka taka neidopracowana. jozinek jest swietny, akcja z zarowka boska
      (jeden atak smiechu przezylam w autobusie ku zgorszeniu wspolpasazerow, drugi
      po sesemesie kolezanki: "skonczylam JT. i teraz korci mnei sprawdzic, jak to
      jest z ta zarowka..."). watek tez laury moglby byc swietny, a wyszla chala i
      kiczowata akcja ze spadlym z neiba na skuterze Polucku... i czemu nei ma sceny,
      w ktorej laura dowiaduje sie o ciazy siostry?? w sumie garsc swietnych
      pomyslow, a taki neidosyt... choc i tak przeczytalam z zapartym tchem :P
    • Gość: olla Re: 15. część "Jeżycjady" IP: *.aster.pl / *.acn.pl 06.05.04, 16:48
      Moze "JT" rzeczywiscie nie jest rewelacyjny ale jak dla mnie to i tak jest o
      wiele lepszy od "Kalamburki". W JT jest kilka sztucznych scen ale za to K to
      jedna wielka sztucznosc. (Pamietacie te sceny, gdzie tata B. mowi, ze beda
      mieli czterech synow? Albo mama B dostaje niebieski serwis i mowi, ze jeszcze
      jej wnuki beda z tych kubkow pic...). Nie jest zle, choc slusznie juz tu
      zauwazono, ze jest ona "niedopracowana". Ale ciesze sie, ze w ogole jest i mam
      nadzieje, ze z bohaterami Jezycjady nowu spotkamy sie za rok!
      • noelka28 Re: 15. część "Jeżycjady" 07.05.04, 08:54
        ja też mam taką nadzieję! chociaż "Kalamburka" rzeczywiście najmniej mi się
        podobała, to już na "JT" patrzę bezkrytycznie, tak jak na pozostałe części.
        Wczoraj skończyłam czytać tą scenę z wizytą w pizzerii i myslałam że padnę ze
        smiechu- to niestety smutna prawda, która rozsmiesza...a myślałam że po żarówce
        już nie będzie zabawniejszych scen.Bardzo mi się podoba kunszt z jakim pani M.
        posługuje się językiem polskim- taka prosta scena, a tak świetnie opisana!
        przytaszczyłam książke ze soba do pracy, chociaż marne szanse żebym się wyrwała
        na spotkanie z autorka dzis na 16 , to chociaz sobie parę zdan w przerwie na
        sniadanko poczytam! Pani Małgorzato- proszę o więcej!!!
    • slotna Re: 15. część "Jeżycjady" 07.05.04, 15:22
      Bardzo mi się nie podoba. Myślałam, że po takim czasie książka będzie
      dopracowana, a tu gucio. Wszystko rozlatuje sie w szwach. Pełno bzdur, dialogi
      koszmarne... ech;-/// juz nie będzie dobrych 'jeżycjadek'. Ostatnią
      była "Nutria i Nerwus"... Nie moge się oprzec myśli, ze to nasza wina (moze
      moja mniej;)) bo nei dzwoniłam nidzie i petycji nie pisałam;)) czytelników.
      Pani Małgorzata chciała skonczyc - nie zyczylismy sobie tego, to cierpmy teraz.

      Co mnie wkurzyło:
      - cały Józinek. To ma być dziewięciolatek? Ten łobuziak tak zajmuje się
      siostrą, taki wrażliwy jest i subtelny, taki charakter ma dobry... o mój Boże.
      - Laura. Dlaczego nagle stała sie idiotka? na nic takiego się nie zanosiło.
      Miała gust (choćby i muzyczny) a tu nagle nie ma - np. okropnie się maluje. I
      te pytania do Józinka... nie no...
      - spotkanie Laury z ojcem - naciagane maksymalnie - akurat przyjechał do Polski
      i akurat na niego wpadła i akurat policjant dosc głośno przeczytał jego
      nazwisko.... buchachacha. Poza tym nie oszukujmy się, Pyziak nie był taki.
      - spotkanie Laury z Luckiem. To samo. 'Och, kiedy się ostatnio widzieliśmy' -
      'Dawno'. No nie;)))
      - akcja z żarówką. Żeby Józinek po prostu sobie wetknął i Ignacy G. sobie
      wetknął, to byłoby ok nawet - w koncu sama Laura mówi, że przeczytała o tym na
      forum. Tylko, ze na forum była dalsza część historyjki - ta o taksówkarzu. Jak
      ja moge się smiac, jak jestem zażenowana?! A swoja drogą Łusia i jej 'woda
      Basedowa' tez z forum humorum - prosze poszukać w wątku 'błędne skojarzenia'.
      Wstyd...
      - Ignacy Grzegorz. Był miły i dobry! Miły i dobry! Zgłupiał nagle, ze takim
      szują się stał? Ten geniusz?
      - wątek Schoppe - po co on został usunięty, to ja nie wiem. Postac była
      papierowa az miło, fakt, ale teraz stała sie jeszcze gorsza. Spłonęła jak to
      papier, że tak powiem. Rozmowa z dziadkami bzdurna, aż mi łzy w oczach stanęły.
      Co to w ogóle za rozmowa? Każda kwestia w normalnym zyciu wyglądała by inaczej.
      I niby dlaczego Schoppe miałby byc tak 'zmiażdżony'? Na każdą okrężna wypowiedź
      dziadka Borejki ja sama miałabym milion ripost. A ten intelignet milczy? W
      ogóle dlaczego to nie Tygrys zaszedł w ciążę? akurat byłoby miło przed maturą.
      Pyza to żadna rewelacja, jak już tu wiele osób zauwazyło ciąża 22letniej
      kobiety z facetem z którym jest od lat 6, do tego narzeczonym, nie jest
      specjalnie przerażająca. Nie wiem jakiej pruderii trzeba by było, aby do takich
      rozmów mogło dojsć (ale cóz dziwnego, wszak w tym domu w ogóle nie mówi się o
      seksie;)))
      - Pyza na astronomii?? co za cielę, rany boskie. Jak ona mogła tam pójsć? juz w
      ogóle bzdurą było, że została w tej klasie mat-fiz, ale zeby na astronomię?? ja
      rozumiem, sama mam koleżanki, które podobne głupstwa robia, ale to przeciez
      inteligentna Borejkówna. Mógł jej kto z rodziny przetłumaczyc, ze to tak jakby
      nie dla niej...
      - idiomy mnie nie śmiesza wcale, irytują za to ostro. Co za dużo, to nie
      zdrowo, jest takie powiedzenie.
      - miliony drobnostek, typu zapłacenie przez Józinka rachunku w pizzerii (dwie
      margerity niech będzie 12zł plus sok itp - to aż tyle miał tych drobniaków na
      codzienne zakupy? mama mu stówę co tydzien dawała? no, niby znajac Idę... ale
      znajac też dzieci i ich nieodparty pociag do gum do zucia lizaków i chipsów...
      mam brata i wiem, na ile wystarcza mu tygodniówka). Taka głupotka, ale wkurza.
      - generalnie ksiązka jest niedopasowana jakas, częsci są od sasa do lasa,
      porażająca większośc nudna ( te wszystkie przemyślenia Józinka).

      Myslę, ze oceniłabym ja znacznie lepiej mimo wszystko, gdyby nie była ona
      dalsza cześcia cyklu. Po prostu znam postacie i te harce jakie one znienacka
      wyprawiają doprowadzaja mnie do furii.

      pozdrawiam

      PS. Tu nie ma co kraść, tak? ;)))))))))) oprócz tych laptopów, komputerów,
      zmywarek i innych takich? ech...
        • slotna Re: 15. część "Jeżycjady" 10.05.04, 12:45
          Moge wiedziec, o co Ci chodzi?
          Nie zgadzasz się z tym, co napisałam?
          Tobie ksiązka się podoba?

          To napisz to! Podyskutuj! Z chęcią podejmę polemikę. Nie mam za to ochoty na
          ping-pong tego typu. Co nam przyjdzie z wyzywania się? Ładne promowanie ideałów
          pani Musierowicz, o która tak walczycie.
          • Gość: baba Re: 15. część "Jeżycjady" IP: *.acn.waw.pl 10.05.04, 13:13

            Ja Cie nie wyzywam, przykro mi, ze tak to odebralas. Po prostu w moim
            srodowisku jest to takie zartobliwe odezwanie do kogos, kto ma akurat zly dzien
            i nic mu sie nie podoba. W wersji meskiej oczywiscie "baba cie rzucila".
            Nic nie znaczy ani nikomu nie ubliza.

            No wlasnie chodzi o to, ze nie podoba Ci sie NIC.
            Mam uczulenie na jednostronne krytyki- na laurki tez, chyba ze chodzi o
            arcydzielo.
            Ksiazka MM nie jest najlepsza z cyklu, niestety, ale niewatpliwie ma zalety.
            Podejrzewam, ze wyroslas juz dawno z tego typu ksiazek i dlatego ich nie
            dostrzegasz. Co do tego, czy sie z Toba zgadzam- czasem tak, ale zasadniczo nie.
            O tym zaraz.
            • slotna Re: 15. część "Jeżycjady" 10.05.04, 13:26
              Hm... na dobrą sprawe, to rzeczywiście moze tak wygladać, ale słowo daję -
              dzień miałam dobry, kupiłam tę ksiazkę, byłam w kinie, złożyłam wreszcie
              dokumenty na wyjazd operski, w ogóle wszystko super.
              Książka mi sie nie podobała po prostu, nie dlatego, że generalnie zieję
              nienawiscią do swiata i pluję jadem na wszystko (na nową Trójkę i na nowa
              Chmielewska na przykład), po prostu mi się nie podobała (tak ja nie podoba mi
              się nowa Trójka i nowa Chmielewska). Więcej niż nie podobała - uważam, że jest
              kiepska, że jest zła. Przedstawiłam argumenty. Można się z nimi zgodzić, albo
              nie. Ot, tyle.
      • noelka28 do slotnej 07.05.04, 17:32
        Ok, wypowiedziałaś się, Twoje prawo, ale mam nieodparte wrażenie że miałabyś
        ogromną ochote nieco ulepszyć książkę - do dzieła więc Znawco Realiów
        Współczesnych! ludzie, czego Wy się czepiacie??? jak sie nie podoba to nie
        czytać, i już.
        • slotna Re: do slotnej 10.05.04, 12:22
          Zdaje się, że NAJPIERW musiałam przeczytać, zanim mi się nie spodobało?
          I, przepraszam, dlaczego TY się czepiasz? Nie rozumiem, naprawdę. Ksiązka mi
          sie nie podoba, napisałam dlaczego - czyżbym nie miała do tego prawa? Pani
          Musierowicz jest święta i jej dzieł nie mozna krytykować w żadnym calu, czy tez
          jest jakis inny powód?
      • ryza_malpa1 Re: 15. część "Jeżycjady" 07.05.04, 18:18
        To ja się wypowiem w kwestii Pyziaka....moim zdaniem "zmiana" Pyziaka w chama
        to nie zmiana tyzlko prawdziwe oblicze. Sama znam osobiście kilku chamów,
        którzy jak coś chca i im zalezy potrafią być słodcy do urzygania a manier
        pozozdrościłby im książe Karol - co nieprzeszkadza im wracac doo prawdziwego
        obicza zaraz po uzyskaniu korzyści badx odwórcenia sie kontrahenta plecami.
        A skąd wiem, zę Pyziaczek był taki od poczatku?
        Ano historia z " kwaituszkami jabłoni"...mówi sama za siebie. Dleczegomiałby
        sie zmienić? Pod wpływem Borejków albo Grabrysi? Mógł na chwile stłumic swoje
        chamskie instynkty ale jak wiemy, wady z wiekiem sie poglebiają.zieci?

        Szczerze mówiąc dla mnie najbardziej wkurzające było obsadzenie w roli bohatera
        9- co letniegoJózinka? Co to mialo być? Powrótdo książek dla dzieci?

        Jak juz móiłam, przeczytałam i zapomniałam...żadna ze scen nie utkwiła mi jakoś
        bardziej wyraziście w pamięci, jakos mnie nie wzruszyła.

      • Gość: baba Re: 15. część "Jeżycjady" IP: *.acn.waw.pl 10.05.04, 13:39

        Odpowiadam merytorycznie :

        Jozinek-rzadko bywa, ale zdarzaja sie bystrzy dziewieciolatkowie, ktorzy maja
        niesamowite skojarzenia i bywaja opiekunczy.Zgadzam sie, ze MM troche tu dodala
        Jozinkowi dojrzalosci, no moze ze dwa lata.Mialam 9- latka w domu, pracowalam z
        cala czereda wiem, co pisze.

        Laura- dlaczego uwazasz, ze stala sie idiotka ? Uwazam, ze wrecz przestaje nia
        byc. Czy upodobania do regge i bluesa to zly gust muzyczny ? Podobno zreszta o
        gustach sie nie dyskutuje.
        Maluje sie beznadziejnie ? To fakt, ale kiedy cos jest modne przestaje sie
        dostrzegac, ze jest brzydkie, szczegolnie, gdy sie jest mloda osoba.

        Spotkanie Laury z ojcem- zgoda. W ogole nie podoba mi sie, co MM zrobila z
        Pyziakiem, a jesli juz,trzeba bylo zostawic sytuacje z Tygrysa i Rozy.

        Lucek- trzy lata. Moze on wcale nie studiowal w Poznaniu ? Dlaczego sie dawno
        nie widzieli ? Nawet dobrzy , serdeczni znajomi traca kontakt, nawet mieszkajac
        w jednym miescie.O cos sie obrazaja, potem glupio sie odezwac i tak to idzie.
        Znajac lekcewazacy stosunek Laury do Lucka z czasow, gdy upatrzyla sobie
        Wiktora, scenariusz wydaje sie prawdopodobny.

        Historyjki i powiedzonka.
        czy pisarz musi wszystko sam wymyslac ?Nie moze czerpac z kultury masowej ?
        Pewnie, ze trzeba z tym uwazac, ale ja akurat Burowa z sodowa nie znalam i
        szczerze sie usmialam. Nie widze w samym czerpaniu niczego uwlaczajacego.

        Ignacy Grzegorz- byl mily i dobry, tak kiedy mial 4 lata. Tak mily i dobry, ze
        az mnie zeby bolaly. Teraz ma 10 i nareszcie nabral charakteru czytaj wad.
        Nie jest idealem, nareszcie nie jest wyciety z Misia, ktorego tak chetnie
        czytywal. Bardzo prawdopodobna postac- dzieciak wyalienowany przez swoje
        zdolnosci, ktory chce, zeby go normalny brat wreszcie zaczal zauwazac.

        Watek Schoppe- podzielam Twoj brak aprobaty, ale wlasnie ta postac nabrala
        troche zycia, szkoda, ze w tak drastyczny sposob.
        Rozmowa- dziwaczna, mnie tez nie przekonuje.
        Pyza na astronomii- ma to zdaje sie swiadczyc o calkowitym, bezkrytycznym
        zapatrzeniu we Fryderyka. Ona zawsze byla potulna, ale zeby az tak ?

        Jozinek i pieniadze- 9 latek, ktory robi drobne zakupy i ma w kieszeni 15
        zlotych, to naprawde zadne kuriozum, zarzu t troche naciagany. Swoja droga, sa
        12- latkowie, ktorym nie powierzylabym nawet 5 zloty- to sprawa charakteru i
        wychowania.

        Pozdr
        • slotna Re: 15. część "Jeżycjady" 10.05.04, 14:09
          > Czy upodobania do regge i bluesa to zly gust muzyczny ? Podobno zreszta o
          > gustach sie nie dyskutuje.

          Ależ nie, własnie gust muzyczny wciąz ma dobry;)) i dlatego dziwi mnie, ze z
          innymi nie bardzo.
          A że stała sie idiotką - chodzi mi o te pytania zadawane Józinkowi, o rzucanie
          sie na facetów itp. Ona ma 18 lat, nie 14 czy 15. Była inteligentna. Nie
          powinna się tak zachowywać. Nie pasuje mi to.

          > Lucek- trzy lata. Moze on wcale nie studiowal w Poznaniu ? Dlaczego sie dawno
          > nie widzieli ? Nawet dobrzy , serdeczni znajomi traca kontakt, nawet
          mieszkajac
          > w jednym miescie.

          Nie nie, mogli się długo nie widzieć, jasne;) chodziło mi o 1. Przypadek
          cudowny, ze właśnie Lucek tam nadjeżdża (razem z Pyziakiem to juz za wiele
          dobrego) 2. Ten dialog, o którym wspomniałam.

          > Historyjki i powiedzonka.
          > czy pisarz musi wszystko sam wymyslac ?Nie moze czerpac z kultury masowej ?

          Wiesz... tak ogólnie to pytanie zadałaś. Pewnie sa przypadki, w których może,
          ale tego do nich nie zaliczam. Ja sama w opowiadaniach uzywam wielu powiedzonek
          moich kolegów, czy dowcipnych dialogów, które maniakalnie zapisuję, ale to
          jest coś, co mnie się zdarza, i nie było nigdy wcześniej zapisane.

          > Ignacy Grzegorz- byl mily i dobry, tak kiedy mial 4 lata. Tak mily i dobry, ze
          > az mnie zeby bolaly. Teraz ma 10 i nareszcie nabral charakteru czytaj wad.

          Również nie lubiłam tej postaci. Nie znaczy to, że mogę zaakceptować taką
          ewolucję. Zresztą tu może nie ma podstaw do czepiania się, faktycznie, to
          tylko moje odczucie.

          > Watek Schoppe- podzielam Twoj brak aprobaty, ale wlasnie ta postac nabrala
          > troche zycia, szkoda, ze w tak drastyczny sposob.

          Dla mnie ta resztka życia została jej odebrana. Osoba nieprawdopodobna
          zachowuje się nagle w sposób nieprawdopodobny dla tej osoby! Dramat.

          > Jozinek i pieniadze- 9 latek, ktory robi drobne zakupy i ma w kieszeni 15
          > zlotych, to naprawde zadne kuriozum, zarzu t troche naciagany. Swoja droga,
          sa
          > 12- latkowie, ktorym nie powierzylabym nawet 5 zloty- to sprawa charakteru i
          > wychowania.

          Tez pewnie rację masz. Ja bym Józinkowi z poprzednich złamanego grosza nie dała
          (bo pewnie by nim jeszcze Ignasiowi oczko wykuł).

          Widzę, ze trochę przegięłam. Niemniej książka nadal mi sie nie podoba;-/
          • Gość: baba Re: 15. część "Jeżycjady" IP: *.acn.waw.pl 10.05.04, 14:57

            Laura- Laura zawsze byla postacia ciekawsza od Pyzy, od samego poczatku.
            Pod pewnymi wzgledami zbyt dojrzala na swoj wiek (podpatrywanie i
            podsluchiwanie
            oraz wlasne wnikliwe wnioski w Nutrii i Nerwusie, nie mowiac juz o ingerowaniu
            w ciotczyne zycie osobiste), z drugiej- malo krytyczna wobec siebie samej, nie
            umiejaca wyobrazic sobie skutkow swojego postepowania-infantylna w Tygrysie i
            Rozy.
            Uwazam, ze jest to przyklad osoby, ktora pozno dojrzewa, bo cos jej to
            dojrzewanie blokuje (kompleksy, poczucie odrzucenia, geny). Dlatego uwazam, ze
            wobec facetow to ona sie zawsze zachowywala jak idiotka (przymawianie sie, zeby
            Wiktor ja odprowadzial, nieustanne robienie do niego slodkich oczu, wproszenie
            sie na imieniny Lucka- Imieniny) i jej reakcje mnie nie dziwia.

            Przypadki-rzeczywiscie 2 na raz. Jednak zycie bywa bardziej zdumiewajace od
            powiesci, nawet mlodziezowej :-)

            Fryderyk Schoppe- jak wyobrazasz sobie jego reakcje, ale w ten sposob, zeby go
            troche ozywic ?
            No bo wg starej konwencji, to wiadomo, skacze pod sufit, bierze dziekanke,
            zarabia na wspolny kat i w ten desen(gdyby MM to tak napisala, przestalabym
            czytac DEFINITYWNIE), ale jak to zrobilabys inaczej ?

            Mnie brakuje w tej ksiazce odbrazowienia Gabrysi, denerwuje ciagle
            nieprzytomny Tata Borejko rodem z Kwiatu Kalafiora, a przeciez juz sie zrobil
            normalniejszy od Pulpecji (karp- chapeau bas !) no i przejaskrawiony obraz
            polskiej szkoly(a dobrze wiem, jak wyglada od kuchni- naprawde wiekszosc
            nauczycieli powaznie traktuje swoja prace i nie ma dilowania w bialy dzien na
            oczach wszystkich jako normy- jesli Jozinek trafil na taki egzemplarz, to Ida z
            Gabrysia sie nie spisuja).
            Jest mnostwo niejasnosci- Rojkowi dobrze szlo w ta firma w koncu, wiec w imie
            czego gniezdza sie z dwoma zapewnie ruchliwymi chlopakami w malutkim mieszkanku
            wynajmowanym za grosze ? Czy cale rzady i dochody oddal corce i zieciowi ?
            Albo to utyskiwanie na ciezka sytuacje finansowa...
            Bede zlosliwa, trudno- MM dobrze sie powodzi i slowo "brak pieniedzy" zmienilo
            znaczenie ?
            U Palysow oboje pracuja i to ie na jednym etacie- nawet wziawszy pod uwage
            zarobki w sluzbie zdrowia i dwoje dzieci to sa niezle dochody na glowe (czynsz
            w suterenie jest niski). Juz predzej zrozumiem Gabrysie i Grzegorza, ale i ci
            mieszkaja razem, a starsi panstwo maja podwojne dochody + tantiemy ze sztuk
            Mamy Borejko.Obiady gotuje sie w domu (niesamowita oszczednosc)
            Gdziez tu niedostatek, a nawet problemy finansowe ?
            Chyba dzis mnie chlop rzucil :-), lepiej skoncze.
            Pozdrawiam

            • slotna Re: 15. część "Jeżycjady" 10.05.04, 15:03
              > Fryderyk Schoppe- jak wyobrazasz sobie jego reakcje, ale w ten sposob, zeby go
              > troche ozywic ?

              Nie wiem, czy się da ożywic;)) chyba mniej bym się jednak rzucała, gdyby zrobił
              tak, jak mówisz - bo to by pasowało do niego;))
      • noelka28 Re: 15. część "Jeżycjady" 10.05.04, 16:13
        slotna napisała:

        > Co mnie wkurzyło:
        > - cały Józinek. To ma być dziewięciolatek? Ten łobuziak tak zajmuje się
        > siostrą, taki wrażliwy jest i subtelny, taki charakter ma dobry... o mój Boże.

        nie rozumiem tego zdania, a jaki Twoim zdaniem powinien być dziewięciolatek?
        jaki jest wart opisania? jaki by Cie nie denerwował?



        > - Laura. Dlaczego nagle stała sie idiotka? na nic takiego się nie zanosiło.
        > Miała gust (choćby i muzyczny) a tu nagle nie ma - np. okropnie się maluje. I
        > te pytania do Józinka... nie no...

        moim zdanie wcale nie stała się idiotka, tylko cały czas poszukuje swojej
        tożsamości (stad ten kolorek na włosach też) , poza tym jest opisana dokładnie
        tak, jak zzewnatrz wyglada większość dorastajacych panienek dziś, wiem cos o
        tym bo 2 lata w LO pracowałam

        > - spotkanie Laury z ojcem - naciagane maksymalnie - akurat przyjechał do
        Polski
        >
        > i akurat na niego wpadła i akurat policjant dosc głośno przeczytał jego
        > nazwisko.... buchachacha. Poza tym nie oszukujmy się, Pyziak nie był taki.

        do tego momentu jeszcze nie doszłam więc nie skomentuję, ale bywa że w
        najdziwniejszych miejscach spotyka się znajomych, wiem cos o tym...więc sie nie
        dziwię, ale to pewnie dlatego że troszke dłużej od Ciebie żyję

        > - spotkanie Laury z Luckiem. To samo. 'Och, kiedy się ostatnio widzieliśmy' -
        > 'Dawno'. No nie;)))

        no i co z tego? denerwuje Cie to> z czym tu polemizować?

        > - akcja z żarówką. Żeby Józinek po prostu sobie wetknął i Ignacy G. sobie
        > wetknął, to byłoby ok nawet - w koncu sama Laura mówi, że przeczytała o tym
        na
        > forum. Tylko, ze na forum była dalsza część historyjki - ta o taksówkarzu.
        Jak
        > ja moge się smiac, jak jestem zażenowana?!

        do mnie np ta historia z taksówkarzem nie dotarła i nieźle się uśmiałam
        czytając książkę! czy każdy musi czytac wszystko to co jest na forum???


        A swoja drogą Łusia i jej 'woda
        > Basedowa' tez z forum humorum - prosze poszukać w wątku 'błędne
        skojarzenia'.
        > Wstyd...

        nie czytałam jeszcze i nie wiem co o tym było na forum humorum, poczekam na
        moment w ksążce

        > - Ignacy Grzegorz. Był miły i dobry! Miły i dobry! Zgłupiał nagle, ze takim
        > szują się stał? Ten geniusz?

        jaka tam szują - tam jest wyraźnie słowami kogos ze starszych napisane że IG
        podziwia Józinka, to zwykłe dziecięce przepychanki, poszukiwanie najlepszej
        drogi do tego żeby Cie polubili inni, żeby innym zaimponować, różne są sposoby,
        ale ja IG jako szui nie odbieram

        > - wątek Schoppe - po co on został usunięty, to ja nie wiem. Postac była
        > papierowa az miło, fakt, ale teraz stała sie jeszcze gorsza. Spłonęła jak to
        > papier, że tak powiem. Rozmowa z dziadkami bzdurna, aż mi łzy w oczach
        stanęły.
        >
        > Co to w ogóle za rozmowa? Każda kwestia w normalnym zyciu wyglądała by
        inaczej.
        >
        > I niby dlaczego Schoppe miałby byc tak 'zmiażdżony'? Na każdą okrężna
        wypowiedź
        > dziadka Borejki ja sama miałabym milion ripost. A ten intelignet milczy?

        nie czytałam jeszcze, ale skad wiesz jak każda inna kwestia wygladałaby
        (wyłączajac Twoje zycie)?

        W
        > ogóle dlaczego to nie Tygrys zaszedł w ciążę? akurat byłoby miło przed
        maturą.


        może byłoby miło, ale po co tnia sensacja? to by było za proste

        > Pyza to żadna rewelacja, jak już tu wiele osób zauwazyło ciąża 22letniej
        > kobiety z facetem z którym jest od lat 6, do tego narzeczonym, nie jest
        > specjalnie przerażająca. Nie wiem jakiej pruderii trzeba by było, aby do
        takich
        >
        > rozmów mogło dojsć (ale cóz dziwnego, wszak w tym domu w ogóle nie mówi się o
        > seksie;)))


        no cóż, nioe każdy dom jest az tak "wyzwolony" - 22 lata to pora na ciażę,
        uważasz? hehe

        > - Pyza na astronomii?? co za cielę, rany boskie. Jak ona mogła tam pójsć? juz
        w
        >
        > ogóle bzdurą było, że została w tej klasie mat-fiz, ale zeby na astronomię??
        ja
        >
        > rozumiem, sama mam koleżanki, które podobne głupstwa robia, ale to przeciez
        > inteligentna Borejkówna. Mógł jej kto z rodziny przetłumaczyc, ze to tak
        jakby
        > nie dla niej...

        jej dzień jej woda, czego to się dlamiłości nie robi???


        > - idiomy mnie nie śmiesza wcale, irytują za to ostro. Co za dużo, to nie
        > zdrowo, jest takie powiedzenie

        a mnie nie irytują, tak samo jak sentencje dziadka Borejki


        > - miliony drobnostek, typu zapłacenie przez Józinka rachunku w pizzerii (dwie
        > margerity niech będzie 12zł plus sok itp - to aż tyle miał tych drobniaków na
        > codzienne zakupy? mama mu stówę co tydzien dawała? no, niby znajac Idę... ale
        > znajac też dzieci i ich nieodparty pociag do gum do zucia lizaków i
        chipsów...

        no widzisz jaki ten Józinek rozsądny!!!


        ok, to tyle na dziś, pozdrawiam :)))
        • slotna Re: 15. część "Jeżycjady" 12.05.04, 14:40
          > nie rozumiem tego zdania, a jaki Twoim zdaniem powinien być dziewięciolatek?
          > jaki jest wart opisania? jaki by Cie nie denerwował?

          Powinien zachowywać się jak na dziewięciolatka przystało;) Mała Pulpa czy
          Nutria były normalnymi dziećmi - a mimo to ciekawymi postaciami. On nie jest
          ani tym ani tym.

          Laura:
          > tak, jak zzewnatrz wyglada większość dorastajacych panienek dziś, wiem cos o
          > tym bo 2 lata w LO pracowałam

          No więc większosć! większość słucha też boysbandów, a nie jazzu. Ja własnie
          skończyłam LO więc tez cos wiem na ten temat;)

          > do mnie np ta historia z taksówkarzem nie dotarła i nieźle się uśmiałam
          > czytając książkę! czy każdy musi czytac wszystko to co jest na forum???

          To jest ogólnie znany dowcip, nawet gdybym nie przeczytała go wcześniej, pewnie
          i tak bym kiedyś na niego trafiła i ... smutno by mi było.

          Z Józinkiem to trochę źle opisałam. Chodzi mi o pewną niedoróbkę wasztatową:
          rozumiecie, są w pizzerii i ktoś musi zapłacić, wychodzi na to, ze Józinek -
          aha, więc Józinek musi miec pieniadze. Skąd? i tu wzmianka o codziennych
          zakupach. Czy to tak trudno było umieścić to gdzieś wcześniej? wszystko by
          wtedy było naturalne. Tak samo jak Pyziak - Laura mogła się jakos dowiedzieć,
          że jest w Polsce, nawet niekoniecznie ona, ktoś z rodziny mógłby po prostu o
          tym usłyszeć. Wtedy znacznie lepiej by to spotkanie wypadło, bardziej
          prawdopodobnie.

          > nie czytałam jeszcze, ale skad wiesz jak każda inna kwestia wygladałaby
          > (wyłączajac Twoje zycie)?

          Hehe, nie wiem jak by wyglądała;) wiem natomiast jak wyglądać nie mogła;) W
          końcu o tylu ksiażkach znam trochę Ignacego Borejko - tak samo jak Wy - i znam
          również Fryderyka. Abstrahujac o tej dyskusji, od wszystkiego w ogóle -
          powiedz, proszę szczerze, czy nie uderzyła Cię sztuczność tej rozmowy? Samej
          rozmowy, jako dialogu, bez wnikania czy to polemika z forum, czy
          usprawiedliwianie sie, czy cokolwiek. Załóżmy, że nic o tym nie wiemy i
          oceniamy rozmowę jako kawałek literatury. I jak? Podoba się?

          > no cóż, nioe każdy dom jest az tak "wyzwolony" - 22 lata to pora na ciażę,
          > uważasz? hehe

          Nie, nie uważam, tym bardziej na studiach. W ogóle Pyzie to teraz nie na ręke,
          nie zmienia to faktu, że kobieta w tym wieku powinna miec pojęcie o
          antykoncepcji i skutkach uprawiania seksu w związku z czym cała rozmowa z
          Schoppe jest naciągana. Reszta nie, bo w końcu nikt się nie załamuje i nie
          prawi morałów (niemniej mogliby sie trochę pozastanawiać jak to będzie z tymi
          studiami itp).

          To wszystko co piszę (z małymi wyjatkami;)), to rozdzielanie włosa na czworo,
          zdaję sobie z tego sprawe, ale gdybym napisala tylko, ze ksiązka moim zdaniem
          jest fatalna, to by było chyba trochę za mało, nieprawdaż? Ale myśląc
          logicznie - tyle było nieścisłości w Jeżycjadzie i wszystkie wybaczałam, ba!
          nawet nie zsatnawiałam się nad tym, dopiero w jakims artykule przeczytałam
          wywiad z sama p. Musierowicz, o tym jak pomyliły jej się daty urodzin, albo
          chciała dopasowac np. Natalię do Bebe. No i dobrze! Cały urok Jeżycjady w
          tym 'zazębianiu'. Może trochę przesadziła z córką Robrojka, ale w sumie w to
          też nigdy nie wnikałam, dopiero tu przeczytałam, że gdy Bella się urodziła miał
          16 czy tam 17 lat. Mam to dokładnie w nosie! Zrobiła to z pewnego powoduu, no
          i super.

          Czepiać się tak naprawde zaczęłam dopiero przy 'Kalamburce', mimo, ze
          ani 'Córka', ani 'Imieniny' ani 'Tygrys i Róża' nie podobały mi się zbytnio
          (zwłaszcza przez miliony nieprawdopodobnych postaci - Przeszczep, Alma Pyziak,
          Fryderyk P., Majchrzakowie, oraz ten nachalny dydaktyzm). Wymyslenie Gizeli i
          próba wprowadzenia jej po prostu mnie rozłozyły. Rozumiem, że trzeba było jakos
          zakonczyc cykl (takie byly wszak plany) ale robić to metodą wprowadzania
          takiego zamętu w poprzednie ksiązki? Niesłychane. Dla mnie Gizela po prostu nie
          istnieje - nie wiem, czy przeczytam kiedys 'Kalamburkę' jeszcze raz, ale w
          poprzednich ksiązkach jej nie ma, nie ma zadnego sladu, ze istniała i , jakby
          powiedzała Anne z "Misery" - to po prostu oszustwo.

          A ze 'Język Trolli' mnie zanudził, zmęczył i zdenerwował - to i czepiam się, a
          co.
    • Gość: aneta Re: 15. część "Jeżycjady" IP: *.iapt.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.04, 20:14
      Ja także mam mieszane uczucia po przeczytaniu "Języka Trolli", ale mogę
      powiedzieć, że książka podoba mi się, chociaż jest tak inna niż wszystkie
      części Jeżycjady. Ale dziwne bo od razu zafascynowała mnie rozmowa Ignacego z
      Fryderykiem o ciąży Róży. Ja też jestem taka staroświecka(mam 17 latek ;)jak
      Ignacy i jestem z tego zadowolona i nie chciałabym, aby moi najwspanialsi
      przyjaciele rozmawiali sobie od tak o seksie czy antykoncepcji.Może jestem
      jeszcze za młoda, bo dla mnie Jeżycjada to nie lekkie, rozrywkowe ksiązki o
      codzienności, dla mnie to sposób, recepta na PRAWDZIWE ŻYCIE, bo chciałabym żyć
      tak jak ci cudowni ludzie. Dla mnie Jeżycjada to magia, czar, taki mikrokosmos
      w tym ogromnym makrokosmosie, w którym żyję. I czytając powieść M.M. zanurzam
      się w ten mikrokosmos, gdzie istnieja stałe wartości, gdzie nie liczy się
      kariera i pieniądze, gdzie wszystko jest uporządkowane, ma stałe miejsce, wiem,
      że tam czeka na mnie INNY ŚWIAT.Trochę "Język Trolli" zburzył tą moją harmonię
      i filozofię borejkowską, ale jestem pewna, że po przeczytaniu jej jeszcze kilka
      razy wszystko wróci do normy...Nie podoba mi się dzisiejszy świat, dzisejsza
      młodzież, dzisiejsze ideały i wartości. I nie chcę tego całej, wypaczonej
      współczesności w Jeżycjadzie. Nie chce tam seksu, narkomanów, homoseksualistów,
      bo to wszystko jets na okrągło w telewizji, gazetach i innych
      książkach.Jeżycjada pomaga mi odzyskać wiarę w ludzi i w to że nie jest jeszce
      tak beznadziejnie. I mam nadzieje, że nigdy z niej nie wyrosnę.
      • Gość: mary Re: 15. część "Jeżycjady" IP: *.ceti.pl 08.05.04, 17:32
        Przeczytałam (a miałam przerwę od NOELKI)- strasznie gorzka i pesymistyczna
        książeczka. Niby sama się złoszczę na to, co się dookoła nas dzieje, ale nie
        wpadam w aż taką desperację, z książki wynika, że jest tak do d..., że gorzej
        być już nie może. Np. obraz szkoły, do której chodzi Józinek - okropny moloch
        (podstawówka połączona z gimnazjum), do którego uczęszczają w przeważającej
        części jakieś bezmózgie potwory, nauczyciele są leniwi, niedouczeni, małpio
        złośliwi, brzydcy a pod szkołą czają się dealerzy narkotyków.Z książki
        wynika ,że Józinek nie ma tam ani jednego kumpla. Nie lepiej się dzieje w
        przedszkolu Łusi- jej pani też jest sfrustrowana i wyżywa się na dzieciach. O
        matko!! Wiem, że są takie szkoły i tacy ludzie, ale to nie jest jednak norma. Z
        doświadczeń moich, mojej rodziny i znajomych wynika, że jest dużo coraz
        lepszych albo naprawdę już dobrych szkół, do których dzieci lubią chodzić.Tylko
        czasami takiej szkoły trzeba poszukać i dziecię do niej podowozić, a nie
        wysyłać do tej za płotem i niech sobie Józinek radzi! Ale rodzice zajęci są
        przecież naprawianiem złego świata...
        • monikate Re: 15. część "Jeżycjady" 08.05.04, 19:16
          Nic nie jest doskonałe! Nie czepiajcie się zbytnio! Generalnie książkę oceniam
          na plus. A Róża może zacznie myśleći działać samodzielnie, nie będzie bez
          końca "uległą poczciwiną". Może ta wpadkają otrzeźwi! Czekam na cd. "Jeżycjady"!
    • Gość: aneta Re: 15. część "Jeżycjady" IP: *.iapt.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.04, 16:06
      Ja nie piszę, że homoseksualiści to WYPACZONA RZECZYWISTOŚĆ.Uważam, że mają
      takie same prawa jak inni, mają prawo normalnie żyć. Chodziło mi o to, że tyle
      się o nich teraz mówi, w gazetach, w telewizji, w radiu cały czas mówi się o
      ich prawach, o pochodach. Dobrze, niech mają pochody, swoje prawa, ale jak
      usłyszałam co się działo na ich pochodzie w Krakowie to pomyślałam, że świat i
      ludzie są nienormalni...Żeby być tak nitolerancyjnym w xxI wieku...Po tym
      wydarzeniu zaczęłam wątpić w dobro tkwiące w człowieku, ale właśnie dzięki
      Jeżycjadzie odzyskuję tą wiarę. I jeśli będę chciała poczytać o
      homoseksualistach to otworzę zwykła gazetę...Ja po prostu w Jeżycjadzie wracam
      do bezpiecznego świata...
      • verdana Re: 15. część "Jeżycjady" 09.05.04, 16:58
        A mnie się nie podoba zupełnie co innego. Wszyscy piszą, jaka to wspaniała
        rodzina, ci Borejkowie, jaki piękny swiat, oni by też chcieli mieć taką
        rodzinę. A dla mnie niewiele jest tam wspaniałego. Tata Borejko, który nie wie,
        do której klasy chodzą dzieci i wydaje bardzo niewielkie dochody na swoje
        przyjemnosci, a potem dla dzieci nie starcza (Kwiat Kalafiora). Gabrysia nie
        reaguje na kradzież popełnioną przez własne dziecko (Nutria i Nerwus), wyraźnie
        faworyzuje dziecko najmłodsze. Cała rodzina nie ma pojęcia, ze matka jest od
        lat uznanym dramaturgiem. Przecież pisanie sztuk zabiera czas! Czy to oznacza,
        ze nikt nie zwraca uwagi na to, co robią inni? I dlaczego pani Borejko o tym
        nie powiedziała własnej rodzinie? To już wręcz patologia, wyobrażcie sobie, ze
        wasi mężowie piszą arcydzieła, wydają, a wy o tym pojęcia nie macie! Czy nie
        uważałybyście, ze w rodzinie źle się dzieje?
        A postawa Gabrysi? Każde dziecko ma prawo dowiedzieć się czegoś o swoim ojcu.
        Tymczasem Gabrysia nie tylko nic nie mówi, ale i zabrania Laurze dowiadywania
        się samej? Dlaczego? To nie w porządku.
        Nie piszę już o kilku matkach, które zostały zostawione z noworodkami i
        niemowlętami przez mężów którzy wyjechali na stypendium. Ani o Grzesiu, który
        nigdy nie interesował się starszą córką. Ani o tym, ze siostry - mężatki nadal
        uważają za trzon rodziny siebie i swoich rodziców, co chyba jednak nie jest
        zdrowe ...
        • Gość: majak Re: 15. część "Jeżycjady" IP: 5.5R* / 142.21.15.* 09.05.04, 22:38
          Nareszcie! Ktos zauwazyl ze ten pan Borejko to rzeczywicie bywal zupelnie do
          niczego. W KK 15 letnia corka ma sie zwolnic ze szkoly aby zajac sie
          siostrami. A on nie moze? Obecnie uwazane jest to za zaniedbywanie dzieci na
          tym samym poziomie co emocjonalne i moralne opuszczenie Geniusi przez swoich
          rodzicow. Z gotowaniem pana Borejko tak samo. Do dzisiaj palca nie podniesie w
          kuchni, tylko prosi zeby mu zrobic herbatke. Samemu nie laska? Corki z zona
          skacza kolo niego jak kolo baszy, a on kloci sie o zmywarke. NIgdy nie zmywal
          to nie wie jaka to robota.

          W NN przerazil mnie kompletny brak rozeznania co do przestepstw: mniejszych -
          kradziez skladek, notoryczne klamstwo oraz zupelnie duzego i karalnego co
          najmniej grzywna - przykucia obcej osoby kajdankami. Taki wyczyn uwazany jest
          za napad i podobnie karany. Nawet jezeli ofiara jest ciapa i milczy. No
          kompletny brak dyscypliny w stosunku do wybrykow Laury - przeciez ona ciagla
          klamie i oszukuje.

          Patologiczne jest tez nie rozmawianie na bolesne tematy: opuszczenie Gabrysi i
          cala wieloletnia konspiracja milczenia wokol Janusza Pyziaka, smierc rodzicow
          Meli (awantura o pachnacy groszek, a skad Mela miala wiedziec, ze to byly
          ulubione kwiaty jej matki, jezeli Gizela jej nigdy o tym nie powiedziala!!!),
          jak i na szczesliwe - milosc Gizeli do Meli, tworczosc Babci BOrejko, wspolny
          szacunek jaki czuli do siebie Ignacy Borejko i Gizela.

          Poza tymi zadrami to Jezycjade bardzo lubie i czytam kiedy tylko musze sobie
          poprawic humor.


    • Gość: mia Re: 15. część "Jeżycjady" IP: *.chomiczowka.net.pl 09.05.04, 17:10
      Uwielbiam gotować, to co jadają Borejkowie. Książeczka "Łasuch" to moja
      ulubiona ksiażka kulinarna. Jedząc "murzynka", "paluszki Aspazji" czy zwykły
      rosołek (ale z odrobiną serca)wyobrażam sobie, jak to jest u Borejków, w tej
      dużej kuchni z "trzema pięknymi widokami na Roosevelta", przy tym dębowym
      starym stole z toczonymi nogami (jego fragment pokazany jest na rysunku w JT).
      Uwielbiam Złote Jabłka Hesperyd, które roztaczały taki wspaniały aromat podczas
      wesela Idy. A Chlebek Juliański który jada sie z masełkiem na Wigilię? (on jest
      z "Całusków").
      Jak to jem, to przenoszę się - niestety tylko w woboraźni - do tego wspaniałego
      domu. Jak bylam w Poznaniu to niestety, nikt nie wyjrzał jak wpatrywałam sie w
      okna kuchni i zielonego pokoju ;).
      Na pociechę poszłam na deser "ambrozja" do "Kociaka" Był niczego sobie.
      Pozdrawiam
      • Gość: Neflondiel Re: 15. część "Jeżycjady" IP: *.os.kn.pl 09.05.04, 18:18
        Przeczytałam. Na początku przeraziło mnie to, co tu pisaliście-spodziewałam się
        Bóg wie czego, jakiejś straszliwie zgorzkniałej i niestrawnej papki z
        dresiarską rzeczywistością w tle, ale sie bardzo miło rozczarowałam. Według
        mnie to jedna z bardziej krzepiących części "Jeżycjady"; a nowe, barwne
        postacie zdecydowanie rządzą (Pan Oracabessa i jego rozmowa z panią "Zajączek"-
        rulez). Jakoś dziwnie kojarzy mi sie z "Opium w rosole"-w jednej i w drugiej
        książce otoczenie nie było różowe, choć to problemy innej klasy i wagi, to
        nastroje społeczeństwa jakoś dziwnie podobne. Poza tym tu i tu wszystko
        widziane jest z niewinnej perspektywy dziecka-Aurelia, choć tak różna od
        Józinka, wszakże też jest dzieckiem. I wreszcie z jednej i drugiej książki
        wypływa to samo przesłanie, ze dobrym człowiekiem łatwo jest być w dobrych
        czasach, ale w czasach zdecydowanie paskudnych-to trudna sztuka.
    • soova Re: 15. część "Jeżycjady" 09.05.04, 18:37
      Wczoraj wieczorem przeczytałam. I muszę jednak przyznać rację założycielce i
      niektórym uczestniczkom wątku "Szanowna Pani Małgorzato Musierowicz", że to jest
      książka napisana na zamówienie społeczne, a już rozmowa Fryderyka Schoppe z
      dziadkami Borejkami to dla mnie naprawdę żywcem polemika autorki z
      uczestniczkami dyskusji, jaka miała miejsce na tym forum w listopadzie zeszłego
      roku.

      Inna sprawa, czy książka ta, którą wyprosili od autorki zagorzali czytelnicy i
      wielbiciele, a jednocześnie jej odpowiedź na zarzuty dyskutantek, jest zła czy
      dobra, już z krytycznoliterackiego punktu wiedzenia. Moim zdaniem wykreowany w
      "Jeżycjadzie" świat rodziny Borejków miał zawsze charakter baśniowy, a
      przynajmniej w niewielu punktach styczny z rzeczywistością. "Język Trolli"
      wpisuje się nadal w tę konwencję i właściwie nic się nie zmienia (oczywiscie
      poza światem otaczającym mikrokosmos Borejków, który raptem stał się groźny,
      brzydki i pełen zasadzek). Jeżeli zatem przyłożyć do całej Jeżycjady i do
      "Języka Trolli" w szczególności taką samą miarę, jaką się stosuje, dajmy na to,
      do serialu "Na dobre i na złe" (przecież też propaguje wartości nadrzędne!), to
      jest w porządku. Zakładając oczywiscie, że nie będzie się oczekiwało, aby świat
      z definicji odrealniony był tak rzeczywisty, jak świat, w którym sami żyjemy.

      Stare przysłowie mówi jednakże: gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy.
      I niestety, w przypadku "Języka Trolli" to się sprawdziło. Nie mam żalu do
      autorki o to, że 9 letni Józinek mentalnie jest co najmniej 17-18 latkiem (bo to
      chyba w tym wieku mężczyźni zaczynają myśleć nieco bardziej refleksyjnie...:-).
      Zdaje się, że akurat aktualnie nie ma w rodzinie Borejków żadnego chłopaka -
      nastolatka, więc od biedy musiał wystarczyć właśnie JP. Ale przy wczorajszej
      lekturze dotarłam do świetnych tekstów małej Lucji (woda Sodowa), pomyślałam, że
      od razu widać, że autorka ma sama 4 dzieci, i nawet zaczęłam te teksty
      odczytywać na głos mężowi. Po czym, skończywszy ksiażkę, siadłam do komputera i
      zobaczyłam właśnie na tym forum jakiś post o tym, że te powiedzonka przewinęły
      się jakiś czas temu na Forum Humorum. Zrobiło mi się przykro. Jeżeli to prawda,
      w takim razie autorka dała się złapać w bardzo niemądry sposób na czymś w
      rodzaju niedoróbki warsztatowej. Głupio.

      Pomijając te wpadkę - ksiażka w ramach swojej konwencji nie jest zła. Problemem
      jest chyba nastaiwenie niektórych czytelniczek. Mam wrażenie, że te osoby,
      którym się ona nie podoba, po prostu już mentalnie z klimatów borkejowskich
      wyrosły. Ja osobiscie zresztą też i wiem, że tego już się nie da zmienić, a
      przeciwnie, pogodzić się z faktem, że "Jeżycjada" to nie jest literatura klasy
      Tolkiena czy Andersena, i odlożyć na półkę "książki czytane, ale niezapomniane".

      PS. O zastosowaniu wody Burowa pisze Nienacki w "Raz w roku w Skiroławkach".
      Niestety, nie da się tego pogodzić z przyjętą przez Musierowicz konwencją...

      • slotna Re: 15. część "Jeżycjady" 10.05.04, 12:42
        Proszę tu jest link do tego wątku o wodzie Sodowa:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=8199161&a=8802411

        Trudno powiedziec, zebym wyrosła z kilmatów Borejkowskich. Mam 19 lat i wracam -
        z wielką przyjemnościa - do poprzednich książek z cyklu. Tylko "Kalamburkę"
        przeczytałam jedynie raz.
        Dziwię się strasznie napaściom na osoby krytykujace. Dziewczyny pisza, że
        chciałyby być takie dobre, ciepłe, 'cudowne' jak Borejkowie, a potem walą
        komentarze w stylu 'chłopak cię rzucił?' Ejże, co jest?

        pozdrawiam
        • Gość: blesia Re: 15. część "Jeżycjady" IP: *.chello.pl 10.05.04, 13:04
          hejka ludziska! spokojnie! pewnie ze jest inna w koncu pani Musierowicz tez sie
          zmienia no nie? Moze jest jej teraz trudniej w zyciu stad mniej ciepla? A watek
          z kalpeuszem (gdzies czytalam ze bezsensu i z chorac Trolli) uwazam za dobry,
          bo wlasnei w dzisiejszych czasach jest tyle ciekawstwa, wscibstwa i nie
          szanowanie prywatnosci. Gdyby moj maz (pisanie sztuk prze mame B. nie
          powiedzial mi ze pracuje (pisze sztuki) to uzzlabym, ze to przykre ze mi nei
          mowi no ale coz widocznie ma swoje powody. Wlasnei to mi sie w rodzinei Borejko
          podoba, to poszanowanei dla innych ( Jozinek tez mowi z Ignasiem ze Trolla jak
          bedzie chcial ato im wszystko powie) i tak ma byc. Malo ciepla rzeczywiscie i
          troche mi tego zal..ale tez nie ma najcieplejszych bohaterek - Gabrysi, Kreski,
          Natalii i szkoda. A do tego super jest krytyka matek ktore zagaduja swoje
          dzieci bo sa madrzejsze! Mam nadzieje ze ja nie bede tak wyglupiac sie przed
          moja Zuza.
          • Gość: manzana Re: 15. część "Jeżycjady" IP: *.adi.uam.es 11.05.04, 16:21
            wczoraj dostalam ksiazke razem z gazeta wyborcza - od kilku miesiecy przebywam
            za granica. zaczelema od gazety. niby wiem, co sie w Polsce dzieje, bo
            codzinnie czytam wiesci w necie. ale co innego wziac gazete do reki i zobaczyc
            te nekrologi, sylwetki zabitych zolnierzy, notatki o strzalach na juwenaliach i
            pobiciu gejow, zle wiadomosci skumulowane na klku stronach... zupelnie jakbym
            czytala gazete z alternatywnej rzeczywistosci ktorej mialo nie byc, z Powrotu
            do przyszlosci 2 wlasnie, z jakiegos koszmarnego snu.
            do drugiej w nocy czytalam ksiazke - i chyba w zrozumieniu pomogla wczesniejsza
            lektura gazety. Jezyk Trolli to kumulacja tych niewesolych zjawisk jakie znamy
            gazet i z ekranow telewizorow. skandale i demoralizacja. ogolny bezwlad.
            podobalo mi sie to rozwazenie akcentow - tu zle, tam dobrze, tu beznadzieja,
            tam fantastyczna Trolla. zachwycila mnie postac Jozinka i jego siostry - i co z
            tego, ze moze nieprawdopodobne... to niesamowite dziecko i swietny pomysl, by
            uczynic go narratorem - juz mialam dosc tych panienek, co zupelnie niechcacy za
            pierwszym podejsciem znajduja milosc swego zycia. scena w pizzerii - to
            osobisty przypadek Pilcha opisany przez niego w felietonie w Polityce. wiec
            prawdopodobny. ta ksiazka chyba najpelniej wyraza wartosci wyznawane pezez MM,
            (czego upatruje nie tylko w rozmowie dziadka z Fryderykiem, ale i jego prosbie,
            by ksiazek jego nie zamieniac w mase spadkowa, w zakonczeniu, kiedy Jozinek
            zegna sie z Trolla i widzi swoja rodzine przy stole, spoglada na biblioteke
            itd.)
            no i postawa Borejkow - moze i nadchodzi apokalipsa, ale stawimy jej czola ze
            stoicka odwaga, co z tego ze mozemy przegrac. Trolla moze umrzec, ale przeciez
            nie chodzi o hollywoodzki happy end. duzo, duzo nadziei w rozmowie Trolli z
            Jozinkiem. duzo odwagi. wspaniala postawa Palysow - mamy prawo urzadzac wlasny
            kraj, tak jak nam sie podoba. Marek Palys - swietny ojciec, chyba najlepszy z
            jezyckich ojcow. mamy tez poczatek pieknej meskiej przyjazni. postac Ignasia
            calkiem prawdopodobna. dziwne tylko ze ta Gaba kupuje mu takie koszmarne
            ubrania i pozwala by chodzil na codzien w komunijnym garniturku. czy w Poznaniu
            nie wymyslono jeszcze alb?
            • Gość: baba Re: 15. część "Jeżycjady" IP: *.acn.waw.pl 11.05.04, 16:56

              No wlasnie-doskonale to ujelas !!!
              Mimo zastrzezen wlasnie ten plomyczek nadziei, wiara w ludzi sprawia, ze
              JT stoi u mnie na polce i zajrze do tej ksiazki jeszcze nie raz.
              Wydaje mi sie, ze zyje w jakims absurdalnym snie, gdzie wiele rzeczy jest
              niesprawiedliwych i postawionych na glowe. Moze kiedys, kiedys sie obudzimy,
              ale jesli nie, to trwajmy z godnoscia do konca.
              Pozdrawiam
              • Gość: aneta Re: 15. część "Jeżycjady" IP: *.iapt.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.04, 21:03
                takie samo mam zdanie jak Ty . Nie podoba mi się nasz świat, nasze wartości-
                pieniądze, kariera, żeby było jak najwygodniej, bez problemów i wyrzutów
                sumienia. Nie podoba mi sie to, że w telewizji, w gazetach czytamy tylko o
                zabójstwach, zamachach, pobiciach, przemocy. ALe co ja mogę zrobić mając 17
                lat? Chyba tylko czytać Jeżycjadę, aby nie stracić całkowicie wiary w dobro,
                serdecznośc i człowieka. Bo tylko tam przeczytamy, że warto być dobrym w
                niedobrych czasach...
                • noida Re: 15. część "Jeżycjady".do anety.miedzy innymi. 11.05.04, 23:16
                  Ludzie, o co wam chodzi z tym "wstrętnym światem"? Świat zawsze był wstrętny i
                  zawsze będzie! Zawsze byli homoseksualiści, żądza pieniądza i władzy,
                  zabójstwa, zamachy, pobicia, przemoc, alkohol, prostytucja. Każde "czasy" miały
                  swoje dobre i złe strony. Nigdy nie było idealnej epoki, kiedy wszyscy ludzie
                  byli szczęśliwi. Chodzi jedynie o to, żeby umieć wybrać, jakim człowiekiem chce
                  się być. Jest na świecie masa dobrych ludzi, masa złych i masa nijakich. Chcesz
                  się o tym przekonać? Wyślij ESD w tramwaju! Tacy Borejkowie zawsze byli, są i
                  będą. Jeśli chcemy być tacy jak oni- możemy próbować. Ale czasy nie mają na to
                  żadnego wpływu. Więc przestańmy truć o zepsuciu świata, bo jest to najstarsza z
                  możliwych gadek. Świat jest zawsze taki sam. Ale my mamy możliwość wyboru-
                  jakimi w tym świecie chcemy być. I tylko to można zrobić mając lat 17, 20, 40
                  czy 80. A zamykanie się w mydlanej bańce świata Musierowicz z całą pewnością
                  nie jest żadnym rozwiązaniem.

                  Przepraszam za te moralizatorskie wstawki, ale jak słyszę o tym, jaki ten świat
                  zły i jak strasznie schodzi na psy to mi się od razu zapala w głowie czerwona
                  lampka i muszę tak gadać. Pozdrawiam uczulonych na moralizatorstwo.
                  • Gość: baba Re: 15. część "Jeżycjady".do anety.miedzy innymi. IP: *.acn.waw.pl 12.05.04, 11:28

                    Masz racje, ja tez w to wierze.
                    Prawda jest natomiast, ze to cale zlo bardziej WIDAC. Niektore zjawiska
                    zreszta pojawily sie na taka skale dopiero teraz.Czy kiedykolwiek chodzenie
                    wieczorami po ulicy bylo az tak ryzykowne ?
                    Politycy i urzednicy zawsze brali w lape, to jasne, ale czy kiedykolwiek
                    robili to tak bezczelnie i powszechnie ?
                    Kiedys byla PZPR gdzie sie bralo i "rozdzielalo" po cichu i wg pewnych zasad.
                    Byli tez tam i ludzie uczciwi, ktorzy sie nie dorobili, nawet sporo znaczac.
                    Byla to pewna hipokryzja, ale zjawisko nie klulo w oczy.
                    To mialam na mysli m.in. piszac, ze ciezko jest w takim swiecie noermalnemu
                    czlowiekowi, nie zas, ze kiedys bylo cacy, a teraz jest be :-)
                    Pozdr
                  • Gość: aneta Re: 15. część "Jeżycjady".do anety.miedzy innymi. IP: *.iapt.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.04, 17:21
                    Ja wybrałam świat w którym chcę żyć i to moje życie szalenie mi sie podoba,
                    naprawdę, nie muszę się wstydzić tego jak jestem i jakim życiem żyję. I jestem
                    bardzo szczęśliwa.Tylko strasznie mi żal, że wokól mnie tak mało jest szczęścia
                    i ludzi szczęśliwych, tak mało dobrych wyborów. Muszę chyba uważniej patrzeć a
                    napewno znajdę tą borejkowską życzliwość. Dzięki, noida.
        • anikl Re: 15. część "Jeżycjady" 11.05.04, 23:14
          Co do wody Sodowa:
          Moim zdaniem to nic złego, że pisarka czerpie inspiracje z najróżniejszych
          źródeł, tak robią i inni znani pisarze, malarze, muzycy. Przecież nikt z nich
          nie jest wszechwiedzącą skarbnicą mądrości i oryginalnych pomysłów, tylko
          człowiekiem o zdolności wnikliwego odbierania świata i wyrażania swoich odczuć
          w sposób interesujący dla innych.
          • ak.ro Re: 15. część "Jeżycjady" 12.05.04, 11:54
            anikl napisała:

            > Co do wody Sodowa:
            > Moim zdaniem to nic złego, że pisarka czerpie inspiracje z najróżniejszych
            > źródeł, tak robią i inni znani pisarze, malarze, muzycy. Przecież nikt z nich
            > nie jest wszechwiedzącą skarbnicą mądrości i oryginalnych pomysłów, tylko
            > człowiekiem o zdolności wnikliwego odbierania świata i wyrażania swoich
            odczuć
            > w sposób interesujący dla innych.

            Zgadzam się w 100% z Tobą Anikl. Chcę także wyjaśnić osobom atakującym MM za
            wykorzystywanie motywu wody Sodowa jako motywu ściagniętego z forum Gazety
            jedną kwestię. Na pewno niejednokrotnie zdarzyło się Wam usłyszeć z kilku
            źródeł jedną historę za każdym razem przypisywaną osobie opowiadającej bądź o
            zgrozo! przekształcenie funkcjonującego dowcipu na historię prawdziwą... tak
            mogło być i w tym przypadku - wielu znajomych, pomagających pisarce, ktoś mógł
            podsunąć zasłyszaną gdzieś opowiastkę...
            Pozdrawiam gorąco!
          • soova Re: 15. część "Jeżycjady" 12.05.04, 13:55
            Z tą opinią zgadzam się co do zasady, natomiast nie w tym przypadku. Uważam, że
            autorka, po przeczytaniu dyskusji, które na tym forum toczyły się w zeszłym
            roku, napisała książkę stanowiącą odpowiedź na zarzuty i poglądy przy tej
            okazji wyrażone. Czyli, że tutejsze forum stało się dla niej w jakimś sensie
            właśnie „źródłem” (inspiracją, punktem wyjścia itp.). Nie oceniam tutaj, która
            ze stron miała czy też ma w sporze rację. Chcę tylko spostrzec, że MM zadała
            sobie trud, aby tę dyskusję przeczytać, przeanalizować, a następnie
            ustosunkować się do niej w „Języku Trolli”. Szkoda jednak, że w sprawie dla
            książki tak nieistotnej, jak powiedzonka małej Łucji (czyli faktycznie
            literacki ozdobnik bez żadnego znaczenia dla akcji) poszła po linii
            najmniejszego oporu, sięgając po gotowe teksty z forum sąsiedniego. Czyżby nie
            pamiętała już powiedzonek własnych dzieci? I nie zdawała sobie spraw, jak łatwo
            taką drobnostkę wychwycić?
    • Gość: powrotka Re: 15. część "Jeżycjady" IP: *.itpp.pl 12.05.04, 12:04
      Nie kupiłam książki - pożyczyłam, po smutnej historii z kalamburką na którą ,
      uznałam, nie ma miejsca na mojej półce.
      I cóż niewiele mi się podoba - już chyba dyskusje w internecie bardziej.
      Gdzieś w tej powieści tli się takie ciepełko Musierowicz, które zawsze lubiłam
      i finał, powrót Józinka, choc nieco hollywodzki jest jednak mile rodzinny. Tak
      to byłoby to najlepsze. I sceny z żarówką. Są zabawne w dawnym dobrym stylu.
      A słabsze?: oto lista
      niedopracowana Trolla, która jest nijaka, to skrzyżowanie Kreski z BB.
      Józinek jest mieszanką Kozia i Damba
      Helmut to prawie Bernard, tyle, że czarny.
      POstaci stanowiących kompilacje innych postaci jest tu cała masa ale nie wiem,
      czy moje widzenie wynika z tego że ja tak dobrze znam ten cykl, czy po prostu z
      braku pomysłów Autorki.
      Kolejna rzecz - papierowe postacie drugoplanowe, które pojawiają się tylko po
      to by uzasadnić jakąś tezę. A więc dyrektorka, która mówi sorry i jest głupia i
      wścibska i wogóle (gdzie jej do równie pobocznej postaci dyrektora Pieroga)
      - koszmarny Janusz Pyziak. Za takie teksty jakie wali policji dostałby nie
      mandat a sprawę karną za obrazę funkcjonariusza. Jego germanofilia słaba,
      deklaratywna, niczym nie poparta. Na dodatek widzimy go w stanie szoku, tuż po
      wypadku z którego wyszedł bez szwanku choc samochód zniszczony. Mógłby mówic
      cokolwiek, ale mówi publicystycznie tak, żeby szybko załatwić swoja sprawe,
      uzasadnić tezę, że jest okropny.
      - rozmowa w pizzeri - bez błysku
      - teksty małego stryby wołają o pomstę do nieba. Co to za język
      pięćdziesięciolatka. Pomijam sprawę garniturków.
      - nietrafione szczegółóły obyczajowe. ot choćby imię Kristel (jeśli już cos
      jest modne to Oliwia, Julia, Milena. Do tego niebywały schematyzm języka
      dzieciaków. I nie chodzi o to, że ma być napisane zajefajne. Chodzi juz nawet o
      składnie.
      - zupełnie nie wygrana sprawa Pyzy. Pyza zachodzi w ciążę i jedne co o tym
      wiemy to tyle, że rodzina trzyma ją za ręce. Żadnej rozmowy z matką (jak to
      bedzie mamo)żadnych wahań strachów, żadnych istotnych treści. Zdumiało mnie, że
      ten wątek został tak puszczony. Rozumiem, że chodziło o to, żeb pokazać że
      dziecko to szczęście, ja też mam dzieci kurczę, ale dlaczego trzeba było to
      pokazać tak po prostu. Książka przypomina mi momentami operę: scena. Postać
      wchodzi i śpiewa: jestem złym pyziakiem i nie dziwcie się, że moja córka straci
      teraz wszelkie złudzenia po tym co powiem. Uwaga mówię. Skończyłem dowidzenia.
      Koniec sceny, wchodzi Babi. Cześć jestem babi gram matkę i babcie większości
      bohaterów. Teraz udowodnię, że kocham moje wnuczki i że ciąża to piekna sprawa
      a ja jestem przeciwko aborcji. Po scenach ze mną zrozumiecie, że najważniejsze
      to trzymać swoje wnuki za ręce.
      Miałam takie straszne własnie wrażenie gdy czytałam powieść, takiej opery!
      Najbardziej jednak zdumiała mnie ideologia i ogólnie rzecz biorąc widzenie
      świata. Jest źle, łobuzy, narkotyki, upadek wartości. Na innym watku juz
      pisałam: jak to możliwe, że teraz naszym literackim bohaterom jest gorzej a w
      latach komuny stanu wojennego było im, przynajmniej w ich odczuci znośnie?
      Początek cyklu przypada na lata siedemdziesiąte przecież. Kto z nas nie wie jak
      sie wtedy załatwiało pracę, jak sie podlizywało ekspedientkom (ile wtedy było
      niedobrych, złych ludzi, ile sie płaciło w szpitalach łapówek, ile trzeba było
      dać łapówki za paszport, ba niektórzy wogóle nie mieli paszportów). A jednak
      tamte ksiązki tchną humorem i optymizmem. Ojciec Borejko znosi kolejki sprytnie
      wykorzystując młodsza córke by wepchać się jako osoba z dzieckiem na ręku. Żona
      Mamerta zamartwia się, że dyrektor uniemożliwii jej podjęcie jakiejkolwiek
      pracy, jest wszak pianistką,a pracuje jako pedagog socjalistycznego zakładu,
      ale to zamartwianie nie ma katastroficznych nut pobrzemiwających w głosie dr
      Kowalika.
      Trudno mi zrozumieć ta niechęc Borejków do współczesności. To przecież teraz
      moga dowolnie czcić papieża i mysleć, a nawet mówić co chca o rządzie. Czy w
      komunie mama Borejko zostałaby dramatopisarzem? Czy by sie przebiła do
      wydawnictw?
      Ta powieść to dla mnie pójście na intelektualna łatwiznę i kolejny krok w
      niedobrym kierunku.
      Przypomina mi którychś setny odcinek serialu. KLan, a może raczej M. jak miłość.








      • Gość: baba Re: 15. część "Jeżycjady" IP: *.acn.waw.pl 12.05.04, 14:41

        Co do wiekszosci Twoich zarzutow, to masz prawo miec takie a nie inne
        odczucia. Ksiazka nie spodobala sie- coz zdarza sie.
        Niemniej NIE ZDODZE SIE na twierdzenie ze Helmut jest podobny do Bernarda.
        Obaj sa artystami, ubieraja sie niekonwencjonalnie, Helmut niekiedy
        niekonwencjonalnie sie zachowuje (co jednak wynika w glownej mierze z meandrow
        naszej mowy) i na tym koniec.

        Bernard jest infantylny, egocentryczny, choc nie pozbawiony wielkodusznosci,
        wygodnie ukladajacy sobie zycie obok zony, ktora jakos tam zarabia na to cale
        towarzystwo.
        Bernard prowadzi dom, bo przeciez jakos musi funkcjonowac w tej rodzinie,
        czasem pomaga Anieli w organizacji przedstawien (mam wrazenie, ze na skutek
        wcale nie lagodnej perswazji), ale najchetniej by siedzial na przystankach,
        wpraszal sie na dobre zarlo i ogolnie baki zbijal, swe lenistwo zwalajac na
        podle dla sztuki czasy. Facet pod czterdziestke li i jedynie zajmujacy sie
        domem, gdzie sa dzieci w wieku szkolnym !
        Ja rozumiem, ze artysta musi miec w sobie cos z dziecka do konca zycia, ale to
        nie znaczy, ze ma byc wygodny i infantylny.

        W osobie Helmuta MM rehabilituje artystyczne dusze-
        on tez ma cos z dziecka, ale robi , co moze w trudnej dla artystow w ogole, a
        dla niego w szczegolnosci rzeczywistosci- mniej sie wydaje na kulture, gdy jest
        recesja. Jednak radzi sobie nie tylko za pomoca naturalnego wdzieku- zapewnia
        chleb i dach nie tylko zonie i dzieciom, ale i Trolli.
        Ma wyczucie (no moze z wyjatkiem sceny z pania Zajaczek), jak sie zachowac w
        kazdej sytuacji, na pewno nie wprosilby sie na cudza randke, szanuje cudza
        prywatnosc.
        Nie narzeka, nie jojczy, tylko DZIALA.Prawdziwy Facet, niech Was nie zmyli
        zabawne ubranie i sposob wyrazania sie oraz dziecieca radosc grania.
        Jak mozna porownywac go z Bernardem, to doprawdy nie pojmuje :-)!
        Pozdrawiam
        • nikadaw1 nowa nadzieja 12.05.04, 15:20
          no, a co Wy na to, ze oni pod koniec znalezli zloty rog, czyli zlota trabke?
          jak Wam sie podoba taka interpetacja? czy to rzeczywiscie zloty rog zgubiony w
          Weselu? moze w tym upatrywac nadziei dla Polski i naszych czasow?
          • cirrii Re: nowa nadzieja 12.05.04, 15:53
            Ignacu Grzegorz.....grymasił, ze w jego jajku pływa zarodek. pytanie Ani żabka
            czy crawlem? Dawna MM! śmialam sie tak, ze az sie poplakałam. MAm 28 lat i nie
            doszukuje sie politycznych przesłan, ja licze tylko na Borejowski plasterek,
            zycie jest piekne li i jedynie!
            • Gość: aneta Re: nowa nadzieja IP: *.iapt.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.04, 16:40
              Właśnie, może ta trąbka, kobieta rozdająca herbatę, Trolla z niezłomną wiarą w
              człowieka, Marek, który mówi, że sam chce decydować o kraju w którym przyszło
              mu żyć, rozstanie Józinka z Trollą to może nadzieja, że będzie lepiej i
              zapewnienie, że nie jest tak źle, że w każdych czasach można znaleźć ludzi
              dobrych i można być dobrym. Wierzę, że tak jest chociaż czasem tracę nadzieję.
              Ale podstawa to nie poddawać się nigdy.
          • biljana Re: nowa nadzieja 12.06.04, 22:52
            sadze, ze masz racje z ta trabka-zlotym rogiem. Mimo calego pesymizmu JT, MM
            daje w tym jakas nadzieje... ze moze nowe pokolenie - Jozinka i Ignacego
            Grzegorza- wydostanie Polske z alternatywnej rzeczywistosci, ktorej przeciez
            mialo nie byc. Pozdrawiam wszystkich
      • gawronka Re: 15. część "Jeżycjady" 12.05.04, 19:29
        Gość portalu: powrotka napisał(a):
        > Trudno mi zrozumieć ta niechęc Borejków do współczesności. To przecież teraz
        > moga dowolnie czcić papieża i mysleć, a nawet mówić co chca o rządzie. Czy w
        > komunie mama Borejko zostałaby dramatopisarzem? Czy by sie przebiła do
        > wydawnictw?

        Części "Jezycjady" pisane w czasach PRL-u są w pewein sposób autocenzurowane, a
        może i cenzurowane - wtedy nie można było po prostu pisać, jak jest okropnie.
        Np. "Opium..." jest w ogromnej większości napisane mową ezopową, co jest
        łatwiej wychwycić wtedy, gdy się zna szczegóły topograficzne i wie, dlaczego
        np. w pewnym miejscu tramwaj musi się zatrzymać i przepuścić pewne samochody.
        Dziś MM może pisac to, co mysli no i własnie to robi. Inna sprawa, że to się
        może nie podobać czytelnikom przyzwyczajonych, jak Nutria, do półcieni i
        szeptów :)))

        > Ta powieść to dla mnie pójście na intelektualna łatwiznę i kolejny krok w
        > niedobrym kierunku.
        > Przypomina mi którychś setny odcinek serialu. KLan, a może raczej M. jak
        miłość

        Z tym podobieństwem do telenoweli bym się zgodziła. Ale nie winię za to MM
        tylko histeryczne czytelniczki, które niemal terroryzują autorkę, by pisała
        kolejne tomy bez względu na jakość tychże. MM chciała skończyć cykl
        na "Kalamburce" i uważam, że tak powinno się stać. Ugięła się - no trudno. Ale
        ja nie oczekuję, że jeszcze kiedykolwiek napisze coś tak dobrego jak np "Opium"
        (moja ulubiona). Nie traktuję ostatnich tomów jako integralną częśc Jeżycjady
        tylko jako trzeciorzędne dokrętki pisane "na zamówienie". Ale nie oskarżam MM o
        nic. Myślę, że wychodzi z założenia "dobra, będziecie mieli swój megaserial o
        Borejkach, ale nie spodziewajcie się, że to bedzie arcydzieło".

        Przypomniał mi się pamiętnik LM Montgomery - ona nie cierpiała siadać do
        pisania każdego nowego tomu "Ani". Myslę, że z MM jest podobnie. Ale pisze -
        pewnie żal jest stracić tak wierne i oddane czytelniczki. Myślę, że napisała
        tak dobrze, jak tylko potrafiła w tych okolicznościach.