Dodaj do ulubionych

koniec kultowej serii...

11.12.09, 10:00
15 grudnia ukaże się ostatnia książka z kultowej serii wyd. Czarne - "Inna
Europa, inna literatura". Będzie to książka Eginalda Schlattnera "Fortepian we
mgle". Szkoda, nie?



Przekład z niemieckiego Alicja Rosenau

Fortepian we mgle to prawdziwa czarna perła powieściopisarstwa. W
znakomitej narracji godnej mistrzów gatunku wielkie problemy dziejowe
przeplatają się z wszelkimi odcieniami miłości, upokorzenia i odwagi.
Schlattner pewnym piórem kreśli wyrazistą panoramę dziejów Rumunii XX wieku,
przemian społecznych i obyczajowych, zawirowań Historii, nieuchronnie
wstrząsającej losem jednostki. Kolejna po Czerwonych rękawiczkach
siedmiogrodzka powieść ewangelickiego pastora to barwny kalejdoskop, który
tworzą Sasi, Żydzi, Cyganie, zdeklasowane zamożne mieszczaństwo, zagubieni
aktywiści, płomienni agitatorzy, piękne robotnice i przeintelektualizowane
arystokratki. Śledząc pogmatwane losy Clemensa, wrażliwego młodzieńca z
bogatej saskiej rodziny, poznajemy zależności i ukryte mechanizmy rządzące
powojennym społeczeństwem rumuńskim. Przyglądamy się wszechobecnej niemocy i
paraliżującej nieumiejętności odnalezienia się w nowych realiach, skrzętnie
kamuflowanych zuchwałością i butą bohaterów po obu stronach społecznej barykady.

Fortepian we mgle jest kluczem do zrozumienia mieszkańców Transylwanii,
ale w epickim zwierciadle Schlattnera swoje odbicie rozpozna także wielu
Europejczyków wplątanych w ideologiczne intrygi XX wieku.

Eginald Schlattner, ur. 1932 w Arad, dzieciństwo i młodość spędził w
Fogarasz u stóp Karpat. Pochodzi ze starej, zamożnej rodziny saskiej (ojciec
był kupcem i przemysłowcem), od pokoleń zamieszkałej na terytorium dzisiejszej
Rumunii. Na krótko przed zakończeniem studiów, w grudniu 1957 roku, został
aresztowany i pod zarzutem uczestnictwa w spisku antypaństwowym osadzony w
więzieniu w Braszowie. By ocalić przed prześladowaniami kilkuset studentów,
członków kółka literackiego, obciążył zeznaniami pięciu literatów. Oskarżono
go o "niezłożenie doniesienia o zdradzie stanu" i skazano na dwa lata
więzienia. Po wyjściu na wolność naznaczony piętnem zdrajcy, nieufnie
traktowany przez rodzinę i dalsze otoczenie, długo powracał do normalnego
życia. W 1973 roku wznowił studia teologiczne, od 1978 jest pastorem w
niewielkiej wsi w pobliżu Hermannstadt/Sibiu, gdzie opiekuje się zaledwie
garstką starych Niemców. Pracuje również jako kapelan więzienny. W jego
twórczości odbicie znajdują najbardziej traumatyczne momenty jego życia.
W 2007 roku, na podstawie debiutanckiej książki Schlattnera Kogut bez głowy
powstał film pod tym samym tytułem w reżyserii Radu Gabrei.
Polskim czytelnikom znana jest powieść Schlattnera Czerwone rękawiczki (Czarne
2004).


mat. wyd. Czarne
Obserwuj wątek
    • a.adas Re: koniec kultowej serii... 11.12.09, 14:26
      To była (jest) kultowa seria? Ktoś jeszcze używa takiego odniesienia w stosunku
      do książek?

      Przeglądałem nowości i zapowiedzi na stronie Czarnego, i widać że się
      wydawnictwo przeorientowuje - teraz będzie bardziej globalne. To chyba dobrze,
      bo Inna Europa lekko się już wyczerpała. Pewnie także zasoby różnych instytucji
      kulturalnych, wspomagających a to tłumaczy, a to wydania. Trzeba szukać w innych
      miejscach.

      Najciekawsi byli chyba Ukraińcy. Andruchowycz, Żadan, Prochaśko. W pewnym
      momencie zaczął konkretnie nużyć nurt rozliczeniowy - komunizm to straszna
      rzecz, ale ile można o tym czytać? I to prawie zawsze w ten sam sposób opisane.
      Choć i tu zdarzały się rzeczy wybitne: znany już Bodor, dużo młodszy Dragoman.

      Rozczarowały mnie także książki o wojnie na Bałkanach - do bólu solidne, ale bez
      tego czegoś. Najciekawsza znana mi pozycja paradoksalnie została napisana po
      niemiecku ("Jak żołnierz gramofon reperował"). Tak jak i "Każdego dnia" Mory -
      jedna z kilku pozycji absolutnie wybitnych w tej serii.
      • Gość: taras Re: koniec kultowej serii... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.09, 15:38
        W pewnym sensie była "kultowa" (chyba ze czepiac sie tego glupiego slowa), bo
        zapoczatkowała modę na określony rodzaj literatury. Pomogła wypromować kilku
        wybitnych pisarzy i propagowała książki, które nie miały szansy na komercyjny
        sukces.
        ja sledzilem ja od poczatku i podobnie jak Piotr Kofta (patrz - Dziennik,
        komentarz z czwartku bodajze), uwazam ze to byla najoryginalniejsza seria jaka
        zaistniala po 1989r.
      • filip.orlik Re: koniec kultowej serii... 16.12.09, 10:15
        staua napisała:

        > Szkoda... Jeszcze nie wszystko, co do tej pory wyszlo w tej serii,
        > przeczytalam, ale ja kolekcjonuje.
        > Kultowa? Nie wiem, ale na pewno bardzo interesujaca.

        wiekszosc pozycji znajdziesz na taniej ksiazce.
        "kultowa" - nie czepiajcie sie juz tego nieszczesnego słowa:)

        mysle ze po latach rzeczywiscie zasluzy to miano, bo bedzie to seria kojarzona z
        przyszłym noblistą - Andruchowyczem (zobaczycie!). poza tym jest to sztandarowa
        seria wyd. Czarne, która ukształtowała jego charakter.
        • Gość: miśka Re: koniec kultowej serii... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.09, 14:35
          kultowa czy nie, ale mocno uksztaltowala moj literacki gust, nie
          wstydze sie do tego przyznac
          troche szkoda, ze znika
          choc czy naprawde to koniec? skoro byla inna europa inna literatura
          a teraz powstaje (o ile sie nie myle - proza swiata), to chyba sie
          mocno rozszerza?
          zreszta slusznie, dzisiaj, w dobie globalizacji i migracji,
          najfajniejsi "niszowi" i "srodkowoweuropejscy" pochodza z mieszanych
          rodzin i po prostu pisza w zachodnich jezykach
          kim jest np ornela vorpsi, piszaca krwiscie i miesiscie o rodzimej
          albanii...po wlosku, i wydajaca ksiazke... we francji?
          ot, proza swiata ;)
          jak sie zwal, tak sie zwal, grunt zeby bylo co czytac!
        • a.adas Re: koniec kultowej serii... 16.12.09, 15:30
          Jak już, to ja się przyczepiłem, i jest to absolutnie moja wina. Tylko moja;)

          Po prawdzie nawet mi nie chodzi(ło) o tę serię, notabene obok Don Kichota WAB i
          w mniejszym stopniu Meridiana Pogranicza, moją ulubioną, a o obecne
          funkcjonowanie tego słówka. Jakoś coraz rzadziej pojawia się ono w popkulturowym
          kontekście. Ostało się przy filmach, ale w innych gałęziach kultury i sztuki?
          Rzadko, naprawdę rzadko trafiam na frazę "kultowy pisarz, kultowa muzyka" itd.
          Może to pochodna szumu informacyjnego w jakim żyjemy? "Kultowe" powinno być choć
          trochę tajemnicze, zagadkowe, nieznane. A Gugiel w dwie sekundy wyjaśnia sprawę;)

          Andruchowycz noblistą? To byłby numer! Ale jeśli szanowna akademia postanowi
          zamieszać w republikach poradzieckich, to kto wie? Choć sam Jurij w najbliższym
          czasie powinien odświeżyć lekko formę i formułę.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka