Motto na dziś

    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 03.02.11, 18:39

      The barricades spring up from nowhere
      Cops in helmets line the lines
      Shotguns prod into your bellies
      The trigger fingers want an excuse now

      (Dead Kennedys - Riot)



      www.youtube.com/watch?v=MAk8FMBUYBU
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 04.02.11, 19:45

        Co się tyczy piramid, to najbardziej niezwykły w nich jest fakt, że znalazło się tylu dostatecznie poniżonych ludzi, iż spędzili życie na budowaniu grobowca dla jakiegoś ambitnego cymbała, którego byłoby mądrzej i bardziej po ludzku utopić w Nilu, a ciało rzucić psom na pożarcie.

        H. D. Thoreau, Walden
        (przełożyła Halina Cieplińska)


        ***


        As for the Pyramids, there is nothing to wonder at in them so much as the fact that so many men could be found degraded enough to spend their lives constructing a tomb for some ambitious booby, whom it would have been wiser and manlier to have drowned in the Nile, and then given his body to the dogs.




        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2605433,2,1,egipt.html
    • musz-ka23 Gary Moore (*) 06.02.11, 23:37


      Used to be so easy to give my heart away
      But I found out the hard way
      There's a price you have to pay
      I found out that love, was no friend of mine
      I should have known time after time

      So long, it was so long ago
      But I've still got the blues for you


      www.youtube.com/watch?v=Xx3yXUunEq8&feature=related
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 08.02.11, 20:30

      - Nie bądź głupia! - powiedział Juan. - Jeżeli ci powiedziałem, co czuję, to właśnie po to, żebyś została. Przecież sama wiesz, że to, co nas dzieli, jest dokładnie tym samym, co nam pozwala tak dobrze ze sobą współżyć.

      J. Cortazar - 62. Model do składania
      (przełożyła Zofia Chądzyńska)


      ***


      —No seas tonta —dijo Juan—. Si te he dicho lo que sentía es
      precisamente para que te quedes. Lo sabes bien, todo lo que nos desune
      es en el fondo lo que nos deja vivir tan bien juntos.
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 09.02.11, 21:54


      - Mucha po nocy! Niebywałe.
      - Rzeczywiście, niemal nie do wiary, przecież nawet one mają jakiś rozkład jazdy, to będzie mucha poetka, coś z tych rzeczy.
      - To ją wyjmij - poprosiła Francine.
      - Lepiej zamówię ci inną whisky, mój palec jest niewiele czyściejszy od tej muchy, mimo tego, co o niechlujstwie tych owadów bajały nam ofiarne nauczycielki.

      /J. Cortazar, Książka dla Manuela/
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 11.02.11, 20:07
        musz-ka23 napisała:

        >
        >
        > - Mucha po nocy! Niebywałe.
        > - Rzeczywiście, niemal nie do wiary, przecież nawet one mają jakiś rozkład jazd
        > y, to będzie mucha poetka, coś z tych rzeczy.
        > - To ją wyjmij - poprosiła Francine.
        > - Lepiej zamówię ci inną whisky, mój palec jest niewiele czyściejszy od tej muc
        > hy, mimo tego, co o niechlujstwie tych owadów bajały nam ofiarne nauczycielki.
        >
        > /J. Cortazar, Książka dla Manuela/


        —Qué cosa tan rara, una mosca a esta hora de la noche.
        —Tenés razón, es casi inconcebible porque hasta ellas tienen horario, pero debe ser una mosca poeta o algo así.
        —Sácala —pidió Francine.
        —Mejor te hago servir otro whisky, mi dedo no está más limpio que la mosca a pesar de lo que nos enseñaron nuestras maestritas abnegadas sobre la extrema suciedad de estos insectos.

        (El libro de Manuel)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 11.02.11, 19:51

      Señora Gutusso patrzyła na małą od posyłek. Mała od posyłek przytknęła
      palec do czoła i zrobiła na nim kółeczko. Gekrepten złapała kapelusz obiema rękami i
      weszła do bramy. Dzieci stanęły rzędem i zaczęły śpiewać na melodię Lekkiej
      kawalerii
      :

      Z tyłu podeszli ją, z tyłu podeszli ją
      I wsadzili jej prosto w dupę kija.
      Szkoda babki, szkoda babki,
      Cala ze wstydu się zwija.
      (bis)


      (Gra w klasy)


      ***


      La señora de Gutusso miraba a la chica de los mandados. La chica de los
      mandados se puso un dedo en la sien y lo hizo girar. Gekrepten agarró el
      sombrero con las dos manos y entro en el zaguán. Los chicos se pusieron en fila y
      empezaron a cantar, con música de «Caballería ligera»:

      Lo corrieron de atrás, lo corrieron de atrás,
      le metieron un palo en el cúúúlo.
      ¡Pobre señor! ¡Pobre señor!
      No se lo pudo sacar. (Bis.)

    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 12.02.11, 18:23

      - Plum! - powiedziała Ludmiła, która przy pomocy tej sylaby przechodziła myślowo na drugą stronę ulicy i szukaj jej teraz, człowieku.


      ***


      —Blup —dijo Ludmilla, que se valía de esa sílaba para irse mentalmente a la vereda de enfrente y andá seguila.

      (El libro de Manuel)
    • Gość: alucard Re: Motto na dziś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.11, 22:15
      "Perkunu yra dang"
      "Perun jest wieloraki"
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 13.02.11, 22:01


      ...Ludmiła zamknęła oczy pozwalając, by ręce Andresa powoli ją głaskały, by rysowały ją w ciemnościach, w jakiejś chwili Andres znów zapalił lampkę nocną, nigdy nie kochają się po ciemku, trzeba być razem, odmawianie któremukolwiek ze zmysłów to naplucie życiu w twarz...

      /Książka dla Manuela/
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 14.02.11, 08:08

      Here I stand, all broken-hearted
      I came to shit, but only farted
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 16.02.11, 23:22

      Dzień dobry! Święty minął już Walentyn,

      A dziś dopiero ptaszki się tu parzą?


      /Sen nocy letniej/
    • gdytyjeszczenamucheptapta Happy Birthday, Yoko, you Wonderful Angel! 18.02.11, 20:43

      Every man has a woman who loves him
      Rain or shine or life or death
      If he finds her in this life time
      He will know when he presses his ear to her breast

      Why do I roam when I know you're the one?
      Why do I laugh when I feel like crying?

      Every woman has a man who loves her
      Rise or fall of her life and in death
      If she finds him in this life time
      She will know when she looks into his eyes

      Why do I roam when I know you're the one?
      Why do I run when I feel like holding you?

      Every man has a woman who loves him
      If he finds her in this life time he will know



      www.youtube.com/watch?v=E9tR3RjUU_g
      • Gość: Aga Re: Happy Birthday, Yoko, you Wonderful Angel! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.11, 09:08
        Człowieku, skończ już z tym bełkotnym zaśmiecaniem tego forum. Przecież tego już nikt nie czyta. Irytujący, sztucznie podbijany wątek. Realizujesz się w ten sposób, chcesz zaistnieć?
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Happy Birthday, Yoko, you Wonderful Angel! 19.02.11, 18:03

          Gość portalu: Aga napisał(a):

          > Człowieku, skończ już z tym bełkotnym zaśmiecaniem tego forum. Przecież tego ju
          > ż nikt nie czyta. Irytujący, sztucznie podbijany wątek. Realizujesz się w ten s
          > posób, chcesz zaistnieć?



          Ech, porzucone kobiety... Nigdy nie wybaczają.
          P.S. Liczę na wysokie odznaczenie państwowe za upowszechnianie czytelnictwa :)
          • musz-ka23 Re: Happy Birthday, Yoko, you Wonderful Angel! 20.02.11, 06:38

            Hm, ciekawe, które to - owe "bełkotne śmieci"? Llosa? Cortazar? Kapuściński? A może Szekspir?
            Niektórym nijak nie można dogodzić :)
          • jutta_t Re: Happy Birthday, Yoko, you Wonderful Angel! 29.05.11, 23:43
            A ja czytam i juz!
            • musz-ka23 Re: Happy Birthday, Yoko, you Wonderful Angel! 06.06.11, 23:19
              jutta_t napisała:

              > A ja czytam i juz!



              Lubię to! :)))
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 19.02.11, 18:19

      ...Marcos ma z pewnością świeże wiadomości z Grenoble i Marsylii, gdzie gauszyści i gliny znowu się wczoraj naparzali.
      - Gauszyści? Nabarzali? - zapytał Fernando. - To w Marsylii są gauczowie?
      - Zrozum, bracie, że jeżeli zamiast gauszyści powiem lewicowcy, to też daleko nie zajedziemy, bo w twoim kraju znaczy to co innego niż w moim.

      (Książka dla Manuela)


      ***


      ...Marcos tiene noticias frescas de Grenoble y de Marsella donde anoche hubo una de palos entre los gauchistas y la poli.
      —¿Los gauchistas? —preguntó Fernando que tenía problemas de paladar—. ¿Hay gauchos en Marsella?
      —Vos comprendes que traducir gauchistas por izquierdistas no te daría la idea precisa, porque en tu país y en el mío eso significa una cosa más bien distinta.


    • musz-ka23 :) 20.02.11, 06:44

      Nic lepszego jak wspólna poduszka, to od razu rozjaśnia myśli, czasem nawet je likwiduje - i spokój.

      Julio Cortazar, Tajemna broń
      /przełożyła Zofia Chądzyńska/
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 21.02.11, 23:31


      Wśród wielu sposobów zwalczania nicości jednym z lepszych jest fotografowanie, którego powinno się uczyć od najmłodszych lat, wymaga bowiem skupienia, wyrabia poczucie estetyki, oko i pewność ręki. Nie idzie przecież o polowanie na głupstwa, jak to robią reporterzy, ani o wyłapywanie sylwetek dygnitarzy wychodzących spod numeru 10 Downing Street, niemniej jednak, gdy się spaceruje z aparatem w ręce, ma się niemal obowiązek, aby nie przegapić przelotnego odblasku słońca na starym kamieniu, ani też dziewczynki z rozplecionymi warkoczami, która biegnie, niosąc chleb albo butelkę mleka.

      /J. Cortazar, Babie lato/



      wmmorrisfanclub.blogspot.com/2010/12/decisive-moment.html
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 22.02.11, 23:25

      Popatrz na Celię, popatrz na Austina, te zimorodki na falach konformizmu. Popatrz na biedną Nicole idącą za mym cieniem ze złożonymi rękami. Ale wiem, że dla ciebie żyć to stawiać czoła, że nie akceptujesz, nigdy nie akceptowałaś żadnego autorytetu; choćby dlatego tylko, że - nie wspomnę już ani o mnie, ani o tylu innych, którzy również grali w tę grę - zmuszam się, by zmienić się w zdania, których nie wysłuchasz lub wysłuchasz ironicznie, dając mi w ten sposób jeszcze jeden powód, by je wypowiedzieć.

      (J. Cortázar, 62. Model do składania)


      ***


      Mira a Celia, mira a Austin, esos alciones flotando en la conformidad. Mira a Nicole, pobrecita, que sigue mi sombra con las manos juntas. Pero demasiado sé que para ti vivir es hacer frente, que nunca aceptaste autoridad; aunque sólo sea por eso, sin siquiera hablar de mí o de tantos otros que también jugaron los juegos, me obligo a ser esto que no escucharás o escucharás irónica, dándome así la última razón de que lo diga.



      goodmemory.tumblr.com/post/3444758700
    • musz-ka23 i nikt, nawet deszcz, nie ma takich drobnych rąk 24.02.11, 23:49


      Gdzieś, gdziem nigdy nie dotarł - e. e. cummings

      gdzieś, gdziem nigdy nie dotarł, w szczęśliwie odległym
      od wszelkich doznań miejscu, trwa cisza twych oczu:
      w najkruchszym z twoich gestów jest coś, co mnie otacza,
      czego dotknąć nie mogę, bowiem jest za blisko

      najlżejsze z twoich spojrzeń łatwo mnie otworzy,
      chociaż zamknąłem się jak palce zwarte w pięść,
      płatek po płatku rozwierasz mnie zawsze jak Wiosna
      co (z tajemniczą wprawą) rozwiera swą pierwszą różę

      a jeśli zechcesz zamknąć mnie, ja wraz ze swoim
      życiem zatrzasnę się przepięknie i gwałtownie,
      jak gdyby kwiat w swym wnętrzu wyobraził sobie
      śnieg, który skrzętnie sypie wszędzie wokół;

      żadna z rzeczy widzialnych nie zdoła dorównać
      mocy twej natężonej kruchości: jej tkanki
      zniewalają mnie barwą swoich krain, każde
      tchnienie wydając z siebie na śmierć i na zawsze

      (nie wiem, co ty masz w sobie, co tak wszystko w krąg
      otwiera i zamyka; tylko coś we mnie mi wróży,
      że głos twych oczu głębszy jest niż wszystkie róże)
      i nikt, nawet deszcz, nie ma takich drobnych rąk


      /przełożył Stanisław Barańczak/
      • musz-ka23 nobody, not even the rain, has such small hands 24.02.11, 23:58

        somewhere i have never travelled, gladly beyond
        any experience, your eyes have their silence:
        in your most frail gesture are things which enclose me,
        or which i cannot touch because they are too near

        your slightest look easily will unclose me
        though i have closed myself as fingers,
        you open always petal by petal myself as Spring opens
        (touching skillfully, mysteriously)her first rose

        or if your wish be to close me, i and
        my life will shut very beautifully, suddenly,
        as when the heart of this flower imagines
        the snow carefully everywhere descending;

        nothing which we are to perceive in this world equals
        the power of your intense fragility: whose texture
        compels me with the colour of its countries,
        rendering death and forever with each breathing

        (i do not know what it is about you that closes
        and opens; only something in me understands
        the voice of your eyes is deeper than all roses)
        nobody, not even the rain, has such small hands
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 25.02.11, 23:59

      - Dobra - powiedział Oskar, który umierał z głodu i z nudów - cmokasz mnie tylko i cmokasz, ale siedzimy tu już cały dzień o suchym pysku.

      (Książka dla Manuela)

      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 26.02.11, 00:13

        —Bueno —dijo Oscar, que se moría de hambre y de aburrimiento—, vos mucho besuquearme y esas cosas, pero ya llevamos aquí todo un día y minga de morfi comilfó.

        (Libro de Manuel)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 26.02.11, 23:52


      "9 lipca br. w kinie przy ulicy Suipacha 378 dwudziestodwuletni Alberto Dionisio López, narodowości argentyńskiej, kawaler, urzędnik i student, nie wstał, podczas gdy rozbrzmiewał hymn narodowy. Na uwagę biletera oznajmił, że nie wstaje, bo jest Anglikiem, i gdyby wiedział, że to przestępstwo, byłby poszedł do ubikacji".
      Następuje nudne wyliczenie pierwszego ułaskawienia i pierwszego wyroku z zawieszeniem, po czym pojawia się prokurator, który (między innymi) mówi: "Nie ulega wątpliwości, że López usłyszał dźwięki hymnu narodowego i mimo to nie wstał, świadomie i dobrowolnie postępując wbrew tradycji i głęboko zakorzenionemu zwyczajowi, będącemu rezultatem spontanicznej patriotycznej czci dla tego symbolu naszego narodu. Zwraca uwagę fakt, że nie zastosował się do wezwania, aby wstać, dzięki czemu uniknąłby oskarżenia. Zamiast tego wyszedł z sali, oświadczając bezczelnie, że gdyby był uprzedzony, poszedłby do ubikacji".


      ***


      —«El 9 de julio último, al ejecutarse el Himno Nacional en la segunda sección nocturna en el cine de Suipacha 378, López permaneció sentado y al ser interpelado por un acomodador, dijo que no se ponía de pie porque era de nacionalidad inglesa y que de haber sabido que ello era una falta hubiera ido al baño.» Después hay varios párrafos aburridos sobre una primera absolución y un fallo revocado, y aparece un fiscal que dice interalia: «No cabe duda que (López) escuchó los acordes del Himno Nacional y que siguió sentado voluntaria y conscientemente en contra de una tradición y hondamente arraigada costumbre, impuesta por una espontánea y patriótica veneración hacia ese símbolo de la nacionalidad. Destaca luego que desoyó la advertencia de incorporarse, con lo cual habría evitado su procesamiento, prefiriendo retirarse de la sala y declarando asombrosamente que hubiera optado por dirigirse al baño.»

      (El libro de Manuel)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 27.02.11, 23:29

      Trzeba zniszczyć pojęcie skuteczności przeciwnika, jak mawiał Gene Tunney, bo póki on je nam narzuca, skazani jesteśmy na przyjmowanie jego semantycznych i strategicznych założeń. Trzeba by zrobić tak, jak na tym rysunku Chavala, gdzie widać arenę, na którą ma wyjść byk, ale zamiast byka wychodzi straszliwy goryl i w tym momencie bohaterski toreador z całą obstawą spier.dalają gdzie pieprz rośnie. O to idzie, to jest problem odruchów warunkowych, umiejętności odrzucenia struktur logicznych i przewidywalnych.


      ***


      Liquidar la noción de eficacia del adversario como decía Gene Tunney, porque mientras sea él quien la imponga nos condena a aceptarle sus cuadros semánticos y estratégicos. Habría que hacer como en aquel dibujo de Chaval en que se ve una plaza en el momento en que va a salir el toro, pero en vez del toro sale un tremendo gorila, y entonces qué te cuento que el valiente torero y su cuadrilla rajan con el culo a cuatro manos. Ahí está, es un problema de reflejos condicionados, negarse a aceptar las estructuras esperables y lógicas.

      (Libro de Manuel)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 28.02.11, 23:44

      ...neofici są zawsze jednakowi, do usranej śmierci będziesz mnie mordował twoim fanatyzmem nawróconego.

      (Książka dla Manuela)


      ***


      ...todos los conversos son iguales, me vas a joder hasta el fin de mis días con tu flamante fanatismo.


    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 01.03.11, 21:45

      - Ze wszystkich ludzi, jakich znam, pan jest najbardziej tyrny - mówi Calac.
      - A pan najbardziej wszeburny - mówi Polanco. Nazywa mnie pan tyrnym, bo nigdy jeszcze nie tulkał pan sobie gęby w lustrze.
      - Pan najwyraźniej szuka zaczepki, don - mówi Calac.
      Tulkają się ze straszliwą mulgą. Po czym Polanco wyciąga kawałek kredy i rysuje na podłodze dochę.
      - Pan jest najtyrniejszy - powiada Calac.
      - A pan najwszeburniejszy - mówi Polanco.
      - Pan najwyraźniej szuka zaczepki - mówi Calac.
      - Bo mi pan zrepotał dochę mówi Polanco.
      - A zrepotałem, bo pan mi nakretolił od wszeburnych.
      - I jeszcze panu nakretolę, jak co do czego przyjdzie.
      - Bo pan jest tyrny - mówi Calac.
      - To mimo wszystko znacznie lepiej niż wszeburny - mówi Polanco.
      Polanco wyciąga z kieszeni magłanik i uderza Calaca, który ani prytnie.
      - Teraz mi pan odwrebi, że jestem tyrny - mówi Polanco.
      - Już się rozpędziłem odwrebiać, mam w nosie pańskie magłaniki i tyle razy będę panu repotał dochy, ile razy mi się będzie podobało - mówi Calac.
      - Jak tak, to wtrybię panu ten małganik w mondongi.
      - Nie przestanie pan od tego być tyrny.
      - Ani pan całkowicie wszeburny.
      - Takiemu jak pan można repotać dochy ile się chce, nawet jeżeli ma małganik jak jasny gwint.
      - Jeszcze panu wtrybię ten małganik - mówi Polanco, który tulka jak można najkretopliwiej. - Mnie nikt nie będzie repotał dochy ani kretolił od wszeburnych.
      - Mam wrażenie, że wina tego, co się dzieje, spada na pana, to pan mnie pierwszy nakretolił.
      - Pierwszy nakretolił pan - mówi Polanco. - Ja tylko odkretoliłem, jak przystało, wtedy pan mi zrepotał dochę i nie chciał odwrebić, że jestem tyrny.
      - Nie odwrebiłem, bo pan mnie pierwszy tulknął.
      - To dlaczego mi pan zrepotał dochę?
      - Zrepotałem, bo pan mnie tulknął, a żaden wszeburny nie będzie mnie tulkał, nawet jeżeli chwyci za małganik.


      ***


      —De todos los que conozco, usted es el más cronco —dice
      Calac.
      —Y usted el más petiforro —dice Polanco—. Me llama cronco
      a mí, pero se ve que nunca se ha huesnado la cara en un espejo.
      —Lo que usted busca es pelearme, don —dice Calac.
      Los dos se huesnan con una mulga tremenda. Entonces
      Polanco saca una tiza y dibuja un zote en el piso.
      —Usted es el más cronco —dice Calac.
      —Y usted el más petiforro —dice Polanco. Calac tora el zote
      con la suela del zapato. Parece como si estuvieran a punto de
      amafarse.
      —Usted es el más cronco —dice Calac.
      —Y usted el más petiforro —dice Polanco.
      —Lo que usted busca es pelearme —dice Calac.
      —Usted me toro el zote —dice Polanco.
      —Yo se lo toré porque usted me motó de petiforro.
      —Y lo moto de nuevo, si vamos a eso.
      —Porque usted es un cronco —dice Calac.
      —Un cronco es mucho más que un petiforro —dice Polanco.
      Polanco saca un trefulgo del bolsillo y le pega a Calac que no
      se remune.
      —Ahora usted me va a rebuyar lo de que soy un cronco —
      dice Polanco.
      —Yo a usted le rebuyo cualquier cosa y le toro cualquier zote
      —dice Calac.
      —Entonces yo le amafo este trefulgo en el mondongo.
      —Lo mismo usted será un cronco.
      —Y usted un pobre petiforro.
      —Ya un cronco como usted se le toran todos los zotes aunque
      saque un trefulgo de seis estrellas.
      —Yo a usted este trefulgo se lo amafo —dice Polanco que lo
      huesna pegadísimo—. A mí nadie me tora el zote ni me anda
      motando de cronco.
      —La culpa de lo que pase la tendrá usted que me motó
      primero —dice Calac.
      —Primero me motó usted —dice Polanco—. Yo entonces lo
      contramoté como correspondía y usted me toro el zote y me rebuyó
      lo de que soy un cronco.
      —Yo se lo rebuyí porque usted me huesnó primero.
      —¿Y usted por qué me toro el zote?
      —Yo se lo toré porque usted me estaba huesnando feo, y a mí
      no me huesna ningún petiforro aunque me saque un trefulgo.


      (62 Modelo para armar)
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 04.03.11, 23:55

      Najbardziej podniecony jest Polanco, jako że rzecz ma miejsce przy stoliku w „Cluny”, większość stałych klientów dosłownie podskakuje na krzesłach. Marrasta irytuje fakt, że ludzie są tak mało plastyczni, więc zaraz podnosi głos. – Trik trak tretete – mowi grożąc palcem. - Hm-hm – mówi Feuille Morte. – Guni guni guni – mówi mój socjusz. – Klik – mówi Calac. Szum burubum – mówi Polanco. - Klik - upiera się Calac. - Pete sofo – mówi Nicole. – Guni guni – mówi mój socjusz. – Honk honk honk – entuzjazmuje się Marrast. - Hm-hm - mówi Feuille Morte. - Honk honk honk - powtarza Marrast, który zawsze musi wszystkich przekrzyczeć. – Guni guni – kwestionuje mój socjusz. – Ciam ciaram – mówi Tell. – Klik – mówi Calac. – Honk honk – mówi – Marrast. – Pete sofo – mówi Nicole.
      Przeważnie w tym momencie mój socjusz wyjmuje z kieszeni klatkę ślimaka Oswalda, nawrót do spraw tego świata, witany okrzykami radości. Wystarczy unieść przegródkę ze słomy, aby Oswald pojawił się w całej swej wilgotnej niewinności i począł spacerować po bułeczkach i kawałkach cukru, które leżą na stole. – Guni guni – zwraca się do niego mój socjusz głaszcząc mu różki, czego Oswald najwyraźniej nie lubi. – Hm-hm – woła Feuille Morte, uważająca Oswalda niemal za syna. Ompi ompi ompi – mówi Tell, która wychodzi z siebie, żeby Oswald przyszedł do niej. – Hm-hm – woła Feuille Morte, która nie zgadza się na żadne preferencje.

      /62. Model do składania/
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 06.03.11, 02:27

      Zaczął czytać tę książkę parę dni przedtem. Przerwał z powodu pilnych spraw i otworzył znowu, wracając pociągiem na wieś; z wolna wciągał się w wątek, w rysunek postaci. Tegoż popołudnia, po napisaniu listu do pełnomocnika i przedyskutowaniu z rządcą kwestii dzierżaw, wrócił do niej w ciszy swojego gabinetu, wychodzącego na dębowy park. Zagłębiony w ulubionym fotelu, plecami do drzwi, żeby mu nie przeszkodziło ewentualne pojawienie się jakiegoś intruza, lewą ręką raz i drugi gładząc zielony aksamit, zabierał się do ostatnich rozdziałów. Jego pamięć bez wysiłku zatrzymywała imiona i obrazy bohaterów, atmosfera powieści ogarniała go prawie od razu. Niemal perwersyjnie rozkoszował się świadomością, iż każda linia odrywa go od tego, co go otacza, że głowa jego wygodnie spoczywa na aksamicie oparcia, że papierosy leżą w zasięgu ręki, że za oknami tańczy powietrze popołudnia pod dębami. Pochłonięty ponurym dylematem bohaterów, śledząc słowo po słowie konkretyzujące się, nabierające kolorów obrazy, był świadkiem ostatniego spotkania w góralskiej chacie. Pierwsza, nieufnie się rozglądając, weszła kobieta, teraz nadchodził kochanek, twarz miał zranioną od uderzenia gałęzi. Czule tamowała mu krew pocałunkami, ale oganiał się od jej pieszczot; nie po to tu przyszli, aby powtarzać ceremoniał namiętności, skrywanych pod osłoną zeschłych liści i odludnych ścieżek. Sztylet grzał się na jego piersiach, w których pulsując czaiła się wolność. Zdyszany dialog biegł przez stronice niby strumień węży i czuło się, że wszystko zdecydowane jest od dawna. Nawet te pieszczoty, które związywały ciało kochanka, jakby chciały odwieść go, powstrzymać, rysowały ohydnie kształt tamtego ciała, które należało zniszczyć. Nic nie zostało zapomniane: przejścia na skróty, przypadki, ewentualne omyłki. Począwszy od tej chwili każda sekunda miała swoje zadanie, swój dokładnie wyznaczony plan. Wspólne bezlitosne powtarzanie go przerywało się na sekundę, by ręką pogłaskać policzek. Zapadł zmrok.
      Nie oglądając się już na siebie, ściśle związani zadaniem, które ich oczekiwało, rozstali się znowu na progu chaty. Ona miała iść ścieżką wiodącą na północ. Z przeciwległej ścieżki on na chwilę zawrócił, by spojrzeć na nią, biegnącą z włosami w nieładzie. Po czym i on pobiegł, kryjąc się za drzewa, za krzaki, aż do chwili, gdy w fiołkowym świetle zmroku dojrzał topolową aleję wiodącą ku domowi. Psy miały nie szczekać i nie szczekały. Rządcy miało nie być i nie było. Wbiegł po trzech stopniach, które prowadziły do sieni, i wszedł do domu. Poprzez uderzenia krwi, tętniące mu w uszach słyszał słowa kobiety: najpierw pokój błękitny, potem galeria, potem wyłożone dywanem schody. Na górze dwoje drzwi, w pierwszym pokoju nikogo, w drugim nikogo, potem drzwi do salonu - a wtedy sztylet w rękę, światło wielkich okien, wysokie oparcie fotela wybitego zielonym aksamitem, głowa człowieka czytającego w fotelu książkę.

      Julio Cortázar, Ciągłość parków
      (przełożyła Zofia Chądzyńska)
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 06.03.11, 02:29

        CONTINUIDAD DE LOS PARQUES

        Había empezado a leer la novela unos días antes. La abandonó por negocios urgentes, volvió a abrirla cuando regresaba en tren a la finca; se dejaba interesar lentamente por la trama, por el dibujo de los personajes. Esa tarde, después de escribir una carta a su apoderado y discutir con el mayordomo una cuestión de aparcerías volvió al libro en la tranquilidad del estudio que miraba hacia el parque de los robles. Arrellanado en su sillón favorito de espaldas a la puerta que lo hubiera molestado como una irritante posibilidad de intrusiones, dejó que su mano izquierda acariciara una y otra vez el terciopelo verde y se puso a leer los últimos capítulos. Su memoria retenía sin esfuerzo los nombres y las imágenes de los protagonistas; la ilusión novelesca lo ganó casi en seguida. Gozaba del placer casi perverso de irse desgajando línea a línea de lo que lo rodeaba, y sentir a la vez que su cabeza descansaba cómodamente en el terciopelo del alto respaldo, que los cigarrillos seguían al alcance de la mano, que más allá de los ventanales danzaba el aire del atardecer bajo los robles. Palabra a palabra, absorbido por la sórdida disyuntiva de los héroes, dejándose ir hacia las imágenes que se concertaban y adquirían color y movimiento, fue testigo del último encuentro en la cabaña del monte. Primero entraba la mujer, recelosa; ahora llegaba el amante, lastimada la cara por el chicotazo de una rama. Admirablemente restallaba ella la sangre con sus besos, pero él rechazaba las caricias, no había venido para repetir las ceremonias de una pasión secreta, protegida por un mundo de hojas secas y senderos furtivos. El puñal se entibiaba contra su pecho, y debajo latía la libertad agazapada. Un diálogo anhelante corría por las páginas como un arroyo de serpientes, y se sentía que todo estaba decidido desde siempre. Hasta esas caricias que enredaban el cuerpo del amante como queriendo retenerlo y disuadirlo, dibujaban abominablemente la figura de otro cuerpo que era necesario destruir. Nada había sido olvidado: coartadas, azares, posibles errores. A partir de esa hora cada instante tenía su empleo minuciosamente atribuido. El doble repaso despiadado se interrumpía apenas para que una mano acariciara una mejilla. Empezaba a anochecer.
        Sin mirarse ya, atados rígidamente a la tarea que los esperaba, se separaron en la puerta de la cabaña. Ella debía seguir por la senda que iba al norte. Desde la senda opuesta él se volvió un instante para verla correr con el pelo suelto. Corrió a su vez, parapetándose en los árboles y los setos, hasta distinguir en la bruma malva del crepúsculo la alameda que llevaba a la casa. Los perros no debían ladrar, y no ladraron. El mayordomo no estaría a esa hora, y no estaba. Subió los tres peldaños del porche y entró. Desde la sangre galopando en sus oídos le llegaban las palabras de la mujer: primero una sala azul, después una galería, una escalera alfombrada. En lo alto, dos puertas. Nadie en la primera habitación, nadie en la segunda. La puerta del salón, y entonces el puñal en la mano. la luz de los ventanales, el alto respaldo de un sillón de terciopelo verde, la cabeza del hombre en el sillón leyendo una novela.
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 13.03.11, 01:06
          CONTINUIDAD DE LOS PARQUES


          www.youtube.com/watch?v=vpY7c5z8diQ&feature=related
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 08.03.11, 19:08

      Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po czterdziestu dniach, zarodek żeński po osiemdziesięciu. Kobiety powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych wiatrów.

      św. Tomasz z Akwinu


      www.vimeo.com/13189132
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 09.03.11, 22:23


      Głupeczku, powie Nicole. Nie jestem żaden głupeczek, powie Marrast /A właśnie, że jesteś, wielki paskudny głupek/ Ani ani /A właśnie że tak/ A właśnie że nie /A tak/ A nie. /A tak /A nie/ No to ja ci zrujnuję twój piękny ogródek /Mój ogródek jest piękny i wcale mi go nie zrujnujesz/ A zrujnuję, bo naślę tam rozmaitych zwierzątek /A mnie to ani ani/ Najpierw to tam poślę wszystkie krety /Twoje krety są ślepe/ Potem trzy świstaki /A mnie ani ani/ I stado susłów /To pan jest paskudny/ I wszystkie jeżozwierze /Mój ogródek jest mój i wszystkim wara/ Pani ogródek jest pani, ale ja do niego posyłam zwierzątka /A mnie pana zwierzątka ani ani, bo mój ogródek jest dobrze broniony/ A właśnie, że jest źle broniony i moje zwierzątka zjedzą pani wszystkie kwiatki /A nie/ Krety pozjadają wszystkie korzonki /Pana krety są paskudne i ślepe/ A świstaki obsiusiają pani wszystkie róże /A pana świstaki są śmierdzące i głupie/ Proszę nie mówić źle o moich świstakach /Kiedy są śmierdzące i głupie/ To ja pani poślę wszystkie świstaki zamiast trzech /Wszystkie też są śmierdzące i głupie/ I wszystkie susły /A mnie ani ani/ To niech pani teraz idzie do swojego ogródka i popatrzy, co zrobiły moje zwierzątka /A pan jest głupi i paskudny/ Naprawdę jestem głupi i paskudny? /Pan nie jest paskudny, ale pan jest głupi/ To wyprowadzam trzy jeżozwierze /A mnie ani ani/ Jestem głupi? /Nie, nie jest pan głupi/ To wyprowadzam wszystkie susły i jednego kreta /Cokolwiek pan wyprowadzi, to mnie to ani ani/ Żeby pani zobaczyła, jaki jestem wspaniałomyślny, to wyprowadzę wszystkie zwierzątka /Pan jest paskudny/ Więc jestem paskudny? /Paskudny i głupeczek/ No to dwa krety /Ani ani/ I wszystkie jeżozwierze.

      /62. Model do składania/
Pełna wersja