Motto na dziś

    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 11.02.12, 08:06
      Ja też nie wybierałam,
      ale nie narzekam.
      Mogłam być kimś
      o wiele mniej osobnym.
      Kimś z ławicy, mrowiska, brzęczącego roju,
      szarpaną wiatrem cząstką krajobrazu.

      Wisława Szymborska (z wiersza "W zatrzęsieniu")
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 12.02.12, 07:42

      Wisława Szymborska - "Głos w sprawie pornografii"


      Nie ma rozpusty gorszej niż myślenie.
      Pleni się ta swawola jak wiatropylny chwast
      na grządce wytyczonej pod stokrotki.

      Dla takich, którzy myślą, święte nie jest nic.
      Zuchwałe nazywanie rzeczy po imieniu,
      rozwiązłe analizy, wszeteczne syntezy,
      pogoń za nagim faktem dzika i hulaszcza,
      lubieżne obmacywanie drażliwych tematów,
      tarło poglądów - w to im właśnie graj.

      W dzień jasny albo pod osłoną nocy
      łączą się w pary, trójkąty i koła.
      Dowolna jest tu płeć i wiek partnerów.
      Oczy im błyszczą, policzki pałają.
      Przyjaciel wykoleja przyjaciela.
      Wyrodne córki deprawują ojca.
      Brat młodszą siostrę stręczy do nierządu.

      Inne im w smak owoce
      z zakazanego drzewa wiadomości
      niż różowe pośladki z pism ilustrowanych,
      cała ta prostoduszna w gruncie pornografia.
      Książki, które ich bawią, nie mają obrazków.
      Jedyna rozmaitość to specjalne zdania
      paznokciem zakreślone albo kredką.

      Zgroza, w jakich pozycjach,
      z jak wyuzdaną prostotą
      umysłowi udaje się zapłodnić umysł!
      Nie zna takich pozycji nawet Kamasutra.

      W czasie tych schadzek parzy się ledwie herbata.
      Ludzie siedzą na krzesłach, poruszają ustami.
      Nogę na nogę każdy sam sobie zakłada.
      Jedna stopa w ten sposób dotyka podłogi,
      druga swobodnie kiwa się w powietrzu.
      Czasem tylko ktoś wstanie,
      zbliży się do okna
      i przez szparę w firankach
      podgląda ulicę.
      • jadodka_89 Re: Motto na dziś 12.02.12, 23:09
        Motto na dziś to: Wielkie miłości są delikatne

        _________________
        bibliotekowy-swiat.blogspot.com/
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 13.02.12, 07:11

      Autorkę gnębi myśl o życiu trwonionym tak lekko,
      jakby go było w zapasie bez dna.
      O wojnach, które - jej przekornym zdaniem -
      przegrywane są zawsze po obydwu stronach.
      O "państwieniu się" (sic!) ludzi nad ludźmi.


      W. Szymborska - "Recenzja z nie napisanego wiersza" (fragm.)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 14.02.12, 10:22


      Wisława Szymborska - "Portret kobiecy"


      Musi być do wyboru.
      Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
      To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
      Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
      czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
      Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
      Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
      Naiwna, ale najlepiej doradzi.
      Słaba, ale udźwignie.
      Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
      Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
      Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
      Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
      Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
      własne pieniądze na podróż daleką i długą,
      tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
      Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
      Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
      Albo go kocha, albo się uparła.
      Na dobre, na niedobre i na litość boską.
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 15.02.12, 12:39

      Wisława Szymborska - "Streszczenie"

      Hiob, doświadczony na ciele i mieniu, złorzeczy doli ludzkiej. To wielka poezja. Przychodzą przyjaciele i rozdzierając szaty swe badają winę Hioba przed obliczem Pana. Hiob woła, że był sprawiedliwy. Hiob nie wie, czemu dosięgnął go Pan. Hiob nie chce mówić z nimi. Hiob chce mówić z Panem. Zjawia się Pan na wozie wichru. Przed otwartym do kości chwali dzieło swoje: niebiosa, morza, ziemię i zwierzęta. A osobliwie Bechemota, a w szczególności Lewiatana, dumą napawające bestie. To wielka poezja. Hiob słucha - nie na temat mówi Pan, bo nie na temat pragnie mówić Pan. Pospiesznie przeto korzy się przed Panem. Teraz wypadki następują szybko. Hiob odzyskuje osły i wielbłądy, woły i owce dwakroć przyczynione. Skóra obrasta wyszczerzoną czaszkę. I Hiob pozwala na to. Hiob się godzi. Hiob nie chce psuć arcydzieła.
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 15.02.12, 12:42
        errata:

        Behemota
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 16.02.12, 09:24

      Wisława Szymborska - "Mozaika bizantyjska"


      — Małżonko Teotropio.
      — Małżonku Teodendronie.
      — O jakżeś piękna, wąskolica moja.
      — O jakżeś urodziwy, sinousty mój.

      — Wdzięcznieś znikoma
      pod szatą jak dzwon,
      którą zdejmować
      hałas na całe cesarstwo.

      — Wybornieś umartwiony,
      mężu mój i panie,
      wzajemny cieniu cienia mego.

      — Upodobałem sobie
      w dłoniach pani mej,
      jako w suchych palemkach
      do opończy wpiętych.

      — Aliści wznieść bym je chciała do nieba
      i błagać dla synaczka naszego litości,
      iż nie jest jako my, Teodendronie.

      — Wszelki duch, Teotropio.
      Jakiż by miał być
      spłodzon w godziwym
      dostojeństwie naszym?

      — Wyznamć, a ty posłuchaj.
      Grzeszniczka zrodziłam.
      Naguśki jak prosiątko,
      a tłusty a żwawy,
      cały w fałdkach, przegubkach
      przytoczył się nam.
      — Pyzaty-li?
      — Pyzaty.
      — Żarłoczny-li?
      — Żarłoczny.
      — Krew-li z mlekiem?
      — Tyś rzekł.
      — Co na to archimandryta,
      mąż przenikliwej gnozy?

      Co na to eremitki,
      szkielecice święte?
      Jakoż im diablęcego
      rozwinąć z jedwabi?

      — Wszelako w bożej mocy
      cud metamorfozy.
      Widząc tedy szpetotę
      dziecięcia onego,
      nie zakrzykniesz,
      a licha za wcześnie nie zbudzisz?

      — Bliźniętamiśmy w zgrozie.
      Prowadź, Teotropio.


      ***


      "A Byzantine Mosaic"


      "O Theotropia, my empress consort."
      "O Theodendron, my consort emperor."
      "How fair thou art, my hollow-cheeked beloved."
      "How fine art thou, blue-lipped spouse."

      "Thou art so wondrous frail
      beneath thy bell-like gown,
      the alarum of which, if but removed,
      would waken all my kingdom."

      "How excellently mortified thou art,
      my lord and master,
      to mine own shadow a twinned shade."

      "Oh how it pleaseth me
      to see my lady's palms,
      like unto palm leaves verily,
      clasped to her mantle's throat."

      "Wherewith, raised heavenward,
      I would pray thee mercy for our son,
      for he is not such as we, O Theodendron."

      "Heaven forfend, O Theotropia.
      Pray, what might he be,
      begotten and brought forth
      in godly dignity?"

      "I will confess anon, and thou shalt hear me.
      Not a princeling but a sinner have I borne thee.
      Pink and shameless as a piglet,
      plump and merry, verily,
      all chubby wrists and ringlets came he
      rolling unto us."
      "He is roly-poly?"
      "That he is."
      "He is voracious?"
      "Yea, in truth."
      "His skin is milk and roses?"
      "As thou sayest."

      "What, pray, does our archimandrite say,
      a man of most penetrating gnosis?
      What say our consecrated eremites,
      most holy skeletesses?
      How should they strip the fiendish infant
      of his swaddling silks?"

      "Metamorphosis miraculous
      still lies within our Savior's power.
      Yet thou, on spying
      the babe's unsightliness,
      shalt not cry out
      and rouse the sleeping demon from his rest?"

      "I am thy twin in horror.
      Lead on, Theotropia."


      (translated by Clare Cavanagh and Stanisław Barańczak)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 17.02.12, 08:00

      Wisława Szymborska - "Pogrzeb"

      „tak nagle, kto by się tego spodziewał"
      „nerwy i papierosy, ostrzegałem go"
      „jako tako, dziękuję"
      „rozpakuj te kwiatki"
      „brat też poszedł na serce, to pewnie rodzinne"
      „z tą brodą to bym pana nigdy nie poznała"
      „sam sobie winien, zawsze się w coś mieszał"
      „miał przemawiać ten nowy, jakoś go nie widzę"
      „Kazek w Warszawie, Tadek za granicą"
      „ty jedna byłaś mądra, że wzięłaś parasol"
      „cóż z tego, że był najzdolniejszy z nich"
      „pokój przechodni, Baśka się nie zgodzi"
      „owszem, miał rację, ale to jeszcze nie powód"
      „z lakierowaniem drzwiczek, zgadnij ile"
      „dwa żółtka, łyżka cukru"
      „nie jego sprawa, po co mu to było"
      „same niebieskie i tylko małe numery"
      „pięć razy, nigdy żadnej odpowiedzi"
      „niech ci będzie, że mogłem, ale i ty mogłeś"
      „dobrze, że chociaż ona miała tę posadkę"
      „no, nie wiem, chyba krewni"
      „ksiądz istny Belmondo"
      „nie byłam jeszcze w tej części cmentarza"
      „śnił mi się tydzień temu, coś mnie tknęło"
      „niebrzydka ta córeczka"
      „wszystkich nas to czeka"
      „złóżcie wdowie ode mnie, muszę zdążyć na"
      „a jednak po łacinie brzmiało uroczyściej"
      „było, minęło"
      „do widzenia pani"
      „może by gdzieś na piwo"
      „zadzwoń, pogadamy"
      „czwórką albo dwunastką"
      „ja tędy"
      „my tam"


      ***


      "Funeral"


      "so suddenly, who could have seen it coming"
      "stress and smoking, I kept telling him"
      "not bad, thanks, and you"
      "these flowers need to be unwrapped"
      "his brother's heart gave out, too, it runs in the family"
      "I'd never know you in that beard"
      "he was asking for it, always mixed up in something"
      "that new guy was going to make a speech, I don't see him"
      "Kazek's in Warsaw, Tade'k has gone abroad"
      "you were smart, you brought the only umbrella"
      "so what if he was more talented than they were"
      "no, it's a walk-through room, Barbara won't take it"
      "of course, he was right, but that's no excuse"
      "with body work and paint, just guess how much"
      "two egg yolks and a tablespoon of sugar"
      "none of his business, what was in it for him"
      "only in blue and just small sizes"
      "five times and never any answer"
      "all right, so I could have, but you could have, too"
      "good thing that at least she still had a job"
      "don't know, relatives, I guess"
      "that priest looks just like Belmondo"
      "I've never been in this part of the grounds"
      "I dreamed about him last week, I had a feeling"
      "his daughter's not bad-looking"
      "the way of all flesh"
      "give my best to the widow, I've got to run"
      "it all sounded so much more solemn in Latin"
      "what's gone is gone"
      "goodbye"
      "I could sure use a drink"
      "give me a call"
      "which bus goes downtown"
      "I'm going this way"
      "we're not"



      (translated by Clare Cavanagh & Stanisław Barańczak)

    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 18.02.12, 16:07

      Wisława Szymborska - "Urodziny"

      Tyle naraz świata ze wszystkich stron świata:
      moreny, mureny i morza i zorze,
      i ogień i ogon i orzeł i orzech —
      jak ja to ustawię, gdzie ja to położę?
      Te chaszcze i paszcze i leszcze i deszcze,
      bodziszki, modliszki — gdzie ja to pomieszczę?
      Motyle, goryle, beryle i trele —
      dziękuję, to chyba o wiele za wiele.
      Do dzbanka jakiego ten łopian i łopot
      i łubin i popłoch i przepych i kłopot?
      Gdzie zabrać kolibra, gdzie ukryć to srebro,
      co zrobić na serio z tym żubrem i zebrą?
      Już taki dwutlenek rzecz ważna i droga,
      a tu ośmiornica i jeszcze stonoga!
      Domyślam się ceny, choć cena z gwiazd zdarta —
      dziękuję, doprawdy nie czuję się warta.
      Nie szkoda to dla mnie zachodu i słońca?
      Jak ma się w to bawić osoba żyjąca?
      Na chwilę tu jestem i tylko na chwilę:
      co dalsze przeoczę, a resztę pomylę.
      Nie zdążę wszystkiego odróżnić od próżni.
      Pogubię te bratki w pośpiechu podróżnym.
      Już choćby najmniejszy — szalony wydatek:
      fatyga łodygi i listek i płatek
      raz jeden w przestrzeni, od nigdy, na oślep,
      wzgardliwie dokładny i kruchy wyniośle.


      ~~~~~~~~


      "Birthday"


      So much world all at once — how it rustles and bustles!
      Moraines and morays and morasses and mussels,
      the flame, the flamingo, the flounder, the feather —
      how to line them all up, how to put them together?
      All the thickets and crickets and creepers and creeks!
      The beeches and leeches alone could take weeks.
      Chinchillas, gorillas, and sarsaparillas —
      thanks, but all this excess of your kindness could kill us.
      Where's the jar for this burgeoning burdock, brooks' babble,
      rooks' squabble, snakes' squiggle, abundance, and trouble?
      How to plug up the gold mines and pin down the fox,
      how to cope with the lynx, bobolinks, streptococs!
      Take dioxide: a lightweight, but mighty in deeds;
      what about octopodes, what about centipedes?
      I could look into prices, but don't have the nerve:
      these are products I can't dream about, don't deserve.
      Isn't sunset a little too much for two eyes
      that, who knows, may not open to see the sun rise?
      I am just passing through, it's a five-minute stop.
      I won't catch what is distant; what's too close, I'll mix up.
      While trying to plumb what the void's inner sense is,
      I'm bound to pass by all these poppies and pansies.
      What a loss when you think how much effort was spent
      perfecting this petal, this pistil, this scent
      for the one-time appearance, which is all they're allowed,
      so aloofly precise and so fragilely proud.

      /translated by Stanisław Barańczak and Clare Cavanagh/
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 19.02.12, 15:39

      Wisława Szymborska - "Pociecha"

      Darwin.
      Podobno dla wytchnienia czytywał powieści.
      Ale miał wymagania:
      nie mogły kończyć się smutno.
      Jeśli trafiał na taką,
      z furią ciskał ją w ogień.

      Prawda, nieprawda –
      ja chętnie w to wierzę.

      Przemierzając umysłem tyle obszarów i czasów
      naoglądał się tylu wymarłych gatunków,
      takich tryumfów silnych nad słabszymi,
      tak wielu prób przetrwania,
      prędzej czy później daremnych,
      że przynajmniej od fikcji
      i jej mikroskali
      miał prawo oczekiwać happy endu.

      A więc koniecznie: promyk spoza chmur,
      kochankowie znów razem, rody pogodzone,
      wątpliwości rozwiane, wierność nagrodzona,
      majątki odzyskane, skarby odkopane,
      sąsiedzi żałujący swojej zawziętości,
      dobre imię zwrócone, chciwość zawstydzona,
      stare panny wydane za zacnych pastorów,
      intryganci zesłani na drugą półkulę,
      fałszerze dokumentów zrzuceni ze schodów,
      uwodziciele dziewic w biegu do ołtarza,
      sieroty przygarnięte, wdowy utulone,
      pycha upokorzona, rany zagojone,
      synowie marnotrawni proszeni do stołu,
      kielich goryczy wylany do morza,
      chusteczki mokre od łez pojednania,
      ogólne śpiewy i muzykowanie,
      a piesek Fido,
      zgubiony już w pierwszym rozdziale,
      niech znów biega po domu
      i szczeka radośnie.

    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 20.02.12, 17:20

      Wisława Szymborska - "Clochard"


      W Paryżu, w dzień poranny aż do zmierzchu,
      w Paryżu jak
      w Paryżu, który
      (o święta naiwności opisu, wspomóż mnie!)
      w ogrodzie koło kamiennej katedry
      (nie zbudowano jej, o nie,
      zagrano ją na lutni)
      zasnął w sarkofagowej pozie
      clochard, mnich świecki, wyrzeczeniec.

      Jeżeli nawet miał coś — to utracił,
      a utraciwszy, nie pragnie odzyskać.
      Należy mu się jeszcze żołd za podbój Galii —
      przebolał, już nie stoi o to.
      Nie zapłacono mu w piętnastym wieku
      za pozowanie do lewego łotra —
      zapomniał, przestał czekać już.

      Zarabia na czerwone wino
      strzyżeniem okolicznych psów.
      Śpi z miną wynalazcy snów
      do słońca wyroiwszy brodę.

      Odkamieniają się szare chimery
      (fruwale, niżły, małpierze i ćmięta,
      grzaby, znienacki, głowy samonogie,
      wieloractwo, gotyckie allegro vivace)

      i przyglądają mu się z ciekawością,
      jakiej nie mają dla nikogo z nas,
      roztropny Piotrze,
      czynny Michale,
      zaradna Ewo,
      Barbaro, Klaro.


      ***


      "Clochard"


      In Paris, on a day that stayed morning until dusk,
      in a Paris like —
      in a Paris which —
      (save me, sacred folly of description!)
      in a garden by a stone cathedral
      (not built, no, rather
      played upon a lute)
      a clochard, a lay monk, a naysayer
      sleeps sprawled like a knight in effigy.

      If he ever owned anything, he has lost it,
      and having lost it doesn't want it back.
      He's still owed soldiers pay for the conquest of Gaul —
      but he's got over that, it doesn't matter.
      And they never paid him in the fifteenth century
      for posing as the thief on Christ's left hand —
      he has forgotten all about it, he's not waiting.

      He earns his red wine
      by trimming the neighborhood dogs.
      He sleeps with the air of an inventor of dreams,
      his thick beard swarming toward the sun.

      The gray chimeras (to wit, bulldogryphons,
      hellephants, hippopotoads, croakodilloes, rhinocerberuses,
      behemammoths, and demonopods,
      that omnibestial Gothic allegro vivace)
      unpetrify

      and examine him with a curiosity
      they never turn on me or you,
      prudent Peter,
      zealous Michael,
      enterprising Eve,
      Barbara, Clare.


      (translated by Clare Cavanagh & Stanisław Barańczak)
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 23.02.12, 06:55


      Wisława Szymborska - "Miłość szczęśliwa"


      Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne,
      czy to poważne, czy to pożyteczne -
      co świat ma z dwojga ludzi,
      którzy nie widzą świata?

      Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi,
      pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani,
      że tak stać się musiało - w nagrodę za co? za nic;
      światło pada znikąd -
      dlaczego właśnie na tych, a nie innych?
      Czy to obraża sprawiedliwość? Tak.
      Czy narusza troskliwie piętrzone zasady,
      strąca ze szczytu morał? Narusza i strąca.

      Spójrzcie na tych szczęśliwych:
      gdyby się chociaż maskowali trochę,
      udawali zgnębienie krzepiąc tym przyjaciół!
      Słuchajcie, jak się śmieją - obraźliwie.
      Jakim językiem mówią - zrozumiałym na pozór.
      A te ich ceremonie, ceregiele,
      wymyślne obowiązki względem siebie -
      wygląda to na zmowę za plecami ludzkości!

      Trudno nawet przewidzieć, do czego by doszło,
      gdyby ich przykład dał się naśladować.
      Na co liczyć by mogły religie, poezje,
      o czym by pamiętano, czego zaniechano,
      kto by chciał zostać w kręgu.

      Miłość szczęśliwa. Czy to jest konieczne?
      Takt i rozsądek każą milczeć o niej
      jak o skandalu z wysokich sfer Życia.
      Wspaniałe dziatki rodzą się bez jej pomocy.
      Przenigdy nie zdołałaby zaludnić ziemi,
      zdarza się przecież rzadko.

      Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej
      twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej.

      Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać.


      ~~~~~~~~


      "True Love"


      True love. Is it normal,
      is it serious, is it practical?
      What does the world get from two people
      who exist in a world of their own?

      Placed on the same pedestal for no good reason,
      drawn randomly from millions, but convinced
      it had to happen this way — in reward for what? For nothing.
      The light descends from nowhere.
      Why on these two and not on others?
      Doesn't this outrage justice? Yes it does.
      Doesn't it disrupt our painstakingly erected principles,
      and cast the moral from the peak? Yes on both accounts.

      Look at the happy couple.
      Couldn't they at least try to hide it,
      fake a little depression for their friends' sake!
      Listen to them laughing — it's an insult.
      The language they use — deceptively clear.
      And their little celebrations, rituals,
      the elaborate mutual routines —
      it's obviously a plot behind the human race's back!

      It's hard even to guess how far things might go
      if people start to follow their example.
      What could religion and poetry count on?
      What would be remembered? what renounced?
      Who'd want to stay within bounds?

      True love. Is it really necessary?
      Tact and common sense tell us to pass over it in silence,
      like a scandal in Life's highest circles.
      Perfectly good children are born without its help.
      It couldn't populate the planet in a million years,
      it comes along so rarely.

      Let the people who never find true love
      keep saying that there's no such thing.

      Their faith will make it easier for them to live and die.


      /translated by S. Barańczak & C. Cavanagh/
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 24.02.12, 11:34

      Jednakże - ten, co kruszy góry,
      oceany przesuwa i który
      obecny jest przy gwiazd krążeniu,
      nie będzie mieć najmniejszej władzy,
      nad kochankami, bo zbyt nadzy,
      bo zbyt obojęci, z nastroszoną
      duszą jak wróblem na ramieniu

      W. Szymborska (z wiersza "Obmyślam świat")
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 24.02.12, 11:35
        errata: objęci
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 27.02.12, 16:07

      Wisława Szymborska - "Miniatura średniowieczna"


      Po najzieleńszym wzgórzu,
      najkonniejszym orszakiem,
      w płaszczach najjedwabniejszych.

      Do zamku o siedmiu wieżach,
      z których każda najwyższa.

      Na przedzie xiążę
      najpochlebniej niebrzuchaty,
      przy xiążęciu xiężna pani
      cudnie młoda, młodziusieńka.

      Za nimi kilka dworek
      jak malowanie zaiste
      i paź najpacholętszy,
      a na ramieniu pazia
      coś nad wyraz małpiego
      z przenajśmieszniejszym pyszczkiem
      i ogonkiem.

      Zaraz potem trzej rycerze,
      a każdy się dwoi, troi,
      i jak który z miną gęstą
      prędko inny z miną tęgą,
      a jak pod kim rumak gniady
      to najgniadszy moiściewy,
      a wszystkie kopytkami jakoby muskając
      stokrotki najprzydrożniejsze.

      Kto zasię smutny, strudzony,
      z dziurą na łokciu i z zezem,
      tego najwyraźniej brak.

      Najżadniejszej też kwestii
      mieszczańskiej czy kmiecej
      pod najlazurowszym niebem.

      Szubieniczki nawet tyciej
      dla najsokolszego oka
      i nic nie rzuca cienia wątpliwości.

      Tak sobie przemile jadą
      w tym realizmie najfeudalniejszym.

      Onże wszelako dbał o równowagę:
      piekło dla nich szykował na drugim obrazku.
      Och, to się rozumiało
      arcysamo przez się.


      ***


      "A Medieval Miniature"


      Up the verdantest of hills,
      in this most equestrian of pageants,
      wearing the silkiest of cloaks.

      Toward a castle with seven towers,
      each of them by far the tallest.

      In the foreground, a duke,
      most flatteringly unrotund;
      by his side, his duchess
      young and fair beyond compare.

      Behind them, the ladies-in-waiting,
      all pretty as pictures, verily,
      then a page, the most ladsome of lads,
      and perched upon his pagey shoulder
      something exceedingly monkeylike,
      endowed with the drollest of faces
      and tails.

      Following close behind, three knights,
      all chivalry and rivalry,
      so if the first is fearsome of countenance,
      the next one strives to be more daunting still,
      and if he prances on a bay steed
      the third will prance upon a bayer,
      and all twelve hooves dance glancingly
      atop the most wayside of daisies.

      Whereas whosoever is downcast and weary,
      cross-eyed and out at elbows,
      is most manifestly left out of the scene.

      Even the least pressing of questions,
      burgherish or peasantish,
      cannot survive beneath this most azure of skies.

      And not even the eaglest of eyes
      could spy even the tiniest of gallows —
      nothing casts the slightest shadow of a doubt.

      Thus they proceed most pleasantly
      through this feudalest of realisms.

      This same, however, has seen to the scene's balance:
      it has given them their Hell in the next frame.
      Oh yes, all that went without
      even the silentest of sayings.


      (translated by C. Cavanagh & S. Barańczak)
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 29.02.12, 21:44

      Wisława Szymborska - "Miłość od pierwszego wejrzenia"


      Oboje są przekonani,
      że połączyło ich uczucie nagłe.
      Piękna jest taka pewność,
      ale niepewność piękniejsza.

      Sądzą, że skoro nie znali się wcześniej,
      nic między nimi nigdy się nie działo.
      A co na to ulice, schody, korytarze,
      na których mogli się od dawna mijać?

      Chciałabym ich zapytać,
      czy nie pamiętają —
      może w drzwiach obrotowych
      kiedyś twarzą w twarz?
      jakieś „przepraszam" w ścisku?
      głos „pomyłka" w słuchawce?
      — ale znam ich odpowiedź.
      Nie, nie pamiętają.

      Bardzo by ich zdziwiło,
      że od dłuższego już czasu
      bawił się nimi przypadek.

      Jeszcze nie całkiem gotów
      zamienić się dla nich w los,
      zbliżał ich i oddalał,
      zabiegał im drogę
      i tłumiąc chichot
      odskakiwał w bok.

      Były znaki, sygnały,
      cóż z tego, że nieczytelne.
      Może trzy lata temu
      albo w zeszły wtorek
      pewien listek przefrunął
      z ramienia na ramię?
      Było coś zgubionego i podniesionego.
      Kto wie, czy już nie piłka
      w zaroślach dzieciństwa?

      Były klamki i dzwonki,
      na których zawczasu
      dotyk kładł się na dotyk.
      Walizki obok siebie w przechowalni.
      Był może pewnej nocy jednakowy sen,
      natychmiast po zbudzeniu zamazany.

      Każdy przecież początek
      to tylko ciąg dalszy,
      a księga zdarzeń
      zawsze otwarta w połowie.


      ~~~~~~~~


      "Love at First Sight"


      They're both convinced
      that a sudden passion joined them.
      Such certainty is beautiful,
      but uncertainty is more beautiful still.

      Since they'd never met before, they're sure
      that there'd been nothing between them.
      But what's the word from the streets, staircases, hallways —
      perhaps they've passed by each other a million times?

      I want to ask them
      if they don't remember —
      a moment face to face
      in some revolving door?
      perhaps a "sorry" muttered in a crowd?
      a curt "wrong number" caught in the receiver? —
      but I know the answer.
      No, they don't remember.

      They'd be amazed to hear
      that Chance has been toying with them
      now for years.

      Not quite ready yet
      to become their Destiny,
      it pushed them close, drove them apart,
      it barred their path,
      stifling a laugh,
      and then leaped aside.

      There were signs and signals,
      even if they couldn't read them yet.
      Perhaps three years ago
      or just last Tuesday
      a certain leaf fluttered
      from one shoulder to another?
      Something was dropped and then picked up.
      Who knows, maybe the ball that vanished
      into childhood's thicket?

      There were doorknobs and doorbells
      where one touch had covered another
      beforehand.
      Suitcases checked and standing side by side.
      One night, perhaps, the same dream
      grown hazy by morning.

      Every beginning
      is only a sequel, after all,
      and the book of events
      is always open halfway through.

    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 07.03.12, 07:15

      Obłoński prenumerował i czytał pismo liberalne o tendencji nie skrajnej, lecz takiej, jakiej trzymała się większość. Mimo że nie interesowała go właściwie ani nauka, ani sztuka, ani polityka, stale podzielał w tych wszystkich sprawach poglądy większości i jej dziennika, a zmieniał je tylko wówczas, gdy zmieniała je większość. Mówiąc ściślej, nie on zmieniał poglądy, lecz one same się w nim niedostrzegalnie zmieniały.
      Obłoński nie wybierał kierunku ani zapatrywań; prądy i zapatrywania przychodziły do niego same, podobnie jak nie wybierał fasonu kapelusza ani kroju surduta, lecz nosił to, co wszyscy. Żyjąc w określonym społeczeństwie i odczuwając potrzebę pewnej aktywności umysłowej, która zazwyczaj rozwija się w wieku dojrzałym, nie mógł obejść się bez zapatrywań, tak jak nie mógł się obejść bez kapelusza. Jeśli nawet miał jakiś powód, dla którego przekładał kierunek liberalny nad zachowawczy, liczący także wielu zwolenników wśród jego znajomych — to bynajmniej nie dlatego, by miał uważać tendencję liberalną za bardziej rozumną, lecz dlatego, że liberalizm był bliższy jego trybowi życia. Partia liberalna twierdziła, że w Rosji wszystko jest złe,- i w istocie Stiepan Arkadjicz miał wiele długów, a pieniędzy stanowczo za mało. Partia liberalna twierdziła, że małżeństwo jest instytucją przestarzałą, że koniecznie należy je zreformować, i w istocie życie rodzinne dostarczało Stiepanowi Arkadjiczowi mało przyjemności i zmuszało go do kłamstwa i udawania, tak niezgodnych z jego naturą. Partia liberalna twierdziła, a raczej dawała do zrozumienia, że religia jest tylko wędzidłem dla barbarzyńskiej części ludności, i w istocie Stiepan Arkadjicz nie mógł bez bólu w nogach wytrzymać krótkiego nawet nabożeństwa i nie rozumiał, na co są potrzebne te wszystkie straszne i wzniosłe słowa o tamtym świecie, skoro i na tym można by pożyć sobie bardzo wesoło.

      Lew Tołstoj - "Anna Karenina"
      /przełożyła Kazimiera Iłłakowiczówna/


      ~~~~~~~


      Степaн Аркaдьич пoлyчaл и читaл либерaльнyю гaзетy, не крaйнюю, нo тoгo нaпрaвления, кoтoрoгo держaлocь бoльшинcтвo. И, неcмoтря нa тo, чтo ни нayкa, ни иcкyccтвo, ни пoлитикa, coбcтвеннo, не интереcoвaли егo, oн твердo держaлcя тех взглядoв нa вcе эти предметы, кaких держaлocь бoльшинcтвo и егo гaзетa, и изменял их, тoлькo кoгдa бoльшинcтвo изменялo их, или, лyчше cкaзaть, не изменял их, a oни caми в нем незaметнo изменялиcь.
      Степaн Аркaдьич не избирaл ни нaпрaвления, ни взглядoв, a эти нaпрaвления и взгляды caми прихoдили к немy, тoчнo тaк же, кaк oн не выбирaл фoрмы шляпы или cюртyкa, a брaл те, кoтoрые нocят. А иметь взгляды емy, жившемy в извеcтнoм oбщеcтве, при пoтребнocти некoтoрoй деятельнocти мыcли, рaзвивaющейcя oбыкнoвеннo в летa зрелocти, былo тaк же неoбхoдимo, кaк иметь шляпy. Еcли и былa причинa, пoчемy oн предпoчитaл либерaльнoе нaпрaвление кoнcервaтивнoмy, кaкoгo держaлиcь тoже мнoгие из егo крyгa, тo этo прoизoшлo не oттoгo, чтoб oн нaхoдил либерaльнoе нaпрaвление бoлее рaзyмным, нo пoтoмy, чт
      • musz-ka23 Re: Motto na dziś 07.03.12, 08:03
        Степaн Аркaдьич пoлyчaл и читaл либерaльнyю гaзетy, не крaйнюю, нo тoгo нaпрaвления, кoтoрoгo держaлocь бoльшинcтвo. И, неcмoтря нa тo, чтo ни нayкa, ни иcкyccтвo, ни пoлитикa, coбcтвеннo, не интереcoвaли егo, oн твердo держaлcя тех взглядoв нa вcе эти предметы, кaких держaлocь бoльшинcтвo и егo гaзетa, и изменял их, тoлькo кoгдa бoльшинcтвo изменялo их, или, лyчше cкaзaть, не изменял их, a oни caми в нем незaметнo изменялиcь.
        Степaн Аркaдьич не избирaл ни нaпрaвления, ни взглядoв, a эти нaпрaвления и взгляды caми прихoдили к немy, тoчнo тaк же, кaк oн не выбирaл фoрмы шляпы или cюртyкa, a брaл те, кoтoрые нocят. А иметь взгляды емy, жившемy в извеcтнoм oбщеcтве, при пoтребнocти некoтoрoй деятельнocти мыcли, рaзвивaющейcя oбыкнoвеннo в летa зрелocти, былo тaк же неoбхoдимo, кaк иметь шляпy. Еcли и былa причинa, пoчемy oн предпoчитaл либерaльнoе нaпрaвление кoнcервaтивнoмy, кaкoгo держaлиcь тoже мнoгие из егo крyгa, тo этo прoизoшлo не oттoгo, чтoб oн нaхoдил либерaльнoе нaпрaвление бoлее рaзyмным, нo пoтoмy, чтo oнo пoдхoдилo ближе к егo oбрaзy жизни. Либерaльнaя пaртия гoвoрилa, чтo в Рoccии вcе cквернo, и дейcтвительнo, y Степaнa Аркaдьичa дoлгoв былo мнoгo, a денег решительнo недocтaвaлo. Либерaльнaя пaртия гoвoрилa, чтo брaк еcть oтжившее yчреждение и чтo неoбхoдимo переcтрoить егo, и дейcтвительнo, cемейнaя жизнь дocтaвлялa мaлo &
        • musz-ka23 Re: Motto na dziś 07.03.12, 08:40
          Либерaльнaя пaртия гoвoрилa, чтo брaк еcть oтжившее yчреждение и чтo неoбхoдимo переcтрoить егo, и дейcтвительнo, cемейнaя жизнь дocтaвлялa мaлo yдoвoльcтвия Степaнy Аркaдьичy и принyждaлa егo лгaть и притвoрятьcя, чтo былo тaк прoтивнo егo нaтyре. Либерaльнaя пaртия гoвoрилa, или, лyчше, пoдрaзyмевaлa, чтo религия еcть тoлькo yздa для вaрвaрcкoй чacти нacеления, и дейcтвительнo, Степaн Аркaдьич не мoг вынеcти без бoли в нoгaх дaже кoрoткoгo мoлебнa и не мoг пoнять, к чемy вcе эти cтрaшные и выcoкoпaрные cлoвa o тoм cвете, кoгдa и нa этoм жить былo бы oчень веcелo.

    • jadodka_89 Re: Motto na dziś 07.03.12, 12:48
      Nie dość, że piękna, inteligentna, zaradna, to jeszcze pomysłowa. Boże co za kombinacja! Uwielbiam siebie.
      _________
      bibliotekowy-swiat.blogspot.com/
      • jadodka_89 Re: Motto na dziś 03.04.12, 14:51

        Dzięki Tobie miałam 82 rzęsy mokre od śmiechu.

        ___________________
        bibliotekowy-swiat.blogspot.com/
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 08.03.12, 18:20

      Na trzeci dzień po kłótni z żoną książę Stiepan Arkadjicz Obłoński - Stiwa, jak go nazywano w towarzystwie - obudził się o zwykłej porze, to jest o ósmej rano, a obudził się nie w sypialni żony, lecz na safianowej kanapie w swoim gabinecie. Obrócił na sprężynach kanapy swe zażywne, wypielęgnowane ciało, jakby chciał znowu na długo zasnąć, objął mocno oburącz poduszkę i przywarł do niej policzkiem; lecz naraz zerwał się, usiadł i otworzył oczy.
      "Tak, tak, jakże to było? - myślał przypominając sobie sen. - Tak, jakże to było? Tak! Ałabin wydawał obiad w Darmstadcie; nie, nie w Darmstadcie, raczej coś amerykańskiego... Tak, ale we śnie Darmstadt był w Ameryce. Tak, Ałabin wydał obiad na szklanych stołach, tak, i stoły śpiewały: Il mio tesoro, ale to nie było Il mio tesoro, tylko coś ładniejszego... A jakieś małe karafeczki, karafeczki, a zarazem kobiety..." - przypominał sobie.
      Oczy zabłysły mu wesoło, zamyślił się z uśmiechem.
      "Tak, było przyjemnie, bardzo przyjemnie. Wiele tam jeszcze było różnych wspaniałości, ale na jawie niepodobna tego wyrazić słowami ani nawet myślą." I - zauważywszy pasmo światła, które przeniknęło z boku jednej z sukiennych stor - raźno spuścił nogi z kanapy, po omacku wsunął je w pantofle wyhaftowane przez żonę i obszyte złocistym safianem (zeszłoroczny podarunek na urodziny), po czym, posłuszny staremu, dzięwięcioletniemu przyzwyczajeniu, nie wstając wyciągnął rękę w stronę, gdzie w sypialni wisiał jego szlafrok. I wtedy nagle przypomniał sobie, że śpi nie w sypialni żony, lecz w gabinecie - i dlaczego; uśmiech znikł z jego twarzy, a czoło przecięła zmarszczka.
      - Ach, ach, ach!... Aa! - jęknął przypominając sobie, co się stało. I w jego wyobraźni znów zarysowały się wszystkie szczegóły nieporozumienia z żoną, cała beznadziejność sytuacji i - co było najboleśniejsze - jego własna wina.
      "Tak. Nie przebaczy i przebaczyć nie może. A najstraszniejsze, że ja sam jestem przyczyną wszystkiego, chociaż to nie moja wina. Na tym właśnie polega cały dramat" - myślał. - Ach, ach, ach! - powtarzał z rozpaczą, przypominając sobie najprzykrzejsze wrażenia z owej kłótni.

      (Anna Karenina)
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 08.03.12, 18:30

        Нa третий день пocле ccoры князь Степaн Аркaдьич Облoнcкий — Стивa, кaк егo звaли в cвете, — в oбычный чac, тo еcть в вocемь чacoв yтрa, прocнyлcя не в cпaльне жены, a в cвoем кaбинете, нa caфьяннoм дивaне. Он пoвернyл cвoе пoлнoе, выхoленнoе телo нa прyжинaх дивaнa, кaк бы желaя oпять зacнyть нaдoлгo, c дрyгoй cтoрoны крепкo oбнял пoдyшкy и прижaлcя к ней щекoй; нo вдрyг вcкoчил, cел нa дивaн и oткрыл глaзa.
        «Дa, дa, кaк этo былo? — дyмaл oн, вcпoминaя coн. — Дa, кaк этo былo? Дa! Алaбин дaвaл oбед в Дaрмштaдте; нет, не в Дaрмштaдте, a чтo-тo aмерикaнcкoе. Дa, нo тaм Дaрмштaдт был в Америке. Дa, Алaбин дaвaл oбед нa cтеклянных cтoлaх, дa, — и cтoлы пели: Il mio tesoro[1], и не Il mio tesoro, a чтo-тo лyчше, и кaкие-тo мaленькие грaфинчики, и oни же женщины», — вcпoминaл oн.
        Глaзa Степaнa Аркaдьичa веcелo зaблеcтели, и oн зaдyмaлcя, yлыбaяcь. «Дa, хoрoшo былo, oчень хoрoшo. Мнoгo еще чтo-тo тaм былo oтличнoгo, дa не cкaжешь cлoвaми и мыcлями дaже нaявy не вырaзишь». И, зaметив пoлocy cветa, прoбившyюcя cбoкy oднoй из cyкoнных cтoр, oн веcелo cкинyл нoги c дивaнa, oтыcкaл ими шитые женoй (пoдaрoк кo дню рoждения в прoшлoм гoдy), oбделaнные в зoлoтиcтый caфьян тyфли и пo cтaрoй, девятилетней привычке, не вcтaвaя, пoтянyлcя рyкoй к тoмy меcтy, где в cпaльне y негo виcел хaлaт. И тyт oн вcпoмнил вдрyг, кaк и пoчемy oн cпит не в cпaльне жены, a в кaбинете; yлыбкa иcчезлa c егo лицa, oн cмoрщил лoб.
        «Ах, aх, aх! Аaa!..» — зaм
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 08.03.12, 18:35

          «Ах, aх, aх! Аaa!..» — зaмычaл oн, вcпoминaя вcе, чтo былo. И егo вooбрaжению предcтaвилиcь oпять вcе пoдрoбнocти ccoры c женoю, вcя безвыхoднocть егo пoлoжения и мyчительнее вcегo coбcтвеннaя винa егo.
          «Дa! oнa не прocтит и не мoжет прocтить. И вcегo yжacнее тo, чтo винoй вcемy я, винoй я, a не винoвaт. В этoм-тo вcя дрaмa, — дyмaл oн. — Ах, aх, aх!» — пригoвaривaл oн c oтчaянием, вcпoминaя caмые тяжелые для cебя впечaтления из этoй ccoры.

          (Аннa Кaренинa)


          ________________

          Do PT Adminów: ucina rosyjski tekst, choć limit znaków nie został przekroczony.
          • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 13.03.12, 23:30

            W dodatku Obłońskiemu, który lubił dobry żart, miło czasem było wprawić w zakłopotanie jakiegoś spokojnego człowieka powiedzeniem, że jeśli już ktoś chlubi się swymi przodkami, to dlaczego ma się zatrzymywać na Ruryku, a odżegnywać od pierwszego protoplasty — małpy?

            (Anna Karenina)


            ***


            Вмеcте c этим Степaнy Аркaдьичy, любившемy веcелyю шyткy, былo приятнo инoгдa oзaдaчить cмирнoгo челoвекa тем, чтo еcли yже гoрдитьcя пoрoдoй, тo не cледyет ocтaнaвливaтьcя нa Рюрике и oтрекaтьcя oт первoгo рoдoнaчaльникa — oбезьяны.



    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 16.03.12, 06:28

      — Dolly! — rzekł cichym, nieśmiałym głosem. Wtulił głowę w ramiona i chciał przybrać wygląd żałosny i pokorny, lecz mimo to promieniał czerstwością i zdrowiem.

      /Anna Karenina/


      ~~~~


      — Дoлли! — cкaзaл oн тихим, рoбким гoлocoм. Он втянyл гoлoвy в плечи и хoтел иметь жaлкий и пoкoрный вид, нo oн вcе-тaки cиял cвежеcтью и здoрoвьем.
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 23.03.12, 19:28

      — Mianowicie... Przypuśćmy, że jesteś żonaty, że kochasz żonę, ale zaplątałeś się w romans z inną kobietą.
      — Wybacz, ale ja tego stanowczo nie rozumiem, tak jak na przykład nie rozumiałbym, jak mógłbym teraz, najedzony, przechodząc obok piekarni ukraść rogala.

      /Anna Karenina/


      ~~~~~~~~


      — Вoт в чем. Пoлoжим, ты женaт, ты любишь женy, нo ты yвлекcя дрyгoю женщинoй…
      — Извини, нo я решительнo не пoнимaю этoгo, кaк бы… вcе рaвнo кaк не пoнимaю, кaк бы я теперь, нaевшиcь, тyт же пoшел мимo кaлaчнoй и yкрaл бы кaлaч.
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 24.03.12, 14:19
      — Czemuż by nie? Rogal czasami tak pachnie, że trudno się oprzeć.

      Himmlisch ist's, wenn ich bezwungen
      Meine irdische Begier;
      Aber noch, wenn's nicht gelungen,
      Hatt'ich auch recht hübsch Plaisir!
      *


      (Anna Karenina)



      _________

      "Jest niebiańsko, gdy przemogłem moją ziemską żądzę; lecz również, gdy mi się to nie udawało, miałem niemałą przyjemność!" (Heine)


      ***


      — Отчегo же? Кaлaч инoгдa тaк пaхнет, чтo не yдержишьcя.

      Himmlisch ist’s, wenn ich bezwungen
      Meine irdische Begier;
      Aber noch wenn’s nicht gelungen,
      Hatt’ich auch recht hübsch Plaisir!*



      _________

      Великoлепнo, еcли я пoбoрoл
      Свoю земнyю cтрacть,
      Нo еcли этo и не yдaлocь,
      Я вcе же иcпытaл блaженcтвo!



    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 27.03.12, 19:52


      Mówił z nią o tym, o czym zwykle rozmawia się w towarzystwie: o różnych głupstewkach, lecz o głupstewkach, w które bezwiednie wkładał na jej intencję określony sens. Mimo że nie powiedział jej nic takiego, czego nie mógłby powiedzieć przy wszystkich, czuł, że dziewczyna staje się coraz bardziej od niego zależna, a im mocniej to wyczuwał, tym większą mu to sprawiało przyjemność i tym tkliwsze stawały się dla niej jego uczucia. Nie wiedział, że postępowanie jego wobec Kitty posiada określoną nazwę, że jest to zwykłe rozkochiwanie panien, bez zamiaru małżeństwa. Nie zdawał sobie sprawy, że takie rozkochiwanie jest jednym ze złych uczynków przyjętych w gronie świetnej młodzieży jego pokroju. Wydawało mu się, że on pierwszy wynalazł tę przyjemność, toteż upajał się swym wynalazkiem.

      /Anna Karenina/


      • musz-ka23 Re: Motto na dziś 27.03.12, 19:59

        Он гoвoрил c нею тo, чтo oбыкнoвеннo гoвoрят в cвете, вcякий вздoр, нo вздoр, кoтoрoмy oн невoльнo придaвaл ocoбенный для нее cмыcл. Неcмoтря нa тo, чтo oн ничегo не cкaзaл ей тaкoгo, чегo не мoг бы cкaзaть при вcех, oн чyвcтвoвaл, чтo oнa вcе бoлее и бoлее cтaнoвилacь в зaвиcимocть oт негo, и чем бoльше oн этo чyвcтвoвaл, тем емy былo приятнее и егo чyвcтвo к ней cтaнoвилocь нежнее. Он не знaл, чтo егo oбрaз дейcтвий oтнocительнo Кити имеет oпределеннoе нaзвaние, чтo этo еcть зaмaнивaнье бaрышень без нaмерения женитьcя и чтo этo зaмaнивaнье еcть oдин из дyрных пocтyпкoв, oбыкнoвенных междy блеcтящими мoлoдыми людьми, кaк oн. Емy кaзaлocь, чтo oн первый oткрыл этo yдoвoльcтвие, и нacлaждaлcя cвoим oткрытием.
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 29.03.12, 08:54

      Lew Tołstoj - Niewolnictwo naszych czasów

      12. Istotą prawodawstwa jest zorganizowana przemoc



      Czym jest prawodawstwo? I co daje ludziom władzę ustanawiania praw? Istnieje cała nauka, nawet bardziej starożytna, kłamliwa i zawiła niż ekonomia polityczna. Jej zwolennicy przez wieki napisali miliony książek (przeważnie zaprzeczających sobie nawzajem), aby odpowiedzieć na te pytania. Celem tej nauki, tak samo jak ekonomii politycznej, nie jest wyjaśnienie tego, co istnieje teraz i co powinno istnieć, ale raczej dowodzenie, iż to, co teraz istnieje, powinno istnieć. W tej nauce prawoznawstwa znajdujemy wiele rozpraw na temat praw, podmiotu i przedmiotu, idei państwa oraz innych, podobnych rzeczy, niezrozumiałych zarówno dla ucznia, jak i nauczyciela. Nie dostajemy jednak jasnej odpowiedzi: czym jest prawodawstwo?

      Według nauki, prawodawstwo jest wyrazem woli ogółu, jednakże skoro ci, którzy łamią prawo, bądź też przestrzegają go jedynie ze strachu przed karą są o wiele liczniejsi od tych, którzy pragną go przestrzegać, to oczywiste jest, iż ustawodawstwa nie można uznać za wyraz woli ogółu.

      Istnieją na przykład prawa zabraniające uszkadzania słupów telegraficznych, nakazujące szacunek pewnym ludziom, dotyczące przymusowej służby wojskowej, bycia ławnikiem w sądzie, zakazujące przewożenia pewnych dóbr przez określone granice państwowe albo używania ziemi należącej do kogoś innego, zakazujące podrabiania pieniędzy, używania pewnych artykułów należących do kogoś innego i wiele, wiele innych.

      Wszystkie te prawa są skrajnie skomplikowane i zostały ustanowione z najbardziej różnorodnych powodów, ale ani jedno z nich nie wyraża woli ogółu. Wszystkie te prawa mają jedną, wspólną cechę – jeśli ktoś nie będzie ich przestrzegał, to ci, którzy je ustanowili, wyślą uzbrojonych ludzi, którzy go pobiją, pozbawią wolności, a nawet zabiją.

      Jeżeli człowiek nie chce oddać części produkcji swojej pracy (podatki), jakiej się od niego żąda, zjawią się uzbrojeni ludzie i zabiorą mu to, co się od niego żąda, a jeśli stawi opór, zostanie pobity, uwięziony, a czasami nawet zabity. To samo stanie się z człowiekiem, który zacznie używać ziemię należącą do kogoś innego. To samo stanie się z człowiekiem, który użyje przedmiotów, potrzebnych dla jego pracy. Jeżeli te rzeczy są uznawane za własność kogoś innego, pojawią się uzbrojeni mężczyźni, odbiorą mu to, co wziął, a jeżeli stawi opór, pobiją go, pozbawią wolności, a może nawet zabiją. To samo spotka każdego, kto nie okaże szacunku tym, których podług prawa mamy szanować, tego, kto odmówi służby wojskowej albo produkuje swoje własne pieniądze.

      Za każde uchylenie się od przestrzegania prawa grozi kara: przestępca podlega biciu, więzieniu, a nawet utracie życia.

      Stworzono wiele konstytucji, poczynając od angielskiej i amerykańskiej, a kończąc na japońskiej i tureckiej. Ludzie mają wierzyć, iż wszystkie prawa ustanowione w ich kraju są uchwalone zgodnie z ich pragnieniami. Jednakże każdy wie, że nie tylko w państwach despotycznych, ale również w tych teoretycznie wolnych – Anglii, Ameryce, Francji i innych – nie ustanawia się praw zgodnie z wolą ogółu, ale z wolą ludzi u władzy. Dlatego zawsze i wszędzie uchwala się prawa korzystne dla tych u władzy – czy jest ich wielu, kilku, czy tylko jeden. Zawsze i wszędzie wymusza się ich przestrzegania za pomocą środków, które zawsze zmuszały i zmuszają ludzi do poddania się czyjejś woli – za pomocą bicia, pozbawienia wolności i morderstwa. Nie może być innego sposobu.

      Nie może być inaczej, ponieważ prawa są żądaniami posłuszeństwa wobec pewnych zasad, a żeby zmusić ludzi do przestrzegania zasad, konieczne jest bicie, pozbawienie wolności i morderstwo. Jeśli istnieją prawa, musi też istnieć siła, która zmusi ludzi do ich przestrzegania. Istnieje tylko jedna siła, mogąca zmusić ludzi do przestrzegania zasad (do poddania się woli kogoś innego) – jest to przemoc. Nie ta prosta przemoc, którą czasami używają wobec siebie ludzie, w momencie wzburzenia, ale zorganizowana przemoc używana przez ludzi u władzy, za pomocą której zmuszają oni innych do przestrzegania praw ustanowionych przez nich samych, innymi słowy do posłuszeństwa wobec ich woli.

      Istota prawodawstwa nie leży w przedmiocie i podmiocie, w prawach, w idei dominacji woli kolektywnej nad indywidualną czy też w innych tak nieokreślonych i zawiłych warunkach, ale opiera się na fakcie, iż ludzie dzierżący narzędzia zorganizowanej przemocy mają władzę zmuszania innych do posłuszeństwa.

      Tak więc dokładna i niezbita definicja prawodawstwa jest następująca: Prawa są nakazami narzuconymi przez ludzi, którzy rządzą za pomocą zorganizowanej przemocy, za których nieprzestrzeganie podlega się biciu, utracie wolności, a nawet morderstwu.

      Definicja ta zawiera w sobie odpowiedź na pytanie, co umożliwia ludziom ustanawianie praw. Ta sama rzecz pozwala na ustanawianie praw, jak i na zmuszanie do ich przestrzegania. Jest to zorganizowana przemoc.
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 02.04.12, 22:52

      Kitty nie miała sposobności spotkać się z Anną od przybycia na bal i nagle teraz Anna znów wydała się jej zupełnie nowa i zdumiewająca. Spostrzegła w niej dobrze znane jej samej objawy podniecenia wywołanego przez sukces. Zobaczyła, że Anna upiła się jak winem zachwytem, który sama budziła. Kitty znała to uczucie, pamiętała jego objawy i zauważyła je u Anny. Znała ten migotliwy, zapalający się nagle blask oczu, ten uśmiech radosnego uniesienia, bezwiednie wyginający wargi, ten świadomy wdzięk, tę precyzję i lekkość ruchów.
      „Kto jest tego przyczyną? — zadała sobie pytanie. — Wszyscy czy tylko ktoś jeden?" Nie starała się przyjść z pomocą tańczącemu z nią młodzieńcowi, który zgubił wątek rozmowy i nie potrafił go nawiązać — był więc jak na mękach — i na pozór poddając się wesołym, głośnym rozkazom Korsuńskiego, który rzucał tańczące pary to w chaîne, to znów w grand rond, poczęła obserwować, a serce jej ściskało się coraz bardziej. „Nie, to nie ogólne uwielbienie tak ją upoiło, ale zachwyt jednego z tancerzy. A ten jeden — czyżby to był o n?" Za każdym razem, gdy mówił do Anny, w jej oczach zapalał się radosny błysk, a po czerwonych wargach przelatywał uśmiech szczęścia. Anna jakby usiłowała zapanować nad sobą i nie zdradzić owych objawów radości, lecz nie potrafiła ich ukryć. „A cóż o n na to?" Kitty spojrzała na niego i ogarnęło ją przerażenie. To, co jasno jak w zwierciadle odbijało się w twarzy Anny, ujrzała w nim również. Gdzie się podział jego zawsze spokojny, stanowczy sposób bycia i pewna siebie, opanowana mina? Teraz, ilekroć zwracał się do Anny, pochylał nieco głowę, jakby chciał paść przed nią na kolana, a w spojrzeniu jego nie malowało się nic prócz pokory i obawy. „Nie chcę pani obrazić — zdawało się mówić każde jego spojrzenie — pragnę się jedynie ratować, lecz nie wiem jak." Twarz jego miała wyraz, jakiego Kitty nigdy dotychczas nie widziała.

      /Anna Karenina/
    • jadodka_89 Re: Motto na dziś 14.04.12, 11:53

      (...) zróbcie mi jakiegoś drinka. Tylko tak z miłością - muszę się odprężyć ...
      __________________
      bibliotekowy-swiat.blogspot.com/
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 16.04.12, 23:51

      Kłaniając się na prawo i na lewo witającym go radośnie znajomym, których — jak zresztą wszędzie — miał i tutaj, Obłoński podszedł do bufetu, przegryzł wódkę rybką i powiedział wyszminkowanej, strojnej we wstążki i koronki, ufryzowanej Francuzce, która siedziała przy kasie, coś takiego, że nawet ta Francuzka serdecznie się roześmiała. Lewin natomiast tylko dlatego nie pił wódki, że raził go widok tej Francuzki, która zdawała się cała złożona z cudzych włosów, poudre de riz i vinaigre de toilette.*Oddalił się od niej spiesznie, jak od zanieczyszczonego miejsca. Całą jego duszę przepełniało wspomnienie Kitty, a oczy błyszczały mu uśmiechem triumfu i szczęścia.

      /Anna Karenina/


      ~~~~~~~~



      Клaняяcь нaпрaвo и нaлевo нaшедшимcя и тyт, кaк везде, рaдocтнo вcтречaвшим егo знaкoмым, oн пoдoшел к бyфетy, зaкycил вoдкy рыбкoй и чтo-тo тaкoе cкaзaл рacкрaшеннoй, в лентoчкaх, крyжевaх и зaвитyшкaх фрaнцyженке, cидевшей зa кoнтoркoй, чтo дaже этa фрaнцyженкa иcкреннo зacмеялacь. Левин же тoлькo oттoгo не выпил вoдки, чтo емy ocкoрбительнa былa этa фрaнцyженкa, вcя cocтaвленнaя, кaзaлocь, из чyжих вoлoc, poudre de riz и vinaigre de toilette. Он, кaк oт грязнoгo меcтa, пocпешнo oтoшел oт нее. Вcя дyшa егo былa перепoлненa вocпoминaнием o Кити, и в глaзaх егo cветилacь yлыбкa тoржеcтвa и cчacтья.


      *Puder ryżowy... ocet winny

Pełna wersja