Motto na dziś

    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 23.03.10, 08:24

      O Boże, wybaw mnie od tych, co czołgając się na kolanach skrywają nóż, który chcieliby wbić w moje plecy. Ale co Pan Bóg może pomóc? Wszyscy ludzie otaczający cesarza są właśnie tacy - na kolanach i z nożem. Na szczytach nigdy nie jest ciepło. Wieją lodowate wichry, każdy stoi skulony i musi pilnować się, żeby sąsiad nie strącił go w przepaść.

      (R. Kapuściński, Cesarz)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 24.03.10, 08:08

      Polityka mnie interesuje jako obiekt do obserwacji, natomiast nie cierpię
      polityki jako takiej. Zawsze starałem się żyć według trójjedynej zasady: żadnych
      tytułów, żadnych stanowisk, żadnych funkcji. Uważam, że powinienem po prostu
      pisać. Wszystko, co nie jest pisaniem, co nie służy pisaniu, traktuję jako
      zmarnowany czas.

      (Autoportret reportera)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 24.03.10, 08:11

      ...kariera nie służy mi do kariery, ale jest mi pomocna w lansowaniu i
      upowszechnianiu tych wartości, idei i myśli, które chciałbym, żeby dotarły do
      odbiorcy. To jest jej wielka wartość, że sprzyja temu, by można było podzielić
      się pewnymi wartościami ze światem.

      (Autoportret reportera)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 24.03.10, 08:20

      ...pisanie to ryzyko (...) w istocie rzeczy pisanie polega nie na tym, co się
      publikuje, ale na konsekwencjach. Kiedy zamierza się opisywać rzeczywistość,
      wtedy pisanie wpływa na rzeczywistość.

      (Autoportret reportera)
    • Gość: biurkowy kornik granica zidiocenia;) IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.03.10, 10:12
      "Musi istnieć jakaś granica
      zidiocenia"

      Erland Loe
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 25.03.10, 08:02

      To pytanie - dlaczego nie piszę o Polsce - jest pytaniem dyżurnym i zwykłem odpowiadać na nie z głębokim przekonaniem, że to bardzo dobrze, iż nie piszę o Polsce. Uważam bowiem, iż polska literatura, jak i każda inna, powinna poszerzać swój horyzont, przekraczać granice narodowych opłotków. Żyjemy w świecie, który staje się coraz bardziej światem globalnym, jednością - mówiąc szumnie, i fakt ten musi odbić się na kształcie literatury: literatura nie może żyć, nie wyciągając z tego wniosków. Otóż uważam się za kogoś - i bardzo jestem z tego dumny - kto wnosi nowe wątki do naszej literatury narodowej, patriotycznej, powstańczej, okupacyjnej, partyzanckiej itd., itd., ale pozbawionej właśnie wątków ogólnoludzkich w pojęciu geografii człowieka, geografii ludzkości.


      (Autoportret reportera)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 25.03.10, 08:07

      Mam bardzo dobrych czytelników, często bardzo wzruszających. Na przykład dostałem list z Rudy Śląskiej od młodej zrozpaczonej dziewczyny, błagającej o pomoc. Chłopiec, którego poznała i w którym się zakochała, na pierwszej randce zapytał, czy coś czytała Kapuścińskiego. A ona odpowiedziała, że nie tylko nie czytała, ale nawet nazwiska nie słyszała. Na to on z nią zerwał, powiedział, że jak jest taka głupia, to nie ma o czym z nią rozmawiać. W liście prosiła mnie, abym przysłał jej jakąś książkę, żeby mogła zerwany kontakt nawiązać. Bardzo jej na tym zależało, miała szesnaście czy siedemnaście lat. Oczywiście, posłałem jej książkę, napisałem ciepły list i mam nadzieję, że wszystko się w końcu dobrze ułożyło.


      (Autoportret reportera)
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 26.03.10, 02:21

      Popper, jego wnikliwa uwaga na temat niewiedzy. Niewiedza - gdzieś pisze - nie
      jest prostym brakiem wiedzy, lecz postawą, postawą odmowy, jest niezgodą na
      przyjęcie wiedzy.
      Głupota nie pozwala, żeby ją niepokoić. Rozbestwiona - rusza do ataku: tego,
      który chciałby podzielić się z nią swoją wiedzą, pali na stosie, wrzuca do
      lochów, zamyka w szpitalach dla umysłowo chorych.
      Znane jest powiedzenie - on nie jest taki głupi, na jakiego wygląda. Czy głupotę
      widać na twarzy? W jakim stopniu może ona ukształtować jej rysy, jej wygląd?
      Zajmował się tym Schopenhauer, również Koniński i wielu innych. Koniński
      twierdził, że nazistę można rozpoznać po twarzy. A durnia? Czy powiedzieć, że
      jest to twarz, której nie rozjaśnia żadne, płynące z wnętrza światło, to
      stwierdzić coś sensownego?

      /R. Kapuściński, Lapidarium II/
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 26.03.10, 05:04

      Ten tłum witający monarchę na dziedzińcu tworzyli ludzie z cesarskiego otoczenia. Wszyscy zbieraliśmy się tu wcześniej, żeby nie spóźnić się na przyjazd cesarza, bo ta chwila miała dla nas szczególne znaczenie. Każdy chciał się koniecznie pokazać, bo miał nadzieję, że będzie zauważony przez cesarza. Nie, nie marzyło się nawet jakieś specjalne zauważenie: czcigodny pan zauważył, podchodzi i wszczyna rozmowę. Nie, nie aż takie! Powiem otwarcie - pragnęło się bodaj minimalnego zauważenia, po prostu najmniejszego, najzupełniej byle jakiego, wręcz podrzędnego, zdawkowego, nie nakładającego na cesarza żadnych zobowiązań, przelotnego jak ułamek sekundy, a jednak takiego, aby potem odczuło się wstrząs wewnętrzny i opanowała nas triumfalna myśl: zostałem zauważony! Jakiej to potem dodawało siły! Jakie stwarzało nieograniczone możliwości! Bo załóżmy, oko dostojnego pana prześliznęło się po twarzy, tylko prześliznęło! Właściwie można by powiedzieć, że nic nie było, ale z drugiej strony jakże nie było, kiedy się prześliznęło! Czujemy zaraz, jak temperatura twarzy podnosi się, krew idzie do głowy, a serce uderza mocniej.

      (Cesarz)



      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2205281,2,1,prezio1.html
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 27.03.10, 17:43

      Pozytywną stroną mediów jest to, iż przezwyciężyły dwie bariery, z którymi do tej pory ludzkość borykała się bezskutecznie: czasu i przestrzeni. To wielka rewolucja w historii życia człowieka na Ziemi. Na naszych oczach ludzkość wchodzi w trzeci etap dziejów. Pierwszy to były czasy wspólnot plemiennych, później narodowych, od początku XX wieku datuje się powstanie społeczeństwa masowego, a już z końcem tego samego stulecia, dzięki rozwojowi mediów, przekształcamy się w społeczeństwo planetarne.


      (Autoportret reportera)




      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2206656,2,2,birth-earth-1.html
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 29.03.10, 05:05

      Czas między dziewiątą a dziesiątą rano pan nasz spędzał w Sali Audiencji rozdzielając nominacje i dlatego pora ta nazywała się godziną nominacji. Cesarz wchodził do Sali, w której oczekiwał go już ustawiony i pokornie kłaniający się szereg dygnitarzy wyznaczonych do nominacji. Pan nasz zasiadał na tronie i kiedy już usiadł, podsuwałem mu poduszkę pod nogi. Ta czynność musiała być wykonana błyskawicznie, aby nie powstał moment, w którym nogi dostojnego monarchy zawisłyby w powietrzu. Wszyscy wiemy, że pan nasz był niskiej postury, a jednocześnie sprawowane stanowisko wymagało, aby zachował wobec podwładnych wyższość również w sensie ściśle fizycznym, i dlatego trony pańskie miały wysokie nogi i wysoko zawieszone siedzenia, zwłaszcza te, które zostały w spadku po cesarzu Meneliku, będącym mężczyzną nadzwyczajnego wzrostu. Powstawała więc sprzeczność między konieczną wysokością tronu a figurą czcigodnego pana, sprzeczność najbardziej drażliwa i kłopotliwa właśnie w okolicy nóg, gdyż nie można było pomyśleć, aby zachowała odpowiednią dostojność osoba, której nogi dyndają w powietrzu jak małemu dziecku! Właśnie poduszka rozwiązywała ten delikatny, a jakże ważny problem. Byłem poduszkowym przezacnego pana przez dwadzieścia sześć lat. Towarzyszyłem cesarzowi w podróżach po świecie i właściwie - powiem to z dumą - pan nasz nie mógł się nigdzie ruszyć beze mnie, gdyż jego godność wymagała, aby stale zasiadał na tronie, a na tronie nie mógł zasiadać bez poduszki, a poduszkowym byłem ja.


      (Cesarz)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 29.03.10, 05:11

      Na tym polegała najgłębsza mądrość naszego pana, że nikt nie znał swojego dnia,
      swojego przeznaczenia. Ta niepewność i niejasność intencji monarchy sprawiały,
      że pałac bez przerwy plotkował i gubił się w domysłach. Pałac dzielił się na
      frakcje i koterie, które toczyły ze sobą nieubłagane wojny osłabiając i niszcząc
      się nawzajem. I o to właśnie naszemu dostojnemu panu chodziło. O tę zapewniającą
      mu święty spokój równowagę. Jeżeli jakaś koteria brała górę, pan wkrótce
      obdarzał łaską koterię przeciwną i znowu przywracał paraliżujący uzurpatorów
      stan równowagi. Pan nasz naciskał klawisze - raz biały, raz czarny - i wydobywał
      z fortepianu harmonijną i kojącą jego ucho melodię.


      (Cesarz)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 30.03.10, 08:25

      Żeby utrzymać wielkie przestrzenie, Rosjanin musi utrzymywać wielkie państwo, na
      utrzymanie wielkiego państwa wydaje on swoją energię, której nie wystarczy już
      na nic więcej – na organizację, na gospodarność itd. Ale wydaje energię na
      państwo, które go zniewala i gnębi.

      R. Kapuściński, Imperium
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 30.03.10, 08:27

      Człowiek jest twórcą Boga, a Bóg jest tworem i dziełem człowieka. Tak więc to ludzie są twórcami i stwórcami Boga, a Bóg nie jest bytem rzeczywistym, lecz bytem istniejącym tylko w umyśle, a przy tym bytem chimerycznym, bo Bóg i chimera są tym samym.

      Kazimierz Łyszczyński



      pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_%C5%81yszczy%C5%84ski
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 30.03.10, 08:43

      Historia jest często produktem bezmyślności. Jest bękartem ludzkiej głupoty, płodem zaćmienia, idiotyzmu i szaleństwa. W takich wypadkach jest robiona przez ludzi, którzy nie wiedzą, co czynią, więcej - nie chcą wiedzieć, odrzucają taką ewentualność z odrazą i gniewem. Widzimy ich, jak zmierzają ku własnej zagładzie, jak sami szykują na siebie wnyki, jak zawiązują sobie pętlę, jak pilnie i wielokrotnie sprawdzają, czy te wnyki i pętle są mocne, czy będą wytrzymałe i skuteczne.


      (Heban)
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 31.03.10, 02:00

      CHMURA


      Chmura
      jako metafora
      ale także chmura żywa
      ruchliwe prazwierzę
      w ciągłym poszukiwaniu
      kształtu formy geometrii
      miejsca

      a tu
      jedni wznoszą modły żeby przyszła
      inni błagają odejdź

      wiecznie pod presją sprzecznych pragnień
      ofiara ludzkiego niezdecydowania
      przeciwstawnych interesów

      stąd tyle snucia się po niebie
      wahań
      gdzie się w końcu podziać

      /R. Kapuściński/

    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 31.03.10, 02:09

      Chmury

      Z opisywaniem chmur
      musiałabym się bardzo śpieszyć -
      już po ułamku chwili
      przestają być te, zaczynają być inne.


      Ich właściwością jest
      nie powtarzać się nigdy
      w kształtach, odcieniach, pozach i układzie.


      Nie obciążone pamięcią o niczym,
      unoszą się bez trudu nad faktami.


      Jacy tam z nich świadkowie czegokolwiek -
      natychmiast rozwiewają się na wszystkie strony.


      W porównaniu z chmurami
      życie wydaje się ugruntowane,
      omal że trwałe i prawie że wieczne.


      Przy chmurach
      nawet kamień wygląda jak brat,
      na którym można polegać,
      a one cóż, dalekie i płoche kuzynki.


      Niech sobie ludzie będą, jeśli chcą,
      a potem po kolei każde z nich umiera,
      im, chmurom nic do tego
      wszystkiego
      bardzo dziwnego.


      Nad całym Twoim życiem
      i moim, jeszcze nie całym,
      paradują w przepychu jak paradowały.


      Nie mają obowiązku razem z nami ginąć.
      Nie muszą być widziane, żeby płynąć.

      /W. Szymborska/
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 01.04.10, 11:09

      Człowiek wyróżniony przez czcigodnego pana nie będzie już skakał, biegał, podrygiwał, swawolił. Nie, krok poważny, pewnie osadzający nogi na ziemi, lekkie przechylenie ciała do przodu oznaczające gotowość stawienia czoła przeciwieństwom, ruchy rąk odmierzone, wolne od nerwowej i bezładnej gestykulacji. Również rysy twarzy poważnieją i jakby sztywnieją, robi się ona frasobliwa i zamknięta, ze zdolnością jednak do okresowego przeskoku w aprobatę i optymizm, ale w sumie tak jest jakoś ułożona i ustawiona, że nie stwarza możliwości psychologicznego kontaktu, nie można się przy niej rozluźnić, odetchnąć. Zmienia się również spojrzenie. Inna będzie jego długość i inny kąt padania. Spojrzenie to wydłuży się teraz do jakiegoś punktu dla nas zupełnie niedosiężnego i dlatego rozmawiając z nominantem, z powodu powszechnie znanych praw optyki nie będziemy przez niego dostrzegani, gdyż jego ogniskowa będzie znajdować się hen, z tyłu za nami. Również nie możemy być postrzegani, gdyż kąt padania jego wzroku jest bardzo rozwarty i w czasie rozmowy spojrzenie jego przechodzi nam gdzieś ponad głową, a dziwna tu występuje zasada peryskopu, że nawet jeśli jest on niższego wzrostu, i tak spogląda ponad naszą głową, ku niezgłębionej dali, albo też goniąc myśl jakąś szczególną. W każdym razie odczuwamy, że jeśli nawet jego myśli nie są głębsze, są na pewno ważniejsze i bardziej odpowiedzialne, i zdajemy sobie sprawę, że w takiej sytuacji próba przekazania naszych myśli byłaby bezsensowna i małostkowa. Zapadamy więc w milczenie.

      (Cesarz)




      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2211984,2,1,Pis-Hotel.html
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 02.04.10, 09:26

      Była grzesznym dzieckiem, nie uszanowała bożych darów, podeptała je nogami.

      Hans Christian Andersen
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 02.04.10, 09:28

        Łóżko dla księżniczki było gotowe.
        Rano królowa spytała ją, czy dobrze spała.
        — O, niestety nie! — odparła księżniczka — Przez całą noc nie zmrużyłam oka.
        Leżałam na czymś strasznie twardym, aż mam całe ciało posiniaczone i obolałe.
        Po tym poznano, że to rzeczywiście jest PRAWDZIWA księżniczka.


        (Andersen)
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 02.04.10, 09:31

          To nic, że urodziłem się na kaczym podwórku. Ważne że wylęgłem się z łabędziego
          jaja.

          (Andersen)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 03.04.10, 08:16
      Pierwszym Europejczykiem, który dotarł do Ruandy w 1894 r. był Niemiec,
      podróżnik i oficer, hrabia G. A. von Götzen. Warto dodać, że już osiem lat
      wcześniej mocarstwa kolonialne, na konferencji w Berlinie dzieląc między siebie
      Afrykę, przyznały Ruandę właśnie Niemcom, o czym zresztą żaden Ruandyjczyk,
      łącznie z królem, nawet nie został powiadomiony. Przez te lata Banyaruanda żyli
      jako lud skolonizowany, w ogóle o tym nie wiedząc.

      (Heban)
      • gdytyjeszczenamucheptapta Myślenie kategoriami etnicznymi 03.04.10, 08:20

        Konflikt w Ruandzie był nie tylko niezgodą kast, ale i ostrym zderzeniem między
        dyktaturą a demokracją. Oto dlaczego cały język, całe myślenie kategoriami
        etnicznymi są tak mylące i bałamutne. Zacierają one bowiem i gubią wszystkie
        najgłębsze wartości - wartość dobra przeciw złu prawdy przeciw kłamstwu,
        demokracji przeciw dyktaturze, ograniczając się tylko do jednej, powierzchownej
        i drugorzędnej dychotomii, jednego kontrastu, opozycji: jest wart wszystkiego
        tylko dlatego, że to Hutu, albo - niewart niczego, bo to tylko Tutsi.
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Myślenie kategoriami etnicznymi 03.04.10, 08:25

          Somalijczyk rodzi się gdzieś w drodze, w szałasie-jurcie albo wprost pod odkrytym niebem. Nie będzie znał swojego miejsca urodzenia, nigdzie nie zostanie ono zapisane. Podobnie jak jego rodzice nie będzie pochodził z żadnej wsi ani miasta. Ma tylko jedną tożsamość - ustanawia ją związek z rodziną, z grupą krewniaczą, z klanem. Kiedy spotyka się dwóch nieznajomych, zaczynają od pytania: - Kim jestem? - Jestem Soba, z rodziny Ahmada Abdullaha, a rodzina ta należy do grupy Mussy Araye, a grupa ta jest z klanu Haseana Saida, a klan ten jest częścią związku klanowego Isaaq itd. Po tej prezentacji ów drugi nieznajomy podaje z kolei szczegóły swojej przynależności, określa własne korzenie, a wymiana tych informacji trwa długo i jest niezmiernie ważna, bo obaj nieznajomi próbują ustalić, czy coś ich łączy, czy dzieli, czy padną sobie w objęcia, czy rzucą na siebie z nożami. Przy czym osobista relacja tych ludzi, prywatna sympatia czy antypatia nie mają znaczenia, ich wzajemny stosunek, przyjazny lub wrogi, zależy od układów, jakie istnieją w danej chwili między obu klanami. Człowiek, poszczególny, odrębny człowiek nie istnieje, liczy się tylko jako cząstka tego lub innego rodu.

          (Heban)
          • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Myślenie kategoriami etnicznymi 04.04.10, 06:23

            Kiedy jesienią 1962 roku Uganda staje się niepodległym państwem, Amin jest już - z brytyjskiej promocji - generałem i zastępcą dowódcy armii. Rozgląda się. Co prawda ma wysoką rangę i stanowisko, ale pochodzi z Kakwa - małej społeczności, która w dodatku nie jest traktowana jako rdzennie ugandyjska. Tymczasem większość armii to ludzie z plemienia Langi, z którego pochodzi premier Obote, i zbratanego z nim ludu Acholi. Langi i Acholi traktują Kakwa z wyższością, mając ich za ciemnych i zacofanych. Poruszamy się tu w paranoicznym, obsesyjnym świecie uprzedzeń, wstrętów i niechęci etnicznych - wewnątrzafrykańskich, jako że wszelkie rasizmy i szowinizmy występują nie tylko na liniach wielkich podziałów, np. na Białych i Czarnych, ale są równie, a często nawet bardziej ostre, zacięte i nieubłagane wewnątrz tej samej rasy, wśród ludzi o tym samym kolorze skóry. Wszak większość Białych zginęła na świecie nie z rąk Czarnych, ale właśnie Białych, a większość Czarnych zginęła w naszym stuleciu z rąk Czarnych, a nie Białych. Zaślepienie etniczne powoduje, że np. w Ugandzie nikogo nie będzie interesować, czy jakiś XY jest mądry, dobry, życzliwy czy odwrotnie - zły i wredny, lecz czy jest z plemienia Bari, Toro, Busoga czy Nandi. Tylko według tej przynależności będzie klasyfikowany i oceniany.


            (Heban)
            • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Myślenie kategoriami etnicznymi 06.04.10, 08:41

              Kiedy rozmawia się z tymi ludźmi, uderza, jak każdy z nich ma doskonałą, drobiazgową wiedzę o swojej okolicy. Gdzie kto mieszka, z jakiego plemienia, ilu ich jest, jakie były między nimi stosunki kiedyś, wczoraj, jakie są dzisiaj. Ta nieprawdopodobnie szczegółowa wiedza o innych dotyczy tylko mieszkańców najbliższej okolicy. Co jest poza jej granicami (zresztą trudnymi do określenia), tego już nikt nie wie i — co najważniejsze — wcale się nie interesuje. Świat mieszkańca Kaukazu jest zamknięty, ciasny, ograniczony do jego wioski, do jego doliny. Ojczyzną jest to, co można ogarnąć jednym spojrzeniem, co można przemierzyć w jeden dzień. Kaukaz to przebogata mozaika etniczna, utkana z nieskończonej liczby drobnych, czasem miniaturowych grup, klanów, plemion, rzadko — narodów (choć ze względu na prestiż i szacunek określenie „naród” jest tu w powszechnym użyciu, nawet gdy mowa o małych społecznościach).
              Drugie, co zwraca uwagę, to odwieczność panujących tu sądów, tyrania stereotypów. Tu wszystko zostało ustalone, określone, zdefiniowane jeszcze w czasach, które toną w pomroce dziejów. Nikt nie jest w stanie tak naprawdę odpowiedzieć, dlaczego Ormianie i Azerowie tak bardzo się nienawidzą. Nienawidzą się i tyle! Każdy to wie, każdy to wchłonął z mlekiem matki. Tej niezmienności sądów sprzyjała i wzajemna izolacja (góry!), i fakt, że cały rejon Kaukazu był wciśnięty między bardzo zacofane kraje — Iran, Rosję i Turcję. Kontakt z liberalną i demokratyczną myślą Zachodu był niemożliwy, a sąsiedzi nie dostarczali budujących przykładów, nie było od kogo się uczyć.
              Ludzi tu mieszkających cechuje też jakaś zaskakująca i niepojęta huśtawka emocjonalna, nieobliczalna, nagła zmiana nastroju. Na ogół są oni życzliwi, gościnni, przecież współżyją, w miarę spokojnie, latami. Aż nagle, nagle coś się stało. Co? Nawet nie pytają, nawet nie słuchają, tylko łapią za kindżały i szable (teraz za automaty i bazuki) i rozdygotani, rozcietrzewieni pędzą na wroga i nie spoczną, dopóki nie zobaczą krwi. A przecież każdy z nich, wzięty z osobna, jest miły, grzeczny, ma dobre serce. Doprawdy, można uwierzyć, że gdzieś tam musi kręcić się i podżegać do waśni diabeł. A potem wszystko nagle się uspokaja, powraca status quo ante, powraca codzienność, zwyczajność i po prostu — prowincjonalna nuda.

              (Imperium)
              • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Myślenie kategoriami etnicznymi 08.04.10, 10:18

                Chodzi o to, że świadomość współczesnego Rosjanina rozdziera sprzeczność nie do pogodzenia. To sprzeczność między kryterium krwi i kryterium ziemi. Do czego dążyć? W kryterium krwi chodzi o utrzymanie etnicznej czystości narodu rosyjskiego. Ale taka etnicznie czysta Rosja to tylko część dzisiejszego Imperium. A co z resztą? W kryterium ziemi chodzi o utrzymanie obecnego Imperium. Ale wówczas nie może być mowy o utrzymaniu etnicznej czystości Rosjan.
                Sprzeczności, sprzeczności.
                Ideolog rozumie to i rzuciwszy hasło — Rosja dla Rosjan — zaraz się z niego wycofuje.
                — Rosja, woła, musi pozostać wielkim światowym mocarstwem! Chcą, żebyśmy się stali jak Indianie w amerykańskim rezerwacie. Próbują nas upijać, próbują nas zatruwać. Ale my nie staniemy się Indianami. Nie będziemy bananową republiką! (Fanfary, dużo werbla).

                (Imperium)
                • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Myślenie kategoriami etnicznymi 09.04.10, 05:33

                  Azerbejdżanie, podobnie jak Ormianie, dzielą ludzkość na dwa przeciwstawne obozy:
                  Dla Ormian sojusznikiem jest ten, kto uważa, że Górny Karabach jest problemem. Reszta — to wrogowie.
                  Dla Azerbejdżan sojusznikiem jest ten, kto uważa, że Górny Karabach nie jest problemem. Reszta — to wrogowie.
                  Zwraca uwagę skrajność i ostateczność tych stanowisk. Bo nawet nie chodzi o to, żeby, będąc wśród Ormian, powiedzieć: uważam, że Azerbejdżanie mają rację, albo, będąc wśród Azerbejdżan, powiedzieć: uważam, że Ormianie mają rację. Nic takiego nie wchodzi w grę — znienawidzą i zabiją! Wystarczy w złym miejscu albo wśród niewłaściwych ludzi powiedzieć: jest problem! (czy: nie ma problemu!), aby narazić się na uduszenie, powieszenie, ukamienowanie, spalenie.
                  Nie jest również do pomyślenia, aby w Baku czy Erewanie wystąpić z następującą mową: słuchajcie, dziesiątki lat temu (kto z nas jeszcze żyje, kto by te czasy pamiętał?) jakiś turecki pasza i równie dziki Stalin wrzucili w nasze kaukaskie gniazdo to straszne kukułcze jajo i odtąd cały wiek męczymy się i zabijamy, a oni tam w swoich zatęchłych grobach chichoczą, że aż się rozlega. A przecież w takiej żyjemy biedzie, tyle wokół zacofania i brudu, więc pogódźmy się i weźmy się wreszcie do jakiejś pracy!
                  Więc ten ktoś nigdy by do końca owej mowy nie dotrwał, bo ledwie by się obie strony zmiarkowały, co chce powiedzieć, a już nieszczęsny moralista i negocjator zostałby pozbawiony życia.

                  (Imperium)
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 03.04.10, 12:32

      ŚWIĘCONE MATERIALISTY

      Żył sobie materialista, co miał wierzącą żonę,
      A przez to moc kłopotów, ponieważ ta żona
      Koniecznie chciała mieć w domu święcone
      A że nie miała, więc była wkurzona,
      Tłukła szklanki, raz zupę wylała mu na głowę,
      Więc ten nieszczęśnik, czując że w łeb sobie strzeli,
      Krzyknął: - Możemy mieć święcone, ale wyłącznie ludowe!!!
      No i mieli... Przede wszystkim zmienili nazwę zgodnie z tym planem,
      Ze "święconego" na "akceptowane",
      Następnie przygotowali potraw zestaw wielki,
      Upiekli więc nie baby, lecz obywatelki,
      Miast palmy zrobionej z bazi, postawili w przepięknej wazie
      bardzo ciekawą książeczkę o nadbudowie i bazie w językoznawstwie...
      Skończywszy te prekursorskie praktyki
      Udali się w celu odbycia przedświątecznej samokrytyki,
      Poczem wrócili weseli w piękny, wiosenny poranek,
      I nagle spostrzegli, że przecież wcale nie mają pisanek,
      Ani jajka, by się nim dzielić. Na myśl o tym, wierzącej żonie
      Zaczęły się oczy pocić i latać nerwowo dłonie,
      Lecz mąż zawołał przytomnie: - Ach, na to także poradzę!
      I podzielił się z nią wspomnieniami z okresu walki o władzę.

      /A. Waligórski/
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 04.04.10, 06:44

        Moje pisanki też czekają - zaniedbane, opuszczone :/
        Trzeba je nie tyle poświęcić, co poświęcić im więcej uwagi, zdecydowanie więcej :P
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 04.04.10, 06:46

          Zapraszam na degustację, Wydmuszko :)
          • musz-ka23 Re: Motto na dziś :) 05.04.10, 15:43

            Dzielenie się święconym jajkiem

            Zadzwoniły już dzwony,
            dzień nastał wesoły.
            Pod święconym pieczywem
            uginają się stoły.

            Leży jajko święcone
            malowane farbami –
            kto też dzisiaj tym jajkiem
            będzie dzielił się z nami?

            A więc ojciec i matka –
            oni pierwsi najpewniej,
            potem bracia i siostry,
            i sąsiedzi i krewni,

            Potem … nie wiem kto dalej,
            a odgadnąć to sztuka
            może jakiś gość z drogi
            do drzwi chaty zapuka.

            Może dziadziuś zgrzybiały,
            co się modli w kościele?
            To się także tym jajkiem
            z biednym dziadkiem podzielę.

            /M. Konopnicka/
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 04.04.10, 06:24

      Ludzie nie głodują dlatego, że na świecie nie ma żywności. Jest jej pełno, w nadmiarze. Ale między tymi, którzy chcą jeść, a pełnymi magazynami stoi wysoka przeszkoda: gra polityczna.

      (Heban)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 05.04.10, 07:11

      Ileż ofiar, krwi i bólu związanych jest ze sprawą granic! Cmentarze tych, którzy na świecie polegli w obronie granic, nie mają końca. Równie bezkresne są cmentarze śmiałków, którzy próbowali swoje granice poszerzyć. Można przyjąć, że połowa tych, którzy kiedykolwiek przewinęli się przez naszą planetę i oddali życie na polu chwały, wyzionęła ducha w bitwach wywołanych kwestią granic.

      (Imperium)
      • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 05.04.10, 07:12

        Granica to stres, nawet — lęk (znacznie rzadziej: wyzwolenie). Pojęcie granicy może zawierać w sobie jakąś ostateczność, drzwi mogą zatrzasnąć się za nami na zawsze: taką jest granica między życiem i śmiercią. O tych niepokojach wiedzą bogowie i dlatego starają się pozyskać wyznawców obiecując, że w nagrodę wejdą do królestwa bożego, które będzie właśnie bez granic. Raj Boga chrześcijan, raj Jahwe i Allacha nie mają granic. Buddyści wiedzą, że stan nirwany to stan błogiej szczęśliwości bez granic. Słowem, tym, co najbardziej pożądane, oczekiwane i przez wszystkich upragnione, jest właśnie owa bezwarunkowa, zupełna, absolutna — bezgraniczność.


        (Imperium)
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 05.04.10, 07:14

          Teraz zaczyna się. Zaczyna się otwieranie, odpinanie, rozsupływanie, wybebeszanie. Gmeranie, zanurzanie, wyciąganie, potrząsanie. A co to? A co tamto? A do czego to? A do czego tamto? A to? A sio? A owo? A ten? A tamten? A którędy? A po co? Najgorzej z książkami. Co za przekleństwo wieźć jakąś książkę! Można wieźć walizkę kokainy, a na wierzchu trzymać książkę. Kokaina nie wzbudzi żadnego zainteresowania, wszyscy celnicy rzucają się na książkę. A już — nie daj Boże! — wieźć książkę po angielsku. Dopiero zacznie się bieganie, sprawdzanie, kartkowanie, czytanie.


          (Imperium)
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 06.04.10, 08:43

      Wszelcy dyktatorzy, niezależnie od epoki i kraju, mają jedną wspólną cechę: wszystko wiedzą, na wszystkim się znają. „Myśli Juana Perona” („Doctrina Peronista”, Buenos Aires, 1948), „Myśli Przewodniczącego Mao” (Pekin, 1962), myśli Kadafiego i Ceausescu, Idi Amina i Alfredo Stroessnera — nie ma końca tym głębiom i mądrościom. Stalin znal się na historii, ekonomii, poezji i językoznawstwie. Jak się okazało, znał się również na architekturze. W 1934 roku — to znaczy między jedną straszliwą czystką a drugą, jeszcze potworniejszą — polecił stworzyć plan przebudowy Moskwy. Poświęcał mu, pisano z nabożeństwem, wiele czasu i uwagi. Nowa Moskwa miała podkreślać swoim wyglądem następujące cechy epoki: triumf, potęgę, monumentalność, mocarność, powagę, masywność, niezwyciężoność (według E. W. Sidorina, „Woprosy filosofii”, 12/1988). Ostro przystąpiono do dzieła. Poszedł w ruch trotyl, kilofy i spychacze. Zaczęto burzyć całe dzielnice, wysadzać w powietrze cerkwie i pałace. Z pięknych mieszczańskich apartamentów wysiedlono dziesiątki tysięcy ludzi — do namiotów, do slumsów. Stara Moskwa znikła z powierzchni ziemi, na jej miejsce powstały ciężkie i monotonne, ale potężne gmaszyska — symbol nowej władzy. Na szczęście, jak to nieraz bywało w realnym socjalizmie, bałagan, lenistwo i brak narzędzi uchroniły część miasta przed ostateczną zagładą.


      (Imperium)
    • musz-ka23 Re: Motto na dziś 06.04.10, 23:30

      Do tego, żeby uprawiać dziennikarstwo, przede wszystkim trzeba być dobrym
      człowiekiem. Źli ludzie nie mogą być dobrymi dziennikarzami. Jedynie dobry
      człowiek usiłuje zrozumieć innych, ich intencje, ich wiarę, ich zainteresowania,
      ich trudności, ich tragedie. I natychmiast, od pierwszej chwili, stać się
      częścią ich
      losu.

      /Autoportret reportera/
Pełna wersja