gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 17.09.10, 23:58 Rano jakaś "uproszona" przez nas furka, wracająca już z pola, podwiozła nas spory kawałek drogi - i znów pieszo, po drodze jakaś osada i sklepik, a w nim "pyfko" dla Witkacego. To podtrzymywało Go zawsze, nawet uśmiechnął się i coś cicho szepnął do ucha. Pod Kobryniem w polu domek dróżnika i serdeczne przygarnięcie nas do jednoizbowej lepianki. Napiliśmy się dobrego mleka z dobrym domowego wypieku chlebem i znaleźliśmy dobry nocleg w komórce nad żłobem konia na suchej słomie. Tego dnia zachód słońca był bardzo czerwony - drogą szli pojedynczo i małymi grupkami żołnierze z rozbitych oddziałów w rozpiętych mundurach, bez broni. Prosili o wodę, otrzymywali mleko, a kiedy zabrakło wodę i po kawałku chleba. Nie chcieli rozmawiać. Od Brześcia natręctwo wizji przyszłości nie opuszczało Witkiewicza, złe wiadomości z Warszawy, zmęczenie - bolące nogi, niewygody - wszystko stwarzało warunki nie do wytrzymania, rozmowy stały się rozpaczliwe. W tym stanie dobrnęliśmy do Dąbrowicy. W zajeździe było pełno ludzi, bufet dobrze zaopatrzony i "pyfka" do woli. Siedzieliśmy trochę dłużej, Witkacy rozmawiał z gospodarzem, wypili po dużej bombie piwa przy bufecie, a następnie pierwsze "prawdziwe jedzenie" od wyjścia z Warszawy. Przed wieczorem byliśmy już w Jeziorach i był to najcięższy dzień wędrówki. Czesława Oknińska- Korzeniowska Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 18.09.10, 00:58 Rano zjedliśmy śniadanie i Witkacy dał znak, że idziemy na spacer. Był nieogolony, więc zapytałam, czy nie ogoli się dzisiaj? Jeśli sobie tego życzysz, ogolę się i tak się stało. W tym momencie zrozumiałam, że "to" ma się stać właśnie dzisiaj. Szliśmy w stronę lasu, gęsta mgła zasłaniała drogę i las wydawał się to bliski - to znów oddalony. Szukaliśmy miejsca. Stopą spłoszyłam maleńką, śliczną, zieloną żabkę - zatrzymaliśmy się. Witkacy powiedział, jak się nazywa - "ona o nas nic nie wie, a Ty znasz jej imię..." powiedziałam. Świetnie znał przyrodę, nawet najmniejsze żyjątka w trawie, w lesie, wodzie - wszędzie. Czesława Oknińska-Korzeniowska, Ostatnie 13 dni życia Stanisław Ignacego Witkiewicza, "Kierunki", 1976, nr 13. Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 21.09.10, 23:48 Budzę się w sen, a budzę się nieśpiesznie. (T. Roethke) Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 22.09.10, 01:43 Theodore Roethke - I Knew a Woman I knew a woman, lovely in her bones, When small birds sighed, she would sigh back at them; Ah, when she moved, she moved more ways than one: The shapes a bright container can contain! Of her choice virtues only gods should speak, Or English poets who grew up on Greek (I'd have them sing in chorus, cheek to cheek.) How well her wishes went! She stroked my chin, She taught me Turn, and Counter-turn, and stand; She taught me Touch, that undulant white skin: I nibbled meekly from her proffered hand; She was the sickle; I, poor I, the rake, Coming behind her for her pretty sake (But what prodigious mowing did we make.) Love likes a gander, and adores a goose: Her full lips pursed, the errant note to seize; She played it quick, she played it light and loose; My eyes, they dazzled at her flowing knees; Her several parts could keep a pure repose, Or one hip quiver with a mobile nose (She moved in circles, and those circles moved.) Let seed be grass, and grass turn into hay: I'm martyr to a motion not my own; What's freedom for? To know eternity. I swear she cast a shadow white as stone. But who would count eternity in days? These old bones live to learn her wanton ways: (I measure time by how a body sways.) Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta ... make me sick discussing their duty to God 23.09.10, 05:05 Myślę, że mógłbym stąd odejść i pędzić życie wśród zwierząt - są tak pełne spokoju, tak bardzo pewne własnych granic; Staję nieraz i przyglądam im się długo, bardzo długo: Nie oblewają się potem i nie skomlą nad swoją dolą; Nie zdarza im się leżeć bezsennie w mroku i płakać z żalu za grzechy; Nie przyprawiają mnie o mdłości roztrząsając swoją powinność względem Boga; Żadne z nich nie jest niezadowolone - żadnego nie doprowadza do obłędu mania posiadania rzeczy; Żadne nie klęka przed innym zwierzęciem, albo przed jego rodem, choćby wywodził się sprzed tysięcy lat; Żadne nie żąda dla siebie szacunku i nie zabiega o władzę nad całą Ziemią. Walt Whitman (przełożył Stanisław Barańczak) *** I think I could turn and live with animals, they are so placid and self-contain'd, I stand and look at them long and long. They do not sweat and whine about their condition, They do not lie awake in the dark and weep for their sins, They do not make me sick discussing their duty to God, Not one is dissatisfied, not one is demented with the mania of owning things, Not one kneels to another, nor to his kind that lived thousands of years ago, Not one is respectable or unhappy over the whole earth. www.youtube.com/watch?v=FoSmEEfy8GA Fajna animacja, choć tekst ocenzurowany! Brak wersu: "They do not make me sick discussing their duty to God". Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: ... make me sick discussing their duty to God 23.09.10, 13:35 Zapytałem autora filmiku, czy jest cenzorem. Odpowiedział: This a 1948 recording and qiute probably America wasnt felt ready to hear that sentence read aloud of this wonderful poem. Thanks for pointing it out I hadnt realised it was missing. I think I may have at least one other virtual movie up at poetryanimations of this poem in which it does appear. Kind Regards Jim Clark Odpowiedz Link Zgłoś
musz-ka23 Re: Motto na dziś 27.09.10, 23:57 Anne Sexton - LAMENT Ktoś umarł. Wiedzą to nawet drzewa, ci biedni starcy, którzy zbliżają się pożądliwie. Wiedzą o tym groszkowe szarfy i kolczasta żerdź. Myślę, że mogłabym to powstrzymać , gdybym potrafiła być twarda jak pielęgniarka lub gdybym zapamiętała kark szofera, który zlekceważył światła na skrzyżowaniu; albo gdybym później wieczorem przytrzymała dłużej serwetkę przy ustach. Myślę, że mogłabym to zrobić, gdybym była inna, mądrzejsza albo bardziej opanowana. Myślę, że mogłabym zaczarować stół, metalowy półmisek albo dłoń pośrednika. Ale stało się. Wszystko się spełniło. Nie ma co do tego wątpliwości, wystarczy spojrzeć na drzewa rozgałęziające się cienkimi stopami w suchej ziemi. Dzika gęś wzlatuje Jak rozpostarta aksamitna koszula, krzyczy wystawiając dziób na marcowy wiatr. Na ścieżce prowadzącej do domu siedzi kot, jego spokojny oddech sprawia, że jego niebieska sierść faluje jak woda. Zebrano po kolacji naczynia – i słońce nieprzywykłe do niczego innego odbywa swoją pełną drogę w dół. /przeł. Julia Hartwig/ Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 29.09.10, 21:09 Jego sfera umysłowa i to, co nazywa się sferą duchową, pozostawały uśpione jak u niemowlęcia. Pobierał tylko te nieszkodliwe i bezowocne nauki, których księża katoliccy udzielają tubylcom, a które nie dają uczniowi wiedzy na poziomie świadomości, lecz jedynie na poziomie wiary i czci, toteż dziecko nie zamienia się w mężczyznę, tylko pozostaje dzieckiem. *** But the intellectual and what is called spiritual man in him were slumbering as in an infant. He had been instructed only in that innocent and ineffectual way in which the Catholic priests teach the aborigines, by which the pupil is never educated to the degree of consciousness, but only to the degree of trust and reverence, and a child is not made a man, but kept a child. (Walden) Odpowiedz Link Zgłoś
musz-ka23 Re: Motto na dziś 03.10.10, 15:30 Marianne Moore - CZYM SĄ LATA Czym jest nasza niewinność a czym nasza wina? Wszyscy są nadzy, nikt nie jest bezpieczny. Skąd płynie męstwo: rzecz bez odpowiedzi, harda wątpliwość - co niema krzyczy, głucha nasłuchuje - na przekór nieszczęściu i śmierci dodaje męstwa innym i w klęsce swej sprawia, że duch krzepnie? Widzi do głębi i szczęśliwy ten, kto przystał na śmiertelność i w więzieniu własnym wznosi się ponad siebie jak morze, co szamocąc się w otchłani, chce być wolne, choć być nim nie może, w swoich porażkach odnajduje ciągłość. Ten, kto czuje mocno, żyje jak trzeba. Niczym ptak, rośnie, kiedy śpiewa, prostuje się. Chociaż uwięziony, mocnym śpiewem głosi, że sytym być to rzecz pozioma, czysta jest radość. To jest śmiertelność. To jest wieczność. / przeł. Julia Hartwig/ Odpowiedz Link Zgłoś
musz-ka23 Re: Motto na dziś 04.10.10, 01:20 A jeden miał cudne długie rzęsy, zupełnie jak krowa. Widziałaś go? Duma i uprzedzenie /film/ Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 05.10.10, 09:04 Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony. Jakkolwiek za pojawieniem się takiego pana w sąsiedztwie niewiele wiadomo o jego poglądach czy uczuciach, owa prawda jest tak oczywista dla okolicznych rodzin, że przybysz zostaje od razu uznany za prawowitą własność tej czy innej ich córki. *** It is a truth universally acknowledged, that a single man in possession of a good fortune must be in want of a wife. However little known the feelings or views of such a man may be on his fi rst entering a neighbourhood, this truth is so well fi xed in the minds of the surrounding families, that he is considered as the rightful property of some one or other of their daughters. Jane Austen - Pride and Prejudice (1813) www.youtube.com/watch?v=A2A53aJIiWo Odpowiedz Link Zgłoś
musz-ka23 Re: Motto na dziś 07.10.10, 13:22 Emile Dickinson - NIEPOSTRZEŻENIE JAK ŻAL... Niepostrzeżenie jak Żal Lato się ulotniło - Zbyt nieuchwytnie, by można Odczuć to jako Złośliwość - Destylat Ciszy gęstniał Jak Zmrok rozpuszczony w powietrzu Lub Natura, w odosobnieniu Sama z sobą spędzająca wieczór - Zmierzch pojawiał się wcześniej - Obco jaśniał Poranek - Łaska uprzejma, lecz męcząca Jak Gość tuż przed pożegnaniem - I tak, choć nie obdarzone Skrzydłami ani Stępką, Lato leciutkim lotem Odpłynęło wprost w Piękno. /przetłumaczył S. Barańczak/ ********** As imperceptibly as grief The summer lapsed away, - Too imperceptible, at last, To seem like perfidy. A quietness distilled, As twilight long begun, Or Nature, spending with herself Sequestered afternoon. The dusk drew earlier in, The morning foreign shone, - A courteous, yet harrowing grace, As guest who would be gone. And thus, without a wing, Or service of a keel, Our summer made her light escape Into the beautiful. Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 07.10.10, 23:42 Stojąc w drzwiach „Kroniki”, Santiago patrzy z niechęcią w aleję Tacna: samochody, bezbarwne budynki, z których każdy jest inny, szkielety świetlnych reklam unoszące się we mgle, szare południe. W jakim to momencie Peru tak się skur.wiło? Gazeciarze wykrzykując najświeższe wiadomości kręcą się pomiędzy pojazdami zatrzymanymi na skrzyżowaniu ulicy Wilsona i Santiago rusza powoli w stronę Colmena. On był jak to Peru, Zavalita, w jakimś momencie się skur.wił. Myśli: kiedy? *** DESDE la puerta de La Crónica Santiago mira la avenida Tacna, sin amor: automóviles, edificios desiguales y descoloridos, esqueletos de avisos luminosos flotando en la neblina, el mediodía gris. ¿En qué momento se había jodido el Perú? Los canillitas merodean entre los vehículos detenidos por el semáforo de Wilson voceando los diarios de la tarde y él echa a andar, despacio, hacia la Colmena. Las manos en los bolsillos, cabizbajo, va escoltado por transeúntes que avanzan, también, hacia la Plaza San Martín. El era como el Perú, Zavalita, se había jodido en algún momento. Piensa: ¿en cuál? Mario Vargas Llosa - Conversación en La Catedral (1969) Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 08.10.10, 13:30 - Mam dość tej bieganiny, napiłbym się czegoś - mówi Santiago. - Chodź, wstąpimy gdzieś. Jest tu niedaleko jakiś lokal? - Znam jedno miejsce, jadam tam - mówi Ambrosio. -”Katedra”, taka knajpa dla biedaków, nie wiem, czy się panu spodoba. - Jeśli mają piwo z lodu, to mi się spodoba - mówi Santiago. - Chodźmy, Ambrosio. Kto by to pomyślał, panicz Santiago już pije piwo, i Ambrosio śmieje się, aż widać jego mocne, żółtozielonkawe zęby: psiakrew, jak ten czas leci. (Rozmowa w Katedrze) *** —Este trajín me ha dado sed —dice Santiago—. Ven, vamos a tomar algo. ¿Conoces algún sitio por aquí? —Conozco el sitio donde como —dice Ambrosio—. "La Catedral", uno de pobres, no sé si le gustará. —Si tienen cerveza helada me gustará —dice Santiago—. Vamos, Ambrosio. Parecía mentira que el niño Santiago tomara ya cerveza, y Ambrosio ríe, los recios dientes amarillo verdosos al aire: el tiempo volaba, caracho. Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 09.10.10, 03:29 Imagine there's no countries, It isn't hard to do, Nothing to kill or die for, And no religion too, Imagine all the people living life in peace... You may say I'm a dreamer But I'm not the only one I hope someday you'll join us And the world will be as one www.youtube.com/watch?v=VNvZI1l6HE0 Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 10.10.10, 23:46 10.10.10 3 sek. temu · Lubię to! Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 11.10.10, 17:12 - Skoro jesteś taka zimna i wyrachowana, może zabijesz Davida Richardsona, niegrzeczna dziewczynko. Unikniesz ryzyka rozwodu i odziedziczysz jego fortunę. - Nie wiem, jak to zrobić, żeby mnie nie złapano - odparła bez uśmiechu. - A może ty się odważysz? Oferuję dziesięć procent spadku. To dużo, dużo forsy. Żartowaliśmy, ale przejmował mnie dreszcz, kiedy słyszałem, z jaką nonszalancją mówi te straszne rzeczy. Już nie była ową kruchą dziewczynką, która wybiła się z nizin dzięki niepospolitej śmiałości i determinacji; była dojrzałą kobietą, przekonaną, że życie jest dżunglą, w której triumfują najpodlejsi, gotową na wszystko, by nie dać się pokonać i wspinać się wyżej i wyżej. Nawet na to, by wysłać na tamten świat męża, żeby odziedziczyć po nim spadek, gdyby miała gwarancję, że pozostanie bezkarna? „Oczywiście - odpowiadała, z kpiącym i okrutnym błyskiem w oku. - Przerażam cię, niegrzeczny chłopczyku?" Mario Vargas Llosa - Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki (tłum. Marzena Chrobak) *** —Ya que eres tan fría y tan perversa, por qué no matas a David Richardson, niña mala. Te evitarás los; riesgos del divorcio y heredarás su fortuna. —Porque no sabría cómo hacerlo sin que me metan presa —me contestó, sin sonreír—. ¿Te animarías tú? Te ofrezco el diez por ciento de su herencia. Es mucha, mucha plata. Jugábamos, pero yo no podía evitar, cuando le oía decirme esas barbaridades con tanta soltura, un escalofrío. Ya no era aquella muchachita vulnerable que, pasando mil pellejerías, había salido adelante gracias a una audacia y una determinación poco comunes; ahora era una mujer he_cha y derecha, convencida de que la vida era una jungla don_de sólo triunfaban los peores, dispuesta a todo para no ser vencida y seguir escalando posiciones. ¿Incluso a despachar al otro mundo a su marido para heredarlo, si podía hacer_lo con absoluta garantía de impunidad? «Por supuesto», me decía, con esa miradita burlona y feroz. «¿Te doy miedo, niño bueno?» Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 12.10.10, 06:49 Kochanie się we trójkę jest wyrazem czci wobec Najświętszej Trójcy: Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego. (Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki) *** ...que formaban un triángulo amoroso y que hacer el amor a tres era rendir culto a la Santísima Trinidad —Dios Padre, Dios Hijo y Espíritu Santo... Odpowiedz Link Zgłoś
musz-ka23 Re: Motto na dziś 13.10.10, 19:49 "Wczoraj w nocy miałam odjazd" - wyrwało się doñi Lukrecji. Zanim dotarło do niej, co powiedziała, usłyszała pytanie Fonsita: "Dokąd, macocho?" Ze wstydu zarumieniła się po koniuszki włosów. M.V. Llosa - Zeszyty don Rigoberta /przekład Filip Łobodziński/ Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 14.10.10, 04:25 «Anoche me fui», se le escapó a doña Lucrecia. Antes de darse cuenta cabal de lo que había dicho, escuchó a Fonchito: «¿Adonde, madrastra?». Enrojeció hasta la raíz de los cabellos, comida por la vergüenza. (Los cuadernos de don Rigoberto) Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 14.10.10, 05:20 Wedle wszelkich oznak należą państwo do skupiska samic i samców, które z respektem spoglądają na posągi wybitnych mężów zdobiące place miejskie i ubolewają z powodu obsrywających je gołębi; potrafią państwo w dni obchodów wstawać wcześnie i godzinami stać na zajętym zawczasu dobrym miejscu na Polu Marsowym i oczekiwać defilady wojska, co z kolei pobudza państwa do wygłaszania opinii, w których iskrzą się słowa "bojowy', "patriotyczny", "męski". Szanowny panie, szanowna pani: czai się w państwu dzika bestia, będąca zagrożeniem dla ludzkości. Jesteście państwo żywym balastem, jaki cywilizacja ciągnie za sobą od epoki wytatuowanego, poprzekłuwanego kanibala odzianego tylko w saczek na fallusa, od epoki preracjonalnej, gdy czarownik tupaniem przyzywał deszcz i pożerał serce wroga, żeby posiąść jego siłę. W rzeczywistości za przemówieniami i sztandarami ku czci kawałka geografii upstrzonego słupkami granicznymi i arbitralnymi, niewytyczonymi liniami, czyli za czymś, co dla państwa jest najwyższą formą historii i metafizyki społecznej - kryje się ni mniej, ni więcej, tylko przebiegłe aggiornamento prastarego, prymitywnego strachu przed uniezależnieniem się od plemienia, przed odrzuceniem statusu masy, cząstki, przed staniem się jednostką, a także tęsknota za tym przodkiem, dla którego świat zaczynał się i kończył w znajomym obrębie polany w lesie, ciemnej pieczary, wyniosłego płaskowyżu, tej maleńkiej enklawy, gdzie wspólne były mowa, magia, bałagan, zwyczaje, a przede wszystkim niewiedza i lęki jego grupy. Ta enklawa dawała przodkowi odwagę, domniemaną ochronę przed błyskawicą, piorunem, dziką bestią i pozostałymi plemionami na planecie. I aczkolwiek od owych zamierzchłych czasów upłynęły całe wieki, a pan dzięki marynarkom i krawatom, pani zaś dzięki wąskim spódnicom i liftingom w Miami uważacie się za dużo lepszych od praszczura w przepasce z kory na biodrach i praszczurki z wisiorami w wargach i nosie - to jednak pan jest nim, a pani nią. (Zeszyty don Rigoberta) *** Usted pertenece, según todas las apariencias, al conglomerado de machos y hembras que miran con respeto las estatuas de esos prohombres que adornan las plazas públicas y deploran que las caguen las palomas, y es capaz de madrugar y esperar horas para no perderse un buen sitio en el Campo de Marte en el desfile de los soldados los días de efemérides, espectáculo que le suscita apreciaciones en las que chisporrotean las palabras marcial, patriótico y viril. Señor, señora: en usted hay agazapada una fiera rabiosa que constituye un peligro para la humanidad. Usted es un lastre viviente que arrastra la civilización desde los tiempos del caníbal tatuado, perforado y de estuche fálico, el mágico prerracional que zapateaba para atraer la lluvia y manducaba el corazón de su adversario a fin de robarle la fuerza. En verdad, detrás de sus arengas y oriflamas en exaltación de ese pedazo de geografía mancillada por hitos y demarcaciones arbitrarias, en las que usted ve personificada una forma superior de la historia y de la metafísica social, no hay otra cosa que el astuto aggiornamiento del antiquísimo miedo primitivo a independizarse de la tribu, a dejar de ser masa, parte, y convertirse en individuo, añoranza de aquel antecesor para el que el mundo comenzaba y terminaba dentro de los confines de lo conocido, el claro del bosque, la caverna oscura, la meseta empinada, ese enclave pequeñito donde compartir la lengua, la magia, la confusión, los usos, y, sobre todo, la ignorancia y los miedos de su grupo, le daba valor y lo hacía sentirse protegido contra el trueno, el rayo, la fiera y las otras tribus del planeta. Aunque, desde aquellos remotos tiempos, hayan transcurrido siglos y se crea usted, porque lleva saco y corbata o falda tubo y se hace liftings en Miami, muy superior a ese ancestro de taparrabos de corteza de tronco y labio y nariz de colgantes prendedores, usted es él y ella es usted. Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 15.10.10, 04:09 Dlatego jeśli ktoś w moim pobliżu mówi "Chińczyk", "Murzyn", "Peruwiańczyk", "Francuz", "kobieta" lub jakiekolwiek inne słowo mające zdefiniować istotę ludzką poprzez przynależność do danej zbiorowości, będącą naprawdę błahym parametrem, mam ochotę wyjąć rewolwer i - bum! bum! - strzelać. (Jest to rzecz jasna figura poetycka, nigdy nie miałem w ręku broni palnej i nigdy jej mieć nie będę, oddawałem w życiu wyłącznie wystrzały nasienne, którym owszem, poświęcam się z patriotyczną dumą). (Zeszyty don Rigoberta) *** Por eso, cuando alguien dice, a mi alrededor, «el chino», «el negro», «los peruanos», «los franceses», «las mujeres» o cualquier expresión equivalente con pretensiones de definir a un ser humano por su pertenencia a un colectivo de cualquier orden y no como una circunstancia desechable, tengo ganas de sacar el revólver y —pum pum— disparar. (Se trata de una figura poética, por supuesto; nunca he tenido un arma de fuego en la mano ni la tendré y no he efectuado otros disparos que los seminales, que, a ellos sí, reivindico con orgullo patriótico.) Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 15.10.10, 04:34 Proszę to wreszcie przyjąć do wiadomości i zadrżeć z oburzenia: jedyną ojczyzną, jaką poważam, jest łoże, po którym stąpa moja małżonka Lukrecja ("Niech światło twoje, pani, / precz odegna mrok i smutek mej nocy" - brat Luis de León dixit), a jej wspaniałe ciało to jedyna bandera czy godło zdolne porwać mnie w wir najdzikszych walk, na jedyny zaś hymn, jaki mnie porusza do łez, składają się odgłosy, które to ukochane ciało wydaje, a więc jej głos, śmiech, płacz, westchnienia i oczywiście (niech państwo zatkają uszy i nos) jej czkawka, beknięcia, bąki i kichnięcia. Można czy nie można uważać mnie za prawdziwego patriotę na m ó j własny sposób? (Zeszyty don Rigoberta) *** Sépalo de una vez por todas y horrorícese: la única patria que reverencio es la cama que holla mi esposa, Lucrecia (Tu luz, alta señora / Venza esta ciega y triste noche mía, fray Luis de León dixit) y, su cuerpo soberbio, la única bandera o enseña patria capaz de arrastrarme a los más temerarios combates, y el único himno que me conturba hasta el sollozo son los ruidos que esa carne amada emite, su voz, su risa, su llanto, sus suspiros, y, por supuesto (tápese los oídos y la nariz) sus hipos, eructos, pedos y estornudos. ¿Puedo o no puedo ser considerado un verdadero patriota, a mi manera? Odpowiedz Link Zgłoś
musz-ka23 Re: Motto na dziś 16.10.10, 23:48 - Najstraszniejsze dla rozwódki nie jest to, że wszyscy mężczyźni czują się w obowiązku proponować jej te rzeczy - informowała mnie ciotka Julia. - Najgorsze, że skoro jesteś rozwódką, to uważają, że romantyzm jest już niepotrzebny. Wcale nie zabiegają o to, abyś się w nich zakochała, nie prawią ci subtelnych komplementów, ale od razu proponują ci wszystko bez ogródek i jak najbardziej wulgarnie. Ja się nie dam oszukać. M.V. Llosa - Ciotka Julia i skryba /przekład Danuta Rycerz/ Odpowiedz Link Zgłoś
mala200333 Re: Motto na dziś 17.10.10, 22:16 "A to - Morozof wskazał Madonnę - to nie wdzięczność. To wołanie o pomoc. - Spałem z nią nie wiedząc, o co chodzi. Chciałbym o tym zapomnieć. - Głupstwo! Najmniej ważna rzecz na świecie, póki w niej nie ma miłości. Znałem kobietę, która mówiła, że łatwiej jej przespać się z człowiekiem niż zacząć mówić mu po imieniu. - Morozow pochylił się, jego wielka łysa głowa odbijała światło. - Coś ci powiem, Ravic. Musimy odnosić się przyjażnie do ludzi, jeżeli możemy i jak długo się da, bo w naszym życiu nieraz jeszcze popełnimy tak zwane przestępstwo. W każdym razie ja. I ty pewnie także. - Tak. Morozow objął ramieniem wazon z nieszczęsną palmą. Zachwiała się nieco. - Żyć to znaczy żyć z innymi. Zżeramy się wzajemnie. Nie powinniśmy gasić w sobie takich małych iskierek dobroci. To daje siłę na trudne życie. - Słusznie. Pójdę do niej jutro. - Doskonale - powiedział Morozow.- Tak właśnie myślałem. A teraz dość gadania. Kto gra białymi?" Odpowiedz Link Zgłoś
musz-ka23 Re: Motto na dziś ;) 18.10.10, 22:37 MIŁOŚĆ DO LATAJĄCYCH USZU Oczy, żeby widzieć, nos, żeby węszyć, palce, żeby dotykać, i uszy jak rogi obfitości, żeby je nacierać żółtkami jak garb garbatej lub brzuszek Buddy – które przynoszą szczęście – a potem oblizywać i całować. Podobasz mi się ty, Rigoberto, ty i tylko ty, ale ze wszystkich rze- czy najbardziej podobają mi się twoje latające uszy. Marzy mi się , by uklęknąć i czatować na te dziurki, które rankiem czyścisz (ta, co wie, to wie) pałeczką z wacikiem i które depilujesz pęsetą – włosek au za włoskiem au przed lustrem au – w tych dniach, kiedy wypada ich kolej na oczyszczenie. Co ujrzałabym przez te głębokie otworki? Otchłań. Tak odkryłabym twoje tajemnice. Na przykład jaką? Że bezwiednie już mnie pokochałeś, Rigoberto. Coś jeszcze bym zobaczyła? Dwa słoniki z uniesionymi trąbkami. Dumbo, Dumbusiu, ależ ja cię kocham. O gusta nie warto się spierać. Chociaż zdaniem niektórych dzię- ki nosowi i uszom wygrałbyś konkurs na Człowieka – Słonia Peru, dla mnie jesteś najatrakcyjniejszym, najpiękniejszym mężczyzną, jakiego widziałam. No, Rigoberto, zgadnij: gdybym miała wybrać między Ro- bertem Redfordem a tobą, to kto byłby wybrankiem mego serca? Tak, uszko kochane, tak, nosku, tak, mój Pinokio: ty, ty. Co jeszcze bym ujrzała, gdybym mogła śledzić czeluście twego słuchu? Pole koniczyny, wyłącznie czterolistnej. I pęki róż, na których płatkach widniałby portret otoczonej białym puszkiem rozanielonej twarzyczki. Czyjej? Mojej. Kim jestem, Rigoberto? Kim jest ta alpinistka, która cię kocha i ubóstwia i pewnego, wcale nieodległego dnia wespnie się na twe uszy, tak jak inni wspinają się na szczyty Himalajów albo na Huascarán? Twoja, twoja, twoja Maniaczka twych uszu /Zeszyty don Rigoberta/ Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś ;) 20.10.10, 00:12 AMOR A LAS OREJAS VOLADORAS Ojos para ver, nariz para oler, dedos para tocar y orejas como cuernos de la abundancia para ser frotadas con las yemas, igual que la jorobita de la jorobada o la panzita del Buda —que traen suerte— y, después, lamidas y besadas. Me gustas tú, Rigoberto, y tú y tú, pero, por encima de todas tus otras cosas, me gustan tus orejas voladoras. Quisiera ponerme de rodillas y aguaitar esos agujeritos que tú limpias cada mañana (la que sabe, sabe) con un palito algodonado y les arrancas los vellitos con una pinza —pelito ay por pelito ay junto al espejo ay— los días que les toca la purificación. ¿Qué vería yo por esos hondos huequecitos? Un precipicio. Y, así, descubriría tus secretos. ¿Cuál, por ejemplo? Que, sin saberlo, ya me amas, Rigoberto. ¿Alguna otra cosa vería? Dos elefantitos con sus trompitas levantadas. Dumbo, Dumbito, cuánto te amo. Entre gustos y colores no han escrito los autores. Tú, para mí, aunque hay quien dice que por tu nariz y tus orejas ganarías el concurso El Hombre Elefante del Perú, eres el ser más atractivo, el más buen mozo que se ha visto. A ver, Rigoberto, adivina, si me dieran a escoger entre Robert Redford y tú ¿quién sería el elegido de mi corazón? Sí, orejita mía, sí, narigoncito, sí, Pinochito: tú, tú. ¿Qué más vería, si me asomara a espiar por tus abismos auditivos? Un campo de tréboles, todos de cuatro hojas. Y ramos de rosas cuyos pétalos tienen retratada, en su peluza blanca, una carita amorosa. ¿Cuál? La mía. ¿Quién soy, Rigoberto? ¿Quién es la andinista que te ama y te idolatra y algún día no lejano escalará tus orejas como otros escalan el Himalaya o el Huascarán? Tuya, tuya, tuya, La loquita de tus orejas Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 19.10.10, 23:48 - Wygrzebywać to gó.wno z całym entuzjazmem, dziś trochę, jutro trochę, pojutrze znowu coś niecoś - powiedział Santiago. - A kiedy zbierze się cała góra gnoju, okazuje się, że trzeba ją samemu zeżreć do ostatniej odrobiny. (Rozmowa w Katedrze) Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 20.10.10, 00:00 -Acumulando mierda con mucho entusiasmo. Hoy día un montoncito, mañana otro poquito, pasado un pocotón -dijo Santiago-. Hasta que hubo una montaña de mierda. Y ahora a comértela hasta la última gota. Odpowiedz Link Zgłoś