vulture
03.02.04, 22:52
Chciałbym polecić wszystkim, którzy cierpią na brak chorej, rozrywkowej
lektury, twórczość pisarza brytyjskiego, Roalda Dahla, który wprawdzie
kojarzyć się może przede wszystkim z twórczością dla dzieci („Matylda”
chociażby), ale jest także autorem wielu pozycji, zwłaszcza opowiadań, które
się dla dzieci ewidentnie nie nadają. Ostatnio nabyłem mało finezyjnie
zatytułowany zbiorek „The Best Of Roald Dahl”, w którym zawarte są
najpopularniejsze opowiadania tego autora. Kinomani na pewno skojarzą treść
jednego z nich z filmem „Cztery pokoje” – chodzi o ostatnią nowelkę i faceta,
zakładającego się o to, że przeciwnik nie zapali zapalniczki dziesięć razy
pod rząd… większość tych historyjek to typowe makabreski, powiedziałbym
nawet, niewskazane dla osób o wrażliwych nerwach i żołądku. Jeśli ktoś jednak
lubi Rolada Topora, sądzę, że Dahl będzie odpowiednią lekturą na zimowe
wieczory. Żeby było zabawniej, sam autor w życiu prywatnym raczej cięższych
przejść nie miał, przynajmniej jego autobiografia „Boy” na to nie wskazuje.
A dzieciom polecam chociażby powiastkę „James And The Giant Peach”, w którym
chłopiec, osierocony przez oboje rodziców (zjadł ich nosorożec) ucieka od
wrednych ciotek, uprzednio masakrując je gigantyczną brzoskwinią.
Dydaktyczne, pedagogiczne, pouczające, hehehe…
Oczywiście, osobom bez poczucia humoru zdecydowanie twórczość R.D. odradzam.