Dodaj do ulubionych

do szczęśliwych posiadaczy wytworów Barańczaka

09.02.04, 15:24
Od kilku lat poluję na "Pegaz zdębiał", zbiór form dziwnych Barańczaka, ale
nigdzie już go nie można dostać. Jeśli ktoś ma i chciałby się pozbyć (czyt.
sprzedać) bardzo proszę o kontakt.
Obserwuj wątek
    • Gość: Grzech Słowo się rzekło, kobyłka u płotu IP: 80.51.253.* 16.03.04, 01:03
      Zaznaczam, że nie będzie tu niezbędnego intro historycznego o całym środowisku,
      które jest niezbędne wobec porażającej niewiedzy tzw. mas i yntelygentów, a
      także wobec zamazywania faktów przez usłużnych, o nich samych, "pożytecznych
      idiotów" (wedle Uljanowicza - Lenina, lub bardziej precyzyjnie: "tanich kurew"
      w myśl "językoznawcy" Dżugaszwilego - Stalina).

      Cytuję z książki, która jest niezwykle ważna i pomocna w analizie i ocenie
      postaw pisarzy, poetów i tzw. literatów żyjących i siejących hałdy
      dialektycznego i prosowieckiego bełkotu w czasie tzw. Polski Ludowej, czyli
      życia pod butem Moskwy (bolszewickiej kompartii i jej wściekłego psa - NKWD-
      KGB).

      Korzystam ze znakomitego i niezwykle pieczołowicie udokumentowanego opracowania
      Bohdana Urbankowskiego pt. "Czerwona msza, czyli uśmiech Stalina" (wyd. II
      poprawione i rozszerzone, t. 1 i 2, Alfa, Warszawa 1998), z którego cytuję:
      Wyróżnioną pozycję wśród poetów-arystokratów ducha, prawdziwych władów
      przyszłości ma zatem Poeta-kronikarz. Dawać świadectwo prawdzie, mówić to, co
      powinno zostać powiedziane - to zadanie na pozór skromne, lecz trudne,
      wymagające prawdziwego arystokratyzmu ducha.
      Takie zadanie wzięła na swe barki Kazimiera Iłłakowiczówna. Poetka mogła
      pozostać na Zachodzie i wybrać życie pielgrzyma; po powrocie z Rumunii, gdzie
      rzuciły ją losy wojenne, mogła też usadowić się na warszawskim Dworze.
      Zamieszkała w Poznaniu, w wynajętym pokoiku bez wygód, żyła z robienia korekt,
      przepisywania na maszynie, najmniej - z pisania książek. Jako autorka wierszy
      religijnych, pewne oparcie znajdowała w Kościele - co dodatkowo rozwścieczało
      jej wrogów. Spotkała się więc zarówno z szykanami partyjnych aparatczyków, jak
      z obłudnymi krytykami dworaków; atakowano ją wprost, jako byłą sekretarkę
      Piłsudskiego, autorkę "Ścieżki obok drogi", ale uderzano również obłudnie i po
      tchórzowsku. Robili to nawet ci, którzy nie musieli, i w czasie, kiedy to już
      nie było potrzebne, gdy stalinizm odchodził w przeszłość, a i
      siedemdziesięciopięcioletnia [ur. w 1892 r. - przyp. G.H.], ślepnąca staruszka
      nikomu nie zagrażała. Jeszcze w 1967 roku poznański aktywista Stanisław
      Barańczak postanowił zabłysnąć kosztem bezsilnej poetki [ur. 1946 r., więc
      ten "wrażliwiec" miał wtedy 21 lat - G.H.]. "Zrecenzował" wówczas jej wiersze
      jako infantylną ppisaninę dla dzieci, jako coś niepotrzebnego... Dzięki
      popisaniu się czujnością Barańczak zaczął robić błyskawiczną karierę, a
      moczaryzm jeszcze bardziej ją przyspieszył: w czasach kiedy nawe zaufani
      partyjniacy czekali długo na swe książki - czujny Stasio wydał 2 zbiory wierszy
      i przygotował szkice "Nieufni i zadufani", w których chwalił Marksa i wystawiał
      oceny kolegom po piórze. Szarpana przez różnej maści gorliwców Kazimiera
      Iłłakowiczówna mimo wszystko się nie załamała. Po Poznaniu, po Polsce krążyły w
      maszynopisach - przede wszystkim "Kolęda Katyńska" (...). Iłłakowiczówna miała
      też odwagę napisać wiersz o masakrze 1956 roku w Poznaniu: "Rozstrzelano moje
      serce".
      Koniec cytatu.
      Ilu poetów noszących spodnie było stać na cos takiego?
      Tylko garstkę (np. Herberta, Szaniawskiego, Rembeka, Gołubiewa).
      Atak zwolennika marksizmu, jakim był (?) Barańczak, na poetkę, która nie
      skalała się służbą czerwonym, był napadem ideologicznym.
      Nie było to jednak tak siermiężne i prostackie zapiewanie jak u klasyków-
      politruków w latach 40-tych i 50-ych (np. Konwickiego, Brandysa, Słonimskiego,
      Schaffa, Koźniewskiego, Bocheńskiego, Andrzejewskiego, Lewina, Kotta, Ważyka,
      Borejszy, Jastruna, Putramenta, Bratnego...).
      Grzegorz Hajduk

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka