"Płeć i charakter"-Otto Weininger

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.10, 12:43
Czytał ktoś? Chodzi mi o spojrzenie bez uprzedzeń i odzielenie
bełkotu (który pewnie jest w tej książce) od trafnych spostrzeżeń.

Liczę na merytoryczne uwagi. Każdą pomyję krytycyzmu ze strony Pań
uznam za potwierdzenie tez tego Pana.

Więc do dzieła!
    • troppo_bella Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger 27.03.10, 21:51
      Książka ta stała się ulubioną lekturą Hitlera, w swoim czasie
      zresztą była wielkim bestsellerem. Na szczęscie te czasy minęły
      kilkadziesiąt lat temu, teraz czyta się ją jako ramotkę, która
      niegdyś kształtowała umysły rasistowsko-seksistowskiej części
      Europy. Ciekawy przyczynek do historii myśli europejskiej. Trafne
      spostrzeżenia? Chyba to wezwanie do szukania ich akurat tam jest
      lekką pomyłką. Poczytaj, chłopie, coś mądrzejszego, jeśli już
      czytasz.

      No i dla mnie zastanawiające: jak często rasizm idzie w parze z
      seksizmem. Chyba strzelę o tym doktoracik.
    • hajota Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger 27.03.10, 23:16
      <<Każdą pomyję krytycyzmu ze strony Pań
      uznam za potwierdzenie tez tego Pana. >>

      W ten sposób z góry przekreślasz rzeczową dyskusję. Jeśli krytycyzm ze strony
      Pań ma być "pomyją", to znaczy, że tylko Panom wolno wyrazić się krytycznie o
      książce Weiningera?
      Moim zdaniem nie sposób jej czytać w oderwaniu od życiorysu autora (pisał ją w
      głębokiej depresji, a wkrótce po wydaniu popełnił samobójstwo, mając zaledwie 23
      lata) oraz kontekstu społecznego i kulturowego, w jakim powstała - Wiedeń
      przełomu wieków, epoka fascynacji odkryciami Freuda. Mam tę książkę, ale
      przyznam, że przez tekst się nie przebiłam, zbyt histeryczny jak na mój gust.
      Polecam lekturę wstępu Ostapa Orwina i posłowia Jerzego Prokopiuka do polskiego
      wydania z 1994 r. Prokopiuk (skracam tu oczywiście niemiłosiernie jego
      wywód)stawia tezę, że Otto W., rozprawiwszy się w książce z kobiecą i żydowską
      stroną swojej osobowości, nie miał innego wyjścia, jak się zabić. Z pewnością
      istnieją i inne interpretacje, przytaczam tę, którą mam pod ręką. Jak znajdę
      czas i dogrzebię się do biografii Freuda pióra Petera Gaya, gdzie, o ile
      pamiętam, jest wątek o Weiningerze, to może streszczę.
      • Gość: Taki ktoś Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.10, 00:43
        Dzieki!

        No własnie chodzi o to, że ta książka miejscami musi być niezłą
        ramotą. Znam historię tego nieszczęśnika. Wiedeń itp.

        Ale czy jest w niej coś co się da uchować? Czy nic? Bo jeśli nic,
        to dlatego, że tak bardzo miniona i nieaktualna czy też niepoprawna
        politycznie. Hmm?
        • Gość: Taki ktoś Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.10, 00:46
          Histeryczny styl mówisz?

          Własnie nigdzie nie ma w interze samej próbki stylu. Stąd jestem
          ciekaw. Temat dla mnie ciekawy. W końcu wiele poszlak z tego
          wychodzi.
          • hajota Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger 28.03.10, 01:26
            Przepraszam, pokręciłam. Ostap Ortwin nie jest autorem wstępu, tylko przekładu.
            Wstęp napisała Grażyna Kunigiel.
            Jeśli czytasz po angielsku, to cały tekst znajdziesz tu
            digital.library.cornell.edu/cgi/t/text/text-idx?c=cdl;cc=cdl;view=toc;subview=short;idno=cdl235
            A styl polskiej wersji... Może bardziej chaotyczny niż histeryczny. Naprawdę
            trudno przez to przebrnąć. Moim zdaniem więcej ta książka mówi o problemach
            autora z samym sobą niż o jakichś ponadczasowych prawdach.
            Chociaż.. Właśnie otworzyłam książkę na chybił trafił i znalazłam zdanie, które
            kiedyś podkreśliłam (czytając, a właściwie przeglądając bardzo pobieżnie):
            "Kobieta nigdy nie jest taka głupia, jak głupim może być niekiedy mężczyzna" :-))))
            I jeszcze: "Nikt nie może być uciskany, jakkolwiek sam czułby się jak najlepiej
            pod uciskiem. [...] Kobiety są ludźmi i jak ludzie muszą być traktowane, nawet
            gdyby same tego nigdy nie chciały. Kobiecie i mężczyźnie równe przysługują prawa".
            Ot, paradoksy tego osławionego dzieła...
            • Gość: Taki ktoś Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.10, 11:50
              Oooo!

              "Kobieta nigdy nie jest taka głupia, jak głupim może być niekiedy
              mężczyzna" :-))))
              I jeszcze: "Nikt nie może być uciskany, jakkolwiek sam czułby się
              jak najlepiej
              pod uciskiem. [...] Kobiety są ludźmi i jak ludzie muszą być
              traktowane, nawet
              gdyby same tego nigdy nie chciały. Kobiecie i mężczyźnie równe
              przysługują prawa".


              Widzę, że podkreśliłaś te zdania, które ciebie jako kobietę
              przynajmniej nie obrażały, jakbym chcciał podkreślać zdania sławiące
              mężczyznę jak koronę stworzenia to ile % musiałbym podkreślić? 90%??
              :))

              Mizoginia jest często częścią mizantropii. Czy jest rozczarowaniem
              dziedzięcej idealizacji światem dorosłych i całego świata? Czy nie
              ma sprzeczności polegajacej na uwielbieniu człowieka i kobiet, ale
              nie takich jakimi są, ale takich jakimi powinni być? Przestraszenie
              mechanizmami biologicznymi i społecznymi, wycofanie się, syndrom
              małego niedojrzałego chłopca? Ambiwalencja wobec kobiet na zasadzie
              idealizowania i strącania na bruk. Syndrom koorwy i madonny. Te
              sprzeczności sa dostrzegalne w tej książce? Miota sie jak ryba pod
              lodem?
              • Gość: DeKoster Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger IP: 109.243.173.* 28.03.10, 14:50
                Jest to książka wybitna. Dzieło geniusza. Dla czytelnika-kobiety
                trudna do przebrnięcia.
                Oczywiście jego sądy i krytyki nie są o b i e k t y w n e. Nie ma
                czegoś takiego jak obiektywność. Z punktu widzenia mężczyzny jako
                podmiot istnieje wyłącznie on sam. Kobieta symuluje swoje istnienie
                o tyle o ile przyjmuje role męską. Jednakże nic w takiej sytuacji o
                sobie powiedzieć nie może. Jedynie to co chciałby usłyszeć
                mężczyzna.
                Nie w tym tkwi wybitność Weiningara, że wyprzedził Freuda czy
                Lacana, ale w tym, że dotarł do głębi, do samego ontologicznego
                prakorzenia kobiecości. Właśnie dlatego, co skonstatował Strindberg,
                popełnił samobójstwo.
                Weininger nie napisał prawdy o ogólnej jako takiej kobiecie. Napisał
                tylko prawde o tym, jak kobieta jawiła się wtedy, w określonych
                warunkach kulturowych, które dziś tak naprawde niewiele się
                zmieniły. Nasza kultura dalej jest fallogocentryczna. Tyle, że płeć
                biologiczna traci w niej znaczenie.
                • Gość: Taki ktoś Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.10, 16:20
                  O proszę! Odmienny głos. Niech sie dyskusja rozkręca.
                  Oczywiście pewne prawidła społeczno-biologiczne i determinty nadal
                  istnieją.
                  Czyje są te słowa:
                  "Grzech pierworodny uruchomił w mężczyznie piekło inteligencji, w
                  kobiecie piekło koorestwa"

                  Ostre.
                  • iluminacja256 Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger 29.03.10, 10:41
                    No cóz, zaiste to takie nie fair, z e kazdy z zalozenia
                    inteligentny mezczyzna jest skórwysynem, a na dodatek spłodzi
                    dzieci z ku.rw.a.
      • Gość: Taki ktoś Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.10, 16:23
        hajota napisała:
        "W ten sposób z góry przekreślasz rzeczową dyskusję. Jeśli krytycyzm
        ze strony
        Pań ma być "pomyją", to znaczy, że tylko Panom wolno wyrazić się
        krytycznie o
        książce Weiningera? "

        Chidzi mi o krytykę merytoryczna i konstruktywną. Nie opartą na
        odrzuceniu z być może widocznych urażeń trafnych spostrzeżeń, które
        coś tam niewygodnego o kobietach powiedziały.
        • Gość: DeKoster Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger IP: *.centertel.pl 29.03.10, 00:26
          Oczywiście, że tylko mężczyzna jest w stanie powiedzieć cokolwiek
          konstruktywnego o tej książce. Kobieta może tylko stwierdzić, że ją uraża(jeśli
          czuje się kobietą), bądź, że jej nie uraża(jeśli siebie samej nienawidzi). Jeśli
          wyda jakikolwiek konstruktywny sąd, to nie napisze go z pozycji kobiety, ale z
          pozycji mężczyzny.
          • iluminacja256 Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger 29.03.10, 10:39
            Tak, tak oczywiscie.

            Jak również czywiście, tylko mężczyzna, który nie jest Zydem jest
            w stanie powiedzieć cokolwiek konstruktywnego o tej książce.

            Mężczyzna Żyd może tylko stwierdzić, że go uraża( bo jest Żydem ),
            bądź, że go nie uraża (jeśli nienawidzi swojego żydostwa ).
            Jeśli wyda jakikolwiek konstruktywny sąd, to nie napisze go z
            pozycji mężczyzny Żyda, ale z pozycji zasymilowanego przechrzty...


            Mozna zatem stwierdzić, ze swojej genialnosci Weininger nie tylko
            wyprzedził Freuda i Lacana, ale nawet Hitlera i Holocaust.

            Prawdziwa to tragedia, ze autor miał zydowskie pochodzenie...i
            równie trasgiczne, ze był homoseksualistą tak strsznie nie mogąc się
            z tym pogodzić

            • Gość: Dekoster Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger IP: *.centertel.pl 29.03.10, 14:31
              Można różnie do tej książki podejść. Już sama możliwość różnorakiej
              interpretacji świadczy o wybitności tego dzieła.

              Np. Wersja Prokopiuka jest stricte gnostycka. Autor "Płci i Charakteru"
              zniszczył swoje części i nie pozostało mu już nic, tylko zwariować albo popełnić
              samobójstwo.
              Weininger podobnie jak wcześniej Nietzche i Lautreamont zabił iluzorycznego
              siebie i skonfrontował się z pustką, jedyną realnością. To boli.
              Piszesz, że wyprzedził Hitlera i Holocaust. Owszem, możliwe, tyle, że artysta
              czy filozof działa tylko w obrębie siebie. Nie wychodzi poza swój umysł, nie
              kopuluje ze światem. Rozprzestrzenia siebie na zewnątrz jest domeną frustratów
              pokroju Hitlera. Polityk czy jakiś agitator jest człowiekiem, którego trzeba
              trzymać w klatce, patrzeć na niego i, jeśli tylko zacznie się odchylać, uderzyć
              mocno w czerep. Tego typu ludzi trzeba obserwować i pilnować, właśnie dlatego,
              że wychodzą poza siebie ze swoimi chorymi pomysłami.
              Artysta albo filozof jeśli ma chore pomysły, to nie wychodzi z nimi poza siebie.
              Używa tych różnych dziwactw, żeby siebie przekroczyć. Z punktu widzenia medycyny
              czy "zdrowego" społeczeństwa jest tylko oszołomem. Społeczeństwo stosuje swoje
              miary, żeby ocenić kogoś kto już od dawna jest poza nimi. To błąd.
              • Gość: Ktoś tam Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.10, 18:59
                Dobrze ze zwróciłes na to uwagę.
                Szaleństwo artysty filozofa, ma inny wymiar, ale czy pośrednio takie
                głosy w kulturze europejskiej (obnażające społeczno-biologiczne
                mechanizmy) nie są forpocztą ludzi pokroju Hitlera i innych
                szaleńców?

                To jest wielka przygoda europejskiej kultury. Postawienie na
                przekoananie, że człowiek jest istotą wybraną naznaczoną boskim
                kaprysem stworzenia.

                A potem bęc na dupę.

                Na razie nie mam czasu rozwijać, ale niech watek sie jeszcze troche
                przeciagnie. Panie do klawiatury, ale bez dziobania kwękliwego.

                • Gość: Dekoster Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger IP: *.centertel.pl 29.03.10, 21:20
                  Hitler wycinał zdania z różnych książek, których prawdopodobnie nie rozumiał.
                  Potem wklejał sobie do mózgu tak, żeby pasowało i tworzyło "spójny" system.
                  Potem wcielał to w życie.
                  Jak zauważył Baudelaire(taki jeden wcześniejszy teoretyk szowinizmu) artysta nie
                  powinien wychodzić poza siebie.
                  Być może, gdyby ktoś docenił talent młodego Adolfa to, nie mielibyśmy drugiej
                  wojny światowej. Bo jeśli swastyka hitlerowska to jego dzieło, trzeba przyznać,
                  że talent miał.
                  Nie sile się w tym momencie na tanią kontrowersyjność; staram się tylko patrzeć
                  na ten znaczek bez kontekstu.
                  To co zrobił Hitler ze starożytnym symbolem szczęścia było naprawdę dobre.
                  Ciekaw jestem jakby to było np. z Wagnerem. Czy gdyby mu się jako artyście nie
                  powiodło, to byłby w stanie stworzyć coś tak straszliwego jak Hitler? Pewnie tak.
                  A co do antysemityzmu- łatwo nam dzisiaj brzydzić się wszelkiego typu jego
                  objawami, łatwo nam być filosemitami, gdy z Żydami nie mamy żadnej styczności;
                  co najwyżej z całkowicie zasymilowanymi.
                  Tak naprawdę każdy filosemita kocha abstrakcje, kocha pojęcie Żyda, a nie
                  poszczególne jednostki. Nie wie kim stałby się żyjąc pośród nich. Nienawiść do
                  odmieńców jest naturalna, jest w nas zakorzeniona. Jest całkowicie irracjonalna
                  i bezsensowna, ale wypieranie się jej jest hipokryzją.
                  • Gość: leo Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger IP: *.4web.pl 30.03.10, 10:13
                    >Nienawiść do
                    >odmieńców jest naturalna, jest w nas zakorzeniona.

                    Mów za siebie. Doskonale znam tę retorykę , z której wynika, ze jest
                    w nas zakorzeniona rownież nienawiść do homoseksualisty, czarnego,
                    muzułmanina i wszystkiego co nie jest białaym heteroseksualnym
                    katolikiem płci męskiej. Tak samo naturalnie zakorzeniona była
                    nieanwisc do kobiety inteligentnej, chcącej sie uczyć, poniewaz
                    jedyną naturalną zaletą kobiety byla wysoka rozzrodczosc przy
                    calkowitym braku inteligencji.

                    To wszystko u Weiningera czyta sie co druga stonę , międlone w
                    koszmarnie egzaltowanym, młodopolskim stylu.

                    Itp, itd...jakby zywcem wyjęte z podreczników nacjonalistycznych
                    pisanych na poczatku XX wieku. A wszystko działa na najprostszej,
                    psychologicznej zasadzie kozła ofiarnego - nie masz na kogo zwalić
                    win za wszystko wokół, znajdz sobie wroga - jesli wystarczająco
                    wielu utozsami winę z mniejszością - masz pogrom albo Holocaust, nie
                    masz zalet - przypisz innym wszystkie mozliwe wady, okaze sie, ze na
                    tym tle masz jednak sporo zalet itp


                    A co do Wagnera - w antysemityzmie nie ustępowal Weiningerowi ani
                    trochę - wystarczy go poczytac.


                    A co do kolegi powyzej Pana - skoro uwaza pan własną matkę za
                    gegajacą kwokę, prosze ją ode mnie pozdrowić.
                    • Gość: DeKoster Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger IP: *.centertel.pl 30.03.10, 14:01
                      Nikt nie może mówić za siebie. Każdy jest mówiony.

                      Po pierwsze- chyba nie do końca zrozumiałeś to co napisałem.
                      Po drugie- antysemityzm to cholernie złożony problem, którego nie da się
                      pomniejszyć do rozmiarów bajeczki o koziołkach.
                      • Gość: DeKoster Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger IP: *.centertel.pl 30.03.10, 14:07
                        A co do stylu - jest wybitny. Taki powinien być język rozpraw filozoficznych; by
                        czytelnik filozofie przeżywał, a nie tylko dostarczał pożywkę dla neuronów.
                        • Gość: Taki Ktoś Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.10, 17:26
                          Osobiście widzę dużo kobiet pałających głupią bezmyslną niechęcią
                          do innych kobiet. I o tym sie nie mówi. Jest to niechęć do tego co
                          samo jest udziałem tych pań, a mianowicie ich interesowność i
                          zapobiegliwość w grabieniu do siebie.

                          Własnie kwoki. I tyle.
                          Pewnie, że istnieją inteligentne kobitki.

                          Pytam sie o książkę, bom ciekaw. Ale chyba się skuszę i ją
                          przeczytam. I dam znać.

                          Co do Hitlera i dyktatorów, to zawsze istnieli, ale sytuacja
                          społeczno-kulturowa i polityczno-ekonomiczna decydowały o tym czy
                          ludzie tacy (już w ramach gry demokratycznych wyborów) dostawali
                          przydział na władzę.

                          Wszystko jest niejako zaprogramowane w ramach takich a nie innych
                          kierunków rozwoju cywulizacji. Człowiek dochodził do pewnych pojęć i
                          idei i je porzucał rozczarowany czy znużony. Marks pewnie musiał się
                          wydarzyć ze swoimi pomysłami i analizami. Weininger tez mia swoje
                          miejsce na to by w danym momencie historycznym wydać swoją książkę i
                          być ulepiony z tych okoliczności kulturowych, które istniały w
                          Europie i we Wiedniu na przełomie XIX/XX wieku.

                          Antropologia i historia idei.
                          Ps
                          przebywanie na różnych forach uświadomiło mi dużą ilość fajnych
                          kobitek i jeszcze większą ilośc popieprzonych damulek
                          gazetowyborczego chowu, pseudotoleranycjne gotowe skrytykować za
                          każde słowo i skrzywienie nosa.

                          Uderz w stół a nożyce się otworzą.
                          • iluminacja256 Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger 30.03.10, 18:34
                            Osobiście widzę dużo męzczyzn pałających głupią bezmyslną
                            niechęcią do kobiet. I o tym sie nie mówi. Jest to niechęć do tego,
                            co samo jest udziałem tych męzczyzn, a mianowicie ich interesowność
                            i zapobiegliwosc w grabieniu do siebie.

                            Własnie knury. I tyle.


                            Jesli zwracasz sie do kogoś protekcjonalnie jak do gęsi, nie dziw
                            sie, że gęś zwróci sie tak do ciebie. To tylko chrzescijanie musza
                            nadstawiać drugi policzek.
                            • Gość: Taki ktoś Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.10, 19:30
                              Moja bratowa do swojego synka:

                              "Pawełku! Jak wujek Michał zostanie starym kawalerem to będziesz
                              miał po nim dom".

                              Juz taka dalekosiężna??
                              Juz chce mnie pogrzebać?

                              Pełno takich.

                              Polska jest pełna macic zaborczych wobec synów i synowych gotowych
                              pogrzebać teściowe i rodzinkę dookoła.

                              Wpatrzone w miot. Nie potrafiace kochać. Tylko chłopa do roboty
                              zagonić.

                              • Gość: Dekoster Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger IP: *.centertel.pl 30.03.10, 20:28
                                Bzdurna rozmowa. Kobieta jest w stanie powiedzieć mężczyźnie o sobie tylko to co
                                on sam chce usłyszeć. Mężczyzna o kobiecie samej w sobie nigdy nie dowie się
                                nic. Zawsze skończy się na "Wszyscy faceci to ch.uje/Wszystkie baby to ci.py"
                                albo "niektóre kobiety to ci.py, niektóre są w porządku/niektórzy faceci to
                                ch.uje, niektórzy są w porządku".
                                Kobiety mogą na swój temat jedynie wymownie milczeć. Z perspektywy męskiej są
                                tylko przedmiotami, za którymi można się uganiać; a gdy się już taki przedmiot
                                zdobędzie zorientować, że nie goniło się za niczym. Ziszczona fantazja to
                                największa trauma.
                                • Gość: Taki Ktos Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger IP: *.piotrkow.pilicka.pl 30.03.10, 21:39
                                  Dobre, dobre. Tak to jest w gruncie rzeczy. Kobiety to kameleony.
                                  Lepiej uzywac niz probowac zrozumiec.
                              • iluminacja256 Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger 31.03.10, 10:11
                                Moja bratowa do swojego synka:
                                >
                                > "Pawełku! Jak wujek Michał zostanie starym kawalerem to będziesz
                                > miał po nim dom".

                                > Kobiety to kameleony. Lepiej je używać niz próbować zrozumiec.



                                Wujku Michale!
                                Jesli ma sie problemy z relacjami we własnej rodzinie i problem z
                                relacjami z kobietami w ogole, to idzie sie do seksuologa lub
                                psychologa, lub chocby na forum psychologia, a nie na forum ksiązki
                                opisywac zachowania bratowej jako egzamplifikację zachowań
                                macic i do tego jeszcze podpierać to zmarłym wiek temu
                                homoseksualista-antysemitą Weiningerem, którego sie nawet nie
                                przeczytało.

                                No, ale cóż, juz od dawna mam świadomosc, że modernistycznego
                                Weiningera czytają głównie frustraci, bo juz np. Cioran ich
                                przerasta. Nihil novi sub sole.

                                • Gość: DeKoster Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger IP: *.centertel.pl 31.03.10, 23:12
                                  Proszę mi nie ubliżać, i to jeszcze w kiepskim stylu.
                                  Nie jestem frustratem i nie mam problemu z kontaktem z kobietami. Jestem raczej
                                  gentlemanem, czyli z feministycznego punktu widzenia szowinistą. Kobietą to
                                  odpowiada.
                                  Oczywiście, fałszywiec ze mnie. Kto nim jednak nie jest?(nie, nie
                                  usprawiedliwiam się w ten sposób, i w żaden nie mam zamiaru).
                                  A Cioran, moja droga, to jakimś wojującym feministą też nie był. A styl miał
                                  stricte dekadencko-postmodernistyczny.
                                  Weininger i Cioran to pisarze całkiem podobni. Ta sama gnostycka nienawiść do
                                  świata, podobne patetyczno-nihilistyczne tony. Do tego obydwoje mieli manie
                                  samobójczą(Na szczytach rozpaczy miało być ostatnią książką Ciorana)
                                  • Gość: Taki Ktoś Re: "Płeć i charakter"-Otto Weininger IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.10, 09:19
                                    Ta sama gnostycka nienawiść do
                                    świata, podobne patetyczno-nihilistyczne tony.


                                    I to dobre jest. Świat nie jest miłym miejscem. Cóż poradzić skoro
                                    rozwój pojęć i idei doprowadzał stopniowo do rozmontowywania
                                    grzecznej kultury afirmatywnej na rzecz wściekłej nienawisci wobec
                                    świata. Obdzieranie stopniowe przez demaskatorów, którzy pod
                                    płaszczykiem pieknych słów widzieli tylko zaplątane w
                                    człowieczeństwo (dzięki świadomości, która nas programuje i wyzwala)
                                    dzikie zwierzę.

                                    Już wolę takich buntowników intelektualistów jak Wininger czy
                                    Cioran, Nitzsche, Sartre i inni (choc tego ostatniego nie lubię). Te
                                    święte oburzenie intelektualistek-pań, gdy te nihilistyczne i pełne
                                    rozpaczy akty samozagłady i zwątpienia są zrodzone z rozczarowania i
                                    pasji etycznej.

                                    Juz lepiej niż łysy kibol nie mający nic wiecej poza tepą siłą.
                                    Wsciekłość i niechęć np do kobiet czy do świata skrywające urazę to
                                    nie to samo co chamskie odmużdzenie, z którym szacowne forumowe
                                    damulki się na co dzień spotykają. Więc więcej zrozumienia
                                    dla "Wieningerów", i wiecej wściekłości na tępą głupotę. Bo się
                                    panie gazetowo-forumowe zaplatają w salonowe pląsania.

                                    Ten tekst był do mnie. Więc droga Ciotko Iluminacjo!!!
                                    Rozmawiałem przedwczoraj przemile z jedną dziwczyną. Fajna rozmowa.
                                    Ale z jednym zastrzerzeniem. Bez żadnych erotycznych podchodów i
                                    całej męsko-damskiej gry. Niestety to jest fundament szczerej
                                    afirmacji i zdrowych relacji między mężczyznami a kobietami. Tylko
                                    wtedy jesteśmy ludzmi.
                                    Uwodzenie, zaloty, flirtowanie, wchodzenie w obroty spraw
                                    erotycznych to jest zawsze gra pozorów i strojenie pawich piórek.
                                    Generalnie jestem za tymi, i za tą tradycją, która w seksie jak i w
                                    całej tej walce o dupę dostrzega zaplatanie się w siły raczej
                                    ciemniejsze niż jasniejsze. Czasem udaje się zdobyć lepszy odcień
                                    dzięki wzajemnej inteligencji, ale rzadko. Zwracam tymi słowami
                                    uwagę na tych, którzy w dzisiejszych czasach widzą triumfalny pochód
                                    wolności seksualnej, która nas wyzwala z tępych religijno-
                                    konserwatywnych ograniczeń. Jakby same zostały narzucone (przez
                                    czarnych), a nie były stopniowym kulturowym postulatem i
                                    paradygmatem pełnego sprzeczności Człowieczeństwa. Raju nie ma! W
                                    seksie też nie.

                                    Genralnie inteligentni faceci są bardziej dwufazowi i głębsi w
                                    człowieczeństwie poprzez sprzeczności, których są świadmoi i które
                                    napędzały kulturę tworzoną bardziej przez męskie rozkołysanie niż
                                    wasze grzebanie w pieleszach. Natomiast wy kobitki Juz
                                    po "uśwadomieniu" macie zaciekłość "ciotek rewolucji".
Pełna wersja