Prolog do książki "Arytmia"

IP: *.xdsl.centertel.pl 19.08.10, 17:36
Witam serdecznie. To mój pierwszy post na tym forum, a zamieszczany
przeze mnie prolog jest moim literackim debiutem. Książka zostaje w
całości oparta na faktach, które miały miejsce niespełna rok temu.
Głównym bohaterem jestem ja, pod zmienionym nazwiskiem.
Zapraszam do lektury i oceniania:)



PROLOG


Gęste, ciemne chmury spowiły szkarłatne niebo ponad ulicami
Szczecina. Wrześniowy wieczór okazał się być tym samym jeszcze
bardziej chłodny, niż zapowiadano to w telewizji. Jeśli nie liczyć
wycia kilku stłumionych syren i szczekających, bezpańskich psów,
miasto o tej porze wydawało się być względnie martwe i ciche.
Wrażenie pozbawionej życia sprawiała również ulica Broniewskiego,
wraz ze znajdującym się na niej szpitalem psychiatrycznym, przez
wielu ludzi potocznie nazwanym „wariatkowem”.
Szarzejące się latami ściany kompleksu budynków, będących w użyciu od
drugiej połowy XX wieku, nie napawały odwiedzających to miejsce
miłymi wrażeniami. Wręcz przeciwnie – budziły nieuświadomiony lęk
przed tym co może kryć się w środku. Nikt z mieszkańców położonego
nieopodal osiedla nie zechciałby wybrać się tu na wakacje. A już z
całą pewnością nikt nie chciałby być teraz w skórze Wiktorii
Kołodziej, której stan zdrowia ostatnio gwałtownie się pogorszył.
- Natychmiast podajcie jej Alprazolam i wezwijcie dyżurnego! -
Zawołała przełożona pielęgniarek do kilku innych sióstr znajdujących
się na korytarzu. Ledwo zdołała utrzymać wyrywającą się z jej silnego
uścisku młodą kobietę.
- Oni znowu tu są! Przyjdą po mnie! Zabiorą i was pieprzone ku...! -
Wiktoria z przerażeniem w oczach wymachiwała w powietrzu nogami, aż
ona i siostra Stella wylądowały razem na twardej posadzce oddziału.
- Uspokój się do cholery, tu nikogo nie ma! - Teraz, przygnieciona
ciężarem Wiktorii ledwo zdołała wypowiedzieć te słowa. Druga z sióstr
zdążyła już do nich podbiec z wyciągniętą w dłoni strzykawką.
Przytrzymawszy Wiktorię za rękę, zaaplikowała jej domięśniowo 20 ml
„odlatywacza”
Grymas bólu wykrzywił twarz kobiety która jednak nadal nie
przestawała walczyć.
- Niech was wszystkie szlag! Zasrane piguły! Truchła
jebane! - Lek podany domięśniowo potrzebował kilku minut aby
przeniknąć do krwiobiegu, przekraczając następnie barierę krew-mózg.
Dopiero wówczas mógł okazać się skuteczny.
- Przytrzymajcie jej nogi! - Krzyknęła Stella do swoich koleżanek.
Trzy silne kobiety ledwo utrzymywały skręcającą się Wiktorię w
pozycji horyzontalnej. Około pięciu minut później, jej krzyk zamienił
się w zwyczajne wycie zranionego zwierza a następnie w szloch, który
umilkł równie szybko jak się pojawił. Włosy Wiktorii kleiły się do
wychudzonej i spoconej twarzy dziewczyny. Źrenice jej oczu
rozszerzając się zabłysły zimnym blaskiem, zaś mięśnie gładkie ciała
zostały rozluźnione. Po chwili zapadła w głęboki sen i siostra Stella
mogła tym samym odetchnąć z ulgą. Było już po wszystkim.
Przybyły na miejsce doktor Artur Zawadzki nie miał już zbyt wiele do
roboty. Nakazując pielęgniarkom umieszczenie chorej w pasy, zapewnił
że omówi to zajście z jej lekarzem prowadzącym podczas porannego
obchodu.
Tak minął kolejny, zwyczajny wieczór na oddziale zamkniętym „C”.
Pewnemu młodemu chłopakowi, śpiącemu niecałe sto kilometrów od
Szczecina nie śniło się nawet, że już wkrótce tam trafi...

---------------------------------------------------------------------

Życie osiemnastoletniego Rafała Kowalczyka toczy się powoli na dno...
Nękany dziwnymi zaburzeniami rytmu swojego serca popada stopniowo w
nerwicę. Lekarze kardiolodzy załamują ręce, nie wiedząc jak można mu
pomóc. W końcu wyczerpany psychicznie Rafał trafia na zamknięty
oddział "C" szpitala psychiatrycznego w Szczecinie. Jaki wpływ na
jego życie będzie miała tamtejsza rzeczywistość? Czy potwierdzą się
stereotypy na temat ludzi chorych psychicznie, leczących się w tym
szpitalu? Jakie uczucia zacznie żywić do pięknej schizofreniczki,
Wiktorii Kołodziej? Książka pt. "Arytmia" ukazuje prawdziwe oblicze
współczesnej psychiatrii, rzucając czytelnika w mroczne zakamarki
ludzkiego umysłu.
Premiera: początek 2011 roku.
    • minniemouse Re: Prolog do książki "Arytmia" 19.08.10, 22:22
      Wrześniowy wieczór okazał się być tym samym jeszcze
      bardziej chłodny,


      czym samym?

      Szarzejące się latami ściany

      szarzejace sie sciany?
      nie wiem moze nie pamietam polskiego ale chyba powinno byc samo szarzejace?

      Nikt z mieszkańców położonego
      > nieopodal osiedla nie zechciałby wybrać się tu na wakacje


      to bym sobie odpuscila. chyba nikt nie ma takich skojarzen, zeby do "wariatkowa" wybierac sie na wakacje, kiedykowliek.


      tak poza tym, hmmm. powiem prawde, literacko nie powala mnie na kolana ale bym kupila i przeczytala.

      jesli to naprawde ty, to zycze szczescia i powodzenia!

      Minnie
    • Gość: czytelnik Re: Prolog do książki "Arytmia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.10, 13:01
      schizofrenia i miłość? dziękuję ale nie
      • staua Re: Prolog do książki "Arytmia" 20.08.10, 15:54
        Pretensjonalne imiona bohaterek.
      • minniemouse Re: Prolog do książki "Arytmia" 21.08.10, 03:15
        schizofrenia i miłość? dziękuję ale nie

        a to co za dyskryminacja? to juz schizofrenikom nie wolno kochac, albo ich?

        Minnie
Pełna wersja