pamparampa
19.05.04, 11:50
Ostatnio w łapska moje barczyste wpadło krótkie opowiadanie Lwa
Tołstoja "Sonata Kreutzerowska" i muszę rzecz Wam, moi drodzy czytacze, że
utwór ten wywołał we mnie burzę myśli i chaos wewnętrzny.
Dzięki Tołstojowi zrozumiałem, że małżeństwo to niewolnictwo, a naszym życiem
rządzą popędy, fizyczne namiętności, a cała otoczka kulturowa jest g***
warta ! To kłamstwo ! Dwie osoby skute ze sobą małżeńskimi kajdanami są jak
dwaj galernicy, którzy nawzajem siebie tłamszą i ograniczają rozwój duchowy.
Gdyby pozbawić ludzi kulturowej maski, to okazałoby się, jak złymi jesteśmy
istotami, jak wiele w nas zła i rozpusty i jak okropną rzeczą jest gnicie w
małżeńskich kajdanach... Kłamstwo, rozpusta, żądze i chuć cielesna...
Przeczytajcie "Sonatę Kreutzerowską" i otwórzcie oczy na nowe doznania ! :)