Dzwoniłem do "Wyborczej" w sprawie "Lolity"...

09.06.04, 18:35
Dodruki "Lolity" mają być w ciągu dwóch tygodni. Zapytałem, czy nakład
następnych książek będzie większy. Urocza pani odpowiedziała, że tak,
zawahała się i stwierdziła, że jednak nie, ale jak zabraknie, też będą
dodruki...
    • facecja Re: Dzwoniłem do "Wyborczej" w sprawie "Lolity".. 09.06.04, 21:09
      ariwederczi napisał:

      > Dodruki "Lolity" mają być w ciągu dwóch tygodni. Zapytałem, czy nakład
      > następnych książek będzie większy. Urocza pani odpowiedziała, że tak,
      > zawahała się i stwierdziła, że jednak nie, ale jak zabraknie, też będą
      > dodruki...

      a rano w radiu mówili, żeby zamawiać książki u kioskarzy, żeby oni wiedzieli,
      jakoi nakłąd przygotować
      • ami_lii Re: Dzwoniłem do "Wyborczej" w sprawie "Lolity".. 10.06.04, 13:29
        Ja na szczęście zdążyłam kupić książke w kiosku (na 10 egzemplarzy trafiłam
        ostatnią!). Widać ,akcja cieszy się powodzeniem skoro ma być dodruk...szczerze
        mówiąc, nie zamierzam kupować całej serii tylko wybrane książki (1 wojna
        światowa mnie nie interesuje...)ale "Lolitę" musiałam mieć :) (mimo opinii
        mamy, że książka jest nieprzyzwoita i nie nadaje się dla 16...gdyby wiedziała
        co w necie można znaleźć przy odrobinie chęci...)
        • itosamo Re: Dzwoniłem do "Wyborczej" w sprawie "Lolity".. 10.06.04, 21:43
          Twoja mama ma rację, bo miłość jest nieprzywoita i obłęd jest nieprzyzwoity i
          Nabokova romans z angielszczyzną także jest nieprzyzwoity. Cała literatura jest
          nieprzyzwoita, a w szczególności lista uczniów z klasy Dolores Haze.
          Prawde mówiąc, to jestem okropnie ciekawy, co szesnastoletnia dziewczyna ma do
          powiedzenia po lekturze tej ksiązki.
          • katie_cutie Re: Dzwoniłem do "Wyborczej" w sprawie "Lolity".. 12.06.04, 11:24
            itosamo napisał:

            > Prawde mówiąc, to jestem okropnie ciekawy, co szesnastoletnia dziewczyna ma do
            > powiedzenia po lekturze tej ksiązki.

            okaże się, jak ją przeczyta.
            prawda, ami? :-)
        • Gość: aśka 16latka w sprawie Lolity do powiedzenia ma... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.04, 18:02
          16 latka Wprawdzie inna, niz ta, ktora sie wyzej wypowiadala (a juz na pewno
          nie byla "nimfetka" ;)), ale tez kupilam LOLITE i juz przeczytalam.
          Bardzo dobra powiesc psychologiczna, zdarzalo mi sie "obcowac" z duzo bardziej
          nieprzyzwoitymi ksiazkami, filmami etc., wiec niech mamusie nie przesadzaja.
          Ksiazka utwierdzila mnie w przekonaniu, ze bohaterowi literackiemu czytelnik
          jest w stanie tym wiecej wybaczyc, im bardziej z nim obcuje. Mysle, ze nawet
          osoby ostro potepiajace pedofilie nie potepiaja H.H. za jego sklonnosci...
          Chociaz tego do konca nie wiem:) Tylko dlaczego on musial miec tak glupie
          nazwisko? ;-). W kazdym razie "Lolita" to naprawde kawal dobrej literatury i
          polecilabym ja wszystkim - byc moze z wyjatkiem mojej mamy i katechety :)
          • itosamo Humbert Humbert 13.06.04, 21:11
            W sprawie ewentualnego nimfectwa należałoby zapytać 'nympholeptosa' - jednego z
            wtajemniczonych. Wolę nie rozwodzić się tutaj nad tą kwestią, jeszcze usunęto by
            ten wątek za pochwałę pedofilii.
            Złożone z dwóch identycznych członów imię własne 'Humbert Humbert' oddaje
            fundamentalną ambiwalencję tej postaci, bo w istocie jest co najmniej dwóch
            Humbertów. Jeden: ten psychologicznie odmalowany - wodzony za nos przez nimfetkę
            i własne opętanie, drugi: odmalowujący mag fikcji - wodzący za nos czytelnika
            narrator, sprytnie żonglujący zdarzeniami, konwencjami, wątkami; mistrz materii
            języka. Kto widzi tylko pierwszego, albo daje się opętać, albo odrzuca książkę z
            niesmakiem.
            Dwa są więc romanse: HH z Lolitą i HH z czytelnikiem.
    • Gość: ten_ktory_widzial Re: Dzwoniłem do "Wyborczej" w sprawie "Lolity".. IP: *.realestate.net.pl 11.06.04, 21:43
      Dodruki? O czym wogóle mowa? Dziś (piątek) w saloniku prasowym widziałem
      stertę "Lolit" czekających na nowego właściciela...
    • Gość: bugia Dzwoniłam do "GW" w sprawie "Imienia róży".. IP: *.ssk.com.pl 12.06.04, 11:59
      A ja wczoraj dostałam pocztą " imie róży" po telefonicznym zamówieniu.
      Oczywiście musiałam zapłacić 15 zł, ale najgorzej boli mnie 8,5 zł za
      przesyłkę. Nie mniej jednak i tak było warto...
    • Gość: Abra Re: Dzwoniłem do "Wyborczej" w sprawie "Lolity".. IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 12.06.04, 23:09
      Ja kupiłam "Lolitę" dzisiaj w sklepie na swojej ulicy. Widzac ksiązke przy
      kasie az sie upewniłam u sprzedawczyni, czy to na sprzedaż :) Nie wiem, moze
      ludzie zwracają, bo jeszcze 2 dni wcześniej jej tam nie było.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja