Jacek Kuroń: Wiara i wina.

17.06.04, 23:15
Miało byc dzisiaj o zupełnie innej książce, już obmyśliłem sobie jak napisać
kolejny głupi felietonik z sobą samym w roli głównej... a tu radio doniosło
że zmarł Jacek Kuroń. I zaraz mi się zrobiło zupełnie markotnie, odpłynęła
gdzieś moja grafomańska (broch! to dla ciebie!) radość pisania.
Na półce w korytarzu, koło encyklopedii i słownika wyrazów obcych stoi sobie
dośc tandetnie wydana książka Jacka Kuronia "Wiara i wina". Z podtytułem: "Do
i od komunizmu". Dlaczego akurat tam - a bo postawiłem :) Czytałem ją kilka
razy, zawsze zwracając uwagę na inne rzeczy. Najbardziej ciekawiło mnie, od
urodzenia chyba będącego zrezygnowanym pesymistą, skąd u Kuronia ten
imperatyw wiecznego działania. Nie żebym zazdrościł, o nie, wręcz przeciwnie!
Zreszta pamiętam, jak okrutnie wyborcy obeszli się z Kuroniem podczas wyborów
prezydenckich.... Kuroń jako swój chłop rozdający zupę - może być. Ale na
prezydenta? Za mało kraśny, za mało reprezentacyjny.
Siedzę sobie więc, smutnie patrzę na książkę, i myślę, że Kuroń był dla
Polaków jak papież: wszyscy go kochali, nikt go nie słuchał...
Tak to jest.
KrisK
    • Gość: sew Re: Jacek Kuroń: Wiara i wina. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.06.04, 23:19
      z porównaniem do Papieża to rzeczywiście grafomańsko przesadziłeś. Nigdy Kuroń
      nie był uwielbiany i chołbiony zupełnie przez wszystkich *jak papież* . Zawsze
      miał małą, większą, coraz większą rzeszę nietolerujących go. Był przecież Kuroń
      ikoną osławiaonej "lewicy laickiej" - i ciekawe jak dziś mówią o Nim w Radiu
      Ojca Dyrektora.
      • broch Re: Jacek Kuroń: Wiara i wina. 18.06.04, 00:36
        "z porównaniem do Papieża to rzeczywiście grafomańsko przesadziłeś"
        Fajne zdanie.

        Ludie jak Kuron sa dzisiaj malo popularni, poniewaz wyrzut sumienia nie jest
        rzecza mila.

        Szanowny Panie KK ciesze sie ze dzisiaj bez obylo sie bez "glupiego felietonika"
        choc okazja dosc smutna. Obawiam sie jednak za jak sepy, pojawi sie na forum w
        Panskim watku masa oszolomow udowadniajacych nieistniejace racje. Swoja droga
        ciekawe w jaki sposob wyczuwaja (te oszolomy) watki polityczne na
        niepolitycznych forach?

        Mam nadzieje ze "upiecze" sie Panu i ewentualnie znajda sie tutaj wylacznie
        glosy razsadnych. Kuron byl duza postacia polskiej polityki. Szkoda ze juz Go
        nie ma.
        • dr.krisk Re: Jacek Kuroń: Wiara i wina. 18.06.04, 00:44
          broch napisał:

          > "z porównaniem do Papieża to rzeczywiście grafomańsko przesadziłeś"
          > Fajne zdanie.
          Wiedziałem, że się ucieszysz :)

          > Szanowny Panie KK ciesze sie ze dzisiaj bez obylo sie bez "glupiego
          > felietonika"
          Muszę Szanownego Brocha zmartwić... właśnie chodzi mi coś po głowie. Pomysł
          znaczy. Oj, będzie felietonik......

          > "
          > choc okazja dosc smutna. Obawiam sie jednak za jak sepy, pojawi sie na forum w
          > Panskim watku masa oszolomow udowadniajacych nieistniejace racje. Swoja droga
          > ciekawe w jaki sposob wyczuwaja (te oszolomy) watki polityczne na
          > niepolitycznych forach?
          Fakt - też mnie to ciekawi. Jakby zamieścić coś na forum "Rowery", to pewnie
          też by tam przybiegli. Ale mam ich gdzieś.

          KrisK
    • brunosch Re: Jacek Kuroń: Wiara i wina. 18.06.04, 08:41
      dr.krisk napisał:

      > Zreszta pamiętam, jak okrutnie wyborcy obeszli się z Kuroniem podczas wyborów
      > prezydenckich.... Kuroń jako swój chłop rozdający zupę - może być. Ale na
      > prezydenta? Za mało kraśny, za mało reprezentacyjny.

      W dodatku ludzie nie przepadają za jednostkami chorobliwie uczciwymi - wyobraź
      sobie że prezydentem (premierem, ministrem) jest ktoś, kto traktuje swoją pracę
      jako obowiązek wobec tego kraju, a nie możliwośc bezkarnego łapania co w garść
      wpadnie. Takim pewnie byłby Kuroń, który nie przymknąłby oczu na przewały,
      jakich od 10 lat świadkami jesteśmy.
      A że elektorat dał mu homeopatyczną ilość głosów? To raczej wina nowego imidżu,
      jaki dla Kuronia wymyślili oszalali pierowcy, czy inni wizażyści. On czuł się w
      tym "kostiumie" fatalnie, nie był sobą.
      Z drugiej strony - czy wygrana Kuronia w wyborach, nie byłaby aby Jego klęską?

      > Siedzę sobie więc, smutnie patrzę na książkę, i myślę, że Kuroń był dla
      > Polaków jak papież: wszyscy go kochali, nikt go nie słuchał...
      > Tak to jest.

      Sporo osób jak Ty wczoraj siedziała patrząc w Jego książkę i zadawała sobie
      podobne jak Ty pytania...
      Tak to jest, doktorze, tak to jest.
    • hania55 Re: Jacek Kuroń: Wiara i wina. 18.06.04, 09:03
      I mnie smutno. I nawet nic już mi się nic więcej o tym, że mi smutno nie chce
      pisać.

      Pana Doktora nieodmiennie pozdrawiam.
    • piccolo_diavolo "Wiara i wina". 18.06.04, 12:15
      Fajny, dwuznaczny tytuł :-)
    • agata_to_ja Re: Jacek Kuroń: Wiara i wina. 18.06.04, 14:47
      I mnie tez od razu przypomniała się wczoraj ta książka. Czytałam ją dawno,
      bardzo dawno i pamietam, że zadziwiała i zachwycała mnie w niej jedna rzecz -
      zdolność do kochania. Jacek Kuroń potrafił wspaniale kochać, o swojej żonie
      pisał tak, że każda kobieta powinna zazdrościć. Myslę, że ta zdolnośc do
      kochania obejmowała nie tylo Gaję, kochał ludzi w ogóle.
      Często różni wyrzucaja mu lata wczesnej młodości, walterowskie harcerstwo. Ale
      czy wielu znacie ludzi, którzy potrafili się tak totalnie odwrócić od "ideałów"
      swojej młodości, gdy uznaja je za fałszywe? I jak wielu z nich tak bardzo
      odkupiło swój bunt? Według mnie Jacek Kuroń wyszedł ze swego życia z twarzą, a
      to sie tak znowu często nie zdarza. :(
      Wiem, będę banalna w tym stwierdzeniu, wszyscy to mówia ostatnio, ale ostatnie
      miesiące sa dla nas okrutne. Odchodzą Nauczyciele, przynajmniej moi...
      • karol.mojzesz Więcej taktu 20.06.04, 14:17
        broch napisał:

        > Obawiam sie jednak za jak sepy, pojawi sie na forum w
        > Panskim watku masa oszolomow udowadniajacych nieistniejace racje.

        Mógł się Broch powstrzymać, żeby w dniach żałoby po Jacku Kuroniu nie szczekać
        na "sępy" (nawet na te, które mają odmiennie politycznie zdanie, lecz które
        szanują pewnie śmierć bliźniego). Chyba nie o takie epitafium nam wszystkich
        chodzi. Niech Broch zapłacze lepiej w tych dniach refleksyjnie i zerknie w
        mroczne zakamarki swojej duszy.

        Pytanie: jakie racje uważa Broch za istniejące? I czy istnieją może racje
        racjejsze od najracjejszych? I czy są istotniejsze od najistotniejszych
        racjejszych? Ja domyślam się, że każde zdanie inne od brochowego jest wprawdzie
        racją, ale nieistniejące, co kreuje Brocha na jakiegoś Architekta Prawd
        Istniejących.

        > Swoja droga ciekawe w jaki sposob wyczuwaja (te oszolomy) watki polityczne na
        > niepolitycznych forach?

        Chyba taki, że każde nasze działanie jest uwikłane w politykę. Poza tym Jacek
        Kuroń był związany z polityką, bo chyba nie z gastronomią. Dalej, pisanie
        Brocha o przysłowiowej d****e Maryni zawsze zachodzi delikatną mgiełką owej
        oświeconej prawdy. No tak już to jest, że oszołomy walą "politycznie" z grubej
        rury, a chce się człowiekowi tylko rżeć ze śmiechu, czasami spodnie spadną i
        tyle, tzw. ynteligencja zaś delikatnie przędzie na swoich wysublimowanych
        maszynach heglowskich, lecz najczęściej słychać trzask przestawianych kręgów w
        owych niesfornych kręgosłupach, innych od brochowego. Neo-inkwizycja?

        > Mam nadzieje ze "upiecze" sie Panu i ewentualnie znajda sie tutaj wylacznie
        > glosy razsadnych. Kuron byl duza postacia polskiej polityki. Szkoda ze juz Go
        > nie ma.

        No i "Broch" żądając wściekle wątków nie-politycznych, sam się o nie ociera, aż
        iskry lecą. Ustawia jednym uderzeniem w stół (czy w klawiaturę) scenę tego
        forum - na Chamów i Panów. Co za mistrzowska, magiczna polaryzacja! Już to się
        raz wydarzyło w okolicach Morza Czerwonego. Niestety, z tej sztuczki Brocha
        wyłazi klasowa nienawiść (obecnie zwana: ksenofobią). I znowu pan Jacek mógłby
        się obrazić na takie traktowanie bliźnich przez Brocha. W końcu Adam Michnik
        (przyjaciel Jacka Kuronia) wybaczył mordercom naszych ojców, mógłby Broch
        wybaczyć oszołomom. Oszołom to bliski krewny wariata - nie chce chyba Broch
        przekonywać wariatów do swoich racjejszych racji. No chyba, że ich leczymy
        przymusowo (pytanie: eutanazją czy aborcją?). Trochę to gadanie Brocha ma urok
        dawnych politycznych tyrad Gomułki, co mogłoby się nie spodobać Jackowi
        Kuroniowi.

        Proszę zatem o więcej taktu... wyrozumiałości... tolerancji.
        • broch Re: Więcej taktu 20.06.04, 15:11
          Wypisales sie chlopie. Tylko co to ma wspolnego z tytulem watku?
          To sa wlasnie nieistniejace (w kontekscie watku) racje: zadnego zwiazku z
          glownym tematem.
          Zaloz sobie watek o tym, co o innych forumowiczach sadzisz i wyzal sie.

          Sugeruje dwu- lub trzykrotne przeczytanie tytulu watku i pierwszej wypowiedzi.
          Jesli rozumiesz czym autor rozmawiac i masz cos do powiedzenia na ten temat to
          dobrze.

          Nie mam pojecia co Kuron myslalby o mojej wypowiedzi. Sadze ze Ty tez nie.
Pełna wersja