Dodaj do ulubionych

Marzenia i rozczarowania.

23.02.14, 20:05
Porozmawiajmy na temat nowości wydawniczej, powieści " Marzenia i rozczarowania czyli rozważania śląskiej baby"?
Obserwuj wątek
    • nchyb Re: Marzenia i rozczarowania. 24.02.14, 18:15
      Elżbieto, napisałam Ci na innym forum, napiszę i tu. Nie porozmawiamy o czymś czego nie znamy.
      Jeżeli chcesz zareklamować swoją książkę i przekonać nas do siebie, napisz coś, co zachęci do poznania tej pozycji, po prostu...
    • elzbietaostrowska Re: Marzenia i rozczarowania. 04.03.14, 21:19
      Uczestnicy forum, prosili o klika słów o książce. Co oczywiście spełniam. W lutym, na rynku wydawniczym ukazała się powieść pt: " Marzenia i rozczarowania czyli rozważania śląskiej baby" wydana przez wydawnictwo My Book.( fragmenty na stronie internetowej). Jak powszechnie wiadomo żadna pozycja literacka bez promocji się nie obędzie, a więc,jestem tu. Biorąc tę książkę do ręki, i zapoznając się z nietypowym spisem treści, (np. Wspomnienie o karbinadlu czyli o kotlecie mielonym, Kolce w żići i goła noga na zoli, Hanusy i gorole. Gęsi, kaczki święta i skubaczki lub Kokoty, rozamundy i papaugany), z pewnością zastanawiacie się Państwo, o czym w niej przeczytacie, i co w niej znajdziecie? Niezwłocznie odpowiadam.
      Przeczytacie o realnym życiu, zwykłej i życiowo doświadczonej dojrzałej kobiety, która szuka stabilizacji i bezpieczeństwa tu i teraz. Stara się urealnić swoje marzenia i pragnienia, które przez długie lata skrywała głęboko w sobie, spychając na dalszy plan.
      Będzie to "babskie" spojrzenie na Górny Śląsk XXI wieku,( z rodzimą tradycją,górniczymi gwarkami i combrami oraz przełamaniem stereotypowego postrzegania Ślązaka), z perspektywy dwóch krańców woj. śląskiego czyli pomiędzy miejscowościami Wodzisław Śląski i Kruszyna. Opowieść będzie doprawiona humorem i odrobiną smutku, który wynika z codzienności dnia powszedniego i z wielorakości kontaktów międzyludzkich, niejednokrotnie nasyconych różnego typu emocjami. Myślimy, mówimy, czynimy lecz dla jednych: białe to białe, a czarne to po prostu czarne. Dla drugich czystość barw nie istnieje, posługują się tylko odcieniami szarości, na które składają się przemilczenia i niedomówienia. A, czymże w rzeczy samej one są: wybiegiem?, niezdecydowaniem?, brakiem sprecyzowanego punktu widzenia?, kłamstwem?, a może po prostu chłodną kalkulacją!
      Czy będę używać gwary śląskiej? Tak, lecz w umiarkowanych ilościach, ponieważ (pomimo tego, że mieszkam na Śląsku), na co dzień gwary nie używam. Ale, wystąpi dla podkreślenia jakiejś sytuacji lub mimowolnie i spontanicznie, ponieważ niektóre wyrazy głęboko wniknęły w mowę potoczną stając się automatycznie wykładnikiem miejsca zamieszkania.
      Proszę przeczytajcie, może Wasze wypowiedzi na forum spowodują, że odpowiemy sobie na wiele nurtujących nas tematów. Pozdrawiam i życzę miłej lektury.
      • maitresse.d.un.francais Kto to jest ta "zwykła kobieta"? 18.03.14, 21:26
        Co jakiś czas natykam się na sformułowania "zwykły człowiek", "zwykła kobieta".

        Kto to właściwie jest?

        O realnym życiu? Tzn. idzie baba do pracy, wraca baba z pracy, robi zakupy w Biedronce i handryczy się z chłopem?

        To z tego wszystkiego najbardziej interesuje mnie kotlet mielony. :-P
        • elzbietaostrowska Re: Kto to jest ta "zwykła kobieta"? 19.03.14, 08:12
          Witam. Pytasz co znaczy "zwykła kobieta"- to własnie taka jak twoja mama, twoja siostra, twoja żona, -ups chyba że?, jest celebrytką, politykiem lub inną osobą publiczną na tzw " świeczniku" , to bardzo przepraszam. A, co robi ta "baba" z książki?, między zwykłymi czynnościami dnia codziennego ( praca, dom, dzieci, konkubent), jeszcze rozważa czyli myśli: o życiu, innych i sobie. Jeżeli, się tyczy kotleta mielonego, to zachęcam do przeczytania. Ale zdradzę Ci tajemnicę na ucho " mimo, że był dobry, to kompletnie nie jadalny". :) Pozdrawiam i zachęcam do przeczytania powieści.
              • pavvka Re: Kto to jest ta "zwykła kobieta"? 20.03.14, 10:57
                maitresse.d.un.francais napisała:

                > pavvka napisał:
                >
                > > Patrząc na tego posta stwierdzam, że korektor książki musiał mieć baaardz
                > o cięż
                > > kie zadanie...
                >
                > Puffka, a może ty wiesz, kto to jest ta zwykła kobieta? Bo moja rodzicielka jed
                > nak się wyróżnia, a żony nie mam. :-P

                To taka, która nie jest ani szczególnie bogata, ani szczególnie wykształcona, ani piękna, ani wybitnie inteligentna, ani nie posiada innych wybitnych przymiotów wyróżniających ją ze społeczeństwa, w szczególności umiejętności pisarskich.
                Ja jednak wolę czytać książki pisane przez ludzi niezwykłych.
          • maitresse.d.un.francais Re: Kto to jest ta "zwykła kobieta"? 19.03.14, 17:46
            elzbietaostrowska napisał(a):

            > Witam. Pytasz co znaczy "zwykła kobieta"- to własnie taka jak twoja mama

            Ignotum per ignotum. Jeśli do 1000 osób napiszesz "taka jak twoja mama", to uważasz, że owe tysiąc mam nie różni się od siebie?

            Hehe, załóżmy, że czyjaś mama jest wziętym adwokatem - też jest zwykła? Albo fizykiem jądrowym.


            , twoja
            > siostra

            Siostrę mam jedynie przyrodnią, jeśli wiesz, co to znaczy, i nie utrzymuję z nią kontaktów.

            , twoja żona

            Jestem kobietą. Zazwyczaj wszyscy to widzą po nicku.

            , -ups chyba że?, jest celebrytką, politykiem lub inną osob
            > ą publiczną na tzw " świeczniku" , to bardzo przepraszam.

            Aha, czyli osoby nie na świeczniku, a mające jedną z wymienionych cech:

            - wybitnie inteligentne,

            - wykonujące nietypowe, wysoko kwalifikowane profesje,

            - mające zaburzenia emocjonalne,

            - interesujące się np. lingwistyką lub antropologią,

            też są zwykłe, czyż nie?

            Bo może te przemyślenia o życiu są w rodzaju "Ach, są jeszcze dobrzy ludzie, zajmą się chorym dzieckiem" tudzież "Ta Basia z serialu M jak Mdłości jest zupełnie taka, jak pani Zosia spod dziesiątki"?

            A, zapytam jeszcze: a jakie wykształcenie ma ta zwykła kobieta? Czy kobieta z wykształceniem wyższym nadal jest zwykła czy nie? A mężczyzna z wykształceniem wyższym?

            Zdradź mi, miła moja, kim jesteś z zawodu.


    • Gość: czytelniczka86 Re: Marzenia i rozczarowania. IP: *.leon.com.pl 05.03.14, 11:24
      Witam,
      obecnie jestem parę dni po przeczytaniu Pani książki, powiem tak książkę czyta się jednym tchem, treść jest przyjemna i zawiera wiele ciekawych informacji, poznajemy kulturę śląską.
      Co czułam po przeczytaniu tej książki? że można naprawdę wiele doświadczyć w życiu i wynieść z tego...bogactwo w postaci doświadczenia i SIŁĘ! PODZIWIAM AUTORKĘ I GRATULACJE WYDANIA książki bo to ogromny sukces, polecam innym.Powodzenia życzę i pozdrawiam

      Jadwiga
    • Gość: Ela Łach Re: Marzenia i rozczarowania. IP: *.31.143.160.rybnet.pl 12.03.14, 21:25
      Książka Pani Elżbiety Ostrowskiej to strzał w dziesiątkę. Jest to opowieść o życiu napisana bardzo lekkim językiem, z poczuciem humoru i przekazem. Bardzo cenna pozycja na obecne czasy. Traktuje o tym, co w życiu najważniejsze, najcenniejsze, o tym co tak naprawdę się liczy. Przypomina nam o potrzebie poczucia bliskości z drugą osobą, stworzenia udanego związku, w którym dwoje tworzyłoby jedno i tęsknota za tą jednią, gdy jej nie ma, o potrzebie bliskości z naturą i tęsknota za nią gdy się mieszka w mieście, o relacjach z ludźmi opartych na życzliwości, szacunku, zrozumieniu i wyrozumiałości.

      Jest to opowieść o silnej kobiecie, która udowadnia nam, że wszystko można przeżyć jak się jest dobrej myśli, a nawet jak jest ciężko to zawsze znajdzie się ktoś, kto pomoże. Jest tam wiara w życie, drugiego człowieka, pogoda ducha i pokora do tego co przynosi los.

      Książka przebogata w trafne refleksje typu, że nie można w związku nadrabiać braku pieniędzy niewolniczą pracą; refleksja o tym, że w związku z drugim człowiekiem należy pamiętam o poczuciu własnej wartości i bronić jej nawet kosztem rozpadu związku, ponieważ niejednokrotnie zasługujemy na więcej niż w danej chwili otrzymujemy i nie bać się zaryzykować! Jest to opowieść o marzeniach, próbie ich realizacji, o tym że nie zawsze się spełniają, ale mimo to warto podejmować te próby choćby dla kilku wspaniałych chwil.

      Są to refleksje osoby, która wiele lat już przeżyła i wychwyciła przy tym co to najistotniejsze i zechciała się tym z nami podzielić. Życzę sobie i nam wszystkim jak najwięcej takich książek, ponieważ potrzebujemy przypomnienia o tym co ważne w życiu i ludzi utalentowanych, wrażliwych którzy zechcą się tą wiedzą z nami podzielić i odziać ją w słowa które trafiają prosto w serce …
      • elzbietaostrowska Re: Marzenia i rozczarowania. 13.03.14, 15:34
        Witam. Pani Elu, bardzo dziękuję za recenzje. Jest mi bardzo miło, że przeczytanie książki sprawiło Pani przyjemność. Nie ukrywam, łezka szczęścia się w oku zakręciła. Tak miłe pierwsze recenzje, uskrzydlają i dają motywację do dalszej pracy. Pozdrawiam. E.O
    • Gość: ankapw24 Re: Marzenia i rozczarowania. IP: *.dynamic.chello.pl 12.03.14, 23:49
      "Marzenia i rozczarowania..." to kapitalny obraz życia kobiety osadzony w śląskiej rzeczywistości. Śląska Baba jest kobietą w życiu pełnym zawirowań i zakrętów, ale jej determinacja, zaradność, siła i niebywała osobowość powoduje, że świetnie odnajduje się w różnych niełatwych sytuacjach. Patrząc na bohaterkę Gosię widzę analogię do Bridig Jones, albo Juduty z powieści Grocholi. Dlatego też uważam, że każda kobieta, baba czy dziołszka powinna tą powieść przeczytać.
      Książka miejscami zakręci łzę w oku, ale potrafi rozbawić za sprawą humoru sytuacyjnego- mistrzostwo manewrowania słowem. Książkę czyta się bardzo przyjemnie i należy do tych, do których chętnie się wraca:)
    • maitresse.d.un.francais Aha, czyli to jest owa zwykła kobieta 19.03.14, 18:11
      Żona alkoholika z dwojgiem dzieci. Oczywiście obowiązkowa nowa miłość. Niech zgadnę - szczęśliwie zakończona, bo jakże by inaczej.

      www.mybook.pl/6/0/bid/311
      Zarówno tragiczna banalność tematu, jak i język, tu przykład:

      „Supermix” spraw bieżących, socjalnych, polityki oraz opowieści o relaksie, jaki dają nocne lokale i tatuśkowa praca (polegająca na akwizycji z obrzydliwym wciskaniem komuś tego, czego nie zamawiał)

      powodują, że książkę będę omijać dużym łukiem.
          • nchyb Re: A to autorka 19.03.14, 19:51
            na pewno książkom wydawanym samodzielnie przez autorów -brak jest porządnego redakcyjnego spojrzenia na całość
            nikt błędów nie poprawi itp
            zapewne tego tu zabrakło, sądząc po fragmencie autoprezentacji autorki
                • elzbietaostrowska Re: Od autorki i nie do wszystkich. 20.03.14, 19:10
                  Bardzo dziękuję za wpis. Oczywiście, sama odpowiadam za autoprezentację i jest to niesporne! I jeżeli postawiłam źle przecinek , pominęłam, przestawiłam lub spaprałam coś innego to przepraszam . I wcale się nie będę z tego tłumaczyć. Nie prosiłam ludzi z forum o poprawianie błędów, bo nie zachęcałam do rozmawiamy o ortografii , ale o książce i jej treści. (O zgrozo!, do tej pory tylko kilka było na temat), chociaż wiem co myślą, a to jest dla mnie najważniejsze. Z przykrością stwierdzam, że nie potrzebnie tu się zalogowałam , ale powiedziałam „a” więc brnę dalej. Niestety na forum, jest kilka kryjących się za pseudonimami aktywnych ludzi, którzy uważają się za najmądrzejszych znawców literatury, najwspanialszych krytyków, którzy oceniają i gdybają, bo przecież nie czytali. Ranienie i wyśmiewanie kogoś dostarcza im radości i uciechy na resztę dnia ( nie tylko tutaj). Dokopując komuś czują się spełnieni. To podnosi ich samoocenę, tym bardziej, że mogą wyżyć się na autorce. (Przepraszam ,że wyżywają się na wydawnictwie. Nie, mają do tego prawa !, Co wiedzą o wydawnictwie?, jeżeli z pewnością niczego nie napisali, a jeżeli napisali to nie wydali –brak im realnych doświadczeń w tym temacie). A, może, na tym forum spełnią swoje marzenia i opublikują- wtedy ocenimy. Nie!, tego nie zrobią, bo boją się takich samych, jak oni. No i super, ja przyjmuję wszystko na klatę „dobre i złe”. Dlaczego?, zaraz wyjaśnię, (kolejne przysłowie, którego nie znacie). Jak mówią o mnie dobrze- to dobrze. Jak mówią o mnie źle- to też dobrze. Najgorsze jest wtedy kiedy wszyscy milczą- to znaczy, że umarłam. Pozdrawiam. P.S. Forumowicze , do dzieła kolejny tekst do cenzury. W dalszym ciągu, zapraszam do merytorycznej rozmowy.
                  • eeela Re: Od autorki i nie do wszystkich. 20.03.14, 20:24
                    jeżeli z pewnością niczego nie napisali, a jeżeli napisali to nie wy
                    > dali

                    Jest na tym forum wcale nie tak mało piszącego i wydającego ludu. Nie rozumiem więc, z czego wynika twoja pewność.

                    Ranienie i wyśmiewanie kogoś dostarcza im radości i uciechy n
                    > a resztę dnia

                    Zdecydowana większość forumowiczów przychodzi na to forum z zamiarem rozmawiania o literaturze, a nie ranienia i wyśmiewania gwoli własnej uciechy. Reakcje w tym wątku są takie a nie inne, ponieważ jakość twojego pisarstwa jest rzeczywiście bardzo niska. Nie potrzeba do tego złej woli, żeby to zauważyć. I nie bardzo jest tu jak udzielać konstruktywnych porad, bo nic tu się nie da naprawić, jeśli nie przysiądziesz porządnie do nauki języka polskiego.

                    Z drugiej strony nie wszyscy czytelnicy czują potrzebę obcowania z poprawną polszczyzną podczas zażywania lektury. Jak rozumiem, znalazłaś paru czytelników, którzy pozytywnie zareagowali na twoje dzieło i spędzili przy nim miłe chwile. Na nich się skup, bo na tym forum nie znajdziesz wielbicieli. Tutaj przychodzą z reguły ludzie, którzy książki czytują regularnie, przez całe życie, więc są po prostu lepiej obyci z językiem i twoja książka nie ma szans ich usatysfakcjonować.
                    • elzbietaostrowska Re: Od autorki i nie do wszystkich. 20.03.14, 22:26
                      Czy Pani czuje, co pani pisze. Dla mnie liczy się fakt nie czcze gadanie ( tytuł, wydawnictwo),mimo lat ogarnę to. Jestem świadoma tego, że mam słabe strony, ale nie Wam anonimowo, mi je wytykać! Nikt, Was nie zmusza do kupna książki, po prostu zagaiłam chciałam iść z postępem czasu. Ostrzegano mnie, przed takimi jak Wy - dziećmi Internetu ( W Internecie waleczne szczurki, w realu szare myszki), od takich jak Wy, jak od fałszywych przyjaciół broń mnie Panie Boże. Porozmawiać o literaturze, no chyba Pani żartuje. Najpierw się czyta , a potem komentuje. Jestem naprawdę rozczarowana.
                      • maitresse.d.un.francais Nie nam anonimowo? To po co ten wątek? 20.03.14, 22:43
                        Rozumiem, że autorka, podobnie jak w wątku poniżej autor od mieszanych sztuk walki, oczekiwała wyłącznie głaskania po główce i zachwytów.

                        Przedstawiła się nazwiskiem - jest to jej sprawa. Na forach Gazety ludzie używają nicków i nawet Eeela może mieć na imię Matylda, a nie Elżbieta, albo wręcz Roman czy Zdzichu (choć o to jej nie podejrzewam).

                        Autorka SAMA CHCIAŁA pisać pod nazwiskiem na ANONIMOWYM forum. Więc o co te płacze? Że nie zachwyciliśmy się śląską babą i jej przemyśleniami? Ano nie. Nie mamy takiego obowiązku.

                        • maitresse.d.un.francais No to do meritum 20.03.14, 22:45
                          Nie wiem, jak na książkę zareagują śląskie i inne zwykłe baby, urzędniczki czy sprzedawczynie warzyw (z całym szacunkiem dla ich pracy).

                          Wiem, jak reaguję ja.

                          Książka jest kiepska! Autorka nie rozumie, że pisanie polega na OPEROWANIU SŁOWEM, a nie tylko na ZAPISYWANIU MYŚLI.

                          I szczerze, autorko, pomijając interpunkcję - zajmij ty się lepiej dziećmi, a z pisania zrezygnuj.

                          Anonimowa Metresa
                          • zdzicha_bez_zdzicha Re: No to do meritum 21.03.14, 08:32
                            maitresse.d.un.francais napisała:

                            > Nie wiem, jak na książkę zareagują śląskie i inne zwykłe baby, urzędniczki czy
                            > sprzedawczynie warzyw (z całym szacunkiem dla ich pracy).
                            >
                            > Wiem, jak reaguję ja.
                            >
                            > Książka jest kiepska! Autorka nie rozumie, że pisanie polega na OPEROWANIU SŁOW
                            > EM, a nie tylko na ZAPISYWANIU MYŚLI.
                            >
                            > I szczerze, autorko, pomijając interpunkcję - zajmij ty się lepiej dziećmi, a z
                            > pisania zrezygnuj.
                            >
                            > Anonimowa Metresa

                            Rozumiem, ze teraz juz ci lepiej "maitresse.d.un.francais". Na tym forum nic innego nie robisz, jak tylko dop...sz ludziom. Widocznie jakos na tych Wyspach nie wyszlo, co?
                            • maitresse.d.un.francais Na jakich Wyspach? 21.03.14, 17:54
                              Mieszkam w Polsce, czego bynajmniej nie ukrywam.

                              Uważam, że ta akurat autorka nie potrafi pisać.

                              Twoim zdaniem powinnam byłam:

                              a) ukryć ten fakt,
                              b) komplementować autorkę niezależnie od efektu jej pisania,
                              c) nic nie mówić?
                        • elzbietaostrowska Re: Nie nam anonimowo? To po co ten wątek? 21.03.14, 08:17
                          Żadnych płaczy nie było , i nikt nie szukał pochlebstw, jest tylko riposta. Kochani Moi, najpierw "luk na siebie, a potem na innych", to rada starej baby. Bezmyślność w kwalifikowaniu, szufladkowaniu- kto WAM NA TO ZEZWOLIŁ, nie przeczytałeś ( kolejne przysłowie, bardzo nie miłe, za co przepraszam.) Morda w kubeł i nie bulgotać.Pozdrawiam miłego dnia.
                          • maga34 Re: Nie nam anonimowo? To po co ten wątek? 21.03.14, 12:00
                            Nieładnie Pani Autorko, cóż to za słownictwo. Proszę zauważyć, że pisząc tu o swojej książce, wystawia ją Pani pod publiczny osąd. Odbiór każdego dzieła jest subiektywny. Nie da się nikogo na siłę przekonać, że zachwyca, skoro nie zachwyca. Po co te nerwy i słowa niezbyt licujące z pisarzem. Oczywiście mogę wsadzić "mordę w kubeł", ale nie pojmuję po co zaczyna Pani dyskusję, nie chcąc słyszeć ani słowa krytyki.
                            Książka jest napisana kiepskim językiem, treść nijaka (sądząc po fragmencie udostępnionym w sieci), roi się w niej od błędów nie tylko interpunkcyjnych, stylistycznych, ale i frazeologicznych. Naprawdę trochę więcej pokory by się przydało oraz rzetelna i ciężka praca nad warsztatem. Język to wdzięczne tworzywo, ale nieumiejętnie przez Panią kształtowane.
                      • Gość: przelotna :) Re: Od autorki i nie do wszystkich. IP: *.net.pbthawe.eu 21.03.14, 12:30
                        > Poroz
                        > mawiać o literaturze, no chyba Pani żartuje. Najpierw się czyta , a potem kome
                        > ntuje. Jestem naprawdę rozczarowana.

                        Ależ DOKŁADNIE to robimy - najpierw czytamy, potem komentujemy. Owszem, wiele osób na tym forum nie sięgnęło po fragmenty książki (ja też nie) a jednak czuję się uprawniona do komentowania, ponieważ widzę z wypowiedzi autorki, że nie ma pojęcia o języku polskim i po prostu nie umie pisać. Nie zna podstawowych reguł gramatycznych, zasad interpunkcji etc. Prezentacja książki też nie zachęciła by do niej zajrzeć.
                        I o tym właśnie piszemy - że nie poczułyśmy/poczuliśmy się zachęceni, oraz uzasadniamy dlaczego.
                        To tak, jak o tym, czy chcemy zjeść w danej restauracji, informuje nas po pierwsze szyld, po drugie, gdy tylko wejdziemy - zapach, po trzecie - wystrój, po czwarte - karta dań, po piąte - widok potraw na talerzach innych klientów.
                        Mnie odrzuciło już na etapie zapachu. Informował wyraźnie, że kucharz nie ma pojęcia o sztuce kulinarnej.
                        Idę posilić się gdzie indziej, choć lubię śląską kuchnię.

                        Autorka ma teraz do wyboru dwie drogi:
                        A/ wrócić do szkoły i odrobić zaległe lekcje od podstawówki począwszy
                        B/ nie pisać książek, chyba że wyłącznie do szuflady.

                        I tylko szkoda, że trafiła na "wydawnictwo" MyBook, bo straciła pieniądze, niczego nie otrzymując w zamian.
                        • jeepwdyzlu niemniej ta dyskusja 21.03.14, 12:42
                          elegancka nie jest
                          Czym innym krytyka (elżbieto nie masz racji, że anonimowy wpis jest mało istotny - na forum jesteśmy - jak zauważyli już inni - anonimowi - i mamy do tego prawo)
                          czym innym jednak obrażanie autorki...

                          jeep
                      • eeela Re: Od autorki i nie do wszystkich. 21.03.14, 15:58
                        > ale nie Wam anonimowo, mi je wytykać!

                        Droga Elżbieto, wydaje mi się, że nie do końca rozumiesz, na czym polega rola forum dyskusyjnego. Tutaj się o książkach dyskutuje, a dyskusje o książkach siłą rzeczy zawierają oceny. Sama osobiście zachęcałaś nas do tej dyskusji. Czy naprawdę spodziewałaś się, że nikt Cię nie skrytykuje? Naprawdę uważasz, że forumowicze nie mają do tego prawa? Na jakiej podstawie tak sądzisz? Co dokładnie im (nam) to prawo odbiera?

                        Ostrzegano mnie, przed takimi j
                        > ak Wy - dziećmi Internetu ( W Internecie waleczne szczurki, w realu szare mysz
                        > ki)

                        Nie wiem, kto ostrzegał i dlaczego, ale nie uczynił tego z rozwagą. Ja tam jestem równie groźna w realu co i w internecie ;-)

                        Najpierw się czyta , a potem kome
                        > ntuje.

                        Wprawnemu, doświadczonemu czytelnikowi wystarczy kilka stron książki, żeby ocenić jej potencjał.
                    • maitresse.d.un.francais A swoją drogą, autorko 20.03.14, 22:50
                      nie jesteś w stanie wprowadzać zmian w swojej prezentacji?

                      Naprawdę tak trudno było od wczoraj sprawdzić, z jakim przypadkiem łączy się czasownik "mieć"? Że nie użyję Takiego Trudnego Gramatycznego Pojęcia*, bo znowu się obrazisz.













                    • zdzicha_bez_zdzicha Re: Od autorki i nie do wszystkich. 21.03.14, 08:37
                      Zdecydowana większość forumowiczów przychodzi na to forum z zamiarem rozmawiania o literaturze, a nie ranienia i wyśmiewania gwoli własnej uciechy. Reakcje w tym wątku są takie a nie inne, ponieważ jakość twojego pisarstwa jest rzeczywiście bardzo niska. Nie potrzeba do tego złej woli, żeby to zauważyć. I nie bardzo jest tu jak udzielać konstruktywnych porad, bo nic tu się nie da naprawić, jeśli nie przysiądziesz porządnie do nauki języka polskiego.

                      Z drugiej strony nie wszyscy czytelnicy czują potrzebę obcowania z poprawną polszczyzną podczas zażywania lektury. Jak rozumiem, znalazłaś paru czytelników, którzy pozytywnie zareagowali na twoje dzieło i spędzili przy nim miłe chwile. Na nich się skup, bo na tym forum nie znajdziesz wielbicieli. Tutaj przychodzą z reguły ludzie, którzy książki czytują regularnie, przez całe życie, więc są po prostu lepiej obyci z językiem i twoja książka nie ma szans ich usatysfakcjonować.

                      Wiesz co eeela, moze zaloz sobie prywatne forum o "ksiazkach wysokich lotow i na odpowiednim poziomie". Jak zwykle wychodzi z ciebie przerost formy nad trescia czyli jaka to ja jest elokwentna i oczytana i wyksztalcona i piekna. Zrozum to kobieto, ze to forum nie jest twoja wlasnocia. Ty tu tylko sprzatasz- i to watki, ktore sa nie zgodne z regulaminem.
                      • pavvka Re: Od autorki i nie do wszystkich. 21.03.14, 09:44
                        zdzicha_bez_zdzicha napisała:

                        > Z drugiej strony nie wszyscy czytelnicy czują potrzebę obcowania z poprawną pol
                        > szczyzną podczas zażywania lektury.

                        Z tym się nie zgadzam. Mniej ambitny czytelnik może nie oczekiwać językowych fajerwerków, dla niego język książki może, czy nawet powinien, być prosty, ale niepoprawności gramatyczno-stylistyczne po prostu utrudniają czytanie i sprawiają, że czytelnik się męczy. Każdy czytelnik.
                      • eeela Re: Od autorki i nie do wszystkich. 21.03.14, 16:05
                        > Wiesz co eeela, moze zaloz sobie prywatne forum o "ksiazkach wysokich lotow i n
                        > a odpowiednim poziomie"

                        Nie widzę takiej potrzeby. O książkach całkiem dobrze rozmawia mi się tutaj. Małe też widzę szanse na zmonopolizowanie tego forum przez wielbicieli książek kiepskich i na niskim poziomie. Dla nich też jest tu oczywiście miejsce, tak samo jak dla wielbicieli książek na wysokim poziomie. Wyganiania na prywatne fora ani jednych, ani drugich nie uważam za stosowny pomysł.
              • Gość: MyBook korekta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.14, 07:59
                Czy poprzednia wypowiedź została usunięta ze względu na zamieszczenie linka? Jeśli tak, powtórzę, bez elementów mogących być uznanymi za reklamę.

                >na pewno książkom wydawanym samodzielnie przez autorów -brak jest porządnego redakcyjnego >spojrzenia na całość
                >nikt błędów nie poprawi itp
                >zapewne tego tu zabrakło, sądząc po fragmencie autoprezentacji autorki

                Wszystkie książki wydawane przez My Book przechodzą korektę. Nie sądzę, by potknięć językowych w książce było więcej, niż w tych publikowanych przez gigantów wydawniczych (patrz - seria "nad rozlewiskiem"). Końcowy efekt jest dość daleki od "surowych" wypowiedzi autorki i nie należy się nimi sugerować. Fragmenty, obszerniejsze niż na stronie wydawnictwa, są dostępne we wszystkich większych księgarniach internetowych.
                • elzbietaostrowska Re: korekta 21.03.14, 08:23
                  Witam bardzo serdecznie. Niestety to nie pierwszy wpis, który został usunięty. Nie wiem czyja to sprawka? Po co komuś, taki portal, jak to co jest wartościowe zostaje usunięte. Wiem!, chodzi o małą aferkę. Ale, i to mi sprzyja. Patrz -od autora i nie do wszystkich.
                  • eeela Re: korekta 21.03.14, 16:39
                    Niestety to nie pierwszy wpis, który został usunięty.
                    > Nie wiem czyja to sprawka?

                    Jest to sprawka moderatorów, czyli Nchyb i moja. Jeden z usuniętych wpisów łamał regulamin forum (paragrafy 4.1 i 4.4). Drugi łamał forumowe zasady dla autorów piszących na Forum Książki.
                • Gość: przelotna :) Re: korekta IP: *.net.pbthawe.eu 21.03.14, 12:45
                  > Wszystkie książki wydawane przez My Book przechodzą korektę.

                  Pierwszy z brzegu fragment:
                  – Witam panią – zwrócił się do mnie. – Mogę tu zostać?
                  – Jeśli, jesteś trzeźwy, to chwilowo tak.
                  I skierowałam się do kuchni, w której słyszałam szum czajnika bezprzewodowego.
                  – Co ty, synciu, robisz?
                  – Chińską zupę tacie, bo powiedział, że jest głodny – odpowiedział Patryk. – A to przywiózł tata i powiedział, że będziesz wiedziała, co z tym zrobić. – I wskazał ręką na minireklamówkę.
                  Nie miałam ochoty do niej zaglądać.
                  A więc poprzednie pytanie dzisiejszego gościa jak zwykle było formalnością, a moje zaprzeczenie i tak by niczego nie zmieniło. Nie zabraniałam mu widywać się z dziećmi, chociaż po tym, co z nim przeżyliśmy, powinnam. Ale twierdziłam że ojca i matkę ma się tylko jedno.

                  A argument w stylu "inni też kradną" jest po prostu żenujący.
                  (Chociaż muszę przyznać, że w porównaniu z tym, jak Autorka buduje swoje wypowiedzi w postach, faktycznie jakaś pobieżna korekta musiała być i pewnie bardzo wyczerpała korektora.)
                  Nie zmienia to faktu, że książka jest źle napisana, słaba i po dwóch akapitach odechciało mi się dalej czytać, choć była "po korekcie".)
      • eeela Re: Marzenia i rozczarowania. 20.03.14, 18:09
        Nie ma się czym znów tak emocjonować. Rynek zweryfikuje marzenia tej autorki i obawiam się, że rzeczywiście czekają ją rozczarowania. Odwagę i upór ma zresztą z pewnością nietuzinkowe, bo dużo ich potrzeba, żeby napisać książkę bez podstawowej wiedzy o języku. A może w literaturze też nadchodzi moda na autentyczny, a nie modelowany prymitywizm, jak już jest w malarstwie?
          • eeela Re: Marzenia i rozczarowania. 20.03.14, 18:46
            > Ona już dawno nadeszła, zważywszy Grochole i inne Brydżety.

            Grocholi co prawda nie czytuję, więc trudno mi się wypowiadać, ale z kilku fragmentów, z którymi zaznajomiłam się wiele lat temu, wynikało jednak, że ma ona podstawową wiedzę o fleksji i składni języka polskiego. Prymitywizm autentyczny, a nie modelowany, polega na uprawianiu sztuki bez uprzedniego instruktażu w odpowiadających jej środkach przekazu. Czyli malarz maluje, mimo że nikt mu nigdy nie pokazał, jak malować, a pisarz pisze, choć nie ma bladego pojęcia o poprawnym posługiwaniu się językiem. W malarstwie stosuje się na to jeszcze lepszy eufemizm: sztuka konceptualna. Nie musisz nic umieć, bo ważne jest jedynie to, że twoje dzieło przekazuje jakąś ideę.

            Nie uważam, że należy ten prąd w sztuce potępiać w czambuł, bo rzeczywiście ludzie bez profesjonalnego wykształcenia też mogą zrobić coś naprawdę ciekawego. Szkoda tylko, że robi się z tego mainstream do tego stopnia, że nawet na kursach i na uczelniach odchodzi się od twardego klasycznego treningu - mówię tu o swoim miejscu zamieszkania, czyli o Wyspach Brytyjskich, bo nie wydaje mi się, żeby to był problem w Polsce.
            • maitresse.d.un.francais Re: Marzenia i rozczarowania. 20.03.14, 22:55
              Szkoda tylko, że robi się z tego mainstream do tego stopnia, że nawet na kursach i na uczelniach odchodzi się od twardego klasycznego treningu - mówię tu o swoim miejscu zamieszkania, czyli o Wyspach Brytyjskich, bo nie wydaje mi się, żeby to był problem w Polsce.

              Aż tak źle?

              U nas głównym problemem jest obniżanie poziomu wymagań, żeby tylko utrzymać studentów, bo co student, to dopłata do uczelni.
              • eeela Re: Marzenia i rozczarowania. 21.03.14, 21:14

                > Aż tak źle?

                Nie zgłębiałam tematu jakoś szczegółowo. Moja wiedza pochodzi z artykułu w Guardianie, który czytałam przed kilkoma dniami. Guardian to co prawda dość przyzwoita firma, przynajmniej w porównaniu do średniej jakości mediów, ale wierzyć ślepo też nie należy. Mogli sobie podramatyzować ;-)
        • maitresse.d.un.francais Re: Marzenia i rozczarowania. 20.03.14, 18:18
          eeela napisała:

          > Nie ma się czym znów tak emocjonować. Rynek zweryfikuje marzenia tej autorki i
          > obawiam się, że rzeczywiście czekają ją rozczarowania. Odwagę i upór ma zresztą
          > z pewnością nietuzinkowe, bo dużo ich potrzeba, żeby napisać książkę bez podst
          > awowej wiedzy o języku.

          Jeszcze trzeba wiedzieć, że się tej wiedzy nie ma, moja droga.

          Jeśli ktoś nie wie, to po prostu pisze.
    • maga34 Re: Marzenia i rozczarowania. 21.03.14, 11:37
      "Otworzyłam balkon wynajmowanego mieszkania. Promienie słońca wpadły do środka, wraz z rześkim powietrzem. Energię, którą nabyłam od drzewa w trakcie drogi do domu, spotęgowałam kawą, ale siły witalne zamiast wzrastać, opadały. Z każdą chwilą było ich coraz mniej. Usiadłam na tapczanie obok dzieci. Dwa moje skarby (dziesięcioletnia energiczna i spontaniczna blondyneczka z niebieskimi oczkami i czternastoletni opanowany i kryjący emocje syn, o zgoła odmiennym kolorze oczu i włosów)"

      Po tym fragmencie (cytat z reklamowanego dzieła) dostałam lekkiego zawrotu głowy. Moje siły witalne zdecydowanie opadają a nie mam pod ręką energii z drzewa. jedna myśl mi tylko spokoju nie daje... czy ja też mam "z goła odmienny kolor oczu" zwłaszcza, gdy jestem w ubraniu...??
        • pavvka Re: Marzenia i rozczarowania. 21.03.14, 20:14
          monikate napisała:

          > O matkoświnto, bez obrazy, ale to jest czysta grafomania. Ma ona jednak wielu w
          > iernych czytelników

          Pewna jesteś? Bo ja mocno powątpiewam, gdyby miała, to autorka nie reklamowałaby jej tutaj tak desperacko.
            • eeela Re: Marzenia i rozczarowania. 22.03.14, 12:03
              Chodzi taki slogan, że podobno nie ma czegoś takiego jak zła prasa, ale mnie się wydaje, że niewiele w nim prawdy ;-) Po co wówczas istniałyby wojny informacyjne? Skoro zła prasa też jest dobra, kto by się przejmował, a przede wszystkim kto by ją zapewniał swoim adwersarzom?

              Z całą pewnością wątek ten przyczynił się do tego, że powiększyła się pula osób zaznajomionych z pisarstwem autorki. Ale jaka jest szansa, że ktoś po przeczytaniu tego wątku i linkowanych w nim fragmentów tę książkę kupi?
              • torado Re: Marzenia i rozczarowania. 22.03.14, 13:12
                eeela napisała:

                > Chodzi taki slogan, że podobno nie ma czegoś takiego jak zła prasa, ale mnie si
                > ę wydaje, że niewiele w nim prawdy ;-) Po co wówczas istniałyby wojny informacy
                > jne? Skoro zła prasa też jest dobra, kto by się przejmował, a przede wszystkim
                > kto by ją zapewniał swoim adwersarzom?
                >
                > Z całą pewnością wątek ten przyczynił się do tego, że powiększyła się pula osób
                > zaznajomionych z pisarstwem autorki. Ale jaka jest szansa, że ktoś po przeczyt
                > aniu tego wątku i linkowanych w nim fragmentów tę książkę kupi?
                >

                i żeby potem nie było jak z pisarką Malanowską ;-) :-D :-D
                  • eeela Re: A jak było z pisarką Malanowską? 22.03.14, 18:07
                    Rozmawialiśmy o niej w wątku 16 miesięcy pracy. Autorka ta czuła się oburzona wysokością zapłaty za swoją książkę. Malanowskiej nie czytałam, ale myślę, że bezpiecznie jest założyć, że prezentuje wyższy poziom pisarstwa niż omawiany w tym wątku, bo była nominowana do Nike, a ja wciąż ufam, że do tej nagrody nie nominuje się wtórnych analfabetów.
                    • maitresse.d.un.francais Re: A jak było z pisarką Malanowską? 22.03.14, 19:00
                      eeela napisała:

                      > Rozmawialiśmy o niej w wątku 16 miesięcy pracy. Autorka ta czuła
                      > się oburzona wysokością zapłaty za swoją książkę. Malanowskiej nie czytałam, al
                      > e myślę, że bezpiecznie jest założyć, że prezentuje wyższy poziom pisarstwa niż
                      > omawiany w tym wątku, bo była nominowana do Nike, a ja wciąż ufam, że do tej n
                      > agrody nie nominuje się wtórnych analfabetów.

                      www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/ksiazki/1533581,1,fragment-ksiazki-patrz-na-mnie-klaro.read
                      >
              • zwany_kiedys_drussem Re: Marzenia i rozczarowania. 22.03.14, 13:25
                Wojny informacyjne dotyczą pojęć głęboko zakorzenionych, natomiast w tym przypadku chodzi o promocję nowego produktu, zjawiska, czy po prostu osoby. A w takim przypadku ta zasada ("dobrze, źle, byle po nazwisku") się sprawdza - do tego dochodzi zawsze wielka próżność autora, o którym "się mówi". I w sumie bardziej o tę próżność mi chodziło...
                Myślę, że jednak część czytelników tego wątku uzna, że grono jajogłowych erudytów uwzięło się na Bogu ducha winną pisarkę. I ta część może kupić jej książkę w poczuciu solidarności z ofiarą...
                • eeela Re: Marzenia i rozczarowania. 22.03.14, 15:33

                  > Myślę, że jednak część czytelników tego wątku uzna, że grono jajogłowych erudyt
                  > ów uwzięło się na Bogu ducha winną pisarkę. I ta część może kupić jej książkę w
                  > poczuciu solidarności z ofiarą...


                  Może i masz rację. Ale czy to aż tak źle? Kariery tak czy siak jako pisarka nie zrobi, a jakieś pocieszenie każdemu potrzebne. Kilku czytelników więcej może takim pocieszeniem być. Jak już pisałam wyżej, zdaję sobie sprawę z tego, że ludzie są różni i mają różne potrzeby, i jeśli ktoś ma ochotę samarytańsko się katować, to jego sprawa. Każdy autor ma prawo do wątku o swojej książce na tym forum, każdy samarytanin ma prawo do okazywania wsparcia, a każdy jajogłowy ma prawo wyrazić swoją opinię. Ja tu nie widzę żadnego problemu :-)
                  • zwany_kiedys_drussem Re: Marzenia i rozczarowania. 22.03.14, 18:10
                    Och, ja też tu nie widzę żadnego problemu, a cały wątek czytałem z dużym rozbawieniem. Ale i z refleksją. Zwłaszcza dążność do samoośmieszenia autorki za wszelką cenę, byle tylko zaistnieć, wywołała pewne przemyślenia, także dotyczące mojej osoby :-)
                    • eeela Re: Marzenia i rozczarowania. 22.03.14, 21:11
                      Nie wiem, Drusie, czy całkowita rezygnacja z autopromocji jest właściwą reakcją na ten wątek. Mnie się wydaje, że każdy autor do jakiegoś stopnia musi sprzedać nie tylko książkę, ale też i siebie. Z jednej strony jest to prosta konieczność, z drugiej rozumiem ewentualną niechęć do autopromocji - każdy jakoś to sam proporcjonuje. W autopromocji per se nie widzę nic złego, chociaż rzeczywiście nieco mnie mrozi, gdy autor każe krytykującym wkładać mordę w kubeł...
                      • jeepwdyzlu Re: Marzenia i rozczarowania. 23.03.14, 13:04
                        Mnie się wydaje, że każdy autor do jakiegoś stopnia musi sprzedać nie tylko książkę, ale też i siebie.
                        ------------
                        Owszem takie czasy...
                        Pytanie - czy każdy czytelnik tego oczekuje?
                        Czy wywiady z autorami, spotkania autorskie, polemiki, telewizja śniadaniowa...
                        jest nam - czytelnikom potrzebne?

                        jeep
                        • eeela Re: Marzenia i rozczarowania. 23.03.14, 14:50
                          > Czy wywiady z autorami, spotkania autorskie, polemiki, telewizja śniadaniowa...
                          > jest nam - czytelnikom potrzebne?

                          Niektórzy autorzy mają bardzo wiele interesujących rzeczy do powiedzenia, których nie da się zamknąć w jednej czy dwóch książkach, i miło jest ich posłuchać. Ale rzeczywiście nieczęsto zdarza mi sie czuć taką potrzebę, czy też może inaczej: rzadko zdarzają się autorzy, którzy taką potrzebę we mnie generują.
                          • maitresse.d.un.francais Cóż... 23.03.14, 18:07
                            ... zawsze można wszak na własną rękę napisać do autora.

                            Choć przyznam, że kiedy nie udało mi się znaleźć maila pewnego pisarza (musiałabym prosić o kontakt za pośrednictwem instytucji, do których należał), to mi się odechciało.

                            Ale i tak chętniej bym sobie z nim pogadała sama niż podczas spotkania autorskiego.
                            • eeela Re: Cóż... 23.03.14, 20:26
                              A to mnie wystarczy po prostu przeczytać jeden czy drugi wywiad. Na żadnym spotkaniu autorskim jeszcze nie byłam, wyjąwszy promocje książek naukowych, na które chadzam z poczucia obowiązku ;-)
                          • jeepwdyzlu wywiady autorów 23.03.14, 20:53
                            Czy wywiady z autorami, spotkania autorskie, polemiki, telewizja śniadaniowa...
                            > jest nam - czytelnikom potrzebne?

                            Niektórzy autorzy mają bardzo wiele interesujących rzeczy do powiedzenia, których nie da się zamknąć w jednej czy dwóch książkach, i miło jest ich posłuchać. Ale rzeczywiście nieczęsto zdarza mi sie czuć taką potrzebę, czy też może inaczej: rzadko zdarzają się autorzy, którzy taką potrzebę we mnie generują.
                            ------------------------------
                            I odwrotnie...
                            Po usłyszeniu co ma do powiedzenia (kilka nazwisk z brzegu) Kuczok, Szwaja czy ostatnio nawet Bator - zaczynam mieć wątpliwości czy kupię Ich kolejne książki....
                            Zatem kij ma dwa końce....

                            jeep
                        • maitresse.d.un.francais Re: Marzenia i rozczarowania. 23.03.14, 18:04

                          > Pytanie - czy każdy czytelnik tego oczekuje?
                          > Czy wywiady z autorami, spotkania autorskie, polemiki, telewizja śniadaniowa...
                          > jest nam - czytelnikom potrzebne?


                          Pewnemu rodzajowi czytelników tak, jak sądzę. To rytuały w rodzaju "Pisarz to też Zwykły Człowiek, a nie inna forma bytu". :-PPP
                          • elzbietaostrowska Re: Marzenia i rozczarowania. 23.03.14, 20:21
                            Witam. Jestem zwykła i autentyczna. To, że wydałam książkę,( która przez miesiąc na tym forum wzbudza różnorakie emocje), niczego w mym życiu nie zmieni. Jestem, jaka jestem szczera i otwarta na propozycje, a przede wszystkim ciekawa zachowań ludzkich. To, jest dla mnie nowe doświadczenie. :) Pozdrawiam. E.O
                      • maitresse.d.un.francais Re: Marzenia i rozczarowania. 23.03.14, 18:13
                        eeela napisała:

                        > Nie wiem, Drusie, czy całkowita rezygnacja z autopromocji jest właściwą reakcją
                        > na ten wątek. Mnie się wydaje, że każdy autor do jakiegoś stopnia musi sprzeda
                        > ć nie tylko książkę, ale też i siebie.

                        Ale właściwie dlaczego?

                        Jeśli książka jest dobra, to co czytelników obchodzi, że autor ma psa albo że rzuciła go baba?

                        To jakieś straszliwe uproszczenie kulturowe, biorące się z kultury tabloidów.
                        • zwany_kiedys_drussem Re: Marzenia i rozczarowania. 23.03.14, 18:26
                          To nie jest uproszczenie, ale trafna diagnoza rzeczywistości, która opiera się niestety na tabloidyzacji. Autor nie osiągnie prawdziwego sukcesu finansowego, jeśli nie będzie udzielał wywiadów, pokazywał się na targach, jeździł na odczyty po wiejskich bibliotekach, uczestniczył w panelach dyskusyjnych, nie wiem, co jeszcze... Oczywiście, nie musi się od razu uzewnętrzniać, że rzuciła go baba, albo wręcz przeciwnie - że z inną babą nie wyłaził z łóżka przez miesiąc. Ale skoro nawet uznani i zdolni pisarze imają się takich sztuczek, to co mają powiedzieć ci kompletnie nieznani - jak mają się przebić do świadomości czytelniczej? Taki lajf.
                          • jeepwdyzlu sukces finansowy 23.03.14, 20:56
                            Autor nie osiągnie prawdziwego sukcesu finansowego, jeśli nie będzie udzielał wywiadów, pokazywał się na targach, jeździł na odczyty po wiejskich bibliotekach, uczestniczył w panelach dyskusyjnych, nie wiem, co jeszcze...
                            -------------------
                            Czyżby?
                            Dobra literatura się nie obroni?
                            Pozycje pt jak zostałem zajebistym aktorem - na pewno wymagają takich akcji
                            ale PRAWDZIWA literatura?
                            jeep
                            • eeela Re: sukces finansowy 23.03.14, 21:52
                              A znasz jakiegoś współczesnego autora, który nie jeździ na spotkania z czytelnikami, nie udziela wywiadów, nie prowadzi strony internetowej ani nie wdraża innych metod zainteresowania czytelnika, jest całkowicie anonimowy i istnieje dla swoich czytelników tylko i wyłącznie na kartach swoich książek?
                              • jeepwdyzlu Re: sukces finansowy 23.03.14, 22:52
                                A znasz jakiegoś współczesnego autora, który nie jeździ na spotkania z czytelnikami, nie udziela wywiadów, nie prowadzi strony internetowej ani nie wdraża innych metod zainteresowania czytelnika, jest całkowicie anonimowy i istnieje dla swoich czytelników tylko i wyłącznie na kartach swoich książek?
                                ----------
                                Nie nie
                                czym innym strona internetowa
                                czym innym spotkanie z czytelnikami (choć raczej w domu kultury niż w empiku :-)
                                a czym innym telewizje śniadaniowe, wywiady w kolorowych gazetach i snucie opowieści o bolącej wątrobie (Stasiuk ostatnio)

                                Nie obrażam się na współczesność, męczy mnie raczej parcie na szkło...
                                jeep
                                • eeela Re: sukces finansowy 23.03.14, 23:35
                                  No tak, ale chyba Druss już wyżej wspominał o tym rozróżnieniu. I to, i tamto jest formą autopromocji, czyli sprzedawania siebie, swojego czasu i swojego wizerunku. Różnica tkwi jedynie w tym, jak ten wizerunek autor kreuje :-)
                              • Gość: przelotna :) Re: sukces finansowy IP: *.net.pbthawe.eu 24.03.14, 09:22
                                > A znasz jakiegoś współczesnego autora, który nie jeździ na spotkania z czytelni
                                > kami, nie udziela wywiadów, nie prowadzi strony internetowej ani nie wdraża inn
                                > ych metod zainteresowania czytelnika, jest całkowicie anonimowy i istnieje dla
                                > swoich czytelników tylko i wyłącznie na kartach swoich książek?

                                Wiesław Myśliwski?
                            • pavvka Re: sukces finansowy 24.03.14, 10:37
                              jeepwdyzlu napisał:

                              > Autor nie osiągnie prawdziwego sukcesu finansowego, jeśli nie będzie udzielał w
                              > ywiadów, pokazywał się na targach, jeździł na odczyty po wiejskich bibliotekach
                              > , uczestniczył w panelach dyskusyjnych, nie wiem, co jeszcze...
                              > -------------------
                              > Czyżby?
                              > Dobra literatura się nie obroni?
                              > Pozycje pt jak zostałem zajebistym aktorem - na pewno wymagają takich akcji
                              > ale PRAWDZIWA literatura?

                              Jak się ma obronić (w sensie komercyjnym) jeśli nikt o niej nie usłyszy? Nowych książek wychodzą tysiące, nikt nie przeczyta znaczącej części z nich, więc trzeba przekonać czytelników, że dana książka jest akurat jedną z tych po które warto sięgnąć.
                              • jeepwdyzlu Re: sukces finansowy 24.03.14, 15:31
                                ale PRAWDZIWA literatura?

                                Jak się ma obronić (w sensie komercyjnym) jeśli nikt o niej nie usłyszy?
                                ---------------
                                Od tego jest wydawnictwo nie pisarz...
                                Za to bierze pieniądze, za to odpowiada, po to wykłada kasę i liczy na zwrot i zarobek...
                                Marketing, recenzje, współpraca z sieciami sprzedaży - to robota wydawnictwa.
                                Opowieści autora o pierwszym seksie mają z sukcesem wydawniczym słaby związek....
                                jeep
                                • pavvka Re: sukces finansowy 24.03.14, 15:38
                                  > Od tego jest wydawnictwo nie pisarz...
                                  > Za to bierze pieniądze, za to odpowiada, po to wykłada kasę i liczy na zwrot i
                                  > zarobek...

                                  Pisarz też ma finansowy interes w tym żeby książka się sprzedała.

                                  > Opowieści autora o pierwszym seksie mają z sukcesem wydawniczym słaby związek..

                                  Twórcy ambitnej literatury w wywiadach raczej nie opowiadają o pierwszym seksie, tylko o najważniejszych problemach współczesnego świata, kondycji ludzkości i tym podobnych pierdołach, i przy okazji opowiedzieć o swoim dziele. A dzięki wywiadowi w poczytnym piśmie znacznie więcej potencjalnych czytelników ma szansę dowiedzieć się, że taki autor istnieje i właśnie wydał nową książkę.
                                  • jeepwdyzlu Re: sukces finansowy 24.03.14, 15:47
                                    Twórcy ambitnej literatury w wywiadach raczej nie opowiadają o pierwszym seksie, tylko o najważniejszych problemach współczesnego świata, kondycji ludzkości i tym podobnych pierdołach, i przy okazji opowiedzieć o swoim dziele. A dzięki wywiadowi w poczytnym piśmie znacznie więcej potencjalnych czytelników ma szansę dowiedzieć się, że taki autor istnieje i właśnie wydał nową książkę.
                                    ----------
                                    Nie traktuj mnie jak idioty...

                                    jeep
                                • zwany_kiedys_drussem Re: sukces finansowy 24.03.14, 15:45
                                  Ale przecież to nie jest tak, że pisarz samowolnie idzie do "Pani Domu" albo "Vivy" i opowiada o swoich doświadczeniach seksualnych. To wydawca załatwia wywiady, często płacąc za nie grube pieniądze :-) Od inwencji pisarza, a często i od odpowiedniego podejścia dziennikarzy, zależy natomiast, co sie w takiej rozmowie znajdzie...:-)
                                • marek.zak1 Re: sukces finansowy 24.03.14, 15:55
                                  Oczywiście, masz fundamentalną rację, ale...
                                  Promocja książek znanych tworców jest prosta i nieobarczona większym ryzykiem. Promocja twórców nieznanych wymaga dużych środków i jest obarczona (bardzo) dużym ryzykiem finansowym.
                                  Do tego wydawnictwa otrzymują kasę za sprzedane książki z ogromnym opóźnieniem tak do roku. Mało ktore wydawnictwo stać na inwestowanie i tak bardzo długie czekanie na pieniądze. Trzeba przecież płacić korektorom, drukarniom i wszystkim innym.
                                  Tak więc na autorze, początkujacym, (i nie tylko), spoczywa zadanie nie tylko napisania ale i promocji napisanej książki, która to konkuruje z całą światową literaturą, Cobenami i innymi.
                                  autor przewaznie specjalista w marketingu nie jest i się uczy na błędach, niestety swoich.
                                  Na pocieszenie, prawa autorskie wygasają 70 lat po smierci, więc jeśli jest to coś jest naprawde watrtościowego, potomkowie beda mieć z czego żyć.
                                  Pozdrawiam
                                  M.
    • autumna Re: Marzenia i rozczarowania. 23.03.14, 16:37
      maitresse.d.un.francais napisała:
      > Żona alkoholika z dwojgiem dzieci. Oczywiście obowiązkowa nowa miłość. Niech zg
      > adnę - szczęśliwie zakończona, bo jakże by inaczej.

      I tu się mylisz. Książka ma wydźwięk raczej gorzki. Nowy mężczyzna tak naprawdę różni się od poprzedniego tylko tym, że nie pije, nie bije i nie wyzywa. Natomiast jest tak samo zapatrzony w czubek swojego nosa. Mimo niedostatków stylistycznych, obaj są nieźle sportretowani. Pierwszy permanentnie nie płaci alimentów, a znalazłszy się w więzieniu, ma czelność prosić byłą żonę o wsparcie finansowe. Drugi wręcza pierścionek zaręczynowy, który kiedyś kupił własnej byłej żonie "na zgodę", ale się wtedy rozmyślił i jednak nie dał.
      Nie jest to nadzwyczajna literatura, ale może mieć wartość psychoterapeutyczną dla osób tkwiących w podobnych sytuacjach.

      > Zarówno tragiczna banalność tematu,

      Choć autorka nie mówi o tym wprost, wydaje mi się, że książka jest próbą uporania się z własną przeszłością. Jeśli to prawda, palnęłaś nieźle - nie ma to jak komuś powiedzieć, że ma tragicznie banalne problemy.

      I słówko do autorki - nazywanie potencjalnych czytelników "szczurkami" to jednak nie jest dobra forma promocji książki.
      • Gość: sebalda Re: Marzenia i rozczarowania. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.14, 16:55
        A ja się zastanawiam, skąd wydawnictwo bierze korektorów, którzy tak partolą robotę. I jeszcze, mam nadzieję, im za to płaci. Ja wiem, że przy tej książce na pewno roboty było bardzo dużo, to jak orka na ugorze, ale żeby tak puścić w świat? Masakra.
        Jeśli stawka nie jest jakaś głodowa, to ja mogę się zgłosić i zrobić to następnym razem znacznie lepiej.
        Dla mnie to nie do przyjęcia, jeszcze nigdy nie czytałam czegoś z taką liczbą błędów interpunkcyjnych i stylistycznych. Czy świat idzie w tym kierunku, że nawet w tak jednak elitarnej dziedzinie jak literatura, wypuszczać takie knoty? Nie wypowiadam się na temat treści, nie liczę na nowatorską, ciekawą formę, ale podstawy poprawności językowej muszą jednak obowiązywać, bo inaczej co, jeszcze niżej mamy upaść intelektualnie?
        • autumna Re: Marzenia i rozczarowania. 23.03.14, 22:21
          W wydawnictwach self-publishingowych stopień dopracowania książki zależy od tego, ile autor w nią zainwestował. Zakres usług bywa szeroki, począwszy od puszczenia ksiązki "na żywca", jak została dostarczona, poprzez najbardziej podstawową korektę, aż po prawie że napisanie książki za autora. Jeśli korektor ma zapłacone za jedno czytanie, to nie będzie tekstu czytał pięć razy. Więc to nawet nie jest kwesta kompetencji korektora - jeśli dostanie tekst, gdzie w co drugim wyrazie jest błąd, nie ma siły, nie znajdzie wszystkich za jednym przelotem.
      • maitresse.d.un.francais Re: Marzenia i rozczarowania. 23.03.14, 18:11

        > > Zarówno tragiczna banalność tematu,
        >
        > Choć autorka nie mówi o tym wprost, wydaje mi się, że książka jest próbą uporan
        > ia się z własną przeszłością. Jeśli to prawda, palnęłaś nieźle - nie ma to jak
        > komuś powiedzieć, że ma tragicznie banalne problemy.

        Masz słuszność, niemniej:

        - pisząc powyższe nie wpadłam na to, że książka jest ową próbą,

        - gdybym tego nie palnęła, palnąłby to ktoś inny. To ryzyko pisania książki fikcyjnej, de facto poświęconej przeżyciom autora.
        • elzbietaostrowska Re: Co nie jest banalne? 23.03.14, 20:06
          Witam. Nie będę się rozwodzić, zadam tylko parę pytań. Czy banalny jest los osób samotnie wychowujących dzieci, których przybywa z dnia na dzień? Czy banalne są problemy Polaków, żyjących w XXI wieku? Mogę zadać jeszcze wiele pytań, które wynikają z treści. Na razie tyle. Proszę powiedzieć, co nie jest banalne? Pozdrawiam. E.O
          • maitresse.d.un.francais Re: Co nie jest banalne? 24.03.14, 19:21
            elzbietaostrowska napisał(a):

            > Witam. Nie będę się rozwodzić, zadam tylko parę pytań. Czy banalny jest los osó
            > b samotnie wychowujących dzieci, których przybywa z dnia na dzień?

            Czy banalne
            > są problemy Polaków, żyjących w XXI wieku?

            Których Polaków? Z jakich miast? Z jakich grup społecznych?



            Mogę zadać jeszcze wiele pytań, któr
            > e wynikają z treści. Na razie tyle. Proszę powiedzieć, co nie jest banalne? Poz
            > drawiam. E.O

            Tetraplegia na przykład.
      • elzbietaostrowska Re: Marzenia i rozczarowania. 23.03.14, 19:45
        Witam. Dziękuję, że zechciała Pani przeczytać książkę, i osobom na forum uchylić rąbka treści (do chwili obecnej opierali się na fragmentach i gdybaniu). Jak widać, książka wzbudza emocje( nie tylko związane z treścią). Pisarzem, nigdy nie będę ( nie czas i nie pora), ale jeżeli moje przemyślenia pomogą choć jednej kobiecie, zmienić swój los na lepszy, będę z tego powodu bardzo dumna ( np. kobieta to nie przedmiot w ręku mężczyzny, rodzina jest ostoją szczególnie dla osób samotnych, tradycja to nasze dziedzictwo, itp.). Jak widać stosunki damsko- męskie, nie są jedynym wątkiem. A, co dla czytelnika będzie najistotniejsze z pewnością wyłuska. P.S. Słowa „szczurki czy myszki”, nie odnosiły się do przyszłych czytelników, bo jest ich tu jak na lekarstwo. Odnosiły się ogólnie do tych, którzy w Internecie wylewają swe mądrości. Jak twierdzą są specjalistami w swej dziedzinie ( nazwali się jajogłowymi erudytami), i zamiast doradzać, wskazywać a wręcz nauczać, robią coś przeciwnego wytykają, wyśmiewają, wzbudzają negatywne emocje tłumacząc to krytyką. Każda krytyka jest konstruktywna i pobudza do pracy nad sobą. Ale, sposób jej przekazania musi wiązać się z przestrzeganiem jakichś zasad. Jestem ogromnie zbulwersowana, tym że właśnie na forum Książka, ktoś poprosił o recenzje własnych prób pisarskich wierząc w dobre intencje osób krytykujących ( w końcu zwracał się do fachowców), co otrzymał w zamian? Jedni wypowiadali się na temat wskazując błędy, inni z góry skreślali i skazywali na przegraną. A, jak to było dziecko, czy dorastający młodzieniec? Co z jego pasją? Czym ją zastąpi? Nikt, mu nie zaproponował pomocy, nie wskazał drogę, nie polecił kursu pisania? Może takie podejście było by lepsze? Kończąc mogę zacytować K.C. Buszmana.
        ..„ Już niedługo świat doczeka
        Nowej miary którą zmierzą
        Ile w ludziach jest z człowieka
        Ile zaś z drapieżnych zwierząt”
        Pozdrawiam E.O
        • Gość: przelotna :) wskazanie drogi IP: *.net.pbthawe.eu 24.03.14, 09:19
          > Nikt, mu nie zaproponował pomocy, nie
          > wskazał drogę, nie polecił kursu pisania?

          I całe szczęście! Te wszystkie kursy pisania (zwykle prowadzone przez osoby o kompletnie nieznanych nazwiskach, które w życiu wydały może jedną książkę, a może wcale) to wyciąganie pieniędzy. Zwłaszcza kiedy adept ma problem z podstawami gramatyki i stylistyki jezyka polskiego.
          Żaden kurs!
          Po prostu praca u podstaw. Radziłabym (i to bez złośliwości) przerobić podręczniki do polskiego, oraz ćwiczenia, jeśli takowe są (kolejno, od podstawówki do szkoły średniej, ze szczególnym naciskiem na te z podstawówki).
          (Chociaż sugerowałabym podręczniki wydane co najmniej 20-30 lat temu, bo nie jestem pewna czy współczesne potrafią nauczyć.)
          Ewentualnie ksiażki typu "gdzie postawić przecinek", słownik frazeologiczny, słownik języka polskiego itp
          I czytać dużo dobrej (DOBREJ!!!) literatury, by nasiąknąć prawidłową konstrukcją zdań, poszerzać słownictwo itp.
          • eeela Re: wskazanie drogi 24.03.14, 14:37

            > Po prostu praca u podstaw. Radziłabym (i to bez złośliwości) przerobić podręczn
            > iki do polskiego, oraz ćwiczenia, jeśli takowe są (kolejno, od podstawówki do s
            > zkoły średniej, ze szczególnym naciskiem na te z podstawówki).

            Najlepiej pod kierunkiem doświadczonego nauczyciela polonisty, bo tak zupełnie bez żadnego pokierowania dla osoby bez doświadczenia taka nauka może się okazać zbyt frustrująca.
        • zwany_kiedys_drussem Re: Marzenia i rozczarowania. 24.03.14, 13:00
          Pani Elżbieto,
          Jako osoba mieniąca się pisarzem z racji opublikowanych dwóch zbiorów autorskich opowiadań chciałbym przede wszystkim prosić Panią o więcej dystansu do siebie. Każdy pisarz musi mieć skórę nosorożca i wiedzieć, że wystawia się (swoje dzieło, ale i siebie) na ciągły ogień krytyki. To jego chleb powszedni, jak korespondenta wojennego. Żadna książka nie ma wyłącznie pozytywnych recenzji, grono czytelników nigdy nie będzie sektą wyznającą jedyną najprawdziwszą prawdę. To trzeba znosić, brać na klatę, otrząsać się i iść dalej. A przede wszystkim pamiętać, że w każdej krytyce kryje się też nauka na przyszłość.
          W tym wątku dowodzi Pani, że krytyki przyjmować nie umie - i właśnie te reakcje wywołują kolejne nieprzychylne komentarze. Ja powstrzymam się od oceny Pani literackich dokonań - ale niech Pani po prostu przeczyta na spokojnie ten wątek, a z pewnością znajdzie w nim Pani masę przydatnych rad.
          Pozdrawiam,
          D.