Dodaj do ulubionych

Tłumaczenia - różne wersje

IP: *.dynamic-ra-2.vectranet.pl 23.02.15, 19:59
Właśnie chciałam sobie zakupić "Braci Karamazow". Jak zauważyłam jest kilka wydań, tłumaczonych przez różnych tłumaczy. Które moglibyście mi polecić? Czy są jakieś zasadnicze różnice? Czy w ogóle zwracacie uwagę na to kto jest tłumaczem książki? ( nie tylko tej). Ja do tej pory nie zwracałam na to uwagi, ale może jednak warto? Bracia Karamazow wydawnictwo Zielona Sowa 18 zł tłumacz Wacław Wireńskił, wydawnictwo MG 22 zł tłumacz Barbara Beupre, wydawnictwo Znak tłumacz Adam Pomorski- warto się nad tym zastanawiać? szukać recenzji uwzględniających osobę tłumacza, opinii, jak myślicie?
Obserwuj wątek
    • chiara76 Re: Tłumaczenia - różne wersje 23.02.15, 20:33
      Według mnie bardzo warto.
      Ostatnio przeczytałam jedną z moich ukochanych książek z dzieciństwa i wczesnej młodości, "Błękitny Zamek" L.M. Montgomery i mimo, że książkę dalej uważam za świetną i obroniła się rewelacyjnie (jest to zaskakująco wręcz aktualna i współczesna książka), to tłumaczenie, ech...Co prawda w dawnym tłumaczeniu tłumaczka bądź tłumacz (nie wiem niestety, kto tłumaczył) spolszczyła imiona a główną bohaterkę w ogóle ochrzciła imieniem zupełnie innym niż w oryginale je nosi bohaterka, to samo tłumaczenie było świetne. Szczególnie widać to było w tłumaczeniu niby to zabawnych a głupich żarcików jedne z postaci. Które to w dawnym tłumaczeniu wraz z odpowiedziami bohaterki były istotne i dopełniały treść książki a tu wydawały się ni z gruszki ni z pietruszki, jakoś mocno niefajnie przetłumaczone.
      Tak więc ja bym zwracała uwagę na tłumaczenie (zresztą podczas czytania jak jest dobre tłumaczenie to bardzo to sobie cenię i doceniam ciężką pracę tłumacza).
      • autumna Re: Tłumaczenia - różne wersje 24.02.15, 09:16
        Ponadto z tego pierwszego przekładu, nie wiedzieć czemu , usunięto niektóre fragmenty. To drugie też uważam za koszmarek. Kiedyś muszę przeczytać w oryginale, ale jakoś nie mogę się zebrać.

        W ogóle czasami się zastanawiam, co miał w głowie tłumacz, a także redaktor przekładu (obaj, teoretycznie, profesjonaliści), jeśli ja, z raczej średnim angielskim, na oczy nie widząc oryginału, potrafię się domyślić, że w danym miejscu jest ewidentny błąd?

        Z różnych książek: dziewczyna nosi "mundur" kelnerki (uniform), bohaterka przyrządza na obiad "czerwony pieprz", który wcześniej opaliła nad gazem i obrała ze skórki (jak byk papryka przecież), a pewien "ubogi angielski major" kolekcjonuje pierwsze wydania książek (English major - o ile się orientuję, mniej więcej chodzi o studenta kończącego anglistykę). Już nie wspominając o pewnym Irlandczyku, co poszedł napić się piwa do domu publicznego.
      • hajota Re: Tłumaczenia - różne wersje 24.02.15, 11:42
        Wydawnictwo MG robi zapewne kasę na tym, że prawa do tłumaczenia wygasły i nie trzeba nikomu płacić.
        Przy okazji znalazłam coś takiego: www.ifp.uni.wroc.pl/data/files/pub-7893.pdf
        Też polecam Wata albo Pomorskiego.

        Co do przekładów "Błękitnego zamku" - wydania Naszej Księgarni mają adnotację: "Tekst oprac. na podstawie przekł. z 1926 r. Karola Borawskiego". A więc to przekład z bardzo dawnych czasów, kiedy spolszczanie imion było nagminne.
        • chiara76 Re: Tłumaczenia - różne wersje 24.02.15, 12:13
          ok, chociaż zamiana Valancy na Joanna to już nawet nie jest spolszczenie :)
          Ale sama pamiętam którąś z książek dla dzieci (nie wiem czy to nie była Mary Poppins??? ale nie wiem, nie wiem, nie pamiętam), w której właśnie była "Agnieszka" zamiast właściwego imienia...
          • autumna Re: Tłumaczenia - różne wersje 24.02.15, 14:05
            > ok, chociaż zamiana Valancy na Joanna to już nawet nie jest spolszczenie :)

            To jej drugie imię - w oryginale nazywa się Valancy Jane.
            O ile zostawienie oryginalnego imienia przez tłumacza jest dość oczywiste, to nieznalezienie polskiego odpowiednika dla jej przezwiska to absurd i lenistwo tłumacza, mordujące klimat książki. Doss brzmi dla naszego ucha neutralnie, a nie jak dziecinnego spieszczenie (w starym przekładzie - prawie trzydziestoletnią kobieta rodzina uparcie nazywa Bubą).
            Ogólnie rzecz biorąc - stary przekład to jubilerska robota, nowy - rąbany siekierą.

            Trochę odbiegło od głównego tematu, ale daje odpowiedź na pytanie, czy osoba tłumacza jest ważna.

            Agnieszka to, zgadza się, Mary Poppins w przekładzie Ireny Tuwim.
            • chiara76 Re: Tłumaczenia - różne wersje 24.02.15, 14:26
              Autumno, dzięki za wyjaśniania. Nie spodziewałam się, że to Tuwimowa tak spolszczyła Mary Poppins (szkoda, że jak już musiała, to nie dała chociaż Marii, Marysi , bo ja wiem?).
              Tak, Buba to było to, a tu, niestety, skucha.
              Nadal upieram się jednak, że Joanna a Valancy to dwie różne sprawy i mnie osobiście to się nie podoba, takie zmiany imion ;)
              • eeela Re: Tłumaczenia - różne wersje 24.02.15, 15:52
                Stare tłumaczenia Montgomery pełne są takich zmian. Pani Małgorzata Linde w oryginale ma na imię Rachel, a Iza, przyjaciółka Ani ze studiów, naprawdę nazywa się Philippa. Taka była moda, całkiem zrozumiała zresztą, bo angielszczyzna nie była wówczas tak osłuchana i tłumacze mieli tę wolność, że mogli dobierać imię, jakie im w języku polskim pasowało do postaci. Niemniej są to bardzo dobre tłumaczenia. Nowych nigdy w całości nie czytałam, bo zraziło mnie zaledwie kilka akapitów. Do tłumaczenia nie wystarczy przełożyć treść zdania: trzeba mu nadać styl, rytm i melodię w nowym języku, często również przełożyć kontekst kulturowy. To wymaga ogromnej pracy i dużego talentu, więc nie jest często spotykane.
              • jottka Re: Tłumaczenia - różne wersje 26.02.15, 15:57
                chiara76 napisała:

                > Autumno, dzięki za wyjaśniania. Nie spodziewałam się, że to Tuwimowa tak spolszczyła Mary Poppins

                tak dla porządku - jeśli już, to tuwimówna:) to siostra juliana, a nie małżonka. poza tym dlaczego by się nie spodziewać? zamiana mary na agnieszkę to małe miki w porównaniu z tym, na co sobie znakomita tłumaczka pozwoliła w kubusiu puchatku:) jak pisze eela, inne czasy były, obyczaje się ostro zmieniły pod tym względem.
                • chiara76 Re: Tłumaczenia - różne wersje 26.02.15, 16:01
                  Nie spodziewałam się w sensie, że wieki temu czytałam tamtą książkę i kompletnie nie pamiętałam, że to Tuwim. Zresztą nic na to nie poradzę, że mnie ponowne "chrzczenie" bohaterów się nie podoba. Chyba mam do tego prawo nawet jeśli wtedy były "takie czasy".
                  A tłumaczenie "Kubusia Puchatka" czytałam to wierne oryginałowi i faktem jest, że akurat w tym przypadku wolę o wiele bardziej wersję wyłagodzoną :)
    • Gość: lolafasola Re: Tłumaczenia - różne wersje IP: *.unknown.vectranet.pl 24.02.15, 17:37
      Dziękuję wam bardzo za odpowiedzi. Nawet nie podejrzewałam, że można skrócić wersję i nie poinformować czytelnika (w opisie nic na ten temat nie ma). W takim razie wybiorę chyba tłumaczenie Aleksandra Wata, najdroższe ale z tego co piszecie jedno z najlepszych. I jeszcze dodam, że tak nabrałam się na audiobooka "Świat według Garpa", słucham, słucham i coś mi nie gra, jakieś takie przeskoki. Zaczęłam szukać recenzji i doszukałam się, że to wersja skrócona a nie było tego w opisie. Jedynie po długości nagrania można było podejrzewać, że coś jest nie tak. Muszę być czujniejsza.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka