gregory_portman
08.10.04, 13:06
Gdybym miał włosy czarne jak ziemia, sadem pachnące, zielenią, radością. Ach
gdybym miał dłonie potężne, z wiary w siłę zrodzone, które by się niczemu nie
poddały, a które by były smukłe niczym idealnie z natury wykarmione drzewo. I
gdybym miał pierś dumną jak postument, unoszącą nad sobą człowieka wielkiego,
a zatem skromnego najpotężniejszą skromnością bo pozbawioną pytania - po co?
Och, gdybym był wyjątkowy, tak jak wyjątkowy jest każdy zachód słońca, a
pozornie przecież podobny do poprzedniego i następnego jakoby bracia. Do tego
jeszcze, gdybym miał oczy zielenią podszyte, gdzie pyłki traw rozsiane na
wietrze, na wielkiej polanie, kuszą młode kobiety zapachem rozkoszy, spokoju
czy ciepła. Podszyć tylko usta jeszcze czerwienią przekwitającej róży
spadającej w jeziora marzeń wylanych z łez i odrobinę przyłożyć w ramiona
kształtów jak z najsilniejszych konarów krzewów co jeszcze pamiętają, że
człowiek je kochał, kiedyś, dawno. Jakby niemożliwością byłoby, cudem też
może, gdyby tak ulepiono mi uda ze stali, acz gibkie jak guma, szybkie i
zwinne, kocią sprawnością przyprawione. O, gdyby mi dano jeszcze silne
pośladki wpięte agresją w zakończenie pleców i szybką kreską pociągnięte ku
górze kręgi, a to wszystko idealnie spięte w jedność, tak jak jest idealnie
połączony horyzont z linią morza, niby nie jedność, a jedność nieskończona na
wieki. To wszystko gdybym miał i gdybym już stanął zaczerpnąć powietrza do
płuc, do każdej najdrobniejszej części, a do najmniejszej komórki dotarłaby
energia. Och, gdybym tam tak trwał choć przez chwilę, to powiedz mi Boże,
powiedz mi siło najwyższa, która się możesz w naturze objawiać, a którą ja
ponad siły ludzkie ukochałem, no powiedz mi wszystko to co kocham, czy wtedy,
czy w takiej, nie innej klatce dla duszy miałbym jeszcze o czym napisać? Czy
bym wstawał o poranku i uśmiech posyłał na pastwiska? I czy by wtedy za oknem
nie było bloków z betonu, płyt marmurowych, starych zszarzałych garaży, bruku
poukładanego w przypadkowym gwarze ulicy, ryczących silników, płaczących
matek, którym dzieci wypisały wyrok na miłość. Czyż zniknęłyby wtedy
wątpliwości moje najukochańsze, czyż zniknęłyby smutki, lęki, frustracje? A
gdyby tak właśnie wszystko pomalowano na nowo wtedy, czy więcej kolorów bym
ujrzał, czy by mi nie było wszystko jedno, a może i smutno odrobinę za tym co
dawniej bywało? I czy w końcu, czy na samym krańcu tej przemiany mógłbym
powiedzieć z całym przekonaniem - tak, teraz czuję, że jestem, teraz czuję że
żyje?
Bo jeśli nie, to w całej swojej doskonałości, z całym czarem i przekonaniem
tego obrazu, który tu w myślach sobie spłodziłem, ze wszystkim co znaczy dla
mnie moje pisanie, kochanie, bycie, trwanie, z całą tą mnogością obrazów,
pytam - po co mi to wszystko?
--
Lepszych od moich dni Życzę,
G.P.