Dodaj do ulubionych

Polska młodzież czyta zagraniczną klasykę?

IP: *.n5.marinex.msitelekom.pl 10.02.18, 11:46
Kiedy 10-15 lat temu byłem młodym człowiekiem, lubiłem czytać klasykę zagraniczną. To czyniło mnie dziwakiem w oczach rówieśników, gdy widzieli, że mam "Próby" Montaigne'a czy "Dawida Copperfielda" Dickensa.
Teraz, wg portalu lubimyczytać.pl:
3200 osób przeczytało "Targowisko próżności" Thackeraya
4200 osób "Dekameron" (prawie 900 stron).
700 osób "Metamorfozy" Owidiusza.
10500 osób "Wojnę i pokój" Tołstoja.
270 osób "Salambo" Flauberta.
Ci czytelnicy to młodzież licealna i studencka.
Wydaje się, że czytają w całości i z zapałem.
Skąd takie zainteresowania? Kto je napędza?
Obserwuj wątek
    • spinoff Re: Polska młodzież czyta zagraniczną klasykę? 12.02.18, 11:08
      Nie wiem kto to napędza, kogo ścigać. Ci autorzy są już w grobie, a nikt inny nie przychodzi do głowy.
      Ale to jest oczywiście nieuczciwe, bo niby martwi, a odbierają chleb współczesnym twórcom, żywym i do tego nierzadko mającym rodziny na utrzymaniu, albo jakieś chore alimenty do płacenia. Absurd! Gdyby dajmy na to średniowieczny hodowca mułów pozbawiał Muska klientów to każdy by protestował. A jakie larum by się podniosło, gdyby jakiś krawiec sprzed wieków odbierał dzisiaj pracę dzieciom w Bangladeszu! A tutaj nic, trupy rolują pisarzy i cisza, wszyscy nabrali wody w usta. Przekręt wszech czasów!
      Pozostaje mieć nadzieję, że młodzież licealna i studencka po prostu bajeruje, jak to młodzież i w rzeczywistości tego nie czyta, tylko odhacza w necie.
      • Gość: brnXB Re: Polska młodzież czyta zagraniczną klasykę? IP: *.adsl.inetia.pl 12.02.18, 22:34
        "Nie wiem kto to napędza, kogo ścigać."

        Ty! Wróciłeś i znów bezpardonowo jątrzysz? znów lawirujesz, że nie wiesz kogo ścigać? jeśli grozić zamknięciem w najsroższych kazamatach to właśnie Tobie, nie inaczej, za poszerzanie widnokręgu, rozbudowę, restytucje, jakkolwiek zwać te patologie, tworzyłeś monstra, to fakty, potem z tego miotu któryś popełnił opasły fantazmat, wysłał na dniach Bóg wie komu i czeka jak dureń, będąc nim w istocie, na wyrok, co może trwać miesiącami, nawet nie uwieńczonymi czarną polewką. To są burze w szklance wody, tyle że szklanka to czaszka, a woda to... Dobra, dość tej k...kaprawej poezji. Stoisz za tym co sobie zafundowałem, nie przebaczę, przy okazji - dziękuję.
        • spinoff Re: Polska młodzież czyta zagraniczną klasykę? 16.02.18, 12:05
          Nie wiem czy dobrze rozumiem. Mnie dziękujesz? Za co?
          Ja się nie poczuwam do żadnego sprawstwa, a już zwłaszcza czytelniczych patologii! Nie moja wina, że jak komuś powiesz w kawiarni: nie oglądaj się, ale przy sąsiednim stoliku dzieje się coś głupiego to ten ktoś na pewno się obejrzy.
          Rodzisz się, czytasz i umierasz. Takiego życia nie nazwiesz udanym, choćbyś za namową Polityki i Newsweeka sięgał po najlepsze książki świata. Nie zwalisz za to życie winy na mnie.
          • Gość: brnXB Re: Polska młodzież czyta zagraniczną klasykę? IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.18, 20:48
            "Rodzisz się, czytasz i umierasz. Takiego życia nie nazwiesz udanym"

            Owszem, sto procent racji, ale kto twierdzi, że życie ma być "udane"? albo np. "szczęśliwe"? Wystarczy trochę dobrego (np. czytelniczych, bądź innych patologii) i trochę złego (np.nijakości) by coś z tego upichcić przyjemnego, na swoją miarę, między narodzinami a śmiercią.

            Chociaż wiadomo, "miara" to rzecz względna, poczytaj jeśli znajdziesz chwilę, o biografii Zygmunta Krzyżanowskiego; wielki umysł, władał 7 językami, Polak który "wybrał" nędzny żywot w stalinowskiej Moskwie, przez ponad 20 lat mieszkał w ciasnej klitce na kilku m2, nie dojadał, całe lata tworząc stosy opowiadań, esejów, których nie miał jak za życia opublikować... www.zygmuntkrzyzanowski.edu.pl/
            • spinoff Re: Polska młodzież czyta zagraniczną klasykę? 19.02.18, 11:25
              No JA twierdzę, że życie ma być udane, ale nie dla racji - ona jest mi zbędna - tylko by winnych Twojego oczytania szukać gdzie indziej. Ja umywam ręce, bo od pierwszych słów na tym forum przekonywałem: daj sobie spokój z książkami. Nie brano mnie poważnie, ale mam za to czyste sumienie i mocne alibi.
              O Krzyżanowskim wcześniej nie słyszałem, zajrzałem pod linka, ale jeszcze tego nie czytałem. Nie wiem też za bardzo w czym rzecz. Biografia chyba typowa dla piszących z zamiłowania, do szuflady. Mówisz, że warto go czytać, czy jak?
              • spinoff Re: Polska młodzież czyta zagraniczną klasykę? 19.02.18, 12:15
                Takich literatów jak ów Krzyżanowski jest sporo poza publicznym obiegiem, co zazwyczaj odzwierciedla klasę ich talentu. Ludzie sobie piszą, bo niezależnie od zdolności jest to zajęcie twórcze (w przeciwieństwie do czytania, które jest banalną konsumpcją), a dzisiaj dzięki netowi daje też większą satysfakcję niż dawna szuflada. Przeczytałem 2 jego teksty i nie mam ochoty na więcej, bo przy tej swojej ezopowości jest dla mnie zbyt powierzchowny i siermiężny. Ale oczywiście znajdzie się w historii kilku absolutnie wybitnych a za życia niedocenionych, np. Gombrowicz. W Walce widać jak żałośnie podlizywał się miernotom, błagając o wsparcie i pomoc w promocji. A ostatecznie gó... mu to dało, bo do dzisiaj pozostaje nierozpoznany przez świat. Przez Polaków w zasadzie chyba też, choć lepszego u nas nie było i nie będzie.

                Wracając do biografii, to przypomniał mi się jeszcze Jasieński, który w tych samych okolicznościach dokonał w życiu odmiennych od K. wyborów, za co zapłacił śmiercią z rąk swych patronów i słusznie jest zapomniany, choć poetą był akurat świetnym. Czyli jest gradacja: życie udane, nieudane i nie-życie.
              • zbirone Re: Polska młodzież czyta zagraniczną klasykę? 19.02.18, 12:59
                Nie opuszczaj pochopnie gilotyny.... Rozumiem pierwszy wstręt, znalazłem przypadkowo czyjeś zachwyty, że to w Rosji wydobyty z niebytu gracz, rzekomo tej samej ligi co żyjący w jego czasach Bułhakow. "Rosyjski Kafka"... Takimi porównaniami raczą też opisy na obwolutach jego książek - co jest raczej topornym zabiegiem promocyjnym, przypadkowo krzywdzącym. Przy pierwszej styczności z tą prozą pomyślałem: "i to ma być ten ekshumowany geniusz? to? takie gó...?!"

                Ale spróbowałem drugi raz, widocznie miałem wreszcie dzień na zanurzenie się w tak inny styl, i co najważniejsze trafiłem wreszcie na opowiadania "realistyczne". To mnie przekonało - czy warto go odkrywać? Zdecydowanie tak! To jest proza niemizdrząca się do czytelnika, dziwacznie wsobna, nieprzystępna, bo w pełni świadoma braku szans na publikacje, po co więc tworzył? po co mu to było? - rzecz wyjaśnił w poniższych, moim zdaniem najlepszych tekstach:

                Z tomu "Trzynasta kategoria rozsądku" teksty: "Zakładka do książki" oraz "Szwy"
                Z tomu "Most przez Styks"; "Kwadrat Pegaza" (mam nadzieję że też inne, jestem dopiero w 1/3 książki)

                Jeśli sięgniesz po właśnie 3 powyższe rzeczy - i uznasz za równie słabe, siermiężne, masz prawo nazwać mnie pastuchem, nawet - nie bójmy się mocnych słów - jołopem. Ostrzegam: to nie żadne literackie fajerki (co delikatnie mówiąc sam zauważyłeś), właściwie do niczego nie jest to podobne. Ale nie "powierzchowne"! Nie wiem co facet w wieku 40 lat miał w głowie pisząc opowiadanie "Zakładka do książki", ale jedno jest pewne, żył już wówczas od 5 lat w klitce na około siedmiu m2, ciągle tworząc i wiedząc, że na publikacje nie ma "żadnej nadziei". Mógłby tym rzucić (?) ale gdzie tam, kolejne kilkanaście lat przeżył w tej dziupli, pisząc i głodując, żyjąc z wykładów i przekładów literatury polskiej... Czy - wracając do naszej wymiany zdań - takie życie było udane? Cóż, pod koniec zalegalizował związek małżeński; przeprowadził się do swojej wieloletniej partnerki, gdzie ponoć było zbyt czysto i ładnie by mógł się skupić. Wracając do meritum; nie tylko skłoniłeś mnie do "banalnej konsumpcji" ale i do tego lepszego. Więc czekam na wieści, które mogą się w ogóle nie pojawić. Katowałem się tymi myślami jak debil, a tu co? trafiam na wspomnianego i to jak kubeł zimnej wody chlapnięty na zamroczony pysk. Zupełnie mi minęło. Relaks.

                  • Gość: brnXB Re: Polska młodzież czyta zagraniczną klasykę? IP: *.adsl.inetia.pl 21.02.18, 21:50
                    Panie! jakimi myślami? Jeśli ktoś jest przy nadziei, to roi mu się powicie, a nie poronienie, tyle, że oddziały położnicze i akuszerki siedzą w wydawnictwach. To zupełne przeciwieństwo tego co pisał w "Diatrybach" Epiktet: by się nie przejmować tym co nie zależy od nas. Cóż, w tym przypadku od Epikteta bardziej pomocny okazał się wspomniany Krzyżanowski, ten to rodził seryjnie, w próżnie. Chociaż miał świadomość, nadzieję lub antycypację (albo tupet), skoro napomknął gdzieś tam o "pośmiertnej sławie". Skupiając się na nim, bo dość już moich nudnych dąsów, Ty najwyraźniej daleki jesteś od zachwytów nad tym nieszczęśnikiem, właściwie podzielam, zbyt frymuśne, zbyt ezopowe; wielu nowelek po prostu nie da się czytać, ale gdzieniegdzie, jak już wymieniłem, tworzył rzeczy jak najbardziej godne, piękne (tak!), do wymienionych tekstów dorzuciłbym tekst "Autobiografia trupa" gdzie (jak na niego) bardziej realistycznie przemycił ciekawostki ze swojego życia na Wschodzie, no i jeszcze tekst "Samotność", gdzie opisał człowieka, który od wszystkich znajomych przez lata nachalnie pożyczał pieniądze, nie oddawał, generował nienawiść, męczył otoczenie do granic swymi prośbami, a uzyskanych środków nie zamierzał wydawać: chował do kopert dorzucając od siebie procenty, bo miał w tym logiczny cel. Dobra, więcej Cię nim nie będę próbował (bezskutecznie) bałamucić. Jeślibyś poczuł potrzebę odmóżdżenia to polecam "Spałem w pokoju Hitlera" Tuvia Tenenbom, nie jest to rzecz literacko wysoka, ale potrafiąca rozbawić na co drugiej stronie, tym jak jedzie po Niemcach (głównie), Żydach (nierzadko) i Polakach (niestety epizodycznie). Za granicą bestseller, w Niemczech też (ale ocenzurowany!), a w Polsce niezauważony (chociaż nieocenzurowany).
                    • Gość: tete-a-tete Re: Polska młodzież czyta zagraniczną klasykę? IP: *.play-internet.pl 23.02.18, 10:29
                      Widzę, że loginy zmieniasz, żeby wyglądało, że więcej nas tu siedzi, forum żyje, pulsuje czytelniczym zapałem. A skoro ja jeden jakoś "daleki jestem od zachwytu nad" Krzyżanowskim to mi bestsellery podsuwasz, żebym nie odstawał od reszty towarzystwa. Dzięki, zbirek! Ale jak coś zachwalasz jako bestseller, to mnie w istocie zniechęcasz do tego, bo ja takich rzeczy nie tykam. Nie z powodu obrzydzenia, snobizmu i rzekomej pogardy dla mas, ale zwyczajnie nauczony doświadczeniem. Gdy coś się powszechnie podoba to - jak znam życie - deprymująco na tym polegnę, nie przebrnę, żadnych szans! I nie tylko w literaturze tak mam, to się tyczy właściwie wszystkiego: muzyki, kina, teatru, kabaretu, telewizji, gier komputerowych, skoków narciarskich... Wiem, że w oczach ludzi oczytanych ośmieszę się teraz, ale prawda jest taka, że nie strawiłem Browna, Pottera, Briget, Greya, żadnego fantasy, kryminałów polskich, skandynawskich i w ogóle wszelkich, ani tzw. reportaży, biografii, poradników... itd. Pora się przyznać. Ostatni bestseller jaki zmogłem to coś Hornbyego, a żeby jeszcze mi przypadło do gustu to chyba musiałbym się cofnąć do Garpa.
                      • Gość: brnXB Re: Polska młodzież czyta zagraniczną klasykę? IP: 78.10.74.* 23.02.18, 21:59
                        Heh, czyli bestseller - jak obelga! coś w tym jest, maksymalnie raz na rok sięgam po któryś, by się zorientować co ludzi zachwyca, cóż, ostatni na jaki się targnąłem to było całkiem dawno temu "Małe życie", i do dziś żałuję. Co do wspomnianego "Spałem w pokoju Hitlera" - to nie ten typ "popularności" jaki sugerujesz, że zasugerowałem. Chociaż facet wpada w zdumienie rozmawiając z Niemcami, słysząc jakie myśli wygłaszają i po sokratejsku obnażając mielizny ich światopoglądów... to chybaby kompletnie ześwirował gdyby podobną podróż odbył po Polsce i porozmawiał z Polakami.
    • Gość: old Re: Polska młodzież czyta zagraniczną klasykę? IP: *.n5.marinex.msitelekom.pl 12.02.18, 20:23
      Znam jednego takiego czytelnika i zapytałem go.
      10 lat temu nie ruszał takich lektur.
      Mówi, że nakręciło się to pod wpływem jakiegoś snobizmu.
      Najpierw wśród młodzieży stało się popularne czytanie jakiegoś tygodnika, "Polityki" czy "Newsweeka".
      Tam w tekstach o literaturze natrafiali na te słynne nazwiska i w wywiadach z młodymi pisarzami.
      Pojawiły się też audiobooki.
      • spinoff Re: Polska młodzież czyta zagraniczną klasykę? 16.02.18, 11:54
        Młodzież licealna i studencka 10 lat temu miała jakieś 5-14 lat. No chyba że kiblowali po kilka lat w każdej klasie, bo czytali pod ławką Owidiusza zamiast sumiennie wyznaczać przedziały monotoniczności funkcji kwadratowej, wkuwać prawo Faradaya... itd. Tacy ludzie już mądrzejsi nie będą, żadna Polityka nie musi ich dodatkowo ogłupiać.
    • Gość: brnXB Re: Polska młodzież czyta zagraniczną klasykę? IP: *.adsl.inetia.pl 12.02.18, 22:07
      "Wydaje się, że czytają w całości i z zapałem. Skąd takie zainteresowania? Kto je napędza?"

      Łoo! skąd tak odważne, wręcz heroiczne w swym optymizmie wnioski? Ok, garść liczb:

      3200 osób przeczytało "Targowisko próżności" Thackeraya
      4200 osób "Dekameron" (prawie 900 stron).
      700 osób "Metamorfozy" Owidiusza.

      W kraju gdzie w wieku produkcyjnym żyje 24 milionów dorosłych "Dekameron" oceniło (na wspomnianym portalu) 4,2 tysiące ludzi - jaki to jest procent z 24 milionów?! to jest jeśli dobrze liczę 0,017 % - dużo?

      700 czytelników Owidiusza? z 24 milionów to aż 0,0029 %, sporo.

      Czy manipuluję liczbami? Owszem, bo przecież mogłem pulę ludzi dorosłych powiększyć o młodzież - to by jeszcze zwiększyło liczbę zer po przecinku w okruchach procentów.

      Zerknijmy jak czytają, jakie mają gusta, jakie opinie są popierane skoro trafiają na "główną str" dotyczącą danej książki?

      "Wojna i pokój"
      Chłopak wystawia notę 6 na 10 ("dobra"), podobało mu się, ale cóż:
      "Ucieczka nie jest ciekawa, bo ciągle dzieje się to samo:( "
      6 na 10? Chłopina tyle samo dał "Alchemikowi" Paulo Coelho, wyżej ceni książki fantasy o emanacjach wynaturzonego świata (10 na 10).

      Dekameron? wg. czytelników (sumy ich ocen) rzecz jest minimalnie słabsza od najnowszej powieści Żulczyka.

      Podróż do kresu nocy? - najwięcej czytelników poparło opinię "czytającego" który wymierzył zamaszyste 3 na 10 ("słaba") co uzasadnił:
      "Są takie dzieła, które próbując oderwać mnie od pewnych czytelniczych nawyków skazują się na moją obojętność."

      Co by więc polecił "Czytający" ? hipotetycznie książki, którym wystawił 10/10 czyli: Trylogii Sienkiewicza, Bogowi Urojonemu Dawkinsa. Zamiast "słabej" Podróży... polecił by już raczej "dobrych" Buddenbrooków (6/10).

      Można dalej wyszukiwać jak to "młodzież" na potęgę czyta klasykę i jak ją ceni, i wiadomo przeciwstawiać temu realne zachwyty. Cóż, dziękuję za rozbawienie odważną tezą, a może dałem się sprowokować, to też miło.
      • spinoff Re: Polska młodzież czyta zagraniczną klasykę? 16.02.18, 12:39
        Nigdy nie interesowałem się portalem lubimyczytać (i podobnymi), więc te promile mnie nie uwzględniają. Dodaj!
        Być może inaczej rzecz by się miała gdyby to było nielubimyczytać. Ale wątpię, bo zajrzałem teraz i nie wiem czego można tam szukać. Jakie znaczenie ma anonimowa opinia, czy nawet recenzja? Co warte zdanie internauty, o którym nic nie wiem, nie znam go osobiście, ani jego tzw. backgroundu. Podejdzie ktoś obcy do mnie na ulicy i powie, żebym nie czytał jakiejś książki, bo go znudziła, wymęczyła, zniesmaczyła... Co mi z tego? A przecież przynajmniej widziałbym jak wygląda, znałbym mniej więcej wiek, ubiór (wg Bernharda rzecz definiująca człowieka!). I tak bez znaczenia jego opinia.
        No ale odszukałem tego Czytającego. To jest takie typowe dla netu świadectwo istnienia, bo po cóż ktoś miałby poświęcać tyle czasu i słów książce, która mu się nie spodobała? Żeby się nią oświetlić. To ma coś mówić o nim, a nie o książce, to są autoprezentacje. Najwyższe oceny Czytającego świadczą o całkowitej przypadkowości: Bóg urojony obok Mistrza i Małgorzaty, Rodziewiczówna obok Ibsena... klisze znalezione w sieci i powielone. Na co to komu?
          • spinoff Re: Polska młodzież czyta zagraniczną klasykę? 19.02.18, 11:11
            Bo to taka współczesna, internetowa wersja starego dowcipu z Fibakiem. Małolat zobaczył Fibaka trenującego na sąsiednim korcie. Podszedł i poprosił o autograf. Na następny dzień wrócił z inną prośbą.
            - Panie Wojtku. Ja jutro przyprowadzę dziewczynę na korty. Mógłby pan przy niej powiedzieć do mnie "cześć Andrzej"?
            - Jasne.
            Następnego dnia Fibak widzi małolata z dziewczyną, podchodzi, wyciąga rękę:
            - Cześć Andrzej!
            - Spie...j - odwraca się małolat.

            Żeby zaimponować w pewnych kręgach nie wystarczy podziwiać, czy cenić, trzeba wyrastać ponad to.
            • zbirone Re: Polska młodzież czyta zagraniczną klasykę? 19.02.18, 13:36
              Kawał dobry, pasuje... O Jasieńskim nie słyszałem, dobrze, że o jego istnieniu poinformowałeś, rzeczywiście kolejny amator lepszego życia na Wschodzie, ale ten przynajmniej zdążył zrobić karierę! M.in. wzburzyć Francuzów (aż sięgnę po "Palę Paryż", chociaż światopoglądowo będzie ciężko to strawić, zresztą analogicznie jak słynny, idiotyczny "Atlas zbuntowany", te ideologie...). Zwłaszcza ostatnie słowo z internetowej biografii mi się podoba:
              "Socrealistyczna powieść Człowiek zmienia skórę przez wiele lat była lekturą w szkołach Tadżyckiej SRR".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka