dr.krisk
01.11.04, 00:27
Tak mi się jakoś przypomniało. Bo choć Wszystkich Świętych nie święcę - tłoku
ani imprez masowych nie znoszę, to trzeba czasem w biegu dnia codziennego
przystanąć i pomyśleć o tych co ich już nie ma. Sa tylko, coraz ulotniej jak
blaknące stare fotografie, w naszej pamięci.
Jak myślę o moim zmarłym ojcu, to pamiętam jak w każde piątkowe popołudnie
chodziliśmy razem do tzw. biblioteki publicznej, pożyczać książki na cały
przyszły tydzień. Chłopięciem małoletnim naonczas byłem, i fakt ów (kontakt z
katalogami, fiszkami, grzebanie po półkach) niesłychanie mnie wbijał w dumę.
Ojciec pożyczał sobie jakieś wspomnienia wojenne (straszny był militarysta -
amator), ja jakieś Curwoody i przygodowe.. POtem wracaliśmy szarymi ulicami
osiedlowym z naręczem książek obłożonych estetycznie w szary papier pakowy,
ubrani w szare paltociki, aby potem w sobotę i niedziele pożerać owe wyroby
literackie.
Mam nadzieję, że mój ojciec, człowiek niezwykłej poczciwości i dobrego serca,
ma obecnie dostęp do największej biblioteki militarystycznej, pełnej
wspomnień generałów rozmaitych dzielnych, a sympatyczne anielice -
bibliotekarki wypożyczą mu znowu więcej książek niż przewiduje limit....
Pozdrawiam was wszystkich - KrisK