Dodaj do ulubionych

"Spokojne niedzielne popołudnie" Hanny Krall

IP: 218.14.73.* 02.11.04, 01:09
Z Gieremkiem miala ciekawe rozmowy. moze by tak przytoczyc??
Obserwuj wątek
      • Gość: Kiszczak Re: Gieremek I Krall, jakie sa naprawde poglady M IP: 218.14.73.* 02.11.04, 01:24
        Łukasz Reda


        Fot. CIR
        Geremek jesienią 1981 roku prowadził tajne rozmowy z przywództwem PZPR, w tym ze
        Stanisławem Cioskiem. Neubauer tak streścił zwierzenia Cioska:
        "część wpływowych doradców zrozumiała obecne położenie i zmianę sytuacji. Boją
        się bardziej niż sądzimy i zaczynają ratować własną skórę. (...) Geremek
        oświadczył, że dalsza pokojowa koegzystencja pomiędzy Solidarnością w obecnej
        formie i realnym socjalizmem [jest] niemożliwa. Konfrontacja siłowa
        nieunikniona. Wybory do rad narodowych muszą zostać przesunięte. Organy władzy
        państwowej muszą zlikwidować aparat. Po konfrontacji siłowej mogłaby powstać na
        nowo, ale jako rzeczywisty związek zawodowy, bez Matki Boskiej w klapie, bez
        programu gdańskiego, bez politycznego charakteru i bez ambicji sięgania po
        władzę. Być może - kontynuował Geremek - zostaną zachowane siły umiarkowane,
        takie jak Wałęsa. Po konfrontacji nowa władza państwowa mogłaby w oparciu o
        odmienną sytuację polityczną kontynuować określone procesy demokratyczne".
        Na zdjęciu: Michnik, Geremek i Rapaczyńska.
        W dniu 19 maja dowiedzieliśmy się, że Człowiekiem Roku "Gazety Wyborczej" został
        Bronisław Geremek. Tradycja nagród, medali, wyróżnień ma długą historię. Prawie
        każdy człowiek w swej działalności kieruje się ambicjami i chęcią wyróżnienia
        się. Jest to całkowicie zdrowe i naturalne. Są jednak osobnicy, którzy chorują
        na tytuły i odznaczenia, a jeśli mają odpowiednie zaplecze, następuje
        hiperinflacja tytułów i świecidełek. Nie wiem, czy ktoś kiedyś policzył, ile
        tego dostał (a więc - i wziął) Bronisław Geremek. Ale nie ma miesiąca (czasem
        nawet tygodnia), aby czegoś z tego zakresu nie otrzymał. Tak, to ważna, bardzo
        ważna postać. Dlaczego jednak jego życiorys na ogół zaczyna się dopiero w 1980
        roku, ponadto jest tak wybiórczy, jak gazeta, która go wyróżniła?

        Mamy w Polsce obecnej do czynienia ze zjawiskiem Towarzystwa Wzajemnej Adoracji.
        Odbywa się to tak: ktoś otrzymuje tytuł lub medal. Dziękuje za to wylewnie,
        podkreślając pod niebiosa zasługi tego lub tych, którzy go obdarowali. Publika
        widzi i klaszcze, ponadto myśli - "jacy oni są wspaniali, wielcy i szlachetni".
        Służą temu tuby wazeliny, zużywane przy okazji takich uroczystości. Podobnie
        było i tym razem...

        Życiorys oficjalny, wersja skrócona
        Prezentując swego laureata, "GW" w dniu 19 maja zamieściła o nim następującą
        informację: "Uczestnik słynnego strajku w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r. i
        najważniejszy, obok Tadeusza Mazowieckiego, doradca Międzyzakładowego Komitetu
        Strajkowego, który przekształcił się w komitet założycielski "Solidarności",
        jedna z głównych postaci pierwszej "Solidarności" w latach 1980-1981, więzień
        stanu wojennego, uczestnik solidarnościowego podziemia, kreator Okrągłego Stołu,
        lider Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego, przewodniczący Unii Wolności,
        przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych w polskim Sejmie, a wreszcie minister
        spraw zagranicznych, który wprowadził Polskę do NATO".
        Osobom, które dorosły w PRL, coś to jednak przypomina. Ówcześni notable też
        przecież nie mieli oficjalnie przeszłości - na ogół urodzili się i wstąpili do
        PPR-PZPR. Dalej zaś było tylko wyliczanie pełnionych funkcji, co było wówczas
        równoznaczne z zasługami.

        "Nasz ukochany Przywódca"?
        Z okazji wręczenia tej mało komu znanej nagrody, redaktor Adam Michnik wygłosił
        laudację na cześć szlachetnego i dostojnego laureata. Mówiąc o polskiej drodze
        do wolności i demokracji podkreślił, że "mózgiem i sercem tej drogi był
        Bronisław Geremek". Jest to porównanie, które natychmiast nasuwa na myśl
        pytanie: a gdzie skóra i kości (czyli szkielet - jako konstrukcja nośna), krew i
        w ogóle ciało? Jaką część tego eksponatu Michnik zarezerwował dla siebie?
        Wazelina z ust Michnika popłynęła w stronę laureata bardzo obficie. Ale
        szczególnie jedna wypowiedź "autorytetu moralnego", jakim jest Michnik, na temat
        drugiego "autorytetu moralnego", jakim jest Bronisław Geremek, jest szczególnie
        godna uwagi: "zawsze wierny idei wolności Polski, i wolności człowieka w Polsce,
        zawsze wolny od cynizmu i od zawiści, zawsze wrogi zasadom walki ras czy walki
        klas". Są postacie w dziejach narodu, które przez pokolenia służą za wzór. Na
        przykład rycerz Zawisza Czarny, wzór cnót wszelakich, o którym przez wieki
        mówiono, że "możesz polegać, jak na Zawiszy". Czy taką postacią jest też
        Bronisław Geremek? Co upoważniło Michnika do tak podniosłej oceny i aż tak
        szlachetnych epitetów?
        Geremek już w 1950 roku wstąpił do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej,
        mając zaledwie 18 lat. Nie można tego zaliczyć do zwykłych błędów młodości,
        jakich ludzie popełniają wiele, albowiem wiernie jej służył aż do 1968 roku,
        pełniąc po drodze odpowiedzialne funkcje w aparacie, będąc m.in. sekretarzem POP
        w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk. PZPR miała nieprawe pochodzenie -
        nie była to taka sobie, polska partia polityczna, działająca w Polsce. Była to
        struktura powołana przez stalinowski Związek Sowiecki (początkowo jako Polska
        Partia Robotnicza), w celu realizacji ideologicznych i imperialnych interesów
        sowieckich. Było to narzędzie okupanta, służące do trzymania w ryzach podbitego
        społeczeństwa. Jak więc działalność w niej pogodzić z oceną, że tow. Geremek był
        "zawsze wierny idei wolności Polski"? Do tego miał być "zawsze wrogi zasadom
        [...] walki klas", choć ta zbrodnicza ideologia była podstawą całego, szeroko
        pojętego imperium sowieckiego (zwanego "obozem państw socjalistycznych").
        "Przez resztę życia pozostał demokratą" - rzekł też Michnik w swej laudacji.
        Jeśli "pozostał", to znaczy, że cały, 18-letni epizod komunistyczny w jego życiu
        był także twórczym wkładem w demokrację i prawa człowieka. Chyba, że Michnik
        miał na myśli tak bliski mu rodzinnie "centralizm demokratyczny", obowiązujący w
        partiach komunistycznych. Jeśli tak, to co innego, ale może mówca powinien to
        jaśniej wyrazić?

        Z akt STASI
        I jeszcze jedna szczypta wazeliny ze strony Michnika, który podkreślił, że
        Geremek otrzymuje nagrodę z jego gazety m.in. za "za heroiczną i konsekwentną
        walkę z dyktaturą komunistyczną, okupioną dyskryminacją i więzieniem". Czy
        rzeczywiście była to walka "heroiczna i konsekwentna"? Kilka lat temu na łamach
        paryskiej "Kultury" Tomasz Mianowicz ujawnił ciekawy dokument z akt NRD-owskiej
        bezpieki, dotyczący Geremka i "Solidarności".
        Wynika z niego, że to on właśnie jesienią 1981 roku prowadził tajne rozmowy z
        przywództwem PZPR, w tym ze Stanisławem Cioskiem (który był wtedy ministrem do
        spraw związków zawodowych). Ciosek zrelacjonował je m.in. Horstowi Neubauerowi,
        ambasadorowi NRD w PRL, który wysłał w tej sprawie telegram do swych
        przełożonych w Berlinie. Jego treść nie została przez Geremka nigdzie
        zakwestionowana, warto więc to przypomnieć. Neubauer tak streścił zwierzenia Cioska:
        "część wpływowych doradców zrozumiała obecne położenie i zmianę sytuacji. Boją
        się bardziej niż sądzimy i zaczynają ratować własną skórę. Odbyłem właśnie
        osobliwą rozmowę z szefem sztabu ekspertów Geremkiem (bliskie związki z
        międzynarodówką socjaldemokratyczną, osobiste kontakty z Kreiskym i innymi). Nie
        wierzyłem własnym uszom. Geremek oświadczył, że dalsza pokojowa koegzystencja
        pomiędzy Solidarnością w obecnej formie i realnym socjalizmem [jest] niemożliwa.
        Konfrontacja siłowa nieunikniona. Wybory do rad narodowych muszą zostać
        przesunięte. Organy władzy państwowej muszą zlikwidować aparat. Po konfrontacji
        siłowej mogłaby powstać na nowo, ale jako rzeczywisty związek zawodowy, bez
        Matki Boskiej w klapie, bez programu gdańskiego, bez politycznego charakteru i
        bez ambicji sięgania po władzę. Być może - kontynuował Geremek - zostaną
        zachowane siły umiarkowane, takie jak Wałęsa. Po konfrontacji nowa władza
        państwowa mogłaby w oparciu o odmienną sytuację polityczną kontynuować określone
        procesy demokratyczne".
        Nic dodać, nic ująć. Faktycznie - heroizm i konsekwencja. Nawet nie warto pytać,
        dlaczego Michnik heroicznie i k
    • Gość: Zbigniew Dla porzadku - uwaga do cytatu: IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.11.04, 12:52
      Najpierw cytat: "Bohaterka kapitalnego reportażu o 1968 "Nasze doktoraty",
      nieżydowska ofiara Marca, która wyleciała z pracy z powodu swojej niewyparzonej
      gęby, mimo że miała w porządku i metrykę chrztu, i nazwisko panieńskie mamy,
      opowiada, jak po latach "w komisji naprawiania krzywd byli ci sami ludzie,
      którzy wyrzucali nas z pracy, ich kumple, ich milczący kibice...".

      To na pewno jest prawda, tak to w zyciu bywa.

      Dla porzadku chce stwierdzic, a mam 70 lat, ze doskonale pamietam kiedy w
      miejscu mojej pracy PZPR organizowala marcowo-antysemickie sabaty czarownic, to
      ofiarami byli bez wyjatku inni pezepeerowcy, ktorych jak zly sen pamietalem ze
      studiow i wczesniejszej pracy jako rownie ohydnych stalinowsko-komunistycznych
      lobuzow.

      Ja dystansowalem sie od jednych i drugich. Ale pamietajmy jak bylo, bo
      powojenna historia Polski nie zaczela sie w 68-ym. A marcowa heca byla dintojra
      jednych sowieciarzy nad innymi.
      • Gość: szcz Re: SB wiecznie żywa! IP: *.czes.gazeta.pl 02.11.04, 14:33
        No, brawo! Jaki piękny zlot esbeków! Od 20 lat wszyscy, łącznie z byłymi
        funkcjonariuszami PRL-owskich służb, potwierdzają, że to fałszywka, ale
        rozumiem, że drodzy przedmówcy i tak wiedzą lepiej. Za chwilę chyba będzie
        mowa o „Protokołach mędrców syjonu” - tak samo prawdziwych, tyle, że to fałsz
        z rosyjskiej szkoły. Pisał niegdyś poeta: „Jest ONR-u spadkobiercą partia”.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka