Dziwny zwyczaj na Allegro

21.02.05, 13:10
Od kilkunastu miesięcy kupuję książki na Allegro i zastanawia mnie jedno:
sprzedający podają tytuł, autora, liczbę stron, rodzaj okładki. Natomiast
podawanie tłumacza jakoś umyka ich uwadze. Dotychczas spotkałam może z 5
sprzedających, którym takie nowatorstwo, jak podawanie autora przekładu
przyszło do głowy. Trochę to dziwne nie sądzicie?

    • Gość: hajota Re: Dziwny zwyczaj na Allegro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 14:46
      Niestety, zły przykład idzie z góry, że się tak wyrażę. Od niektórych
      wydawnictw, co nie raczą podawać nazwisk tłumaczy w swoich katalogach. A nawet
      od tak "szacownej" instytucji oficjalnej, jak Polska Biblioteka Internetowa,
      która przy jednych dziełach zagranicznych klasyków podaje nazwiska tłumaczy, a
      przy innych nie. Przykro, że niedobremu zwyczajowi hołduje także Biblionetka. No
      ale jak powszechnie wiadomo, tłumacz to facet/facetka, co przepisuje po polsku
      angielski czy inny tekst, więc kogo może interesować nazwisko tak mizernej
      postaci ;-))
    • sol_bianca Re: Dziwny zwyczaj na Allegro 21.02.05, 15:27
      Ja zawsze podaję nazwisko tłumacza :)
      • yanga Re: Dziwny zwyczaj na Allegro 21.02.05, 15:36
        To jesteś w chlubnej mniejszości. Skoro koleżanka Hajota znów dała się
        sprowokować, to czuję się w obowiązku ją poprzeć, chociaż przysięgłam sobie, że
        już nigdy nie będę walić głową w ten mur, bo ją sobie dostatecznie poobijałam.
        A skutek jest tylko taki, że ostatnio "Świat Książki" nazwiska tłumaczy
        podaje... wybiórczo. W klasyce tak, w innych pozycjach - nie. U innych wydawców
        biuletynów o książkach - także tych internetowych - wszystko po staremu.
        Gratuluję dobrego samopoczucia.
      • tygrys01 Re: Dziwny zwyczaj na Allegro 28.02.05, 23:02
        sol_bianca napisała:

        > Ja zawsze podaję nazwisko tłumacza :)

        =================
        Oczywiście pomijanie autorstwa tłumaczenia to nie tylko nietakt ale spore
        naduzycie. Jest jednak jeden przypadek w kktorym nazwiska tłumacza nie podaje
        się z zasady, a mianowicie gdy weryfikator tlumaczenia w uzasadniony sposób
        zmienia ponad 50% tekstu lub musi dokonać znacznych zmian nazewnictwa które
        gdyby pozostawić w wersji zaproponowanej przez pierwotnego tłumacza naraziłyby
        wydawnictwo na ośmieszenie to szanujący się wydawca z regułu pomija w
        ksiązce nazwisko autora tłumaczenia i często jako tłlumacza umieszcza nazwisko
        weryfikatora. Aby tłumaczyć poprawnie nie wystarczy dobrze znać język
        oryginału, trzeba jeszcze znać realia oryginalnej ksiazki i nie robić tzw
        kalki zamiast przekladu. Od tłumacza wymaga się czegoś wiecej niż umiejetności
        matematycznej maszyny tłumaczacej. Natomiast podawanie objętości i wielkości
        ksiazki przy sprzedaży zaocznej jakim jest aukcja internetowa, przy mniej
        znanych tytulach jest ze wszech miar wskazane. Zobacz na Allegro sprzedawana
        przeze mnie ksiazkę Kludiusza Klaudianusa "O II Konsulacie Fl.Stylichona i O
        wojnie z Gotami" w znakomitym poetyckim przekladzie Bożeny Olejniczak z ponad
        450 przypisami jej autorstwa. Również nie można zapominać o autorze grafiki
        o ile jest oryginalna jak np w sprzedawanej przeze mnie ksiązce na Allegro,
        J.Kabata "Hipnoza" ze znakomitymi ilustracjami MaPik.
    • clevera Re: Dziwny zwyczaj na Allegro 21.02.05, 19:19
      Weź pod uwagę, żena allegro nie zawsze sprzedają profesjonaliści, a często się
      darza,że w ogóle nie wiedzą co sprzedają. Z drugiej strony kupujący zawsze może
      zapytać o brakujące informacje sprzedającego:)))
      • Gość: noida Re: Dziwny zwyczaj na Allegro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 20:42
        Pół biedy jak to wszystko podadzą. Często nie ma tak dobrze i jak człowiek chce
        się dowiedzieć, np. z którego roku to wydanie albo coś dodatkowego poza tytułem
        i autorem to musi sobie zgadnąć...
      • pomponick Re: Dziwny zwyczaj na Allegro 22.02.05, 08:48
        clevera napisała:

        > Weź pod uwagę, żena allegro nie zawsze sprzedają profesjonaliści, a często
        się
        > darza,że w ogóle nie wiedzą co sprzedają.

        Fakt!!!

        Z drugiej strony kupujący zawsze może
        >
        > zapytać o brakujące informacje sprzedającego:)))

        A i owszem - jest opcja 'zadaj pytanie sprzedjącemu' i ja zadałam - niestety
        zostałam zignorowana. A chodziło własnie o tłumacza. Cóż, życie na allegro to
        nie je bajka...

    • lipa55 Re: Dziwny zwyczaj na Allegro 21.02.05, 20:45
      dziwne?
      cud, jeśli prawidłowo przepiszą tytuł i autora
      o zakwalifikowaniu do odpowiedniej kategorii nie wspominając...
      • maga_ Re: Dziwny zwyczaj na Allegro 21.02.05, 23:47
        ja zawsze staram się podawać wszystkie istotne informacje. w tym nazwisko tłumacza.
        na szczęście nie musiałam nigdy sprzedawać książki, w którejto nazwisko nie
        zostało podane. chociaż "prywatnie" owszem, trafiałam na takie ksiażki. nie mam
        pojęcia dlaczego taką, bądź co bądź, ważną informację wydawnictwa pomijają.
        dodatkowo nieraz miałam problem z datą i miejscem wydania- ostatnio zauważyłam
        zalew książek, w których takiej informacji po prostu nie ma (mowa o nowych
        ksiażkach, ze starszymi nie ma takiego problemu).
        nie jest to może informacja aż tak ważna jak nazwisko tłumacza, ale jednak
        czasami przydatna.
      • szwedzka Re: Dziwny zwyczaj na Allegro 22.02.05, 00:17
        Można było na przykład kupić książki "Węgorz ryba zwana porządaniem" ("Węgorz
        ryba pożądana", J. Ekström) albo "Żrący mózg" ("Żyjący mózg", P.Ch. Jersild).

        Paweł
    • margala Re: Dziwny zwyczaj na Allegro 22.02.05, 14:15
      moim zdaniem informacja o tłumaczu nie zawsze jest istotna.
      jesli istnieje tylko jedno wydanie jakiejś książki po polsku to co zmieni
      informacja o tłumaczu?

      czy istotne jest dla czytelnika jak nazywa sie tłumacz ksiązki o tematyce
      technicznej lub naukowej?
      • pomme Re: Dziwny zwyczaj na Allegro 22.02.05, 16:26
        technicznej czy naukowej nie wiem, ale beletrystyka owszem tak, tłumaczenie
        wiele zmienia. Niestety tłumacz tłumaczowi nierówny
        Ja osobiście Szekspira najchetniej czytam w przekładach Barańczaka
        Boy Zeleński z kolei czasem tłumaczył trochę po swojemu. Każdy ma swoje
        preferencje. Dla mnie tłumacz jest niemal tak ważny jak sam autor
      • lipa55 Re: Dziwny zwyczaj na Allegro 22.02.05, 16:32
        nie zawsze przeciez wiadomo, ilu było tłumaczy
        poza tym - mam kilku tłumaczy, których biore w ciemno
        jeśli np. zobacze, że w czymś maczała palce chociażby Anna Przedpełska-
        Trzeciakowska, to od razu moje zainteresowanie wzrośnie
        • yanga Re: Dziwny zwyczaj na Allegro 22.02.05, 21:35
          O, to, to. Właśnie ona jest dla mnie największym autorytetem. Od lat próbuję
          przekonać "Świat Książki", że nie podając nazwisk tłumaczy, rzucają sobie kłody
          pod nogi, bo ksiązki tłumaczone przez niektóre osoby kupuję w ciemno i
          podawanie ich nazwisk powinni traktować jak reklamę. Oprócz pani A.P.-T. jest
          to jeszcze p. Ludmiła Marjańska i Łukasz Nicpan (ten ostatni, niestety, coraz
          rzadziej coś wydaje)
      • Gość: martylda Re: Dziwny zwyczaj na Allegro IP: *.arkonskie.v.pl 28.02.05, 20:40
        a ja wolę żeby tłumacz był podany. różnicy to wielkiej nie robi, ale ten, kto
        pracował nad tłumaczeniem mógłby mieć satysfakcję z tego, że jego nazwisko jest
        w książce, nad którą pewnie długo pracował. czy każdy z nas nie podpisuje się
        pod swoją pracą? tłumacz też ma do tego prawo.
        • Gość: yanga Re: Dziwny zwyczaj na Allegro IP: *.chello.pl 01.03.05, 10:58
          W książce NA OGÓŁ nazwisko tłumacza jest podane, jeśli nie - to wydawca
          naruszył prawo autorskie. Mnie chodzi o to, żebym nie musiała jechać do
          księgarni, żeby zdecydować, czy kupić książkę czy nie, tylko zrobić to na
          podstawie informacji w biuletynie. A często uzależniam decyzję właśnie od
          nazwiska tłumacza. Ale pisać w tej sprawie do Świata Książki to jak grochem o
          ścianę...
Pełna wersja