autumna
27.04.05, 10:01
Nie lubię tego pojęcia. Często wiąże się z poczuciem wyższości wobec osób, którym się np. "Alchemik" Coelho podoba. Ja w "Alchemiku" widzę naiwną bajeczkę, ale rozumiem, dlaczego podobać się może. Rozrzut ulubionych książek mam straszny - Orwell/Huxley/Chmielewska/Pratchett/Zola a np. kultowe wg niektórych "Sto lat samotności" jakoś mnie nie poruszyło.
To jak, mam się zaliczyć do "wyrobionych" czy "niewyrobionych"?