Baudolino - na pomoc!!!

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.02, 00:06
Nie mogę przebrnąć przez pierwszych kilka kartek. Lubię Eco, nie lubię
natomiast posiadać nieprzeczytanych książek. Proszę, niech mnie ktoś zachęci.
    • Gość: Ala Re: Baudolino - na pomoc!!! IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 06.07.02, 11:36
      No proszę! Mam ten sam problem. Zaliczyłam już chyba 5 podejść. Chyba tłumacz
      przedobrzył. Czy po włosku tak samo ciężko idzie? Niech ktoś napisze, czy dalej
      jest lepiej? Ala
    • Gość: ash Re: Baudolino - na pomoc!!! IP: *.chello.pl 06.07.02, 12:20
      Chyba Cię zniechęce, pierwszych pare stron jest napisane i przetłumaczone
      rewelacyjnie, wręcz genialnie. Dalej książka jest napisana "zwykłym" językiem i
      nie wciąga za bardzo.

      [a]
    • Gość: Nu! 2 recenzje IP: *.bmj.net.pl 06.07.02, 13:50
      Znalazłem dwie obszerne recenzje... w sumie jednak zachęcające (mnie) do przeczytania.
      W Polityce, gdzie Mariusz Cieślik pisze między innymi to:

      "[...]o chce nam w ten sposób zakomunikować Umberto Eco? Otóż mówi nam, żebyśmy sobie wybrali prawdę, bo przecież granica między prawdą i kłamstwem jest bardzo płynna. A jeśli chodzi o literaturę, to jest ona kłamstwem od początku do końca. Albo prawdą od początku do końca ? mogą sobie państwo wybrać właściwą odpowiedź.

      Jestem skłonny przystać na takie postawienia sprawy w przypadku Umberto Eco. Otóż literatura, którą uprawia, jest kłamstwem. Ale nie każda literatura jest taka. Nie dotyczy to np. Fiodora Dostojewskiego, Williama Faulknera, Jamesa Joyce?a czy Bohumila Hrabala. To, że ci pisarze wymyślali fabuły, nie znaczy bynajmniej, że uprawiana przez nich literatura była kłamstwem. Bo sztuka służy również poszukiwaniu prawdy i tak było w ich wypadku. Inaczej jest z literaturą dobrze zrobioną, jaką uprawia Eco. Autor ?Imienia róży? może do nieprzytomności mnożyć potwory czy literackie aluzje i, choć historyjki są bardzo zgrabne, nie wierzę mu w ani jedno słowo. W wydaniu Eco literatura jest tylko grą, bo jego książki są czytadłami dla intelektualistów, wielowarstwowymi i erudycyjnymi czytadłami dla oczytanych (skądinąd z książki na książkę coraz bardziej zagmatwanymi i nudniejszymi), dla których tak jak dla twórcy ?Baudolina? świat jest biblioteką.[...]"

      polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1070630

      i w GW, Czy warto czytać "Baudolino" Umberto Eco?" Piotra Salwy.

      Pisze tam Salwa między innymi:

      " [...]Gra z tekstem, jaką proponuje Umberto Eco w "Baudolinie", wydaje się jednak o wiele mniej pasjonująca niż te, które proponował niegdyś. Czyżby zmęczenie podejmowaną po raz kolejny, ciągle tą samą zabawą? Wyczerpanie się inwencji opartej wyłącznie na coraz bardziej wymyślnych, ale zimnych konstrukcjach intelektualnych? Brak przesłania, które moglibyśmy ocenić jako ważne? Zapewne i to, i to, i to. Czy najwytrwalsi wielbiciele Umberta Eco (otaczanego zresztą większym uwielbieniem za granicą niż we własnym kraju) będą czekać na kolejną jego książkę? [...]"

      www2.gazeta.pl/ksiazki/1,19970,551811.html

      Chyba się jednak skuszę... :)
    • Gość: t Re: Baudolino - na pomoc!!! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.02, 22:35
      Gość portalu: dorota napisał(a):

      > Nie mogę przebrnąć przez pierwszych kilka kartek. Lubię Eco, nie lubię
      > natomiast posiadać nieprzeczytanych książek. Proszę, niech mnie ktoś zachęci.


      Nie zmuszaj się. Może to po prostu nudna książka? W końcu nie jest powiedziane,
      że Eco musi pisać same arcydzieła. Krytycy go chwalą, ale to jeszcze nie powód
      żeby się męczyć
    • ydorius Re: Baudolino - na pomoc!!! 07.07.02, 12:40

      Później, rzeczywiście zaczyna się "normalna" książka. Możesz olać pierwszy
      rozdział i zabrać się od razu za spotkanie Baudolina z kronikarzem w
      Konstantynopolu, zaś do pierwszego rozdziału wrócić dopiero po skończeniu
      książki. Nic nie stracisz, a nieporadny wywód Baudolina na pewno zyska na
      klarowności. W końcu literatura to tylko zabawa, zaś Cortazar uczy, jak bawić
      się z tekstem. :-)
      Pytanie tylko, czy po skończonej lekturze będziesz chciała jeszcze przejść
      przez monolog z pierwszych stron... Ja, gdybym miał wrócić do którejś z
      książek Eco, pewnie przeczytałbym jeszcze raz Wahadło...

      Zresztą - wątek o Baudlino był już jakiś czas temu, poszukaj w archiwum, może
      któraś z "recenzji" Ci się spodoba? :-)

      Miłej zabawy.
      .y.
    • Gość: Anna M Re: Baudolino - na pomoc!!! IP: 62.233.140.* 08.07.02, 10:01
      Jest jeszcze możliwość, że książka po prostu ci sie nie podoba. W takim
      wypadku nie zacznie ci się podobać pod wpływem cudzych opinii.
      Mnie się Baudolino podobał. Moim zdaniem Eco od "Wahadła" pisze o tym samym: o
      ludziach, którzy dali się złapac w pułapkę własnych opowieści.
    • an-nah Re: Baudolino - na pomoc!!! 08.07.02, 10:14
      Ja wszystkie książki Eco przeczytałam z zainteresowaniem,
      ale bez zastanawiania się "co autor miał na myśli" albo
      "dlaczego krytycy go tak chawlą". Jak ktoś chce czytać
      Eco (i cokolwiek innego) z egzaltacji, bo wypada, to
      niech sobie lepiej daruje...

    • Gość: Hehe pomoc nadciaga IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.07.02, 00:18
      Postaram sie zachecic: olej pierwszych kilka stron i zacznij czytac od konca
      rozdzialu "Baudolino spotyka Hypatie". Jeszcze dwa nastepne tez sa o tej Hypatii
      i naprawde juz dawno nie czytalam tak dobrze napisanego kawalka prozy o milosci.
      Moze wtedy pojdzie juz latwiej.
    • Gość: dorota dzięki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.02, 16:12
      nie ma to jak trochę pozytywnej motywacji. Zrobiłam jak radziliście, czyli
      ominęłam początek i poszło. Teraz się czyta!!!
Pełna wersja