Dodaj do ulubionych

Książki, do których trzeba dojrzeć

29.05.05, 00:20
Ktore wydawały się nudne i niestrawne - aż trafiły na swoją porę. Macie takie?
W dzieciństwie czytałam Alicję w krainie czarow i wydawała mi się bezdennie
głupia. Aż w liceum nabyłam przypadkowo dwie chude książeczki z oryginalnymi
ilustracjami - i zaczarowały mnie. To samo z Przygodami dobrego wojaka
Szwejka. W odpowiednim momencie trafił do mnie jej ironiczny humor. Inna
sprawa, że są takie książki, na które widać nigdy nie ma dobrej pory.
Obserwuj wątek
    • another_story Re: Książki, do których trzeba dojrzeć 29.05.05, 12:30
      > "Sklepów pod klepsydrami"

      Fajna kontaminacja ;).

      Zdecydowanie trzeba dorosnąć do Dostojewskiego. Kiedy w wieku 14 lat
      czytałam "Zbrodnię i karę", byłam mocno zawiedziona. Liczyłam na jakieś krwawe
      i szokujące opisy morderstw, tymczasem przyszło mi przebijać się z trudem przez
      monotonną, wielogłosową paplaninę ;). Dwa lata później, przy powtórnej
      lekturze, miałam już inny pogląd na sprawę. A teraz, zawarłszy znajomość
      z "Braćmi Karamazow" i "Biesami" (jestem świeżo po tych ostatnich), zakochałam
      się nieprzytomnie. Trochę głupio to brzmi w tym wypadku ;)...
          • kawa_malinowa Re: Książki, do których trzeba dojrzeć 29.05.05, 19:58

            Nie jestem wielką admiratorką twórczości pana Stefana, ale przyznać trzeba, że
            Zwierzenia JOasi podobały mi się w "Ludziach bezdomnych" szczególnie :)
            Dla mnie "Cierpienia młodego Wertera" były niestrawne w czasie omawiania ich w
            szkole. Jakiś rok później miałam całkiem inne odczucia.

            Myślę, ze rzecz lezy nie w dojrzalosci do jakiejs ksiazki, którą się ma albo i
            nie... Nawet jeśli przeczytało się coś we "właściwym" momencie, to potem
            kolejne spojrzenie - jeśli zechcemy wrócić- spojrzenie i tak będzie inne.
    • Gość: nocka Re: Książki, do których trzeba dojrzeć IP: *.eltronik.net.pl 29.05.05, 18:59
      Rzeczywiście,jest w tym stwierdzeniu o kanonie literatury pięknej bardzo dużo
      racji.Czytanie ich w dzieciństwie czy wczesnej młodości sprowadza się często do
      stwierdzenia,nuda,opisy przyrody,jakieś rozważaniam,ało akcji.I dopiero z
      czasem smakowania literatury,poznawania świata,życia,ludzi zaczynamy inaczej je
      odbierać.Moja pierwsza porażka to Czrodziejska Góra Tomasza Manna.Jaka ona była
      dla mnie nudna,nieskończyłam,dopiero teraz po wielu latach.I czytając ostatnią
      książkę Pawła Huelle Castorp,też ponownie do tej Czarodziejskiej Góry znawu
      powróciłam i delektuję się losami ludzi,spokojnie płynącym czasem.
    • llukiz Re: Książki, do których trzeba dojrzeć 29.05.05, 21:13
      Najwięcej złego robi obowiązek czytania lektur. Większość osób nie dorosła do
      zbrodni i kary w momencie gdy czyta ją jako lekturę. to poważnie znichęca do
      dobrych książek wielu ludzi w wieku gdy już są gotowi na lekturę. Mnie ostatnio
      zachwycił Tołstoj, zwłaszcza że mnie nim nie katowali w liceum
    • winieta Re: Książki, do których trzeba dojrzeć 13.06.05, 12:26
      dokładnie te same uczucia do Alicji - przerażała w wieku "podstawówkowym" w
      liceum - odkrycie ! ten język, ta zabawa słowem !
      w przypadku Szwejka też się nie różnimy - pamiętm w domu było takie fajne
      wydanie z rysunkami Czeczota ale w wieku, dajmy na to, 15 - 16 lat treść była
      kompletnie nie zrozumiała - nie było w tym nic śmiesznego !!!
      W ubiegłym roku trafiłam w antykwariacie, zabrałam na urlop i byłam zmuszana do
      czytania na głos - co przychodziło mi z trudem bo ze śmiechu oczy zachodziły
      łzami. No i jeszcze Wojna i pokój - w liceum nie mogłam strawić (za dużo
      francuskich rozmówek :)) Parę lat temu wróciłam i wciągnęło jak wir :)
    • agrafek Re: Książki, do których trzeba dojrzeć 14.06.05, 14:06
      "Dzieci z Bulerbryn". Zrobiłem pierwsze podejście mając lat sześć, potem po
      roku i tak mi już zostało do dziś. I ciągle mi się nie podobają.
      Przeciwieństwem są "Muminki". Przeczytałem w dzieciństwie, a potem gdy
      osiągnąłem wiek słuszniejszy nieco. I okazało się, że dorosłem i przeczytałem
      zupełnie inną książkę!
      pozdrawiam
    • Gość: ja2 Re: Książki, do których trzeba dojrzeć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.05, 23:40
      ja wciąz nie mogę sie przekonać do Umberto Eco- Imie róży. Próbowałam już
      kilkakrotnie i za każdym razem odkładam po ok. 50-ciu stronach.
      Wiem, że jest fascynująca, a poza tym nie zdaża mi się nie kończyć książek.
      Zawsze, gdy już zaczynam, nawet gdy jest nudna staram się dokończyć, aby
      ocenić. Z Umberto Eco jest inaczej- chyba nadal jeszcze do tego nie dorosłam..:(
      • Gość: helmi Re: Książki, do których trzeba dojrzeć IP: 217.153.216.* 28.07.05, 12:14
        Toć to wspaniała książka! Czytałem dwa razy w odstępie 1,5 roku i za każdym
        razem wchodziła jak jak kefirek w skacowane gardło... ;-) Moim zdaniem czyta
        się ją rewelacyjnie. Inne jego książki są jescze bardziej odjechane pod
        względem erudycji i wcale nie dziwię się jak ktoś mówi że "Wahadło" mu nie
        wchodziło. Ja się będę za nie zabierał niedługo drugi raz (raz już
        przeczytałem) i mam nadzieję że ponownie dostarczy niezapomnianych wrażeń. W
        tym miejscu chciałbym pozdrowić wszystkich, którzy zachwycają się "Kodem LdV".
        Czytałem to i uważam, że do Eco ma się to jak Ich Troje do Brahmasa i denerwują
        mnie wszelkie porównania tego pozera Browna do profesora Eco.
        A tak przy okazji to wydaje mi się że do książek Eco się nie dojrzewa. Albo ma
        się wystarczającą wiedzę, by podjąć tę zabawę albo nie i tyle!
        Pozdrawiam
        • biblioteczny_kurz Re: Książki, do których trzeba dojrzeć 10.11.05, 11:09
          Właśnie "Wahadło" skończyłem 2 tygodnie temu. Profesor Eco we wspaniałym stylu
          daje popis erudycji. I mam te same odczucia w stosunku do niejakiego Brown'a
          (przyznaję że też czytałem).
          Wymienianie tych dwóch nazwisk w jednym zdaniu to PROFANACJA. Szczerze mówiąc
          nawet nie wiem jakiej użyć analogii do zobrazowania przepaści, jaka dzieli
          twórczość tych pisarzy. Brown to raczej manufakturzysta produkujący ksiązki a
          nie tworzący dzieła.

          A "Wahadło" to miodzio, "cut-mjut", ultramaryna...
    • maziula Re: Książki, do których trzeba dojrzeć 13.07.05, 13:15
      Pan Tadeusz - nie potrafiłam wprost zrozumieć w jaki sposób "coś takiego" jest
      nazywane epopeją narodową. Jest to jedyna (nie licząc nieszczęsnych Chłopów)
      lektura, którą w liceum zignorowałam po kilkunastu stronach walki. Kilka lat
      później ... zachwyt nad melodyjnością tekstu i trafnoscią obrazu. Nie jest to
      oczywiście moja ulubiona pozycja literatury, lecz przykład na "dojrzewalność"
      czytelnika. No cóż może teraz czas na Chłopów? E..., nie - jeszcze
      troszkę "podojrzewywuję" (:
      Jeszcze muśze wspomnieć i Imieniu róży - do dziś czeka na półce na swoją kolej.
      Na swą obronę mam to, że zaczełam ją czytać w dość nieszczególnym emocjonalnie
      okresie. Może za drugim podejściem...
      • hanula Re: Książki, do których trzeba dojrzeć 31.07.05, 01:33
        maziula napisała:

        > Pan Tadeusz - nie potrafiłam wprost zrozumieć w jaki sposób "coś takiego" jest
        > nazywane epopeją narodową. Jest to jedyna (nie licząc nieszczęsnych Chłopów)
        > lektura, którą w liceum zignorowałam po kilkunastu stronach walki. Kilka lat
        > później ... zachwyt nad melodyjnością tekstu i trafnoscią obrazu. Nie jest to
        > oczywiście moja ulubiona pozycja literatury, lecz przykład na "dojrzewalność"
        > czytelnika. No cóż może teraz czas na Chłopów? E..., nie - jeszcze
        > troszkę "podojrzewywuję" (:

        Ja do "Pana Tadeusza" dojrzałam na studiach. Zamiast pastwić się nad nim jak to
        w szkole każą, przeczytałam go jak powieść. Miejscami tak mnie rozbawił, że
        śmiałam się na głos, a było to w pociągu. Współpasażerowie byli nieco zaskoczeni.

        Do "Chłopów" dojrzałam już po studiach, ale warto było! Po 30 stronach nie
        mogłam ich już odłożyć - właściwie powinnam o tym napisać w wątku o narkotycznym
        czytaniu. :-)

        > Jeszcze muśze wspomnieć i Imieniu róży - do dziś czeka na półce na swoją
        > kolej.
        > Na swą obronę mam to, że zaczełam ją czytać w dość nieszczególnym emocjonalnie
        > okresie. Może za drugim podejściem...

        Sam Eco pisał, że pierwsze 100 stron "Imienia róży" to rodzaj nowicjatu, przez
        który musi przejść czytelnik, żeby zyskać prawo wejścia do średniowiecznego
        zakonu. :-) Genialna książka, najlepsza z powieści Eco.

        A jeśli chodzi o "Trylogię", to przeczytałam ją wcześnie, w podstawówce, ale też
        dopiero po kilku podejściach. Błędem były próby zaczynania od początku. Jak
        zaczęłam od środka "Potopu", to w trymiga doszłam do końca i zaczęłam jeszcze
        raz od początku. :-) Zresztą nieco później, w okresie nastoletnim, początek
        "Potopu" (pierwsze spotkanie Oleńki z Kmicicem) to była jedna z moich ulubionych
        scen literackich, taki fragment, który raz na miesiąc musiałam sobie obowiązkowo
        przestudiować. :-)
        • maziula Re: Książki, do których trzeba dojrzeć 14.10.05, 11:41
          maro30 napisał:

          > Jeżeli chcesz dojrzewać do banalnych książeczek dla dzieci i
          > pseudoegzaltowanych licealistek, to gratuluję Ci inteligencji i psychiki na
          > poziomie tasiemca
          No nie, jestem zniesmaczona. Jeśli tak ma wyglądac komentarz n/t jakiekolwiek
          dojrzewania to ja wolę być na zawsze pseudoegzaltowaną licealistką.
          Niestety "to se ne wrati", a Ciebie przestrzegam przed zbyt pochopnymi osądami.
          Na szczęscie nie wiesz co poczytuję.
    • Gość: mila Re: Książki, do których trzeba dojrzeć IP: *.echostar.pl 14.07.05, 15:08
      Z pewnymi trudami przeczytałam niedawno "Miłość w czasach zarazy" i teraz myślę,
      że źle zrobiłam, że przeczytałam ja w wieku 25 lat. Chyba jeszcze jestem za
      młoda na cudowną starość Marqueza. Wrócę do niej za kilkanaście, moze
      kilkadzisiąt lat, bo daje pokrzepiające spojrzenie na starość. Choć to tylko
      jeden z wątków...
    • Gość: Tawananna* Re: Książki, do których trzeba dojrzeć IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.07.05, 16:35
      Z dzieciństwa pamiętam, że taką książką był "Tajemniczy Ogród". Zabrałam się za
      niego stosunkowo wcześnie, przeczytałam kilkanaście, może nawet kilkadziesiąt
      stron - i zupełnie mi się nie podobał, wydawał mi się strasznie ponury. Przy
      drugiej lekturze już absolutnie taki nie był :).

      Miałam też "falstart" przy czytaniu "Jeżycjady" - wypożyczyłam z biblioteki
      pierwszy tom, przeczytałam może połowę i zupełnie do mnie nie trafiło. Później,
      chyba w wieku jedenastu lat, zaczęłam zaczytywać się nią namiętnie.

      A z przykładów lektur licealnych: "Dziady". Zupełnie mi się nie podobały, przez
      trzecią część nie przebrnęłam. Zainteresowały mnie dopiero teraz, na studiach.
      • Gość: rawita Re: Książki, do których trzeba dojrzeć IP: *.studnetz.uni-leipzig.de 31.07.05, 17:35
        ja niektóre książki czytam regularnie co kilka lat. Nie wiem, czy dojrzewam do
        nich, ale nasza relacja zupełnie się zmienia - tak, jakbym czytała za każdym
        razem inną książkę. Tak mam ze wszystkimi dziełami Dostojewskiego, Bułhakowem, a
        także 'Imieniem Róży" Umberto Eco. Z Eco było ciekawie, bo pomiędzy naszymi
        spotkaniami miałam okazję bardzo dobrze poznać filozofię i historię Kościoła,
        tak więc oczy mi sie otwarły :). Kiedyś myślałam, że to najprawdziwsze
        średniowiecze i kryminał, dopiero po latach dotarł do mnie cały postmodernizm i
        dowcip. Tak więc pewnie jest to książka do której sie dojrzewa, ale może też to
        nigdy nie nastąpić.
        "Alicje" uwielbiałam od wczesnego dzieciństwa, ale wtedy wydawała mi sie taka
        troche straszna i tajemnicza, a komizm i surrealizm odkryłam dużo później. Może
        za 10 lat zobacze w niej jeszcze cos innego.
        Acha, ewidentnie istnieją też książki, niby dobre i bardzo uznane, z których sie
        jednak wyrasta. Dla mnie to "Gra w klasy". Wielka miłość, ale ewidentnie
        miniona. Teraz wydaje mi sie ona nieznośnie egzaltowana.
      • Gość: Mica 1 Re: Książki, do których trzeba dojrzeć IP: *.jamsis01.sc.comcast.net 15.10.05, 20:29
        Zgadzam sie,niektore pozycje z listy szkolnych lektur sa trudne i ciezkostrawne
        dla nastolatkow,ale jednoczesnie jest to pewien kanon literatury swiatowej i
        polskiej,bez znajomosci ktorego trudno byloby sie poruszac po swiecie
        lteratury. Bo to i Dostojewski i Hemingway i za moich czasow Camus czy Conrad-
        Korzeniwski,nie mowiac o naszych polskich wiekich(ostatnio doszedl moj ukochany
        Herling-Grudzinski).Wydaje mi sie ,ze bez tego "nudnego" niekiedy obowiazkowego
        czytania niewielu z nas ,dojrzalszych juz siegnelo by potem po te ksiazki.
      • maalza Re: Książki, do których trzeba dojrzeć 09.11.05, 13:22
        ksiazki do ktorych trzeba dojrzec to moim zdaniem cały Pozytywizm, który
        skutecznie obrzydzono mi w liceum; "Lalka", "Nad Niemnem", itp. CO tydzien inna
        epopeja i nikt nie wyrabial z czytaniem i opanowaniem calości. w koncu wszyscy
        odstawiali panszczyzne, zeby bylo z czystym sumieniem "ja przeczytalam/em", co
        w efekcie daje czytanie po łebkach i brak zrozumienia. Kiedys do tego wróce, na
        razie nadal mnie odrzuca ;-((
    • ben-oni Re: Książki, do których trzeba dojrzeć 10.11.05, 11:48
      Dojrzeć czy dorosnąć ? Szesciolatek dorasta do Kubusia Puchatka .
      Dziesięciolatka do "Ani z .... " . Z wiekiem (raczej z ilością przeczytanych
      książek) sięga sie coraz głębiej . Tak przynajmniej być powinno . Szkoda
      tylko , że są tacy , którzy zatrzymują się na Mikołajku lub Małym Ksieciu .
      Są lektury , które jak różyczkę , trzeba zaliczyć w dzieciństwie , bo w
      późniejszym wieku grozi to komplikacjami zdrowotnymi .

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka