Dodaj do ulubionych

Wasze ulubione książkowe zdanie/fragment

01.06.05, 22:05
Zdarza się czasami tak, że czytając książkę natrafiamy na jakieś niesamowite
zdanie, porażającą myśl, krótki fragment, sentencję. Zdziwieni, zaskoczeni,
wytrąceni z równowagi przerywamy wtedy czytanie, zatrzymujemy się na chwilę,
czytamy raz jeszcze. Po pewnym czasie zdanie/fragment ów zaczyna żyć swoim
własnym życiem, miesza i krąży w głowie aż usadawia się w niej wygodnie.

Jakiś już czas temu przeczytałam, znakomitą zresztą, książkę Carson
McCullers „Serce to samotny myśliwy”. A w niej te oto dwa, z pozoru nic nie
znaczące, zdania:

„Umył popielniczkę i szklankę. Potem wyjął z kieszeni pistolet i wpakował
sobie kulę w serce”

Obserwuj wątek
    • ehunis Re: Wasze ulubione książkowe zdanie/fragment 01.06.05, 22:42
      "Aby narodzić się ponownie (...) najpierw musisz umrzeć. (...)Aby bezpiecznie
      wylądować na Matce Ziemi, trzeba najpiew latać. (...) Jak może w ogóle na
      twojej twarzy pojawić się uśmiech, jeśli wcześniej nie zapłaczesz? Hej, panie
      szanowny, jak chcesz pan zdobyć miłość swojej ukochanej bez jednego
      westchnienia?"
      To są pierwsze słowa pewnej książki, ktoś odgadnie jakiej? :P
      • hrabalek Re: Wasze ulubione książkowe zdanie/fragment 01.06.05, 23:20


        "Nie przejmuj się tym-pocieszał go Szwejk.-Mnie zabierają tylko z powodu zdrady
        stanu.
        -Ale za co mnie?-biedał Palivec.-Ja byłem taki ostrożny!
        Bretschneider uśmiechnął się i rzekł zwycięsko:
        -Za to ,że pan powiedział,że muchy srały na najjaśniejszego pana. Już tam panu
        najjaśniejszego pana z głowy wybiją".


        -wiadomo skąd.....
        • Gość: wqrwiony Re: Wasze ulubione książkowe zdanie/fragment IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 00:04
          "Bóg wysłuchuje tych, którzy błagają o łaskę zapomnienia dla nienawiści, lecz głuchy jest na głos tych, którzy pragną uciec przed miłością
          Mistrz Eckhart - "Kazanie 52"
          - - -
          "Bo w oczach tkwi siła duszy".
          Hermann Broch - "Lunatycy"
          - - -
          "Lęk przed cierpieniem jest silniejszy niż samo cierpienie"
          Hermann Hesse - "Gra szklanych paciorków"
          - - -
          "Przestań cały czas myśleć, że kogoś krępujesz, że komuś przeszkadzasz! Jeśli ludziom się to nie spodoba, upomną się o swoje. A jeśli nie będą mieli odwagi, to już ich sprawa."
          Nathaniel Branden -"6 Filarów poczucia własnej wartości"
          - - -
          "Rzeczy proste są najbardziej niezwykłe i tylko mędrcy potrafią je pojąć."
          Antoine de Saint Exupéry "Twierdza"
          - - -
          "I dziś wiem jedno - błogosławieństwo, na które się nie godzimy, z czasem obraca się w przekleństwo. Nie oczekuję już niczego od życia. A ty zmuszasz mnie, bym dojrzał bogactwa i horyzonty, które przerastają moją wyobraźnię. Teraz kiedy je zobaczyłem i przeczułem ogrom moich możliwości, czuję się gorzej niż kiedykolwiek przedtem. Bo wiem, że mogę zdobyć wszystko, tylko tego nie chcę."
          Albert Camus - "Człowiek Zbuntowany"
          - - -
          "Ze szczytu można dojrzeć jak wszystko jest małe. Tutaj nasze zwycięstwa i smutki przestają być ważne. To co zdobyliśmy i co straciliśmy zostaje w dole. Ze szczytu góry widzisz jak wielki jest świat i jak szeroki horyzont."
          Benjamin Hoff - Tao Kubusia Puchatka
          - - -
          "Ze szczytu można dojrzeć jak wszystko jest małe. Tutaj nasze zwycięstwa i smutki przestają być ważne. To co zdobyliśmy i co straciliśmy zostaje w dole. Ze szczytu góry widzisz jak wielki jest świat i jak szeroki horyzont."
          Thomas Merton - "Bieg ku górze"
              • molka9 cytaty 03.06.05, 09:54
                Jest kilka takich cytatów po których trzeba odchorować, oto 2 moje:
                "-Każdy ma w sobie pestkę,każdy swoją. Jak owoc. Przylatują ptaki,
                przychodzi jedno po drugim spustoszenie. Robak. Gnije to,co jest miąższem.
                Odpada. Ale pestkę trzeba uratować. Pestka musi zostać nietknięta. Z pestki
                przecież...
                Niepojęcie wstrząśnięta spytałam,co jest pestką.
                -To,w co nie przestajemy wierzyć. Co najgłębiej jest nami; pomimo wszystko.
                Pomimo zła w nas,pomimo naszych odstępstw, mimo wszystkich srebrników, jakieśmy
                wzięli. Kradnę,cudzołożę- ale nie zabiję; tysiąc kompromisów, a kiedyś jednego
                nie; za żadną cenę,nigdy. Rozumiesz? " "Pestka", Anki Kowalskiej.

                "Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął: Puchatku. Co Prosiaczku?-
                odpowiedział Puchatek. -Nic, cgciałem się tylko upewnic, czy jestes" Kubuś
                Puchatek", A.A.Milne

            • hrabalek fragment.. 02.06.05, 00:18

              "Przed mną płynęła rzeka.Niebo człowiek widzi, las może przepatrzeć,ale
              prawdziwej rzeki nigdy się nie przejrzy. Do prawdziwej rzeki zagląda się
              jedynie wędką.(..)
              Dziesiątki razy chciałem odebrać sobie życie, gdy już nie mogłem dłużej
              wytrzymać,ale nigdy tego nie zrobiłem.
              Pewnie w podświadomości pragnąłem jeszcze raz pocałować usta rzeki i łowić
              srebrne ryby.To właśnie jako rybak nauczyłem się cierpliwości, a wspomnienia
              pomagały mi żyć"

              Ota Pavel-"Śmierć pięknych saren"
                    • hrabalek Re: do hrabalka a propos martin gaite 02.06.05, 18:03


                      ..jeszcze raz Miss Lunatic:

                      "Ale co nazywacie życiem?
                      Dla mnie żyć to znaczy nie śpieszyć się, wszystkiemu spokojnie się przyjrzeć,
                      zastanowić, wysłuchać cudzych zmartwień, być ciekawym świata i ludzi, być
                      wrażliwym, nie kłamać, dzielić się z żywymi szklanką wina albo kromką chleba, z
                      dumą wspominać nauki zmarłych, nie pozwolić, by nas poniżano lub oszukiwano,
                      nie odpowiadać,że tak lub nie, nie policzywszy przedtem do stu,jak to robił
                      Kaczor Donald...To umiejętność bycia samemu, by nauczyć się być z innymi, i to
                      umiejętność wysławiania się i wypłakania...i żyć to śmiać się..."
                    • cecyl Re: do hrabalka a propos martin gaite 02.06.05, 18:14
                      No i wiedziałem, że coś dzwoni. A z Pico della Mirandoli Miss Lunatic dała
                      Sarze Allen czyli Kapturkowi na Manhattanie myśl nastepującą:

                      Nie uczyniłem cię ani niebiańskim, ani ziemskim, ani śmiertelnym, ani
                      nieśmiertelnym, abyś sam w sposób wolny i godny ciebie nadał sobie taki kształt
                      jaki zechcesz.

                      A później następuje Koniec, który męczy mnie strasznie, bo wciąż nie wiem, co
                      naprawdę uczynił Kapturek.
                        • cecyl Re: do hrabalka o kapturka koncu 03.06.05, 10:42
                          Zaczyna ostatnio do mnie docierać, że „Kapturek na Manhattanie” został napisany
                          w rozpaczliwym akcie ukojenia bólu. Carmen Martin Gaite podczas pobytu w Nowym
                          Jorku straciła córkę (tajemnicze echo tego faktu w dedykacji do „Kapturka”) – i
                          opowieść o Sarze Allen jest taką próbą baśniowego zracjonalizowania utraty
                          dziecka. Przestrzeń śmierci jako przestrzeń baśni? Baśń jako wolność? Cholera,
                          ze mi to wcześniej do łba nie wpadło. Wiedziałem o śmierci córki Martin Gaite,
                          ale nie łączyłem tego z Sara Allen i tym przedziwnym zakończeniem „Kapturka na
                          Manhattanie”, z niezgodą na trywialny sens takiego zakończenia.
            • adam_l27 Re: errata 02.06.05, 21:29
              Skoro o bitwach mowa to może to...

              Albowiem żadna bitwa nigdy nie jest wygraną - powiedziałeś. Bitew nawet się nie
              toczy. Teatr wojen odkrywa tylko przed człowiekiem jego własne szaleństwo i
              rozpacz, a zwycięstwo jest wymysłem filozofów i głupców.

              Faulkner, Wsciekłość i wrzask.
            • edytaon Re: errata 04.06.05, 00:10
              bardzo piekne cytaty ,
              czytales " Fala jest mozem"Willigis Jager mam przeczucie ze jezeli nie to by Ci
              sie podobala
              Edyta
              • Gość: wqrwiony Re: errata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.05, 19:21
                Oczekujesz odpowiedzi barytonem a osoba o nicku hrabalek włada sopranem i dlatego nie jest pewna, czy do niej skierowałaś pytanie, tym bardziej, że teoretycznie również mógłbym byc jego adresatem jak i praktycznie każda osoba która zamieściła do tego miejsca co najmniej dwie cycatki.
    • Gość: czytak Re: Wasze ulubione książkowe zdanie/fragment IP: *.akron.wroc.pl / *.18.akron.wroc.pl 02.06.05, 08:23
      - Co tu robisz, chłopcze?
      - Nic.
      - Więc po co tu stoisz?
      - Tak sobie.
      - Umiesz już czytać?
      - Naturalnie!
      - Ile masz lat?
      - Skończone dziewięć.
      - Co wolisz: czekoladę czy książkę?
      - Książkę.
      - Naprawdę? To ładnie. A więc po to tu stoisz?
      - Tak.

      Elias Canetti "Auto da fé" /scena przed wystawą księgarni/

      I ze mną jest podobnie, zawsze wybiorę książkę :)
      • llukiz Re: Wasze ulubione książkowe zdanie/fragment 03.04.06, 21:39
        A oto i fragment, choć uważam że sapkowski ma mnóstwo lepszych tekstów

        Świat, cni panowie, ostatnimi czasy wziął się nam i zwiększył. A i zmalał
        zarazem. Śmiejecie się? Że niby bzdury plotę? Że jedno drugiemu przeczy? Wnet
        wam dowiodę, że bynajmniej. Wyjrzyjcie, waszmościowie, oknem. Cóż to widzicie z
        niego, na cóż widok się roztacza? Na stodółkę, odpowiecie zgodnie z prawdą, i na
        wychodek za nią. A cóż dalej jest, spytani, tam, za wychodkiem? Owóż baczcie, że
        jeśli spytani dziewki, z piwem do nas spieszącej, odrzecze, że za wychodkiem
        jest rżysko, za rżyskiem Jachymowa zagroda, za zagrodą smolarnia, a dalej to już
        chyba Kozołupa Mała. Zapytam karczmarza naszego, ten, więcej światłym będąc,
        doda, że to nie koniec wcale, że jest za Małą Kozołupą także Wielka Kozołupa, za
        nimi osada Kocmyrów, za Kocmyrowem wieś Łazy, za Łazami Goszcz, a za Goszczem to
        już chyba Twardogóra będzie. Ale baczcie, że im co uczeniejszego spytam człeka,
        jako was, dla przykładu, tym dalej od stodółki naszej, wychodka naszego i obydwu
        Kozołup odbieżym - boć bardziej światłemu rozumowi wiadomo, że się na
        Twardogórze świat również nie kończy, że dalej są Oleśnica, Brzeg, Niemodlin,
        Nysa, Głubczyce, Opawa, Nowy Jiczyn, Trenczyn, Nitra, Ostrzyhom, Buda, Belgrad,
        Raguza, Janina, Korynt, Kreta, Aleksandria, Kair, Memfis, Ptolemais, Teby.... I
        co? Nie rośnie świat? Nie coraz większy nam się stawa? A wżdy i to nie koniec
        jeszcze. Idąc za Teby, w górę Nilu, który jako rzeka Gichon ze źródła w ziemskim
        raju wypływa, dojdziemy wszak do ziem Etiopów, za którymi, jak wiadomo, jest
        Nubia pustynna, jest kraj Kusz gorący, Ofir złotodajny i cała niezmierzona
        Africae Terra, ubi sunt leones. A dalej ocean, który całą ziemię opływa. Ale i
        na oceanie owym są przecie wyspy jako to Cathay, Taprobane, Bragine, Oxidrate,
        Gynosophe i Ci..ngu, kędy klimat cudownie urodzajny, a klejnoty górami leżą,
        piszą o tym uczony Hugon od Świętego Wiktora i Piotr d'Ailly, jako i imć pan
        Jean de Mandeville, któren własnymi oczyma cuda te oglądał. Tak tedy
        udowodniliśmy, że w ciągu tych paru minionych stuleci świat zwiększył się nam
        istotną miarą. W pewnym sensie, ma się rozumieć. Bo jeśli nawet materii samej
        światu nie przybyło, to nowych nazw przybyło mu na pewno. Jakżeż z tym, pytacie,
        pogodzić twierdzenie, że świat nam zmalał? Już mówię i wywodzę. Upraszam tylko
        wprzód, by nie drwić i nie dogadywać, bo to, co rzeknę, to nie mojej fantazji
        będą produkta, ale wiedza z ksiąg zaczerpnięta. A z ksiąg drwić nie godzi się, w
        końcu, by powstały, ktoś okrutnie musiał się napracować. Jak wiadomo, nasz świat
        jest to lądu spłachetek, formy niby naleśnik krągłej, środek swój w Jeruzalem
        mający, zewsząd oceanem otoczony. Na okcydensie kraniec ziemi stanowią Kalpa i
        Abyla, Słupy Herkulesowe, i cieśnina Gades między niemi. Na południu, jak to
        dopiero co wywiodłem, rozpościera się ocean za Afryką. Na południowym wschodzie
        kończą ląd stały podległa Księdzu Janowi India inferior, tudzież ziemie Goga i
        Magoga. W septentrionalnej świata stronie ostatnim ziemi skrawkiem jest Ultima
        Thule, tam zaś, ubi oriens iungitur aquiloni, leży ziemia Mogal, czyli Tartaria.
        Na wschodzie natomiast świat kończy się na Kaukazie, kawałek za Kijowem. A teraz
        dochodzimy do rzeczy sedna. Znaczy się, do Portugalczyków. A konkretnie do
        infanta Henryka, książęcia Viseu, syna króla Jana. Portugalia, skryć się tego
        nie da, królestwo nie za wielkie, infant króla synem dopiero trzecim w kolejce,
        nie dziwota tedy, że ze swej siedziby w Sagres częściej i z większą nadzieją na
        morze niż ku Lizbonie spoglądał. Skrzyknął do Sagres astronomów i kartografów,
        mądrych Żydów, żeglarzy i kapitanów, majstrów szkutników. I zaczęło się. W Roku
        Pańskim 1418 dotarł kapitan Joao Gonzalves Zarco do wysp znanych jako Insulas
        Canarias, Kanaryjskie, nazwa stąd, że psów tam mnogość stwierdzono nadzwyczajną.
        Wnet potem, w 1420, tenże Gonzalves Zarco wraz z Tristanem Vaz Teixeirą
        dopłynęli do wyspy ochrzczonej Maderą. W 1427 dotarły karawele Diega de Silves
        do wysp, które nazwano Azorami - skąd nazwa, Diegu jeno i Bogu wiadomo. Kilka
        lat zaledwie temu, w 1434, opłynął kolejny Portugalczyk, Gil Eanes, Przylądek
        Boiador. A wieść niesie, że następne już szykuje przedsięwzięcia infant Dom
        Henrique, którego już niektórzy "Żeglarzem" - El Nauegador - nazywać poczynają.
        Iście w podziwie mam onych morzepławców i w estymie trzymam ich wielkiej.
        Nieustraszeni są to ludzie. Wszak horror to na ocean się zapuszczać pod żaglami.
        Toż tam szkwały i sztormy, skały podwodne, góry magnetyczne, morza wrzące i
        klejMe, cięgiem jeśli nie wiry, to turbulencje, a jeśli nie turbulencje, to
        prądy. Od potworów aż się roi, pełno tam smoków wodnych, serpensów morskich,
        trytonów, hippokampów, syrenów, delfinów i płastug. Roją się w morzu
        sanguissugae, polypi, octopi, locustae, cancri, pistrioci różne et huic similia.
        A najstraszniejsze na końcu - bo tam, gdzie kończy się ocean, za krawędzią,
        zaczyna się Piekło. Czemu, myślicie, słońce zachodzące jest takie czerwone? Otóż
        dlatego, że przegląda się w piekielnych ogniach. Po całym oceanie rozsiane zaś
        są dziury; gdy karawelą na taką dziurę niebacznie napłynąć, wprost do piekła się
        spada, na łeb na szyję, z korabiem i ze wszystkim. Takim to widać obrazem
        zostało stworzone, by nie dać człeku śmiertelnemu po morzach pływać. Piekło karą
        dla tych, co zakazy łamią. Ale, jak znam życie, Portugalczyków to nie powstrzyma.
    • braineater Re: Wasze ulubione książkowe zdanie/fragment 02.06.05, 12:08
      Dwa zdania, mysli wielkich żadnych nie niosące, za to będące najlepszymi
      pierwszymi zdaniami, takimi, które zmuszają do przeczytania całej ksiązki:

      "Był to dzień w którym eksplodowała moja babcia."
      i
      "Lepiej umrzeć, niz pracować"

      Dla ułatwienia tytułów ni autorów nie podam:)
      Zagadeczka, tak sobie:)

      Pozdrowienia:)
    • agnick Re: Wasze ulubione książkowe zdanie/fragment 02.06.05, 15:08
      I jeszcze jeden cytat, trochęprzydługawy ale równieżmnie rozbawia:

      Achaja przez kilka dni żyła jak na wulkanie. Bała się przyznać, do czego
      doszło. Niestety, gospodarz właśnie wybierał się do gminy, więc cały dzień jego
      nieobecności przesiedziała w wymarzniętej stodole. Gdy wrócił późną nocą,
      zbiegli się wszyscy słuchać wieści ze świata, toć gmina to nie to co ich
      zapadła wieś.
      - Achaja! - krzyknął od wejścia. - Prawda to, żeś wójta nazwała parszywym
      knurem?
      Opuściła głowę przerażona, że ją wyrzucą.
      - T... Tak... ale...
      - A prawda, żeś mu napluła na buty?
      - No... trochę tak... Bo on...
      - Oj, masz tu dziecko gorzałecki, a napij się. - Gospodarz rozpromienił się
      nagle, parobkowie rozdziawili gęby.
      - A prawda to, żeś go nazwała ch..em złamanym?
      Dziewczyna poczerwieniała i przymknęła oczy.
      - Ttttttt... tak... wyszło z... rozmowy.
      - Oj, napijże się jeszcze, dziecko - roześmiał się gospodarz, lejąc pełny
      kubek. - Patrzajta! Dziewka se z urzędowym chłopem poradziła. Tak z nimi
      trzeba! Jak mus to mus. Nawet jeśli to tylko wyszło z rozomowy... A powiedz,
      dziecko, prawda to, żeś go goniła po podwórzu trzymiąc w ręcach jeno grabie?
      - Mmmmmm... Prawda.
      Gospodyni podeszła do niej z uśmiechem.
      - Ach, żeby wszystkie parobki tak o nasze dobro dbali!
      - A prawda to, żeś go, jak wsiadał na sanie, kopnęła w rzyć?
      - Łoj - gospodyni załamała ręce. - Choćże tu, dziecko. Słodkiego ciasta mężowi
      upiekłam, weźże sobie kawałek. A noga cię aby nie boli? Toż pośliznąć się
      mogłaś, biedactwo. Chodź tu, moja ty kochana dziewczyno. Pokaż nogę. A siniaka
      sobie przypadkiem nie zrobiłaś? Może okład z octu ci zrobić, biedactwo? Nie
      boli cię? Palca sobie nie złamałaś? - Stara głaskała ją po głowie. - Dawaj,
      stary, wódki. Przeż się mogła zdenerwować, biedna. Toż nie co dzień kopie się
      wójta w dupe.
    • Gość: libi moje typy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 15:13
      To ja też nie podam tytułów ani autorów, by było ciekawiej. Chyba łatwo zgadnąć.

      1.jest taka książka, w której co i rusz pojawia się zdanie chwytające za serce
      (ew. gardło) lub zwyczajnie intrygujące doborem słów czy skojarzeniem, np.
      "Zawsze mieszkamy gdzie indziej." i "Wyglądam beze mnie." (moje ulubione)
      "Wszystko we mnie się rozpuszcza, a wiatr wieje przeze mnie na wylot."
      "Każdy człowiek ma swój własny powód, by umrzeć."
      "Jazda samochodem trwała kilka lat."
      "[C]złowiek musi nauczyć się być sam."
      "Usta kierownika otwierały się. Ze środka wydobywały się słowa."

      2."[P]ustka w jednym z bliźniąt jest tylko wersją milczenia drugiego."
      "Miała wtedy dwadzieścia siedem lat i na dnie żołądka nosiła lodowatą
      świadomość, że dla niej życie już się skończyło."
      "Cisza wisiała w pokoju jak tajemna utrata czegoś."
      "Tęsknił za rzeką. Ponieważ woda zawsze pomaga."
      "Na twarzy miała sno-uśmiech, który śnił o delfinach i głębokim
      pasiastobłękicie."
      "Powolny wentylator na suficie wykrawał z gęstego, przestraszonego powietrza
      nieskończenie długą spiralę, która wirowym ruchem powoli opadała na podłogę jak
      obierek nieskończonych rozmiarów ziemniaka." (Ten opis bardzo mi działa na
      zmysły, czuję się, jakbym znajdowała się w opisywanym pokoju.)
      "Miała trzydzieści jeden lat. Nie stara, nie młoda, w wieku umieralnym."
      "Zostawił po sobie dziurę we wszechświecie, przez którą jak płynna smoła
      wlewała się ciemność."
      "Obłęd cały czas kręcił się w pobliżu jak gorliwy kelner w drogiej restauracji."
      "Nigdy wcześniej nie zacisnęła się w nim żadna pięść."
      "Co po nich przyszło? Nie śmierć. Tylko koniec życia."

      3."Wydało mi się, że to, co chcę zabić, nie znajduje się ani pod skórą, ani w
      błękitnej, pulsującej żyle, ale głębiej, utajone tam, gdzie bardzo trudno jest
      dotrzeć."
      "Cisza podziałała na mnie przygnębiająco. Nie ta na zewnątrz, ale ta we mnie."

      4."Zerwać mosty, zagrodzić przejścia, nie pozwolić się schwytać - zawsze miałam
      zdrowe odruchy młodości."
    • sylwia_29 Re: Wasze ulubione książkowe zdanie/fragment 02.06.05, 17:25
      "Cloquet nienawidzil rzeczywistości, zdawał sobie jednak sprawę, że jest to
      jedyne miejsce, gdzie można dostać przyzwoity befsztyk".

      "Potrafi być bardzo oddany (...) Kiedy pani Monroe poślizgnęła się kiedyś na
      lodzie, on z sympatii też się poślizgnął."

      "Pamiętam jego siedemdziesiąte urodziny. Żona kupiła mu pidżamę. On był wyraźnie
      rozczarowany, bo napomykał wcześniej o nowym mercedesie. O osobowości tego męża
      niech zaświadczy fakt, że wycofał się wtedy do swojego gabinetu i atak cholery
      przebył samotnie. Z uśmiechem wrócił do gości, a w pidżamie przyszedł na
      premierę jednoaktówek Arrabala".

      :-)))))
    • jotembi Re: Wasze ulubione książkowe zdanie/fragment 02.06.05, 19:14
      "... because he knows you have to laugh at the things that hurt you just to
      keep yourself in balance, just to keep the world from running you plain
      crazy..."
      i dalej: "... but he won't let the pain blot out the humor no more than he'd
      let the humor blot out the pain"
      one flew over the kuckoo's nest
      czytałam tylko w oryginale i nie chcę czytać przekładu
      cytowane z pamięci, za ewentualne przekłamania przepraszam!
    • duchamp22 Re: Wasze ulubione książkowe zdanie/fragment 02.06.05, 19:27
      "Na ludzkość pluję po trzykroć.Ani jej się nie śni troszczyć o mnie,dlaczego ja
      miałbym się troszczyć o nią?(...)Dopiero na koniec dochodzi się do tego,co
      powinno być jasne od samego początku.Życie jest krzywdą wyrządzoną
      człowiekowi.Niczym więcej.Komuś się wydaje inaczej, ten jest głupiec albo
      kłamca.(...)Człowiek broni się przed otchłanią wieczności rachubą czasu, a tu
      nie ma żadnej rachuby,więc nie ma nadziei.Śmierć mitręży?Śmierć zwleka?
      O,nie.Gorzej.Śmierć już przyszła.Jest we mnie.Dawno podejrzewałem,że świadomość
      nie umiera.Umarło wszystko,co kochałem.Życie we mnie umarło.Tylko śmierć jest
      żywa.I oto-niebo i ziemia przeminą,a słowa moje nie przeminą.Teraz to
      jasne.Odsłaniam tajemnicę tajemnic.Żyję w śmierci.I będę tak trwał przywiązany
      do nieskończoności świata.Rachunek z życiem skończony.Urodziłem się
      samotny...umarłem samotny.Z niewyobrażalnej eksplozji przed miliardami lat
      powstała moja świadomość.Zapewne z pyłów wodoru,które przemieniały się w hel,a
      hel w węgiel i tlen,a węgiel i tlen powolutku w te wszystkie pierwiastki, jakie
      znamy.Wielkie słońca po to powstawały i ginęły, niezliczone roje mikrożyjątek w
      oceanach naszej planety po to się trudziły,wytwarzając tlen, wszystkie
      mechanizmy przyrody po to się doskonaliły milionami lat, abym ja mógł
      cierpieć.Aby narodził się człowiek,aby mógł cierpieć.Czy mogło być inaczej?
      Skoro bezrozumny wszechświat chciał wydać rozumnego człowieka?Nie ma
      świadomości bez cierpienia.Gigantyczna architektura przyczyn dla tak
      niewydarzonego skutku.Zapłacił za to miliardami lat mozołu.I oto powstałem z
      agonii slońc.Wymarłe żyjątka morskie przywiązały mnie do łóżka, zadbały dla
      mnie o tlen,abym mógł konać w więzach bez pociechy skonania.Nie szukam nadziei,
      bo nadziei nie ma w niczym.Wszechświat popełnił błąd,rzecz oczywista.Ileż
      błędów namnożył na swojej drodze!I nie prosi nas o wybaczenie,że jesteśmy
      błędem w kalkulacji.Czymże dla niego jeszcze jeden chybiony eksperyment w
      zachłannym,nieskończonym dziele stworzenia?Wiadomo,że zmierza ono do
      doskonałości.I pewnie tam dojdzie.Naszym kosztem.Ależ któż by pamiętał o
      nieszczęściu, które nas spotkało?Ci,co kiedyś może nas odkopią,nie będą mieli
      pojęcia,do czego służyły te zbutwiałe gałązki i okrągłe czasze z dwoma otworami
      ziejącymi pustką.

      "Obłęd" Jerzy Krzysztoń
    • prober Re: Wasze ulubione książkowe zdanie/fragment 02.06.05, 19:31
      "W białym płaszczu z podbiciem koloru krwawnika, posuwistym krokiem
      kawalerzysty, wczesnym rankiem czternastego dnia wiosennego miesiąca nisan pod
      krytą kolumnadę łączącą oba skrzydła pałacu Heroda Wielkiego wyszedł procurator
      Judei Poncjusz Piłat." ("Mistrz i Małgorzata")

      Jestem ciekaw, jak to brzmi w oryginale (może ktoś wie?!?).

      Sam jak przeczytałem pierwszy raz, to nie mogłem wyjsć z podziwu. Niby nic
      nadzwyczajnego z pozoru, ale spróbujcie sobie przeczytać kilka razy na
      spokojnie :). Literatura przez wieelkie "L".
      • jbyszewski Re: Wasze ulubione książkowe zdanie/fragment 02.06.05, 19:52
        Google twierdzi, że w oryginale brzmi to następująco.

        В белом плаще с кровавым подбоем, шаркающей кавалерийской походкой,
        ранним утром четырнадцатого числа весеннего месяца нисана в крытую колоннаду
        между двумя крыльями дворца ирода великого вышел прокуратор Иудеи Понтий
        Пилат.

        A skoro już przy tym jesteśmy, to jeszcze jeden z wcześniej przez kogoś
        zacytowanych fragmentów.
    • omfala Re: Wasze ulubione książkowe zdanie/fragment 02.06.05, 19:54
      Szanowny Panie Boże,
      Mam na imię Oskar, mam dziesięć lat, podpaliłem psa, kota, mieszkanie (zdaje się
      nawet, że upiekłem złote rybki) i to jest pierwszy list, który do Ciebie
      wysyłam, bo jak dotąd z powodu nauki nie miałem czasu.
      Uprzedzam Cie od razu: nienawidzę pisać. Muszę mieć naprawdę jakiś ważny powód.
      Bo pisanie to bzdura, odchyłka, bezsens, jajo. To lipa. W sam raz dla dorosłych.
      Mam to udowodnić? Proszę, weź choćby początek mojego listu: "Mam na imię Oskar,
      mam dziesięć lat, podpaliłem psa, kota, mieszkanie (zdaje się nawet, że upiekłem
      złote rybki) i to jest pierwszy list, który do Ciebie wysyłam, bo jak dotąd z
      powodu nauki nie miałem czasu.", no więc równie dobrze mógłbym napisać:
      "Nazywają mnie Jajogłowym, wyglądam na siedem lat, mieszkam w szpitalu z powodu
      mojego raka i nigdy się do Ciebie nie odzywałem, bo nawet nie wierzę, że
      istniejesz".
      Tylko jeśli tak napiszę, to dupa blada, w ogóle się mną nie zainteresujesz. A ja
      chcę, żebyś się zainteresował.
      A najlepiej byłoby, gdybyś znalazł czas, żeby oddać mi dwie lub trzy przysługi.
      Wytłumaczę Ci, o co chodzi.
      [...]
      • Gość: daria13 Re: Wasze ulubione książkowe zdanie/fragment IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 20:38
        Z zupełnie dla mnie niezrozumiałych przyczyn zachwyciło mnie zdanie z
        autobiografii Marqueza:
        "Bogota była w tamtych czasach miastem odległym i ponurym, gdzie bezsenny
        drobny deszcz padał bez przerwy od początków szesnastego wieku".

        I jeszcze drugi, genialny iberoamerykaniec Julio Cortazar:
        "W Silvalandii pożegnanie rybaka jest zawsze emocjonujące, i to z wielu
        powodów. Pierwszy to fakt, że chyba przy każdym pożegnaniu występują
        chusteczki, łzy i inne odpowiednie do tego celu elementy. Drugi powód bierze
        się stąd, że mieszkańcy Silvalandii zawsze byli przeciwni łowieniu ryb, jako że
        ich natura, w której przeważają raczej pióra i rogi, każe im zdecydowanie nie
        ufać owej cieczy pod postacią fal, które przypływają i odpływają bez dających
        się wytłumaczyć przyczyn."
        Prośa do Libi o wyjawienie tytułów cytowanych pozycji, bo niektóre bardzo
        niczego sobie:)
        • ralphoo Re: Wasze ulubione książkowe zdanie/fragment 03.06.05, 13:07
          Ktoś wspomniał genialnego Cortazara, a znacie rozdzialik 85 "Gry w klasy"? Oto
          on w całości:

          "Bywają życia, jak artykuły literackie w periodykach i czasopismach, wspaniałe
          na pierwszej stronicy, lecz z ogonami ciągnącymi się wstydliwie gdzieś na
          stronach trzydziestych, wśród ogłoszeń i reklam pasty do zębów"

          I jeszcze mój ulubiony "oszalały" fragmencik z "Samotnika" E. Ionesco:

          "A potem nagle, nieoczekiwana jak za każdym razem, ilekroć mnie dopada nagle
          myśl, że umrę. Nie powinienem bać się śmierci, skoro nie wiem, co to jest, a
          ponadto czyż nie powiedziałem, że mam się poddać? Nic z tego. Wyskakuję z łóżka
          oszalały ze strachu, zapalam światło, biegam po pokoju tam i z powrotem, idę aż
          do livingu, zapalam światło. Nie mogę ani leżeć, ani siedzieć, ani stać
          nieruchomo. A więc ruszam się, ruszam, krążę po całym domu, zapalam wszędzie
          światło i biegam, i biegam. Miliardy ludzi doznają tego lęku. Czemu ponadto
          jesteśmy urządzeni w ten sposób? Żadne rozumowanie, żadne słowo nie wytrzymuje.
          Pocę się ze strachu. Jak tylu innych, jak tylu innych."

          Uwielbiam też wrażliwość Nabokova. Niesamowite wrażenie robią nam mnie jego
          opisy, np. że "słońce znalazło diamenty na spłachciu mokrej darni" - nie mogę
          sobie przypomnieć z której to książki, ale to zdanie wwierciło mi się w głowę na
          dobre :)
        • Gość: libi do darii13 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.05, 20:30
          Proszę bardzo, służę pomocą:)
          1.A. Veteranyi "Dlaczego dziecko gotuje się w mamałydze"
          2.A. Roy "Bóg rzeczy małych"
          3.S. Plath "Szklany klosz"
          4.F. Sagan "Witaj, smutku".
          Z ciekawości zapytam - które przypadły Ci najbardziej do gustu?
          Pozdrawiam :)
          • Gość: daria13 Re: do Libi IP: *.medical / *.crowley.pl 06.06.05, 09:37
            Dzięki za namiary:).Czytałam jedynie Plath, ale tak dawno, że niemal nic nie
            pamiętam. Bardziej mam w głowie jej wiersze. Z fragmentów przez Ciebie
            umieszczonych najbardziej podobają mi się kawałki nr 2. A Ty, którą książkę
            najbardziej polecasz i o czym jest Bóg rzeczy małych, w skrócie?
            Pozdrawiam:)
            • Gość: libi do darii13 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.05, 16:15
              Witam! Właściwie polecam wszystkie, choć ta ostatnia to dość lekka literatura,
              na tzw. letnie popołudnie. Wymieniłam ją ze względu na ten cytat. Prosta
              historia, ale napisana ciekawym językiem. Za to pierwsze trzy pozycje są z
              gatunku emocjonalnie "ciężkich".
              Zarówno książka Plath, jak i Veteranyi, są autobiograficznym zapisem trudnej
              egzystencji pisarek, a lektura ich powieści (choć w przypadku "Dlaczego
              dziecko..." trudno określić gatunek literacki - to raczej zbiór luźnych myśli i
              celnych uwag "rzucanych" przez narratorkę i tworzących specyficzną mieszankę
              słowotoku, strumienia świadomości i czego tam jeszcze) w świetle tego, jak
              skończyły, bardzo przytłacza, "wgryza" się do środka. Na marginesie - też
              uwielbiam Plath-poetkę;).
              A "Bóg rzeczy małych"? O czym to jest... O wielkiej, zakazanej miłości. O
              samotności. O irracjonalnej więzi bliźniaczej, o współodczuwaniu. I o wielu
              innych rzeczach:). Poetycka opowieść, w której splatają się różne wątki na tle
              krajobrazu Indii. A siłą tej powieści jest w dużej mierze język, opisy i
              spostrzeżenia ujęte w takie słowa, że mogłyby tworzyć wiersz. Polecam, choć po
              lekturze "Boga rzeczy małych" też można się nieźle zdołować. Ale ta książka
              paradoksalnie chyba daje też nadzieję:). Pozdrawiam serdecznie:).
    • Gość: aaa Re: Wasze ulubione książkowe zdanie/fragment IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.06.05, 20:23
      1.j.d.salinger - "catcher in the rye" ( buszujący w zbożu)

      "He started going into this nodding routine. You never saw anybody nod as much
      in your life as old Spencer did. You never knew if he was nodding a lot because
      he was thinking and all, or just because he was a nice old guy that didn't know
      his ass from his elbow."

      jostein gaarder - dziewczyna z pomaranczami

      "jorgen to taki typ, ktoremu sie wydaje, ze wie gdzie powinna stanac szafa, ale
      nie zawsze ma racje"

      julio cortazar- gra w klasy
      "chodzilismy, nie szukajac sie, ale wiedzac ze chodzimy po to zeby sie znalezc"

      anna nasiłowska - czteroletnia filozofka
      -chodz, musimy wejsc pod gore
      -pod górę? naprawdę? pod nią? aż do środka ziemi?

      -poczytaj mi
      -ale tu nie ma liter, same obrazki
      -i co?jak nie ma liter to juz nie umiesz czytac? nie nauczyli cie?

      -wiesz jak sie nazywaja moje koty?
      -jak?
      bardzo ladnie.Bibi, Pan Huberti śniezynka. I od razu mozna poznac ktore jak ma
      na imie. Pan Hubert bo najwiekszy , sniezynka bo biala. a bibi bo trzecia.
      od razu widac.

      -mamo, wyjasnij mi dlaczego ksiezyc siweci wlasnie tam gdzie ktos idzie? a nie
      calkiem gdzie indziej?

      piosenka:
      śłimaku ślimaku
      zrobie ci kupe na talerzyku
      bedziesz mial na pierogi

      -asiu,co ty spiewasz? kupe na talerzyku?
      -mamo, oj mamo! no i dlaczego powtarzasz takie brzydkie piosenki?





    • Gość: dorymunda Re: Wasze ulubione książkowe zdanie/fragment IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 20:38
      Zdanie z wódką z Bułhakowa jest cudowne(też chciałam je napisać).

      "Myślę z przerażeniem i głębokim wstydem o Europie przedzielonej na pół Bugiem,
      w której po jednej stronie miliony niewolników sowieckich modliły się o
      wyzwolenie z rąk armii hitlerowskiej, a po drugiej miliony nie dopalonych ofiar
      niemieckich obozów koncentracyjnych pokładały ostatnią nadzieję w Armii
      Czerwonej" Inny świat Gustaw Herling-Grudziński.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka