daria13
01.07.05, 14:02
Znam kilka osób, które twierdzą, że nie lubią opowiadań. Bo to niby jest
denerwujące, że ledwie coś się zaczyna, to już się kończy, że nie można się
rozsmakować, że to ogranicza autora itp. Ja akurat opowiadania bardzo lubię i
nie wyobrażam sobie w przypadku niektorych pisarzy, żeby tych opowiadań miało
zabraknąć. Są wręcz pisarze, którzy mimo, że pisali głównie powieści,
mistrzostwo, moim zdaniem, osiągnęli właśnie w opowiadaniach. Takimi
najbardziej reprezentatywnymi przykładami tego zjawiska są dla mnie Cortazar
i Philip Dick, acz nie tylko. I o podanie innych podobnych przykładów
poproszę, lub możecie bronić teorii, że opowiadania to już nie to.
Na swoją obronę dodam, że powieści-cegły wcale nie są mi wstrętnymi, wszystko
zależy....
Pozdrawiam:)