kawa_malinowa
03.08.05, 12:40
Czytał ktoś z Was tę książkę? Wyszukiwarka podpowiada mi, że nikt o niej na
forum jeszcze nie pisał...
"Gdyby zamilkły kobiety" to taka książka z pogranicza. Bo i esej, i wyznanie,
i do pewnego stopnia poradnik, chociaż może nazwanie ksiażki Kofty formą
manifestu byłoby bardziej słuszne...
O ile quasi poradnikowe ambicje (hm...) i pewne generalizacje dotyczące płci
(bo każda generalizacja w tym i w każdym innym temacie wydaje mi się zla :))
mogą od książki odpychać (chociaż może to kwestia wieku - ale podobno to
książka uniwersalna - i mizernych doświadczeń, na przykład moja mama, która
książkę mi..hm... wybacz, mamo, zabrała, mówi, że Kofta ma sporo racji), to
ma ona jednak sporo do zaoferowania:
- żywiołowy styl autorki, werwę, złość i pazur :)
- sporo ciekawych stwierdzeń typu : "Kiedy (...) ruszam do walki, Lady Makbet
moglaby u mnie sprzątać"
- ciekawe analizy kilku scen biblijnych (na przykład Adam, Ewa & jabłko i
dlaczego wyszło tak jak wyszło...)
- analizę fragmentow "Ulissesa" i stwierdzenie, że Molly jest prekursorką
wolnych kobiet (no to trzeba będzie raz jeszcze zrobić przyiarkę do tej
książki)
- dla plathofilów obu płci - sporo odniesień do życia Sylvii
i jeszcze trochę... :)
Moje ulubione zdanie: "Wściekłość ratuje moją psychikę. Gdyby Virginia i
Sylvia bywały wściekłe, żyłyby długo i nieszczęśliwie. Umiały rozpaczać, nie
umialys ię wściekać."