reptar
19.08.02, 11:04
Metod jest w bród, od zapamiętywania numeru strony po zaginanie kartki czy
układanie książki w szpagat. Można używać klasycznej zakładki (takiej
zrobionej samodzielnie na zetpetach, z kliszy, włóczki i kawałka pocztówki).
Można paragonem, biletem MPK, spinaczem do bielizny... A na targach książki
widziałem specjalne zakładki podobne do spinek do włosów, tylko bardziej
płaskie: za ich pomocą można zaznaczyć nie tylko stronę, ale i wers!
Ja używam ulotek filmowych.
Można się w nie zaopatrzyć w kinach - są bezpłatne ;)
Oczywiście ulotki można też znaleźć w aptekach i innych miejscach, ale te
kinowe są jakby specjalnie stworzone do zakładania książek - cieniutkie,
format taki jak trzeba, no i ładne też są. To, że cieniutkie, jest szczególnie
ważne, kiedy się czyta książkę poza domem, bo dzięki temu taka zakładka jest
mocno trzymana przez stronice książki, podczas gdy grube zakładki mają
tendencję do złośliwego wylatywania pod nogi.
Ale nie dopasowuję klimatu ulotki do klimatu książki, co to, to nie ;)
Po przeczytaniu książki taka zakładka zazwyczaj w niej zostaje. Większość
książek w moim księgozbiorze przechowuje w sobie jakąś taką ulotkę.