"Czytając Lolitę w Teheranie"

06.08.05, 20:27

    • Gość: Aga Re: "Czytając Lolitę w Teheranie" IP: *.gorzow.mm.pl 07.08.05, 07:43
      Kawo, tak właśnie było. Pamiętam, jak na V roku studiów jedenz asystentów
      pozyczył mi Doktora Żyvago i przez jedną noc w zamkniętym pokoju czytałam to z
      wypiekami na twarzy. Poznański uniwerek był tolerancyjną uczelnią, ale nawet
      mimi tej tolerancji nie można było dostać prohibitów, czyliwszystkiego, co było
      na partyjnym indeksie ksiązek zakazanych. A za posiadanie podobnej literatury w
      domu - na przykład Ferdydurke Gomnrowicza w jakimś londyńskim wydaniu dostałam
      całkiem spotą grzywnę. To były dziwne czasy i chwała Bogom różnym, że już w
      nich nie żyjemy.
      • tad9 Re: "Czytając Lolitę w Teheranie" 08.08.05, 00:17
        Gość portalu: Aga napisał(a):

        > Kawo, tak właśnie było. Pamiętam, jak na V roku studiów jedenz asystentów
        > pozyczył mi Doktora Żyvago i przez jedną noc w zamkniętym pokoju czytałam to
        >z wypiekami na twarzy.

        To chyba w Związku Radzieckim było, bo chyba nie masz na myśli np. PRL-u w
        latach 80-tych?
    • Gość: Zdanka Re: "Czytając Lolitę w Teheranie" IP: *.4web.pl 07.08.05, 10:53
      A mozna coś wiecej o tej książce poprosić? Ciekawie się zapowiada:)
      • Gość: Zdanka Re: "Czytając Lolitę w Teheranie" IP: *.4web.pl 07.08.05, 10:56
        czytelnia.onet.pl/0,12310,0,1,nowosci.html
        Tylko tyle znalazłam, a moja kolezanka nosi sie z wyjazdem do
        Pakistanu...Pewnie trzeba bedzie jej tę ksiązkę dać do poczytania, zanim zdziwi
        się na miejscu....
        • kawa_malinowa Re: "Czytając Lolitę w Teheranie" 07.08.05, 13:01
          Na stronie Swiata Ksiazki znalazlam trzy opinie o ksiazce:

          "Wielką wartością tej książki jest zbiorowy portret młodej irańskiej
          inteligencji, która choć pozornie poddaje się nakazom fundamentalistycznego
          dyktatu, jednak ma marzenia, które krążą wokół wolności i prawa do wyrażania
          własnego zdania. Czador miał zakryć kobietę, Nafisi udowadnia, że to się nie do
          końca udało."
          Artur Górski, Życie Warszawy, sierpień 2005


          *****

          "Nie jest to tylko kolejna książka wpisująca się w walkę o wyzwolenie z ucisku
          kobiet w świecie islamskim. To niezwykle interesujące, dla czytelnika nigdy
          niewyjeżdżającego poza swój kontynent, spojrzenie na Teheran, widziany oczyma
          osoby, która tam żyła. /.../ Spojrzenie dość jednorodne, którego największym
          atutem jest fakt, że odnosi się do realnego życia."
          Dziennik Łódzki, lipiec 2005

          "Kiedy sięgam po podobne książki, cały mój liberalizm i otwarcie na świat,
          tolerancja dla inności, wrażliwość na drugiego człowieka, który ma prawo do
          swoich wartości czy to religijnych, czy to społecznych, ulegają radykalnemu
          wewnętrznemu zakwestionowaniu. Mimo starań, nakłaniania się do obiektywizmu,
          prób niestosowania klisz swojej kultury do innej, nie umiem uwolnić się od
          poczucia, że z islamem jest coś nie tak.
          I nawet nie chodzi o to, że kobiety są traktowane jako osoby
          niepełnowartościowe, słabe, potrzebujące nieustannego nadzoru i odpowiedniego
          systemu nakazów, zakazów, oczywiście ze strony mężczyzn, ale o to, że przeciw
          ich prawie ubezwłasnowolnieniu nikt nie ma odwagi protestować!
          Przyznam, że do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, że irańskie rządy
          ajatollahów są aż tak krwawe i że ich ingerencja w tkankę społeczną jest tak
          głęboka i tak kojarząca się z totalitarnym reżimem w stalinowskiej Rosji.
          Jedyną ucieczką wydaje się być sztuka, literatura i kobieca solidarność, tak
          przynajmniej przekonuje nas autorka.
          To piękna i mądra książka, o tym, że jest ona możliwa."
          Malgorzata Sucharska
Pełna wersja