ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ich????

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 18:10
Wyszłam z domu, aby dokupić coś do zestawu, ktory zabieram jutro na wieś,
zestawu książek bien sur, a poniewaz czasu miałam mało wstąpiłam do
najbliższej księgarni. Księgarnię tę kiedys prowadzili bracia, ktorzy później
przeniesli się na plac Unii, po nich przemiłe małżeństwo, które kochało
mojego psa, a teraz jest tam smutno, nudno i sterylnie - więc rzadko tam
zaglądam. I mam rację. Wniosek nie wprost: ja od lat nie jadam mięsa więc
chyba nie powinnam pracować w sklepie mięsnym, ale nawet ja zmuszona do
takiej pracy z nudów (powtarzam z nudów) nauczyłabym się odróżniać cielęcinę
od wieprzowiny i szynkę od czegoś tam. Pan, z ktorym miałam do czynienia
chyba nigdy się nie nudził. Spędziłam z nim sam na sam 10 minut, podczas
ktorych stał z tępym wyrazem twarzy nie robiąc i nie mówiąc nic.
W końcu zapytany o książkę Fanny Flagg powiedział, że chyba jej nie ma, a on
może oczywiście sprawdzić w komputerze, ale to zajmie dużo czasu, a skoro ja
nie znam dokładnego tytułu to jest to w ogóle niemożliwe. Rzecz miała miejsce
w kraju Unii, dokładniej w jego stolicy, a jeszcze dokładniej na jej
najdłuższej ulicy.
    • eeela Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic 09.08.05, 18:19
      Możliwe. Dobrze, że chociaż bibliotekarze je lubią :-)
    • Gość: Zdanka Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic IP: *.4web.pl 09.08.05, 18:34
      I dlatego ksiązki powinno się kupować w antykwariatach:) "Spotkałam " kilka
      księgarń, gdzie nikt nie wiedział o co mi chodzi, ale szczerze, to nie
      spotkałam ani jednego antykwariatu, który nie byłby miejscem przyjaznym
      Zdankom:)
      • Gość: gdynianin Gdynia - negatywny wyjątek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 09:58
        Jedyny duży antykwariat w Gdyni (250 tysięcy mieszkańców) jest miejscem
        zdecydowanie antypatycznym. Pogadać się absolutnie nie da (time is money, nie
        wiesz, czego chcesz - spadaj). P.S. - znam w Gdyni jeszcze jeden mały - to samo.
        • Gość: anka Re: Gdynia - negatywny wyjątek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 13:09
          tak,to prawda!
          a już myślałam,że tylko ja im przeszkadzam gdy przychodzę...
          • yassa Re: Gdynia - negatywny wyjątek 12.08.05, 11:29
            Zgadza się!
            Dlatego nie lubię tam chodzić.
            Jeżdżę do Sopotu...
            pa pa
    • Gość: mamarcela Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 19:01
      Macie absolutną rację i w bibliotekach i w antykwariatach spotyka się
      ludzi "przyjaznym Zdankom" (ładne!) i mamarcelom też. Ale poniewaz zaczęłam
      temat antyksięgarski muszę oddać sprawiedliwość księgarni Faber i Faber na
      placu Unii. Otóż ze dwa tygodnie temu weszłam doń, aby kupić znajomej grube
      czytadło na długą podróż samolotem. Po drodze wymyśliłam sobie "Cień wiatru".
      Jaka temperatura była wówczas każdy wie. Z okolic równika na zewnątrz
      przeniosłam się do zacienionej podzwrotnikowej aury wewnątrz sklepu i w tym
      momencie zapomniałam, zarówno tytuł jak i autora książki, ktorą zamiarowywałam
      kupić. Czarna dziura w głowie i tylko słowo zahir się w niej telepie, chociaż
      doskonale wiem, że to zupełnie nie o to chodzi. Obleciałam księgarnię ze cztery
      razy, szukając natchnienia i nic. Przed oczami czarno, w głowie pustka, a
      znajoma wyjeżdża następnego dnia. W końcu podchodę do pani i jęczę zbolałym
      głosem: księgarz, cmentarz, nazwisko na Z. Nie musiałam dodawać - Barcelona, bo
      pani nie podnosząc głowy opowiedziała: "Za panią drugi rząd, po prawej
      stronie". Ja wiem, że to nie było trudne pytanie, ale od tego pana też
      szczegolnie wiele nie wymagałam. Pozdrowienia.
    • braineater Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic 09.08.05, 20:10
      Bywa róznie - od takich księgarzy, którzy przynosza na kartce wydrukowane
      topteny matrasów/empików i mówia że chcą po 10 egzemplarzy wszystkiego, przez
      takich, którzy prowadząc oprócz ksiegarni sklepy typu mydło & powidło,
      stwierdzają, zapakuj pan jakieś hiciaki, po takich którzy potrafia po półkach
      grzebac godzinami i w końcu zamist zaopatrzenia księgarni, w wiekszości
      zaopatrują własne księgozbiory (tych najbardziej lubię i ci najszybciej
      plajtują) A jesli chodzi o antykwariaty, to polecam wizytę w jednym z
      katowickich, gdzie wybór jest bardzo duży, natomiast za kontuarem siedzi pani,
      manikiruje sobie paznokcie ew. rozwiązuje krzyżowki w Pani i na każdą chęc
      zapytania spogląda na człowieka wzrokiem bezbrzeżnie zdumionym i odpowiada
      niyyyyyyyy maaaa - nawet jesli ksiązka leży 30 centymetrów od jej łokcia. Jesli
      zastanawaiacie się z czego antykwariat żyje, to powiedzieć trzeba, że ceny mają
      takie, że wystarczy im sprzedac z 3 ksiązki w tygodniu i już mają z głowy
      opłaty (przykład Pisma McLuhana w pierwszym wydaniu z lat 70, jedyne 85
      złotych, ksiązki z Białej Serii wyd Literackiego - głównie klasyka grozy i SF -
      od 40 w górę - w każdym innym poniżej 10 max 12 złotych:)Ale faktycznie
      uogólniając antykwariat jest środowiskiem przyjaźniejszym i nigdzie się jeszce
      nie natknąłem, na próby 'pomagania mi' gdy grzebie po półkach, co w
      księgarniach zdaża się coraz częsciej.
      Pozdrowienia:)
      • Gość: mamarcela Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 20:29
        Próby pomagania są wkurzające nie tylko w księgarniach - wszędzie albo chcą na
        siłę pomagać, albo mają cię w d... i żeby się czegoś dowiedzieć musisz ganiać
        kilometrami wypatrując sprzedawcy, który i tak nic nie wie. Toteż ja nauczyłam
        się nie wymagać wiedzy, ale chociażby odrobiny dobrej woli. Zresztą Fanny Flagg
        to nie jest autorka ezoterycznych dzieł wydanych ostatnio 30 lat temu, a wprost
        przeciwnie.
        Braineaterze, a propos nie wiem, czy dotarł do Cię mój post nieomal miłosny
        umieszczony w wątku o oczytaniu i wykształceniu. Pozdrowienia.
        • braineater mama offtopic:) 09.08.05, 20:34
          dotarł i się jeszce rumienie ale jest mi nader miło...
          Może zona w tak długi wątek nie zajrzy:P

          Pozdrowienia:)
          • Gość: mamarcela Re: mama offtopic:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 20:40
            ależ niech zajrzy - ją też pozdrawiam serdecznie.
        • gatta13 Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic 09.08.05, 21:12
          A propos pomagania: dzisiejsza scenka z księgarni Świata ksiązki: pani wymachująca katalogiem woła do pani księgarniowej: a tej książki nie ma? Sprzedawczyni: ale której? Pani: no tej niebieskiej...

          A potem pani kupiła książki za 175 złotych, a za nią pan za 240. Też bym tak chciała...
        • edytaimichal Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic 09.08.05, 21:16
          : ) zakupiłam dzisiaj "Dziwne losy Jane Eyre" pani Bronte w przedziwnym
          miejscu, pod halą koszyki, półki całe zawalone, aż się chce przeszukiwać, tyle,
          że moją książkę znalazłam w dziale biografie ; )
          pozdrawiam
          • Gość: mamarcela Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 21:27
            W tym miejscu przypomina mi się kawał z czasów komuny. Przychodzi facet do
            sklepu z płytami i pyta: Są płyty Chyły? (dla młodszych Tadeusz Chyła -
            piosenkarz satyryczno-kabaretowy). - Nie ma. - A były?- Też nie ma.
            Ja tak dzisiaj marudzę, ale przypominają mi się nie tak dawne czasy, kiedy do
            tej samej księgarenki przy najdłuższej ulicy w Warszawie można było przyjść po
            prostu pogadać. Poszperać. Powybrzydzać. Chociaż nie wszystko tam było, to
            można było zamowić, albo chociaż dowiedzieć się, że owszem wyszło i trzeba
            szukać gdzie indziej, bo tutaj oprócz mnie nikt nie kupi. A czasami dostawało
            się tam książkę na krechę np. nową Musierowicz, którą przecież jeszcze tej nocy
            trzeba przeczytać, a na spacer z psem nie wzięło się gotówki. I tak powinny
            wyglądać osiedlowe księgarnie.
            • Gość: lila Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 21:51
              Na jednym z warszawskich bazarków szperałam wśród starych książek. Spytałam
              właściciela czy ma może "Chwasty polskie"... Kazał mi poszukać w kartonie z
              poradnikami dla działkowców! DDDDDDDD
          • Gość: Hubi Troszke off-topic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 21:54
            ...od razu przypomina mi sie Allegro i przyszeregowanie ksiazek przez
            sprzedajacych do "odpowiednich" dzialow. Ile to razy mam ochote napisac do
            sprzedajacego, ze Indie nie leza w Afryce, a California w Azji..., ze rzekomy
            unikat niedawno wznowiono i jest do dostania w ksiegarniach po cenie nizszej o
            polowe... :))

            Pozd.

            H.
    • bdx65 Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic 09.08.05, 22:19
      A w "mojej" księgarni właściciel kocha książki. Najpierw opowiada, co
      przeczytał, potem ja coś opowiadam i w końcu poleca, zawsze zgadzając się z
      gustem klienta. Zamawia w hurtowni, za tydzień jest do kupienia.
      Ale jest gość oczytany! Czasem mu zazdroszczę, bo nie mam tyle czasu na lekturę.
    • kawa_malinowa Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic 09.08.05, 22:24

      MOim zdaniem kandydaci na ksiegarzy powinni jakies testy przechodzic, bo
      przeciez to nie jest takie sobie handlowanie garnkami, prawda? :)

      W "Masz wiadomosc" jest chyba pokazane takie zderzenie malej ksiegarenki z
      sieciowym molochem, w ktorym sprzedawcy nie bardzo sie znaja. Nie lubie
      sieciowych ksiegarni co sie podobnie do tytulu filmu kultowego nazywaja , bo
      przynajmniej w moim miejscie maja potowrny balagan, a sprzedawczynie sa
      niekompetente. A w innej sieci ostatnio sprzedawczyni Kazi Szczuki nie
      kojarzyla i stwierdzila, ze "tego autora" to maja tylko "milczenie
      owieczek".....
      • Gość: mamarcela Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 22:34
        Właśnie w tym momencie o filmie "Masz wiadomość" myślałam :))) Wielkie
        księgarnie lubię, gdy mam okres mizantropii i nie mam ochoty na związki
        międzyludzkie, natomiast małe księgarenki powinny właśnie emanować takim
        ciepełkiem, jak ta w tym filmie. Szczegolnie to ważne w przypadku dzieci. Mam
        nejakie podejrzenie, że uwielbienie do książek mojej starszej pociechy wynika
        min. z częstych wizyt w w/w księgarni, kiedy była ona jeszcze przyjazna, a brak
        tegoż uwielbienia u młodszej z braku tych wizyt. Niestety w najbliższej
        życzliwej czytelnikowi księgarni jest dział z Warhammerem i młody zamiast na
        książki gapi się na figurki. :)
      • hermina5 Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic 10.08.05, 10:41
        w innej sieci ostatnio sprzedawczyni Kazi Szczuki nie
        > kojarzyla i stwierdzila, ze "tego autora" to maja tylko "milczenie
        > owieczek".....

        Heheheehehehehe...a moze ona tak specjalnie powiedziała? No wiesz, Kazia jest
        feministką i nuz sprzedawczyni(rasowa blondi?) chciała podkreslic swoją
        kobiecosć w opozycji do autora Kazimiery Sz, który(-a) kojarzy jej sie z tym
        wszystkim, dlaczego może ją rzucić jej napakowany facet:)))))
    • Gość: ??? Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 10:53
      Spędziłam z nim sam na sam 10 minut, podczas
      ktorych stał z tępym wyrazem twarzy nie robiąc i nie mówiąc nic.
      A w sumie, to co on miał robić, czy mówić? Nie pytałaś o nic, to nic nie mówił,
      logiczne! nie ma nic gorszego, niż upierdliwy księgarz, ktory ledwo zobaczy
      ofiarę, a już biegnie, staje za jej plecami i wypytuje: a w czym pomóc, a co
      pani chce kupić, ach, lubi pani Agathę Christie? To musi pani kupić też książkę
      Conan Doylea! Nie, nie, nie i jeszcze raz nie! Takim księgarzom już
      podziękujemy!
      • Gość: blue.berry Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 11:08
        ja do dzis pamietam jedna malutka ksiegarenke sprzed wielu lat w malej waskiej
        wroclawskiej uliczce. prowadzilo ja przemile nienajmlodsze juz malzenstwo.
        ksiegranie byla bliska memu sercu przede wszytskim dlatego ze nastawiona byla
        na tematyke fantastyczna (inne tematy lezaly w drugim pokoju nie otoczone juz
        taka miloscia:) to cholubienie tej tematyki przekladalo sie rowniez na jej
        znajomosc. pna ksiegarz umial doradzic, wybrac na postawie jekow typu "zeby
        byly smoki ale nie bylo krasnoludow" lub tez "zeby bylo takie jak tamto ale
        troche inne":) potrafil tez namowic cie na zrezugnowanie z zakupu jakiejs
        ksiazki (prosze nie brac bo nie bedzie sie podobac albo prosze poczekac na to i
        na to zamiast tego bo warto)/ dzieki niemu przeczytalam naprawde swietne rzeczy
        i wkrecilam sie w tematyke fantastyczna bez reszty.
        po wielkiej powodzi ksiegarenka zniknela:((
        natomiast w warszawie przez jakis czas zaopatrywalam sie w ksiazki w jednej z
        ksiegarenek/budek na dworcu glownym gdzie siedzial mlody czlowiek pasjonat w
        temacie (rowniez fantastycznym) - swietnie sie z nim gadalo i rowniez mial
        niezle doradzic (dzieki niemu w moje rece trafil Martin).
        aktualnie nie mam takiego miejsca z kims przyjaznym i oczytanym za lada.
    • maro30 Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic 10.08.05, 12:42
      Jestem pracownikiem księgarni i muszę niestety potwierdzić tę opinię. Mało kto
      wśród pracowników zna się na tym, co robi. Ot, pracują tutaj, bo tak im się
      życie ułożyło. Jutro mogą się przenieść do rzeźnika albo galanterii. Co za
      różnica? Ale tak jest chyba wszędzie...
      Oczywiście możecie trafić na mnie(:
      • Gość: ewa Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 13:42
        To prawda, tak jest wszędzie. Są Księgarze i ekspedienci. Jedni kochają to, co
        robią inni robią to, co muszą, nie zawsze najlepiej jak potrafią. "Taki
        lajf" ;-). (Dotyczy to różnych zawodów, czasem ma tragiczne skutki.)
        Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Pracującemu w takim miejscu nie wystarczy
        zamiłowanie do książek, powinien jeszcze mieć zamiłowanie do ludzi. To nie
        zawsze chodzi parami. :-)
        Pozdrawiam
        • Gość: hannelore Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.08.05, 13:53
          A ja uwielbiam książki, kocham czytać, kocham opowiadać o książkach. Od
          dłuzszego czasu szukam pracy w księgarni, bibliotece itp. Niestety - testów w
          EMPIKu nie przeszłam, bo bazgrzę jak kura pazurem, a ankiete trzeba było
          wypełniać odręcznie. Do księgarni Dom Ksiązki mnie nie chcieli, bo nie mam
          doświadczenia. W bibliotece na osiedlu zanim pojawiło się ogłoszenie, praca już
          była zarezerwowana dla znajomej:((( Czy ktoś mnie kiedyś zatrudni do pracy przy
          książkach???chlip, chlip...
          • hermina5 Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic 10.08.05, 14:13
            Do księgarni Dom Ksiązki mnie nie chcieli, bo nie mam
            > doświadczenia.

            a co to znaczy dowiadczenie w tej dziedzinie?:))))))))))) Może masz za mła siłę
            przbicia, a nie brak doświadczenia
            • Gość: hannelore Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.08.05, 14:17
              Brak doswiadczenia oznaczal, ze nie pracowalam wczesniej w ksiegarni.
              • hermina5 Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic 10.08.05, 14:29
                EEEEEEEEEEEEEEE...to nie jest zaden brak doświadczenia...Gwarantuję, ze jesli
                zna się obsdługę kasy fiskalnej, a tego mozna się nauczyć w jeden dzień, to
                niejedna osoba, która nigdy na oczy pracy w księgarni nie uświadczyła, nadaje
                sie tam bardziej niż niejedna w owej księgarni pracująca...Po prostu - na
                ksiązkach się zna, albo i 5 lat pracy w księgarni nie pomoze...To coś trochę
                innego niż zatrudnianie się do rzeżni - tam rzeczywiście - warto mieć praktykę
                w rozbiorze mięsa:)...Jest w moim miescie taka księgarnia naukowa z
                pozatrudnianymi "pindziami" lat 22 - nie daj Boże zapytać o Barthesa czy serie
                Universitasu...A to jest księgarnia NAUKOWA!
                • braineater Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic 10.08.05, 14:32
                  Potwierdzam - zadne doświadczenie, prócz umiejętności czytania i pisania, które
                  sadząc po Twoich postach nie są Ci obce, wymagane nie jest. Tylko trzeba umieć
                  zagadac na rozmowie kwalifikacyjnej i trafić na księgarza a nie sprzedawcę
                  ksiązek:)
                  Pozdrowienia:)
          • Gość: ewa Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 15:01
            Podsumowując: trzeba mieć szczęście!
            Życzę! Tym bardziej, że może na tym skorzystać więcej osób. :-)
            Powodzenia.
            • hannelore Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic 10.08.05, 15:33

              Dziekuje za maile dodające otuchy - cały czas mam nadzieję, że kiedyś moje
              marzenie o pracy "w towarzystwie książek" się spełni i będę mogła podratować
              troszkę kiepski wizerunek księgarza. Pozdrawiam! Hanne
    • sto100 Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic 10.08.05, 17:13
      Moje doświadczenia podobne,niestety.Księgarzy niewielu,sprzedawców więcej.Jakiś czas temu,zupełnie niepotrzebnie i bez sensuścięłam się z taką sprzedawczynią.W Toruniu, na Chełmińskiej była kiedyś księgarnia Prószyńskiego a wniej przemiłe dwie panie,które czytały książki,znały je i napewno lubiły,zawsze mozna było poprosić o radę lub pomoc,tyle nowości.I tam właśnie poznałam książki Gerarda Durrela.Kupiłam jedną,odłożyłam na półkę i przeczytałam przy jakiejś grypie.Uroczy świat,to o czym zapewniała mnie pani Blondynka.Teraz miałam kiepski nastrój po śmierci przyjaciółki i zaszłam poszukać coś jeszcze,może zostało po zmianie i personelu i właściciela.Kiepski nastrój to i kiepska pamięć.Też zapomniałam nazwisko autora i proszę o tego anglika,który tak pięknie pisał o Korfu,ludziach,rodzinie,zwierzętach,roślinach.Powidziałam nazwę wydawcy,serii ale bez nazwiska nie dało rady,bo sprzedawczyni była zgorszona moim brakiem pamięci,mówi widzi pani ile tu książek.Widzę.Zapytałam tylko czy czyta?Ona tu sprzedaje i wszystko ma w komputerze.Rzeczywiście nie można zapamiętać.Trzeba czytać.Nie pójdę tam więcej.Ale pewnie ma mnie w nosie,przeszkadzam spokojnie stać za ladą,nawet w puste popołudnie.
      Za to w innej czyli ulubionym Hobbicie czytają książki,lubią je,sprowadzą na prośbę i nie narzucają ani pomocy ani swojego gustu.Nawet w empiku toruńskim jest jedna pani,która bez komputera pokaże książkę.A ja nawet kupować wolę od księgarza aniżeli sprzedawcy,bo taka książka jakoś mniej cieszy i smakuje.
      Taka choroba,czy co?
    • kwiecienka1 Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic 11.08.05, 19:54
      Od dziecka otaczało mnie mnóstwo książek i od dziecka marzyłam żeby pracować w
      księgarni bo wydawało mi się, że wtedy spędzę już resztę życia czytając i
      rozmawiając o książkach. Niedawno życie boleśnie zweryfikowało te marzenia.
      Odpowiedziałam na ogłoszenie o pracy w księgarni sieci Matras. Owszem, panie
      rekrutujące były bardzo miłe i szczegółowo wypytywały mnie o to co
      czytam/czytałam ostatnio wypełniając przy tym mnóstwo tabelek (!), ale kiedy
      przyszło do konkretów zaproponowano mi pracę za ok.850zł brutto (!!!) i, co
      gorsze, musiałabym podpisać oświadczenie o finansowej odpowiedzialności za
      skradziony towar bez względu na to czy kradzież zdarzyłaby się w dniu mojej
      pracy czy nie (straty sumuje się miesięcznie i dzieli przez liczbę pracowników
      w danej księgarni, dodam, że nie wszystkie mają zabezpieczenia). Czyli pracując
      w księgarni (4 dni po 12h, chodziło o księgarnię w centrum handlowym)
      zarabiałabym ok.600zł i od tego odciąganoby mi jakąśtam kwotę miesięcznie za
      ukradzione książki. Na pewno nie jest tak we wszystkich księgarniach, ale
      myślę, że niskie zarobki są ważnym powodem, dla którego na pracę w księgarni
      decydują się osoby, którym jest obojętne czy to jest księgarnia czy sklep z
      bielizną/meblami/herbatą itp. bo jest dla nich po prostu towar do sprzedania
      (nie mam tu zamiaru nikogo urazić). Pieniądze nie są dla mnie najważniejsze,
      ale przecież muszę zapłacić za mieszkanie i mieć za co żyć, a sam bilet
      miesięczny (żeby dojechać do pracy) kosztuje w Katowicach 90zł. Także na razie
      nie będę pracować w księgarni :-((( choć chyba byłabym dobrym księgarzem :-)
      Jeśli kiedyś wygram w LOTTO to otworzę księgarnio-kawiarnię i będę zatrudniać
      tylko te osoby, dla których książki i ich czytanie jest w życiu jedną z
      najważniejszych rzeczy :-)))
      ale się rozmarzyłam...
      pozdrawiam
      • Gość: ewa Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 20:24
        Życzę wygranej. Z całego serca! Chociaż nie mam blisko do Katowic,
        pokonywałabym tę odległość od czasu do czasu, żeby wypić sobie kawę w Takim
        Miejscu. :-)
        Pozdrawiam
        • annabellee1 Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic 11.08.05, 20:56
          Ja pracowalam i w bibliotece i w ksiegarni,mojej ksiegarni ktora splajtowala
          zreszta.Biblioteka byla boska.Wszystkie nowosci w zasiegu ręki i mili
          ludzie,ciekawi ludzie, sympatyczni ludzie.Gorzej było w marzeniu czyli
          ksiegarence- szly glownie podreczniki szkolne,nuuuda.To bylo w malej
          miejscowosci,prawie wcale klientow.Wiec sie zwinelam bylam.Ale ciagle mi sie
          marzy antykwariat.Regularnie kupuja kartony ksiazek u pana Misia i pana Krzysia
          na placu Wilsona.Czy ktos ich zna? Oni sie znaja wydaje mi sie na ksiazkach tak
          jak kura na pieprzu ale ta ksiegarnia ma klimat.No i cenyy
          - Tak ksiazka zloty, ta zloty, ta zloty,no ale ta droga klientko!!Ta!!Twarda
          okladka - 2zl.
          Czasam ich kocham
          Ale z czego oni zyja??
          • annabellee1 Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic 11.08.05, 20:59
            A tu są smieszne kawalki z ksiegarni i bibliotek.Czasem przerazajaco porazajace.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=1365838
            • Gość: Zdanka Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic IP: *.4web.pl 11.08.05, 23:16
              Niektóre są obłędne, w ogóle cały wątek jest pojechany...Z ostatnich dni: pytam
              w księgarni o nowego Vovelle`a, a facet patrzy na mnie, patrzy, patrzy (już się
              zastanawiam, czy oko mi wypadło czy mam może jedno w nadmiarze), wreszcie mówi:

              Aktualnie leya jest brak,,,

              Prawie się posikałam...
    • sto100 Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic 11.08.05, 21:35
      Oj rozmarzyłyście się dziewczyny z tymi księgarniami a ja także,będę czekała,do Katowic nie pojadę,za daleko, do Wawy bliżej,może się doczekam,tak lubię kupować tam gdzie mogę o tym porozmawiać, albo pomilczeć,ale w podobnych nastrojach.Tę kiedyś myślałam ,książki,obrazy,ale wiedziałam,że żyć trzeba i konkretny zawód posuadać i posiadam.
      • Gość: foxie77 Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 12.08.05, 01:16

        No to ja mam szczescie, bo dzieki rekomendacjom Forumowiczow
        oraz swietnej ksiegarni w Chicago gdzie zamawiam przez internet
        mam doskonaly dostep do literatury pisanej jezykiem ojczystym.
        A tutaj mam swoja ulubiona Borders gdzie znam kilku ksiegarzy,
        i oni sa bardzo uczynni.
        A co do komentarza o rzeznikach, to tez mam kilku zaprzyjaznionych
        w moim super markecie, i prosze uwierzyc, ze Oni tez sa wazni
        jak chce zamowic np udziec barani.
        Zreszta w kazdym zawodzie jest niestety masa ludzi, ktorzy to robia
        bo musza.

        pozdrawiam
        • jasmina_tdi Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic 12.08.05, 10:50
          Rekord pod względem ignorancji i tak biją chyba warszawskie empiki. Ja już się
          nauczyłam, że dopóki regały nie zaczną się przewracać, to o nic nie pytać, bo
          to rodzi tylko problemy. Moje ostatnie zapytanie skoczyło się tym, że jedna
          dziewczynka latała do drugiej, żeby spytać, ale tamta nie wiedziała, więc
          czekały na kolejną, która nie wiedziała z kolei, jak wpisać do komputera, więc
          poszły po następną. Stały tak w pięć chyba sztuk na informacji, jak stadko
          idiotek, lecz jak się okazało dzięki uprzejmości kogoś, kto już chyba przebrnął
          przez tą swoistą zaporę niewiedzy, że to własnie ja, ja idiotycznie podpierałam
          regał z poszukiwanym tytułem. Acha - szukałam baaaaaaardzo niszowego tytułu -
          Kubusia Puchatka :) Z tego też względu kupuje prawie wyłącznie przez internet.
          I taniej i bezstresowo.
    • biblioteczny_kurz Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic 13.08.05, 10:46
      wczoraj w Poznaniu przechodziłem pasażem Apollo w Poznaniu i natknąłem się na
      antykwariat, jako że czas mnie naglił postanowiłem tylko zajrzeć. Ogólnie dużo
      beletrystyki ale myślę sobie a co mi zapytać zawsze można:
      - Czy są może "Królowie przeklęci"?
      - [zdziwiona mina i po chwili] Nie! Nie słyszałem(!) o takiej KSIĄŻCE(sic!)
      - [zachowując kamienną twarz] To nazwa serii książek autorstwa Druon'a
      - Acha! To ja sprawdzę w komputerze. Jak autor?
      - [Literując] D - R - U - O - N
      - Nie mam tego w komputerze!

      Przed wcześniejszym wyjściem powstrzymywała mnie złudna nadzieja że może jakimś
      trafem będzie... W takich miejscach to trza liczyć jedynie na swoje bystre oko.
      Oczywiście w Poznaniu są miejsca gdzie da sie z księgarzami pogadać o ksiązkach
      ale wczorajszy incydent jak ulał pasuje do tego topicu.
      Pozdrawiam
      • Gość: Fia Re: ludzie, ktorzy sprzedają książki nie lubią ic IP: *.icpnet.pl 14.08.05, 12:12
        "Oczywiście w Poznaniu są miejsca gdzie da sie z księgarzami pogadać o ksiązkach"

        prosze, napisz gdzie :)
Pełna wersja