Księgarnie taniej książki - czy to moralne?

IP: *.acn.waw.pl 20.08.05, 12:21
Wydawcy, hurtownie bankrutują, a dorabia się na tym grupka cwaniaków. Fakt,
książki są za drogie, ale klienci kupujący je za pół ceny powinni mieć
świadomość, że niejednokrotnie czynią to kosztem czyjejś życiowej tragedii.
Dodam, że nie jestem zawodowo związany z księgarstwem, mam natomiast
znajomego, który znalazł się na dnie, a przyjazny czytelnikom dostawca
taniochy świetnie dzięki temu zarobił(zresztą osoba ta żyje głównie z
bankructw). Miłego czytania.
    • Gość: Zdanka Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.4web.pl 20.08.05, 12:24
      Napisz jeszcze, że biblioteki zostaly zabite przez księgarnie, a antykwariaty
      to nóż w plecy wydawnictw:P
      • Gość: red Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.acn.waw.pl 20.08.05, 12:27
        Nie wiem, jak księgarnie miałyby zabijać biblioteki.
        Uważam natomiast, że jeśli ludzie poświęcili czas i pieniądze na wydanie
        książki, powinni za to otrzymać choć symboliczny zwrot kosztów. O pisarzach nie
        wspominam - oni mogą przecież zdychać z głodu na strychu.
        • Gość: Zdanka Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.4web.pl 20.08.05, 12:40
          No to widzę, że nie wiesz, jak funkcjonują tanie ksiązki...To są praktycznie w
          100% ksiązki, które zalegają w hurtowniach i księgarnie nie biorą ich
          ponownie, bo sie nie sprzedają -i tak , np. "Człowiek bez własciwości" Musila
          zadebiutował w "Kanonie na koniec wieku"w nastepującej cenie:
          tom I/II -100zł
          tom III - 52 zł
          tom IV - 64 zł
          Zatem cały "Człowiek bez wlasciwości" kosztował, bagatela, 216 zł...Zapewne
          każdy sobie kupił:P Obecnie w wydawnictwie kosztuje 145 zł za całokształt,
          natomiast w taniej ksiązce - około 95-105.

          PS. Jesli myslisz, że ktoś w Polsce poza Pilchem i Gretkowską jest w stanie żyć
          z pisania, to bardzo się mylisz.
          • Gość: red Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.acn.waw.pl 20.08.05, 12:58
            Różnie tanie księgarnie funkcjonują, Ty zapewne wiesz lepiej (żyjesz z tego
            biznesu?).
            • Gość: Zdanka Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.4web.pl 20.08.05, 13:30
              Nie tzreba z czegoś zyc, zeby cos o tym wiedzieć. A swoją drogą, jakbym
              podliczyła ilość branz, która juz mi przypisywano na forum, to byłabym dość
              bogata...
          • kot_z_cheshire Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 21.08.05, 01:53
            Sama kupuję książki w tanich księgarniach...Pierwszy powód jest taki, że są
            tanie..(przykładem mogą być wydania BN...W księgarniach przy PTPN i przy
            Collegium Novum kosztują po 20 zł a w arsenale są za 10 zł.-mówię o Poznaniu)
            Po drugie...literatura, której szukam, dawno się już zrobiła albo
            nieekonomiczna (czym jest Balzak wobec Harrego Pottera) albo nakładów już dawno
            w księgarniach nie ma...I nie mam z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia.:)
          • Gość: grafoman Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.05, 08:08
            > PS. Jesli myslisz, że ktoś w Polsce poza Pilchem i Gretkowską jest w stanie
            żyć
            >
            > z pisania, to bardzo się mylisz.

            A Grochola? Na spotkaniu autorskim w kawiarni "Fama" w Białymstoku, na którym
            była razem z Joanną S. (aktorką, pisarką, felietonistką "Wysokich Obcasów"),
            powiedziała, że ona żyje z pisania. Bardzo się mylę?
            • Gość: krakus I Sapkowski... IP: 213.17.133.* 26.08.05, 19:44
              • Gość: Majka Re: I Sapkowski... IP: *.dyn.optonline.net 27.08.05, 05:22
                I moze jeszcze ktos ale chyba nie w tym rzecz...
              • Gość: Rozyk Re: I Sapkowski... IP: *.poczta.poznan.pl 29.08.05, 10:19
                I chyba Chmielewska....
          • Gość: ben-oni Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.05, 11:12
            A ja przeczytałem za darmochę z biblioteki . Wydanie jeszcze z czasów esbeckiej
            komuny .
        • Gość: ewa Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.05, 22:06
          Gość portalu: red napisał(a):
          > Nie wiem, jak księgarnie miałyby zabijać biblioteki.

          Ja wiem, chociaż "zabijać" to może za duże słowo. Biblioteki, szczególnie małe,
          w prowincjonalnych miasteczkach, mają baaaardzo małe budżety na zakup nowości.
          Nie trzeba być ekonomistą żeby wiedzieć, jak to się przekłada na stan
          księgozbioru.
    • kawa_malinowa Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 20.08.05, 13:36
      Kupując w taniej księgarni nie mam wrażenia, że kogoś okradam, bo chyba to
      chciałeś zasugerować, szczególnie w swoim ironicznym zakończeniu. Jak słusznie
      zauważyła Zdanka często są to ksiązki, które się nie sprzedały. W czwartek
      zajrzalam do dwóch tanich księgarni we Wrocławiu - i co? Królowała w nich
      klasyka i książki, które czytelnicy ominęli (na przykład "Haweswater" Sarah
      Hall zalegał w nich tonami). Po powrocie chciałam sprawdzić ceny w księgarniach
      internetowych - i co? większości książek tak nie ma, a wydawcy informują o
      wyczerpaniu nakładu. Czyli chyba zarobili i książki sprzedali...
    • monikaannaj Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 20.08.05, 13:50
      A czemu twoj biedny znajomy idzie na dno zamiast obnizyc ceny? Czy ci ktorzy
      sprzedaja tanie ksiązki ukradli je czy co? a może nie płaca czynszu, nie mają
      kosztow?

      Życiowa tragedia pod postacią bankructwa to czywiście straszne, choc bywaja o
      wiele gorsze. Za to apelowanie do ludzi, aby kupujac droższe zamiast tańszych
      utrzymywali czyjs biznes - jest bezczelne.
      Chociaz w naszym socjalistycznym kraju - może wystarczy załaożyc zwiazek, pójsc
      pod sejm i rzucajac ksiązkami (niektore sa bardzo ciezkie) wymusic
      likwidacje "tanich ksiązek" i obowiazkowe kupowanie przez kazdego podatnika
      conajmniej jednej ksiązki tygodniowo.
      • tad9 Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 20.08.05, 16:43
        monikaannaj napisała:

        > A czemu twoj biedny znajomy idzie na dno zamiast obnizyc ceny?

        Bo to jakiś masochista chyba. Dlaczego sam nie otworzy księgarni taniej
        książki, skoro to taki świetny biznes?
    • autumna Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 20.08.05, 13:59
      No cóż, wszystkim rządzą prawa popytu i podaży. Fakt, że chyba sytuacja na rynku ksiązki nie jest zbyt zdrowa z punktu widzenia wydawcy, który musi zgadzać na dawanie książek hurtowniom na kredyt, a potem czekać, aż hurtownia łaskawie raczy za nie zapłacić - podobno często kilka miesięcy po sprzedaży książek i to w dodatku na raty. Niemniej jednak te rozgrywki nie są sprawą klienta, który po prostu szuka taniej książki i nie można mieć mu tego za złe.
    • mietowe_loczki Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 20.08.05, 14:00
      Przecież minęły już czasy, kiedy w tanich księgarniach, np Arsenale w Poznaniu,
      można było kupić za bezcen Czarodziejską górę, całego Kafkę i Prousta za dwa
      złote za tom - to były końcówki serii, początek lat 90. Teraz ceny są takie
      same jak w innych księgarniach. Trafiają się wyjątki, np Dzienniki Victora
      Klemperera (pięknie i solidnie wydane) udało mi się kupić za niecałe 100 zł,
      ale, właśnie, kupiłam je w taniej księgarni, bo w empiku kosztowały ... 270 zł,
      a za tę cenę nigdy bym ich nie kupiła - więc która wersja jest lepsza dla
      wydawcy? kupić za 100 czy nie kupić wcale? Może po prostu osoby, których byt
      zależy od sprzedaży powinny ciut częściej weryfikować ceny i chociaż próbować
      dopasować je do tzw siły nabywczej klienta, a nie psioczyć, że ktoś woli
      kupować oryginalne wydania taniej.
    • braineater Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 20.08.05, 16:09
      i co z tego - trudny biznes po prostu, jak każdy.
      a tania ksiązka jest doskonałym rozwiazaniem - tyle, że wybitnie nie podoba się
      innym księgarzom. Ich problem.
      pozdrowienia:)
      • blue.berry Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 20.08.05, 18:06
        jakby nie patrzec ksiazka jest takim samym towarem jak inne rzeczy. a w innych
        rzeczach przeceny sa na porzadku dziennym - sklepy z odzieza dwa razy do roku
        maja totalne znizki c by zrobic miejsce na nowa kolekcje i pozbyc sie rzeczy
        ktore do tej pory nie zeszly - takie prawo rynku.
        w biznesie ksiazkowym za takie przeceny robi wlasnie tania ksiazka (bo
        ksiegarnie jakos przecen nie robia). chyba jednak lepiej cos sprzedac za pol
        ceny niz zeby poszlo na przemial. chcoc zapewne niekotrzy uwazaja odwrotnie.
    • gatta13 Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 20.08.05, 20:42
      A czy moralne jest wypłacanie mi takiej pensji, żeby nie było mnie stać na drogie książki? Na tanie jeszcze jakoś wyskrobię. :) Ale przecież wieeele ludzi zarabia mało. Dużo za mało, żeby kupić jakąkolwiek książkę.
      • ydorius Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 20.08.05, 23:27

        wiele ludzi zarabia tak mało, że w ogóle w głowie im nie postanie kupienie
        jakiejkolwiek książki. Tych, z grecka, nazywamy analfabetami :-)

        A przechodząc do meritumu :-): nie uważam, że tanie książki są niemoralne. Każda
        rzecz kosztuje tyle, ile skłonni jesteśmy za nią zapłacić (inna wersja tego
        powiedzenia brzmi: każda praca zajmuje tyle czasu, ile na nią przeznaczono. Niby
        tautologia, a cieszy :-)

        Aha, jestem równiez jednym z "koszykowych sępów" w Empikach i tym podobnych
        przybytkach. Czyham tylko aż rzecz, którą chcę mieć, wyląduje w koszu z napisem
        "przecena".

        m,
        .y.

        ----------------------------------
        What is home without Pinezka's Potted Meat?
        Incomplete.
        to przez Isabel ślimaki się popłakały
        • Gość: Majka Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.dyn.optonline.net 27.08.05, 05:27
          >
          > wiele ludzi zarabia tak mało, że w ogóle w głowie im nie postanie kupienie
          > jakiejkolwiek książki. Tych, z grecka, nazywamy analfabetami :-)
          >
          Sa jeszcze biblioteki ale to tez pewnie niemoralne:)
    • Gość: malinka Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.05, 21:33
      Gość portalu: red napisał(a):

      Fakt,
      > książki są za drogie,

      delikatnie mówiąc
      dziwisz sie, ze ludzie robią wszystko, zeby kupić 15 ksiązek a nie jedną?
      • tygrys01 Dotacje 20.08.05, 23:59
        Gość portalu: malinka napisał(a):

        > Gość portalu: red napisał(a):
        > Fakt, książki są za drogie,
        > delikatnie mówiąc
        > dziwisz sie, ze ludzie robią wszystko, zeby kupić 15 ksiązek a nie jedną?
        ==================
        Nie rozswijając dyskusji w której każdy myslący potrafi sobie dopowiedzieć
        resztę, chcę tylko zauważyć, że praktycznie biorąc brak jes prawie zupełnie
        praktyki dotowania przez państwo niezwykle ważnych pozycji z punktu widzenia
        kultury narodowej i europejskiej, choćby na drodze wykupienia znaczących
        części nakładów i rozesłania po ważniejszych bibliotekach wojewódzkich. Brak
        tez jest jakiejkolwiek promocji w postaci taniej informacji. Nie dalej jak
        dzisiaj czytam w doniesieniach prasowych piania na temat odnalezienia
        kilkunasty kartek rękopisów A.Einsteina ztekstem opublikownym już wiele
        wcześniej. A w Polsce, przrpraszam, ze mówię o sobie, nie mogę doprosić się o
        dofinansowanie przez Ministerstwo Kultury, druku odnalezionych pamiętników
        Stanisława Augusta, chociaż wiadomym jest, że sfinansowanie wydania musi
        przynieść materialne straty. Sponsoring prywatny w wydaniach niskonakładowych
        to rzecz rodem z księżyca. Książka taka musi kosztować i mówienie tutaj o
        prawie popytu i podaży jest nonsensem, boć książki tego typu nie są zwykłym
        towarem jak chcieliby traktować je niektorzy respondenci tego forum.
        Rzeczywiście, lepiej by było aby zajęli sie czytaniem Mniszkówny, Kodu
        Leonarda lub Hary Portera i upajali się tym, że są na topie.
        • ydorius Re: Dotacje 21.08.05, 00:32

          Niestety, ale właśnie wyszło na to, że cała para poszła w węgiel i na jakiegoś
          tam Stanisława Augusta (a kto to? - zapyta minister od kultury - proszę mnie z
          nim umówić - dorzuci - skoro Czapski jest zajęty) już nie starczy (nawet jak
          Koreańczycy na każdym większym polu postawią fabrykę). Przepraszam za wtręty
          polityczne ta tym forum :-)

          A książki - fizycznie - są takim samym towarem jak cała reszta towarów. A co się
          robi z treścią to już sprawa czytających. Tak, jak sprawą wieszających jest
          traktowanie Beethovena jako odstaraszacza policyjnych radarów. No, ale w tym
          przypadku przynajmniej jest szansa, że muzyka złagodzi obyczaje (pana władzy).
          Na marginesie rozmowy o towarach: każda próba skłonienia czytelników, by w końcu
          uznali, że Slowacki wielkim poetą był, kończyła sie dość marnie. Ja tam się
          cieszę, gdy znajduję Samuela Bellowa w cenie 5 złotych. I to nawet bardzo się
          cieszę, że znalazły się osoby, które wolały kupić Mniszkównę, Browna i Rowling,
          by być na topie*, a autora "Herzoga" - ku mej radości - zostawiły w spokoju.

          m,
          .y.

          * Mniszkówna? Na topie? Coś pan, pięćdziesiąt lat pod lodem przeleżał? :-P

          ----------------------------------
          What is home without Pinezka's Potted Meat?
          Incomplete.
          to przez Isabel ślimaki się popłakały
        • Gość: grafoman Re: Dotacje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.05, 08:43
          A masz te pamiętniki już przepisane na komputerze? Jeśli tak, to z łaski swojej
          umieść jej na jakiejś stronie internetowej (nawet w tutejszym blogu, albo w
          onetblogu, albo jeszcze w jakimś innym) i podrzuć linka, i daj poczytać. Chyba
          że źle zrozumiałem przekaz twojej wypowiedzi (bo zrozumiałem go tak: trzeba to
          wydać, nawet z "ujemnym zyskiem", ale trzeba, bo powinno to być w miarę łatwo
          dostępne dla wszystkich, a internet jest chyba bardziej dostępny dla wszystkich
          niż książka papierowa, jak myślisz?). A jeśli nie strona, to może chociaż mi to
          podeślesz na maila (nickname @ op.pl)?
          • Gość: Majka Re: Dotacje IP: *.dyn.optonline.net 27.08.05, 05:32
            Dolaczam sie do prosby grafomana. Daj link do tych pamietnikow, please!!! Ja
            bym je nawet kupila i to wcale nie za obnizona cene
        • autumna Re: Dotacje 21.08.05, 08:57
          > dofinansowanie przez Ministerstwo Kultury, druku odnalezionych pamiętników

          A jaki to koszt? Weź po uwagę, że cyfrowych drukarni jest już jak mrówków i wcale nie trzeba upierać się przy nakładzie kilku tysięcy egzemplarzy. Mozna druknąć choćby i 10 sztuk. A drugie 10, jak te się sprzedadzą. Sama książka może wtedy będzie trochę droższa, ale podejrzewam, że osoby zainteresowane takim rarytasem - kupią.
          • tygrys01 Re: Dotacje 21.08.05, 10:14
            autumna napisała:

            > > dofinansowanie przez Ministerstwo Kultury, druku odnalezionych pamiętnikó
            > w A jaki to koszt? Weź po uwagę, że cyfrowych drukarni jest już jak mrówków
            i wca le nie trzeba upierać się przy nakładzie kilku tysięcy egzemplarzy.
            Mozna druknąć choćby i 10 sztuk. A drugie 10, jak te się sprzedadzą. Sama
            książka może wtedy będzie trochę droższa, ale podejrzewam, że osoby
            zainteresowane takim raryta sem - kupią.
            ============
            Nie kilka tysięcy a 500szt, Połowe z odnalezionych rekopisów, odczytanych
            (odcyfrowanych) i przetłumaczonych na j.polski w 1 egzemplarzy złożyłem w
            Biblitece Narodowej dla zabezpieczenia bezcennego tekstu. Drugą połowę mam
            odczytaną i przetłumaczoną i wymaga jeszcze pewnego uporządkowania. (Król pisał
            często wielowątkowo, na arkudzach formatu A3 i często dodatkowo na
            marginesach.) Jest to wielka praca którą sfinansowałem za własne pieniądze
            (nie przepłacając, ale jednak z dużym uszczerbkiem dla mojej rodziny) Dla
            ciekawych tylko dodam, że 200 lat temu pisano jednym ciągiem bez przerw
            międzywyrazowych aby inkaust na piórze nie zasychał, stworzyło to dodatkową
            trudnośc w odcyfrowaniu) Mam złożony elektronicznie tom IV (wymaga tylko
            naniesienia drobnych korekt i brak mi pieniędzu na druk. Druk następnych tomów
            może być finansowany poprzez sprzedaż poprzednich o ile nie znajdzie się
            sponsor. Stąd propzycja publikacji za darmo tego co juz jest zrobione
            przekreśli możliwość wydania tomów następnych które powinny być finansowane
            przez sprzedaż kolejnych. Natomiast wydanie byle jak tak pod względem
            poprawności jak i zewnętrznej formy tej rangi tekstu nie wchodzi w rachubę.
            Przy tego typu wydawnictwach koszty przygotowania są stosunkowo wysokie i nie
            warto oszczędzać na kosztach druku. W wydawnictwach popularnych najdroższy
            druk osiąga do 90% ceny produkcji a tytaj w granicach 50% albo mniej.
            =========
            To przyczynek dla wyjaśnienia czym rożni się książka wysokonakładowa od druku
            ineditu niskonakładowego. Warto o tym czasmi pomyśleć zanim zaproponuje się
            wydawcy aby sprzedał mieszkanie, zapożyczył się i zbankrutował dla przyjemności
            rozdania tekstu za darmo amatorom taniej ksiązki.
            ZApraszam na moja stronę http:lingpi.com
            • autumna Re: Dotacje 21.08.05, 10:43
              Aaaa, no to pasję podziwiam. Słuchaj, a może byś spróbował z którymś z wydawnictw biorących udział w systemie wyczerpane.pl? Wtedy prawdopodobnie opłata dotyczyłaby tylko samego przygotowania, bez druku - bo ten jest "na żądanie".
            • mietowe_loczki Re: Dotacje 21.08.05, 10:49
              Tygrysie, mówisz przecież o jednej, konkretnej książce, której wydanie na pewno
              pociągnie za sobą olbrzymie koszty i mówisz o 500 sztukach, a jednocześnie
              zaprzeczasz, jakoby popyt/podaż miały cokolwiek z tym wspólnego.

              Niektóre książki są dotowane przez ministerstwo, ale jakie kryteria trzeba
              spełnić, i u kogo trzeba mieć plecy, nie mam zielonego pojęcia.

              Jeszcze o sponsoringu - tak za bardzo nie wiem, na czym to polega. Weźmy Kanon
              dla Dzieci i Młodzieży. Sponsorami są papier z Kwidzynia, Canon i Olsztyńskie
              Zakłady Graficzne. W żadnej z książek, o których wiem, nie ma słowa o korekcie,
              kto i jak (zaoszczędzone pieniądze, czy coś o czymś nie wiem). Cała lista
              patronów medialnych, patron honorowy minister kultury, cała lista partnerów,
              którzy, żeby o nich wspomniano, musieli dołożyć swój grosik. Nie jest mi
              wiadome, jaka część kosztów książki to papier, grafika i korekta, ale domyślam
              się, że spora. Załóżmy, że jest to sponsorowane. Patroni medialni to same
              wielkie ryby (m.in. Gazeta Wyborcza, gazeta.pl, całe Polskie Radio), to samo
              partnerzy (m.in. empik, merlin.pl) - musieli zapłacić, żeby o nich wspomniano.
              Akcja robiona była z wielkim rozmachem, a jej nadrzędnym, rzekomo, celem była
              stopniowa poprawa czytelnictwa w Polsce, rozwijanie wyobraźni u dzieci,
              kształtowanie ich wrażliwości. Tylko ta cena - to już jak zgrzyt gwoździa po
              szybie - przy całym sponsoringu, otoczce medialnej i ach och ech, książki
              kosztują do kilkudziesięciu złotych. Czy to oznacza, że gdyby sponsorów NIE
              było, książki kosztowałyby kilkaset złotych? Jak w takim razie wytłumaczyć ceny
              książek (średnio od 30 do 80 złotych), którym nie przyświeca taka akcja?
              • mietowe_loczki 15 ton 21.08.05, 11:02
                Właśnie sobie uświadomiłam, że tłukę ten temat od pewnego czasu, ale często tak
                jest, kiedy próbuję zwyczajnie coś zrozumieć ;) Postaram się spiąć w sobie i
                nie wspominać już więcej, na jakim poziomie edytorskim są Przygody Pana Kleksa
                wydane w Kanonie. Obiecuję, że to był ostatni raz. I ceny też już nie wypomnę.

                :)

                PS. Panu Tygrysowi oczywiście powodzenia życzę.
              • Gość: ktoś Re: Dotacje IP: *.chello.pl 26.08.05, 21:58
                Drogie loczki. Sponsoring Olsztyńskich Zakładów Graficznych polegał li tylko na
                niewielkim upuście od normalnej ceny druku, sponsoring Kwidzyna - jak wyżej. Nic
                nie ma za darmo, papier i druk też kosztowały. Canon miał ufundować aparat fot.
                dla zwycięzcy jakiegoś konkursu promocyjnego związanego z "Kanonem" ale się z
                tego wycofał - więc i konkursu nie było. Ot i cała Polska.
            • hermina5 Re: Dotacje 21.08.05, 11:15
              Drogi Tygrysie. A czy masz kontakt z jakąś pręznie dzialającą katedrą
              Oswiecenia w uniwersytecie krakowskim czy warszawskim - wtedy mozna myslec o
              wydawaniu przez wydawnictwa uniwersyteckie i takie powinny to wydać.
              • Gość: anana tania ksiegarnia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.05, 12:32
                podajcie mi prosze jakies adresy w wawie prosze.znam tania ksiazke na
                koszykowej,nic poza tym,zwykle kupuje na allegro uzywane,ale napiszcie prosze
                gdzie taniutko kupie w ksiegarni...dzieki
                • Gość: blue.berry Re: tania ksiegarnia IP: *.aster.pl 21.08.05, 18:56
                  koszykowa jest teraz chyba najlepszym adresem w wawie (szczegolnie od kiedy sa
                  tam dwie tanie ksiegarnie) drugie miejsce dla mnie to hala mirowska (aczkolwiek
                  dawno tam nie bylam). w sumie wiecej mie nie trzeba do szczescia:)
            • Gość: grafoman Re: Dotacje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.05, 22:11
              Widzę, że jednak liczysz się z tym, że to może być bestseller. Twoje prawo. W
              takim razie cofam moje oczekiwania wobec ciebie co do publikacji całości w
              internecie (na maila też mi nic nie wysyłaj, kto wie co mogłoby mi strzelić do
              głowy, nieprawdaż?). Ale ze trzy (do sześciu) akapity mógłbyś wrzucić na swoją
              stronę, nie sądzisz? W ramach reklamy.
        • Gość: Kamil Re: Dotacje IP: *.aster.pl 28.08.05, 08:36
          Ludzie, nauczcie się w końcu tego, że państwo nie jest od dotowania.
          Przynajmniej nie powinno być. Jestem w stanie pokazać 50 innych rzeczy gdzie
          można lepiej wydać kasę, niż drukując Twoje tłumaczenia. Co nie znaczy, ze Cie
          nie podziwiam tak jak wszystkich ludzi, którzy maja hobby i potrafią włożyć w to
          dużo wysiłku, ale być może ja nie chce, żeby również za moje pieniądze dotować
          cokolwiek???
    • kronopie Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 21.08.05, 19:44
      A może autor(ka) posta by się ujawnił(a) i skonkretyzował(a) swoje oskarżenia w
      kierunku tanich księgarń oraz ludzi tam kupujących?
      Bo jak na razie, to mam wrażenie, że to troll(ka).....

      lothar / grupa trzymająca władzę lub czasopisma
      • Gość: red Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.acn.waw.pl 21.08.05, 20:13
        Pisałem w rodzaju męskim, więc nie rozumiem skąd wątpliwości co do mojej płci.
        Zaznaczyłem na wstępie, że nie zajmuję się zawodowo księgarstwem, więc nie
        dysponuję statystykami, tabelkami itd. Znam natomiast wielu ludzi z branży
        wydawniczej, właścicieli wydawnictw itd. Wszyscy oni twierdzą, że księgarnie
        taniej książki ich dobijają. Chyba, że ktoś wydaje starocie (dawno już
        zredagowane i nie podlegające prawom autorskim) i puszcza je w taniej książce
        od razu, bo cena i tak z założenia jest niska. Bo nowych ambitnych (nie-
        harlequinów)) książek nie opłaca się pisać, redagować, a tym bardziej wydawać -
        takie jest po prostu prawo rynku. Przecież czytelnicy niczego nie kupią w
        normalnym obrocie, czekają natomiast na moment, kiedy wydawca stanie przed
        wyborem - dać na przemiał, czy wystawić w taniej książce poniżej kosztów
        własnych - wtedy chętnie kupią. Po takiej imprezie wypada zwinąć interes i
        poszukać sposobu na spłatę długów. A książki to niech wydają już inni frajerzy.
        Z drugiej strony tyle jest książek na świecie - po co jeszcze mają powstawać
        nowe?
        • kronopie Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 21.08.05, 20:23
          OK, zwracam honor.
        • braineater Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 21.08.05, 20:33
          Widzisz, są na to nawet jakieś badania, których odnaleźć nie umiem, ale ktos
          mądry dowodził, że przecietny polski człowiek, jest skłonny na artefakt
          kulturalny (ksiązka, płyta, gra komputerowa itp) wydać do 20 złotych i jest to
          bariera nie do przeskoczenia. I dopóki będzie mozliwośc kupic dane dzieło
          taniej, to jest dobrze - bo gdy ktoś zamknie Tanie ksiązki, ludzie chcąc nie
          chcąc przerzucą sie na e-booki - i to naprawdę wykończy wydawców. Możesz
          zresztą sprawdzić dane statystyczne dotyczące sprzedaży muzyki od czasów
          upowszechnienia formatów .mp3 i innych, oraz sprzedaż filmów od czasu wejścia
          na rynek formatu DiviX. Zablokowanie drogi sprzedaży przecenionym ksiązkom,
          skończy się tym samym - na rynku utrzymają się jedynie koszmarne molochy typu
          Empik, Matras, w których nie znajdziesz niczego poza debestofami, bo przecież
          nie będa ryzykowac zamówień na tytuł, który sprzeda się w dużym mieście w 8
          egzemplarzach (tak wyglądąła sprzedaż wspomnianego przez Zdankę Musila w Empiku
          w mieście K.:). Jeśli zaś nie będzie Tanich ksiązek offline, gwarantuję Ci, że
          sami wydawcy zaczną wyprzedawać składy magazynowe (od których płaci się całkiem
          zbójecki podatek) onlajn - po prostu allegro zostanie zasypane takimi ofertami.
          A tak naprawdę większośc księgarzy dobija się sama, nie potrafiąc zrezygnowac
          chociażby z minimalnego kawałka marży, nie przeceniając ksiązek, które po kilka
          lat kurzą się na regałach chowając mniej chodliwe tytuły po mrocznych kątach
          swoich przybytków.
          Pozdrowienia:)
          braineater-księgarz:P
        • vanin Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 21.08.05, 22:30
          Gość portalu: red napisał(a):

          > Znam natomiast wielu ludzi z branży
          > wydawniczej, właścicieli wydawnictw itd. Wszyscy oni twierdzą, że księgarnie
          > taniej książki ich dobijają.

          Tyle, że na tanią książkę towar trafia nie z magazynów wydawców (no chyba że są
          to ci, którzy potrafią policzyć ile naprawdę kosztuje ich przetrzymywanie
          niechodliwych tytułów w magazynie), tylko z hurtowni (które nb zapłaciły już
          wydawcom, albo dzięki upłynnieniu magazynów wreszcie będą mogły to uczynić).
          Osobną kategorią są jeszcze wyprzedaże w hurtowni, które padły.
          • tygrys01 Pomieszanie pojeć, 22.08.05, 18:38
            vanin napisał:

            > Osobną kategorią są jeszcze wyprzedaże w hurtowni, które padły.
            ================
            Pmieszanie pojęć. Książka wielkonakładowa, wydana na średniej klasy papierze,
            (poczynając od 20tys egz.) powinna być tania ze względu na niski koszt
            produkcji jednostkowej. Windując ceny w górę, korzystając z popytu postępuje
            się poprostu po złodziejsku. Sprzedaż końcówek nakładu takich serii powinna
            odbywać się po cenie niewiele wyższej niż cena surowca (papieru na ktorym rzecz
            jest wydrukowana, albo nawet poniżej tej ceny o ile nakład się "zwrócił"
            Inaczej jest w przypadku książek niskonakładowych, ważnych dla kultury, które
            powinny byc wydawane bez względu na popyt. Tytaj sprzedaż bez strat jest prawie
            niemożliwa. Powielanie takich pozycji metoda ksero jest znacznie tańsze niż
            całkowity jednostkowy koszt wydania. I tak zwane cwaniactwo polegające na tym,
            ze jeden człowiek kupuje oficjalną książkę i powiela na ksero dla 20 kolegów w
            grupie w cenie o połowę niższej niż oryginał jest okradaniem wydawcy.
            REzultaty widać na rynku. Coraz trudniej jest wydrukować potrzebne książki i
            coraz trudniej jest uzyskać nawet pojedyncze egzemplarze do kserowaniaze
            starszych lub unikatowych wydań. Broń cwaniaków jest obosieczna, albo po polsku-
            kij ma dwa końce.
            I jeszce odpowiedź dla kolegi któru proponował mi publkację internetową
            fragmentów dla reklamy. Mija to się z celem. Np. Stanisław August doczekał
            się co najmniej 20 art. prasowych w prasie ogólnopolskiej (Rzeczpospolita,
            Słowo Powszechne i in) efekt- jeden subskrybent z całej Polski. Owszem
            publikowałem fragmenty Klaudianusa - te poematy nadają się do pokazywania
            kawałków ale Stanisław August jest "gęsty faktograficznie" i raczej byłby
            niestrawny do czytania na ekranie chociaż wartość historyczna i kulturowa tych
            tekstów jest bezcenna.
            • zdanka1 Re: Pomieszanie pojeć, 22.08.05, 19:13
              I tak zwane cwaniactwo polegające na tym,
              > ze jeden człowiek kupuje oficjalną książkę i powiela na ksero dla 20 kolegów
              w
              > grupie w cenie o połowę niższej niż oryginał jest okradaniem wydawcy...

              Wiesz, chyba zaczynasz wymagac, aby jedyni ludzie w tym kraju, którzy czytają
              (tj. studenci polonistyki, historii itp) zaczęli umierać na gruzlicę, a wtedy
              to już nikt tych przyszłych pokoleń nie nauczy czytać w ogole...Jakby
              przeciętny student np . polonistyki miał kupic każdą ksiązkę , którą musi znać
              na egzamin( a są tego kilogramy), to nie stać by go było na dwie bułki
              dziennie, bo on płaci za dojazdy, akademik, jedzenie, wląsnie owo ksero w
              setkach egzemplarzy itp...Przepraszam, ale wymawianie chyba najbiedniejszej
              częsci ludzi w tym kraju czyli studentom kierunków humanistycznych, że
              korzystając z ksero okradają wydawnictwo, to już lekka przesada...Ja rozumiem,
              o co ci chodzi, ale z faktu, że zabronimy nauczycielce kserować wiersza, nie
              wynika wcale to, ze cała jej klasa kupi cały tomik z tym jednym wierszem. Po
              prostu nie przeczyta go nikt .
              • tygrys01 Łatwe rozgrzeszenie 23.08.05, 01:01
                zdanka1 napisała:

                Wiesz, chyba zaczynasz wymagac, aby jedyni ludzie w tym kraju, którzy czytają
                > (tj. studenci polonistyki, historii itp) zaczęli umierać na gruzlicę, a
                wtedy to już nikt tych przyszłych pokoleń nie nauczy czytać w ogole...Jakby
                > przeciętny student np . polonistyki miał kupic każdą ksiązkę , którą musi
                znać na egzamin( a są tego kilogramy),
                ============================
                Nie wymawiam studentom tylko polityce państwa która ogranicza zakup ksiażek
                przez biblikoteki akademickie. To nie student powinien kupować kanon
                literatury ale ten zestaw powinien być w odpowiedniej ilości egzemplarzy w
                bibliotece wydziałowej i każdy egzemplarz obracany byłby przez wielu
                czytelników przez szereg lat. To nie wydawcy doprowadzili brać studencką i ich
                rodziców do skrajnej biedy ale ci ktorzy najchętniej by widzieli upade3k
                wszystkich wydawnictw oraz zlikwidowali wszystkie uczelnie w Polsce oraz
                uczynili z Polaków niewolników we własnym kraju. A propos publikacji. Być może
                Klaudianus będzie czytany w Polskim Radio. Niestety Stanisław August jest zbyt
                trudny dla takiego przekazu. Co do propozycji publikacji w internecie. Nie
                sprzeciwię się jakiemukolwiek pracusiowi przeskanowania wydanych tomów,
                zapisania w Akrobacie i udostępnienia w tej formie do publicznego użytku.
                Wydane tomy są dostępne w bibliotekach wszystkich uniwersytetów w Polsce z
                wyjątkiem Szczecina której to uczelni nie stać na zapłacenie kilkudziesięciu
                złotych za tom
                ================================
                > o co ci chodzi, ale z faktu, że zabronimy nauczycielce kserować wiersza, nie
                > wynika wcale to, ze cała jej klasa kupi cały tomik z tym jednym wierszem. Po
                > prostu nie przeczyta go nikt.
                =======================
                Czy uważasz, ze nauczycielka w szkole drukując pojedyncze strony ma jakikolwiek
                wpływ na wielkość sprzedaży książki? Ale kopjując wielokrotnie całą książkę,
                lub jej znaczącą część, zamiast spowodować zakup kilku egzemplarzy przez szkołe
                przyczynia się do spadku opłacalności druku i uniemożliwienia z braku funduszy
                wydania następnych potrzebnych jej książek. Nie chodzi tutaj o nabijanie
                kabzy wydawnictwom lecz tylko o umożliwienie im minimalnego zyskun
                pozwalającego na kontynuowanie działalności wydawniczej.
            • Gość: grafoman Re: Pomieszanie pojeć, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.05, 20:39
              Nie dowiemy się, czy "mija się to z celem", dopóki tego nie zrobisz (moim
              zdaniem nawet publikacja całości w internecie nie byłaby przyczyną obniżonej
              sprzedaży, a może nawet jest to jedyny sposób, żeby pojawili sponsorzy, a może
              nie?). Ale jak nie, to nie. W takim razie - na gazie. A tak na marginesie:
              dobry blichtr nie jest zły. Ciekawe tylko, czy to jedyny sposób na znalezienie
              kasodawców. Jak by to nazwać: szantaż kulturalny? Życzę wszystkiego
              najlepszego :P.
            • autumna ksero jest tańsze??? 23.08.05, 08:43
              > niemożliwa. Powielanie takich pozycji metoda ksero jest znacznie tańsze niż
              > całkowity jednostkowy koszt wydania. I tak zwane cwaniactwo polegające na tym

              W dużej drukarni cyfrowej strona A4 kosztuje 4 grosze. Są takie tanie ksera? Najtańsze co widziałam w Szczecinie to 9 groszy. W tym momencie wydanie niskonakładowe chyba powinno się opłacać? Mam wrażenie, że niedorozwój techniczny wydawców (część nie zauważyła, że istnieje druk cyfrowy) robi swoje.
              • tygrys01 Re: ksero jest tańsze??? 23.08.05, 10:21
                autumna napisała:

                > W dużej drukarni cyfrowej strona A4 kosztuje 4 grosze. Są takie tanie ksera?
                ===============
                Druk 4 gr + papier od 4 do 15gr + naświetlarnia + przygotowalnia (montaż plach)
                + oprawa (ewentualnie ręczne szycie kapitałek),+ złota folia do tłoczenia
                napisów na okładkach + podatki i to wszystko razy ilość stron i razy wielkość
                nakładu i już cena bez narzutu hurtowni wygląda inaczej.
                Druk książki w przyzwoitym wydaniu to jednak coś innego niż tania odbitka ksero
                na standardowym papierze ksero.
                • autumna Re: ksero jest tańsze??? 23.08.05, 10:54
                  > Druk 4 gr + papier od 4 do 15gr + naświetlarnia + przygotowalnia (montaż plach)

                  Jaka naświetlarnia? Jakie blachy? Na cyfrze (czyli po prostu drukarce laserowej, zasada ta sama, co zwykłej drukarki biurowej) drukujesz bezpośrednio z pliku pdf, te 4 grosze to jest już z papierem, i to dobrej jakości! Jeśli oprawisz to w normalną przyzwoitą okładkę klejoną - bez upierania się przy złotych literach itp. - to za "cegłę" A5 500 stron druk+oprawa Ci wyjdzie jakieś 18 zł za sztukę i to w przypadku, gdy zamawiasz kilka - kilkanaście egzemplarzy. Jeśli koniecznie chcesz okładki twarde - zabawa będzie droższa o jakieś 10 zł od sztuki.
                • kubissimo Re: ksero jest tańsze??? 23.08.05, 13:38
                  mam wrazenie, ze nie do konca wiesz, czego chcesz: czy te pamietniki maja byc
                  wielkim hitem wydawniczym, powszechnie czytanym i kupowanym, czy raczej cackiem
                  dla kolekcjonerow, pieknie wydana ozdoba regalu w salonie?

                  na to pierwsze raczej bym nie liczyl, bo podejrzewam, ze one maja wieksza
                  wartosc historyczna, niż literacka, a co do drugiego...
                  mam wrazenie, ze na naszym rynku mamy błędne koło: wydawca decydujacy sie na
                  publikacje ambitniejszej literatury z gory zaklada, ze malo sie tego sprzeda,
                  wiec robi mniejszy naklad, co oznacza wyzsza cene. Ta cena odstrasza czesc
                  potencjalnych czytelnikow, wiec i tak wydawca nie zarabia tyle, ile planowal. w
                  zwiazku z czym cena nastepnej publikacji jest jeszcze wyzsza, i przez to
                  jeszcze mniej ludzi ja kupuje, wiec wydawca... itp itd :/

                  a jezeli chcesz wydac to z mysla o naukowcach i studentach, to swobodnie mozesz
                  to wydac w miekkiej okladce i na przecietnym papierze, bo im zalezy przede
                  wszystkim na tresci. wystarczy, ze ksiazka sie nie bedzie rozpadac ;)
                  • tygrys01 Re: ksero jest tańsze??? 23.08.05, 21:56
                    kubissimo napisał:

                    > mam wrazenie, ze nie do konca wiesz, czego chcesz: czy te pamietniki maja byc
                    > wielkim hitem wydawniczym, powszechnie czytanym i kupowanym, czy raczej
                    cackiem dla kolekcjonerow, pieknie wydana ozdoba regalu w salonie?
                    =========================
                    Wydawane tomy pamiętników nie są ani jednym ani drugim. Rzeczywiście pod
                    względem literackim są poprostu przeciętne, żaden rarytas w czytaniu. Wartość
                    ich leży w ich unikatowej treści faktograficznej. Natomiast poziom wydania
                    jest godny Króla Polski i taki musu być, wszak to pierwsze (lub drugie w
                    pewnych częściach) wydanie tekstów królewskich. Czy dla kolekcjonerów , raczej
                    dla znawców epoki lub interesujących się epoką stanisławowską. Jeśli chodzi o
                    cenę to nie jest ona znowu tak nieosiągalna dla zainteresowanych (80 PLN w
                    redakcji za tom) zważywszy na nakład 500 egz. Przy tak niskim nakładzie, jak
                    już pisałem inne koszty poza drukiem są na tyle znaczące, że skąpienie na
                    przyzwoity druk byłoby nieuzasadnione bo i tak cena jednostkowa byłaby
                    niewiele niższa. Zresztą subskrybenci (jest ich do tej pory ok. 300)
                    zaakceptowali określony standard.
                    • kubissimo Re: ksero jest tańsze??? 24.08.05, 12:50
                      1. nie do konca rozumiem opcje szacunku naleznego Poniatowskiemu tylko dlatego,
                      ze to byl krol Polski. Nie wiem czy w naszej historii byl czlowiek, ktory
                      skuteczniej by pograzyl kraj niz on, wiec czemu mowisz o naleznej estymie?

                      poza tym dziwi mnie nieugietosc Twoich oczekiwan. jezeli tak wlasnie rozmawiasz
                      z potencjalnymi sponsorami, zadajac pieknej edycji, kosztownego papieru, oprawy
                      w wyprawiona cieleca skorke i zlocen, to ja sie nie dziwie, ze osiagasz tak
                      mizerne skutki.
                      z jednej strony rozumiem, ze poswieciles duzo pracy na redakcje tego materialu
                      i chcialbys, zeby on byl przepieknie wydany, ale jezeli probujesz dzialac na
                      rynku, musisz byc sklonny do kompromisu
                      mowisz o panstwie. owszem, taka publikacja powinna byc dotowana przez
                      ministerstwo, ale nie oszukujmy sie, minely czasy, kiedy panstwo pieknie
                      wydawalo zebrane dziela Lenina. W tym momencie nasz kraj jest chyba za biedny,
                      zeby publikowac wszystkie co nam sie zamarzy, w dodatku na warunkach
                      dyktowanych przez redaktora :/

                      natomiast jezeli chodzi o o cene, to nie dziw sie, ze odstrasza czytelnikow.
                      ZYSK wydaje teraz serie pamietnikow Anais Nin (pierwsze polskie wydanie).
                      Niestety miekka okladka, ale wydanie przyzwoite. Każdy tom kosztuje +/- 40
                      zlotych i "jakos" sie to sprzedaje, chociaz Nin nie jest chyba w Polsce
                      szalenczo popularna. Dlatego przemysl, czy bardziej Ci zalezy na publikacji
                      tych pamietnikow na szeroką skalę, czy wolisz sprawe traktowac ambicjonalnie :/

                      2. drukarnie cyfrowe to chyba nie to samo co powielacz. Mowisz o tym z takim
                      obrzydzeniem, jakby efekt koncowy mial wygladac jak studenckie skrypty z konca
                      lat 70-tych, a to chyba nie tak wyglada :/

                      3. nie wiem czy w przypadku pamietnikow - z zalozenia utworu stricte
                      subiektywnego - mozna mowic o wielkiej wartosci faktograficznej
                      • autumna jakość druk cyfrowego 24.08.05, 13:11
                        > 2. drukarnie cyfrowe to chyba nie to samo co powielacz. Mowisz o tym z takim
                        > obrzydzeniem, jakby efekt koncowy mial wygladac jak studenckie skrypty z konca
                        > lat 70-tych, a to chyba nie tak wyglada :/

                        Tu bym dodała, że kupa książek na stronie www Heliona - tych mniej popularnych, może bardziej specjalistycznych - ma dopisek "druk na żądanie". Czyli druk cyfrowy. A Helion raczej nie jest manufakturą, które sprzedaje rzeczy nędznie wydane, sklejane w garażu przez pana Józka.

                        A w ogóle czy tego nie można wypuścić w dwóch standardach edytorskich - wersja kolekcjonerska (dla tych, co lubią, żeby wygłądało ładnie na półce ;-))) i "ekonomiczna" (dla tych, którzy zamierzają to przeczytać ;-)))? Poza tym nie jest to książka, którą się rozprowadza przez hurtownie po całym kraju, raczej taka do zamawiania bezposrednio w wydawnictwie, więc marża hurtowni i księgarza by odpadły.
                      • tygrys01 Re: ksero jest tańsze??? 24.08.05, 18:30
                        kubissimo napisał:

                        > 1. nie do konca rozumiem opcje szacunku naleznego Poniatowskiemu tylko
                        dlatego, ze to byl krol Polski. Nie wiem czy w naszej historii byl czlowiek,
                        ktory skuteczniej by pograzyl kraj niz on, wiec czemu mowisz o naleznej
                        estymie?
                        ====================
                        Nic dodać nic ująć; Idź do szkoły i poproś o zwrot pieniędzy za edukację.
                        Zapytasz dlaczego, niestety ja nie jestem aż tak zdolny aby Ci to wytłumaczyć.
                        • tygrys01 Teksty zdeponowałem w Bibliotece Narodowej 24.08.05, 18:58
                          Odnalezione i odcyfrowane i przetłumaczone na j.polski teksty memoirów Króla
                          (na razie połowę) zdeponowałem w Bibliotece Narodowej w jednym egzemplarzu.
                          Druga połowa czeka na uporządkowanie (jest już odczytana i przetłumaczona).
                          Jak nie znajdę kasy to postąpie podobnie. Propozycja aby nakład podzielić na
                          ekonomiczny i luksusowy mogłaby mieć miejsce przy większym nakładzie. Przy
                          druku 500 szt byłoby to jeszcze droższe. O cenie tomu nie decyduje sama cena
                          druku ale znaczące inne koszty (odczytanie rękopisów, tłumaczenie,
                          uporządkowanie, konsultacje etc) Wydanie takiej pozycji nie jest to zwykłe
                          przetłumaczenie książki wcześniej wydrukowanej, zrobienie składu
                          elektronicznego i włożenie do maszyny drukującej jak to sobie niektórzy
                          wyobrażają.
                          • autumna a tak z ciekawości... 25.08.05, 08:55
                            Ile tego jest na objętość? Ile mniej więcej tomów wyszłoby w druku?

                            PS. Koszt przygotowania to dla mnie oczywistość - wyobrażam sobie tę mrówczą pracę, w końcu nawet zwykły współczesny tekst, w miarę dobrze przygotowany przez autora, zapewnia zwykle jeszcze masę roboty redaktorom...
                            • tygrys01 2 tomy inedit światowy - reszta inedit polski 25.08.05, 10:57
                              utumna napisała:
                              > Ile tego jest na objętość? Ile mniej więcej tomów wyszłoby w druku?
                              PS. Koszt przygotowania to dla mnie oczywistość - wyobrażam sobie tę mrówczą pr
                              > acę, w końcu nawet zwykły współczesny tekst, w miarę dobrze przygotowany
                              przez autora, zapewnia zwykle jeszcze masę roboty redaktorom...
                              ============
                              Wydawnictwo jest zamierzone na 9 tomów po 250 stron. W tym 2 tomy 7 i 8 mają
                              zawierać te odnalezione (utajnione aż do Gorbaczowa)rękopisy w wersji
                              francuskiej i polskie tłumaczenie. To 9 ma w założeniu stanowić pewnego rodzaju
                              posłowie do ktorego teksty deklarowali się napisać wybitni znawcy przedmiotu.
                              Tomy 1-7 mają byc tłumaczeniami z wydania petersburskiego z 1914 roku. Te
                              cześci były dostępne. Wydano dotychczas 2 tomy tzn 1 i 3. Czwarty jest
                              zrobiony skład elektroniczny. Siódmy o ktorym mowa wyżej w jednym egzemplarzu
                              (tekst francuski i polski) złożyłem w BIbliotece Narodowej. Ósmy wymaga
                              uporządkowania (jest juz przetłumaczony) Dotychczasowe prace wymagały wielu
                              nakładów finansowych. W tej chwili uzyskanie funduszy w granicach 40 tys
                              złotych pozwoliłoby, przy założeniu pedwnej rentowności doprowadzić prace
                              wydawnicze do końca. Moje prywatne możliwości już się wyczerpały a
                              dofinansowanie z innej mojej działalności jest niemożliwe bo dochody mojego
                              biura w dobie istniejącej głębokiej zapaści ekonomicznej kraju spadły do
                              poziomu niemal zerowego. Prace początkowe finansowałem wpłatami sybskrybentów
                              i z innej działalności biura, oraz otrzymałem skromną dotację z Funacji Kultury
                              Polskiej, ale to się wyczerpało, stąd potrzebne jest zasilenie zewnętrzne oraz
                              pozyskanie jeszcze niewielkiej liczby nowych subskrybentów. I na marginesie,
                              najwięcej miałem "poklepywaczy po ramieniu", znacznie mniej donatorów.
                              Na wolne miejsca subskrypcyjne (prawie 200) można się zapiswywać w dalszym
                              ciągu i są jeszcze w ramach subskrypcji do sprzedania tomy 1 i 3.
                        • Gość: krakus Moze jednak bez chamstwa, kolego? Twoja IP: 213.17.133.* 26.08.05, 20:27
                          kultura wypowiedzi w stosunku do merytorycznie dyskutujące rozmówczyni pokazuje
                          zaległości dalece większe...
                          Krótka piłka - nikt nie będzie dofinansowywał twoich osobistych ambicji
                          wtrażanych w ultymatywnym tonie godnym górników pod gmachem sejmu. Poza tym
                          jeśli uważasz Poniatowskiego za wybitnego władcę, składam kondolencje twoim
                          nauczycielom...
                          Wswoim życiu wydałem już kilka książek, a zajmuję się opracowywaniem
                          materiałów źródłowych - pozwolę sobie zamilczeć, w jakiej branży, nie zamierzam
                          bowiem ujawniać swojej tożsamości. Wszystkie wyszły w miękkiej oprawie w
                          najtańszym trybie. Cieszy mnie fakt, że cena jednostkowa najdroższej z nich w
                          księgarni wyniosła 24 złote. Również cieszy mnie fakt, że żadna nie zalegała w
                          księgarniach dłużej, niż kilka miesięcy i nie wylądowała w taniej książce - sama
                          bowiem zaliczała się do tej kategorii na półkach opłakiwanych przez ciebie
                          księgarń. Dodam, że chodzi o publikacje niskonakładowe. Jeden z moich studentów
                          zażartował nawet, że dzięki papierowej oprawie zabiera mu mniej miejsca na półce.
                          Nigdy w życiu nie przywiązywałem wagi do formy książki - byleby tylko się nie
                          rozpadały.
                          Z życzeniami dalszej pielęgnacji rozdętego ego i nieśmiałą sugestią zwrócenia
                          się do Samoobrony - partii odpowiedniej dla zgorzkniałych nieudaczników, którym
                          "oni" czegoś znowu nie dali...
                          • tygrys01 Re: Moze jednak bez chamstwa, kolego? Twoja 27.08.05, 17:25
                            Gość portalu: krakus napisał(a):

                            pozwolę sobie zamilczeć, w jakiej branży, nie zamierzam bowiem ujawniać
                            swojej tożsamośi ==================

                            Pozwolisz, że podaruję sobie wszelką polemikę z Toba, o ile nie rozumiesz
                            dlaczego to już Twój problem. A że pracujesz w "branży" to widać z charakteru
                            Twojego postu. Tożsamości Twojej zaprawdę nie jestem ciekawy i raczej nie
                            chciałbym obracać się pośród podobnych do Ciebie, życie jest zbyt krótkie aby
                            go marnować w ten sposób. Wnioskuję po Twoim poście, że
                            Środowisko "Samoobrony" przerasta wielokrotnie Twoje możliwości percepcji
                            otaczającej rzeczywistości. Daj Ci Panie Boże zdrowie. Tygrys01
                    • kubissimo nalezny szacunek 24.08.05, 12:55
                      a propos 'naleznego szacunku' to w ramach ciekawostki moge powiedziec, ze
                      zanabylem we Wloszech koszmarna rzecz. Otoz na fali popularnosci filmu PASJA w
                      zeszlym roku wiele wloskich firm postanowilo dorobic
                      jedna z redakcji dorzucila w prezencie do gazety kieszonkowe wydanie 4
                      Ewangelii.
                      teoretycznie pomysl nie taki zly, ale pismo nie oparlo sie pokusie i na okladce
                      tej ksiazeczki umiescilo swoje logo. tak wiec mam Ewangelie z logo VANITY
                      FAIR :)
                      musialem kupic, bo chyba nikt by mi nie uwierzyl na slowo
                      "nalezy szacunek" :)
                      • zdanka1 Re: nalezny szacunek 24.08.05, 13:04
                        Urocze:))))))Można powiedzieć, że masz campową ewangelię:)Ale jeszcze bardziej
                        campowo by to wyglądało, jakby wydali apokryfy, nie teksty kanoniczne:)
        • blue.berry Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 23.08.05, 09:20
          "Przecież czytelnicy niczego nie kupią w
          normalnym obrocie, czekają natomiast na moment, kiedy wydawca stanie przed
          wyborem - dać na przemiał, czy wystawić w taniej książce poniżej kosztów
          własnych - wtedy chętnie kupią. "

          no to juz jest chyba mocne uogolnianie.
          jak pokazuje sie ksiazka na ktorej mi zalezy to ide grzeczni i kupuje placac
          bez zmruzenia oka 40, 50, 60 pln (i wiecej). zreszta wydawnictwa dobrze o tym
          wiedza (znaczy nie u mnie ale o zasadzie) i czesto tomy 2, 3 czy 4 (jesli
          poprzednie dobrze sie sprzedaly) sa drozsze.
          jesli cos jest dla mnie warte podanej ceny to to kupuje i nie czekam az ktos to
          przeceni. jesli nie jest warte to czekam na okazje. lub nie kupuje w ogole. to
          zwykle prawo rynku.
          • mietowe_loczki Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 23.08.05, 10:15
            Ech, znowu o Harry Potterze?
            • Gość: blue.berry Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.05, 11:08
              mietowe_loczki napisała:
              > Ech, znowu o Harry Potterze?

              no akurat nie:))) ale to tez moze byc przyklad:)
              wspominkowo myslalam o pierwszym wydaniu sagi Sapkowskiego:)))
    • soleada tania książka w Warszawie? 22.08.05, 12:28
      Czy znacie jakieś księgarnie taniej książki w Warszawie?
      • Gość: ak Re: tania książka w Warszawie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 13:02
        Znam tylko 2 na Koszykowej. Mam wrażenie, że tańsza jest ta w hali "Koszyki",
        ale może i wybór mniejszy...
        • Gość: Poooooooooo Re: tania książka w Warszawie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 21:08
          A ta druga gdzie? Tam obok hali?
          • Gość: fiszka Re: tania książka w Warszawie? IP: *.radioalfa.com.pl / *.radioalfa.pl 22.08.05, 22:03
            >Znam natomiast wielu ludzi z branży wydawniczej, właścicieli wydawnictw itd.
            >Wszyscy oni twierdzą, że księgarnie taniej książki ich dobijają A ludzie
            z branży odzieżowej twierdzą, ze dobija ich "tania odzież" ale taka już natura
            człowieka: nie kupi drożej jak może taniej.
          • Gość: ak Re: tania książka w Warszawie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.05, 18:30
            Po lewej stronie(stojąc przodem do hali)- bliżej pl. Konstytucji
    • Gość: ben-oni Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.05, 11:09
      Jakie tantiemy otrzymują za swoje książki T.Mann , R.Musil , L.Borges czy
      J.Joyce ? Kwiatki na grobie? To dlaczego ich książki są tak drogie ? Koszty
      reklamy ? Czy widziałes kiedyś reklamę "Czarodziejskiej góry" ? Więc nie gadaj
      o biednych ludziach "robiących" w książkach ! Walą marże po 40 % i siedzą na
      książkach , czyli czymś co w pocie czoła stworzył artysta . Niekiedy przez całe
      życie np."W poszukiwaniu straconego czasu" . Druk Szekspira i Dostojewskiego
      jest tańszy od Kuczoka i Pilcha (tantiemy) . A ceny ? Ja wydawców bojkotuję i
      korzystam z biblioteki zaopatrzonej jeszcze w PRL i nie narzekam .
      • autumna prawo autorskie a tantiemy 23.08.05, 11:17
        > Jakie tantiemy otrzymują za swoje książki T.Mann , R.Musil , L.Borges czy
        > J.Joyce ? Kwiatki na grobie?

        Noo, tak różowo to nie jest. Utwory są chronione prawem autorskim do 70 lat po śmierci twórcy - tyle czasu tantiemy otrzymują spadkobiercy. A jeśli już wygasły, to z kolei 5-8% wydawca musi odprowadzić do państwowej kasy na Fundusz Promocji Twórczości.
      • vanin Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 23.08.05, 11:23
        Gość portalu: ben-oni napisał(a):

        > Jakie tantiemy otrzymują za swoje książki T.Mann , R.Musil , L.Borges czy
        > J.Joyce ? Kwiatki na grobie? To dlaczego ich książki są tak drogie ? Koszty
        > reklamy ? Czy widziałes kiedyś reklamę "Czarodziejskiej góry" ?

        Trzeba np. opłacić tłumacza, który wbrew pozorom nie przełoży tekstu za darmo.
        • kubissimo Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 23.08.05, 13:42
          hehe, bo tlumacz to dopiero zgarnia fortuny za kazda ksiazke :/
          gdyby tylko mogly, to wydawnictwa by zrezygnowaly z tlumaczy, tak jak rezygnuja
          z korektorow.
      • tygrys01 Kokosy i super marże 23.08.05, 13:19
        Gość portalu: ben-oni napisał(a):

        > o biednych ludziach "robiących" w książkach ! Walą marże po 40 %
        ==========================
        Marża 40 do 50 % jest to standardowa marża pobierana przez hurtownie książek a
        nie przez wydawców. W cenie sprzedaży jest jeszcze podatek dochodowy rzędu 20%,
        niezbędne koszt redakcyjne. W zasadzie tania książka już się skończyła z
        chwilą opróżnienia zapasów Centralnej Składnicy Książek gdzie magazyny
        zalegały miliony egzemplarzy taniej dotowanej książki ktorych cena detaliczna
        była nizsza niż koszt papieru na ktorym ksiązkę wydrukowano. Co prawda jak się
        weżmie do ręki książkę z tamtego okresu to niestety kartki pożółkłe, skryszałe
        w sumie wydawnictwa siermiężne. I jeszcze jedna sprawa, kolega ktory widzi
        prawie darmową produkcję ksiażek (w przyzwoitej wersji edycyjnej) niech
        koniecznie wystąpi o medal dla mistrzów przedsiębiorczości w tej dziedzinie, z
        pewnością zostanie okrzyknięty mistrzem nad mistrze albo jeszcze lepiej niech
        czym prędzej zacznie robić kokosy na tym interesie z pewnością osiągnie sukces
        nad sukcesy.
        Tygrys01
      • tygrys01 Kokosy i super marże 23.08.05, 13:19
        Gość portalu: ben-oni napisał(a):

        > o biednych ludziach "robiących" w książkach ! Walą marże po 40 %
        ==========================
        Marża 40 do 50 % jest to standardowa marża pobierana przez hurtownie książek a
        nie przez wydawców. W cenie sprzedaży jest jeszcze podatek dochodowy rzędu 20%,
        niezbędne koszt redakcyjne. W zasadzie tania książka już się skończyła z
        chwilą opróżnienia zapasów Centralnej Składnicy Książek gdzie magazyny
        zalegały miliony egzemplarzy taniej dotowanej książki ktorych cena detaliczna
        była nizsza niż koszt papieru na ktorym ksiązkę wydrukowano. Co prawda jak się
        weżmie do ręki książkę z tamtego okresu to niestety kartki pożółkłe, skryszałe
        w sumie wydawnictwa siermiężne. I jeszcze jedna sprawa, kolega ktory widzi
        prawie darmową produkcję ksiażek (w przyzwoitej wersji edycyjnej) niech
        koniecznie wystąpi o medal dla mistrzów przedsiębiorczości w tej dziedzinie, z
        pewnością zostanie okrzyknięty mistrzem nad mistrze albo jeszcze lepiej niech
        czym prędzej zacznie robić kokosy na tym interesie z pewnością osiągnie sukces
        nad sukcesy.
        Tygrys01
    • Gość: ben-oni Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 13:58
      A to jest tak . Wydrukowano ileś milionów Kerteśa bo Nobel , ileś milionów
      Tolkiena bo film , "Quo vadis" , Coelho i Wharton , "Harry P." ... i połowa
      nakładów pójdzie na przemiał bo nie da się ich sprzedać za tę cenę . Za ten
      przemiał ktoś musi zapłacić . Kto ? Ten co dał się namówić na jedną z tych
      książeczek . Brak planów wydawniczych ot co . Rzucają się wszyscy na jednego
      autora i tłuką go bez opamiętania . Nie wspominając o zapełniających
      witryny "papaliach" ( JP2 ) . A ja ostatnio kupiłem w naszej bibliotece
      wycofywan ( ksiązka której nikt nie wziął do ręki przez 20 lat )"Ptaki" Vesaasa
      i "Cichy Don" Szołochowa . Jedna sztuka - 50 gr. W sumie za wszystko 2 zł.
    • Gość: tadema Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 16:55
      można też podejrzeć problem z innej strony... jestem studentem i nie stać mnie
      na kupowanie dużej ilości ksiązek a że czytać muszę(z tego miejsca pozdrawiam
      wszystkich studentów filozofii:) to kupuję tam gdzie jest taniej... jeśli
      ksiązka jest przeceniona nawet o 40 złotych jasnym jest iż pozwala mi to złapać
      oddech finansowy
      ksiąki są straszliwie drogie i nie wiem ile trzebabyłoby zarabiać aby zaopatrzyć
      się chociażby podstawową ilość lektur jakie co roku muszę przeczytać oraz lektur
      które chcę przeczytać
      wiadomo wszem i wobec że biblioteki świecą pustkami a do niektórych pozycji
      zagląda się częsciej niż raz do roku więc dobrze byłoby je mieć w podręcznm
      księgozbiorze no ale rozbija się to wszystko o problem wszystkim wiadomy
      trudno mówić o niemoralności w takim wypadku bo kto jest tu niby "tym złym"?
      ja który chcę kupić potrzebną mi ksiązkę(często muszę ją kupić) właściciel który
      mi to umozliwia?
      ok ktos bankrutuje ale wiele niszowych księgarni działa bez problemu zarabiając
      na siebie więc może ktos nie nadawał się do prowadzenia interesu?
      a co z antykwariatami naukowymi? ludzie często sprzedaja książki bo zmusiły ich
      okoliczności czasem jest to ostatnia deska ratunku czy tu też niemoralność się
      nie ukrywa za regałem?
      pozdro
      • tygrys01 Nie student ma wydawać kasę ale biblioteki 24.08.05, 18:45
        Gość portalu: tadema napisał(a):

        > można też podejrzeć problem z innej strony... jestem studentem i nie stać mnie
        > na kupowanie dużej ilości ksiązek a że czytać muszę(z tego miejsca pozdrawiam
        > wszystkich studentów filozofii:) to kupuję tam gdzie jest taniej... jeśli
        > ksiązka jest przeceniona nawet o 40 złotych jasnym jest iż pozwala mi to
        złapać
        > oddech finansowy
        ====================
        Tak jak już pisałem; to nie student powinien kupować lekturę "obowiązkową",
        chyba że jest Krezusem. Książki należące do podstawowego zestawu powinny być w
        bibliotece wydziałowej w dostatecznej ilośći i znajdywać się w wieloletnim
        obiegu. To państwo powinno zapewnić prawidłowe funkcjonowanie uczelni. Koszty
        społeczne z pewnością byłyby niższe niż indywidualne rujnowanie młodych ludzi
        na książkę do jednorazowego użytku. A, że tak nie jest to winę za to ponoszą
        Ci którzy doprowadzili polską oświatę do nędzy. Śmiem twierdzić, że jest to
        zamierzone działanie. Skutki tego widać nawet na tym forum, gdzie jeden z
        respondentów w Stanisławie Auguście widzi tylko człowieka ktory jest winien
        upadkowi Polski. Kiedyś J.Waldorf odpierając publiczną nagonkę na Króla
        powiedział; (przytaczam z pamięci)
        • Gość: red Re: Nie student ma wydawać kasę ale biblioteki IP: *.acn.waw.pl 24.08.05, 19:12
          Rzeczywiście szkoda króla Stasia. W historii Polski znalazłoby się kilku
          gorszych władców.
          A od studentów w polskich warunkach trudno wymagać wielkich wydatków na
          książki. Zgodzę się z przedmówcą, że trzeba lepiej zaopatrywać uczelniane
          biblioteki. Przecież w taniej książce wybór jest ograniczony - nikt mi nie
          wmówi, że można się tam kompleskowo zaopatrzyć w lektury potrzebne do zdania
          jakiegoś poważniejszego egzaminu. A wiele pozycji nie jest wznawianych - po
          prostu wydawcy się boją. I co student zaoszcżędzi się w taniej książce, będzie
          musiał zanieść do antykwariatu, gdzie poszukiwany skrypt akademicki może
          kosztować nawet ponad 100zł (drożej niż wiele pięknych przedwojennych wydań
          literatury, bo przecież cenę ustala się na podstawie popytu).
          Sytuacja na polskim rynku książki jest chora. Zmiany muszą nastąpić - pytanie:
          jakie i kiedy?
        • kubissimo Re: Nie student ma wydawać kasę ale biblioteki 25.08.05, 01:32
          wiesz, ja nie twierdze, ze to wygladalo tak, ze byl sobie piekny i wspanialy
          kraj, a potem przyszedl Stanisław August i wszystko zepsuł
          ale zaslugi w upadku Rzeczypospolitej mial ogromne. co dla wielu jednak jest
          malo istotne, bo przeciez wydawal wspaniale obiady czwartkowe :/
          • tygrys01 Stanisław II August - Król Polski 25.08.05, 10:25
            kubissimo napisał:

            > wiesz, ja nie twierdze, ze to wygladalo tak, ze byl sobie piekny i wspanialy
            > kraj, a potem przyszedl Stanisław August i wszystko zepsuł
            > ale zaslugi w upadku Rzeczypospolitej mial ogromne. co dla wielu jednak jest
            > malo istotne, bo przeciez wydawal wspaniale obiady czwartkowe :/
            ========================
            Prawda jest taka, że dzięki Stanisławowi Augustowi istniało państwo polskie
            przez 20 lat. Na początku panowania SAP przynależność do narodu polskiego
            deklarowało 20% ludności zamieszkałej tereny Rzeczypospolitej, a na końcu
            jego "panowania" ok. 50%. Ten ostatni Król Polski posiadający tylko władzę
            nominalną swoją działalnością przyczynił się w decydujący sposób do
            przetrwania świadomości narodowej podczas 150 lat braku państwa. Krytykujesz
            (?) obiady czwartkowe. Chyba nie dla przyjemności własnego apetytu ten zubożały
            człowiek, chory na żolądek, nie mogący korzystać z rozkoszy podniebienia
            wystawiał obiady czwartkowe. Cel tych obiadów chyba jest powszechnie znany.
            I jeszcze jeden przyczynek co do "targowicy"- nikt inny tylko H.Kołłątaj
            nakłaniał Króla do przystąpienia do targowicy co wydawało się być dobrym
            posunięciem. Przeciwstawianie w wypowiedziach niektórych publicystów, dwóch
            ludzi - pana Tadeusza Kościuszki i SAP jest nietrafne, gdyż w rzeczywistości
            SAP zadbał o wykształcenie pana Tadeusza Kościuszki, pan Tadeusz dbał i chronił
            króla w czasie powstania warszawskiego a SAP wyciągnął pana Tadeusza z
            ruskiego zesłania. Obaj panowie darzyli się wzajemnym szacunkiem i przyjażnią.
            Ironią losu "patriotyczni" konfederaci barscy dobrze poustawiali się na
            carskich urzędach a ten "zdradziecki" Król do ktorego publicyści "z bożej
            łaski" mają pretensje o to że zamiast dać sie zabić abdykował w chwili gdy
            wojska zaborcze zajęły juz cały kraj, zamieszkał w ciasnym gabinecie-pokoiku
            carskiego pałacu, gdzie dokonał żywota podczas balu odbywającego się za
            drzwiami jego gabinetu. Drzwi do jego pokoju zostały zamknięte aby goście nie
            dowiedzieli się, że w sąsiednim pomieszczeniu leży zmarły król i aby nie zepsuć
            balu. Postać to naprawdę tragiczna, ale odmawianie temu człowiekowi postawy
            patriotycznej to poprostu zniewaga. Ten biedny schorowany człowiek zrobił
            więcej dla przetrwania narodu i jego świadomości niz jakikolwiek inny Polak.
            NIe dał się zabić, o to go niektórzy winią - a na coż jego smierć by się
            zdała? Żyjąc po abdykacji na obcym dworze więcej z pewnością robił dla
            ratowania rodaków niż mógłby zrobić wąchając kwiatki od strony korzonków.
            A obecnie czy jest dziedzina kultury, sztuki, oświaty w Polsce której początku
            nie zainicjował ten tragiczny Król, który nigdy nie posiadał rzeczywistej
            władzy. Encyklopedia Larousse wrecz o nim piszę, że na tron polski wprowadziła
            go caryca i caryca z tronu go zdjęła. Zaiste wielki to był człowiek (choć
            niewielki wzrostem) i wielki to był Polak, choć niewiele jako Król mógł
            zdziałać.
            Tygrys01
            • hermina5 Re: Stanisław II August - Król Polski 25.08.05, 10:42
              I to jest właśnie problem ludzi piszacym biografie itp...dostają takiego fijoła
              na czyims punkcie, że nie chcę słyszeć jednego złego słowa...Słyszalam już i o
              tym, że Wyspiański nie umarł na syfilis, byle tylko wybielać, wybielać i
              aniołkowac...
              • tygrys01 Syfilis, homoseksualizm,... 25.08.05, 11:07
                hermina5 napisała:

                Słyszalam już i o
                > tym, że Wyspiański nie umarł na syfilis, byle tylko wybielać, wybielać i
                > aniołkowac...
                =============
                Czy to jest najważniejsze na co umarł Wyspiański, Mickiewicz i na skutek
                jakiej kuracji potomstwo Sobieskiegho było skarłowaciałe. I czy to jest
                najważniejsze jakie skłonności miał Aleksander Wielki, Michał Anioł i Safona.
                Trzeba patrzeć na człowieka z właśiwej perspektywy a nie starać się eksponować
                jak w krzywym zwierciadle tego co jest dla potomności drugorzędne.
                A może przynależność SAP i jego stryja do wielkiej loży też powinna być
                eksponowana?
                • hermina5 Re: Syfilis, homoseksualizm,... 25.08.05, 11:39
                  Jest ważny zarówno syfilis, jak i wielka Loza z bardzo prostego powodu. Jak się
                  pisze czyjąś biografię, to choć rzecz jest niemozliwa po ludzku - nalezy dązyć
                  do pełnej obiektywnosci.A biografia oprócz dział, składa sie również z kobiet,
                  dzieci, chorob, swińst, rzeczy pięknych itp. Inaczej pisze się hagiografię.
                • kubissimo Re: Syfilis, homoseksualizm,... 25.08.05, 16:17
                  i oczywiscie Ty nieomylnie wybierasz wlasciwa perspektywe
                  gratuluje zadufania :)
            • kubissimo Re: Stanisław II August - Król Polski 25.08.05, 16:14
              bozesz ty moj! jaki on byl biedny
              na zoladek chorowal a musial organizowac obiady
              i w ciasnym pokoiku mieszkal. jak Harry Potter! :/

              to bardzo ciekawe co piszesz o wyborze miedzy abdykacja i smiercia. otoz jest
              sobie cos takiego jak honor. i mozna umrzec godnie, z podniesionym czolem i
              mozna umrzec podczas balu, w komorce. tak po cichu, zeby nie przeszkadzac
              pytasz na co by sie zdala jego smierc? nie wiem. a na co sie zdala smierc
              powstancow z 1944? niestety honor to kwestia, ktora ciezko wytlumaczyc. Albo to
              rozumiesz (a raczej czujesz, bo to nie jest kategoria racjonalna), albo nie.

              tak czy siak raczej tu sie nie dogadamy. Widac niektorzy sie wychowywali na
              lukrowych opowiastkach o Krolu Stasiu, a inni na Zbyszewskim. trudno
              • tygrys01 Re: Stanisław II August - Król Polski 25.08.05, 17:19
                kubissimo napisał:

                > to bardzo ciekawe co piszesz o wyborze miedzy abdykacja i smiercia. otoz jest
                > sobie cos takiego jak honor. i mozna umrzec godnie, z podniesionym czolem i
                > mozna umrzec podczas balu, w komorce. tak po cichu, zeby nie przeszkadzac
                > pytasz na co by sie zdala jego smierc? nie wiem. a na co sie zdala smierc
                > powstancow z 1944? niestety honor to kwestia, ktora ciezko wytlumaczyc. Albo
                to rozumiesz (a raczej czujesz, bo to nie jest kategoria racjonalna), albo nie.
                > tak czy siak raczej tu sie nie dogadamy. Widac niektorzy sie wychowywali na
                > lukrowych opowiastkach o Krolu Stasiu, a inni na Zbyszewskim. trudno
                ===========
                Porównujesz nie adekwatne sytuacje a chciałbyś je sprowadzić do wspólnego
                mianownika. Powstańcy Warszawcy po upadku powstania, ci którzy przeżyli, o ile
                nie mieli dalszych szans to składali broń a nie ginęli bezmyślnie. Co innego
                jest śmierć bohaterska, choćby w nurtach Elstery, a co innego zrozumienie
                beznadziejnej sytuacji i dostosowanie postępowania do nowych okoliczności.
                Może pan Tadeusz Kościuszko tez był bez honoru bo dał się popjmać do niewoli w
                Maciejowicach zamiast zginąc? Chyba jednak lepiej się stało, że ocalał i dał
                się oswobodzić dzięki staraniom SAP o ktorym sugerujesz, że był pozbawiony
                honoru.
                • kubissimo Re: Stanisław II August - Król Polski 26.08.05, 16:34
                  ta dyskusja nie ma sensu. patrzymy na to samo i widzimy zupelnie inne rzeczy.
                  zycze wiecej dystansu :)
                  • tygrys01 Re: Stanisław II August - Król Polski 26.08.05, 16:57
                    kubissimo napisał:

                    > ta dyskusja nie ma sensu. patrzymy na to samo i widzimy zupelnie inne
                    rzeczy.
                    > zycze wiecej dystansu :)
                    ==============
                    To co Tygrys mowi albo klika jest to mało ważne, ważnym jest to co Tygrys
                    podpisuje, a na to też trzeba patrzeć z przymrożeniem oka. Pozdrawiam, dzięki
                    za rozmowe z przekomarzaniem. Ps. Stanisława Augusta wystawiłem na portalu
                    Aukcje24. Viwat Król, Viwat Naród, Viwat wszystkie stany.
                    • Gość: Zdanka Re: Stanisław II August - Król Polski IP: *.4web.pl 27.08.05, 17:37
                      Czy ty tam sprzedajesz ksiązke wraz z prawami autorskimi, czy to jakaś inna
                      aukcja?
    • Gość: ja Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.05, 09:00
      a czy moralne jest zarabiać 600 - 800 zł ?
      i z tych pieniędzy wyżyc i zapewnic sobie rozrywkę ?
      nie z autopsji ale z obserwacji ludzi wokół


      Tak szczerze to mam większe zmartwienia, czasem trzeba zobojętnieć
    • Gość: titta Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.botany.gu.se 26.08.05, 16:18
      Ciekawe podejscie...rozumiem ze w supermarketach nigdy nie kupujesz
      przecenionych i promocyjnych towarow. To przeciez dobija rolnikow...
    • Gość: Aga Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 26.08.05, 16:32
      Nie chcę się wypowiada czy to moralne czy nie. Ale w takim razie czy moralne
      jest, że uczciwie pracującego Polaka nie sta na książkę w księgarni??
      • funia81 Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 28.08.05, 00:29
        Co ma do tego moralnosc? Dlaczego to, czy kogos stac na ksiazke, czy nie, ma byc
        rozwazane w kategoriach moralnych - a nie ekonomicznych? Nie widze zwiazku...

        A co do studentow zalacych sie na drogie ksiazki (wlasnie skonczylam studia, i
        to humanistyczne, wiec jestem w miare na biezaco)... Niestety, brac studencka ma
        tak ustawione priorytety, ze dla niej NIGDY nie bedzie dosc taniej ksiazki.
        Przeciez zamiast wydac dwie dychy (powiedzmy) na lekture, lepiej skserowac za
        dyche (powiedzmy) i wypic dwa-trzy piwa, prawda? Na moich studiach bywaly
        lektury po dwadziescia zlotych - i kazdy wolal je skserowac niz kupic oryginal.
        Niby dwie dychy nie majatek, ale studentom po prostu brak tej odrobiny instynktu
        moralnego, ktora podpowiedzialaby im, ze kradna. Smutne to...
        • Gość: filutek Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 28.08.05, 15:41
          No to jakieś fajne studia kończyłaś - skoro studenci woleli wypić piwo niż
          kupić książkę - u mnie na UMCS nie ma takich problemów:)a też studiuję na
          wydziale humanistycznym
          Ale ja nie o tym chciałem....Pytanie czy moralne jest kupowanie w taniej
          książce?A czy moralne są ceny książek w księgarniach...Kupiłem Sapkowskiego "
          Narreturm" w zwykłej księgarni za ponad 30 zyla - a w "taniej książce" obok
          była 0 7 zyla tańsza - i co????Kto i co jest tu moralne!Poazdrawaim wszystkich
          czytających i zmagających się z brakiem literatury w bibliotekach studentów!
    • Gość: Admete Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.net152.okay.pl 26.08.05, 22:57
      Bardzo dziwne pytanie...Kupuje głównie w księgarniach z tanimi książkami i nie
      mam zamiaru z tego rezygnować. Specjalnie jeżdżę 80 km do sąsiedniego miasta,
      żeby kupić kilka książek za cenę jednej ( u mnie nie ma takich miejsc,
      niestety ). W innym przypadku nie kupowałabym książek, bo zarabiam niewiele, a
      czytam nałogowo. W bibliotekach już dawno przestałam znajdować coś ciekawego do
      poczytania. Pustki... Pozostają przyjaciele tacy sami nałogowcy jak ja -
      wymieniamy się książkami - i tanie księgarnie. Zauważyłam, że bardzo często
      można w nich kupić książki, które same wydawnictwa przeceniły - na przykład w
      swoich księgarniach internetowych. Zazwyczaj jeśli np. Zysk przecenił u siebie
      jakieś pozycje, to znajdę je właśnie w tzw. tanich książkach. Osobiście polecam
      tego typu księgarnie na Brackiej i Grodzkiej w Krakowie :-D Uwielbiam tam
      chodzić. Zawsze coś kupię i wtedy powrót pociągiem do domu jest czystą
      przyjemnością - ta miła niepewność, którą książkę najpierw przeczytać ;-D
      • tygrys01 Oczami wydawcy i współobywatela 27.08.05, 08:20
        Jako wydawca i cZłowiek i Polak oceniam to tak:
        1.Niemoralnym i zbrodniczym jest aby Polak we własnym kraju zarabiał mniej niż
        koszty tzw. reprodukcji prostej,
        2.Niemoralnym jest kopiowanie czyjejś pracy i zarabianie na tym (odsprzedając z
        zyskiem) traktując obcą własność jak mienie niczyje
        4. Niemoralnym jest sprzedaż ksiązek po cenie przekraczającej godziwy zysk
        5. Niemoralny jest stosowany powszechnie stosowany narzut handlowy na książki
        rzędu 40-60%
        6. Niemoralnym jest ograniczenie przez państwo wydatkow na oświatę w stopniu
        uniemożliwiającym zakup wydawnictw podstawowych do kształcenia przez uczelnie i
        szkoły
        7.Niemoralnym jest zużywanie ksiazek po jednokrotnym przeczytaniu.
        8.Wysoce pozytywnym jest zakup taniej książki pochodzącej z wtórnej
        odsprzedaży jak również z wszelkich końcówek wydawniczych.
        9. Niemoralnym jest ferowanie cen za dodruki na poziomie ceny pierwotnego
        wydawnictwa albo i wyżej kierując się zasadą popytu i podaży.
        10. Niemoralnym i zbrodniczym jest ograniczanie do zera dotacji na dzieła o
        niskim popycie a podstawowych dla kultury i edukacji młodego pokolenia narodu.
        Podsumowując:
        Aby Polska, aby Polska, aby Polska, była polską - czy to tylko marzenia
        starych, zawiedzionych, odchodzących ludzi zamieszkujących dorzecze między
        Bugiem a Łabą ( a może tylko Bugiem a Odrą. Ech, my napoleonidzi, jak mawiał
        pewien stary subiekt
    • Gość: gość Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.jpk.pl / *.crowley.pl 27.08.05, 22:23
      Doskonale napisałeś... "PRZYJAZNY CZYTELNIKOM". Mam gdzieś firmy, które
      bankrutują. Nie będę opłakiwał kogoś, kto nie spełnia moich potrzeb. Chce
      otrzymywać dobry produkt, za niską cenę. Co mnie obchodzą problemy wydawców.
      Jeśli są tacy, co mogą sprzedać mi taniej - tylko to mnie interesuje. Komuna
      się skończyła, nie będziemy wspomagać przedsiębiorstw, które nie dostarczają
      tego, co chcemy za tyle za ile chcemy.
      Widziałeś ceny książek w Polsce? 30 - 60zł? To lekka przesada...
    • edi54 Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 28.08.05, 09:14

      Ksiazka jest towarem .Podlega takim samym regulom obrotu jak kazdy inny
      towar.Jest to towar drogi.Taki tez byl w polskich warunkach zawsze
      (odnoszac jej cene do przecietnych zarobkow).Po 1989 roku wystapil
      gwaltowny rozwoj wydawnictw.O ile dawniej wymagalo zachodu kupno
      pozadanej ksiazki, o tyle obecnie w zasadzie nie ma z tym klopotu.
      Drastyczne pogorszenie warunkow bytowych powoduje tez ,ze podaz
      przekracza popyt.Zatem czesto dochodzi do sytuacji ,gdy wydawca
      staje przed koniecznoscia obnizenia ceny ,by sprzedac naklad.
      Wykorzystujac te mozliwosc powstaly wyspecjalizowane hurtownie
      taniej ksiazki i odpowiednio takze ksiegarnie (lub dzialy taniej
      ksiazki w ksiegarniach).Wsrod "przecenionych"(obnizonych cenowo)
      ksiazek bardzo czesto znajduja sie wysmienite pozycje (merytorycznie,
      edytorsko).Dzieki temu krag nabywcow na dobra ksiazke wzrasta.
      I to chyba dobrze ,ze ksiazka znajduje nabywce,niz miala by zapelnic
      magazyn makulatury.Jesli zas idzie o los ksiegarzy ,to jest on
      zasadniczo zdeterminowany przez sprzedaz podrecznikow.
      Sprzedaz podrecznikow,glowne zrodlo dochodow ksiegarzy ,przejmuja niestety
      nauczyciele.Czynia to z naruszeniem prawa , gdyz nie zglaszaja
      swej dzialalnosci gospodarczej.Stanowia bardzo rozlegla "szara
      strefe" - od Zakopanego po Wybrzeze.Czuja sie przy tym bezkarni
      ( nad strona etyczna zagadnienia lepiej zmilczec,choc pozostaje
      to w oczywistej sprzecznosci z etyka nauczyciela).Dopoki ten
      nielegalny proceder nie zostanie ukrocony ,dopoty ksiegarze beda
      zagrozeni bankructwem.Pragne zwrocic uwage,ze nauczyciele nie ponosza
      zadnych kosztow nielegalnego handlu(nie placa czynszu od lokalu,nie placa
      podatku, nie zabiegaja o srodki finansowe-dzieci przynosza zywa
      gotowke).Bezradnosc w tej sprawie organow oswiatowych i Ministerstwa
      Finansow rokrocznie jest przedmiotem ostrych wystapien ksiegarzy,ale
      jak dotychczas z marnymi wynikami.Tymczasem wystarczyl by :
      1. calkowity zakaz handlu ksiazka w szkolach
      2. obowiazek podania uczniom wraz z koncem roku szkolnego
      podrecznikow na kolejny rok nauki.
      Pozwolilo by to tez rodzicom na rozlozenie w czasie wydatkow
      zwiazanych z zakupem podrecznikow.
      Nadto,nauczyciele pozbawiaja rodzicow mozliwosci ubiegania sie
      o ewentualna pomoc finansowa w macierzystych zakladach pracy,gdyz
      nie sa w stanie wystawic faktury sprzedazy lub chocby paragonu
      fiskalnego.Rodzice wiec klna,lecz z leku przed dyskryminacja dziecka
      milcza.
      Ksiegarze beskutecznie tez zabiegaja ,by kazda wydrukowana ksiazka
      posiadala oznaczona fabrycznie cene.Czynilo by to rynek ksiazki
      przejrzystym.Zapobiegalo roznicom w cenach tej samej ksiazki
      ( w tym dumpingowi).Mozna by snuc i inne dywagacje ,ale te wlasnie
      maja kluczowe znaczenie dla obrotu ksiazka w Polsce.
      • Gość: Admete Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.net152.okay.pl 02.09.05, 22:48
        Lubisz prowokować co? ;-DDD Takiej głupiej wypowiedzi to już dawno nie
        widziałam ;-DDD Przepraszam, ale muszę się porządnie "odśmiać" i dopiero wtedy
        będę mogła przejść do pisania.
        Podręczniki często sprzedawane są na kiermaszach w szkole, zazwyczaj
        przyjeżdżają wtedy przedstawiciele samych wydawnictw. Równie często od razu
        zamawia sie podręczniki prosto od wydawcy poprzez księgarnie internetowe -
        dostawa do szkoły, książki są tańsze, a tego wymagają dziś rodzice.Nikt poza
        wydawnictwem i moze Pocztą Polską na tym nie zarabia. Spis podręczników ZAWSZE
        podawany jest na końcu roku szkolnego, przed wakacjami
        ( nie wiem o jakiej szkole Ty piszesz, ale najwyraźniej jest kiepsko
        zarządzana, spisy wiszą zawsze przy wejsciu do szkoly i są odczytywane przez
        wychowawcow w klasach, wszelkie zmiany dotyczące podręczników są rozpatrywane w
        okolicach maja i są poddawane pod dyskusję rad pedagogicznych, nie jest łatwo
        uzyskać zgodę na zmianę podręczników, trzeba podać dobre powody ). Dzieci
        często kupują podręczniki używane - sposób stary jak świat, książki zostają po
        starszym rodzeństwie, kuzynach, koleżankach, dba się o to, żeby wszyscy
        zainteresowani mogli sprzedać swoje stare podręczniki młodszym kolegom - chyba
        tego nie zabronisz? Dzięki temu ich rodzice uzyskują trochę pieniędzy na zakup
        nowych książek.
        Jak jeszcze będziesz miał ochotę coś napisać, to może najpierw się zastanów.
        Chociaż z drugiej strony, będę miała okazję się pośmiać. ;-) W życiu nie
        spotkałam nauczyciela, który cokolwiek zarobiłby na sprzedaży podręczników. :-
        DDD Chyba, że biedak sprzeda swoje własne, bo mu na czynsz braknie...
    • piotrum Pytanie w bok od problemu. 28.08.05, 13:38
      Nie ma nic wspólnego z moralnością, ale też publikacji nie należy traktować
      wyłącznie jako towaru. Publikacje spełniają ważną społecznie rolę - wspomagają
      kulturę, wymianę informacji.
      W dyskusji o tzw. "Intellectual Property" często pojawia się insynuacja, że
      wydawcom należy się zysk. Otóż nie (no bo czemu tylko im, a nie np. właścicielom
      dyliżansów?) Nadrzędna jest funkcja społeczna i z niej wywodzą się pojęcia "praw
      autorskich", patentów itp.
      • tygrys01 Re: Pytanie w bok od problemu. 28.08.05, 16:56
        piotrum napisał:

        > Nie ma nic wspólnego z moralnością, ale też publikacji nie należy traktować
        > wyłącznie jako towaru. Publikacje spełniają ważną społecznie rolę - wspomagają
        > kulturę, wymianę informacji.
        > W dyskusji o tzw. "Intellectual Property" często pojawia się insynuacja, że
        > wydawcom należy się zysk. Otóż nie ...
        ================
        Czy przez to mam rozumieć, że właściciel wydawnictwa powinien dopłacać z
        prywatnego garnuszka do swojej działalności tylko dlatego, że działa pro
        publico bono? A ile tego prywatnego garnuszka wystarczy na dokładanie?
        Istnieje takie pojęcia jak zysk godziwy pozwalający na podtrzymanie
        działalności na dotychczasowym poziomie (reprodukcja prosta) jak i umiarkowany
        rozwój. W bankowośći wprowadzono nareszcie ustawę antylichwiarską (krytykowaną
        przez wielu ekonomistów bo ma zagrażać biednym ludziom (sic!) ). W obrocie
        gospodarczym istnieje pojęcie umiarkowanego zysku które też można określić
        ustawą. Pamietam, że dawniej umiarkowany zysk handlowy określano na max
        16%. A więc w handlu, gdzie handlowiec (księgarz) nie wnosi swoja pracą tzw
        wartości dodanej marża handlowa nie powina przekraczać tej wielkości. Niestety
        marża handlowa w obrocie książkami obecnie waha się w granicach 40-60% i
        jeszcze hurtownicy robią "łaskę" z przyjęcia ksiązki do obrotu. Skąd oburzenie
        tych panów na obrót poza hurtowniami? Obniżcie marże i przestańcie
        robić "łachę" a obrót poza hurtowniami sam zniknie prawie całkowicie.
        Podobnie cena produkcji płyty kompaktowej łacznie z kosztami autorskimi to
        koszt rzędu 10% ceny sprzedażnej. Panowie więcej umiaru w narzutach
        handlowych i więcej umiaru fiskalnego a piractwo bazarowe zniknie samo.
        O ile piszę o dotacjach dla druków i płyt deficytowych koniecznych ze
        względów wyższego rzędu to krzyczę głośno precz ze złodziejstwem
        zalegalizowanym "rynkowych wydawców" traktujących ksiązki jak zwykły towar.
        Potrzeby wyższego rzędu w zubożałym społeczeństwie muszą być zaspakajane
        częściowo przez dotacje państwowe. Panowie głoszący prymat wolnego handlu
        odrobinę rozsądku, bo na tej zasadzie można wydać dekret o puszkowaniu
        obywateli własnego społeczeństwa na konserwy przeznaczone do krajów gdzie
        panuje kanibalizm, albo na karmę dla dzikich zwierząt. NIe wszystko można
        mierzyć miara popytu i podaży.
    • Gość: mol książkowy Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.05, 14:42
      Tania książka jest dobra, bo jest dobra i tania.
    • Gość: nika Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.marton.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.05, 15:45
      człowieku, zastanów się nad sensownością swojej wypowiedzi!!!co ma do rzeczy
      koszt książki???osoba, która narzuciła jej koszt przecież jej nie ukradła!!!nie
      ma się co oszukiwać- obecnie książki są bardzo drogie i nie każdego byłoby na
      nie stać, gdyby nie niższy ich koszt!!!chyba że Twoim zdaniem powinna to być
      rozrywka dla bogatych, czyli tych, którzy są w stanie zakupić sobie nowe książki
      w "drogich księgarniach"; osobiście uwielbiam czytać książki, a jeśli udaje mi
      się je zakupić jak najmniejszym kosztem, to przyjemność ich czytania jest
      jeszcze większa!!!!!jeśli godzi to w Twoje poczucie moralności to zakupuj je w
      najdroższych księgarniach- co nie wzbogadzi o nic Twojej wiedzy a jedynie
      uszczupli zasób portfela!!!!a dysputy moralne zostaw innym- bo w Twoim wykonaniu
      chyba niewiele byłyby warte;
    • nunn Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 29.08.05, 07:56
      no bo mnie zaraz rozwali!!! ludzie a nie wpadliscie na to ze pretensje to moze
      najpierw do wydawnictw?? moze gdyby wydawcy nie drukowali kosmicznych ilosci
      ksiazek tania ksiazka nie miala by miejsca bytu?? och, jakie to proste... a co
      do biednych bankrutów - ksiazki z takich zrodel stanowia moze promil zrodel
      taniej ksiazki. pracuje w tej branzy juz ladnych pare lat i zadzylo sie to dwa
      moze trzy razy... gdyby glownym zrodlem dostaw w mojej ksiegarni byly
      bankructwa innych, sama bym chyba zbankrutowala.
      wiec moze najpierw przemyslcie do kogo kierowac pretensje.

      pozdrawiam (krecac glowa z niedowierzania...)
      • Gość: Nica Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.05, 11:22
        A czy moralne sa wysokie ceny ksiazek?
        Uwielbiam czytac, a jednoczesnie miec ksiazki na wlasniej polce, wiec
        interesuje mnie ich cena. Niska. Nawet za cene jakosci. Jakoscie oprawy,
        dodajmy. Zawartosc jest zawsze taka sama, a to, czy ksiazka pieknie prezentuje
        sie na polce, czy ma pachnacy papier - to dla mnie wartosci drugorzedne.
        Nabywajac ksiazke tania czy droga, czytelnik nie zastanawia sie, komu nabija
        kase, a kto przez to cierpi. Na pewno nie kupujac ta pierwsza!
        Jestem ZA ksiegarniami taniej ksiazki! Jak najbardziej!
    • jkredman Re: Księgarnie taniej książki - czy to moralne? 29.08.05, 19:40
      ksiązki za drogie, tańsza sprzedaż niemoralna
      człowieku zastanów się jaki komunikat chcesz przekazać
      i jak go mają odczytać Ci których na książki nie stać
Pełna wersja