Konstanty Lewin - fajna postać literacka.

22.09.05, 17:50
    • monikate Re: Konstanty Lewin - fajna postać literacka. 22.09.05, 18:46
      Jak dla mnie trochę za nudny. Dużo myśli, pracować owszem pracuje. Postać
      pozytywna, nie mniej to typowy filozof-dzieciorób. Pisza maluj sam miszcz
      Tołstoj. :)
      • Gość: d0minika Re: Konstanty Lewin - fajna postać literacka. IP: *.b.jawnet.pl 22.09.05, 19:12
        Mdły, naiwny, infantylny. Jakby się powiesił na końcu to bym miała może dla
        niego więcej szacunku:)
        • monikate Re: Konstanty Lewin - fajna postać literacka. 22.09.05, 19:47
          Tak często wychodzi, kiedy pisarz chce pokazać ludkom, jaki to on wspaniały. I
          kreuje piękny landszaft literacki. Przypomina mi się książka z innej półki, ale
          czy nie podobny przypadek dotyczy Jakuba z "Samotności w sieci"? Przeca tacy
          ludzie nie żyją? Ale Jakubek chciał się pod pociąg rzucić, zatem można co nieco
          go szanować :))
    • bdx65 Re: Konstanty Lewin - fajna postać literacka. 22.09.05, 20:57
      Wiadomo było, że takim wątkiem dopraszam się o veto.
      Jeśli "bohater" się nie powiesi, nie rzuci pod pociąg, nie strzeli sobie w łeb -
      nie zasługuje na wspomnienie.
      No cóż, tylko martwy...itd.
      • monikate Re: Konstanty Lewin - fajna postać literacka. 22.09.05, 21:28
        Nie rozum tego tak dosłownie, nie o to chodzi. Lewin jest po prostu mdły. Weź
        takiego Soamesa Forsyte'a. Też zwolennik "pozytywnych wartości", żadny tam
        anarchista, a facet męski, konkretny i z gatunku tych, których chciałoby się
        poznać. Ale Soames nie był literackim portretem chcącego się dowartościować
        bądź o przerośniętym ego pisarza. Śmiem twierdzić, że takie autoportrety są z
        góry skazane na niepowodzenie.
        • Gość: d0minika Re: Konstanty Lewin - fajna postać literacka. IP: *.246.jawnet.pl 22.09.05, 22:34
          Lewin po prostu stchórzył. Swoimi rozmyślaniami doprowadził się na rozdroże -
          albo odkryje nowy sens, nową jakość życia, moze bolesną, ale prawdziwą; albo
          uzna, zę sensu nie ma, bądź on nie jest nigdy w stanie go pojąć, co jest
          równoznaczne z samobójstwem.
          Ale Lewin stchórzył, zaszył się w domku ze swoją szczebiocącą nową rodziną i
          cofnął się, wrócił do tego co negował, do tego co stało się jednym z jego
          poczatków neizgody na rzeczywistość, uciekł tą samą drogą którą przyszedł.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja