Gość: rodrigez
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
10.10.05, 22:50
Nie wiem , jak można wsiąść do tej stalowo-polimerowej trumny. Przecież to
nie ma prawa latać, przecież wystarczy jakaś jedna cholerna śrubka która się
poluzuje i wszystko szlag trafia. O zadufanych w sobie pilotach którym nie
wolno nawet zwrócić uwagi nie wspomnę – oni zawsze wiedzą lepiej. Banda
łobuzów. Ale najbardziej przeraża mnie myśl nie jakiejś bomby na pokładzie,
która nie wiadomo dlaczego i kiedy wybucha wieńcząc swe dzieło w niecałą
sekundę nim ktokolwiek zdąży sobie uzmysłowić, że to już koniec. Nie bomba
której teraz wszyscy tak bardzo się boją, wykreowana przez specjalistów
odpowiedzialnych za propagande. Najbardziej przeraża mnie właśnie ta cholerna
śrubka która odkręci się na wysokości 3000 stóp gdzieś w połowie drogi między
Singapurem a Sydney. Śrubka która podaruje mi kilka minut piekła. Nie zabije
od razu, jak bomba, szybko, bezboleśnie wręcz humanitarnie. Ona da czas aby
uświadomić sobie, że to koniec, że wszystko jest marnością – pozwoli Ci w
końcu to zrozumieć. Da czas który wystarczy aby doprowadzić Cię do obłędu,
szaleństwa. Czas aby rzucić okiem jak chaos rozpacz, ból dopadają również
innych pasażerów. Ale nie da czasu aby się pożegnać z najbliższymi. Dlatego
tak bardzo nienawidzę latania. Bo to już chyba nie jest strach, to jakaś
fobia która przeradza się nienawiścią do wszystkiego co ma coś wspólnego z
lataniem.
Proszę o nie zmieszać mnie z błotem.