Była taka książka, którą czytała mi babcia...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.05, 21:52
niestety nie pamiętam ani autora, ani tytułu. Książka była chyba dla
dorosłych, bo co kilka stron babcia robiła przerwy i kartkowała dalej, żeby
znaleźć następny fragment nadający się dla dziecka. Nie wiem czego dotyczyła
cała opowieść i nawet nie wiem czy to była literatura wielkich lotów.
Fragmenty które mi czytano, dotyczyły dzieci rodziny i psa, a właściwie psicy
bokserki imieniem Matylda. Fragmenty były bardzo śmieszne i tylko tyle
pamiętam. Czy ktoś potrafi zidentyfikować tą książkę. Chetnie bym do niej
zajrzała.
    • mamarcela Re: Była taka książka, którą czytała mi babcia... 12.11.05, 22:08
      Randel Lemoine (chyba tak sie pisze) "kochane maleństwa" z podtytułem "opowieść
      o dzieciach, ale nie dla dzieci" - mój ojciec mi czytał tak samo jak Twoja
      babcia wybiórczo, ale ja bym swoim dzieciom dała całośc - cóż świat sie
      zmienia. :)
      • Gość: ks Re: Była taka książka, którą czytała mi babcia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.05, 01:19
        dzieki, ruszam jutro na polowanie :))
        • kocia_noga Re: Była taka książka, którą czytała mi babcia... 13.11.05, 09:46
          Gość portalu: ks napisał(a):

          > dzieki, ruszam jutro na polowanie :))


          jak upolujesz , daj mi znak.ja poluje na to już od lat. Kurde,ze żaden wydawca
          tego nie wznowił ! Ja z tej książki zapamiętałam jakiegos dziwaka obwieszonego
          kamieniami szlachetnymi .Powodzenia życzę.
          Co do wydawnictw. Druga książka, której nie moge upolowac , to "Nastolatki nie
          lubia wierszy" - wydana zdaje się w 1965 roku.N allegro sprzedana została
          niedawno za 46 zł, a ja bym dała więcej , gdybym zajrzała wczesniej.Czemu żadne
          wydawnictwo nie wznowi , skoro to tak pożądana książka?
          • Gość: Kawka do MAMYMARCELA Re: Była taka książka, którą IP: *.avamex.krakow.pl 13.11.05, 11:15
            Witam. Mam tę książkę (kupioną przed dwudziestu laty w
            antykwariacie).Tłumaczyła ją Magdalena Samozwaniec , a wydał "Czytelnik " w
            1958 roku .
            Randal Lemoine "Kochane maleństwa.O dzieciach nie dla dzieci ".
            Opis dwumiesięcznego wakacyjnego pobytu Roberta i Patryka u nobliwej babuni
            (razem z Matyldą i świnką morska zwaną Pulpetem )- to wiele przezabawnych
            historii ,nieraz prowokujących głośny smiech (uwaga na czytanie w srodkach
            lokomocji).
            Niemniej zabawne są historyjki z domowego zycia rodzinnego chłopców (na
            początku powieści).Ja przepadam za scenką z udziałem profesora
            matematyki,niejakiego Federmanna (rodem z Alzacji). Wygłaszane przez niego
            sentencje, a szczególnie jedna "magzimalna widajnoszcz przy mynymalnym
            wyszyłku" na długo weszła do naszego rodzinnego słownika.
            Jeśli poszukiwania spełzną na niczym , mogę ksiązkę pozyczyć
            Pozdrawiam- Kawka (z nogą w gipsie).
            • kocia_noga do MAMYMARCELA Re: Była taka książka, którą 13.11.05, 13:39
              Gość portalu: Kawka napisał(a):

              > Witam. Mam tę książkę (kupioną przed dwudziestu laty w
              > antykwariacie).Tłumaczyła ją Magdalena Samozwaniec , a wydał "Czytelnik " w
              > 1958 roku .
              > Randal Lemoine "Kochane maleństwa.O dzieciach nie dla dzieci ".
              > Opis dwumiesięcznego wakacyjnego pobytu Roberta i Patryka u nobliwej babuni
              > (razem z Matyldą i świnką morska zwaną Pulpetem )- to wiele przezabawnych
              > historii ,nieraz prowokujących głośny smiech (uwaga na czytanie w srodkach
              > lokomocji).
              > Niemniej zabawne są historyjki z domowego zycia rodzinnego chłopców (na
              > początku powieści).Ja przepadam za scenką z udziałem profesora
              > matematyki,niejakiego Federmanna (rodem z Alzacji). Wygłaszane przez niego
              > sentencje, a szczególnie jedna "magzimalna widajnoszcz przy mynymalnym
              > wyszyłku" na długo weszła do naszego rodzinnego słownika.
              > Jeśli poszukiwania spełzną na niczym , mogę ksiązkę pozyczyć
              > Pozdrawiam- Kawka (z nogą w gipsie).


              ja pierwsza czytałam ! ja pierwsza czytałam ! P{ożycz mi , prosze , jestem
              osoba nobliwą , wypłacalną , możesz przesłac zabezpieczając się jakimś np
              zastawem , wszystko jedno. Napisz , prosze na mój adres agzetowy .
    • kocia_noga Re: Była taka książka, którą czytała mi babcia... 13.11.05, 13:42
      Acha , mam w Krakowie córkę - mogę ją potraktowac jako posłankę .
      • kasiulek1976 Re: Była taka książka, którą czytała mi babcia... 13.11.05, 14:25
        Ja probuje ja kupic juz od kilku lat - bezskutecznie....
    • ninira Do Kawki 13.11.05, 18:57
      Kawko sprawdź, hi, hi.
      Czy to w tej książce było „dzyń , dzyń – podano kolację!”, gdy przemoknięte
      towarzystwo wróciło z polowania? To jednak jest książka raczej dla dorosłych,
      ha, ha, ha!
      ks miała jednak wesołą babcię!

      prywatny p.s. – od jakiegoś czasu czekam na list od Ciebie, a Ty piszesz o
      nodze w gipsie. Zgroza. Bardzo Ci współczuję i pozdrawiam serdecznie.
      • Gość: ks Re: Do Kawki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.05, 19:07
        babcia czytała wybiórczo!!
        • annabellee1 Re: Do Kawki 13.11.05, 19:32
          Mialam. Ktos mi zabral.Ale niedano weszlam do antykwariatu.Lezala.Na kupie
          badziewia.Kupilam za zlotowkę.I dalej jest cudna.A nie ze wszystkimi tak
          jest.Wracasz i to nie to. Randal byl cudny!!Sprawdzalam na francuskim googlu co
          tez on jeszcze napisal ale zdaje sie ze to byla jego ksiazka zycia.Kiedys w tv
          byla adaptacja wcale niezla.
          • kocia_noga Re: Do Kawki 13.11.05, 20:18
            annabellee1 napisała:

            > Mialam. Ktos mi zabral.Ale niedano weszlam do antykwariatu.Lezala.Na kupie
            > badziewia.Kupilam za zlotowkę.I dalej jest cudna.A nie ze wszystkimi tak
            > jest.Wracasz i to nie to. Randal byl cudny!!Sprawdzalam na francuskim googlu
            co
            > tez on jeszcze napisal ale zdaje sie ze to byla jego ksiazka zycia.Kiedys w tv
            > byla adaptacja wcale niezla.

            Widziałam tę adaptację - fajna, ale wybrano tylko jeden wątek i to akurat nie
            ten , który najbardziej zapamiętałam. Okres przeszukiwania antykwariatów mam za
            sobą - albo ci dobre duchy chcą podrzucić książke albo nie , mnie nie
            chciały.Poszukiwałam kilku pozycji podpieprzonych mi przez złodziei mieniących
            się moimi znajomymi , niech im pypeć wyrośnie na jęzorach wielkości kurzego
            jajka.Cała moja nadzieja w Kawce.
      • Gość: Kawka Re: Do Niniry IP: *.avamex.krakow.pl 13.11.05, 20:27
        Witam. Tak,jest tam fragment o "dzwonieniu" pani Nanetki i o "chwościku
        Oskara".
        Przypomniała mi się w tym momencie "Parada fiołków" Krystyny Siesickiej( wydana
        w 1997 lub 98 roku).Kto nie czytał - polecam . Są tam dawne felietony autorki ,
        traktujace o jej zyciu rodzinnym ( z Magdą i Mukim w rolach głównych),
        zamieszczane przed laty w "Kobiecie i Zyciu" .Plus aktualne historie ,losy
        dzieci i komentarze .Naprwdę ŚWIETNE!!!!
        PS.Niniro, wkrótce się odezwę .Pozdrawiam.
Pełna wersja