'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki

20.01.06, 14:03
Zainspirowana ponizszym watkiem dot. wygladu prawdziwych czytaczy, a
szczegolnie fragmentami o nadzwyczajnych umiejetnosciach techniczych owych,
jesli w gre chodzi czytanie, postanowilam zapytac o wasze rozne 'dziwne
przypadki' zwiazane z czytaniem. Np w jakim to dziwnym miejscu zdarzylo was
sie czytac, albo co wam sie przydarzylo z powodu czytania?
Od razu sie przyznam, ze pewnie tym najbardziej zaczytanym do piét nie
dorastam, albowiem najdziwniejsza rzecz jaka mi sie przytrafila w czasie
czytania, to zwykle wpadniecie na slup energetyczny, przeproszenie go,
powiedzenie 'dzien dobry' (u mnie na wsi wszyscy sie znali, wiec zalozylam ze
wpadlam na jakiegos sasiada) bez podnoszenia oczu znad ksiazki (wracalam
wlasnie z biblioteki) i pojscie dalej. a zdarzylo sie to jakies 20 lat temu.
a Wy?
    • crazy.berserker Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki 20.01.06, 14:20
      Hmm, w sumie to podobna przygoda mi sie przytrafiła - a było to tak. Zaczytana
      (i dodatkowo jeszcze ze słuchawkami na uszach) wyszłam z tramwaju na przystanku
      i zamiast grzecznie jak inni pasazerowie zejśc na chodnik jakimś dziwnym
      splotem okoliczności zlazłam na tory przed tramwajem - i właśnie po nich
      kontynuowałam z nosem w ksiązce przechadzkę. Sygnały dźwiękowe z tramwaju
      zupełnie do mnie nie dochodziły, i gdyby maszynista nie wyszedł z pojazdu i nie
      sciagnał mnie z torów to pewnie spacerek by sie skończył nieprzyjemnie.
      • Gość: umbra Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki IP: *.e-wro.net.pl 20.01.06, 14:50
        Nic specjalnego- zamierzone jeżdżenie z pętli na pętlę, by skończyć książkę (to
        się często zdaża, gdy nie mam nic ciekawszego do roboty)...
        No i słynne słupy, barierki, ławki, przechodnie- ale na nich wpadam zawsze;)
      • sutekh1 Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki 20.01.06, 14:56
        crazy, ciekawe skad twój nick, w ogóle wydajesz się ciekawą postacią....a wtedy
        to chyba zagięłaś sie w inną rzeczywistość.
        • formaprzetrwalnikowa Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki 20.01.06, 15:07
          taaa.. inna rzeczywistosc.. to mi przypomnnialo moj sen po przeczytaniu Michio
          Kaku - jak rozpaczliwie usilowalalm sie skontaktowac z kolezanka i poinformowac
          ja o zakrzywieniu czasoprzestrzeni, jakie wysapilo z nienacka na truskawkowym
          polu mojej babci
          ;)

          ps. ciekawe, skad ten nick ;)
    • paternostwer Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki 20.01.06, 16:41
      cóż,u mnie występuje zjawisko głodu książki. Dlatego raczej powinnam czytać w
      domu. Nie wiem, czy to jest jakiś odruch Pawłowa czy co, ale książki, kojarzą mi
      się z jedzeniem i kiedy coś czytam, nachodzi mnie straszliwa ochota, na jakiś
      konkretny, do tej właśnie książki przypisany, smakołyk.
      Połączenia tytułów i potraw są dziwaczne, i wstydzę się je ujawniać, bo gust
      kulinarny to ja mam raczej plebejski.
    • zaba_pelagia Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki 20.01.06, 17:03
      mozna oczywiście wsiąść do autobusu w przeciwnym kierunku - to się zdarza
      każdemu
      ale czytacz-płaz zaczął od razu czytać i przejechał całe miasto
      ocknął się dopiero na peryferiach (a ciemno było, jedna latarnia gdzieś daleko
      świeciła i tanie dranie nadchodziły patrząc łakomie)

      o napadach obżarstwa przy Przepiórkach w płatkach róż, atakach głodu przy
      Głodzie, telepaniu przy Stacji arktycznej Zebra wspominać nawet nie warto...
      • fraaszka Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki 20.01.06, 17:08
        zaba_pelagia napisała:
        ..tanie dranie nadchodziły patrząc łakomie)

        przepraszam...
        na książkę????
        • formaprzetrwalnikowa Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki 20.01.06, 17:47
          pewnie na żabę. nie ma jak seksowna czytaczka
          ;)
          • fraaszka Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki 20.01.06, 17:53
            no ale może trzymała pod pachą "Smażone,zielone pomidory"
            albo w garści miała instrukcję Agathy "Morderstwo to nic trudnego"...
            dla drani obie pozycje łakome ;)
          • Gość: ropuch_Pelagiusz Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 19:05
            raczej na wielką książkę czytacza, drogie panie (?)
            i nacięłyby się szpetnie, bo w wielkiej torbie były jeszcze ze dwie ksiażki,
            Gazeta, Polityka (jeśli to była środa), kilka napoczętych opakowań gumy do
            żucia, rozciapciana torebka miety ekspresowej, kilka kluczy niewiadomego
            pochodzenia, zaldwie raz użyte chusteczki higieniczne, zapomniana bułka z
            wtorku, zestaw rachunków do zapłacenia...
            bo czytacz generalnie na drobiazgi nie zwraca uwagi
    • maximilianna Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki 20.01.06, 18:38
      Włożenie książki do lodówki albo do chlebaka to już norma...
    • kawa_malinowa Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki 20.01.06, 21:07
      Ostatnio wykipialo mi mleko, a potem zaczelo sie przypalac.
      A wszystko przez "Daisy Miller" Jamesa....
    • eeela Uwaga!!!material pornograficzny !!! 20.01.06, 21:09
      Hmmm, nie wiem, czy powinnam, bo to nieprzyzwoite.
      Generalnie nie zwazam na to, po co siegam, zeby posluzylo jako zakladka, gdy mam
      potrzebe udac sie w celu zrobienia herbaty, kawy czy w jakimkolwiek innym celu.
      No i raz zdarzylo mi sie zalozyc strone... opakowaniem po prezerwatywie... i to
      na dodatek byly apokryfy NT!!!
      (Przepraszam wszystkich co wrazliwszych czytaczy, mam nadzieje, ze ostrzezenie w
      tytule wystarczy)
      • abranova Re: Uwaga!!!material pornograficzny !!! 20.01.06, 21:29
        Hehe, brawo! :)
        Ja od kilku dni też mam ciekawa zakladkę. Zaczęłam czytać sobie bardzo gruba
        książkę, ktora kupiłam na ulicznym straganie z tanimi ksiazkami jeszcze kilka
        miesiecy temu. Za okładką znalazłam jakąś ulotkę, więc oczywiście zaczęłam nią
        zakladać książkę. I chyba własnie dopiero wczoraj pstanowiłam jej sie
        przyjrzeć...Na pierwszy rzut oka nic podejrzanego, czerwona z kilkoma zdjęciami
        półek w jakimś sklepie. Na górze napis: nasze sklepy Beate uhse (nic mi nie
        mówi) a poniżej mniejszymi literkami "erotic store" :)))
        I do dziś nie wiem, czy kupiłam ksiązkę z ta wkładką czy może sama wziełam na
        ulicy, jak ktoś rozdawał i mechanicznie schowałam do ksiązki :)
      • Gość: ropuch_Pelagiusz helpppppppppppppppp! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 21:41
        czytam o tej pornografii i olśnienia nagle doznałam (by nie powiedzieć -
        olśnienia orgastycznego)
        w której ksiażce jest rachunek, który miałąm zapłacić w grudniu????????????
        pamiętam, wkładając go, myślałam - tutaj na pewno zawsze znajdę
        rany, cioci odetną prąd przy -25 stopni C
        • fraaszka Re: helpppppppppppppppp! 21.01.06, 12:26
          i tu mamy odpowiedź na pytanie:
          po cholerę taki wątek na forum - Co czytacie w grudniu?
          ;)
          • maximilianna Re: helpppppppppppppppp! 21.01.06, 13:30
            fraaszka napisała:

            > i tu mamy odpowiedź na pytanie:
            > po cholerę taki wątek na forum - Co czytacie w grudniu?
            > ;)

            Chyba co przeczytaliśmy w grudniu?
        • mamablues Re: helpppppppppppppppp! 22.01.06, 01:40
          O tak, chowanie ważnych papierów w książkach, nawet niekoniecznie w funkcji
          zakładek, to normalka. Nawet tych najcenniejszych papierów:)

          Kiedyś wynajmowałam mieszkanie na parterze. Było to tak dawno temu, że konta
          osobiste nie były jeszcze zbyt powszechne, a pensję odbierałam w gotówce:)
          I zwykle chowałam banknoty do książek, bo czego jak czego, ale zaczytanych
          tomów raczej złodzieje nie wynieśliby z domu.
          Niestety, co jakiś czas zmieniałam tytuł, do którego trafiały pieniądze, a pod
          koniec miesiąca przetrząsałam pół biblioteczki sprawdzając, czy przypadkiem w
          jakimś woluminie nie uchowaly się zapomniane banknoty:)
          • eeela Re: helpppppppppppppppp! 22.01.06, 01:45
            Ale jaka to przyjemnosc, znalezc znienacka zapomniany pieniadz! :-)))
            • mamablues Re: helpppppppppppppppp! 22.01.06, 16:27
              eeela napisała:

              > Ale jaka to przyjemnosc, znalezc znienacka zapomniany pieniadz! :-)))

              O tak! To największa zaleta takich schowków:)
      • Gość: melaine_koina Re: Uwaga!!!material pornograficzny !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 23:52
        no proszę, skoro dochodzi do takich wyznań...
        jak to zwykle mi się zdarza, poszłam do łazienki z książką, którą "założyłam"
        papierkiem zabezpieczającym klejącą stronę wkładki higienicznej... ale był
        to "Zwrotnik raka", więc uznałam go za całkiem właściwą zakładkę w tym
        przypadku i tak już zostało do końca lektury...

        pozdrawiam:)
    • ada08 Ręka jako zakładka 21.01.06, 07:43
      Na uczelnianym korytarzu czekałam na promotora czytając. Promotor wyrósł
      przede mną tak nagle, że aż trochę się przestraszyłam. Zamykając książkę
      założyłam stronę palcami prawej ręki. Promotor wyciągnął rękę na powitanie
      i ręka jego zawisła w powietrzu, bo ja miałam prawą rękę zajętą w
      charakterze zakładki do ksiązki. Przez chwilę gapiliśmy się na siebie w
      milczeniu. Jeśli miałam wtedy taką minę jak on to oboje mieliśmy dziwne miny.
      Ręka promotora opadła.

      - Ekhm ... hmm ... no tak ... - wyrzekł swym charakterystycznym, zawsze
      żartobliwym, basem ... - to kobieta pierwszszsza ... ekhm ...
      podaje mężczyźnie ekhm ... rękę ... ekhm ... ma pani rację ... hehe ...
      hehe ...

      Dobrą chwilę trwało zanim się połapałam w moim fopa :-)
      a
    • paul_ina Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki 21.01.06, 17:54
      hehehe.... ja spotkałam mojego szefa (wspaniały człowiek) w windzie wyjeżdzając po całym dniu pracy. W lewej ręce miałam "Diabeł ubiera się u Prady", w prawej prześliczną koreańską zakładkę do książki z wyplecionym w kwiatek sznureczkiem, mój skarb. Mała jest, mieści się w pięści. Na pożegnanie elegancko podałam mu pięść :))) to prawie jak figa z makiem ;)

      A x lat temu (11??) wracając ze szkoły (1 klasa liceum) tak byłam wczytana w jakąś lekturę, że oczywiście wlazłam w słup. Za sobą usłyszałam parsknięcie śmiechem. Dnia 7 października 2006 roku zostanę żoną Parskającego :D
      • eeela Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki 21.01.06, 18:00
        Gratulacje :-)
    • Gość: jjj Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki IP: *.dip.t-dialin.net 21.01.06, 21:58
      w ksiazce nalezacej do tzw "wysokiej literatury" przeczytalam cos czego sie nie
      spodziewalam tam przeczytac, patrze "k.... wiscie czerwone" zatkalo mnie
      doslownie, oczom nie wierze ze , w "takiej" ksiazce takie slowo;) patrze 3 raz
      a tym bylo napisane krwiscie czerwone;) ...
      • formaprzetrwalnikowa Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki 21.01.06, 22:58
        hehe, to mi przypomniało scenkę z zamierzchłych stydenckich czasów: byłam na 1.
        roku, uczyłam się do jakiegoś kolokwium z anatomii, noc już była a ja zmęczona
        przysypiałam nad budową głośni. patrze i patrzę, czytam i czytam i jak nic stoi:
        'składa się z nalewkowych i jednego głębszego'
        zmęczenie wycięło mi z pola widzenia słowka: 'mięsni' oraz 'pasma'
    • Gość: mól Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 10:21
      Przed urodzeniem pierwszego dziecka pojechałam do szpitala "nieuzbrojona" i
      rodzina musiała mi książki dowozić, ale już przed następnym z odpowiednim
      zaopatrzeniem: jeden szybki Camillieri bezpośrednio przed porodem, drugi
      kryminał po, w przerwach między spaniem (to po narkozie)i w ciągu nieustannego
      karmienia (żeby dziecko przybrało i można było wrócić do domu). Już wiedziałam,
      że nie potrafię w szpitalu zasnąć, więc szanowna rodzina dostarczyła mi trzecią
      książkę.
      Długo nie mogłam za to opanować czytania w czasie karmienia dzieci w domu...
      ale udało się.
      A ze słupem zderzyłam się w środku zimy w I klasie podstawówki, bo właśnie
      wypożyczyłam pierwszą książkę z biblioteki.
      • totalna_apokalipsa Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki 22.01.06, 10:32
        , drugi
        > kryminał po, w przerwach między spaniem (to po narkozie)i w ciągu nieustannego
        > karmienia (żeby dziecko przybrało i można było wrócić do domu).

        To jakaś idiotyczna zasada...a jesli ktoś nie karmi piersią to cały czas trzyma
        dziecko ze smoczkiem w ustach i butelką ? To chyba tylko w Polsce sa takie
        pomysły...
        • Gość: mól Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 18:40
          Rodziłam w Polsce, więc i zasady w szpitalu były polskie. Chyba chodziło o to,
          żeby waga dziecka nie spadała. Przy wadze dziecka w okolicach 3-4 kg istotne
          jest czy przybrało choć trochę. Przy karmieniu piersią początki bywają trudne i
          dla mam i dla dzieci. Problem z czytaniem przy karmieniu miałam szczególny -
          moje dziecko chciało patrzeć mi w oczy! Karmienie = 100% uwagi.
      • mamablues Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki 22.01.06, 16:27
        Gość portalu: mól napisał(a):

        > Długo nie mogłam za to opanować czytania w czasie karmienia dzieci w domu...
        > ale udało się.

        Z tym akurat nie miałam problemu, pozycja półleżąca raz na prawym, raz na lewym
        boku - uwielbiałam ten czas:) Cisza, spokój, zadowolone dziecko i ja cała
        szczęśliwa:D
        Sielanka skończyła się, kiedy nadszedł czas karmienia łyżeczką:)
    • ben-oni Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki 23.01.06, 13:32
      Uwaga - zaznaczam, że nie pretenduję do miana świętego. Wypadek autentyczny!!!
      Wypadło mi kiedyś spędzić noc cała na dworcu kolejowym we Wrocławiu. Wyobraźcie
      sobie - zimno (luty), smród (bezdomni zajmujący wszystkie miejsca siedzące)
      itd. W kieszeni tylko bilet i pare złociszy a fajki się kończą. Mam książkę.
      K.Chesterton "Święty Tomasz z Akwinu". Czytam i chodzę by mi nogi nie
      przymarzły do posadzki. Chdzę i czytam. I w tym tłumie (bezdomnych to tam
      zawsze mnóstwo), w okolicach nieczynnej kasy znajduję... 50 PLN. Jak to
      możliwe, że wśród ludzi, którzy nawet śmietniki przetrząsają można czytając o
      Tomaszu z Akwinu znaleźć niebieski banknot??
    • braineater Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki 23.01.06, 14:47
      Kulinarnie jestem analfabetą, z ledwością odrózniającym telefon do telepizzy od
      telefonu do pizza hut, ale czasami w życiu męzczyzny zdażają się dramatyczne
      sytuacje, takie jak nagły wyjazd żony, by wypasać cudze dzieci na szkolnej
      wycieczce, które zmuszają do zainteresowania sie kulinariami.
      Przeczytawszy odpowiednie instrukcje, zabrałem się za gotowanie jajek na
      twardo, które jak wiadomo, sa pożywne, zdrowe i nie wymagają wielkiego nakładu
      pracy (no chyba, że jest sie kurą). Postawiwszy je na gazie w garnku z wodą,
      udałem się na pokoje, by czas oczekiwania wypełnic lektura - bodaj jakims
      pasjonujacym kryminaliszczem.
      Kilkadziesiąt minut później, tak gdzieś pod koniec książki, z rozkosznego
      lekturowego transu wyrwał mnie potężny huk, oraz wszystkie domowe zwierzeta w
      panice pierzchające po kątach. Okazało sie, przy pomocy empirii, że jajka na
      twardo, po tym, jak wygotuje się cała woda z pieciolitrowego garnka, maja
      niebezpieczną tendencję do zmieniania się w jakąś potworność wybuchowo-
      rozpryskową typu granat. Skończyło sie na szybkim odmalowaniu ścian i sufitu w
      okolicach kuchenki, oraz pożywnym śniadaniu w Macdonaldzie...
      A co do skarbów finansowych w tomach zakopanych to aktualny rekord wynosi 100
      PLN w dwóch 50 odnalezione w wypozyczonym z biblioteki Alejo Carpenterze.

      P:)
    • mamarcela Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki 23.01.06, 15:07
      W zamierzchłych czasach, tak zamierzchłych, że komputery służyły do gier i
      różnych takich, a do pisania używało sie długopisu, pióra i w procesie finalnym
      maszyny do pisania, pewna młoda czytaczka wybierała się pociągiem na północ
      swego pieknego kraju zwanego Polską. Pociągiem nocnym. Z torbą, w której to
      torbie znajdowała sie potężna kolekcja fiszek (czy ktoś jeszcze wie, co są
      fiszki?) oraz pierwotny zarys jej pracy magisterskiej - w rękopisie. W tamtych
      czasach pociągi nocne bywały zatłoczone, toteż czytaczka postanowiła na dworcu
      centralnym wsiąść do pociągu byle jakiego (bez biletu oczywiście), który
      zawiezie ją na dworzec zachodni i tam zająć wcześniej miejsce w podstawionym
      pociągu na północ. Jak postanowiła tak tez zrobiła. Tylko tyle, że w pociągu
      zaraz wyjęła książkę i na dworcu zachodnim nie wysiadła. Następną rzeczą, którą
      pamięta były słowa "Proszę bileciki do kontroli". Pociąg dojeżdżął do Kutna.
      Wytężywszy cały swój intelekt oraz wdzięki niewieście czytaczka zbajerowała
      konduktorów i udało jej się nie płacić kary, pod warunkiem, że wysiądzie w
      Kutnie. Więc wysiadła. Pociąg z tegoż Kutna na północ był dopiero o siódmej
      rano. Przyszło zatem pechowej czytaczce spędzić noc na dworcu w Kansas City,
      tfu w Kutnie City. Czymże jest noc wobec wieczności - pomyślała czytaczka -
      szczególnie jak się ma ciekawą książkę. Zasadniczo miała rację - tylko, kiedy
      tak siedziała i czytała (na dworcu w Kutnie) jakiś podły nieczytacz ukradł jej
      torbę wraz z tymi wszystkimi fiszkami, które zbierała dobre pół roku i zarysem
      jej pracy magisterskiej. W rękopisie.
      No!

      "Kto nie chciałby zastrzelić Boga, gdyby Go można było trafić."
      • Gość: Zdanka Re: 'Prawdziwych czytaczy' dziwne przypadki IP: *.4web.pl 23.01.06, 15:20
        O rany:)))))) Nie, no chyba bym sie w tym Kutnie zalała w trupa...koszmar ...
        PS. Co to sa fiszki? To ten badziew , który układało się na kartkach w taki
        zbiór jak katalog?

        PS2. Ja jestem wląsciwie dość uwaznym osobnikiem i aż takich koszmarów nie
        przeszłam. Co najwyżej kiedyś zostawiłam Grudzinskiego w bębnie od pralki
        automatycznej (czasem łazienka to jedyne miejsce, gdzie można poczytać), a potem
        wpierniczyłam tam poszewki na poduszki w kolorze bialym. Grudziński sie
        sfilcował, posciel malarsko zafarbowała na bordowo-czarno...
        • mamarcela Fiszki! 23.01.06, 15:30
          Generalnie z fiszkami to może i masz rację. Dla mnie fiszki to notatki na
          niedużych kartkach, którymi to kartkami można było swobodnie manipulować. Każda
          data, informacja, coś tam na innej kartce. Tak nas nauczał pan od nauk
          pomocniczych. Najlepsze fiszki faktycznie robiło sie z kartek kradzionych z
          BUWu (starego) - tam były wyłozone kartki służące do zamawiania książek. W
          wypadku tych fiszek, co to je ukradli, na każdej był fragment przepisany
          ręcznie z przedwojenej gazety wraz z notką bibliograficzną. Ponieważ moja
          praca miała ogromną część dokumentacyjną wygrzebaną w bibliotece mikrofilmów
          (stare gazety), to ja naprawdę dopiero od niedawna mogę o tym opowiadać ze
          spokojem. Kurde, wszystko od nowa. :)
          Ale notatki na fiszkach naprawdę polecam!
          • braineater Re: Fiszki! 23.01.06, 15:33
            a nie lepiej w .txt?:)

            P:)
          • Gość: Zdanka Re: Fiszki! IP: *.4web.pl 23.01.06, 15:38
            No nie dziwię sie, chyba by mnie krew zalała z przytupem !!!:)

            Szczerze jednak powiem, ze należę już do pokolenia wygodnickich i nei wyobrażam
            sobie zycia bez katalogów bibliotecznych w sieci, z maszyną do pisania i
            kalkami...co gorsza, zaczynam z utesknieniem oglądać laptopy na wystawach, co
            pokazuje, że wypiera mi długopisz podświadomości:)))))) Normalnie android sie ze
            mnei robi:)
            • mamarcela Re: Fiszki! 23.01.06, 15:42
              Ja powiem tak - nie potrafię juą napisać strony bez używania komputera. Co
              gorsza nie potrafię sobie wyobrazić, że kiedyś potrafiłam. Bazgrzę tak, że
              sama się nie czytam.
              Ale notatki na małych kartkach (nawet jeśliz wydruku) porozkładane wokół mnie,
              a nie w komputerze, nadal ułatwiaja mi pracę . W fazie wstępnej rzecz jasna. Bo
              potem to juz bez edytora tekstu nijak.
              pozdrawiam :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja