wyzszosc zla nad dobrem w sztuce

02.02.06, 17:43
przyznam sie szczerze ze zainspirowaly mnie
ludzko/filozoficzno/gleboko/humanistyczno/odkrywcze rozwazania ktore ostatnio
mialem nieprzyjemnosc obserwowac :)))

Dlaczego w szuce bohaterowie negatywni maja bogatsze zycie wewnetrzne, lepszy
sex drive i sex w ogole, bardziej interesujace zycie, niz bohaterowie
pozytywni roznych dziel sztuki? Dlaczego jesli juz wylacznie pozytywnie, to i
tak ciekawsze sa postaci z ciemna przeszloscia?

Nie interesuje mnie odpowiedz na pytanie dlaczego(poniewaz stanie sie po
pewnym czasie lub od razu nudno/monotonna). Interesuja mnie przyklady lit
(sztuki) gdzie faktycznie bohater pozytywny byl ciekawszy niz postac negatywna.
    • Gość: guma e tam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.06, 17:52
      Zła wiadomośc to dobra wiadomość lub odwrotnie. Podobnie jest w sztuce. Zły
      bohater ciekawszy jest od dobrego. Szczęśliwym można być tylko w jeden sposób,
      nieszczęśliwym na wiele sposbów. Chyba niezbyt długa będzie ta lista.
      Pozdrawiam.
      • broch Re: e tam 02.02.06, 18:27
        nie prosilem o pseudofilozoficzne odpowiedzi dlaczego, prosilem o przyklady
        sztuki gdzie dobry bohater jest ciekawszy niz zly. Filozofie zostaw w domu.
        • Gość: guma dobrze IP: *.chello.pl 02.02.06, 20:18
      • eeela Re: e tam 02.02.06, 18:36
        Szczęśliwym można być tylko w jeden sposób,
        > nieszczęśliwym na wiele sposbów.

        Bzdura. Szczesliwym mozna byc na 129874761708764 sposobow.
        (Przynajmniej tylu sie do dzis doliczylam ;-P )
    • mamarcela Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 18:12
      Ja bym zmieniła na niejednoznacznie dobry bohater. I to nie tylko w sztuce.
      Każda złożona osobowość jest ciekawsza od prostej nawet tej najlepszej.
      Przykłady literackie można mnożyć w nieskończoność od Achillesa w Iliadzie,
      poprzez Tristana, który uwiódł żonę wuja aż do - nie mogę napisać do kogo, bo
      się okaże, że i tak po nim ktoś jeszcze był. :)
      Najciekawszy w sztuce jest konflikt, a wewnętrzna walka pomiędzy dobrą i złą
      stroną ludzkiej natury jest niezmiernie literacka i interesująca. :)
      Bo psychopatyczni mordercy już nie są aż tak pociągający jak np. taki
      Heatcliff. Chyba sie zgodzisz?
      A to w pierwszym zdaniu postu to nie jest przypadkiem pogarda? :)) A może tylko
      politowanie?
      pozdrawiam niezmiernie
    • ben-oni Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 18:16
      Najpierw w sensie ogólnym. Możliwe, że atrakcyjnośc zła (postaci złych) polega
      na ich wolności. Brak skrępowania normami etycznymi czy wprost prawnymi,
      umożliwia złu (złym ludziom) czynić wszystko na co przyjdzie im ochota. Czynią
      zarówno zło jak i dobro, przyjmując zarówno jedno jak i drugie bez specjalnych
      psychicznych egzorcyzmów. Dobry człowiek, jesli nawet dopuści się złego czynu,
      natychmiast robi sie nie do zniesienia. Łazi ponury, odwiedza kościoły gdzie
      leży krzyżem przed ołtarzem, albo wariuje i zamyka sie w wariatkowie. I koniec.
      Nuda. Zły żyje dalej i czyni zło oraz dobro. Więcej może, przez co jest
      atrakcyjniejszy.

      Dostojewski starał się znaleźć zło w duszy dobrego człowieka i dobro w
      człowieku złym. Zaryzykuję stwierdzenie, że bracia Karamazow, szczególnie mój
      ulubieniec Mitia, byli ciekawi choć dobrzy. Ale czy w 100% dobrzy? Ich stary,
      zły, że aż krew zalewa, to raczej nieciekawa postać.
      • broch Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 18:31
        albo jak dobry to idiota.
        W sumie Dostojewski poszedl na latwizne :))

        Ciekawym odstepstwem jest dobry co zlo sieje: np uczciwy bohater "Dzikiej
        kaczki" Ibsena, wywoluje niezly zamet.
        • ben-oni Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 18:40
          Myszkin zawsze zlewa mi się w jeden model z Obłomowem. Dalekie to, ale co ja
          poradzę, że mam takie skojarzenia? Dobrzy w sumie są obaj, ale to co robią (lub
          czego NIE robią) nikomu nic dobrego nie przynosi. A najwięcej szkód wyrabiają
          sobie samym. I na końcu, nieświadomi niczego, wracają do swego "status quo".
        • jottka Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 18:43
          ale to jest teza cokolwiek romantycznej proweniencji (w sensie epoki
          literackiej) - ten bohater o czarnej przeszłości a bogatym wnętrzu i o niebo
          bardziej interesujący niż jego mdły antonim:) ciekawe dzieło zwykle zasadza sie
          na konflikcie, tak jak to mamarcela napisała, i nie zajmuje sie czarno-białym
          schematem, tak najogólniej biorąc

          poza tym dobroć bohatera 'dzikiej kaczki' też jest dyskusyjna - mnie sie
          skojarzył za to otello jako ciekawa postać pozytywna, byle tylko przymknąć oko
          na finał:) ciekawszy jest lear niż goneryla, prospero niż kaliban:)
          • broch Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 18:50
            o.k. o tym ze ciekawe dzielo zasadza sie na konflikcie to ja wiem. Dlaczego
            jednak bohater pozytywny walczacy z przeciwnosciami losu i w ogole jest
            statystycznie mniej interesujacy?

            Moim zdaniem artysci ida na latwizne.

            Otello tez dyskusyjny, skonczylo sie krwia, facet kompletnie nad soba nie panowal.

            Najlepszy szekspirowski monolog (moim zdaniem) to Ryszard III ktory potrafil
            przekonaz zone zamordowanego przez siebie czlowieka do swoich racji.

            Lear to nuda, na dokladke cierpiaca :))
            • jottka Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 18:55
              broch napisał:

              > Dlaczego jednak bohater pozytywny walczacy z przeciwnosciami losu i w ogole jest
              statystycznie mniej interesujacy?

              takie panuje przekonanie, statystycznego zestawienia na razie nie widze:)



              > Otello tez dyskusyjny, skonczylo sie krwia, facet kompletnie nad soba nie panowal.

              ale pytałes o ciekawą postać pozytywną, a nie o to, jak skończyła dzięki swej
              dobroci i ufności do świata:) bardzo ciekawy przykład a rebours


              > Lear to nuda, na dokladke cierpiaca :))

              prospero też?
    • mamarcela Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 18:39
      Ja sie przeleciałam myślą po regałach i doszłam do wniosku, że wymienianie może
      być banalne, bo to niemal reguła.
      Może by postawić pytanie inaczej - dobry i interesujący bohater. Ciekawe ilu
      ich sie znajdzie?
      P:)
      • broch Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 18:45
        A czym Twoje pytanie:
        "Może by postawić pytanie inaczej - dobry i interesujący bohater."
        rozni sie od mojego:
        "Interesuja mnie przyklady lit (sztuki) gdzie faktycznie bohater pozytywny byl
        ciekawszy niz postac negatywna."

        :)))

        W kazdym razie wlasnie o ciekawych dobrych bohaterow mi chodzi. A z tym bedzie
        krucho.
        • mamarcela Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 18:48
          Kurczę, ślepota i wybiórczość uwagi. I to chyba nie tylko u mnie. :)
          Tak sie zasugerowałam początkiem wątku, że przykładów odwrotnych szukałam. Gapa
          jestem:) Idę mysleć, chociaz wątpię, czy wymyślę, bo nie wiem, czy tacy są.
          P :)
        • malgosiagosia Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 20:09
          broch napisał:

          W kazdym razie wlasnie o ciekawych dobrych bohaterow mi chodzi. A z tym bedzie
          > krucho.

          A co bys na Colas Breugnon powiedzial...?
      • jottka Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 18:46
        mamarcela napisała:

        > Może by postawić pytanie inaczej - dobry i interesujący bohater. Ciekawe ilu
        > ich sie znajdzie?


        przypuszczam, że wielu, byle tylko wyzbyć sie stereotypowego skojarzenia, że
        'dobry' równa sie oleodrukowy święty, dobroć też jest wielowymiarowa, a dobry
        człowiek ani nie musiał być taki zawsze, ani też niekoniecznie nie może mieć
        brzydszych cech

        westernowo dobry i interesujący bohater to aragorn:) choć nazgule też miały swój
        urok
        • mamarcela Aragorn 02.02.06, 18:50
          Ale Frodo niestety dla mnie nie do zniesienia. Nawet mimo wahań i przełomów.
          Oleodruk jak jasna cholera. :)
          • ben-oni Re: Aragorn 02.02.06, 18:57
            Ale Bilbo jest kochany! Jego poczucie humoru i bezobcesowe obchodzenie się z
            pierścieniem... taki beztroski niziołek. Frodo też przeżywał, ale zgoda, nudny
            bez granic. Już ciekawszy był ten ich krasnolud.
          • jottka Re: Aragorn 02.02.06, 19:00
            ja gdzieś o frodzie pisałam? ale zasadniczo tolkienowi udało sie stworzyć szereg
            postaci pozytywnych, które są o wiele ciekawsze niż złe

            poza tym z innej bajki przypomnieli mi sie bohaterowie hardy'ego i przypuszczam
            sporo postaci z powieści 19wiecznych będzie pasować, ale tak w ogóle to
            należałoby najpierw zdefiniować cechy owej 'dobroci' czy 'bohatera pozytywnego'
            - no bo jeśli chodzi o to, że ma być porządnym człowiekiem, cenić wartości i
            zachowywac sie przyzwoicie, to możemy zacząć od interesujących postaci antygony,
            elektry i innych takich:)
            • mamarcela Re: Aragorn 02.02.06, 19:09
              Nie, nie pisałaś o Frodzie to tylko mi - bezczelnej antyfrodzistce niemal od
              urodzenia - się zachciało i tutaj swoją niechęć wyrazić. Sama za to wielbię i
              to jest fajny bohater pozytywny. :)
        • broch Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 18:55
          postaci Tolkiena sa papierowe, ani szczegolnie dobre, ani bardzo zle.

          W dziedzinie westernow wole "Witajcie w ciezkich czasach" ale koncowka i tak
          byla nie fair a i tak nikt swiety tam nie byl.

          Wole Wolanda niz Joshue. Wole Malgorzate niz Mistrza. Mysle ze faktycznie bylaby
          lepszym pisarzem :))
          • jottka Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 19:06
            broch napisał:

            > postaci Tolkiena sa papierowe, ani szczegolnie dobre, ani bardzo zle.


            no nie da sie porównywac dostojewskiego z tolkienem, bo gatunek i ranga
            literacka nie ta, ale mamy tam własnie odwrócenie klasycznie przywoływanego
            zestawienia - że zło jest ciekawe, a dobro nudne


            > Wole Wolanda niz Joshue. Wole Malgorzate niz Mistrza.

            eee, zaraz - miał być zły ciekawy i dobry nudny, małgorzata jest zła w jakim
            sensie? nie pamiętam, żeby sie mordów dopuszczała, kłamstwa i innych czynów
            niecnotliwych

            no a w ogóle koncepcja diabła u bułhakowa niekoniecznie zgadza sie z wizją
            ohydnego zła, o jakie tu zdaje sie idzie. on jest raczej symbolem
            sprawiedliwości bez łaski (w sensie miłosierdzia), a to co innego
            • broch :))) 02.02.06, 20:04
              "małgorzata jest zła w jakim sensie? nie pamiętam, żeby sie mordów dopuszczała,
              kłamstwa i innych czynów niecnotliwych"

              Malgorzata to byla "podpucha". Pewnie ze zla nie jest: jest zywa, ciekawa
              wszystkiego, wscibska, madra, ryzykuje zycie dla ukochannego: modelowa baba do
              zakochania :)))

              Wlasnie Malgorza jest jedna z niewielu zywych pozytywnych postaci. Po ciasteczku
              na spole za obrone Wolanda dla Ciebie i Malgorzte dla mnie :))
    • mamarcela Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 18:55
      Mam. Jeden z trzech najczęściej wymienianych przez piszące na FK kandydat na
      męża z literatury. Obok pana Darcy i Retta Butlera.
      Atticus Finch z "To kil a mockingbird" Harper Lee.
      Jednoznacznie pozytywny, a jednocześnie ideał męskości także dal mojej córki. :)
      • broch Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 18:57
        o.k. w nagrode dostajesz ciasteczko :))
        • eeela Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 19:02
          "Polly chce ciasteczko, do cholery!"
          :-D
          • mamarcela Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 19:11
            "Tewje mleczarz" mi się jeszcze skojarzył.
            I Dumbledore, chociaż Broch go pewnie nie przyjmie do wiadomości. :(
            Idę pracować na drugie ciasteczko. :)
            • mamarcela Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 19:14
              Colas Breugnon?
              • eeela Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 19:18
                Hmmm.
                Uwielbiam jego stosunek do zycia i jest, jak dla mnie, wzorcowy. Ale niewielu
                ludzi uznaje tego typu konstrukcje psychiczna za interesujaca :-)
                • annabellee1 Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 19:28
                  Lot na kukulczym gniazdem
                  Niby zły a dobry.
                  TYm tropem by trzeba..
                  Filmy az sie roja od takich.


                  • weespe Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 19:49
                    annabellee1 napisała:

                    > Lot na kukulczym gniazdem
                    > Niby zły a dobry.
                    > TYm tropem by trzeba..
                    > Filmy az sie roja od takich.
                    >
                    >
                    >
                    ksiazka jest lepsza
              • broch Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 20:09
                w takim razie Tortilla Flat. To co po ciasteczku?
                Choc, Colas (o ile pamietam) mial ciemne sprawki na sumieniu za czasow wojskowej
                mlodosci (glowy urwac nie dam)
                • eeela Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 03.02.06, 14:10
                  Eeee tam, takie ciemne sprawki to pryszcz. Nie licza sie. (Co prawda ja tez nie
                  pamietam, jakie, ale skoro nie pamietam, to znaczy, ze nie byly wazne ;-D )
                  A gdzie rozdaja te ciasteczka? Ja bym zjadla takie z kruchego ciasta z
                  czekoladowym delikatnym nadzieniem w srodku.
        • staua Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 21:17
          Pan Darcy tez jest jednoznacznie dobry - co jak co, ale jego moralnosc jest
          krysztalowa. Ze z niesmialosci jest poczytywany za gbura, to juz inna sprawa...
    • sto100 Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 19:56
      no tak to nie, ale wszak zło,
      albo zmienność niesie więcej tak zwanej akcji.
      Chociażby Dostojewski. I można by długo, gdy tymczasem w życiu jest wszystko
      i w literaturze też, dlatego wielu lubi tylko dobre zakończenia.
      Ja sensowne.
      • annabellee1 Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 20:02
        Moze i lepsza ale bez Jacka N. Kocham faceta. Jest plugawy i genialny.Zły i dobry..
    • cichom22 Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 20:02
      Feinhals z "Gdzie byłeś Adamie". Postać w zasadzie pozytywna, a jednocześnie
      dość interesująca, o wiele ciekawsza od występujących w tej samej powieści
      postaci negatywnych

      C.
      • monikate Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 20:26
        Proszę bardzo, dobrzy i interesujący:
        Siostry Eleonora i Marianna ("Rozważna i romantyczna");
        Elizabeth Bennett i jej tatuś ""Duma i uprzedzenie"); o panu Darcym już
        wspomniano wyżej;
        Jane Eyre;
        Wokulski (minus cielęca i naiwna miłość do Izi);
        Pani Wąsowska (także "Lalka");
        Dużo postaci z powieści Isabel Allende (Chiara, Ewa Luna)
        • monikate Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 20:29
          Jeszcze mi się przypomnieli:
          Jerzy Wilkot ("Milczące między nami");
          Iza i jej matka w "Piłacie" Magdy Szabó;
          Obie bohaterki "Zamkniętych drzwi" także Szabó.
          • annabellee1 Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 20:58
            Kobiety - tak, to to
            • monikate Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 21:24
              :), e tam, panow też wymieniłam
              • broch Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 21:32
                wokulski? A moze Pan Wolodyjowski? :))
                Darcy to tlo i nagroda dla glownej bohaterki.
                Panie? Mozna dyskutowac: wymienione przez Ciebie sa interesujace, bo czasy byly
                tragiczne. Tzn bohaterowie zyskuja dzieki szczegolnym uwarunkowaniom.
                • monikate Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 04.02.06, 16:36
                  W żadnym wypadku pan Wołodyjowski! Za nudny jest, postać "z tezą", która
                  zyskuje dzięki szczególnym uwarunkowaniom :)
                  Jeśli już jesteśmy w panasienkiewiczowych klimatach, to proponuję Petroniusza
                  Facet w porządku, a jaki interesujący!
                  Co do pań wymienionych przeze mnie, to są to osobowości ciekawe bez względu na
                  czasy...
                  • broch Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 04.02.06, 17:15
                    Z panami nie zgadzam sie (tzn moim zdaniem pozytywni ale nudni). Natomiast pani
                    Wasowska, to postac drugoplanowa.

                    Byc moze latwiej jest stworzyc interesujace pozytywne postacie kobiece niz meskie?
                    • monikate Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 04.02.06, 17:33
                      Drugoplanowa, ale całkime wyrazista.
                      Co do panów to powiem tylko, że o gustach się nie dyskutuje. Petroniusza
                      uwielbiam (inni panowie stworzeni przez Sienkiewicza są nudni, fakt), w życiu
                      nie powiem, że nudny jest!
                      Tak samo sobie już myślałam, że łatwiej jest stworzyć pozytywne postacie
                      kobiece, niż męskie... ale to chyba na wzór życia :) W otaczającej
                      rzeczywistości wiećej znajdziemy fajnych i ciekwawych okazów płci żeńskiej, niż
                      odwrotnie, czyż nie? :)
                      Literatura naśladuje życie...
                      • broch Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 05.02.06, 03:14
                        nooo, byc moze iz latwiej jest ujac prostote niz nature skomplikowana :)))

                        "W otaczającej
                        > rzeczywistości wiećej znajdziemy fajnych i ciekwawych okazów płci żeńskiej,
                        niż..."

                        polemizowalbym, ciekawye i wylacznie pozytywne bohaterki sa wyrazem
                        historycznego tragizmu (uciemiezonej kobiety) lub zaskakujacej naiwnosci
                        (Znakomitym przykladem jest Portret Damy) odczytywanej po dzentelmensku jako
                        objaw wyszukania intelektualnego.

                        Dobrzy mescy ksiazkowi bohaterowie przezywaja rozterki niezaleznie od sytuacji
                        zewnetrznej. W sumie to czyni ich ciekawszymi. Dlatego tak niewiele jest
                        znakomitych kobiecych charakterow, czesc z nich posiada z reszta bardzo meskie
                        cechy charakteru.

                        Barwnych postaci kobiecych az tak wiele nie ma. Nie mylilbym barwny (moze zly) z
                        pozytywnym ale dwuwymiarowym obrazkiem sienkiewiczkowskiej Nel.

                        Boihater po prostu dobry jest ciekawy w komediach gdy sama struktura tekstu
                        gwarantuje dobra zabawe. Dobnro tak po prostu jest nudne. Co z tego ze dobry?

                        Matka Kroli jest postacia tragiczna i na wskros dobra. Co zostaloby gdyby
                        odebrac tragizm? (Dla sztuki) Malo. Gdyby umiescic ja w kontekscie lat 90'
                        zostalaby srednio rozgarnieta kobieta pracujaca od rana do nocy. Ile stron
                        ciekawego tekstu mozna na ten temat napisac?

                        Malgorzata jest ciekawa, wscibska, jest ryzykantka. Niezaleznie od czasow takie
                        cechy czynia ja potencjalnie interesujaca ponadczasowa postacia.

                        Kobiece bohaterki (najczesciej, patrz wyjatek Malgorzty) sa interesujace "w
                        kontekscie" to nie czyni ich naprawde interesujacymi.
                        Latwiej jest toworzyc pozytywne bohaterki kobiece poniewaz niewiele jest tych z
                        wahaniami. Bardziej interesujaca jest Holly Golightly niz ugrzecznione bohaterki
                        Austen, rozkoszne w swojej naiwnosci.

                        Rozumiem walke plci i wykazanie wyzszosci, ale w literaturze kobiece bohaterki
                        przegrywaja z kretesem (pod wzgledem ilosci i jakosci) z bohaterami meskimi.

                        W zyciu opieram sie na genetyce: nie ma roznic i przewag a wszelkiego rodzaju
                        bunczuczne nawolywania feministek s hmm.. naiwne :))
                        • zielonamysz Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 05.02.06, 09:57
                          Ciekawą postacia kobieca jest Barbara z Noc I Dni - to jest kobieta
                          skomplikowana kaprysna, neurotyczna i w sumie czy dobra? Podobnie Roza z
                          Codzoziemki Kuncewiczowej.Dobry jest Bogumil ale przeciez nie nudny?
                          Bohaterka Przesluchania Bugajskiego- Czy ona dobra?? Zła tez oczywiscie nie ale
                          ciekawa napewno.U Sienkiewicza Zagloba jest interesujacy -dobry w sumie przeciez
                          Och mozna by tak dlugo.Oczywiscie ze zlo jest latwiejsze do opisania,tak jak
                          zawsze latwiej napisac zla recezje niz dobrą.
                        • monikate Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 05.02.06, 18:32
                          No, niech tam, ale gdzie, ci dobrzy a nie nudni bohaterowie płci męskiej??
                          Jakoś faktycznie mało ich, ale może to ja nie pamiętam?
                          • monikate Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 05.02.06, 18:39
                            Poza tym wyglada na to, że myślimy o dobrych, nienudnych i jeszcze łatwych w
                            pożyciu! :)
                            Owszem, Róża z "Cudzoziemki", Barbara z "Nocy i dni", Soames z "Sagi rodu
                            Forsyte'ów" są porządnymi ludźmi, ale osobiście mam wątpliwości, czy
                            wytrzymałabym z nimi na co dzień, z całym szacunkiem dla ich oryginalności i
                            pozytywnego charakteru. Nie są to bynajmniej łatwe charaktery, oj nie!
                            A kiedy już się trafi okaz z kościami porządny, zrównoważony i humorów nie
                            mający, to ma, się nudzi... i przy lekturze i w życiu też.
                            No, nie ma tak dobrze :)
                          • ben-oni Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 05.02.06, 18:49
                            Należałoby wymyślić kategorię: "W zasadzie dobrzy". No i to otwiera nowe
                            wielkie możliwości.
                            Conradowscy bohaterowie: Lord Jim, Almayer, korsarz... W zasadzie wszyscy są
                            dobrzy, tylko życie ich czochra!
        • staua Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 02.02.06, 23:12
          Jesli juz mowimy o Austen, to takze Emma (to kompletnie dobra dziewczyna, tylko
          troche niemadra, co jest zwiazane z wiekiem, ale zla sie doszukc w niej nie
          moge) i Fanny Price oraz Edmund (no dobra, Edmund jest nieciekawy, ale Fanny
          jak najbardziej).
    • jopowa Re: wyzszosc zla nad dobrem w sztuce 03.02.06, 14:29
      zlo jest zawsze zlem
    • aaneta "Nędznicy" 03.02.06, 15:13
      I Jean Valjean oczywiście, który wbrew pozorom jest postacią od początku do
      końca pozytywną.
      • broch Re: "Nędznicy" 03.02.06, 17:48
        niezupelnie:
        o ile sie nie myle ukradl chleb (kara byla niewspolmierna do przestepstwa
        oczywiscie). Poniej doprowadzil do katastrofy innych (nie ma znaczenia iz
        nieuczciwych).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja