Dodaj do ulubionych

Czy jest coś, co się wam Narnii nie podoba?

05.02.06, 15:54
Pisze "w Narnii", mając na myśli cykl "Kroniki Narnii" - tema wymaga skrótów.
Wiem, że to forum dla miłośników Lewisa, ale chciałam spytać, czy widzicie na
tym krysztale jakies rysy? Ja napisałam już trochę na ten temat w wątku o
motywach chrześcijańskich w Narnii.
Obserwuj wątek
    • direta Re: Czy jest coś, co się wam Narnii nie podoba? 05.02.06, 17:07
      Przy pierwszych czytaniach Narni tego nie dostrzegłam, ale teraz jak czytam to
      mnie trochę ... no właśnie nie wiem co - powiedzmy "nie podoba się" to
      zabijanie. Tam jednak krew się leje dośc mocno i trup ściele się gęsto. To
      chyba jedyna rysa która tak na gorąco przychodzi mi do głowy.
      • meduza7 Re: Czy jest coś, co się wam Narnii nie podoba? 07.10.06, 01:20
        Mnie razi, wymieniony już zresztą gdzie indziej, motyw zjadania "niemówiących"
        zwierząt przez ludzi i te mówiące.
        Tak samo zresztą, gdy po latach, jako dorosła osoba, przeczytałam "Doktora
        Dolittle", z wielkim zdumieniem znalazłam tam smażące się kiełbaski itp. Czy
        kaczka Dab-Dab piekła swoje siostry z jabłkami? Czy prosiątko Geb-Geb
        przyglądalo się, jak przerabiają jego kuzynów na szynkę?
        • direta Re: Czy jest coś, co się wam Narnii nie podoba? 07.10.06, 17:31
          W doktorze Doolittle w ogóle zwierzęta były bardzo uczłowieczone i ten
          brytyjski kolonializm wychodził z autora wszystkimi porami. Jako dziecko tego
          nie dostrzegałam (to jedna z moich ukochanych lektur) ale kiedy jakiś rok czy
          dwa temu próbowałam czytać dziecku to mnie wręćz odrzuciło. (BTW czy Hugh
          Lofting to aby Brytol? Ale jeśli nie, to skąd ten kolonializm?) W każdym razie
          zauważyłam, ze Dr Doolittle z ekipą po prostu te biedne zwierzęta wykorzystuje
          i żeruje na nich na potęgę (czytaliśmy pocztę dra D. czy jakoś tak) Ptaszki
          miały zostawić wszystkie swoje sprawy, bo nagle oto otworzyła się przed nimi
          świetlana przyszłość - noszenie listów. I było to opisane w ten sposób, ze dla
          ptaków to było takie ot nic a zarazem najwyższe szczescie, ze mogli pracować
          dla ludzi choc przeciez wszystko robiły za frajer, tylko i wyłacznie z sympatii
          do dra D.
          Podobne echa brytyjskiego podejścia do narodów skolonizowanych a więc niższych
          wyczuwam np w rozdziałach PWdŚ traktujących o Łachonogach. Był to naród bardzo
          głupi, ponieważ chciał wszystko robić NIE TAK jak im cywilizowany władca
          nakazywał. Więc władca (Koriakin) nie pytając ich o zdanie zmienił im wygląda,
          bo skoro bylu głupi, to niech będą przynajmniej zabawni.
          Też macie podobne odczucia?
          • meduza7 A propos kolonializmu 12.10.06, 23:02
            "Narnia nie jest krajem ludzi, ale jest krajem, którym ma rządzić człowiek".
            No to zastąpmy słowo "Narnia" slowem "Afryka" lub "Indie", a do
            słowa "człowiek" dodajmy "biały"...
            • a.nancy Re: A propos kolonializmu 25.12.07, 19:08
              meduza7 napisała:

              > "Narnia nie jest krajem ludzi, ale jest krajem, którym ma rządzić człowiek".
              > No to zastąpmy słowo "Narnia" slowem "Afryka" lub "Indie", a do
              > słowa "człowiek" dodajmy "biały"...

              wlasnie to drazni mnie najbardziej
              no i jest jeszcze "problem Zuzanny" (jak go nazwal Neil Gainman)
              to, jak zostala potraktowana w ostatniej czesci JEST okrutne
              odebrano jej nie tylko Narnie, ale tez rodzenstwo, zaserwowano niezla traume.
              chyba troche niewspolmierna kara za zamilowanie do jedwabnych ponczoch ;)
            • direta posiłki - abstrahując od tematu podoba/nie podoba 11.10.06, 11:02
              meduza7 napisała:

              > Czy chodzi o to, że bobry normalnie nie jedzą ryb? Są roślinożerne?

              "W diecie bobra dominują rośliny gatunków przybrzeżnych i wodnych. Żywi się
              nimi regularnie przez cały rok, zimą natomiast podstawę jego pożywienia
              stanowią zmagazynowane w pobliżu żeremia gałązki drzew i krzewów. Latem posiłki
              są zdecydowanie bardziej urozmaicone. Bóbr będąc roślinożercą do swego
              codziennego jadłospisu włącza rozmaite gatunki roślinności zielnej i wodnej,
              jak grążele, grzybienie, rdestnice i rzęsy. Od późnej jesieni do wczesnej
              wiosny w pokarmie bobrów dominują kora, miazga, pędy oraz liście drzew i
              krzewów, wśród których najchętniej zgryzane są: wierzba, osika, brzoza oraz
              leszczyna. Jeden osobnik potrafi powalić osikę o średnicy 30 cm w przeciągu 15
              minut. Powalone drzewa, pniaki, oraz miejsca stołowania się bobrów można
              spotkać nad brzegami niemal wszystkich wód Wigierskiego Parku Narodowego"
              zaczerpnięte z: www.wigry.win.pl/bobry/biolt_pl.htm

              Wychodzi więc na to, że mówiące zwierzęta albo przejmują ludzkie zwyczaje
              żywieniowe i behawioralne (maszyna do szycia), albo jednak pozostają przy
              swoich (Truskawek, czy inni ewidentni roslinożercy, drzewa jedzące ziemię)
              Niewiele się mowi o pozywieniu mówiących drapieżników. Jeśli już w Narni je się
              mięso to przetworzone, choćby przez upieczenie nad ogniem.
              Swoją drogą zawsze mnie zastanawiał posiłek centaura, bo wprawdzie żoładki ma
              dwa, ale gębę jedną i jak on biedak ludzkimi zębami gryzł owies i słomę i
              niestrawności nie dostał?
      • escott Re: Czy jest coś, co się wam Narnii nie podoba? 13.10.06, 20:03
        Zgadzam się! Nieprzyjemnie jest wynajdywać różne niedoróbki i niespójności, bo
        czytelnik czuje się wtedy tak, jak gdyby autor włożył w tę opowieść mniej
        serca niż on. I zresztą tak często bywa (czego najlepszym przykładem jest
        smutna hate story o moim uluionym Holmesie i jego umęczonym autorem
        Doyle'em...). U Tolkiena mam pewność, że autorowi naprawdę zależało na
        spójności i wiarygodności, Tolkien zachowywał się trochę jak dokładny i
        pieczołowity kronikarz dziejów nieistniejącego świata.
        Nie macie wrażenia, że Lewis czasem chyba za bardzo koncentrował się na
        przesłaniu i dydaktycznych walorach niż na samej warstwie fabularnej? I wiele
        elementów, a zwłaszcza postaci Narnijnego świata traktował raczej jak narzędzia
        do przedstawienia pewnych zjawisk niż jak właściwych bohaterów opowieści?

        Nawiązuję tu także do wątku Zuzanny - pojawiły się tam głosy, chyba słuszne, że
        skończyła tak jak skończyła, bo "na kogoś musiało paść". A przecież Zuzanna
        jako osoba i bohaterka powieści zasługiwałaby na bardziej konsekwetne
        poprowadzenie... To też jest forma niespójności i niedopracowania, przynajmniej
        w mojej opinii, tylko że wynikająca z zaprzątnięcia "wyższymi celami".
    • direta Podnoszę 07.10.07, 22:37
      Nie wiedziałam, że jak coś spadnie z pierwszej strony to znika :( Buuu
      To niesprawiedliwe!
      Zatem podnoszę ten wątek, bo moim zdaniem dość ciekawy a szkoda by było go pisać
      od nowa - na pewno ktoś prędzej czy później wypatrzy coś co mu "nie pasuje".
      A CS niech się w grobie przewraca. Trochę ruchu mu nie zaszkodzi ;)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka