Dodaj do ulubionych

moje książki chcą mnie zabić!

14.03.06, 10:25
Dziś rano tylko refleks uchronił mnie przed dotkliwym uszkodzeniem głowy z
możliwym skutkiem śmiertelnym.
Zazwyczaj spokojne i zrównoważone książki, zamieszkujące półkę nad łóżkiem,
zupełnie niespodziewanie dokonały czynnej napaści na swoją śpiącą
właścicielkę. Z niezwykłą siłą zeskoczyły z półki, próbując upaść na moją
głowę. Szczęśliwie obudziłam się i zdołałam uniknąć ciosu, dzięki szybkiemu
odsunięciu czerepu. Ciosu dokonać miały najwyraźniej "Wahadło Foucaulta" oraz
"Lalka". Obie w solidnym wydaniu, w twardej oprawie. Po dokonaniu oględzim
półki odkryłam jednak, że były tylko bezwolnymi narzędziami w rękach
(okładkach???) Jelinek oraz Orwella, którzy popchnęli ich do tego czynu.
Jestem bardzo zaniepokojona zbrodniczymi zamiarami moich książek.
Co mogło je do skłobić do takiej próby?
Nigdy nie przestałam im okazywać mojej miłości. Owszem, nie byłam stała w
uczuciach, w moim życiu pojawiały się inne książki, ale przecież nigdy nie
obiecywałam im, że będą jedyne! Zapewniałam im za to wygodne mieszkanie i
wiele czułych myśli przy najróżniejszych okazjach. Czy to mogło im nie wystarczyć?
A może to dlatego, że z zasady nie odkurzam półek? (ale ja w ogóle z zasady
nie sprzątam).
Czy książki powinny zostać jakoś ukarane?
Czy próby mordu będą się powtarzać?
Bardzo proszę o pomoc, jestem naprawdę wystraszona.

;)
Obserwuj wątek
    • braineater Re: moje książki chcą mnie zabić! 14.03.06, 10:34
      Weź prowodyrów i zanieś do biblioteki. Pokaż im strażniczki, zwróc uwagę na to,
      jak ciężki los jest udziałem tych, które stoją stłoczone w bydlęcych regałach,
      pokaż półkę z wyprzedażą ksiązki za złotowkę. Zobaczysz, że zadrżą i zmiękna
      momentalnie.
      A w domu pozbaw ich przywileju półki - postaw w stosach na podłodze, te
      najbardziej rozwydrzone i oporne, oczywiście na samym spodzie stosu. Niech sie
      tak tydzień pomęczą o kurzu i wodzie, to im takie głupie pomysły na drugi raz
      do obwolut nie wpadną.

      P:)
      • niebieski_koralik Re: moje książki chcą mnie zabić! 14.03.06, 10:59
        A jeżeli to je tylko rozsierdzi?
        Poza tym czy naprawdę sytuacja dojrzała do aż tak drastycznych metod?
        A co z wychowaniem poprzez miłość i zrozumienie?
        Może by tak- terapia? psychoanaliza? serie rozluźniających masaży okładek?
        Koniecznie trzeba siłą?
        Cóż...jeśli nie ma innego wyjścia...
        • braineater Re: moje książki chcą mnie zabić! 14.03.06, 11:12
          Jesli naprędce nie wprowadzisz zamordyzmu i rzadów silnej reki, grozi Ci to, że
          pewnego dnia wrócisz do domu a na progu beda stały Twoje walizki, natomiast zza
          zamkniętych drzwi bedzie rozlegał się szyderczy chichot dzieł zebranych a
          cynicznych. Zostaniesz bezdomna tylko dlatego, ze próbowałaś w cywilizowany
          sposób poradzic sobie z coraz wiekszym rozwydrzeniem współczesnych dzieł
          literackich.
          Taktyka miłości i psychoanalitycznego zrozumienia sprawdzała sie drzewiej,
          posród tomiszcz omszałych, statecznych, wsród w safjan oprawnych dzieł
          Orzeszkowej, dystyngowanym płótnem krytych in quarto pana Prusa, tudzież pośród
          skórzanych perwersji Zapolskiej. Dzis niestety te wszystkie bezstresowo
          drukowane paperbacki, ledwie jakim kartonikiem okrywające częsci niesforne,
          coraz głośniej uzurpują sobie rolę przywódców książkowej społeczności i
          wywieraja demoralizujacy wpływ, nawet na dzieła, z porządnych rodzin - Twój
          przypadek z Wahadłem jest zreszta doskonałym tego symptomem.
          Więc powtarzam - za skrzydełka, , raz, dwa okładką o glebę, zedrzeć obwolutę i
          nago prowadzać pośród innych, niech sie wstydu przynajmniej najedzą, skoro
          rozumu nie umiały...

          P:)
          • niebieski_koralik Re: moje książki chcą mnie zabić! 14.03.06, 11:26
            Dobrze. Idę nalać wody do wanny, ażeby zaprowadzić porządek poprzez trzymanie
            niepokornych tuż nad odmętami pytać "I co teraz, cwaniaczki? Nadal tacy
            odważni??? Hę??? Pamiętać- jeszcze raz i będzie chlup!".
            To powinno je nauczyć szacunku.

            ps. Dobrze, że "Auto da fe" stoi w innym rejonie półczanym, bo ono to dopiero
            mogłoby w głowach zamieszać, a wymagania wzbudzić, że ho ho...!
            Chociaż może groźny swąd spalenizny wieńczący książkę pohamowałby trochę apetyty?
            • eeela Re: moje książki chcą mnie zabić! 14.03.06, 11:29
              Odegraj przed nimi spektakl. Zakup broszurowe wydanie "Nigdy w Zyciu" (czy jak
              to leci) i postaw na honorowym miejscu, bierz ze soba wieczorami do lozka, nos w
              kieszeni na sercu, a nastepnie spal demonstracyjnie na srodku pokoju. Beda
              trzesly sie przed toba, jak przed nieobliczalnym szalencem i tyranem i ani im
              przez kartki nie przejdzie, stawiac zorganizowany opor po raz wtory.
            • braineater Re: moje książki chcą mnie zabić! 14.03.06, 11:32
              Oooooo! Wreszcie stare sprawdzone metody. Spróbuj też od czasu do czasu
              niewinnie przechadzać sie obok półki z świeca zapaloną. Jak gdyby nigdy nic
              trzymaj kandelabr i patrz na nie wymownie.
              A jesli masz jakies dziecko w poblizu, to mozesz tez mu dac kredki i pozwolic
              mu rysować w pokoju w którym trzymasz książki. Gwarantuje, że popłoch jaki to
              wzbudza wśród papierzakowych zbrodniarzy, godzien jest poematu.

              P:)
                • braineater Re: zemsta 14.03.06, 11:41
                  Gość portalu: booboo napisał(a):


                  >
                  > proponuję na spokojnie poustawiać winowajców przed telewizorem i włączyć
                  > im "Modę na sukces"... żadna tego nie wytrzyma....

                  Istnieją granice, wyraźnie zakreślone Konwencją Genewską. I słuszna kara ma
                  sens, ale tortury to juz za dużo. "MnS", przypominam, juz lata temu została
                  wpisana na listę Broni Masowego Rażenia i zakazane jest jej wykorzystywanie,
                  przechowywanie i produkowanie. Trzymajmy sie cywilizowanych srodków perswazji...

                  P:)
                  • niebieski_koralik Re: zemsta 14.03.06, 11:46
                    A odczytywanie co smaczniejszych fragmentów "Faktu" bądź innej prasy podobnej?
                    Zastanawiałam się też nad groźnie wyglądającą butelką wódki- alkohol skutecznie
                    rozmazuje druk (inne korzyści wynikające z posiadania butelki wódki na razie
                    pominę, jeśli zacznę robić rażące literówki i pisać falującym drukiem-czy to
                    możliwe?- to znaczy, że te inne zalety mam już za sobą ;)).
                    świeca nie podziała- są oswojone z bliską obecnością papierosa, ogień im
                    niestraszny.
                    • Gość: booboo Re: zemsta IP: 62.29.248.* 14.03.06, 11:51
                      zawsze pozostaje jeszcze rozwiązanie ostateczne....
                      a więc wpuszczenie 2letniego syna sąsiadów....
                      on nie będzie pytał kto winny a kto nie...
                      dla niego wszystkie książki są równe....
                      i są tylko po to żeby je zniszczyć....
                      powoli...
                      strona po stronie.......
                    • braineater Re: zemsta 14.03.06, 11:56
                      Czytanie na głos ksiązkom zakrawa mi na nieznaną dotychczas nauce perwersję,
                      ale cóż, są na świecie zboczenia o których nie śniło się rydzykom. Alkohol,
                      muszę Cię zmartwić, większości książek podchodzi wielce, zreszta gdybyś
                      uważniej im sie kiedys przyjrzała, to niewatpliwie odnalazłabys slady pijackich
                      eskapad hemingwayów, bukowskich, czy tez o wiele mroczniejszch wypadów Wilde'a
                      i innych perwersów. Im rozm aaaaaaaa zaaannyyyyyyyyyy druk nie przeskzadza,
                      wrecz przeciwnie, jest powodem do buńczucznych przechwałek- o paaaaaaaaatrz,
                      aleeeeeeeeeeee się dziśśśśśśśśśs rozmaaaaaaaaaaazałam -
                      norrrrrrrrrmaaaaaaaaaalnie caaaaałe czy rossssssdziały.
                      A skoro świeca nie działa, to moze deprywacja sensoryczna? Pozamykac w
                      skrzynkach, zeslac do piwnicy czy innej ciemnicy, wypuścić oswojonego szczura i
                      z lubościa napawać sie dzikimi wrzaskami panicznie przerażonej Czarodziejskiej
                      Gory?


                      P:)
                      • niebieski_koralik Re: zemsta 14.03.06, 12:03
                        Wolałabym uniknąć uszkodzeń mechanicznych. Nawet gdyby miały dotknąć
                        "Czarodziejskiej góry", która nigdy właściwie nie przynosiła mi najgłębszej
                        satysfakcji.

                        A perwersja? Myślałam, że czytacz jak nikt jest do niej usposobiony. Taka cecha
                        gatunku. ;)
                            • braineater Re: zemsta 14.03.06, 12:15
                              Na orłele sposób najlepszy - wysłać je w przyszłośc. Z gumki recepturki, słoika
                              po ogórkach i filcowego kapcia montujemy podstawowy zestaw do podrózy w czasie,
                              wsadzamy tam wszystkie orłele - i sooooooooooooo long, and thanks for fishes.
                              Wrócą po 10 minutach najdalej i gwarantuje Ci, że sie długo nie otrząsną.

                              P:)
    • biljana Re: moje książki chcą mnie zabić! 14.03.06, 10:48
      Boskie! Dawno sie tak nie usmialam. Poza tym oba teksty niezwykle pouczajace:) -
      uswiadomily mi, ze chyba w pore zdazylam zbudowac regaly dla moich wiecznie
      trzymanych w kartonach i stosach ksiazek! Unikanelam groznych,
      terrosrystycznych atakow! Uratowaliscie mi zycie;)
    • kwiecienka1 Re: moje książki chcą mnie zabić! 14.03.06, 11:30
      mnie też się to przydarzyło...
      i to kilkukrotnie
      kara była dotkliwa: dożywotnie zdegradowanie, tzn. na ziemię
      najcięższe przypadki trafiły do lochów, tzn. zginęły w czeluściach tapczanu
      to nauczyło mmnie czujności, teraz gdy widzę, że coś zaczyna się dziać reaguję
      natychmiast - najczęstsza kara to zamiana celi na mniej zaludnioną (w celu
      odosobnienia, ale takich cel powoli zaczyna brakować...) lub eksmisja do innego
      pomieszczenia (skrajni recydywiści)
      pozdrawiam
      • niebieski_koralik Re: moje książki chcą mnie zabić! 14.03.06, 11:55
        Wspaniale! Dla spotęgowania efektu spróbuję jeszcze wypisywać frazy: "od
        złotówki" i "bez ceny minimalnej".
        Powinny spokornieć.

        Ech, do czego to doszło, a kiedyś żyłam z nimi tak cudownie: wśród chwil
        namiętności, radosnego śmiechu i wzajemnych czułości. Nie było mowy o
        obustronnej przemocy.
        A teraz?
        • Gość: biblioteczny_kurz Re: moje książki chcą mnie zabić! IP: 150.254.85.* 14.03.06, 12:07
          - Również możesz odwiedzać liczne strony antykwariatów
          - Scenicznym szeptem prowadzić rozmowę telefoniczną z bibliotekarką. Ważne żeby
          z całej rozmowy książki wychwyciły tylko pytanie: "To w jakich godzinach
          przyjmujecie Państwo książki w darach?"
          - Poza wspomnianym przez Ciebie alkoholem proponuje w czasie czytania
          konsumować (coś trzeba poświęcić np.: darmowe gazety) chleb z dużą ilością
          konfitury słabo zżelowanej np.: na bazie jagód
          - Wciągnij znajomych do pomocy niech w czasie wizyt u Ciebie sugerują Ci że
          powinnaś coś zmienić w umeblowaniu np.: "Potrzebujesz więcej przestrzeni"
          - Kup chomika! Z kozą pomysł pewnie nie wypali... :-))))))

          - Jak dalej będą podskakiwać to zagnij jednej czy drugiej książce narożniki na
          godzinkę albo dwie... wiem serce się kraje, ale na Boga nie wprowadzaj modelu
          szwedzkiego w wychowaniu (Braineater zapewne znowu coś napisze o Konwecjach)
        • kwiecienka1 Re: moje książki chcą mnie zabić! 14.03.06, 12:06
          o tak, rozumiem Cię doskonale...
          moje łóżko jest wysuwane spod mebli=regałów z książkami... i w tej sytuacji one
          tylko czekają kiedy się na mnie rzucić, a okazję mają każdej nocy...
          ale co tam, nie z takim zagrożeniem przychodziło ludziom żyć...
          damy radę :)
          pozdrawiam
          • braineater Re: moje książki chcą mnie zabić! 14.03.06, 12:10
            Kwiecieńko, nie chcę się wtrącać w Twoje zycie prywatne, ale Ty po prostu sama
            prowokujesz gwałt zbiorowy. I nawet pani Środa nie dałaby rady Cię wybronić.
            Postaw przynajmniej same autorki bezposrednio nad łózkiem, to może nie będzie
            tak brutalnie...

            P:)
            • kwiecienka1 Re: moje książki chcą mnie zabić! 14.03.06, 12:37
              że niby jak kobietką z kobietką to bardziej czule?
              :)))
              nie da rady, przy ustawianiu zastosowałam inny klucz i wolałabym go już nie
              zmieniać (przyzwyczajenie drugą naturą człowieka), zresztą zachowałam zdrowe
              proporcje pomiędzy obiema płciami, niech już leci co chce, byle wymiennie...
              żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka, raz chłopaczek :)
              pozdrawiam
    • agni_me wśród nas jest szpieg z krainy nieksiążkowców 14.03.06, 12:47
      Ogromnieście mnie zawiedli, drodzy forumowicze, kremdelakrem czytelniczego
      świata. Ogromnie. I wstyd mi za was. Przychodzi niebieski koralik, kto wie, czy
      to ten od Karolci, opowiada historyjkę o rzekomo morderczych zapałach książek.
      A wy? WY!?

      Zamiast zdobyć się na minimum uważności, zamiast przeprowadzić wnikliwe
      śledztwo, w razie potrzeby powołać dwie komisje forumowe, jedną do spraw
      lokalowych u wyżej wymienionego koralika, drugą co do legalności trzymania obok
      siebie lalki i wahadła (osobiście nie znam lalki, której by nie zdenerwowało
      przebywanie w towarzystwie jakiegoś kiwaka), to pomagacie książki ciemiężyć i
      poniżać. O wyyyy!!! Hańba i sromota! Fakt wam czytać i zagryzać ulotkami Geana,
      a nie brać do ręki maleństwa najsłodsze i kochane, co sobie czasem pobrykać
      lubią. Bez sercaście i bez wyobraźni.

      Idę sobie zwalić ze dwie książki w ramach protestu.
      • braineater Prowokatorka! Kułaczyca! 14.03.06, 13:13
        HA!
        Po prostu nie dalismy sie ogłupić pseudo-wolnościowym teoriom, zakrzyczeć
        paradom książek, domagających sie jakiś tam praw. Dał nam przyklad Bonaparte,
        jak z ksiązkami zwyciężać, i skoro sie to u naszych dziadow sprawdzało, to i
        dziś sie sprawdza.
        A Ty na pewno jestes prowadzana na pasku wiadomych organizacji, podżegana do
        buntu przez podejrzanej konduity harlequiny i zamęt w naszych słusznie
        ukształtowanych umysłach zasiać próbujesz. Powstaną komisje, a żebyś wiedziała -
        zinwigilujemy Ciebie!

        P:)
        • niebieski_koralik Re: Prowokatorka! Kułaczyca! 14.03.06, 14:35
          Myślałam naiwnie, że padłam tylko ofiarą jednostkowego ataku sfrustrowanych
          książek przechodzących kryzys wieku wydawniczego, a tu się okazuje, że na
          zetknięciu palców z kartkami trwa od dawna reularna wojna!
          Czy strony są tylko dwie? Czy istnieją szpiedzy? Czy ktoś nie steruje walką dla
          tylko sobie wiadomych celów?
          Czy wszystkie książki są po stronie rewolucji? Nawet poczciwe Muminki?!
          Po jakiej stronie stoją jednostki mniej oczywistej natury- ot, chociażby komiksy?
          Czy nie da się negocjować?
            • niebieski_koralik Re: Prowokatorka! Kułaczyca! 14.03.06, 14:56
              a ja oddalam się na godzinkę, ażeby wziąć na spytki nowego Pratchetta. Świeżo
              zakupiony, nie jest jeszcze silnie związany z ruchem rewolucyjnym.

              Towarzyszu biblioteczny, radzę jeszcze zbadać rolę książek wypożyczonych z
              biblioteki właśnie. Czy z racji swojej obecności u różnych czytaczy nie stanowią
              grupy przekazującej informację pomiędzy różnymi rupami wywrotowymi.
              Jeśli rewolucja jest prawdą to czy mogłabym się dowiedzieć kto dowodzi grupą
              kontrrewolucyjną?
          • braineater Re: Prowokatorka! Kułaczyca! 14.03.06, 14:52
            Stron jest wiecej, niestety. Czytacze i nieczytacze, czytacze powazni
            (najbardziej podatni na ataki) i czytacze okazjonalni, czytacze beletrystyczni
            i czytacze non-fiction. To samo po drugiej stronie konfliktu - stateczne Dziela
            Zebrana, Wydania Jubileuszowe, szara sitwa Białych Kruków, frywolne komanda
            Romansów Babuni, sfrustrowane eskadry Poradników i Encyklopedii, szalenczy
            karnawał Bestsellerów, żałobne kondukty Tanich Ksiązek.
            I na przecieciu sie interesów tych róznych grup powstają szeptane alianse,
            ciche intrygi, samobójcze ataki desperatów, sojusze pomiędzy poszczególnymi
            klanami, wreszcie otwarte starcia zbrojne, jak choćby legendarna bitwa
            Aleksandryjska pod przewodem Herostratesa czy szaleńczy czyn odważnego Jorge de
            Borgos
            Przez lata ludzie potrafili dawac odpór tym przybyszom z Krain Imaginacyji i
            Maligny, przykuwając je do stołów, zamykając w zapetlonych w nieskonczoność
            bibliotekach, stawiając na ich straży okrutne, zaokularzone Harpoe, blokując im
            wyjście systemem rewersów i poręczeń majatkowych, ale niestety ten czas juz
            powoli przemija. Ksiązki wszystkich frontów, cynicznie pozbywają sie
            materialnosci i wnikają w serca i umysły naszych komputerów, a za ich
            posrednictwem, podstepnie udając, że sa zwykłym .txt czy .doc, wnikają w
            nieprzygotowane na atak młode umysły.
            No i oczywiście nie mogło obyc sie bez zdrad, a nawet o zgrozo mezaliansów
            międzygatunkowych, czego wynikiem sa takie papierowoludzkie Centaury, jak
            Agni_Me, ewidentnie nasłana na ten watek, by bruździc i mataczyć...
            Ale sa jeszce czujni ludzi - nie damy wziąśc sie podstępem!

            P:)
            • niebieski_koralik Re: Prowokatorka! Kułaczyca! 14.03.06, 15:03
              A ja nieświadomie codziennie dostarczam nowych żądnych krwi wojowników, werbując
              ich w księgarniach internetowych i zwykłych, antykwariatach i internetowych
              aukcjach!
              Przez tyle czasu dawałam się nabrać na rozmaite promocje, które są najwyraźniej
              niczym innym jak tylko śmiałą przynętą książkowych sekt, stronnictw i oddziałów.
              Nieopatrznie szerzyłam zarazę pożyczają książki przyjaciołom, a nawet (o
              zgrozo!) dając je im w prezencie.
              Cóż ja narobiłam???
              • braineater Re: Prowokatorka! Kułaczyca! 14.03.06, 15:06
                Zadoścuczynienie moze byc tylko jedno:
                Oddaj mi swoje ksiązki a ja juz im zapewnię właściwa opiekę. Mozemy zaczac od
                tego nowego Pratchetta, bo mi jeszcze żaden przedstawiciel tego pokolenia
                praczetów w ręce nie wpadł...

                P:)
                • niebieski_koralik Re: Prowokatorka! Kułaczyca! 14.03.06, 15:47
                  Oczywiście, chętnie poświęciłabym książki dla sprawy, ale sumienie nie pozwala
                  mi narażać nikogo spośród współwalczących na niebezpieczeństwo. Taki nagły
                  przypływ jednostek wywrotowych mógłby zupełnie zdemoralizować twoje książki.
                  To nie to, że jestem zachłanna. To nie to, że nie potrafię zrezygnować z
                  posiadania książek. Ja tylko nie chcę, żeby komuś stała się krzywda ;)
              • Gość: booboo Re: Prowokatorka! Kułaczyca! IP: 62.29.248.* 14.03.06, 19:12
                a tak swoją drogą....
                dzisiaj zamierzałem poczytac do poduszki Szwejka... niby poczciwa to książka...
                ale w świetle zaistniałych wydarzeń...
                hmmm...
                myślicie, że będę bezpieczny?
                a jak usnę ze Szwejkiem...? tzn nie zrozumcie mnie źle...
                ale no sam juz nie wiem
                mieszkam teraz sam...
                od nikogo ratunku....

                może wynieść go na noc do łazienki i zamknąć w pralce?
      • skajstop Re: wśród nas jest szpieg z krainy nieksiążkowców 14.03.06, 13:27
        Agni_me,

        ale jak rozpuścisz swoje książęta, to co będzie? No co będzie, pytam, jak na
        głowę, za przeproszeniem, wlezą, a gościom zaczną - w najmniej spodziewanym
        momencie - sypać kurz w oczy? Mało to takich wredot stoi na półkach?

        Ja bym draństwa łańcuchem do ściany albo pulpitu przykuł, ot co.
      • niebieski_koralik Re: wśród nas jest szpieg z krainy nieksiążkowców 14.03.06, 14:25
        Agni me, wypowiedzi moje niechaj mi będą świadkiem, że zamiary miałam uczciwe!
        Czyż nie szukałam winy w sobie? Czyż nie zadrżałam przed rozwiązaniem siłowym?
        Ale głosy czytaczy zagrzmiały gromko, dałam się przekonać ze strachu o własny
        żywot, tak- z podłego i nikczemnego strachu, dałam się przekonać do rozwiązań
        siłowych.
        Więc jednak nie tresować? Przemawiać czule i z miłością?
        Ale jeśli książki jednak zapragną krwi? Czy nie będziesz mieć mnie wtedy na
        sumieniu?
        Tak, być może ułożenie książek było przyczyną, ale wrodzone lenistwo przeszkadza
        mi w zaprowadzeniu jakiegokolwiek porządku wśród tomów i tomiszczy.
        A może to Strindberg, który ostatnio pojawił się w moim domu w ilościach
        znacznych, może to on zdenerwował Jelinek (zważywszy na ich poglądy na
        emancypację to mogło się zdarzyć). Ale w takim razie co z Orwellem?

        Teraz boję się buntu książek, ale i komisji śledczych z krainy książkowców.
        I sama już nie wiem. Jak postąpić?
    • ben-oni Re: moje książki chcą mnie zabić! 14.03.06, 13:47
      Ja w tłum książek przekonanych o swojej nietykalności powsadzałem w nierównych
      odstepach książki i broszury W.I.Lenina dla uzmysłowienia zbankrutowanej
      arystokracji, że powinna być szczęśliwa z losu jaki jej przypadł. Mogło być
      gorzej. Nie buntują się zadne Hemingwaye czy Faulknery (bo u was Murzynów biją)
      bo Lenin im mówi o rewolucji proletariackiej i demokracji socjalistycznej jak i
      również o możliwości auto da fe oraz wykorzystnia papieru w kiblu.
      Niereformowalnych reakcjonistów zamknąłem w kazamatach piwnicznych. Leżą obk
      zapasów wina domowej roboty, popadają w alkoholizm i tracą na prestiżu. Sa
      skończone w towarzystwie!
    • Gość: biblioteczny_kurz Polskie Towarzystwo Treserów Książek IP: 150.254.85.* 14.03.06, 13:48
      Natura nie znosi próżni.
      Proponuje założyć Polskie Towarzystwo Treserów Książek, które będzie szkoliło i
      przyznawało licencje treserów książek.
      Trzeba huchać na zimne. Może dojść do nieszczęścia. Jest tylko kwestią czasu to
      żebyśmy usłyszeli o pierwszym właścicielu pogryzionym przez własne książki...

      Książki muszą wiedzieć kto jest alfą w tej bibliote(cz)ce!!!
      • skajstop Re: Polskie Towarzystwo Treserów Książek 14.03.06, 14:00
        Gość portalu: biblioteczny_kurz napisał(a):

        > Natura nie znosi próżni.
        > Proponuje założyć Polskie Towarzystwo Treserów Książek, które będzie szkoliło
        > i przyznawało licencje treserów książek.
        > Trzeba chuchać na zimne. Może dojść do nieszczęścia. Jest tylko kwestią czasu
        > to żebyśmy usłyszeli o pierwszym właścicielu pogryzionym przez własne
        > książki...
        > Książki muszą wiedzieć kto jest alfą w tej bibliote(cz)ce!!!

        Kurzu, rozłożyłeś mnie na łopatki :-)
        A wątek sie tak cudnie ułożył, że zabijcie mnie, ale postanowiłem Wam ukraść te
        pomysły :) to zasługuje na małe opowiadanko co najmniej :)
        No bo czy coś tak genialnego jak Polskie Towarzystwo Treserów Książek powinno
        zginąć za chwilę śmiercią wątku wyczerpanego z inwencji, przysypanego stosami
        pytań o gugla czy danabrowna et consortes? :)
    • mietowe_loczki Re: moje książki chcą mnie zabić! 14.03.06, 18:01
      Pokonać knigi ich własną bronią - rozpachnąć japę, rzucić na chodnik i pod but.
      Powyrywać kartki i kidać je garściami. Usto obtłuc i kluf obtłuczyć jak bulwę.
      Pałami spuścić łomot i po mordzie blut kap kap i kap. I wszystko to przy
      40 g-moll.

      To je nauczy.
      • biljana Re: moje książki chcą mnie zabić! 14.03.06, 22:21
        Polskie Towarzystwo Treserów Książek po pierwsze powinno stworzyc Listę Książek
        Niebezpiecznych (nie mylic z Zakazanymi) na którą będą trafiac najbardziej
        zrewoltowane okazy. Ku przestrodze wszystkich potencjalnych wlascicieli!
        Oczywiscie jako pierwszy trafia na Listę Orwell... :)
        • gievu Re: moje książki chcą mnie zabić! 15.03.06, 08:50
          taka lista do dobra rzecz...
          trzeba się tylko zastanowić jakie kryteria brac pod uwagę....
          treść
          autora
          tytył
          a może ciężar albo twardość okładki
          no bo pomyślcie... czy taki "Mały książę" mógłby zrobić jakąś krzywdę...
          chociaż... cholera kto wie....
          nie ufam już nikomu....
          • niebieski_koralik Okazy szczególnie niebezpieczne 15.03.06, 12:30
            Najbardziej przeraża mnie myśl, że do rewolucji mogłaby się przyłączyć "Śmierć w
            cywilizacji Zachodu" Vovelle'a. Bo ciężar właściwy i twardość okładki wskazuje
            na wielką siłę rażenia, a i z tytułu wynika, że interesowałyby ją tylko
            rozwiązania ostateczne. Na szczęście zajmuje przestrzeń daleką od łóżka.
            Bacznej uwagi wymaga też chyba "Wampir" Janion, bo znów fizycznie mocna, a tytuł
            niepokojący (chociaż sugeruje raczej działania podstępno-ssące).
            Trylogia Tolkiena może zachowywać się wojowniczo, dlatego polecam wydania w
            miękkiej okładce.
            A "Illiada"! Jednostka wojownicza i heksametrycznie zdyscyplinowana. Zalecam
            szczeólną ostrożność.
    • autumna zbulwersowana jestem 15.03.06, 09:40
      Jak możecie! Ciągle tylko o rozwiązaniach siłowych. A porozmawiać najpierw? Siąść z książkami przy okrągłym stole, wypytać, co je gryzie? Może gnębi je alergia na roztocza zawarte w kurzu? Może z powodu nieodpowiedniej wilgotności powietrza łamie je w grzbietach? Czy ten atak nie był aby rozpaczliwą próba zwrócenia na siebie uwagi?
        • beatanu Re: zbulwersowana jestem 15.03.06, 10:24
          skajstop napisał:

          > Myślisz, że poszły na wojnę, bo je roztocza gryzły albo reumatyzm łupał w
          > litery? Hmmm... To co będzie, jak poczują się NAPRAWDĘ zagrożone? :)

          Ale na jaką tam wojnę ;) Ot, zeskoczyły z półki, coby kartki rozprostować,
          skrzydełkami poruszać, kurz spomiędzy literek strząsnąć - no w końcu ileż można
          w bezruchu stać/polegiwać na twardym podłożu? Ciemno było, nie widziały, gdzie
          skaczą - chociaż kto je tam wie? MOże chciały poprosić o to , cobyś je
          szczoteczką odkurzacza połechtała?

          Moje tak mają. Od czasu do czasu pogłaszczę je, popieszczę, kilka miłych słów
          do najbardziej obtarganych (taki Dygat nieszczęsny na przykład) powiem, czasami
          którąs zapomnianą z półki wyjmę i na chybił trafił jakiś fragment przeczytam...
          I nie buntują się. I całkiem znośne we współżyciu :)
          A dzisiaj w nocy to trzy leżące w łóżku przed kotem ratować musiałam, bo nagle
          przypomniał sobie (Kot), że pazury ma nieostre, eh życie!

          Zwolenniczka wychowania antyautorytarnego :)
          • niebieski_koralik Re: zbulwersowana jestem 15.03.06, 12:34
            To może metoda na "dobry glina-zły glina"? Jedna osoba trzyma nad wanną i grozi,
            druga nagle odbiera książkę i czule odczytuje fragmencik? I tak na zmianę. Od
            tego mogłoby się im zakręcić w literach, a wróg zdezorientowany to wróg pokonany!
            • beatanu Re: zbulwersowana jestem 15.03.06, 12:39
              niebieski_koralik napisała:
              > To może metoda na "dobry glina-zły glina"? Jedna osoba trzyma nad wanną i
              grozi
              > ,
              > druga nagle odbiera książkę i czule odczytuje fragmencik? I tak na zmianę. Od
              > tego mogłoby się im zakręcić w literach, a wróg zdezorientowany to wróg
              pokonan
              > y!

              No niby tak, tylko że mnie trudno traktować książkę jako wroga ;)
        • gievu Re: zbulwersowana jestem 15.03.06, 13:56
          posłuchajcie....
          a może jednak jakieś jedno, dwa spotkania z psychologiem...
          może to jest problem głębszy niż myślimy.....
          może nasze książki mają jakieś traumatyczne przeżycia związane z porzednim
          właśnicielem....
          a może zbyt długo leżały na półce, nikt ich nie chciał a one tylko patrzyły na
          przechodzące tłumy potencjalnych właścicieli krzycząc bezgłośnie "weź
          mnie!", "weź mnie!"... może w ten sposób próbują zwrócic na siebie uwagę....
          "spójrz.. ja tu jestem, stoję, czekam....."
          znacie jakiegoś dobrego lekarza od książek????
    • mietowe_loczki Re: moje książki chcą mnie zabić! 15.03.06, 17:25
      Być może Twoje książki cierpią na zwykłe ADHD. Taką nadpobudliwość można będzie
      łatwiej zaakceptować, jeśli zdiagnozujemy dolegliwość. I naprawdę nie mają się
      czego wstydzić - w końcu ich sławny kolega Finnegans Wake cierpi na chroniczną
      dysleksję, a całkiem dobrze się sprzedaje. Gra w klasy ma nieuleczalną
      dysparagrafię, a doczekała się świetnych recenzji. 49 idzie pod młotek uskarża
      się na dysgrafię, a mimo to jego autorowi pozwalają wydawać dalej. A Śniadanie
      u Tiffanego czy Mag? Toż to typowe przypadki dyskonkluzji. Bracia Karamazow czy
      Portret artysty z czasów młodości? Typowi schizofrenicy - sięgasz po jedno
      tłumaczenie, na półce czeka drugie. Tristrama Shandy po nocach prześladuje
      dyspaginacja - strach, że mu na czarno zadrukują stronę albo wszędzie wstawią
      jakieś gwiazdki i ślaczki. W dodatku kolega cierpi na ciężką psychozę
      maniakalno-depresyjną, bo wydaje mu się, że wszędzie cytuje Szekspira,
      Arystotelesa Horacego, Locke'a i Cervantesa. Jak widać, są cięższe przypadki.
      • mamablues Re: !! 18.03.06, 00:13
        Gość portalu: iridia napisał(a):

        > Może na mroźny balkonik je wystaw.. jak im zesztywnieja stroniczki, to może i
        > rozum powróci ;)) Docenią ciepło domu i żar serca właścicielki ;)

        Ryzykowny to pomysł.
        Bo jeśli sztywnymi stroniczkami zechcą się mścić...
    • ajtra Re: moje książki chcą mnie zabić! 16.03.06, 20:05
      Książki zapragnęły poleżeć sobie w łóżku na poduszce i dlatego skoczyły z półki
      wprost na Twoją głowę. Połóż je do łóżka i pozwól im trochę poleniuchować ;)
      Zabolą je grzbiety od leżenia, to same poproszą o powrót na półkę.
      I na pewno już więcej nie skoczą;)
      • szanania Re: moje książki chcą mnie zabić! 16.03.06, 23:39
        A ja sądzę, iz mamy tu do czynienia z ADHD, czyli nadpobudliwością psycho-
        ruchową. Zastanawiałabym się, czy nie wykluczyc obciążonych schorzeniem książek
        z Twojej malej książkowej placówki, odseparować ich od reszty grupy, bowiem -
        choć to temat wysoce kontrowersyjny - mogą one dawać zły przykład. Postaraj się
        zorganizowac swoim książkom czas do ostatniej minuty, wygaszaj negatywne
        zachowania i pod zadnym pozorem nie okazuj bezradności. ADHD-owiec musi czuć,
        iż ktoś roztoczył granice jego postępowania, i sprawuje nad nim bezustanną,
        lecz życzliwą, kontrolę. Wzmacniaj wszelkie zachowania pozytywne, wszelkie
        proby radzenia sobie z nadpobudliwością! Nagradzaj nowymi zakladkami, ustal z
        książkami, że jeśli będą się starały poprawić swoje postepowanie - zabierzesz
        je np. do introligatora. niech cel i nagroda będą wyraziste i upragnione. Bądź
        konsekwentna!
        • szanania Re: moje książki chcą mnie zabić! 16.03.06, 23:46
          Wiecie Państwo, ja dopiero teraz czytam w całości Wasze propozycje i jestem
          przerażona. Skąd tyle żądzy mordu i krwi? w ten sposob nigdzie nie dojdziemy, a
          resocjalizacja stanie sie abstrakcją, mitem zgoła. Dajmy szansę, pozwólmy
          naprawić błędy, sprawdzmy, czy ich popełnianie jest naprawdę zależne od
          książek. Może tu trzeba terapii? może psychoanalizy? co z trudnym dzieciństwem?
          co ze społeczeństwem, którem brakiem wszelkiej reakcji (opuszczone księgarnie)
          sprawia, iż książka pragnie zaistnieć tak bardzo, iż decyduje się na działania
          destrukcyjne?? może to oznaka bezradności, proba zwrocenia na siebie uwagi??
          kara sprawi, iz książka straci zaufanie, spojrzmy w przyszlosc - co osiągniemy
          wzbudzaniem lęku?? apeluję o rozwagę.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka