Dlaczego prawie nie widuję facetów w bibliotekach?

28.04.06, 19:24
Zastanawiam się, dlaczego mężczyźni tak rzadko bywają użytkownikami
bibliotek? Pomijam tu przeróżne wypożyczalnie specjalistyczne i
uniwersyteckie a mam na myśli zwykłe biblioteki osiedlowe czy miejskie. Co
prawda z badań od lat wynika, że w Polsce kobiety czytują nieco więcej niz
mężczyźni ale przecież biblioteka to nie miejsce dla statystycznego
czytelnika, lecz przede wszystkim dla aktywnych moli książkowych. Na tym
forum widać, że wśród miłośników literatury jak najbardziej znajdują się tez
panowie. A jednak odwiedzając rózne biblioteki od lat widuję tam głownie
kobiety.
Możliwe powody:
1. Mężczyźni nie wypożyczają książek tylko je kupują. Z tej tezy wypływa
potwierdzenie, że faceci zarabiają więcej kobiety, co czyni z tych ostatnich
grupę czytelniczo dyskryminowaną... :(
2. Panowie nie chodzą do bibliotek bo się wstydzą uważając, że to miejsce dla
pań ;) Albo nie maja na to czasu
3. Wypożyczalnie nie oferują książek, które zainteresowałyby facetów.
W to jednak trudno mi uwierzyć. Na przykład literature sf i fantasy podobno
czyta więcej facetów niż dziewczyn (spójrzcie na nicki na własciwych forach
Gazety). Moja biblioteka osiedlowa posiada całkiem duża półkę z tego rodzaju
książkami a jednak zazwyczaj stoję przy niej tylko ja :) Innych kobiet też
zreszta nie ma, hehe

Macie jakiś poglad na tą sprawę? A może moje obserwacje są błedne i tylko w
moim mieście wypożyczalnie sa sfeminizowane?
    • staua Re: Dlaczego prawie nie widuję facetów w bibliote 28.04.06, 19:50
      Mowisz o Polsce? Ja widywalam, co prawda dosc dawno to juz bylo...
      Poza Polska widywalam i widuje cale mnostwo mezczyzn w bibliotekach, nie widze
      roznicy wynikajacej z plci.
      • jottka może 28.04.06, 20:37
        oni przychodzą przebrani za małe dziewczynki? bo jednakowoż teza jest przesadnie
        śmiała i np. z moimi osobniczymi doświadczeniami sie nie zgadza, w lokalnej
        osiedlowej plączą sie zgodnie płcie oboje

        no przykład to nie dowód:)
        • staua Re: może 28.04.06, 20:41
          Ale wystarczajaco duzo przykladow przeciwko hipotezie moze ja obalic, bo beda
          znaczace statystycznie.
          • mamarcela Re: może 28.04.06, 20:46
            moje doświadczenie biblioteczno-osiedlowe mówi mi, że faceci przychodzą i
            wychodzą, a ja i inne takie snują się po tej bibliotece całymi godzinami, jakby
            to nie było wszystko jedno, które książki wezmę teraz, a które w przyszłym
            tygodniu.
            P;)
          • jottka Re: może 28.04.06, 21:27
            staua napisała:

            > Ale wystarczajaco duzo przykladow przeciwko hipotezie moze ja obalic, bo beda
            > znaczace statystycznie.


            a nie wątpię, tyle że koleżanka własne obserwacje w ilości niewiadomej,
            prowadzone w jednym miejscu (?) i nie wiadomo, o jakich porach, podaje jako
            dojrzałą już do dyskusji tezę:)

            za to przeciwko mamy już trzy głosy, w tym jeden retrospektywny
    • broch odpowiedz faceta 28.04.06, 21:49
      ja tam sie wstydze (chodzic do biblioteki). To dla mieczakuf, w ogule jestem
      tutaj pzez pzypadek i chcialem dac glos (hauuu!). Czytanie ksiarzek jest gupie i
      to niepotrzebna strata czasu. Pozatym wszystkie informacje potzebne znajde w
      gazetach.
      Wole moje kawsaki ZX-10R.

      Faceci zarabiaja faktycznie wiecej nirz kobiety na tych samych stanowiskach.
      Poprostu nie traca czasu na zbedne gzebanie po zakuzonych pulkach ktore tylko
      rurzne odczyny alergologiczne mogom wywolac.
    • ben-oni Re: Dlaczego prawie nie widuję facetów w bibliote 28.04.06, 22:34
      Nie wiem czy twoje wiadomości są prawdziwe ale wytłumaczenie jest mozliwe
      jeszcze takie:
      mężczyźni krócej szwendają się między półkami (są bardziej zdecydowani w
      wyborze)
      gdy trzeba pożyczyć lekturę dla dziecka niekumatego zawsze przychodzi mama,
      dlaczego? nie wiem
    • skajstop Re: Dlaczego prawie nie widuję facetów w bibliote 29.04.06, 10:18
      Ja w bibliotekach bywam. Ale ze smutkiem stwierdzam, że biblioteki wolą
      przeznaczać pieniądze na książki typu kryminał, harlequin, fantastyka i trochę
      ambitnych nowości niż na wszelkiego rodzaju non-fiction, którą czytuję znacznie
      chętniej.

      Ergo: najczęściej tego, czego szukam, nie ma.
      A jeżeli już jest, to wtedy wpadam jak burza, trzy minuty i gnam dalej, bo życia
      szkoda :)
Pełna wersja