Coehlo i znawcy

IP: *.dhl.com / 10.85.101.* 10.01.03, 15:54
Zaczynam ten watek, bo wkurza mnie, ze przy kazdej okazji, gdy mowa o
kiepskiej literaturze, to czesto( za czesto) pojawia sie nazwisko Coehlo i
tytul Alchemik, ktora to ksiazke bardzo lubie. Mozna odniesc wrazenie, ze te
glosy nie sa subiektywna opinia, tylko ktos chce wyjsc na wielkiego znawce
literatury i mysli, ze jak potepi ta ksiazke to reszta padnie z wrazenia pod
wplywem przenikliwosci i wielkiej wiedzy autora. Moim zdaniem nawet jesli
ktos nie uwaza tej ksiazki za arcydzielo, to i tak przesadza, bo czyta sie ja
swietnie, na pewno nie badziew...
    • ignatz Re: Coehlo i znawcy 10.01.03, 16:00
      Ja po prostu nie lubię Coehlo. Anie nie jestem znawcą, ani nie chcę nikogo rzucić na kolana. Czy jestem nienormalny?
      • ignatz Re: Coehlo i znawcy 10.01.03, 16:03
        Ej, to było retoryczne pytanie :-)
    • Gość: Luki Re: Coehlo i znawcy IP: 141.63.88.* 10.01.03, 16:04
      Hej, nie uwazam sie za zadnego znawce, a Alchemika rzeczywiscie swietnie sie
      czyta. Ale jest to, przynajmniej dla mnie... jak by to ujac... taka "duchowosc
      w wersji pop"...

      pozdrowienia, Luki
    • dr.krisk Masz rację, ale.. 10.01.03, 20:21
      Oczywiście - de gustibus i tak dalej. Znam kilka pociągów książek nie
      umywających się do Coelho.
      Ale mnie absolutnie nie porywa jego pisarstwo. Jak byłem młodym czlowiekiem to
      wszyscy co bardziej wrażliwi czytali niejakiego Kahlila Gibrana ("Prorok").
      Coelho jest trochę podobny, a ja nigdy nie lubiłem takiej egzaltowanej
      literatury. I myślę, że ten Nobel to był bardzo na wyrost.
      KrisK
      • Gość: Jan Coelho i taki np. Don DeLillo IP: *.hispeed.ch 11.01.03, 16:23
        dr.krisk napisał:

        > wszyscy co bardziej wrażliwi czytali niejakiego Kahlila Gibrana ("Prorok").
        > Coelho jest trochę podobny, a ja nigdy nie lubiłem takiej egzaltowanej
        > literatury. I myślę, że ten Nobel to był bardzo na wyrost.

        Nobel - dla kogo?

        Mi się też Alchemik podobał. Weronika też niezła. "Dziennik Maga" (o
        pielgrzymce do Santiago de Compostela) - zbyt ezoteryczny. Wojownik światła -
        zbyt napuszony - odłożyłem.

        Nie wiem, czy jest genialny, ale ma rzeczy przyzwoite. Wielu okrzyczanych jest
        słabszych. W Ameryce modny jest taki Don DeLillo, kiedyś wziąłem jego
        książkę "Ratner's Star". Chyba miał kontrakt na 400 stron, porozdymane wątki,
        po parę mało się od siebie różniących postaci... Pierwszych 15 stron OK, ale
        potem dłużyzny. Idea była ciekawa - genialny nastolatek ma rozszyfrować sygnał
        z gwiazd, składający się (chyba) z zaledwie 2 liczb. Ciekaw byłem rozwiązania,
        ale nie zmogłem.

        Coelho przynajmniej pod względem objętości oszczędza czytelnika.

        Dave - gratuluję odwagi :-)
        • Gość: dave Re: Coelho IP: *.dhl.com / 10.85.101.* 13.01.03, 16:34
          Nie chodzi mi o to, ze jak ktos nie lubi Coelho to jest nienormalny czy sie
          wywyzsza, ja rozumiem, ze rozne rzeczy sie czyta i lubi. Chodzi mi o powstanie
          takiego "klubu", po prostu niektorzy aby sie "wykazac" i wyjsc na specow
          krytykuja tego autora, tak jakby wszyscy czytali tylko jedno i tylko jedno im
          sie nie podobalo. A taka pop filozofia moze byc swietnym wstepem do ksiazek
          powazniejszych, na tej samej zasadzie nie krytykuje np Karola Maya, bo w pewnym
          wieku to byl bog literatury.
          • Gość: mikkk Re: Coelho IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.03, 02:37
            no i sam to napisales
            tsoelcho to pisarz z gatunku dziecieco-mlodziezowego
            i to w dodatku sredni
            i o to chodzi ze to zabawne jak sie tym podniecaja dorosli.
            • Gość: Druss Re: Coelho IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 14.01.03, 09:40
              A czy nie jest zabawne to, jak dorosli podniecają się różnymi poradnikami
              typu "Jak być mistrzem? Siedem dróg do mądrości, wielkich pieniędzy, powodzenia
              i czegoś tam jeszcze..." Widzę pewne podobieństwo - pan Coelho napisal właśnie
              coś w tym rodzaju. Uwierzcie mi, że Alchemik może odegrać rolę terapeutyczną o
              niebo lepiej niż całe stosy amerykańskiego badziewia poradnikowego. Powiecie,
              że to nie ma nic wspólnego z literaturą i wielką sztuką przez duże "SZ"... To
              jeszcze nie powód dotego, aby potępiać w czambuł coś, co akurat nie nam miało
              pomóc. Przecież nikt nie ma za złe producentom syropu przeciwkaszlowego, że ich
              specyfik nie wyleczył reumatyzmu.
              Ukłony,
              Druss
    • Gość: gosia Re: Coehlo i znawcy IP: 212.158.75.* 14.01.03, 11:26
      A ja natomiast mam wrażenie, że Coehlo to po prostu kolejny modny pisarz tak
      jak swego czasu Wharton, modny i nic poza tym. Nie twierdzę, że jego książki
      to 'badziew' (czytałam Alchemika i Usiadłem na brzegu...a może Na brzegu rzeki
      Piedry...)ale po inne jego rzeczy już nie sięgnę. Na pewno nie jest to świetne
      pisarstwo, nie jest to literatura, która zapada w pamięć, która Ci zabiera
      noce, która....Rzemieślnik ale nie artysta.
    • Gość: ryża małpa Re: Coehlo i znawcy IP: 4.2.* / *.lublin.mm.pl 14.01.03, 12:05
      E tam , a mi się Coehlo nie podoba. Jest infantytlny i tyle . I wcale nie mam
      zamiaru należec do jakiegoś kółka. PO prostu czytając " Alchemika" na wymioty
      mi się zbierało. Z Weroniką bylo nieco lepiej ale nie pamietam zupełnie oczym
      to było.
      Uważam, ze to niezdrowe jak dorośli ludzie zachwycaja sie Coehlo, Harrym
      Potterem, noszą ciuszki w Kubusie Puchatki i usiłuja dorabiac do wsztstkiego
      wzniosłe teorie ( tak jak Coehlo).
      Takie jest moje zdanie i juz.
      • Gość: dave Re: Coehlo i znawcy IP: *.dhl.com / 10.85.101.* 14.01.03, 12:25
        ryza malpko, rozumiem i przyjmuje twoja argumentacje, uderzam raczej do ludzi,
        ktorzy bez wlasnego zdania chca dolaczyc do takich kolek. Wiesz, chodzi mi o
        opinie walone z automatu, ktore w pewnych tematach sa wyjatkowo zbierzne.
        • Gość: ryża małpa Re: Coehlo i znawcy IP: 4.2.* / *.lublin.mm.pl 14.01.03, 16:03
          dave, jakis ty słodki..ryża małpko..no no.. A czym moja argumentacja rózni sie
          od tej walonej z automatu?
    • awnee Re: Coehlo i znawcy 15.01.03, 00:06
      Coehlo jest dosyć "nierówny" - ma książki dobre i o wiele gorsze. Inna sprawa
      że, to jest bardzo subiektywne. Mnie "Alchemik" się podobał, nie przebrnęłam
      przez "Weronikę..." - a bardzo często spotykam się z dokładnie odwrotnym
      twierdzeniem - "Alchemik" jest bez sensu a "Weronika.." świetna. I tak uwazam,
      ze najlepsza książka Coehlo to "Na brzegu rzeki Piedry...".
      Pozdrawiam.
      awnee.
      • dr.krisk Przepraszam, że marudzę.. 15.01.03, 00:15
        .. ale chodzi chyba o Coelho (a nie Coehlo). Fakt, że nazwisko samo zaprasza do
        literówek.
        Ja podchodziłem do kilku jego książek i nic. Alchemika przeczytałem na mocy
        sugestii zbiorowej, ale to o siedzeniu i płakaniu nad brzegiem rzeki Piedry
        było ponad moje siły. Ale tak jak jedni lubią porter, a inni nie, tak samo
        Coelho będzie miał swoich zwolenników.
        No i bardzo dobrze :)
        KrisK
    • awnee Re: Coehlo i znawcy 16.01.03, 00:12
      Masz rację - składam samokrytykę - chodzi o Coelho a nie Coehlo...
      Pozdrawiam.
      awnee.
Pełna wersja